Joanna: Któż jak nie Matka Boża?

jestem w trakcie odmawiania części dziękczynnej Nowenny Pompejańskiej. Zmawiam ją w określonej intencji, a mianowicie proszę Mateńke o cud miłości i porozumienie z moim chlopakiem, z ktorym obecnie nie jestesmy razem i nie mamy kontaktu. Często w stresie o w nerwicy robimy rzeczy których potem można żałować całe życie. Tak jest w moim przypadku niestety. Skrzywdzilismy się oboje, ale trwam w zaufaniu ze Matenka wraz z Chrystusem rozwiążą ten problem. Któż jak nie Matka Boża. Przez całą część błagalną doświadczyłam tak wiele łask między innymi spokoju wewnętrznego,  relacje z przyjaciółmi się poprawiły, zyskalam więcej pokory i cierpliwości.Codziennie uczę się na nowo wybaczać tym którzy wyrządza ja mi krzywdę i przychodzi mi to dużo dużo łatwiej z pomocą Matenki. Największą łaską jaką otrzymałam jest praca. W załamaniu nerwowym po rozstaniu z chłopakiem i stracie poprzedniej pracy tylko modlitwa i codzienna rozmowa z Matką Boża w NP pomogły mi pójść na rozmowę kwalifikacyjna i dostać pracę :). Zaczynam niebawem,  jestem peeelna wiary i nadziei. To czy dostapie upragnionej laski p która proszę od początku Nowenny- zobaczymy.  Trwam w wierze i zaufaniu. Matka Boża działa cuda i wiem że nie skrzywdzi mnie a zrobi tak aby było dobrze. Modlitwa działa cuda. Warto wierzyć i ufać. Jeśli ktoś ma wątpliwości jeszcze- różaniec w dłoń i proszę się pozbyć wątpliwości a z wiarą i ufnością oddawać życie Matence i Chrystusowi!  🙂 najlepsze co można zrobić naprawdę!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

27 myśli na temat „Joanna: Któż jak nie Matka Boża?

  1. Dziekuje Ci że teraz to napisałas. Jest mi tak cięzko ja skończyłem Nowennę , tak bardzo chciałem aby wszystko się odmieniło. Niestety nic się nie stalo jest jeszcze gorzej. Podczas Nowenny dostawałem sms od tej kochanej osoby. Ale mimo ze myslałem że to znak to była kpina z mojej miłości i potwierdzenie że mnie już nie chce. Chyba chciała sprawdzić czy jeszcze żyję żeby nie mieć wyrzutów sumienia że zrobiła komuś krzywdę. tak łatwo pisać że się ufa że niech się stanie Twoja wola. Ale żal wspomnienia chęć kochania pozostają.Zacząłem drugą nowenn o zdrowie i szczęście tej osoby. Myslałem że w ten sposób przebaczę i Jezus mnie przebaczy moje nerwy. Ale jest na razie bardzo źle. Czuje że się pogrążam w nicości. Że już nie chce nic prócz spokoju którego nie mam. Czasami czuje że powrót tej osoby już nie zmieni mojego samopoczucia. Jest źle. Twoje słowa dają wiarę że choc uzyskam kiedyś spokój że trzaeba wierzyć choć to nie możliwe. Życze Ci wszystkiego najlepszego. Niech Tobie sie uda. Nie znam Cię ale może Twoja wiara jest mocniejsza i otrzymasz o co prosicz. Bardzo bym chciał żeby tak było.

    • Wojtku, jestem w podobnej sytuacji. Mimo tego, że modlę się Nowenną dopiero tydzień, nie odczuwam żadnego spokoju, a moje zwątpienie w Boga nabrało na sile. Mam nadzieję, że to tylko działanie złego ducha. Czytam te wszystkie piękne świadectwa i nie mogę uwierzyć, że ja miałabym zostać sama ze swoim problemem. Wierzę, że Maryja mnie wysłucha, że ta ukochana osoba wróci do mnie, przemyśli sprawę. Ale jak radzić sobie w codziennym życiu, kiedy rozpacz rozdziera mi serce?

      • setki razy proszą Boga żeby w ich życiu wypełniała się wola Boga, boży plan, a kiedy tak się dzieję obrażają się, gniewają się na absolut

  2. Wojtek i J zapraszamy do naszej grupy na fb. Nazywamy sie WCC i modlimy sie o powrot ukochanej osoby.
    Wojtek moze sprobuj nowenny do MB rozwiazujacej wezly?
    Jesli nie mozecie nas znalezc to zostawcie @ to wysle wam linka

    • Może rozważycie na różańcowej medytacji słowa, które ładnie odzwierciedlają oglądanie się na przeszłość, tkwienie w przeszłości: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Kto żyje przeszłością marnuje swoją teraźniejszość i przyszłość.

      • Święte słowa Alik. Zniewolenie drugą osobą w takiej czy innej postaci nie pochodzi od Boga. Bóg chce, abyśmy żyli w wolności dzieci Bożych. Kochani, może zamiast tyle się modlić za te inne osoby powinniście pomodlić się za siebie o wolność Dziecka Bożego.

    • Ktoś tu niedawno napisał, że Bóg tak rzadko wysłuchuje modlitw o powrót ukochanej osoby bo najczęściej wiąże się to z powrotem do grzechu. Więc tak sobie myślę, że może zamiast tworzyć grupy na fb to warto udać się najpierw przed Przenajświętszy Sakrament, upaść na kolana i przeprosić za grzechy nieczyste popełnione z tą osobą, która odeszła i ślubować po jej ewentualnym powrocie życie w czystości aż do ślubu. Myślę, że dopiero wtedy taka modlitwa ma jakikolwiek sens biorąc również pod uwagę także wolną wolę drugiego człowieka.

  3. Wojtku, pisze to jako osoba, która pomimo odmowienia wielu nowenn, nie zdołała uratować małżeństwa. WYGRAŁAM jednak więcej niż wcześniej przypuszczałam… 🙂 aktualnie moje małżeństwo sąd metropolitany uznał za zawarte nieważnie z powodu niezdolności byłego męża. Byłam w związku z zaburzonym człowiekiem, wiele miesięcy modliła się za nas…ale Bóg miał inny plan:-D
    Moja rada, PRZESTAŃ JUŻ modlić sie za tamtą osobę. Pomódl się za siebie samego.
    Wojtku, Bóg Cię kocha! Jesteś Jego ukochanym dzieckiem:-)

  4. Ja wchodzę tu od czasu do czasu, czytam świadectwa szczegolnie te „związkowe” 🙂 U mnie niedlugo minie rok jak sie rozstalismy, Ten rok to istna rewolucja w moim życiu. Nigdy nie bylam tak psychicznie zalamana, chodze na terapie, którą niedlugo kończę. Odmówilam dwie nowenny, jedna za nas- wiadomo w panice co innego moze przyjsc do głowy? druga za niego… aby Matka Boska miała go w swojej opiece. Niestety ta intencja sie nie spełnila, ale uwierzcie wszytskie inne „poboczne” sprawy w moim zyciu sie poukładały. Ja nadzieje mam nadal, mimo, ze nie mamy kontaktu, ale przez ten rok chyba nauczuczylam się żyć bez niego i cały czas mysle: bedzie co będzie, jak Bóg chce. I w poszukiwaniu motywacji czytam te swiadectwa i ciesze sie, jak komus intencja sie spełni:)

  5. Witajcie,

    jestem w podobnej sytuacji. Jestem miesiac po rozstaniu. NP odmawiam 8 dzień. Wybrałam intencję za odwzajemnioną miłość i łaskę dobrego męża. Jesli jest to Bogu miłe i taka jest Jego wola to proszę aby wiązało sie to z powrotem mojego byłego partnera.
    Mam chwile załamania. nie przeraza mnie dlugosc Nowenny itp. Ale zaczynam watpic. Boje sie przyszlosci. Tak bardzo chcialabym sobie ulozyc zycie a boje sie, ze sie nie uda. Wiem, ze powinnam zawierzyc wszystko Maryji oraz Panu Bogu. Staram się. Jest poprawa, a za 2 godziny znowu to samo 🙁

    Czytam o waszej ufności, spokoju. U mnie tego nie ma 🙁

    • Zagubionaanna12: ja mam podobnie. Wprawdzie odczułem poprawę i napisałem to nawet tutaj. Ale chwile zwątpienia wracają. Życzę Tobie wytrwałości bo domyślam się co czujesz, mam podobne obawy co do przyszłości.

  6. Dziękuje wam za to co piszecie. Przepraszam Joanne że jej świadectwo wykorzystuję dla siebie. Ale naprawde pragne aby jej sie udało zeby mogła powiedzieć że Maryja ja wysłuchała. Ciesżę się że jestescie i że potraficie współczuć mimo swoich cierpień. Joanno może Twoje słowa choć na chwile potrafiły skupić wokół Ciebie te pare zagubionych osób. Może tak Matka chciała.
    Tak kocham i nie rozumiem dlaczego miłość jest gorsza od innych cierpień. W pracy w domu chyba każdy już wie co przeżywam. Stad te niepowazne propozycje aby to zostawić tyle kobiet w okolicy. Ale przeciez nie o to chodzi. Tutaj jest coś głębszego coś ponad ból zeba czy brak pieniędzy – choc to tez problemy. Nie jest prawdą że modlitwa nic nie dała. Dała jezcze wiekszą miłość co to znaczy nie wiem. Może kiedyś będę wiedział co Matka Boża chciała mi dać i powiedzieć.
    Bedę sie modlił za was może to jest nam potrzebne aby zrozumieć nas samych nasze potrzeby może nasze wady. Może już ktoś jest kto nas pokocha miłością która oczekujemy a może to własnie ta osoba, może ona też cierpi .Módlmy się za te osoby ale też i za siebie to wspaniała myśl.

    • Moje życie od około 8 miesięcy wygląda podobnie. Nie myślałam że można tak cierpieć, że można żyć i umrzeć jednocześnie. Odmówiłam dwie nowenny jedną oczywiście za powrót, drugą szansę dla nas, choć wiedziałam że nie powinnam wybierać tej intencji bo przecież każdy ma wolną wolę a to byłaby ingerencja… ale inaczej nie potrafiłam. W pierwszych miesiącach po rozstaniu nie potrafiłam o niczym innym myśleć … Nadal nie potrafię tego zrozumieć, znaleźć sens. Wiem że on też cierpi.Modlę się za niego żeby potrafił przezwyciężyć swoje problemy i blokady.

  7. Witajcie,
    czytam Wasze opowieści i niezależnie od tego, co się dzieje w poszczególnych przypadkach, doszedłem do wniosku, że i ja rozpocznę dzisiaj Nowennę. W tamtym roku poznałem dziewczynę, zakochałem się z wzajemnością. Nasz związek był krótki bo zaledwie 4 miesiące, ale swoich uczuć jestem pewien. To ona mnie zostawiła ponieważ twierdziła, że za mało ją wspieram (chociaż w kilku ważnych dla niej sprawach pomogłem jej bo pomocy potrzebowała). Potrafię przyznać się do błędu i faktycznie dwa razy ją zawiodłem. Po niemal 10 miesiącach odkąd mnie zostawiła (grudzień 2016) zrozumiałem, że wciąż ją kocham i nie ma we mnie już żadnej złości z powodu tego rozstania. Cierpię ponieważ ona już jest z nowym mężczyzną i podobno planują ślub. Boli to tym bardziej, że Jej rodzicie to mnie widzieli jako męża ich córki chociaż tak krótko się znaliśmy (bo ona była po tzw. przejściach). To ja przyczyniłem się do rozpadu mojego związku, ale wierzę, że można go reaktywować. Nie chcę tylko tego, aby znów ktoś inny cierpiał. Dlatego rozpocząłem Nowennę w intencji reaktywacji tego związku, jednakże bez burzenia cudzego szczęścia. Wierzę, że jest to możliwe za wstawiennictwem Matki Boskiej. Po prostu wierzę i w to, że spotkaliśmy się nieprzypadkowo wtedy, gdy ona potrzebowała pomocy, a ja dostrzegłem w niej kobietę. Zawiodłem, ale wierzę, że mogę to naprawić. Każdemu z Was życzę by Wasze intencje się spełniły.

      • Dziękuję za wyjaśnienie. Przy tej okazji powiem Wam, że po dwóch dniach Nowenny czuję się lepiej. Wciąż wprawdzie jest mi ciężko, ale nie poddam się, nie mogę. Tak bardzo chciałbym powrotu mojej ukochanej. Zdaję sobie sprawę, że to nie koncert życzeń i że moja intencja nie może godzić w wolną wolę mojej ukochanej ani też w wolną wolę drugiego człowieka tzn. jej obecnego partnera. Ale wciąż wierzę w ten powrót i w to, że nikt nie będzie już cierpiał. Dzięki Nowennie dokładnie zrozumiałem swoje błędy i co ważne: pozbyłem się jakichkolwiek pretensji do byłej partnerki. Poczułem się tak, jakbym zrzucił jakiś ciężar. Wspomnijcie proszę czasem i o mnie w Waszych modlitwach.

        • To ja ci zazdroszcze po 2 dniach.. ja po roku i 3 nowennach nie moge sie calkowicie go wyzbyć 🙂 jest o niebo lepiej nie czuje złości pretensji ale malutki zal pozostał niestety

          • Tak jak wyżej napisałem, złość minęła jeszcze przed rozpoczęciem Nowenny. Pretensje osobiste uszły po dwóch dniach. Ale smutek jeszcze jest….. i nadzieja.

  8. A ja trwam w nowennie.nie pamiętam ile ich zmowilam.do wszystkich,którzy watpia.odmowilam 2 nowenny za powrót mojej miłości.nic.nie mamy kontaktu.dzieją się za to inne rzeczy.zupenie przypadkowo gdzieś dowiedziałam się co u niego.wiem że nie jest mu latwo.teraz wiem że Matka Boska mnie prowadzi.u mnie jest tak dziwnie.są dni ze czuję Jej namacalne opiekę a są też takie ze wątpię.jednak pomimo wszystko sprawy układają się pomyslnie.do wszystkich!! jutro moja Mama -to najlepszy czkowiek na swiecie ma sprawe sadowa.prosze o modlitwe za nia.jest to dla mnie bardzo wazne.Bóg zaplac

  9. Wojtku, trwaj w swojej intencji. Jestem w podobnej sytuacji i choć mam jak każdy chwile zwątpienia jestem przekonany, że moja ukochana wróci.

  10. To wszystko co piszecie jest mi tak bliskie…Choć jest to tylko jeden z moich krzyży.. można by książkę o nich napisać.

    Ja skończyłam właśnie nowennę, chcę zacząć kolejną, bo bez niej czuję się jakby niepełna!
    Pokochałam kogoś, cały czas mamy kontakt, mniejszy lub większy, ale wiem, że łączy nas silna więź. Niestety jego myśli są bardzo niepoukładane, sam jest zagubiony i nie wie dokąd zmierza. Jest przy tym dobrym człowiekiem i wiem, ze nie odmówiłby mi pomocy.
    Całą nowennę modliłam się o dobrego mężczyznę u mojego boku z wielkim pragnieniem, aby to był on, aby umiał się w końcu odnaleźć. Znalazłam w tym spokój duszy, choć bywały silne kryzysy.
    Nie wiem jak będzie dalej, chciałabym… ale pomału tracę nadzieję..
    Życzę Wam abyście znaleźli siłę i wytrwałość.

    Bóg wie co dla nas najlepsze.

    Nic nie dzieje się przypadkiem.

    Panie! Ty się tym zajmij! Amen!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!