Patrycja: Uleczone małżeństwo

Pragnę złożyć tutaj także moje świadectwo niech to będzie zachęta do odmawiania NP dla tych którzy potrzebują pomocy. Dzisiaj odczulam wielką chęć i potrzebe napisania swiadectwa bo za kilka dni kończę NP w mojej intencji. W maju 2017 wstapilam w sakramentalny związek małżeński. Już kilka miesięcy po ślubie w naszym życiu zagoscilo zło. Mój mąż najważniejsza osoba w moim życiu zmieniła się nie do poznania. Bardzo mnie ranil słowami i czynami sprawiał mi ból nie do zniesienia moje życie zamieniło się w koszmar życie nie miało już dla mnie sensu z dala od rodziny czułam się samotna i opuszczona. Ciągle słyszałam że musimy się rozejsc tak bedzie najlepiej że nasz ślub nic nie znaczy słowo ,,rozwod” słyszałam codziennie. Ciągle płakałam byłam wykończona psychicznie A częste kłótnie nieraz kończyły się rekoczynami. Aż wstyd się przyznać ale zwatpilam w nas w nasze malzenstwo i zły podsuwal mi myśli że chyba najlepiej jak się rozejdziemy bo przecież nie mogę się tak męczyć z takim człowiekiem całe życie tak się nie da żyć!!! Nawet pomyślałam że lepiej gdyby Pan Bóg zabrał do siebie męża zaczęłam widzieć w nim same wady a on byl coraz bardziej okrutny. Ten najtrudniejszy czas uświadomił mi że nie mam już nic do stracenia bo przecież moje życie się wali więc została mi modlitwa moi bliscy nie wiedzieli jak bardzo jest źle od mamy dowiedzialam się o NP A siostra zachęcała do czytania swiadectw czytalam je i plakalam. Dopiero za drugim razem zaczęłam odmawiać w intencji o uratowanie naszego malzenstwa to była jedyna deska ratunku. Teraz zostało mi kilka dni do zakończenia tej intencji A czuje że Maryja już uleczyla nasze malzenstwo. Całe nasze zycie oddałam Maryi i Jezusowi w moim sercu zagościł spokój. To nie do opisania już inaczej patrzę na nasze zycie czuje że moja wiara się bardzo pogłębila zaufalam Bogu jak nigdy wcześniej. Nie kłócimy się już tak często a jeśli tak to od razu lagodze konflikt wybaczylam mężowi wszystko co zle. Mąż nagle zmienił zdanie w sprawie dzieci wcześniej nie chciał nawet o tym słyszeć częściej mnie przytula stal się czulszy troskliwszy spędzamy więcej czasu razem. W czasie mojej modlitwy wydarzyły się również inne cuda znalazłam pracę dodatkową która była mi potrzebna. Maryja nasza Matenka uleczyla nasze malzenstwo okryla nas swoim plaszczem czuje jej obecnosc na co dzien. Wiem już że to nie ostatnia Np mam wiele intencji do wyproszenia i będę się modlić dalej. Nasze życie oddałam Najlepszemu przyjacielowi Jezusowi w ciężkich chwilach mowie Jezu Ty się tym zajmij i juz wiem że będzie tak jak ma być. Oddajcie swoje troski w Jego ręce. Módlcie się A otrzymacie Bóg zapłać.

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

    • Bardzo piękne, niestety ja swoją Iwonke i dzieci straciłem, teraz wiem że sakrament małżeństwa to święte błogosławieństwo

  • Piękne świadectwo. Cieszę się, że Wam Bóg pomógł. Nie zmarnujcie tej szansy.
    Ja w tej chwili odmawiam NP w intencji żeby w moim małżeństwie prawda wyparła kłamstwo. I jest taka huśtawka, że jej chyba nie zniosę. W zeszłym tygodniu w jednym dniu było jak dawniej, miło, spokojnie, a na drugi dzień mąż dzwonił i znów mnie oskarżał, że to wszystko przeze mnie, że jakbym mu dała rozwód to między nami byłoby inaczej, że nie chcę mu dać wolności. Kilka cichych dni, nawet nie przyjeżdżał. Wczoraj doszło do zbliżenia między nami, a dziś znów niby dzwoni, żeby powiedzieć że jutro zabierze gdzieś dzieci, a na koniec znów kłótnia o to, że nie wyraziłam zgody. Nawet dowiedziałam się, że gdybym się zgodziła to przyjeżdżałby do dzieci i spędzał z nimi czas w naszym domu, a że nie dałam mu separacji ani rozwodu to on będzie brał dzieci do siebie, a jak nie będą chciały do niego jeździć (bo nie chcą), to on w ogóle nie będzie do nich przyjeżdżał.
    Powiem Wam kochani, że czasem mam ochotę to wszystko rzucić w piguły i się wynieść jak najdalej. Mam już dosyć tej walki i jak choć odrobinę coś ruszy do przodu, choćby o jeden mały kroczek to zaraz jest olbrzymi skok w tył.
    Boże ratuj!

    • Piękne świadectwo niech Bog Wam Błogosławi i Matka Najświętsza.
      Jutro odbywa się moja rozprawa modlę się za męża oby Bóg i Matka Najświętsza mały go swojej opiece.
      Niech Duch Święty go pokieruje i uchroni od tego zła, które nim kieruje.
      Panie Zmiłuj się nad nami.
      JEZU UFAM TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ AMEN.

      • Joanno powtarzaj szeptem, przed rozprawą szczególnie, Słowo Boże „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” Słowo Boga zmienia rzeczywistość. Ja przez to przechodziłam. Udało się, wierzyłam, że ostatnia słowo ma zawsze Bóg. A było już po ludzku naprawdę źle. Niech będzie Bóg uwielbiony za wszystko, co się dzieje w naszym życiu. Bóg dopuszcza zło do naszego życia, bo chce nas ratować i ze zła tylko On potrafi uczynić dobro. Zanurzaj wasze małżeństwo w Najdroższej Krwi naszego Zbawiciela, wtedy szatanisko was nie widzi. Wszystko co jest osłonięte Krwią Jezusa jest niewidoczne dla złego.

        • Anno, czy Wasze małżeństwo zostało uratowane? W sensie czy jesteście razem z mężem, czy tylko nie doszło do rozwodu?

        • P.Anno Bóg dla każdego małżeństwa przygotował swój plan i musimy w nim być wytrwali wiarą i modlitwą. Ja wierzą że sie uda każdemu to osiągnąć .
          Piękne świadectwo tutaj Pani opisuje.Chwała Panu naszemu.
          JEZU UFAMY TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ AMEN.

        • Do Kasi i do Oli
          Do rozwodu nie doszło. Postępowanie rozwodowe zostało w cudowny sposób umorzone, ale nie jesteśmy razem. Mamy kontakt i to dobry, ale „Nie mów nikomu, że się spotykamy. Niech to będzie nasza tajemnica”. Mój mąż wstydzi się powrotu, bo co powiedzą koledzy z pracy, Jego Mama oraz Rodzeństwo i wiele innych osób, które żyją duchem tego świata. Tyle złych nieprawdziwych rzeczy powiedziało się o mnie, więc jak można wrócić do takiej żony. Sam sobie zaszkodził. Modlę się za Niego, bo to dobry człowiek, tylko bardzo się pogubił. Pan Bóg ciągle daje mi znaki, że czuwa nad nami, przeprowadził nas przez salę rozwodową, więc ma dla nas plan. Sami nie damy rady, ale jest z nami Bóg wszechmogący, a nie” trochęmogący”, więc czekam , modlę się i wierzę, że nasze małżeństwo będzie uratowane, odrodzone i szczęśliwe. Owoce już są, ale potrzeba czasu, aby dojrzały. Wszystko co piękne, powstaje bardzo powoli. Pan Bóg nas kocha i nie zostawi nas samych.
          PS Proszę nie komentować, snuć jakieś podejrzenia, że może …. Każda historia małżeńskiego kryzysu jest inna i przed każda należy z pokora uklęknąć. Szatan całą swoją siłą atakuje zaciekle kapłanów i małżeństwa, bo przez sakrament kapłaństwa i małżeństwa człowiek jest w przymierzu z Bogiem, a ta bestia tego nie chce. Jeśli Bóg z nami , to nie boję się.

            • Dzisiaj odbyła się rozprawa tak jak napisałam ostatnio.Szłam na nią ze spokojem serca Bóg Miłosierny był ze mną. Mąż nie chciał pojednanie ja mimo jego sprzeciwow nadal mówiłam że można uratować nasze małżeństwo mimo tego zła, które już się wydarzyło. I stał się cud Bóg Miłosierny nie zostawił mnie samej. Mamy czas na przemyślenie i ratowanie tego wszystkiego poprzez mediacje.
              Wiem,że bez modlitwy nic bym nie uczyniła.
              JEZU UFAM TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ AMEN.

            • Tak jest Chwalmy go na Wieki jego Miłosierdzie nie zna granic.
              JEZU UFAM TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ AMEN.

            • Joanno na mediacji i zawsze, i wszędzie i do każdego ( ale z ludźmi ostrożnie) mów o mężu dobrze, bo Bóg stworzył Go dobrym człowiekiem. Ja mam takie doświadczenie z ludźmi, jak dzieliłam się moja radością, że Bóg działa, że wszystko jest na dobrej drodze, to widziałam grymas na twarzy słuchacza i zero radości, wiec przestałam opowiadać, za to wszystko opowiadam Matce Bożej i Panu Jezusowi, no i tutaj na forum. I koniecznie z wiarą i pokojem w sercu ogłaszaj Słowo Boże jak możesz, to głośno „Co Bóg złączył……” Tak jak Tobie pisałam.

            • Tak wiem o tym Anno życzę wszystkim przecież jak najlepiej.
              Każde Małżeństw z łaską Bożą jest do uratowania dla niego nie ma rzeczy niemożliwych.
              Módlmy się wszyscy do Boga i Maryi o tą łaskę jak dzieci,które szukają schronienia w jej płaszczu i Matczynych ramionach. Amen.

            • Cieszę się Joanno razem z Tobą, u mnie niestety mąż już w pozwie zaznaczył że nie wyraża zgody na mediacje i sąd nawet nie wspomniał o tym. U nas nie doszło do separacji (bo mąż złożył o separacje, bo jak twierdził przed sądem, chce mnie przez to przeprowadzić delikatnie, najpierw separacja, a potem rozwód – ładne mi to delikatne, zamiast od razu uciąć wszystko to na raty chciał mnie niszczyć) i nie wiem czy dobrze, że do niej nie doszło, bo teraz mam codziennie telefony, że to wszystko przeze mnie się teraz dzieje, bo się nie zgodziłam i gdybym się zgodziła to mąż by do naszego domu przyjeżdżał do dzieci, a tak nie będzie wcale tu do nich przyjeżdżał. Czyli wychodzi, że to przeze mnie dzieci nie będą widywać ojca. Jestem załamana. Dosyć, że mnie zostawił to jeszcze czuje się winna tego co się dzieje między nim z dziećmi.

            • Przykro mi Olu ale nie czuj się winna,że nie przystałaś na zło. Gdybyś się zgodziła na separacje, to przecież Twój Mąż mógłby się tłumaczyć, że „sama się na to zgodziłaś”, a o tym że zrobiłaś to pod jego szantażem to by sobie zapomniał.
              Nie załamuj się, Pan jest blisko tych którzy w niepokoju pozostają blisko Niego, zostań z Bogiem 🙂

            • i znowu musze powiedziec „a nie mowilam ” ciagle pisze i bede pisac ze modlitwa ma ogromna moc ,bez Boga nic nie mozemy

            • Irena, pisz tak dalej 🙂 Bardzo tego potrzebuję

            • aniu kochana bo taka jest prawda ,Bog moze wszystko ,kiedys sluchalam pewnego ksiedza ,ktory powiedzial ze mamy sie zwracac do Pana Boga jak do naszego kochajacego Taty,On nam zawsze pomoze ,chocby w inny sposob niz tego oczekujemy ,ale pomoze ,a jesli nas nie wysluchuje to widocznie nie jest to dla nas dobre to o co prosimy

            • Chwała Panu . Niech Wam Pan Bóg błogosławi

            • Elu piszę nie tylko do Ciebie. To co usłyszałam dzisiaj na rekolekcjach, bo tak w ogóle to mamy Misje Święte przed perygrynacją kopii cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, pokazuje jak wspaniały jest Bóg i jak w cudowny sposób dociera do ludzi. Myślałam, że rekolekcjonista będzie mówił o Matce Najświętszej, a tu nic. Nerwy i tu nagle mówi takie świadectwo, zupełnie nie związane z tym o czym mówił wcześnie. Opowiedział o dziewczynie, która w czasie wakacji najęła się do pracy w nadmorskim hotelu, aby zarobić na studia. Miała 10 pokoi do sprzątania. W jednym pokoju mieszkał mężczyzna. Pierwszego dnia podał jej przez uchylone drzwi ręczniki do wymiany. Następnego dnia nie chciał, aby sprzątała. Trzeciego dnia wpuścił ją do pokoju. Ona sprzątała, on nic nie mówił. Kolejnego dnia dziewczyna wracała po pracy i nagle podjechał samochód. Kierowcą był mężczyzna z hotelowego pokoju. Chciał ją podwieźć, ale ona nie chciała. W końcu pomimo nalegań zgodziła się. Poprosiła, aby zawiózł ją do kościoła. Tak zrobił. Ona weszła do świątyni, on z nią . Przez całą Mszę Świętą mężczyzna klęczał. Kiedy skończyła się Eucharystia, jego już nie było w kościele. Następnego dnia weszła do „jego” pokoju (mężczyzna już był wymeldowany) i zobaczyła na stoliku kopertę z napisem – list dla Ciebie i małe pudełeczko. Mężczyzna napisał, że przyjechał, aby w spokoju przemyśleć i podjąć ostateczną decyzję, bo jego małżeństwo już praktycznie nie istniało i chciał definitywnie rozstać się z żoną. Od 10 lat nie był w kościele. Dziękował jej za to, że dzięki niej trafił do kościoła. Tam dobry Bóg pochylił się nad nim, dotknął jego serca i ten człowiek postanowił wrócić do żony. W pudełeczku był złoty łańcuszek z małym krzyżykiem. Koniec historii!!! Zobacz, jak Bóg działa, jakimi drogami chodzi. Żaden człowiek,by tak nie wymyślił, to tylko nasz Bóg to potrafi. Więc głowa do góry. Bóg ma ostatnie zdanie, a my módlmy się za naszych współmałżonków i oddajmy ich Bogu przez ręce Najświętszej Matki. Teraz tak myślę, że żona tego mężczyzny musiał się gorąco modlić o uratowanie małżeństwa.

            • Aż się popłakałam… Tak, Bóg chodzi drogami jakich my nie znamy. Ja również myślę, że bardzo dużo małżeństw można uratować, tylko trzeba wierzyć i gorliwie modlić się.

            • Dziękuję popłakałam się ze wzruszenia. Poprustu odebrało mi mowę. Niech Ci Pan Bóg błogosławi. Chwała Mu za wszystko. Wiem że może wszystko że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Niech będzie uwielbiony w naszych mężach w naszych małżeństwach. JEZU UFAMY TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ

      • Kasia, z mojego doswiadczenia napisze Ci.. nie orzekajcie o winie za rozklad malzenstwa. Stracisz mnostwo czasu, nerwow, zdrowia.. A to nic nie wniesie do waszej relacji.. jedynie badziej bedziecie sie nienawidzić. Sąd i tak orzeknie rozwod z winy obojga chocby Twojej winy byl ulamek procenta, bo jednak ta wina byla.
        Żyj! Mysl o sobie! Wez się do roboty z samą sobą!
        Powodzenia

        • Magdaleno to nie takie proste nie daj Panie Boże gdyby mąż dostał rozwód o nieorzekaniu winy to gdy bedą żyli zdala od siebie i kiedyś Katarzynie wiodło by się finansowo lepiej a mu gorzej zawsze może iść do sądu po alimenty od byłej żony .
          Także prosze wszystkich aby nie doradzać jak nie zna się całej sytuacji bo zamiast pomóc można pogorszyć.
          Najlepiej Bóg doradza bo On widzi przyszłość

      • Kasia, moja kolezanka w ogole sie nie modli, a od jej rozwodu minelo 9 miesiecy.. Zadbala o siebie, slala sie niezalezna, jest szczesliwa. I co? Maz chce do nie wrocic, choc mieszkal z inna kobieta a w malzenstwie w ogole sie nie dogadywali.

        • Magdaleno ,ale nie wiesz ile modlitwy zanosiła o to małżeństwo osoba z boku np. babcie,dziadkowie lub rodzice z dwóch stron ,błędem jest twierdzenie ,że nikt się nie modlił . My widziny tylko część całą prawde poznamy wieczności.

        • Kasiu !Módl się gorąco o pokore dla męża ?bo tylko dusza pokorna jest wstanie przyjąć łaskę.

    • Pani Olu prosze sie nie poddawac wierzyc kazdego dnia nie tracic nadziei nawet na moment w tym cala tajemnica nasza wiara i oddanie sie Jezusowi i Maryi im jest gorzej tym dostajemy wiecej sily zeby to pokonywac wiem co Pani czuje strach lek i niepewnosc przed jutrem. U nas bylo tak samo jednego dnia pieknie a kolejnego znow problemy klotnie i wrazenie ze to wszystko nie ma sensu ale niech Pani pomysli ze maz byc moze nie robi tego swiadomie to dzialanie zlego ducha on mu poddaje te mysli i toczy sie walka z jednej strony zly duch z drugiej pani modlitwa dlatego za kazdym razem kiedy Pani zaczyna watpic to zly dostaje sile zycze wytrwalosci wszystkiego dobrego

  • Piękne świadectwo ja również modlę się do NP o uzdrowienie mojego małżeństwa jesteśmy juz 18 lat malzeństwem ja męża nadal kocham ale on już nie chce być ze mną i przypomniałam sobie o tej pieknej modlitwie i gdy ja odmawiam czuje się dużo lepiej wierzę że Matka Boźa i Jezus mi pomogą w trudnych chwilach całe swoje życie im zawierzylam nie ukrywam ze dziękuję juz za drugie życie które dostałam po chorobie nowotworowej wtedy modlilam się równie o uzdrowienie i zostalam wysłuchana. Nie wiedziałam o NP to modliła się jak potrafiłam i zostalam wysłuchana jestem po chorobie juz 7lat teraz muszę dźwigać nastepny krzyż jakim jest moje małżeństwo ale wierzę że dzięki Bogu i Naszej Matce wszystko się ułoży.

  • Naprawdę piękne świadectwo,i trzeba mieć nadzieję. Aczkolwiek u mnie w małżeństwie po ludzku nie do uratowania. Jedna strona a nie chce ratować.

  • Tak naprawde dzieki temu co sie wydarzylo nauczylam sie modlitwy pokochalam rozaniec i polecam WSZYSTKIM

  • Piękne świadectwo. Niech Wam Pan Bóg błogosławi. Dziś mija 3 lata odkąd ja skończyłam swoją pierwszą nowenne intencja była o uratowanie mojego małżeństwa. Niestety jeszcze nie napisałam świadectwa bo mąż jeszcze nie wrócił ale wierzę że napiszę że Maryja także otoczyć nas Swoim płaszczem. Wiem że to świadectwo dało mi wiarę szczególnie dziś w tak pamiętnym dniu mojej pierwszej nowenny. KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚW MÓDL SIĘ ZA NAMI

  • Boże Wszechmogący,ulituj się i uratuj każde rozpadające się małżeństwo przez wstawienictwo Twej Matki Maryji i niech od tej pory w kaźdym z tych małżeństw panuje Twoja miłość.

    Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
    błogosławionaś Ty między niewiastami,
    i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
    Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
    teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen

  • Ja modliłam się o moje małżeństwo 4 lata. Pierwszą nowennę pompejańską rozpoczęłam 7.10.2014 r o nawrócenie męża i tak 15 nowenn pompejańskich (ostatnia zakończona tydzień przed wyznaczoną rozprawą rozwodową, aby mąż wycofał pozew rozwodowy i zaczął ratować nasze małżeństwo) , nowenn do wszystkich już chyba świętych od spraw beznadziejnych, zamawiane msze święte i NIC nie pomogło. Mąż pozwu nie wycofał i tydzień później po skończonej 15 nowennie pompejańskiej w maju br. SĄD ORZEKŁ ROZWÓD. Uważam, że nie każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania, bo Pan Bóg na siłę nie zmusi małżonka do powrotu i miłości. Pan Bóg daje wolną wolę. Niektórym wystarczy jedna nowenna i wracają, a niektórym już nic nie pomoże, jeśli po prostu nie chcą. Jezu Ty się tym zajmij

      • Czasem mam takie myśli, że owszem Jezus chce uratować nasze małżeństwa, ale nie zrobi nic jeśli ta druga strona tego nie chce. Więc my możemy się modlić do śmierci i nasze małżeństwa nie zostaną uratowane, bo w naszych małżonkach nie ma choćby odrobiny chęci do naprawy małżeństwa, tak jak jest np w moim przypadku, nawet jeśli Bóg ześle na mnie czy męża chorobę, to mojego męża i tak to nie ruszy.

        • Olu, myślę, że w naszym przypadku właśnie tak jest. Pan Jezus chciałby uratować każde małżeństwo, ale jeżeli jeden z małżonków nie chce tego, to żadna nowenna tu nie pomoże. Człowiek ma wolną wolę i Pan Bóg ją szanuje. 3 tygodnie temu miałam operację w szpitalu. Mój mąż, z którym jestem po rozwodzie nawet nie zapytał, co się stało, nie mówiąc już o odwiedzinach czy jakiejkolwiek pomocy po wyjściu ze szpitala,tak więc moja choroba w niczym tu nie pomogła, aby mąż pokochał mnie na nowo czy zapragnął wrócić i odbudować wszystko od nowa. Mojego małżeństwa już nie ma i wiem, że Jezus i Maryja cierpią razem ze mną, że mąż jest jak skała, której nikt i nic nie jest w stanie skruszyć.

          • Zgadzam się z Tobą Asiu. To człowiek musi odpowiedzieć „TAK” na Boży głos. Gdy ktoś nie słyszy Bożego napominania w swoim sercu ( sumieniu) lub go zagłusza to niestety nie ma szans w danej chwili na uratowanie małżeństwa.

          • Nie zgodze się z Tobą Asiu jakby tak było to by żaden grzesznik się nie nawrócił bo sam z własnej woli nie chce powrotu. Musi być ktoś kto mu łaskę powrotu do Boga wyprosi.
            Tak samo z waszymi mężami tylko ,że jednenu pomorze jedna nowenna drugiemu 20 a trzeciemu 100 wszystko zależy od jakie złego ducha jest zniewolony.

        • Pan Jezus nie wchodzi butami w nasze życie. Jest bardzo delikatny i czeka na to, abyśmy oddali Jemu nasze serca, aby je przemienił i uzdrowił swoja miłością. Oddawaj serce swoje i męża Jezusowi – codziennie. Oddawaj również waszą wolną wolę, myśli, słowa, czyny, wszystko, cierpienia i radości, tęsknoty. Pan nasz i Zbawiciel wszystko uświęci, przemieni, uzdrowi. Zapraszaj również Ducha Świętego do waszego małżeństwa. Dzisiaj ksiądz mi powiedział o Aniołach naszych stróżach. Jeśli nasze relacje z kimś się nie układają, to mamy posyłać naszego Anioła Stróża do Anioła Stróża tej osoby, aby sobie porozmawiały o nas, o naszych trudnych relacjach i one mocą, którą mają od Boga Wszechmogącego dokonują niesamowitych rzeczy w relacjach międzyludzkich. To jest taka tajemnica dla ludzi, którzy wierzą w świat duchowy. Ja wierzę.

          • Aniu, czytając Twoją wypowiedź pojawił się uśmiech na mojej twarzy bo dokładnie tak postępuję:) Zaczynam dzień od rozmowy z Panem Jezusem, zapraszam Go do mojego życia i oddaje codziennie siebie, moje małżeństwo, męża i dzieci. Do męża posyłam nie tylko mojego Anioła Stróża ale również Michała Archaniola i Gabriela, aby go strzegli przed złem i próbowali nas pojednać. Ducha Świętego proszę, aby natchnął męża i przemawiał przez niego. Jedna z nowenn pompejańskich, jaką odmówił mój brat w intencji szwagra a mojego męża była prośbą o dary Ducha Świętego dla niego. Zrobiłam już wszystko, co mogłam. Teraz tylko Pan Bóg może działać pod warunkiem, że mój mąż będzie tego chciał. Na razie jest jak skała, nic go nie rusza od 4 Lat, żadnego przełomu w sprawie, znaku i iskierki nadziei. Teraz po rozwodzie jest jeszcze gorzej. Obcy człowiek ma więcej serca niż mąż

            • Asiu!Jezus sam dał nam podpowiedź jakie dusze nie przyjmują Hego łaski są to dusze pyszne.
              „Jezus mówi moją łaskę jest wstanie przyjąć tylko dusza pokorna”
              Dlatego módl się o pokore dla męża.
              A Bóg może wszystko.
              WSZYSTKOnie dajcie sobie wmówić ,że jest inaczej Jego Wola wszystko może .

        • Olu nie zapominaj Bóg może wszystko.
          Jednak co Go powstrzymuje to brak naszej wiary.
          Pieknie o tym pisze maria szkoda ,że tak mało jej tu ostatnio.

      • Bóg zapłać Małgosiu za słowa otuchy. Oddałam moje małżeństwo Jezusowi, aby się nim zajął. Ja po ludzku już nic nie mogę zrobić. Na siłę męża nie zmuszę do powrotu i miłości. Ma wolną wolę.

  • Poruszające świadectwo to piękne z Twojej strony że pomimo tylu ran otrzymanych od męża zdobyłaś się na przebaczenie i modlitwę do naszej Matki. Miłość twoja do Boga i męża dała Ci tę siłę do przezwyciężenia wszelkiego zła. Oby więcej małżonków zaczerpnęło twój przykład do walki ze swoimi słabościami.Ja też odmówiłem nowenne w intencji ratowania małżeństwa mojego brata pomimo że odszedł do innej kobiety.Wierzę Bogu i Maryji pozostawiam tą intencję Jezu Ufam Tobie Ty się tym zajmij drugą nowennę odmawiam o dobrą żonę z Bogiem Paweł

  • Piękne świadectwo. Sama odmawiam Nowenne już kolejny raz piąty lub szósty. Czuję obecność i pomoc Maryi. Napewno nie jest to moja ostatnia Nowenna, wiele dobrego się wydarzyło w mojej rodzinie. Tak więc zachęcam do modlitwy i zaufania Bogu.

    • Ja nie, ale właśnie chyba od jutra zacznę w piątki – ogólnie to czytam o Medjugorie ostatnio dużo – abp Hoser sie pięknie wypowiadał i własnie tam wzywają od postu i chyba zacznę piątki o chlebie i wodzie.

      • Agucha o samej wodzie.W piątek post, a sobota delikatne wchodzenie w jedzenie. Oczywiscie nie palisz

        • o samej wodzie to chyba nie dam rady ;/ nie palę 🙂 ale mąłymi krokami – najpierw chleb i woda i może właśnie z czasem sama woda 🙂

          • Dasz radę, dasz.Na następny dzień po poście kromeczkę chlebka pożuj i wypluj, nie połykaj,ząbki wymyj. Jak jest ciepło to owoce sezonowe te co lubisz zjedz, a jak zimno to dobrze np marchwkę, pietruszkę ugotować, ja daję na parę.Niech to będzie pierwszy posiłek. Nie przejadać się.Jeden dzień postu jeden dzień jedzenie z umiarkowaniem

            • A co jak ja np chciałabym pościć, nawet o samej wodzie bym dała radę, ale jestem strasznie chuda, a przez nerwy zwiazane z tą całą sytuacją jeszcze gorzej schudłam i boję się, że będę wyglądać jak kościotrup, sama skóra i kości. Teraz to wręcz muszę się zmuszać do jedzenia bo na sam widok albo zapach to niekiedy mi się niedobrze robi.

            • Ola jedz.Wiem, że łatwo napisać, niż to zrobić , bo żołądek i przełyk ściśnięty, a waga leci na łeb na szyję. Ja schudłam 10 kg. Skóra i kości, bo zawsze byłam szczupła. Pamiętam, jak płakałam, że nie mogę jeść. Spróbuj jeść takie potrawy, które „łatwo wchodzą”. Jak masz problemy z zapachami i smakami, to jedz bułki z masłem. Ja tak robiłam, bo to mi smakowało i powoli ścisk żołądka puścił.

            • Olu, zamiast jedzenia możesz w ramach postu zrezygnować z innej przyjemności np. kawy, słodyczy, TV, internetu itd.

            • Ola nawet nie myśl o poście w obecnej Twojej sytuacji,jak jesteś w takim stresie

            • Stres, brak apetytu i w konsekwencji nie jedzenie już raz mnie doprowadziły do szpitala. Nawet mój mąż osobiście mnie tam zawiózł bo moja szefowa do niego zadzwoniła mimo że zna naszą sytuację i wręcz jej tego zabroniłam. W pierwszej chwili nawet się wystraszył ale jak mi po kroplówkach i zastrzykach trochę przeszło to całe zło do niego wróciło.

    • Polko, ja zawsze odmawianie NP wiążę z postem od kawy, którą bardzo lubię i od której chyba troszeczkę jestem uzależniona. Gdy byłam w diakoni postu przez kilka lat to post od kawy dawał mi o dużo bardziej w kość niż post o chlebie i wodzie więc jego wybierałam, żeby poczuć siłę wyrzeczenia 🙂

  • Milo przeczytać takie świadectwo. Ja też skończyłam odmawiać NP modlilam się w intencji by wszystko mi się poukladalo z pewnym mężczyzna, poprostu o wspólne szczęście, i narazie kocham, czekam i wierzę

  • Wiele razy już słyszałam, że ktoś usłyszał słowo poznania czy coś w tym stylu, nie jestem w temacie i nie do końca wiem o co chodzi. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć na czym to polega i gdzie można usłyszeć słowo poznania, które jest skierowane akurat na zainteresowanego? Z góry dziękuję za informację.

    • tak ola ja uslyszalam , kiedy wszyscy doradzali „zostaw go,jak dlugo chcesz tak zyc,jak dlugo jeszcze zamierzasz sie meczyc ,rozwiedz sie ” ,kiedy tak rozmyslalam i sama bylam juz sklonna zlozyc pozew ,mialam juz wszystkiego dosc,ale mimo wszystko bardzo kochalam i nie potrafilam wyobrazic sobie zycia bez meza pomimo tego co mi zrobil ,mimo ze ciagle pil ,zapytalam Pana Boga „boze co ja mam zrobic z tym moim mezem,wtedy uslyszalam w duszy slowa przysiegi malzenskiej ,nie rozwiodlam sie ,malo tego teraz nie zaluje ze nie posunelam sie do tak drastycznego rozwiazania ,bo dzis moj maz jest tym samym mezem jakim byl kilka lat po naszym slubie ,czyli czulym kochajacym ,dobrym ojcem i dziadkiem,wymodlilam to sobie

      • Dziękuję ireno za odpowiedź. Jesteś wielka, że się nie poddałaś ja nie jestem, już nie mam siły, a jeszcze tydzień temu był o w miarę spokojnie.
        A czy ta sytuacja, którą miałam wczoraj jadąc autem jak poprosiłam Pana Boga żeby mi dał jakiś znak i poleciała w radiu piosenka którą mąż czasem mi śpiewał to mogę uznać za znak, czy tak to sobie tylko tłumaczę? Bo już sama nie wiem może sama się nakręcam że będzie dobrze, a nic z tego nie wyjdzie pozytywnego 🙁

        • kochana olu ja tez mialam takie stany jak ty ,tez mowilam 100 razy nie juz nie wytrzymam ,ale ciagle lapalam za rozaniec i modlilam sie czasem kiedy wszycy spali ja szlochalam i blagalam Matke Boza o pomoc w mojej sytuacji ,wylalam morze lez ,jesli ci ta piosenka wczoraj dala nadzieje to dobrze ,wtedy potrzebujemy bardzo nadzieji ktora umiera ostatnia ,moze i to byl znak ,nakrecaj sie pozytywnie ,nie ma nic gorszego od zalamywania sie i smutku,jesli dobrze zrozumialam masz dzieci ,ja dla moich zrobila bym wszystko ,wiec ty tez badz dla nich usmiechnieta ,choc serce bardzo krwawi ale dzieci potrzebuja mamy i nie o to chodzi zebys ukrywala przed nimi smutek ale straj sie jak najwiecej byc dla nich radosna ,ja usmiechalam sie czasem przez lzy i ciagle staralam sie myslec pozytywnie ,och jakie to wtedy bylo trudne

          • Dokładnie też tak robię. Staram się nie okazywać przed dziećmi jak bardzo mnie to wszystko boli. Czasem ryczę po nocach – już coraz rzadziej ale jeszcze się zdarza. Kiedyś mi córka nawet powiedziała z pretensjami, że wcale się tym nie przejmuje co tata zrobił i wtedy pierwszy raz z nią tak na poważnie porozmawiałam, że to nie jest tak jak ona myśli. Córka ma 14 lat więc jest w wieku buntowniczym, a ona się strasznie buntuje, syn ma 7 lat i jak mąż odszedł nie miał jeszcze 5 lat i bardzo to przeżył i odbiło się to na jego zdrowiu. Miał straszne tiki nerwowe i tłumaczyłam córce, że bardzo to przeżywam ale też nie chcę ich dodatkowo obraczać tym co się stało i żeby to nie odbijało się na ich zdrowiu. Syn na szczęście już nie ma tików, co zawdzięczam Niebu bo modliłam się o zdrowie dla syna i cały czas modlę się różą w intencji dzieci.

            • olu dzieci patrza na to wszystko i oceniaja tez nas na swoj sposob,spotkalam sie tez z takimi przypadkami ,moje natomiast odwrotnie jak twoje ,wrecz namawialy mnie zebym odeszla od meza za to co mi zrobil ,ale kazdy przypadek jest inny , dla dzieci jest to ogromna tragedia ,bo nagle rodzina sie rozsypuje ,dobrze ze nie obarczasz ich swoim bolem ,to i tak sie dzieciom udziela ,pamietaj zawsze staraj sie myslec pozytywnie ,o sobie takze ,wiem ze te wszystkie krzyze ktore nas spotykaja w zyciu ,maja jakis sens ,kiedys inaczej to odbieralam ,ale teraz to rozumie dlaczego tak sie dzieje ,na to tez potrzeba czasu zeby to zrozumiec,z mojej strony masz wsparcie w modlitwie ,nie zalamuj sie jeszcze bedzie dobrze ,zobaczysz

            • Serdecznie dziękuję Ci ireno za wsparcie w modlitwie. Wiesz, jak tak rozmawiałam kiedyś z córką o tym co się dzieje to jej powiedziałam, że tata się pogubił i gdyby tylko chciał to naprawić to ja bez wahania bym się zgodziła i bardzo się zdziwiła, że po tym wszystkim co robi ja dałabym mu szansę. U nas nie było alkoholu więc nie było takiej tragedii jak u Ciebie więc nie dziwię się Twoim dzieciom że Cię namawiały do odejścia. Każde kochające dzieci chcą ratować tego krzywdzonego rodzica, a dopiero po latach uświadamiają sobie że tak naprawdę ratunku potrzebował ten, który skrzywdził.

            • Ola, jeśłi chcesz wiedzieć co robić w różnych sytuacjach – idź na forum kryzys.org – tam są same dośiwadczone osoby, to forum katolickiej wspólnoty Sychara, oni bardzo pomogą bo sami przez to przeszli i wiedzą co czym skutkuje, zachecam.

            • klaro moja walka o meza trawala dosc dlugo ,chyba 6 lat ,bo najpierw byly prosby i upominania zeby cos z tym wszystkim zrobil ,dawalam mu czas na zastanowienia ,grozilam ze odejde ,ale nic to nie pomagalo ,pozniej kiedy bylam juz bardzo zdesperowana ,zaczelam sie poprostu modlic w jego intencji i dopiero to przynioslo skutek,wiele razy mowilam ze juz nie bede sie modlic ,bo modlitwy nie odrazu byly wysluchiwane ,tez watpilam czasami w sens modlitwy ,ale warto bylo cierpliwie prosic i blagac wszystkie Swietosci o pomoc ,dlatego zawsze pisze szczegolnie tym watpiacym ze Pan Bog nas wysluchuje ,tylko czasem poprostu trzeba na to poczekac ,On wie najlepiej czego my potrzebujemy i kiedy jest odpowiedni moment

            • Tylko u Ciebie ireno nie doszło do rozpadu małżeństwa. Ja też kiedyś straszyłam męża że jak nie zacznie się interesować naszą rodziną to odejdę i stało się tak że to on zrezygnował z rodziny, bo zwyczajnie nie chce mu się starać. Lepiej mu było iść na łatwiznę. U nas zawsze były awantury o to że w domu i przy dzieciach nie chciał pomagać

            • olu ale moj maz tez szukal pocieszenia u innej kobiety ,ale kiedy zrozumial ze to blad i ze jednak nasze dzieci i ja jestesmy wazniejsi dla niego, to wrocil skruszony i mysle ze zrozumial kogo i co mogl stracic ,u mnie tez wszystko wydawalo sie beznadziejne ,moj maz strasznie zeswirowal na punkcie tamtej kobiety ,ale dzis to wiem ze diabel maczal w tym palce

            • Przepraszam irenko myślałam, że w Waszym przypadku był problem z alkoholem, a nie jeszcze z małżeństwem. Podziwiam Cię. Ja bym chyba aż tyle nie zniosła. Chociaż jak mówią Bóg pozwala na tyle cierpienia ile człowiek zdoła udźwignąć. Jesteś silną kobietą irenko.

            • olu kochana ,teraz kiedy o tym mowie albo pisze to nie jest juz tak bolesne ,od kiedy przestalam sie tazac w swoim bolu i i przebaczylam mezowi ,tej kobiecie ,wszystkim przebaczylam i wszystko ,teraz czuje sie wolna i calkowicie zawierzylam moje zycie Panu Bogu i Matce Bozej i Jezusowi,nawet jesli sie cos dzieje to nie martwie sie tym jak kiedys ,mowie sobie tylko Jezu Ty sie tym zajmij,ja nie mam wplywu na nic ,a On juz sie tym odpowiednio zajmuje ,sama nie wiem jak to wszystko znioslam ,ale moja mama mowila tak jak ty ,nasze krzyze sa na miare naszej wytrzymalosci ,mysle ze i ona modlila sie za mna tak za zycia jak i w niebie kiedy ja nie umialam sie jeszcze tak modlic i wierzyc jak teraz

            • Powiedz mi ireno, czy choć na chwilę przesłałaś się modlić w trakcie tych 6 lat? Czy modliłaś się do samego końca w intencji uratowania męża, dotąd dopóki nie wrócił na dobrą drogę?

            • tak olu byly przerwy w modlitwie i zwatpinia tez mialam ,ale ciagle wracalam do rozanca ,wtedy odzyskiwalam spokuj i nadzieje ze cos sie zmieni w moim zyciu

            • Ola jest dobrze odmówić Nowennę do Krwi Jezusa ks.Amortha, pierwsza intencja aby była za zbawienie duszy, za siebie ,męza, dzieci. Taka dusza dostąpi zbawienia, jest zabrana demonom. Juz tu wielokrotnie pisałam o tym.
              Po odprawieniu tych nowenn powinno byc Ci łatwiej

            • Odmówiłam 3 we wskazanych intencjach właśnie o zbawienie duszy, druga chyba o nawrócenie i trzecia nie pamiętam a później nieustannie kilka miesięcy mówiłam w intencji męża. Jego nic nie rusza, nic na niego nie działa. Jestem po rozwodzie

            • Ja też odmawiałam wiele miesięcy potem przestałam jak miałam dołujący okres

            • Olu bardzo mnie poruszył twój problem małżeński. Chciałabym ci coś opowiedzieć „ku pokrzepieniu” bo na prawdę musi być ci ciężko. Mam sąsiadkę (koleżankę) z długoletnim stażem małżeński. Zawsze byli super małżeństwem,bardzo dobrani,prawie ideał.W dniu 20 rocznicy ślubu mąż przygotował kolację i oznajmił że się „zakochał” w ich wspólnej koleżance i chce się rozstać.Koleżanka była im obojgu znana od dzieciństwa i mieszka po sąsiedzku.Owa żona przeżyła szok i niedowierzanie ale okazało się że romans kwitnie w najlepsze.Mąż zażądał dodatkowo od żony pewnej sumy pieniędzy aby z kochanką mógł uwić sobie nowe gniazdo.Dorastające córki nastolatki,żona matka ani teściowia nic nie mogły w tej sytuacji zrobić bo pan był „zakochany”po uszy.I teraz skracając opowieść. Żona nie zgodziła się na rozwód i modliła się o ratowanie małżeństwa. Pan mąż po pewnym czasie przejrzał na oczy i opamiętał się. Ja się trochę dziwiłam że ona go chce po tym wszystkim i nawet mówiłam że ja bym nie wybaczyła.Jednak po dłuższym zastanowieniu zmieniłam zdanie.Warto walczyć i wybaczyć. Teraz żyją znów super i sa dziadkami.Pani kochanka upolowała kogoś innego.Olu módl się i walcz.Jednak pamiętaj że smutek nie może cię zdominować bo masz dzieci.Na przekór wszystkiemu dbaj o siebie i nie daj sobie wmówić że twoją wartością jest mąż. Twoją wartością jest Bóg !Poczytaj sobie w Starym Testamencie poemat o dzielnej niewieście.Mnie bardzo pomagał kiedy miałam problemy w małżeństwie.

            • Bardzo Ci Kasiu dziękuję za tą historię dała mi nadzieję, że to co przeżyliśmy z mężem i to co nas łączyło siedzi gdzieś głęboko w jego sercu i przyjdzie czas, że z Bożą pomocą obudzi się z tego letargu. Nikt nie może pojąć co się z nim stało. Cała rodzina jest w szoku, że tak postępuje, bo nigdy nie było z nim żadnych problemów. Zawsze był spokojnym j poukładanym człowiekiem.

      • Ja wierzę, że we wszystkim jest palec Boży. W tamtym roku był pozew rozwodowy, mąż wycofał i wrócił,przez kilka miesięcy było dobrze. Niestety znów odzylo uczucie do tej kobiety i trwa na na nowo od kilku miesięcy jego romans. Modle się o aby się ocknal, po ludzku już nie do uratowania.

        • letka i modl sie ,za tamta kobiete takze zeby sie opamietala ,Boze bron nie przeklinaj jej i nie zycz jej nic zlego ,modlimy sie tu KW enia ja bardzo polecala ,ja sie juz od jakiegos czasu modle
          ta koronka ,znajdz modlitwe do Aniola Stroza meza ,modlitwe ” zanurzenie we Krwi Chrystusa” co rano ja odmawiaj probuj nie poddawaj sie ,w koncu przyjdzie opamietanie na meza

        • Letka !W sytuacji gdy ktoś zdradza a potem wraca konieczna jest stała i systematyczna modlitwa za tą osobe np. częś różańca do końca życia.
          Mamy ostrzeżenie w Piśmie św.”Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. 25 Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. 26 Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni».

          • Jednak nigdy nie wolno tracić nadzieji,Bóg zawsze pomaga i tym razem też Ci pomoże potrzeba tylko większej i gorliwszej modlitwy.

  • Wytrwala kobieta z Pani i bliscy wierzący ludzi, modlitwa wystawiennicza bliskich zwykle bardzo skuteczna się okazuje. „Gdzie dwóch albo trzech zgromadzonych jest w imię Moje” nie wiem z której Ewangelii ale to prawda…

  • Piękne świadectwo. Sam jestem dopiero tydzień po ślubie, a już czuję, że zły próbuje coś namieszać. Proszę Was wszystkich o modlitwę.

    • Codzienny różaniec w intencji waszego małżeństwa i nic wam nie grozi .
      I nieustanna praca nad sobą 🙂
      pozdrawiam i życze błogosławieństwa bożego.

      • Ireno, modlilam, się o tą kobietę bo to ukrainka i wtedy podjęłam się odnawiania nowenny pompejańskiej. Zresztą ta nowenna była któras z kolei cały rok i wtedy wrócił maz. Różaniec odmawiam 10-tke,i do św Charbela. Tak jak piszecie te zło wróciło mocniejsze że strony męża. Chodzę też do spowiedzi w tej intencji i zamawiałam na wiele intencji – mszy św. Czasem po prostu tracę wiarę, że to nic nie daje bo tyle robię. A mój mąż 2lata z kochanką tylko tyle, że wrócił do domu,(między nami już nic nie ma rozmowy, życia małżeńskiego, bo jej złożył jakieś deklaracje kobiecie ukraince) bo on nie chce. Po ludzku niemożliwe.

        • letka po ludzku nie mozliwe, ale po Bozemu wszystko jest mozliwe wszystko ,ja tez sie modle do sw Szarbela ,ciagle za kogos ,sprobuj poszukac gdzies blizko kosciol,gdzie odbywaja sie msze o uwolnienie i uzdrowienie ,napewno maz nie zechce isc z toba ale mozesz ty uczeszczac na te msze i na mocy sakramentu malzenstwa probowac meza wyzwolic od tej relacji z ta kobieta ,nawet poprosic jednego z ojcow ktorzy odprawiaja te modlitwy w danym kosciele o specjalna modlitwe ,rozmowe zeby wam pomogl ,kiedy szlam na taka msze nie do konca bylo jasne czy moj maz pojdzie ze mna i do konca nie wiedzialam czy bedzie na tej mszy ,wiec zapytalam czy moge przyjac modlitwe w imieniu meza i ksiadz powiedzial ze tak ,ale okazalo sie ze maz jednak dotarl a podobno mial strasznie wazna sprawe i mowil ze nie da rady przyjsc,tak jak by sie czegos bal i nie chcial przyjsc ,poszukaj na str int ,ojciec witko ojciec iwaszko napewno gdzies w poblizu przyjezdzaja ,na jednej ze stron pokazuje sie kalendarz kiedy i jakie msze sa odprawiane

        • Letka tu jedna żona pisała,że NP odmawiała w róznych intencjach o uratowanie małzeństwa, była ta trafna intencja odmówiona za kochankę męża.
          Pilnuj się aby złosć nie wzieła górę nad Tobą, tej kobiecie błogosław ,jest taka Modlitwa Uniżenia , połóż sie krzyżem z różańcem i przeproś Ojca za grzechy tej kobiety i odmów leżąc np, Koronke do Bozego Miłosierdzia .Jesteś na Mszy ofiaruj Msze , Komunię o nawrócenie tej kobiety,zanurz ją w Krwi Jezusa. Jak jesteś przy spowiedzi, jak już wyznasz grzechy Kapłan sie modli a Ty po cichu swoje sprawy załatwiaj , bo przecież obok masz samego Jezusa.Wcześniej sobie przygotuj prośbę,rozmowę z Panem, bo to jest krótka chwila.
          Głowa do góry!

        • Letko, przeczytaj proszę sobie książkę „Miłość potrzebuje stanowczości” , którą napisał amerykański, chrześcijański psycholog, który ma na koncie setki uratowanych małżeństw. Przeczytaj i zacznij działać! Wystaw mężowi walizki za drzwi i pozwól mu wywiązać się z deklaracji jakie złożył owej Ukraince, jej zaś pozwól prać jego skarpety, gacie i ” wąchać jego bąki”. Zobaczysz jak w trudzie codziennych dni ich miłość „rozkwitnie”. Nie pozwól się poniżać skazując się na życie w trójkącie !

          • Letko,Olu posłuchajcie Hanki.Super książka i fenomenalny psycholog ! Świetnie doradza również w/s wychowania dzieci!Również polecam.

            • Letka Hanki komentarz pobił wszystkie wpisy. Kup książkę
              Modlitwa modlitwą ale szacunek do siebie powinno się mieć.

            • Dziewczyny, ten komentarz napisałam trochę w emocjach i sama się uśmiałam gdy go powtórnie przeczytałam ale taka niestety jest – jak pewnie dobrze o tym wiecie – brutalna prawda. W trudach codzienności nie jeden Romeo z odzysku wymiękł 🙂 Julia zresztą też…

  • Niestety nie przekonuja mnie Twoje slowa. Chcesz miec dziecko…? na Twoim miejscu jeszcze bym poczekala. Przeciez Ty w ogóle NIE ZNASZ SWOJEGO MĘŻA! Pomysl o tym.

    • Magdaleno tu nie chodzi o przekonywanie kogos ale o WIARE. Meza znam bardzo dobrze i wczesniej byl dobrym czlowiekiem zreszta teraz tez taki jest dzieki modlitwie to zly miesza w naszym zyciu prubuje zniszczyc to co dobre.

  • Pytanie zasadnicze sakrament sakramentem, ale czego nalezy oczekiwac po tym zwiazku jesli po roku od jego zawarcia juz maz chce rozwodu…nie interesuje mnie czyja to wina a jest az tak zle? Ja nie wyobrazam sobie by przezyc zycie w takich warunkach z malymi czy wiekszymi poprawkami, chyba ze nastapi jakis cud…..

    • Dziękuję Enia, wierzę, że Bóg mnie nie zostawi i pomoże na odrodzenie moje małżeństwa i przemieni serce męża bo jestesmy rodzina i mamy córeczkę. Pomógł mi już, wiec jest to jakieś znak dla mnie

    • Anonim
      Jak dla mnie to wlasnie cud sie wydarzyl…. nie bede tutaj opisywac szczegolow tego co sie stalo opisalam tylko skrot reszte zachowam dla siebie jestem szczesliwa i wiem ze z kazdym dniem bedzie coraz lepiej jestem tego pewna dla mnie podczas odmawiania NP cuda dzieja sie codzinnie mniejsze i wieksze kto odmawia NP wie o czym mowie to sie czuje najwazniejsze ze czuje opieke Maryi nad nami

  • Ukrainki, Rosjanki, Filpinki, Tajki i inne Azjatki… te to potrafią omamiać i są bezwzględne. Zwłaszcza jak potrzebują dokumentów do zalegalizowania pobytu, a faceci są tak głupi, że szkoda słów, bo brak tych dobrych, w takich sytuacjach.

    • U nas dzieje sie to samo do tego stopnia, ze staruszki zawierali zwiazki malzenskie z przedstawicielami tych nacji. Te nie tylko wchodzily we wszystko, okradaly to jeszcze mialy zapewniona rente po mezu na cale ich zycie, bo to z reguly mlode osoby. Wladze nie mogac zakazac slubòw zmienily prawo i teraz taka mlòdka dostaje tylko 10% renty po mezu, ale fenomen w dalszym ciagu trwa…

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości