Barbara: Świadectwo

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się podczas odbywania kary w Zakładzie Karnym. Jestem katoliczką ale jakiś czas nie byłam zagorzałą. W ZK poznałam koleżankę, która odmawiała właśnie taką modlitwę. Zainteresowałam się, ale tylko pobieżnie bo mnie przenieśli na inny koniec Polski. Ale Maria czuwała na moją osobą i pozwoliła mi ponownie zaczerpnąć informacji o Nowennie Pompejańskiej. Czytałam artykuły, zdobyłam modlitewnik. Zaczęłam tak wierzyć te wszystkie cuda, które uczyniła ta Nasza Królowa. Moim celem i zagorzałą prośbą była jedyna rzecz, tj opuszczenie dużo wcześniej więzienia. Pragnęłam powrotu do domu, męża, córki, wnuków, taty, zięcia oraz pozostałej rodziny. Oni nigdy mnie nie opuścili czekali na mnie. Przepustki już mnie nie zadowalały ja chciałam powrotu do domu. Zaczęłam się bardzo modlić odmawiając Nowennę Pompejańską oraz inne modlitwy. Modliłam się mimo,że niektóre osadzone lekko kpiły ze mnie nawet niektórzy Oddziałowi. Ja nie przestawałam, nawet doszło do kłótni z jedną osadzoną, ja nadal się modliłam do ukochanej Maryi.
Miałam bardzo dobrą opinie, pracowałam na wolności, odbywałam karę w systemie otwartym, ale w tym Zakładzie Karnym, było bardzo ciężko wyjść po połowie kary. Modliłam się i napisałam o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Płakałam, płakałam i modliłam, modliłam się.
Skończyłam część Dziękczynną, a za 2 dni miałam mieć Wokandę. Pod koniec odmawiania różańca poczułam taką ulgę i jakby Matka Boska była tuż przy mnie. Pomyślałam będzie dobrze, miałam poczucie spokoju, wyciszenia.
Nadszedł dzień Wokandy i spełniło się to o co modliłam się przez 27 dni.Płakałam ze szczęścia, byłam oszołomiona, lekka.
Jestem w domu i odmawiam część Dziękczynną, czasami ze łzami w oczach. Opowiadam o tym rodzinie, znajomym.
Dziękuję Mateńce Najświętszej za WOLNOŚĆ.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!