Zofia: Bez nowenny nie dała bym rady

Odmawiam Nowennę już kilka lat. Od kiedy mój dorastający Syn opuścił dom rodzinny i wyjechał się uczyć. Daleko. Bez Nowenny nie dałabym rady. Byliśmy bardzo zżyci ze sobą, to mój jedyny, wychowywałam go sama. Przerwanie pępowiny bardzo bolało, i jeszcze boli. Strasznie sie bałam, czy sobie poradzi, czy nic złego się nie stanie, bo przecież dotychczas to ja o wszystko dbałam. Gdyby nie nowenna, musiałabym iść do psychologa, a przy nowennie się wyciszałam, rozmawiałam z Bogiem i płakałam. To pomagało. Wiele próśb zostało wysłuchanych, część jest rozległa w czasie, a niektóre nie zostały wysłuchane, ale już dziś wiem, że to na dobrze wyszło nawet. Natomiast prawdą jest (i o tym pisze wiele osób), że w czasie modlitwy dostajesz o wiele więcej niż prosisz. Inne łaski ci po prostu „spadają z nieba”. Trzeba je tylko umieć dostrzec.
Dziś syn ma 20 lat, jest trochę lżej, ale jeszcze ciągle nie jest dorosły. Modlę się o to, aby nie wpadł w złe towarzystwo, złe związki. Modlę się o to, aby się wyciszył, zrównoważył, spotkał dobrą dziewczynę. Dziękuję za wszystko.

Nabożeństwo pierwszych sobót

z pięknymi rozważaniami różańcowymi św. biskupa Józefa Sebastiana Pelczara oraz

z tajemnicami światła!

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Katarzyna
Katarzyna
18.04.18 15:36

Zosiu rozumiem Twój niepokój o syna bo sama jestem mamą (2 córki 21 i 27 lat).Jednak z twojego swiadectwa wynika że jesteś nadopiekuńcza.20 letni syn na pewno jest dorosły.Pozwól mu żyć własnym życiem i uniezależnić się od Ciebie.Jeśli tego nie zrobisz skrzywisz go na zawsze.Modlić się trzeba za dzieci i prosić Boga o opiekę ale w pewnym momencie to jest wszystko co możemy zrobić.Pozdrawiam.

Zofia
Zofia
18.04.18 18:02
Reply to  Katarzyna

Tak. masz rację… Ja to wszystko rozumiem. Ciągle pracuję nad sobą. Jest już o wiele lepiej, niż 3 lata temu, jak wyjechał się uczyć. A z drugiej strony też bardzo się cieszę, że jemu się CHCE samemu, że nie chce siedzieć w miejscu, w domu, koło mnie. Wtedy by to dopiero nie było dobrze 🙂 Dziękuję Ci za komentarz. Potwierdza on, iż moja sytuacja (taka dla mnie ciężka i wypłakana) jest … normalna. Dzieci muszą odlecieć z rodzinnego domu.

Katarzyna
Katarzyna
19.04.18 01:21

Jestem inną Katarzyną 😉 Zosiu,tak dzieci muszą się usamodzielniać,zwłaszcza chłopcy i potem mężczyźni.Mężczyzna ma dbać o kobietę,być odpowiedzialny,ale przy tym potrafiący okazywać emocje.Trudna mieszanka. Samotne mamy, na synów przelewają wszystko,co powinny na ich ojców,różnie to potem wygląda w relacjach synów z kobietami. Mądra mama (i ojciec zresztą też) muszą „uwolnić” dziecko I oddać światu,ale być dostępnymi,w razie trudności. Byłam kiedyś z synem-jedynakiem zaborczej matki (nie samotnej,ale samotnie w małżeństwie)i przed ślubem, odesłałam go definitywnie do niej,bo miałabym udrękę i dziecko w skórze dorosłego,a nie wsparcie mężczyzny i męża oraz Jego matkę 24 godziny na głowie,a nie ” dorównałabym „jej przecież… Czytaj więcej »

Zofia
Zofia
19.04.18 07:56
Reply to  Katarzyna

Dziękuję Ci Kasiu za komentarz. Myślałam o tym również, to jest bardzo ważne o czym piszesz. Obecnie odmawiam drugą nowennę za dobrą dziewczynę dla syna. Jeszcze jej nie ma a już ją kocham i pragnę żeby była 🙂 Myślę, że nie będę tą, która ciągle „wisi nad głową”, przynajmniej teraz tak mnie się wydaję. Syn też nie pozwoli, on ma „charakter”, już teraz z nim rozmawiam raz na 1-2 tygodnie, chociaż jest na innym końcu świata i mamy bezpłatne połączenia. Ale to jest prawda: rodzice muszą odszukać w sobie siły wypuścić dziecko w świat. Mimo że to boli. No i… Czytaj więcej »

4
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x