Irmina: Już teraz wiem w co wierzyć

To świadectwo powinnam złożyć rok temu, kiedy odmówiłam swoją pierwszą nowennę pompejańską. Nigdy nie byłam gorliwą katoliczką, zostałam wychowana w tej wierze, jako nastolatka odwróciłam się od Boga. Gdy miałam 25 lat wykryto u mnie guzy na jajnikach, poddano mnie operacji, wyniki: endometrioza i długie leczenie hormonalne. Od tamtej pory moje życie ogromnie się zmieniło. Zaczęłam panicznie bać się śmierci, wpadłam w ogromną depresje i nie wiedziałam czy się podniosę. Na szczęście cały czas czuwała nade mną moja mama, która podawała i podaje mi rękę w trudnych chwilach. Poszłam na terapię i kolejną, brałam leki. Wykaraskałam się z depresji, tylko po to, żeby znów wpaść w szpony zła. Trafiłam na nieodpowiedniego mężczyznę, z którym chciałam spędzić resztę życia, ale to nie był ten mi przeznaczony. Znów pomogła mi mama, ale doznałam tak ogromnej straty (poroniłam w prawie 10 tygodniu, musiałam podjąć trudną decyzję życiową i rozstać się z partnerem, umarł mój ukochany pies, a wszystko w odstępach 3 miesięcznych), że znów popadłam w depresję i zaczęłam brać leki. Zastanawiałam się, za co to wszystko mnie spotyka, płakałam i pytałam Boga dlaczego mnie tak doświadcza? Pomimo tak trudnej sytuacji mama pomagała mi cały czas, dostałam się na wymarzony kierunek. Poznałam tam koleżankę, z którą nie za rzadko utrzymywałam kontakt. Któregoś dnia zapytała, czy nie chciałabym włączyć się do wspólnego wyzwania: odmówienia nowenny pompejańskiej. Nie wiedziałam czym jest ta nowenna pompejańska, ani jak to się odmawia, a głupio było się przyznać, że nie wiem. Postanowiłam poszukać informacji w internecie, stwierdziłam czemu nie. Zawsze lubiłam odmawiać różaniec, ale odmawiałam 1 dziesiątkę, a reszt przychodziła mi z trudem, przy okazji wyszło na jaw, że do tej pory źle odmawiałam różaniec (to chyba pierwsza łaska, że nauczyłam się robić to jak należy i z odpowiednim nastawieniem – a przynajmniej mam taką nadzieję). Postanowiłam zmówić nowennę w intencji obdarzenia mnie dobrym i odpowiednim dla mnie mężem. Podchodziłam do tego ze śmiechem i z dystansem, sama się śmiałam, że pewnie wytrzymam góra 4 dni i zostawię to jak wszystko inne. Po 10 dniach ciekawa byłam ile jestem w stanie wytrzymać, co nie znaczy że było to łatwe, bywały dni bardzo trudne. Pod koniec zmawiania nowenny mój dziadek bardzo zachorował, dostał zapalenia płuc i zabrano go do szpitala z racji wieku. Leżał tam tydzień, jego stan się pogorszył dostał zawału, podjęto decyzję o wprowadzeniu go w stan śpiączki farmakologicznej, z której się już nie obudził. Odszedł 15.08.2017 r. Prosiłam Maryję o to, żeby zgodziła się na zmianę intencji odmawianej z męża na życie dziadka, jednak sama doszłam do wniosku, że lepiej jest żeby pomodlić się o szybką i bezbolesną śmierć dla dziadka oraz o zbawienie go (to była łaska druga jaką otrzymałam). Nowenna Pompejańska dała mi dużo siły w tak trudnym czasie. Po odmówieniu pierwszej od razu rozpoczęłam drugą, namówiłam mamę żeby zaczęła odmawiać ze mną, tym razem modliłam się o długie życie i zdrowie dla siebie, mamy i babci, przede wszystkim, żebyśmy nie chorowały poważnie. Ta nowenna bardzo mnie uduchowiła (tu dostałam koszyk łask), sprawiła, że poszłam do spowiedzi, bo poczułam taką potrzebę ( a po niej poczułam się oczyszczona, jakby ktoś zdjął ze mnie ogromny ciężar), czułam ogromną więź z mamą i babcią (która z nami zamieszkała). Do tej pory odmówiłam 4 nowenny i nie udało mi się złożyć świadectwa co do żadnej z nich, a przecież to podstawa dziękczynienia za łaski jakimi obdarza nas Matka Boska. Ja dostałam łaskę wiary, że jeżeli się wierzy prawdziwie i powierza Bogu, to spotyka nas dobro. Przy trzeciej nowennie za zdany egzamin prosiłam o to żebym mogła przejść na kolejny rok, egzamin był dla mnie trudny, biorąc pod uwagę, że od dawna już jestem w depresji i mam problemy z zapamiętywaniem i koncentracją. Uczciwie dużo się uczyłam do tego egzaminu, powiedziałam na głos do Matki Bożej, żeby dodała mi odwagi i otuchy oraz natchnęła mnie dobrym duchem, żebym mogła się skoncentrować, a Jezusa poprosiłam o łaskę żebym wylosowała pytania, na które będę wstanie odpowiedzieć. Tak się stało, dwa pytania z którymi sobie poradziłam i jedno pytanie wylosowałam dokładnie to, które chciałam wylosować, bo bałam się, że na inne w tym zakresie nie będę w stanie odpowiedzieć, tylko na to znałam odpowiedź. Nie wierzę, że mógł być to przypadek. chcę wierzyć i wierzę, że sprawiła to codzienna modlitwa do Matki Boskiej przy pomocy nowenny pompejańskiej. Czwarta nowenna była dla mnie najtrudniejsza do zmówienia, ponieważ intencja była też bardzo trudna, poprosiłam o zesłanie ducha świętego w postaci tego, żebym wiedziała, którą ścieżkę wybrać i w co mam wierzyć, co jest prawdą – ponieważ znów się pogubiłam jeżeli, chodziło o moją wiarę. Wydaje mi się, że dostałam więcej niż, prosiłam. Teraz już wiem, co jest prawdziwe dla mnie i dobre dla mnie, w co mam wierzyć. Od tamtej pory (od grudnia 2017) nie zmówiłam żadnej nowenny, choć o niej myślałam. Teraz czuję, że znów potrzebuję ją zmówić, bo kiedy się ją odmawia człowieka ogarnia spokój (niesamowity i wszechstronny), uczucie szczęścia i takiej euforii jakiej nigdy nie doznałam. Mam też wrażenie, że bardziej doceniam to co dostaję i staram się nie marnować niczego, co otrzymuję. Kiedy rozpoczynałam przygodę z nowenną pompejańską, śmiałam się myśląc, że wytrzymam 4 dni – wytrzymałam 4 nowenny, i nie mogę doczekać się odmawiania kolejnej.
Ps. męża się jeszcze nie doczekałam, ale odkryłam, że najpierw muszę skupić się na sobie, bo bardzo się zaniedbywałam w sensie duchowym zwłaszcza, i uważam, że tylko dlatego jeszcze ta łaska na mnie nie spłynęła, ale ufam Maryi i wiem, że ten mąż już czeka. Dlatego jeżeli zastanawiasz się czy odmówić i czy dasz radę, po prostu spróbuj.

Msza Św.

w Pompejach 

25 grudnia 2018 

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…