Ewa: Powrót do Ojca

Jestem mamą dwojga dzieci. Mam wspaniałego męża. Jednak nie zawsze dostrzegałam to… Jak to się zaczęło? Będąc na urlopie najwięcej czasu spędzałam na portalach społecznościowych. Poznawałam mnóstwo ludzi. Byłam bardzo szczęśliwa, bowiem nie miałam przyjaciół. Tu ich znalazłam. Zaczęły się wymiany wiadomości. Było miło. Zaczęły wkradać się uczucia, które wówczas nazywałam przyjaźnią i to mi się podobało. Ktoś mnie widział i mówił do mnie to, co chciałam. Ktoś mówił, że mnie kocha, że chce, abym została jego żoną, urodziła mu dzieci… To było coś, co zawładnęłą całą moja osobą. Oddalałam się od męża. Traciłam stopniowo rodzinę… Szukałam pomocy u księży, kierownika duchowego. Pomogło na krótki czas. Bo ja nie chciałam pozbyć się tego tak naprawdę. Płakała, czułam się podle… Nienawidziła siebie za to, a jednak nie mogłam zrezygnować z tych związków ,,online”. To mnie przytłoczyło do tego stopnia, że przez dłuższy czas miałam tzw. monitoring 24 h ze strony mojego kierownika duchowego… Za jakiś czas otrzymałam Nowennę Pompejańską (tak znienacka) od znajomego księdza. Położyłam ją gdzieś na półce i zapomniałam o niej. Kiedy zaczęło być coraz gorzej przypomniało mi się, że Matka Boża z Pompejów jest wrażliwa na potrzeby dzieci. Zaczęłam odmawiać Nowennę… Stopniowo wyswobadzałam się z więzów niewierności małżeńskiej… Odizolowałam tych, którzy zagrażali mojemu małżeństwu i rodzinie… Nie było łatwo, ale byłam sumienna jak uczeń w szkole… Wszystko zaczęło układać się w obraz rodziny, mojej rodziny… Nie było już rozmowy o separacji, płaczu za kimś innym ze strony internetowej… Cotygodniowa spowiedź face a face… To był czas oczyszczania, który trwa do dzisiaj… Jednak nikt już nie wejdzie w moje życie, nasze życie. Wiem, że czuwa nad nami Maryja. Zaufałam i otrzymałam łaskę nawrócenia i zrozumienia wartości małżeństwa i rodziny. Wspólnie z mężem pojechaliśmy na Jasną Górę, aby podziękować Maryi za ten dar. Aby głosić moc modlitwy różańcowej i Nowenny Pompejańskiej wysyłam na inne kontynenty wersję angielską! Niech i tam dowiedzą się, że Maryja na naszych oczach czyni dzisiaj cuda… A ja? Cóż… Mogę tylko powiedzieć: Mamo, dziękuję i kocha! <3

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jan
Jan
23.08.15 22:40

pięknie Ewo ja miałem ten sam problem co ty też zależało mi na lajkach na fejsie na ludziach z internetu na księżach na znajomych na parafii a gdy nie dawali mi tych lajków dostałem nerwicy a teraz jest inaczej nie ufam już ludziom lecz Matce Bożej i odmawiam nowennę pompejańska za powrót mej zony która mnie zdradziła która jest niepełnosprawna i ja też jestem i córka tez która ma 3 latka wierzę że żona z córką wróci i będziemy szczęśliwi pozdrawiam cię serdecznie

marta
marta
24.08.15 16:25

Piękne świadectwo, ja jestem osobą, którą, mąż zdradzał w ten sposób. i teraz razem odmawiamy Nowennę. Cieszę się bardzo, że udało Ci się nawrócić.Trzymam kciuki za wytrawnie z Bogiem, przy Bo
gu i dla Boga 🙂

2
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x