Elwira: Trwam i wierzę

Choć jestem dopiero na początku mojej nowenny chciałam podzielić się moim świadectwem. Mam 22 lata, a już kilkakrotnie zostałam zraniona przez chłopaka.Mój tata jest alkoholikiem i nigdy nie troszczył się o rodzinę, wiec szukałam ciepła w męskich ramionach co i rusz zakochując się w nieodpowiednich mężczyznach.Jeden z nich był nawet klerykiem, który szukał dobrej zabawy i wykorzystał mnie emocjonalnie. W pewnym momencie mojego życia postanowiłam sobie że będę się modlić o tę druga połówkę bo kolejne zauroczenie ulokowane niewłaściwie może mnie już za dużo kosztować.

Po definitywnym rozstaniu z tamtym chłopakiem poszłam na Jasną Górę w pieszej pielgrzymce, prosząc Matkę Bożą o prawdziwą miłość. Ponieważ jestem pielgrzymem już 7 lat, mam porównanie do poprzednich, żadna pielgrzymka nie była dla mnie tak ciężka. W tej intencji przyrzekłam także roczna abstynencję w której szczęśliwie wytrwałam. W październiku rozpoczęłam wymarzone studia na wydziale prawa, a byłam na III roku I kierunku.

Tam poznałam Łukasza. Od pierwszego dnia złapaliśmy kontakt, zaczęliśmy się kumplować. Po 3 miesiącach zostaliśmy parą. Pomimo dwuletniej różnicy wieku układało nam się wspaniale. Dziękowałam Bogu co wieczór za niego, bo dobry bo opiekuńczy bo odpowiedzialny.Jednego tylko pożałowałam, uległam namowom i na ołtarzu tego związku złożyłam swoją czystość.

Chłopak przekonywał prosił, tłumaczył że to przecież sposób okazywania uczucia.Nie było to dla mnie łatwe, bo był moim pierwszym mężczyzną ale zdecydowałam się. Po tym wszystko między nami zaczęło się psuć. Zawaliłam egzamin przez który o mało nie wypadłam z ukochanego prawa, a pomiędzy mną a nim dochodziło do coraz większych kłótni. Stres związany z niepewna sytuacja na studiach, lęki z poprzednich zawiedzionych uczuć i ciągłe kłótnie o pierdoły sprawiły ze oddaliliśmy się od siebie. W dniu kiedy zdałam komisa, zostawił mnie. Na ulicy. Powiedział ze nie jest w stanie ze mną być, ze za wiele nas dzieli. Przepłakałam całe święta wielkanocne, próbowałam z nim rozmawiać, logicznie próbując wyjaśnić że przecież nie bylibyśmy razem gdybyśmy do siebie nie pasowali. Wszystko na nic.Po ludzku nie było już siły.

W sierpniu poszłam na kolejną pielgrzymkę, prosząc o to, żeby pomiędzy mną a nim się poukładało.Odezwał się kilkakrotnie ale niewiele się zmieniło poza tym. I wtedy usłyszałam o Nowennie.Dzisiaj szósty dzień. Marzę o tym, że wróci. Marzę o tym ze znowu będziemy razem, starając się sobie wszystko poukładać od nowa. Ja wiem ze jest to TEN chłopak przy którym chcę spędzić resztę życia. Tylko zaczęliśmy nie w tej kolejności co trzeba..Jestem wierzącą katoliczką i wiem ze nie ma rzeczy niemożliwych. Proszę Was o modlitwę, bo chciałabym kiedyś mieć córeczkę, która będzie miała Jego oczy

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ryszard
Ryszard
22.10.13 23:33

Ale czy on jest dla Ciebie przeznaczony. Otwórz oczy i wyjdź do ludzi… Powierz wszystko Bogu…

Barbara
Barbara
23.10.13 09:09

Elwiro jesteś teraz w bardzo trudnym czasie, bardzo Ci współczuję i pomodlę się dziś za Ciebie. Polecaj się Matce Bożej i Jezusowi Miłosiernemu. Módl się o łaskę dokonywania właściwych wyborów,zaufaj Bogu i jego Matce. Pamiętaj, że Maryja Cię kocha i chce dla Ciebie jak najlepiej i wszystkiego co najlepsze. Mnie kiedyś rozsypał się związek narzeczeński i byłam w ogromnej rozpaczy, wiem co czujesz, ale życie tak się potoczyło, że na mojej drodze pojawił się inny mężczyzna i od wielu lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i cieszymy się cudownymi dziećmi. Jak patrzę na to z perspektywy czasu, to nie wyobrażam sobie innego… Czytaj więcej »

Justyna
Justyna
23.10.13 12:51

„Chłopak przekonywał prosił, tłumaczył że to przecież sposób okazywania uczucia.Nie było to dla mnie łatwe” i to chyba tyle w ramach podsumowania. lepiej byłoby modlić się o dobrego męża. nigdy człowiek nie może mieć pewności czy to co mu się wydaje, że jest dla niego dobre, rzeczywiście jest dla niego dobre.

Anna
Anna
25.10.13 20:36

Witaj, przeczytałam Twoję swiadectwo i chciałam się podzielić z Tobą czym ważnym. Ja rownież w młodości przeżywałam nieszczęśliwą miłość, latami modliłam się o chłopca którego wybrałam, ale moja modlitwa nigdy nie została wysłuchana. Potem gdy porzuciłam tę miłość poznałam kogoś innego, dziś mojego mężą i ojca mojej córki. Tamtą miłość i wszystkie cierpnia z nią związane ofiarowałam za moją zmarłą mamę. Poznałam Człowieka Wspaniałego o wielkiej wierzę. Wiem ze on był lepszy od tego o którego sie modliłam 🙂 tamten odszedł od koscioła Katolickiego. Jeszczę przytoczę slowa ktore kiedys powiedziła nam katechetka która też miała taką sytułacjię że w takich… Czytaj więcej »

Nisia
Nisia
27.10.13 11:29

SPRAWY SERCOWE NIGDY NIE SĄ SPRAWAMI ŁATWYMI. Pozwól,ze podzielę się pewną rzeczą osobistą z Tobą. Jeszcze jako nastolatka poznałam pewnego chłopca, był 3 lata starszy niż ja, religijny, grywał w zespole muzycznym u nas na Mszy, poznałam go na pielgrzymce i miał coś w oczach, takiego,ze bardzo mnie do siebie przyciągał. Byłam w nim zakochana po uszy, myślałam,ze to ten jedyny- nikogo poza nim nie widziałam! Byliśmy znakomitymi kumplami, ja liczyłam na coś więcej, on nie. Przez 10 lat podkochiwałam się w nim, modliłam się za niego i o niego, ale Pan pozostawał nieubłagalny. Mnóstwo nocy przepłakałam, wydawało mi się… Czytaj więcej »

5
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x