Katarzyna: To nie przypadek to cud

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja.Moja historia jest podobna do tysięcy innych aczkolwiek nie do końca.Zacznę od tego ,iż zawsze myślałam,że jestem osobą wierzącą dziś wiem ,że nie do końca tak było.Byłam mężatką mamy dwoje dorosłych synów, byliśmy cudowną kochającą się rodziną do czasu.Mąż poznał inną kobietę pięć lat starszą od naszego syna,zaczęło się piekło.Wstyd się przyznać ale oczywiście o wszystko zaczęłam obwiniać Boga,ból był tak ogromny,że nie sposób tego opisać.Odeszłam z Kościoła i od Boga na długich osiem lat.Mąż wrócił wszystko wróciło do „normy”tak tylko mi się wydawało do momentu gdy zaczął raz po raz się wyprowadzać,w końcu dzień po Świętach Wielkiej Nocy przyszłam z pracy i zastałam pusty dom.Dziś jestem po rozwodzie (którego notabene nie chciałam wciąż kocham męża)przeżyłam koszmar rozpraw rozwodowych,wyzwisk,oszczerstw,pomówień,upokorzeń,bez środków do życia brakowało na podstawowe rzeczy,odsunięcie się przyjaciół i rodziny zostałam sama mój starszy syn i moja mama.Ale nie o tym chcę wam powiedzieć,nie o cierpieniu bólu nie do zniesienia,codziennych łzach,samotności silnej nerwicy i depresji lecz o cudzie którego doświadczyłam.I wcale nie będę tu oryginalna,bo tak ma większość z nas,gdy powiem,że w takich przypadkach szukamy pomocy wszędzie i u wszystkich a gdy wszystko zawiedzie na końcu u Boga.Tak też stało się u mnie,dziś po ponad dwóch latach powrotu dociekań poszukiwań i chęci poznania Boga i Bożego planu na moje życie wiem jedno,nic nie dzieje się bez powodu.Prawdą jest ,że nie zawsze mi się podoba to co dla mnie przygotował,czasami jestem wręcz wściekła,że dopuszcza pewne rzeczy w moim życiu.Bywają dni ,tygodnie gdy praktycznie każdego dnia powtarzam Bogu,że jestem strasznie zmęczona,że już naprawdę nie mam sił,że to koniec poddaję się. Często upadam na kolana (dosłownie) i wtedy wołam Go aby podał mi rękę przywołuję wtedy obraz który widziałam na jednej mszy o uzdrowienie.Podczas mszy świętej ksiądz poprosił aby modlić się do Ducha Świętego i prosić o światło.Zobaczyłam jezioro ja stałam na brzegu bosa w białej szacie,w oddali zobaczyłam łódź całą sobą czułam muszę się na nią dostać.Choć panicznie boję się wody weszłam do jeziora z wielkim trudem brnęłam w kierunku pustej łodzi,gdy dotarłam na miejsce woda sięgała mi powyżej tali próbowałam wspiąć się na nią lecz nieustannie wpadałam do wody.Byłam już zdesperowana i zmęczona zawołałam pomóż mi i wtedy jakaś silna a zarazem delikatna dłoń chwyciła mą i w ciągła mnie na pokład,wpadłam w czyjeś ramiona,zanurzyłam się w nie cała żadne słowa nie oddadzą tego co wtedy czułam.Widziałam białą szatę dłonie,stopy spojrzałam w górę lecz nie widziałam twarzy,za to wiedziałam kto mnie tuli to był On bez cienia wątpliwości choć nic nie powiedział wiedziałam,że mnie kocha czułam to całą sobą nie potrafię w racjonalny sposób tego wytłumaczyć.Spojrzałam na dół widziałam sęki i szczeliny na każdej desce, moje stopy i szata były całkowicie suche dziwiłam się spojrzałam za siebie na brzegu stały setki ludzi w białych szatach po przeciwnej stronie stały kolejne setki ludzi w szarych szatach stali tyłem odchodzili.Nie rozumiałam tego nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam lecz Bóg po kilku miesiącach pokazał mi następne rzeczy.Przez cały okres po odejściu męża szukałam Boga i jego pomocy,modliłam się za moją rodzinę i małżeństwo,msze święte, rekolekcje,seminaria.Przyszedł czas na kolejną nowennę,lecz tym razem miałam ogromny problem z wyborem intencji(było ich zbyt wiele)powiedziałam Maryjo ufam Tobie proszę wybierz intencję a ja będę się modliła.Jako roczne dziecko strasznie się poparzyłam oglądałam program o usuwaniu takich blizn pojechałam na konsultacje w trakcie,której lekarz zwrócił uwagę na ranę ,którą miałam od dwóch lat, diagnoza rak skóry. Szok,płacz,rozpacz,przerażenie, gonitwa myśl moje dzieci nie mają ojca a teraz nie będą miały matki .W ten dzień w klinice przyjmował chirurg onkolog,konsultacja następny szok znalazł kolejne zmiany to czerniak szybka decyzja usuwamy potem czekanie na wyniki (dwa wyroki) podwójne nerwy ale i ogromna ufność,w końcu dzień konsultacji diagnoza wszystko usunięte w ostatniej chwili (piąte stadium ostatnie),ale wyniki krwi bardzo złe bardzo silna anemia następna konsultacja trzykrotne wypraszanie mnie z gabinetu w końcu nie wytrzymałam o co chodzi prosiłam o szczerość zmiany w okolicach brzucha wszystkie węzły chłonne powiększone podejrzenie a raczej pewność nowotwór wątroby lub jelit pytanie tylko który.Kolejne skierowania do specjalistów znowu czekanie na badania i wyniki,czas się wlókł.Sobota telefon dzwoni mama, tata nie żyje,piętnaście km w pięć minut karetka już była, gdzie mama (chora na astmę) ma atak dusi się,co z tatą czy to prawda widzę go leżącego to prawda,krzyk,płacz,potem pogrzeb i pustka .Nadszedł dzień badań i ogromne zdziwienie pani doktor o co chodzi po co pani tu przyszła brak jakichkolwiek zmian brzuch czysty wszystkie węzły chłonne prawidłowe.Następna konsultacja u onkologa to samo ponowne sprawdzanie kartoteki chaos i jego ostatnie słowa cytuję ” Jesteś zdrowa to cud chwała panu”ogromna radość i niedowierzanie.Dziś jestem po operacji usunięcia tarczycy i węzłów chłonnych(guzy kilkanaście sztuk) mija szósty tydzień czuję się bardzo źle powoli dochodzę do zdrowia ale jestem ogromnie wdzięczna bo wyniki są dobre raka nie ma.To wszystko zawdzięczam Matce Boskiej jej wstawiennictwu i łasce Bożej,choć jest bardzo ciężko i czasami totalnie brak sił wiem,że ból i cierpienie nas kształtuje nie zbadane są wyroki Boskie,choć bardzo trudno mi zrozumieć pewne sprawy i pogodzić się z nimi myślę że mam tu na ziemi jeszcze coś do zrobienia jeszcze nie do końca wiem co ale zaczynam się domyślać.Dziś ponownie jestem w totalnym kryzysie duchowym dlatego postanowiłam napisać to świadectwo,po raz kolejny wyciągam dłonie do Jezusa i Maryi,również do was bracia i siostry z prośbą o modlitwę za moją rozbitą rodzinę i małżeństwo za nas wszystkich.Niech Pan Bóg wam błogosławi i Najświętsza Maryja.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
EWA
EWA
25.09.15 12:24

…..ale sie wzruszyłam.dziekuje za twoje piekne swiadectwo..siła wiary,totalnego zaufania.kasiu jestes w bozych rękach. NIGDY PRZENIGDY SIE NIE BOJ!.BOG WYPROWADZI CIE Z KAZDEJ OPRESJI.wspaniałe swiadectwo.jeszcze raz ci dziekuje.

R
R
25.09.15 12:36

Z tym nowotworem to prawdziwy cud!dziekuje za to swiadectwo.modle sie w sprawie po ludzku niemozliwej,dzis tez mam jakis kryzys,jestem rozdrazniona,poklocilam sie z mama,stracilam cierpliwosc do dziecka i tak mi wstyd bo wiem ze Matka Boska czuwa nade mna i chce mi pomoc w rozwiazaniu mojej sytuacji a ja wciaz grzesze

joanna
joanna
25.09.15 13:01

Twój cytat ze świadectwa Kasiu: „myślę że mam tu na ziemi jeszcze coś do zrobienia jeszcze nie do końca wiem co ale zaczynam się domyślać” może powtórzyć za Tobą każdy. Jeśli się modlimy i naszym głównym pragnieniem jest wypełnianie woli Bożej, to nie może być inaczej. Np. w dobie obecnej – zagrożenie ze strony innowierców, można by było powiedzieć, że wszyscy, którzy mażą np. o 6-ce w totolotka powinni przeznaczyć te pieniądze na budowanie enklaw dla uchodźców i uczyć w nich najpierw języka, a potem wiary w Jezusa Chrystusa, albo w odwrotnej nawet kolejności, czy równolegle, umacniając tym wiarę w… Czytaj więcej »

tereska
tereska
25.09.15 13:25

Kasiu, ile człowiek może przejść i dlaczego. Zadaje pytanie ile?. Jeśli PAN BÓG dopuszcza takie tragedie i znowu dlaczego?To wszystko tak trudno zrozumieć! Czasami zadaje pytanie BOŻE gdzie jesteś, a tak bardzo Cię potrzebuję.UFAM i wątpię.Kasiu, niech Maryja ma Cię w swojej opiece i trzyma Cię mocno za rękę.Trzymaj się kochana!

barbara
barbara
25.09.15 16:06

Witam nie trac wiary ,a zaufaj Panu on wyprowadzi Cie ,JEZU UFAM TOBIE,wiara i spokoj pomodle sie za ciebie .Czasami wydaje sie ze nie mamy juz sily ,ale westchnienie do Boga pomaga mi bardzo ,nie trac wiary zaufaj Maryji .Pozdrawiam

Boguslaw
Boguslaw
25.09.15 16:21

Prosze zajrzec na nabozenstwi 9 pierwszych sobot, ponizej obietnice zwiazane z Tym nabozenstwem 33 OBIETNICE JEZUSA związane z odprawieniem Nowenny pierwszych sobót następujących po sobie 9 miesięcy, ku czci Niepokala­nego Serca Maryi, w duchu wynagrodzenia Mu za zniewagi 1. Wszystkiego, o co dusze proszą Moje Serce przez Se­r­­ce Mojej Matki, o ile jest to zgodne z Bożymi pragnie­nia­­mi i jeśli proszą Mnie z ufnością, udzielę im już w czasie odprawiania Nowenny. 2. We wszystkich okolicznościach życia będą cieszyć się spe­cjalną obecnością Mojej Matki i Moim błogosła­wień­s­t­wem. 3. W nich samych i w ich rodzinach zapanuje pokój, har­mo­­nia i miłość. 4.… Czytaj więcej »

BJJ
BJJ
25.09.15 17:10

Pani Katarzyno, polecam posłuchać świadectwa „Jak przyjąć i nie stracić uzdrowienia”, podobnie jak inne z serii dotyk Boga.
https://www.youtube.com/watch?v=ZniXm7851Dg

Katarzyna
Katarzyna
25.09.15 22:09

Katarzyno, wytrwasz i przetrzymasz wszystko. Napisałam to innej Katarzynie, ale napiszę i Tobie. Katarzyny to silne osoby, wiem po sobie 🙂 Życzę Ci Bożej opieki i aby czas Twoich zmartwień ustąpił, na rzecz radości, która na pewno nadejdzie :-). Pozostań z Panem Bogiem

Bogusienka
Bogusienka
01.10.15 08:21

Droga Katarzyno,
zycze Ci duzo wytrwalosci – tak wiele juz przeszlas, to jednak sama sie przekonalas, ze jestes pod wspaniala Opieka Pana Boga i Matki Bozej. Glowa do göry – slonce swieci dla wszystkich. Ufaj Matce Bozej – mödl sie i ufaj.

Szczesc Boze

https://www.youtube.com/watch?v=4VOPv4JNgMo

9
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x