Waldek: Gdy Pan Bóg mówi „NIE”, to wystawia naszą cierpliwość ku naszemu dobru

Nadszedł czas i na mnie. Trochę późno się za ta wziąłem, ale lepiej późno niż wcale. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałem się od koleżanki ze studiów, która swoją drogą „zaraziła” mnie swoją wiarą i dzięki niej nastąpił początek mojego nawrócenia. W swoim życiu odmówiłem w sumie 5 nowenn.

Czy zostałem wysłuchany, a moje prośby spełnione. Tak i nie. Moje intencje nie wypełniły się 1:1, co tłumaczę sobie, że Bóg ma lepszy plan niż je i wprowadził pewne modyfikacje, zapewne dla mojego dobra. Moje modlitwy na pewno zostały wysłuchane. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. W jednej z nowenn modliłem się o pracę dzięki, której będę mógł rozwijać dane mi talenty. Na dzień dzisiejszy mam świetną pracę, którą wykonuję w gronie wspaniałych ludzi. Ale myślę, że nie jest to praca, którą chce wykonywać do końca życia. Ale dzięki zarobionym pieniądzom mogę rozwijać swoje pasje, co właśnie czynię. Może to są moje ukryte talenty? Któż to wie 🙂 Tak, czy inaczej uważam, że tutaj zostałem bezapelacyjnie wysłuchany.

Kolejną nowenną jaką odmawiałem była nowenna z prośbą o żywą wiarę dla mojej rodziny. Tu też zostałem wysłuchany. Moja mama jest wyraźnie bliżej Boga. Niestety tego nie mogę powiedzieć o tacie i bracie, ale możliwe, że tu potrzeba więcej czasu, pracy, wysiłku, modlitwy.

Modliłem się również o dobrą żonę, ale to jest intencja długofalowa. Dlatego tutaj nie mówię, że zostałem wysłuchany, czy też nie. Nadal jestem kawalerem.

Najlepsze zostawiłem na sam koniec. Odnośnie powyższej nowenny. Spotkałem w tym roku(2 lutego) niezwykłą kobietę, z którą byłem bardzo szczęśliwy. A poznaliśmy się przez to, że jako obcy ludzie odmawialiśmy za siebie litanię do św. Józefa w intencji dobrego męża/żony, w ramach pewnej akcji. Można by powiedzieć, że wymodliliśmy siebie nawzajem.

Niestety nasze love story nie trwało długo. Rozstaliśmy się przeze mnie. Ponieważ ciężko pracowałem po godzinach, aby zarobić na wakacje. Dodatkowo nałożyło się kilka innych problemów, przez co byłem wykończony i wycieńczony. Mając wszystkie dość postanowiłem od niej odejść, ponieważ miałem dość swoich i jej problemów. Chciałem tak naprawdę chronić ją przed samym sobą. Wiem, zachowałem się bardzo niedojrzale. Zdaję sobie z tego sprawę i bardzo tego żałuję. Wtedy cały czas miałem poczucie, że jednak moja decyzja nie była zbyt dobra i w końcu otrzeźwiałem i chciałem do niej wrócić, ale niestety było już za późno. Nie dziwię się, nadużyłem jej zaufanie do mnie.

Później wydarzyło się jeszcze kilka nieprzyjemnych dla nas obu wydarzeń. W trakcie tego wszystkiego zacząłem odmawiać kolejną nowennę w intencji jej powrotu, jeśli taka jest wola Nieba. Oprócz nowenny modliłem się jeszcze wieloma innymi modlitwami mając nadzieję, że zostanę wysłuchany. Niestety tak się nie stało, aż do momentu znaków z Nieba. W mojej parafii była wizytacja kopi obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Modląc się przed Jej wizerunkiem dostałem prostą, ale trafiającą do serca myśl „ona wróci”. Chociaż w rzeczywistości nic na to nie wskazywało i do dziś nie wskazuje.

Natomiast mały przełom nastąpił nie tak dawno. Postanowiłem się do niej odezwać, pomimo urazy, którą oboje do siebie czujemy. Nasza rozmowa była bardzo dyplomatyczna, pomimo wszelkich starań z mojej strony. Ale postanowiłem się nie poddawać i ostatni raz spróbować. Tydzień temu (5.12) byłem na Mszy z modlitwą o uzdrowienie. Modliłem się mocno o to, że jeśli Bóg chce to niech na nowo nas połączy, a jak nie, to niech utnie tą relację.

No i stało się coś niezwykłego. Na tej mszy była również modlitwa wstawiennicza, której normalnie nie ma na tego typu mszy. Ksiądz prowadzący mówił „nie wiem dlaczego, Jezus chce dziś, aby taka modlitwa była, kto jej potrzebuje niech wyjdzie z ławki i animatorzy pomodlą się na każdym indywidualnie”. Bałem się, wstydziłem. Ale Ksiądz powtórzył to znów i się odważyłem. Podeszła do mnie sympatyczna Pani i powiedziałem „chcę prosić Pana Boga o przebaczenie w sercu dla niej i dla siebie, ponieważ ja nie umiem ani sobie, ani jej przebaczyć” Modlitwa była naprawdę piękna i bardzo poruszyła moje serce. A teraz najlepsze. W trakcie uwielbienia było słowa od jednej z osób. „Czuję, że jest tutaj mężczyzna, który został zraniony przez najbliższą osobę i właśnie przebaczył jej w sercu. Bóg to uleczył. Przyjmij to. Wszystko się zmieni, będą dziać się rzeczy niemożliwe. Powiesz, że to cud”. Zamurowało mnie! Mam nadzieję, że to słowo było skierowane do mnie, idealnie się wpasowało. Faktycznie potrzeba cudu, abyśmy byli razem. Cierpliwie czekam, co jest bardzo trudne, aż coś się zmieni. Oczywiście dalej w wolności próbując dalej. Ale jeśli nawet okaże się, że to słowo nie było do mnie, to i tak czuję się wolniejszy, a moje serce zdrowsze. Dam znać, co się wydarzy i proszę o modlitwę, aby wszystko szczęśliwie się rozwiązało, po myśli Nieba.

Podsumowując, dziękuję Mamo za wszystko, za wszystkie łaski, które dla mnie wymodliłaś. Nie żałuję ani jednej Zdrowaśki, ponieważ ufam, że tam na Górze wiecie najlepiej, co jest dla nas dobre. Te nowenny zmieniły całe moje życie. Co byś wybrał? Jedną konkretną rzecz, czy zmianę całego życia na lepsze? Ja zdecydowanie wybieram drugą opcję. Królowo Różańca Świętego módl się za nami! 😉

Msza św. w Pompejach

- 25 CZERWCA 2019 -

2
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
2 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
OlaMaria Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Maria
Gość
Maria

Piękne świadectwo. Z ciekawościa je przeczytałam. Dodaje mi ono nadziei na wysłuchanie moich modlitw. Dziękuję.

Ola
Gość
Ola

Piękne świadectwo dojrzałego mężczyzny. Życzę Wam serdecznie, aby ta rozląka okazała się wzmocnieniem dla Waszej relacji. Jestem w identycznej sytuacji i doskonale to rozumiem 🙂 niech Ci Pan Bóg błogosławi

Rozdajemy

 pompejańską!

obrazki z nowenną