Łukasz: Kryzys w małżeństwie

Różaniec znam od dziecka. Towarzyszył mi od dawna. Najpierw czarne koraliki jako pamiątka po I komunii, potem ukrywane w kieszeni rożańce noszone i odmawiane po drodze do szkoły (technikum). Potem było różnie.

Z biegiem lat studia, poszukiwanie pracy, miejsca swojego w świecie aż w końcu żona. Trafiłem na żonę z domu katolickiego, praktykującego ale przewrotnie z biegiem lat od kościoła się oddaliłem. Z Bogiem kontakt miałem zawsze ale różaniec już zniknął aż zniknęła też msza niedzielna. Po kilku latach mieszkanie, kredyt, dzieci aż w końcu kryzys… Już wcześniej nie było między nami idealnie. Zazdrość, podejrzenia, niedoskonała komunikacja. W końcu zauażyłem, że po urodzeniu ostatniego syna żona się zaczęła oddalać. Trudne rozmowy (te przez telefon idealne bo na odległość). Upadające pożycie małżeńskie. Wszystko niby nadal trwa ale pewnego dnia starszy syn powiedział o „żonie i panu”… Od tego momentu kwestia braku zaufania do żony już nie była przypuszczeniem tylko faktem ale brakowało dowodu zdrady czy romansu. Były jedynie poszlaki i zachowania żony, które niepokoiły. Utrata przez nią pracy tylko ten stan pogłebiła.

W międzyczasie pojawiło się pogorszenie relacji z sąsiadami, z którymi zawsze mieliśmy je dobre. W pewnym momencie odkryłem prawdziwe ich intencje i charaktery. Nie były dobre ale mojej żonie to nie przeszkadzało i o nie czasem a z czasem częściej się kłóciliśmy.

Jakiś czas temu wracając z pracy, w drodze do żłobka po dzieci… znalazłem na drodze na przydrożnym słupku różaniem. Zostawiłem w samochodzie. Drugi różaniec znalazłem praktycznie wychodząc z bramy mojej pracy… W zasadzie pierwszy pierwszy otrzymałem od teściowej, który przywiozła z pielgrzymki do ziemi świętej jako prezent.

Nowennę poznalem jakieś dwa lata temu, ale wtedy jakoś mnie nie pociągnęła. Gdy różaniec znalazłem w Internecie, jako obrazek, który ktoś mi podesłał, stwierdziłem, że to jednak to. Różaniec sam mnie szukał… Rożaniec… a raczej Maryja.

Pierwsze zmiany zaszły nie tyle w relacji z żoną, co z dziećmi i we mnie… To było najmocniejsze doświadczenie. Opanowałem gniew i agresję a dzieci zaczęły do mnie może nie tyle lgnąć, co na pewno nie bać się. Codziennie przytulanie, łaskotki i usypianie. Nawet zauważyłem, że dzieci wolą usypiać ze mną niż z żoną a samo usypianie mija spokojnie.

Pojawiła się jeszcze jedna zmiana w trakcie czasu nowenny. Wyklarowały się z grona znajomych osoby, którym mogę ufać i na których mogę liczyć. Przyjaciel, który mówi „nie rób tego czy tamtego, bo będę musiał odwiedzać cię w Tworkach”… i ma rację. Czasem wariuję.

Nie mam problemu z odmawianiem różańca, czasem jedynie muszę siąść i wieczorem/nocą odmówić cały (wszystkie trzy części). Prawdziwym problemem są myśli o tym, że żona odejdzie albo każe odejść z domu i zabierze dzieci. Zauważyłem, że spory niepokój zagnieździł się w niej. Wcześniej to ona wychowywała dzieci prawie je rozpieszczając a im więcej mija czasu, ja przecieram oczy na myślo moim wcześniejszym zachowaniu wobec dzieci i staram się odzyskać relacje z nimi a żona co raz częściej na nie się denerwuje, czasem wręcz bez powodu.

Niepokój o małżeństwo pozostał. Podejrzenia pozostały. Pozostała też modlitwa.

Nie jestem idealny i jestem tego świadom. Wiem, że w wielu momentach zawiodłem żonę i zraniłem. Czasem myślę o tym, żeby poznać całą prawdę i na gruzach budować i na prawdzie a nie na ułudzie szczęścia i kłamstwie. Niestety biorę też pod uwagę to, że może nie być czego zbierać. Czasem tylko zależy mi na tym, by nie stracić dzieci. Przez pewien czas miałem obawy o ojcostwo, co tylko raniło żonę. Niestety tryb życia (praca w delegacjach) mogła temu sprzyjać. W zasadzie wszystko to jedynie domysły ale kryzys dopadł nas prawdziwy.

Proszę o modlitewne wsparcie

28
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
7 Wątki komentarzy
21 Wątki z odpowiedziami
10 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
10 Autorzy
tez AniaKlaraLolanieznajomaKasia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Mariusz
Gość
Mariusz

Niech Najswietsza Panienka ma was w swojej opiece.

Xyz
Gość
Xyz

Stwierdzam po tych wszystkich świadectwach o kryzysach małżeńskich, że najwięcej do rozpadku związku przyczyniły się osoby odmawiające np o powrót żony/męża i teraz pokornie chwytają za różaniec a przedtem ani się nie zastanawiali czy w ich małżeństwie jest ok. Dopiero jak parner/ka odchodzi to nagle jakieś modlitwy, czuwania, zawierzenia. Cyrk na kółkach!

Xyz
Gość
Xyz

Są małżeństwa, w których małżonkowie są niewierzący a małżeństwa trwałe i zgodne bo oboje dbają o nie! Tu nie chodzi o modlitwy a o charakter człowieka! Większość mężów i żon dziadzieje po ślubie pod każdym względem!
Można być wierzącym i mieć paskudny charakter i żadne klęki i jęki pod krzyżem nic nie dadzą!

Xyz
Gość
Xyz

No to skoro znasz już swoje wady, wymieniles je a nad nimi pracujesz to tak trzymaj. To tez wlasnie praca nad charakterem. Ale już nie się tak tym nie chwal bo jeszcze słońce Tobie nie zaszło.

tez Ania
Gość
tez Ania

Grayhuman, nie bierz leków bez konsultacji z lekarzem. Takie leki dobiera lekarz indywidualnie do pacjenta.

Jarosław
Gość
Jarosław

Herbatka z melisy

irena
Gość
irena

ja tez czasem sobie parze herbatke z melisy i polecam ja wszystkim ,czytalam ze przy bolach migrenowych tez pomaga ,odziwo dzis w nocy tez zle spalam ,chociaz nigdy nie mam problemow ze snem w nocy ,zawsze spie jak przyslowiowe niemowle

Klara
Gość
Klara

Patrzę, że najlepiej wiedzą osoby, które nie są i nie były w małżeństwie… To dopiero cyrk na kółkach.

Xyz
Gość
Xyz

I nie trzeba być w malzenstwie, wystarczy doglebnie przeczytac swiadectwo. Te i pozostale.

Klara
Gość
Klara

Czytam dogłębnie i nawet ze zrozumieniem o dziwo. Tylko nie wszystko jest takie jak nam się wydaje. Te świadectwa to tylko paręnaście zdań wyjętych z kilku/nastu lat stażu. Zauważyłam, że małżonkowie są mniej srodzy a Ci samotni najlepiej wiedzacy. Może dlatego jesteście sami? Bo nie jesteście gotowi na tak poważne deklaracje.

Lola
Gość
Lola

do Klary: Niekoniecznie trzeba samemu mieć raka, żeby wiedzieć, jak go leczyć.

Lola
Gość
Lola

do autora świadectwa: słaba ta Twoja przemiana. Nie przyłapałeś żony na zdradzie, ale twierdzisz, że „prawdopodobnie” Ciebie zdradza. Wnioskujesz to na podstawie tego, że skoro często jedziesz w delegacje, to ona pewnie w tym czasie się puszcza. Hmmm….a może to Ty na tych wyjazdach ją zdradzasz? W końcu udało Ci się zauważyć, że jesteś ojcem i masz dzieci….ups…..tu też masz wątpliwości, czy oby jedno z nich na pewno jest Twoje. Skoro dla Ciebie jako samca to takie ważne, to czy nie lepiej zrobić test na ojcostwo? Jest to lepsze wyjście niż bezpodstawne posądzanie o cudzołóstwo. Obawiam się jednak, że to… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

I co jako osoba zdrowa pouczalabys osobe chora na raka jak ma się leczyć? Rak to nie przeziębienie a małżeństwo to nie wolny związek. Zresztą.. Nie o to mi nawet chodzi tylko o zgryźliwe uwagi singielek. Z podkreślenie na zgryźliwe. Co innego doradzanie a co innego kopanie. Już to jest trochę męczące…

tez Ania
Gość
tez Ania

Klaro, pisałam już o tym menie więc się powtarzam. Złośliwe uwagi singielek odnośnie mężatek to na tym forum dzieł jednej, może dwóch osób i wszyscy wiedza, o kogo chodzi. Ta osoba potrafi w 5 minut napisać komentarze pod trzema nickami. Dlatego tak ostro zaprotestowałam przeciw słowom meny. Nie widzę powodu by podsumowywać wszystkie singielki za niedopuszczalne wpisy nieznajomej vel jamaja vel jamajah vel opi vel Sss vel Lola – jakoś dziwnie zawsze odzywa się w parze z nieznajomą… Niech za swoje komentarze odpowiadają autorzy, a nie ogół singielek.

Klara
Gość
Klara

Też Ania–tak ja to wszystko wiem, czytam komentarze na bieżąco, dlatego napisałam, że to już jest męczące i nawet nie chce mi się w te dyskusje wdawać 🙂

tez Ania
Gość
tez Ania

Dyskusje nie mają żadnego sensu bo tą osobę pisanie złośliwych komentarzy po prostu bawi. Mnie też ruszają komentarze będące wydestylowaną złośliwością, ale tu nie chodzi o argumenty tylko o przekorę. Jeżeli kogoś cieszy robienie innym na złość, żadne argumenty go nie przekonają. Problem w tym, by te komentarze nie raniły mężatek i by za te komentarze nie obrywały rykoszetem inne singielki, które nie mają nic wspólnego z niedopuszczalnymi wpisami.

Lola
Gość
Lola

Droga Aniu, piszę tylko i wyłącznie pod jednym nickiem, czyli w tym momencie jesteś kłamczuszką i wypadałoby się z tego wyspowiadać. Jak na razie, nikogo nie obrażam. Pan autor świadectwa oskarża o zdradę swoją żonę, nie mając na to ani pół dowodu, ale Wy świętobliwe cicho-sza, a kobieta być może przeżywa z gościem w domu gehennę,posądzana o cudzołóstwo. No cóż, napisałam prawdę i dostałam trzy minusy. Ot taka katolicka mentalność. Najlepsze komentarze dla Was, to te w stylu: „jakie wspaniałe świadectwo, chwalmy Pana”.

Lola
Gość
Lola

do Klara: W sprawie nowotworu miałam na myśli lekarza. To tak jak niektórzy twierdzą, że księża nie powinni wypowiadać się w temacie aborcji, bo przecież nigdy nie będą w ciąży i nie będą musieli urodzić dziecka. Bzdurny argument.

Hanka
Gość
Hanka

Szary człowieku92 – mądrze piszesz. My z moim mężem codziennie odmawiamy przynajmniej jedną dziesiątkę Różańca a czasami z Radiem Maryja i całą jedną część. Co ciekawe taką wspólną formę modlitwy zaproponował mój mąż, który gdy go poznałam był osobą niepraktykującą.

Hanka
Gość
Hanka

Może doda Ci trochę otuchy informacja, że od kiedy o to prosiłeś to codziennie modlę się za Ciebie. Jesteś na mojej liście osób do „omadlania”. Niestety każdemu z nas zdarzają się upadki.
Najważniejsze, żeby z nich szybko powstawać i nie trwać długo w grzechu ciężkim nawet gdyby miało to oznaczać cotygodniową spowiedź świętą. Jest taka krótka modlitwa, która pomaga w bezsenności : W imię Jezusa Chrystusa rozkazuję Ci odejdź ode mnie zły duchu bezsenności i i idź pod stopy ukrzyżowanego. Powtarzasz 2-3 razy i śpisz jak noworodek 🙂

irena
Gość
irena

haniu czy ja tez znajduje sie na tej „liscie” do odmadlania co dzien ?,bo tez o to kiedys prosilam ,pamietasz?

Hanka
Gość
Hanka

Irenko, pamiętam o Tobie w modlitwie jak i o wszystkich osobach z tego forum, które o nią proszą.

irena
Gość
irena

bardzo ci dziekuje ,pisalam ze w moim zyciu idzie wszystko w dobrym kierunku i bardzo za to dziekuje Matce Bozej i Jezusowi ,wiem ze modlitwa jet mi caly czas potrzebna zeby juz tak zostalo na zawsze ,jeszcze raz dziekuje,ja tez o wszystkich pamietam co rano

Jarosław
Gość
Jarosław

Jak mam pomodlić się to po prostu modlę się. Jak mam pójść do kościoła to po prostu idę do kościoła. Jak mam przystąpić do Komunii św to po prostu to robię, a nie obnoszę się z tym w co trzecim komentarzu. Rozumiem sprawę poinformowania grupy, wspólnoty, że ofiarowało się za nią lub poszczególne osoby modlitwę, ale myślę, że należy i w tym zachować umiar. Co do doradzanie w sprawach kryzysów małżeńskich faktem jest, że najwięcej do powiedzenia mają ci co są wolni i nie mają rodzin. Oni najczęściej wypowiadają się w sposób autorytarny. Łukasz co Ci moje powiedzieć. Zrobiłeś dwie… Czytaj więcej »

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Brawo!

Kasia
Gość
Kasia

Łukaszu, ufaj, módl się i nie ustawaj! Wiara czyni cuda! Oddaj Bogu swoje małżeństwo, tak by On je przemieniał. Tak jak On chce, bądź wola Twoja… a Bóg przemieni je najlepiej, bo tylko On wie jak ma wyglądać, my musimy tylko ufać, trwać i pracować nad sobą. Zmiany w małżeństwie zaczynają się od nas, co już wspaniałe robisz! Z Bogiem! Polecam Twoje małżeństwo na modlitwie 🙂

nieznajoma
Gość
nieznajoma

wytłumacz to tym, którzy tak ufali, tak modlili się a małzenstwo i tak się rozleciało ;-).

Kasia
Gość
Kasia

Bądź wola Twoja Panie… a nie bądź wola Twoja Panie i zrób tak byśmy byli razem… Pan Bóg musi być na pierwszym miejscu, nie mąż czy żona… jeżeli jesteśmy tak zafiksowani tylko na powrocie, to nie otwierają nam się oczy na przemianę… ja chcę, ja chcę, ja chcę… Jeżeli Bóg jest najważniejszy i kocham Go ponad życie, to on wie, co dla mnie jest najlepsze… może to rozstanie przemieni mnie, to już są owoce…. a może i męża, No to mamy podwójne! Ja nie chciałabym wrócić do małżeństwa sprzed kryzysu. Modlę się, przyglądam sobie, czytam PS i proszę, by Bóg… Czytaj więcej »

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…