Patrycja – LIST: Wiara w uratowanie małżeństwa

Witam serdecznie!
Mąż po 5 latach małżeństwa stwierdził,że już mnie nie kocha i wyprowadził się z domu do swoich rodziców.Nie chciał nikogo słuchać,nie było mowy o powrocie.Po dwóch miesiącach złożył nawet pozew rozwodowy. Byłam już bliska załamania i nie widziałam innego wyjścia jak zacząć się modlić. Szukałam w internecie modlitwy na uratowanie naszego związku. Natknęłam się wtedy na Nowennę.Jeszcze tego samego dnia zaczęłam ją odmawiać.Miałam ogromny problem ponieważ do tej pory moja modliłam się jedynie na Mszy Świętej a tu nagle cały Różaniec i to trzy razy. Już drugiego dnia czułam,że zły chce mi przeszkodzić.Nie potrafiłam płakać,oddychać.Dopiero różaniec i obrączka na palcu mi pomogły,wtedy już wiedziałam,że muszę mieć obrączkę przy sobie i mimo wszystko trwać w modlitwie. Zaczęłam też odczuwać spokuj. Po paru dniach mąż przyjechał do domu pomóc trochę,chwilę rozmawialiśmy.Powiedział,że cofnie pozew i zapytał ile potrzebuje czasu aby dojść do siebie. Nie przestawałam odmawiać Nowenny,odprawiałam też Pierwszą Sobotę miesiąca i starałam się uczestniczyć w Niedzielnych Mszach mimo pracy. Kontakt z mężem się urwał na około trzy tygdnie. Nie wytrzymałam i poprosiłam o spotkanie.Przyjechał,niestety podtrzymywał swoją decyzję co do odejścia,jednak nie poddałam się i trwałam nadal.Tydzień później,dokładnie dzień po zakończeniu części błagalnej mąż przyjechał.Zaczął mówić o powrocie ale potrzebował jeszcze trochę czasu pomieszkać sam.Dziękowałam wtedy Matce za wysłuchanie mnie. Zaczął przyjeżdżać do domu,jeździliśmy razem do teściów.Czułam,że próbuje wszystko naprawiać. Bałam się jednak zbliżyć się do niego żeby go nie spłoszyć.Z czasem odważyłam się go przytulić i powiedzieć co czuję.Objął mnie.Czułam,że wraca mój mąż.Święta spędziliśmy razem.W Boże Narodzenie był ostatni dzień Nowenny.Kolejnego dnia zaczęłam odmawiać kolejną z intencją aby mąż znów mnie pokochał jak wcześniej. Zaczęło się coś psuć,odwlekał przeprowadzkę,kontakt urywał się na dwa,trzy dni.Mówił nawet,że co my tym osiągniemy .Mimo to widywaliśmy się,pomagał.Widziałam,że walczy ze sobą.
Miałam wypadek samochodowy.Wtedy codziennie przyjeżdżał,nie musiałam nawet dzwonić. Znów zaczęłam temat jego powrotu do domu. Kolejny miesiąc przedłużył.Czułam,że coś jest nie tak,jest jakiś inny,jednak nic nie mówił.Nadal było w porządku między Nami,tylko On pomału się zamykał w sobie.W końcu oświadczył mi, że nie wróci do mnie. A te trzy miesiące były tylko po to abym się uspokoiła.I znów płacz,łzy,prośby.Nie pomagało…Zaczęłam kolejną Nowennę o uratowanie naszego małżeństwa.Było coraz gorzej,każda rozmowa kończyła się kłotnią. Jednak Święta Wielkanocne spędziliśmy u jego rodziców.Sądziłam,że zmienił zdanie. Jednak nie.I znów zaczeliśmy się kłócić,powrócił temat rozwodu.Jednak ja nie poddawałam się w modlitwie.Kontynuowałam Nowennę.Z czasem miałam myśli,że nie warto,że Maryja mnie nie wysłucha.Koleżanka namawiała mnie abym zostawiała męża.Był wtedy strasznie wredny,nie odbierał telefonu,nie przyjeżdżał,zablokował nawet mój numer. Ściągnęłam wtedy obrączkę i powiedziałam sobie,że to koniec.W nocy miałam sen,koszmar na jawie.Czułam obecność i dotyk złego.Przyśniła mi się obrączka,dopiero ona go odgoniła.
W tej chwili jestem w 9 dniu piątej już Nowenny.Tym razem o uzdrowienie naszego małżeństwa. Dowiedziałam się,że mąż złożył pozew o rozwód,że jest już data rozprawy.Powiadomił mnie smsem. Załamałam się,depresja wróciła. Jednak mam jeszcze ponad dwa miesiące do sprawy rozwodowej, Nie ustaje w modlitwie, Czuję obecność i Łaskę Matki i Boga. Dają mi siłę do dalszej modlitwy.Wierzę też,że mąż jednak zmieni zdanie.

50 myśli na temat „Patrycja – LIST: Wiara w uratowanie małżeństwa

  1. Moje malzenstwo mòglbym zaliczyc do kategori bardzo dobrych, jednakze takich wg danych trybunalu koscielnego jest tylko 2%. Wiem tez co to znaczy zostac nagle sam, ale gdy czytam wypowiedzi czytelnikòw czy czytelniczek to trudno mi sie powstrzymac od byc moze dla niektòrych oslych komentarzy. Bo w wiekszosci osoby tu piszace przezywaja rozstanie jakby byla to najwieksza tragedia ich zycia. Swiat sie na tym nie konczy, ze ktos zostaje sam, tylko sie troche komplikuje. Bo zycie to nieustanna walka, mozna je poròwnac do siedzenia w okopach i czekania na nieprzyjaciela, chcesz przezyc musisz go odepchnac, na pewno nie odepchniesz depresja, lzami, zalamaniem sie a tylko sama wpadniesz do dolu i kupa ziemi cie przykryje… Kobiety nie zyjecie na garnuszku meza w wiekszosci pracujecie, nikt sie od was plecami nie odwròci jak to bylo w ubieglym wieku tylko dlatego, ze maz was zostawil. Walczcie, ale z godnoscia, spròbujcie nawet gdzies wyjechac na wycieczke, czyms sie zapasjonowac, a nie mielic wciaz to samo, przyjdzie, wròci, i rozmyslac godzinami, nie poddawajcie sie, myslcie pozytywnie chocby wam bylo zle, bo z tego co czytam to niejednokrotnie zalamanie sie takiego zwiazku to uwazac nalezy za wybawienie nie za tragedie. Wiem, ze moje slowa to tylko slowa i troche za malo, znalem kiedys polska lekarke z Warszawy. Wyszla za maz za rozwodnika, ktòry zle ja traktowal, dawal ekwiwalent 4 zlotych na dwa dni na pozywienie etc, zaciekawiony zapytalem co ona za to kupila na sobote i niedziele odpowiedziala jednego kawolfiora lub potrafil powiedziec ja do Polski pojade sypialnym, a zona druga klasa z miejscem siedziacym, ale najlepiej by bylo jakby ona szla na piechote za pociagiem…. po jego smierci lekarka odseparowala sie od ludzi, wpadla w straszliwa depresje, taka, ze nie wiedziala gdzie mieszka i jak sie nazywa, ale leczyla sie i po paru latach byla zdolna ocenic ten zwiazek bardzo krytycznie, chocby czytajac swiadectwa musimy brac pod uwage fakt, ze nowenna nie zawsze dziala lub dziala po latach, lub po prostu w odwrotnym kierunku, a tu nalezy dzialac i to natychmiast. Wiec zacznijcie cos robic, moze nalezy poprawic wyglad zewnetrzny, zainteresowania, rozszerzyc hobby, a nie widziec w mezu czy zonie, ktòrzy czesto naduzyli waszego zaufania i sa z kochankami, jakby byli oni dla was srodkiem swiata, to wy musicie przezyc ….

    • Jesli Ty jestes zadowolony to sobie wyibraz ze Twoja zona poznaje kogos bardziej interesujacego od ciebie i odchodzi , to ty wtedy uderzasz w hobby moze czesciej bedziesz chodzic na silownie a moze zacznisz ryby lowic , jesli ty bedziesz sie tak zachowywac i tak wspaniale to przyjmiesz to wtedy mozesz radzić innym

      • fajnie to napisalas,wlasnie samo sedno to co ja chcialam tez napisac
        pomodlisz sie za patrycje razem ze mna o 20.00? w jej intencjach.Pozdrawiam Iwona

    • Nie ustaję w modlitwie. Dodatkowo rozpoczęłam 15.08 kolejną Nowennę,tym razem o uwolnienie męża..Część błagalna kończy się 10.09,dokładnie w naszą kolejną rocznicę ślubu.

  2. Smutne jest to wszytko co Patrycjo napisałaś bo jasno widać, że Tobie na tym małżeństwie zależy a Twojemu mężowi zupełnie nie. Jednak z czysto ludzkiego punktu widzenia popełniłaś błąd za błędem. Kiedy się mąż wyprowadził trzeba było zostawić go w spokoju, nie odzywać się i nie prosić o powrót. Tylko taki „kubeł zimnej wody” w postaci brzydko rzecz ujmując olania działa czasami na mężczyzn w przeciwieństwie do wszelkich próśb, nalegań i błagań, które powodują tylko jeszcze większe wycofanie się. Warto byłoby się też Patrycjo zastanowić nad swoim własnym postępowaniem czy nie było w nim czegoś co spowodowało, że małżeństwo po 5 latach jest na krawędzi rozwodu. Przecież małżeństwo tworzą zawsze 2 osoby i ich wzajemne relacje przesądzają o tym czy jest ono szczęśliwe czy też nie. A poza tym jak napisał Alberto na mężu i małżeństwie świat się nie kończy i można tak poukładać swoje życie by być szczęśliwym pozostając wiernym kiedyś złożonej przysiędze małżeńskiej. Z Bogiem 🙂

    • Paul!
      Malzenstwo to nie kawalek dzialki pod domem, na ktorej jednemu zalezy, a drugiemu nie! Malzenstwo, to odpowiedzialnosc dwojga ludzi!!! Odpowiedzialnosc meza!!! i odpowiedzialnosc zony!!!! Zona ma prawo, jak potrafi swoja odpowiedzialnosc pokazywac tak samo jak i swoj bol!!!! Patrycja nie popelnila zadnego bledu!!!! ona nie jest lalka w oknie wystawowym dla meza!!!!! ktora musi byc zawsze atrakcyjna, by sie mezowi podobac! samo to ze jest soba jest piekne! Jak on tego nie chce widziec, to wybiera Boze odrzcenie!!!!!! i surowa Boza sprawiedliwosc!!!! niestety…..malzenstwo jest bardzo wazne dla Boga!
      Halina

      • Halino – proponuję raz jeszcze przeczytać mój komentarz ze zrozumieniem bo powtórzyłaś moją tezę o odpowiedzialności w małżeństwie tylko z ogromną liczbą wykrzykników oraz odniosłaś się do myśli i sformułowań, których w moim komentarzu nie było.

      • Droga Halinko pieknie piszesz.
        wczoraj przyjechal maz z zagranicy bez obraczki na palcu
        powiedzial ze nie mial mnie za co kochac.teraz wzial dzieci na wakacje.
        mnie nie chcial.
        trudniej jest zajac sie praca dziecmi gotowaniem -wszystkim a latwiej wybrac wolnosc jaka on wybral
        pojechac na wakacje jeszcze powiedzial zebym powiedziala dzieciom zeby dobrze sie zachowywaly.
        ja juz nie wiem jak sie zachowywac
        ja Cie Halinko pozdrawiam serdecznie i dziekuje za kazde slowo Iwona

        • Droga Iwonko
          Bardzo Ci wspolczuje! To bol straszny. Jestem z Toba i wiem jak boli. Masz ochote plakac, placz. Masz ochote nic nie robic, nic nie rob! Masz ochote gdzies wyjsc, wyjdz. Masz ochote do mnie napisac, napisz, nawet tutaj…pisz, jak czujesz.
          Masz ochote nic nie mowic, nic nie mow…ale modl sie, ja tez za Toba wzdycham do Maryi!
          Jezus jak Lazarz umarl, przed grobem plakal…mimo ze wiedzial, ze go uzdrowi!

          Jak juz bedziesz zmeczona zalem i placzem , popatrz na Niebo …moze na chmury, moze na jego blekit.
          Kiedy poczujesz, ze masz ochote nie plakac…nie placz, moze juz dosc tego placzu. Patrz czesto na Niebo.
          Pozdrawiam!
          Halina

            • Wiesz, jak mozesz usmiechnij sie.
              wiesz, on musi tego blota doswiadczyc, bo takie zachowanie, to bloto.
              Musi dobrze sie w blocie wytarzac , najesc goryczy, zeby w gescie dobrej woli swojej przyjsc i przeprosic.
              Zaczekaj na jego dobra wole, ale z modlitwa! i nie martw sie, Maryja juz sobie z nim rade da!

    • Paul wiem,że po jego wyprowadzce powinnam dać mu czas na przemyślenia i chwilę spokoju.Tylko wtedy myślałam,że to pomoże i zrozumie,że robi źle zostawiając mnie. Nie widziałam innego wyjścia…
      Tak masz rację,ja bez winy tez nie jestem. Zrozumiałam co robiłam źle i co mu przeszkadzało. I dlatego w czasie kiedy chciał i zaczął pomału naprawiać nasze relacje nie powtarzałam tych samych błędów,starałam się mu udowodnić,że potrafię się zmienić.Stałam się przez to silniejsza.
      I może świat się nie kończy na mężu i małżeństwie tylko ja w tej chwili czuję,że powinnam dalej walczyć.To nie jest koniec.

  3. Alberto,” kopiesz leżącego”. Patrycja musi przejść przez te etapy, o których piszesz, ale na początku jest właśnie tak. Ja jestem w trakcie sprawy rozwodowej, walczę już 2 lata o męża i na początku przezywalam wszystko tak, jak ona. Teraz ona potrzebuje wsparcia. Patrycji Wałcz dalej modlitwą, rozumiem co przezywasz, módl się i Ufaj, pamiętaj że Bóg połączył Was na zawsze i wszystko moze w jednej chwili zmienić. Ufaj i módl się, ale w innych intencjach, bo Bóg już usłyszał Ciebie w pierwszej nowennie i Maryja też, ale to wszystko to proces. Nic nie dzieje się z przypadku, módl się i ufaj, czytaj, chodź na mszę uzdrowieniowe i każdym położeniu dziekuj, walczymy☺

    • Moje zdanie jest takie, że czasem warto posłuchać mężczyzn, a zamieszczone wyżej komentarze są pisane właśnie przez mężczyzn. Rozwód zawsze jest trudny, nikt tego nie kwestionuje.

  4. Patrycjo, jeśli mąż chce rozwodu to go dostanie, możesz to tylko przedłużyć w czasie – to bolesna prawda, znam to z autopsji… Teraz z perspektywy czasu, gdy patrzę na moje życie, rozwód był moim ratunkiem i uwolnieniem z toksycznej relacji.
    Żyję cudnie, w czystości czekam na wyrok sądu biskupiego, zmieniłam się, kocham siebie, kupiłam mieszkanie, realizuję się… Bogu niech będą dzięki za rozwody z niedojrzałymi do małżeństwa lub zaburzonymi współmałżonkami. Zmieniaj siebie, zadbaj o atrakcyjność, poznaj siebie – to co lubisz, co sprawia Ci przyjemność…, bądź zdrową egoistką;-) posłuchaj w internecie Katarzyny Miller psychoterapeutki.
    Żyj!!!, patrz w lustro z uśmiechem, myśląc o sobie, że jesteś ukochana córką Boga:-) o mężu nie myśl wcale!!!
    To Twój czas, bądź dla siebie DOBRA!
    pozdrawiam serdecznie

    • Magdalena
      Jezeli maz Patrycji dostanie rozwod, to z cala swiadomoscia podejdzie pod Boza sprawiedliwosc! To ciezki grzech! Patrycja nie chce rozwodu! Ona bierze swoj Krzyz! Matka Boza jej pomoze!!!! w odpowiednim i do tego najlepszym czasie!!!

      Jak Twoje Malzenstwo Magdaleno zostanie uniewaznione, to dopiero mozesz byc uwolniona z toksycznej relacji!!!
      Realizowanie sie , to ucieczka od odpowiedzialnosci w przyjemnosc!!!! tak sie zaczyna pokusa uzywania swiata!!!! W alkohol tez sie ucieka i co z tego potem wychodzi????Nawet zdrowy egoizm zabija Boza Milosc!!!! Potem trudno do Bozej Milosci wrocic!
      Szczegolnie w dzisiejszych czasach musimy walczyc o Malzenstwo. Odkryc jego wlasciwy wymiar i cele!
      Nie ma usprawiedliwienia dla zadnego rozwodu!!!
      Halina

      • A właśnie, że jest! Do jasnej Anielki! Pani Halino, nie zna Pani najwyraźniej innych sytuacji. Ja Magdalenie przyznaje pełną rację. A jak mąż mojej chrzestnej lal ja gdzie popadnie, rzucal czym sie da?! Ciotka jak stała wraz z synem, moim bratem ciotecznym i psem po prostu przyjeżdżała radiowozem, musiała policje wzywać do tego stopnia bylo fatalnie! Trzy razy składała pozew rozwodowy i wycofywała, aż w końcu mój kuzyn ją namówił ostatecznie do tego kroku. Ja również złożyłam pozew rozwodowy, bo nie miałam innego wyjścia, jeszcze pól roku temu płakałam za mężem, modliłam się, a on mi same najgorsze rzeczy mówił, syna mi porwał, mnie z domu wyrzucił jak psa! Jakie miałam wyjście?! Pytam się Pani teraz? Co Pani może na to odpowiedzieć? Ze tylko czekać i modlić się? Szczerze, nie mam juz siły, ten człowiek nie jest mi pisany, ja doszłam do wniosku, ze wcale go nie kochałam, jestem teraz sama, żyje w czystości, mam fajna pracę, złożyłam takze pozew do sądu biskupiego. I tak teraz po 2,5 dotarło do mnie, ze wcale nie chciałam za niego wyjść, nie potrzebowałam go. Dobrze mi bez niego. A Bóg chce naszego szczęścia tylko. Proszę mi uwierzyć, ze wszystkimi metodami ratowałam to małżeństwo, wierzyłam naprawdę w to, ze się uda, byłam na pielgrzymkach, ale po jakimś czasie uznałam, ze to nie jest dla mnie najważniejsze, najważniejsze jest dobro i spokój mojego synka i mój. No tak, ale większość tzw. katoliczek, pobożnych zawsze będzie prawilo te swoje kazania i mądrości życiowe, trzeba jeszcze troche trzeźwo i jasno spojrzeć na świat i życie, bo ono i tak wszystko inaczej zweryfikuje potem.
        Pozdrawiam.

      • Halina! Uwierz mi, że jestem uwolniona z toksyczne relacji! 🙂
        A Ty niby dużo wiesz, a życia nie znasz. Kto trwa w modlitwie, realizuje siebie, w sercu jest szczęśliwy, ten oprze się pokusom, których tak bardzo Ty się lękasz.
        Pozdrawiam Cię serdecznie.

  5. Droga Patrycjo, mily Albercie!
    Moje doswiadczenie moze troszczecze pokrzepienia przyniesie, na chwale Maryi!
    Temat malzenstwa i zdrady i odejscia jest mi bardzo bliski. Sama od pewnego czasu doswiadczam. Przezylam burze i emocjonalne zawieruchy i wiem jak to boli. Po czterech ,, niewysluchanych,, – bo tak myslalam Nowennach Pompejanskich zostalo uratowane zycie mojej wnusi a moje malzenstwo nadal boryka sie ze zdrada…Nierozumialam tego…Wiedzialam ze cos musze zmienic, wiec zaczelam stawiac pytania. Pierwsze: co to jest malzenstwo? Dostalam odpowiedz: Biblia: Bog stworzyl Adama, a Ewa byla jako pomoc….(troszke to mi przypomnialo role Aniola Stroza.) i inne:,, W malzenstwie mamy osiagnac swietosc, nie szczescie (dr Backon.) Hmmmm. ,, Nie obiecuje ci szczescia w tym zyciu…szczesliwa bedziesz potem…slowa Matki Bozej do Bernadetty z Lourdes.
    A wiec : jaka role maja zony?…stac przy mezu i reagowac, jak potrafimy, prosic – tez…blagac…tez! Odwracanie sie na piecie i pokazywanie dumy….jest pycha! Aniol Stroz nie odwraca sie od na nigdy! Ale tez nie pozwala sie dotknac…trzyma dystans z naszymi zmyslami. Zmyslowy dystans! Cos w tym jest! Jak sila Aniola jest Bog, a nie podopieczny czlowiek,tak sila zony powinien byc tez Bog a nie mezczyzna. Po siedmiokrotnym odejsciu i powrocie moj maz przyznal mi racje…Ja mam stac przy nim, on musi sobie sam ze soba poradzic…
    Droga Patrycjo, ja mysle, ze Ty wszystko dobrze robisz, bo oddajesz to Matce Bozej, a wiec rob jak czujesz, pytaj Matki Bozej, co masz dalej robic, walcz!
    Mily Albercie! Prosze!!!! nie mow ze Patrycja powinna pojsc do kosmetyczki i rozszerzyc hobby, wrzucasz ja w niebezpieczny swiat!!!! ktory tym bardziej nie da szczescia!!!! Walka z godnoscia, to nie wyjazd na wycieczke!!!! bo to ucieczka od problemu. Przyklad lekarki, jaki podales, to przyklad zawiedzenia sie romantyczna miloscia, tzw ,,Erosem,, W malzenstwie tylko Agape z Bogiem, z Maryja rozwiazuje problemy. Juz od epoki romantyzmu jestesmy zwiedzeni i wierzymy, ze malzenstwo sluzy do spenienia wielkiej romantycznej milosci!!!! jaka to wielka bzdura!!!! romantyczna milosc, to emocje, ktore krotko trwaja, a potem szukaja innego obiektu! W te romantyczna milosc za bardzo wszyscy uwierzylismy i musimy sie z tego bolesnie leczyc.
    z Bogiem!
    Halina

  6. Pięknie opisała to Magdalena. Rozumiem Patrycje i wiem co czuje, to co czuje kazda porzucona i zdradzona kobieta. Ale na mezczyznach świat sie nie kończy i nigdy nie skończy! Sama kiedyś przechodziłam coś podobnego, zycie z niedojrzałym mężczyzną moze być istnym piekłem tu na ziemi! A dzis po latach patrząc na tą sytuacje z perpektywy czasu mogę szczerze powiedziec , ze dobrze sie potoczyła. Otrzymałam uniewaznienie ślubu kościelnego i mogłam na nowo założyć rodzine. Na poczatku jest bardzo ciezko ale z czasem ból mija i życie wraca do normalnosci. Głowa do góry, bedzie dobrze,czas goi rany! Być dla kogoś wycieraczką…to lepiej być samej!
    Niech Bóg ma Cie w Swej opiece, zawierz Maryji tą całą sytuacje i zobaczysz , bedzie dobrze! Módl sie o światło i dary do yDucha Sw.Pomodle sie za ciebie.

  7. Ciezko Ci.Mysle o Tobie.
    znajdz na internecie Mazenski podrecznik pierwszej pomocy.
    Ja odmawialam Nowenne w roznych intencjach a teraz poprostu zawierzam nasza rodzine i malzenstwo Maryi ,Jezusowi poprzez koronke ,Panu Bogu.
    Jak chcesz to pisz do mnie.Jesli chcesz to mozemy obie pomodlic sie o wole boza w Twoim i moim malzenstwie i rodzinie.
    wiem jak bardzo wazne jest wsparcie i modlitwa w czyjejs intencji.
    Czytam tez moc uwielbienia.
    Pozdrawiam Iwona

  8. do alberto i tego innego madrali – wy jestescie LUDZMI?????????????????????
    Nie mam slow do was !!!!!!!!! przeczytajcie sobie jescze raz to co napisaliscie moze za jakis czas wam sie przyda i bedzie gotowa recepta na wasze troski pozdrawiam Iwa

  9. A ja myślę, że panowie powyżej całkiem mądrze napisali i nie ma się co irytować tylko zastanowić nad ich słowami i może coś wyciągnąć z tego dla siebie.

  10. W jakim celu walczyć o kogoś kto zawiódł? Kto był powodem Twojego cierpienia, bólu, stresu prowadzącego do chorób? W jakim celu się tak poniżać ? Nie macie dzieci więc masz duże szanse znaleźć kogoś bardziej odpowiedzialnego i dojrzałego. Teraz się boisz zmian, czegoś nowego, może gadania ludzi ale rozstanie z tym chłopcem może Ci wyjść jedynie na dobre.

  11. Zgadzam sie z komentarzami Alberto i Paula. Ja podczas kryzysu w malzenstwie pokazalam mezowi, ze jestem silna, ze mam swoje twarde zdanie i godnosc. Zaczelam sie rozwijac: studia, ksiazki, podroze z dziecmi itp. Ale najpierw malzenstwo powierzylam Jezusowi mowiac: Jezu uczyn tak jak Ty chcesz z moim malzenstwem. I efekt jest taki, ze maz zaczal sie zmieniac na lepsze, choc o to nie prosilam. Wedlug mnie o malzenstwo nalezy walczyc, ale z godnoscia i zdrowym rozsadkiem i nalezy brac pod uwage dobro dzieci.

  12. Odpowiedzią dla wszystkich jest dzisiejsza Ewangelia- każdy powinien przemyśleć.Szczęść Boże wszystkim-wielu łask od Pana i opieki Jego Matki.M.

  13. Jestem w podobnej sytacji od lat…. jako osobie wierzacej B.trudno i ciężko jest mi pójść postępowanie latami męża tzn w ogóle nie pojmuję ….co do rozwodu ..hmm ja wierzę w sakranmment i żaden papierek podpisany przez cxzlowieka w sądzie cywilnym czy biskupom za kilkanaście tysięcy zloty-BISKUPI SIĘ CENIĄ NIESTETY TY ZRESZTĄ BISKUO JEST ZWYKŁYM SZARAKIYEM TJ JA WIĘC KTO ZA KILKANAŚCIE TYSIĘCY DAJE MU PRAWO DO UNIEWAŻNIENIA SAKRAMENTU ? :-))) JEST TO ABSURDALNE SMIESZNE DLA MNIE -ROZWOD KOŚCIELNY;:-))) . PRZYSIEGALUSCIE BOGU I SOBIE .BÓG OBDARZYŁ WAS SAKRAMENTEM.I ON JEST NIEODWOLALNY. KIM JEST BISKUP??? JA JESTEM LEKARZEM . BISKUP JEST ZWYKŁYM CZŁOWIEKIEM KTÓRY NIE RIZNI SIĘ ODE MNIE I ŻEBY MI DAŁ ROZEOD KOŚCIELNY JA MUSZĘ OPŁACIĆ PRAWNIKA KTÓRY ZAJMUJE SIĘ SPRAWAMI ROZWODU KOŚCIELNEGO I OPŁACIĆ DECYZJĘ BISKUPA A STAWJI SÀ B.WYSOKIE. WIĘC JESTEM PRZY TYM ŻE BÓG DAŁ SAKRAMENT OBOJGU I OBOJE JSTESCIE ODPOWIEDZIALNI ZA TO BO PODJELISCIE DECYZJE. ROZWÓD NIC NIE ZNUENI. SWISTEK PAPUERU DO SZUFL
    ADKI ….JEST MI B.TRUDNO Z MAŁYMI DZIEĆMI OPRÓCZ TEGO DOCHODZĄ PROBLEMY ZDROWITNE W RODZINIE I KOLEJNE CIERPIENIE JAK W ZYCIU KAŻDEGO WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ KWESTIA CZASU…… ALE JA PO TYM CO MĄŻ ZROBIŁ ZOSTAWIŁAM GO BO NIE SĄDZĘ ŻEBY KAŻDY ZABÓJCZY KROJ JEGO WYNIKAL Z MIŁOŚCI ANI DO MNIE ANI SI DZIECI. NIECH SOBIE ŻYJE WG SWEJ INTERPRETACJI WIARY.JA MOGĘ SIĘ MODLIĆ . WYKONYWAĆ SWE OBOWIĄZKI NIESTETY BEZ POMOCUMY I WSPARCIA ALE PSWISTKI PAPIERU NICZEGO W MOIM ŻYCIU NIE ZMIENIA CZY TO OD SĘDZIEGO CZY BISKUPA. JEST CIĘŻKO MODLĘ S
    IĘ I TO WSZYSTKO CO MOGĘ ZROBIĆ -NIC WIĘCEJ …… ŻYCIE SAMO POKAŻE CI DALEJ BĘDZIE …. NIC NA SILE NIE WYMUSIMY ANI MIŁOŚCI ANI WIARY I DRUGIEJ OSOBY., WSZYSTKO WYNIKA Z JEGI WOLNEJ WOLI

    POZDRAWIAM… I JEŚLI TY NIE ZDRADZILAS STARALAS SIĘ ZROBIŁAŚ CO MOŻNA BYŁO LUDZKIMI SILAMI TO NIE MASZ PRAWA SIĘ OBWINIAC ! ON PODJAL DECYZJE O ODEJSCIU ZŁAMAŁ SAKRAMENT ODSZEDŁ OD BOGA WIĘC NIECH IDZIE SWA ŚCIEŻKA. … A ZYCIE BYWA PRZWROTNE DZIS WYDAJE MU SIE ZE GORY PRZENIESIE NO PEWNO ZNALAZL ZL JAKAŚ ,, CUDOWNA ,,, ALE PRZYJDZIE CZAS NA NIEGO CJOROBA PROBLEMY JEMU JIEDYS TEŻ SIEX ŚWIAT ZAWALI A TE ,,CUDNE ,, NIE SÀ SJORE DO POMOCY W BIEDZIE TYLKO W BOGACTWIE.

    POZDRAWIAM 🙂 MI TEŻ CIEZJO ALE CHCE ZYC …

    • Kinga, i nie wypowiadają się błagam, na temat sądu biskupiego kiedy nie miałaś z nim w ogole do czynienia. Pomógł wielu ludziom założyć zdrowe oparte na Bogu rodziny.

  14. Pani Kingo w kosciele katolickim nie istnieja rozwody i nigdy istniec nie beda. Pisze to nie tylko jako prawnik przed ktòrego biurkiem przewinelo sie wiele par, ale i znam sprawe sprawe z autopsji. Mozna tylko sie starac o uniewaznienie malzenstwa czyli stwierdzenie, ze w momencie jego zawierania ono juz bylo niewazne. Niestety nastepuje bardzo czeste mylenie tych pojec. Zgadzam sie z Pania, ze kto ma pieniadze ten je otrzyma, znam przypadek, ze taka sprawa ciagnela sie przed sadem w Gdansku, a potem odwolanie w Olsztynie przez 20 lat, a powodem byla juz istniejaca w momencie zawarcia choroba psychiczna jednej ze stron. Caly ten proces pochlonal duzo pieniedzy, ale strone nie bylo stac na adwokata stalego. Kto ma pieniadze ten wszystko zalatwi nawet jak Pani twierdzi przed sadem biskupim

    • Alberto, po co komu adwokat w sądzie biskupim?, o jakich dużych pieniądzach piszesz? Chcesz ludzi zniechęcić? 😉
      Pisma pisze się samodzielnie, opłata za opinie psychologiczną i badanie strony przez psychologa to tylko 200zł. Za rozpatrzenie skargi połowę swojego wynagrodzenia. Jestem z tym na bieżąco.

  15. Kingo, to znaczy, że Ty czekasz, aż na Twojego męża spadnie kara Boża, w postaci chorób i problemów? Bóg kocha Twojego męża taką miłością, że trudno sobie wyobrazić jej ogrom, nawet jeśli on zachowuje się podle. Widzi całe jego zycie, od narodzin do śmierci, jest z nim w każdej jego decyzji. Jesteś bardzo poraniona i jak widać nie pogodzona ze sobą…

  16. Smutne jest to, że dziś każde małżeństwo można unieważnić, choćby z powodu niedojrzałości lub zaburzeń psychicznych, które w dzisiejszych czasach ma co druga osoba ☺️

  17. Jestem podobnego zdania jak Gosia.Obawiam się,że starający się o unieważnienie ślubu z góry zakładają,że to unieważnienie otrzymają i jeszcze jena sprawa- czy w dokumentach dot.unieważnienia jest zawsze 100% prawda.
    Przykład:dziewczyna ma wyjść za mąż za chłopaka,który w narzeczeństwie pije,robi awantury, bo jest chorobliwie zazdrosny-ona jednak wyjdzie za niego,bo co by rodzina i znajomi powiedzieli,gdy kilka lat chodzą z sobą?Sama teraz nie jest pewna swoich uczuć,nie słucha mądrych rad.Przecież wiadomo,że taki człowiek za pomocą czarodziejski różdżki nie zmieni się dzień po ślubie.I co? minie kilka lat i dziewczyna będzie ubiegać się o unieważnienie ślubu ,nie będzie widzieć swojej winy-to on jest niedobry……

  18. Pani Magdaleno chyba Pani zartuje, u nas cena takiego podania wraz ze wszystkimi oplatami to mniej wiecej 15 do 20 tysiecy euro. Dopiero od roku 1996 z niektòrych oplat sa zwolnieni ludzie niemajetni. Dlatego od lat mòwilo sie, ze
    o uniewaznienie moga sie starac ludzie bogaci. Pewnie, ze mozna i samemu zlozyc podanie, tym bardziej, ze rozpatrywanie go na miejscu kosztuje duzo mniej. Niestety w przypadku o ktòrym pisalem potrzeba bylo tlumaczy , ksiezy ktòrzy by odpowiedzi na pytania zadane przez Trybunal Metropolitarny bo taka jest jego oficjalna nazwa zebrali etc a nic gratis nie jest. Po trzecie niech Pani poszuka chocby w internecie ilu jest adwokatòw przy sadach koscielnych lub wyspecjalizowanych w prawie kanonicznym. W Polsce wiem o tym dobrze placi sie mniej chocby na samym poczatku zlozenia sprawy. Nie zniechecam nikogo, ale wiem co pisze a udowodnienie, ze malzenstwo bylo juz niewazne w chwili jego zawarcia nie jest latwe. Adwokat moze poprawdzic we wlasciwym kierunku, a bez adwokata w przypadku opisanym wczesniej zostalo zniszczone zycie osoby, ktòra o uniewaznienie wniosla. Chciala sobie ulozyc zycie z innym czlowiekiem, nie czula sie tego robic po cywilnemu, on zmarl zostala bez srodkòw do zycia. Trybunaly zapewniaja, ze to sprawa tylko paru lat, jednakze maja tak duzo spraw, ze nie daja rady. Z drugiej strony nie poswiecam mego czasu na wypisywanie jakis rad czy wyjasnien bezpodstawnych, mam duzo innych rzeczy do robienia.

  19. Wystarczy jedno spotkanie z ks., który jest adwokatem w sądzie bikupim, lub rozmowa tel., żeby zdecydować czy są ku temu przesłanki. W przypadku starań o unieważnienie małżeństwa z psychopatą, trzeba się liczyć z tym, że będzie on kłamał nawet pod przysięgą, więc wszystkie kłamstwa należy w sądzie zdemaskować.Sprawę należy polecić Bogu i modlić się o Ducha św dla orzekających w sprawie.

  20. Poszłabym na kolanach do Częstochowy, gdyby mój mąż chciał się ze mną rozwieść! Ponad ćwierć wieku męczę się z psychopatą i egoistą wpatrzonym w siebie jak w obraz. Nasze pożycie małżeńskie zakończyło się prawie 20 lat temu, bo ja na nie, jego zdaniem, nie zasługiwałam. Nie mogę złożyć pozwu o rozwód, bo mąż mnie szantażuje. Wie o mnie coś, czego nie powinni wiedzieć inni. Przed sądem biskupim i cywilnym, gdyby mnie było na to stać, zrobiłby szopkę z płaczem i udowadnianiem, jak bardzo mnie kocha. Albo, w razie wyroku korzystnego dla mnie, musiałabym uciekać na drugi koniec Polski, albo za granicę. Niestety, żadne modlitwy nie pomagają i jego złe traktowanie mnie nie zmienia się ani o jotę. Mąż nie pije, nie bije, ale swoimi słowami i postępowaniem zrujnował moją psychikę. Nie pamiętam, co to pocałunek, przytulenie, dobre słowo. On mnie chyba nigdy nie kochał.
    Patrycjo, życie w samotności nie jest najgorszą rzeczą, która może spotkać człowieka! Jaką masz gwarancję, że jak Twój mąż teraz do Ciebie wróci, to nie „odwali” takiego samego numeru za rok, pięć, czy dziesięć? A im później, tym trudniej Ci będzie się z tym pogodzić. Nie zmusisz go do miłości,

  21. smutna- jestem wręcz zatrwożona gdy czytam, w jakiej pułapce tkwisz…Szukaj pomocy w modlitwie i koniecznie powiedz komuś (księdzu, psychologowi lub komuś obcemu) o Twojej tajemnicy, może się okazać, że to nic strasznego, a Ty właśnie przegrywasz swoje życie. Możesz opisać swoj problem jako dotyczący kogoś z Twoich bliskich, nie Twój. Zobaczysz jak ludzie na to reagują. Pomóż sobie!

  22. Zgadzam z Magdá. Trzeba sié uwolnic od toksycznych relacji i skupic sie na wlasnych talentach i robic to co sié kocha. Gdyby máz mnie nie kochal kopnélabym go w d..e. Moze latwo mi sié mówi, bo nie mieszkam w Polsce i mam pieniadze. Moze trudno mi sié w czuc w Patrycji sytuacjé, bo mam dobrego méza, razem sié modlimy i chodzimy do kosciola, nigdy jak dotád mnie nie zranil. Wydaje mi sié ze Twój máz Patrycja moze miec kochanké. Raczej, nie walczylabym o kogos kto mnie nie kocha. Jezdzilabym po swiecie, uczylabym sie jezykow, zresztá tak caly czas robié, ale majac juz rodziné i dwójké dzieci. Tez modlé sié Nowenná Pompejanská za mojego syna chorego na autyzm, ale przyszedl moment, ze trzeba sie pogodzic z sytuacjé, ja z chorobá mojego syna, a Ty Patrycja z odejsciem swojego méza.

  23. Witaj.
    To smutne co piszesz, ważne że trwasz w Bogu i jesteś zanuzona w modlitwie z listu św. JANA:
    ,, Myśmy poznali i uwierzyli miłości,
    jaką Bóg ma ku nam.
    Bóg jest miłością:
    kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
    a Bóg trwa w nim.”
    Zaufaj Bogu bezgranicznie wbrew logice i własnemu rozumowi, który domaga się działania takiego jak ludzkie,oddaj męża i siebie Matce Bożej i poproś na mocy sakramentu małżeństwa by przejęła tą sytuację w taki sposób jaki uzna że będzie najlepszy.
    Proponuję zapoznaj się z lekturą ksiazki Noc ciemna duszy autorstwa świętego Jana od krzyża bo wydaje mi sie ze będzie tobie bliską.
    I pomyśl po twojej stronie jest sam Bóg w całym majestacie Trojcy i Matka Boga , kto przeciw Tobie.
    Gdy po ludzku będzie ciężko przywolaj te chwilę gdy czulas obecność Boga albo sytuację w których wiesz że coś się zadzialo one Cię uspokoja.
    Często jest tak ze wspolmalzonek staje się dla nas Bogiem i gdy nie spełni oczekiwań wszystko się sypie. Zatroszcz się o to by Bóg był twoja podstawowa relacja a wszystko się uspokoi a módl się z gotowością oddania wszystkiego i ufaj bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych tylko może On się upomnial o swoje miejsce w twoim życiu może właśnie to On chce być Najważniejszy… pomyśl ile się już w tobie zmieniło. ..
    Gdy Mojżesz wyprowadził lud wybrany z Izraela Bóg doswiadzczyl Egipcjan plagami i Faraon już chciał by poszli po ludzku mial dosc a Biblia mówi Bóg zatwardzil serce Faraona ze trwał w uporze,by pokazac chwale ze wyzwolenie nie jest kwestia ludzkiego przypadku…Bog dziala inaczej niz my sadzimy…więc spójrz na twoją sytuację nie od strony ludzkiej ale od duchowe ij Zaufaj bo rozpacz i smutek to oddziela Cię od łaski …może tej o która prosisz.
    Moje małżeństwo też jest na krawędzi, moja mama umiera po 1.5 rocznej walce z rakiem wszystko się po ludzku wali ale modlę się trwam i szukam Boga.. czytaj Pismo a sama zobaczysz jak Bóg działa ale relacja z nim musi być ta najważniejsza wówczas będzie tak w tobie ze żaden sztorm nie zburzy Twojego spokoju bo On jest z Tobą az do skończenia świata
    Jeżeli pomoglem wspomnij na mnie w modlitwie ja Ciebie też nią obejme
    Pozdrawiam i ufaj Pati Bogu on jest z toba w kazdej chwili

  24. emte-Jeśli jesteś zmęczona modlitwami, to polecam Ci książki Wayne W. Dyer-a np. pt.”Tak miało być”, gdzie autor opisuje wiele zdarzeń ze swego życia i potrafi dostrzec w nich – czasem dopiero po latach – kluczowy etap do bogatszego rozwoju i postrzegania ich, jako pozytywne zjawisko, by zbliżyć się do Boga. Polecam wszystkim, również inne tytuły np. „Jak masz problem, rozwiąż go” ( w sumie 41 książek napisał).Poza tym, chciałabym móc się nie zgodzić z tezą Pana Marka Wosia opublikowaną w ostatnim czasopiśmie, być może pod wpływem właśnie książek W.W.D., że ważne jest, by się modlić, ale niekoniecznie podpisuję się pod krytyką, że zła jest modlitwa, jeśli trwa krótko lub odmawiana jest szybko. Bo w moim odczuciu najważniejsze jest, by się modlić w ogóle. Jeśli jesteśmy ludźmi bardzo zapracowanymi i mamy do wyboru modlić się krótko i szybko, albo nie modlić się wcale, to ja wybieram formę – w moim odczuciu taką, którą praktykował np. Oj. Pio, bo z tego co czytałam w książce poświęconej Oj. Pio, odmawiał dziennie kilkadziesiąt różańców w różnych intencjach, więc musiał modlić się bardzo szybko. Jeśli ktoś nie ma możliwości w ciągu dnia, czy nocy modlić się w spokoju, na kolanach 1-ą godz., czy więcej, to zdecydowanie jestem za tym, żeby swe myśli – choćy w formie aktów strzelistych, np. na widok kapliczki, czy kościoła, czy jakichś smutnych, czy wesołych informacji, zwierzeń, wspomnień, skierował swoje myśli do Boga, poprosił o wstawiennictwo Aniołów, czy Świętych, czy nawet nie ogłoszonych jeszcze świętymi, jak Natuza Evolo, czy Bartolo Longo, czy naszych przodków, ale jednak modlić się. Nie jestem autorytetem, by polemizować z Panem Markiem, któremu na pewno przyświeca troska o to by modlitwa była odmawiana starannie i z rozważaniami życia Pańskiego, a nie tylko klepana na wyścigi, ale też nie wolno nikogo zniechęcać do modlitwy i wyrokować, że jakiś sposób jest mniej wartościowy. Życie ludzkie jest krótkie, trzeba korzystać z rad, ile ludzi tyle poglądów indywidualnych. I właśnie przez ten fakt, że każdy z nas jest inny, sami mamy prawo dochodzić do własnych wniosków i poszukiwać Boga na swój sposób, byle by był zgodny z dekalogiem i nikogo nie krzywdził.

  25. Droga Pani Eniu, serdecznie Pani dziekuje za komentarz. Dzieki niemu pisze jeszcze ten bowiem po ostatnich atakach, nie pierwszych zreszta zdecydowalem sie wycofac.Bowiem wszystko co sie pisze przynajmniej na forach katolickich powinno byc zgodne z wlasnym sumieniem, a jak jest inaczej odebrane / bo odbiòr zalezy przede wszystkim od poziomu danych osòb a takze od frustracji, ktòre w danym momencie przezywaja/ to piszacy naraza sie tylko na strate czasu i energi. Z drugiej strony przynajmniej tak uczy socjologia wszyscy ludzie maja te same potrzeby domu, rodziny, zdrowia etc. Ja jednak staram sie zawsze zobaczyc problem z innej strony, i tak podala swoje swiadectwo pani, ktòrej maz zdradzil ja z bratowa. Fakt, ze przebaczyla swiadczy o szlachetnosci duszy, odezwaly sie silne glosy krytyki i slusznie zreszta, ale nikt nie zastanowil sie nad …sytuacja dziecka urodzonego z tej relacji. Zaznaczam, ze takie wypadki sa czeste i w ròznych krajach. Swego czasu jezdzilem do wòd do malej miejscowosci na Slowacji, i nawet tam, w miejscu jak to sie u nas mòwi zamieszkiwanym przez 4 koty, czyli mala ilosc mieszkancòw z takim przypadkiem sie spotkalem. Tylko ze byla bratowa i „skradziony” maz pani u ktòrej wynajmowalem mieszkanie nie pozwalali jej zyc, publicznie wyzywali, pròbowali pozbawic majatku etc. Bo o ile ta sytuacja wyjdzie na jaw to trzeba bedzie pozbawic ojcostwa, skorygowac akt urodzenia etc, u nas odbywa sie to sadownie a koszt obecnie tylko jednego dekretu to ponad 3 tys euro. Bylem w takiej sprawie w naszej gminie-/ oczywiscie nie chodzilo o mnie/ ale nie mylic z gmina w Polsce u tym przypadku chodzi o miasto milionowe. Zaczalem rozmawiac z urzedniczka i okazalo sie, ze jest ona wnuczka pani, ktòra w roku 1912 z grupa inwalidòw i proboszczem udala sie do Lourdes. Tam proboszcz przytaczajac doslownie jego slowa umieszczone w swiadectwie zwròcil sie do Matki Bozej proszac z pokora o uzdrowienie chocby jednej osoby z grupy ktòrej towarzyszyl. I nagle cos wstrzasnelo gabka polozona na szyi prababci tej pani, dawniej nie owijalo sie w przescieradla, tylko kladlo gabke nasaczona woda na szyje, prababcia majaca silnie rozwinieta gruzlice kosci, oraz krzywy kregoslup wstala….odbylo sie potem przeswietlenie, przesluchanie wreszcie zapisanie wszystkiego do specjalnej ksiegi. W Pompejach sa cale sciany zawieszone fotografiami, poswiadczeniami osòb, ktòre dostapily laski uzdrowienia, ostatnio moja znajoma, po 15-u latach cierpien. Co innego jest jednak komentowac tego typu cierpienia, a co innego relacje miedzyludzkie w ktòrych czego nauczyla mnie moja wieloletnia praktyka prawnicza bardzo czesto popelniony blad staraja sie ludzie naprawic jeszcze wiekszym bledem no i powstaje lancuch, ktòry tak okreci osobe, ze trudno sie z niego wydostac. Niestety jak powiedzial kròl Salomon na wiele wiekòw przed Chrystusem gadanie przynosi tylko straty, dzialanie przynosi zysk. Nie namawiam wiec by nie pokladac nadzei w Matce Bozej, ale szczegòlnie w wypadkach zalamania, starac sie pomòc samemu sobie. Serdecznie Pania pozdrawiam dr Alberto. S.

  26. P.Alberto proszę się nie przejmować atakami Z pewnością to przykre , bo wiele czasu swojego Pan poświęca na wpisy.Ale to są osoby rozgoryczone , w problemach , ale po jakimś czasie inaczej spojrzą i na swoje życie i na rady innych. Pana mądrość jest na tym forum bardzo potrzebna . Pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!