Dorota – LIST: Różaniec daje siłę

Nowenne zaczełam odmawiać gdy znalazlam sie w trudnej sytuacji, mąż odszedł zostawiając mnie z dwójka dzieci 7letnią córeczka i 3miesiecznym synkiem, stwierdził że nasze małżenstwo od poczatku było nieudane i chce zmienić swoje życie i zaczac je na nowe juz be zemnie… Po niedzielnej Mszy Swietej Siostra Zakonna rozdawała obrazki z Matką Bożą Pompejańska, od razu poczułam że to dla mnie jedyny ratunek. Wczesniej odmówienie różańca wydawało mi sie niemożliwe i nużące, ciezko było mi sie skupić, a tutaj miałam podjąć sie odmówienia 3 czesci-niewyobrażalne, jednak czujac ze to jedyny ratunek podjełam sie modlitwy i rzecz niewiarygodna, odktryłam różaniec na nowo. Gdy mąż odszedł codziennie budziłam się z uczuciem ogromnego smutku, strasznego ciężaru na sercu a podczas nowenny to uczucie znikło, ogromna nadzieja, ogromna moc i przeswiadczenie ze bedzie dobrze. Oczywiście bywały chwile ze myślałam ze nie dam rady, kolejne kłótnie, awantury miedzy nami prowokowały chęć porzucenia modlitwy i pogodzenia sie z tym ze małżeństwo sie rozpadło lecz trwałam i postanowiłam zawierzyć Matce i oddać w rece Jej i Jej syna moja intecje. Mija około dwoch miesięcy od zakończenia mojej nowenny i moja intencja jeszcze nie została wysłuchana, nie pogodziliśmy sie, nie mieszkamy razem rozmawiamy jedynie o dzieciach i nie odczuwam by maz chciał cokolwiek naprawić i wrócić do mnie. Nie jest mi z tym łatwo ale wierze ze skoro już tak jest to taka drogę dla mnie obrał Bóg i mimo ze moja intencja czeka na spełnienie a być możne nigdy nie będzie spełniona to tak własnie musi być i to dla mnie i moich dzieci będzie najlepsze. Kochani pisząc to chciałam utwierdzić Was w przekonaniu że Maryja ma niezwykłą moc, różaniec daje niezwykłą siłę i pomaga przezwyciężyć te najtrudniejsze chwile, warto zawierzyć Naszej Matce nasze kłopoty bo kto jak nie Ona pomoże nam je rozwiązać…

5 myśli na temat „Dorota – LIST: Różaniec daje siłę

  1. Kryzys wiary i w rodzinach,jest w ostatnich latach bardzo pogłębiany.Faceci szczególnie mają z tym problem i w ogóle nie mają za grosz odpowiedzialności za swoje czyny.Gdzie są ich matki i ojcowie,jakie wartości im wpoili lub jakich nie?Mieszkam w USA.Niedawno poznałam młodą matkę i żonę,która jużprzy pierwszym spotkaniu płakała i była zdruzgotana decyzją męża o rozwodzie (oboje mają 32 lata),bo „mają za dużo dzieci,a on chce jeszcze pożyć w spokoju”.Dzieci jest troje 7 lat,5 lat i 2 letnie…Elisabeth jest z tym zupełnie sama,Jej rodzice mieszkają w dalekim stanie i nie są do dyspozycji,teściowie nie interesują się wnukami.

    Dobrze,że w intencji dodała Pani ,Pani Doroto „jeśli taka jest wola boża”.Maryja na pewno otoczyła Waszą rodzinę matczyną opieką i będzie orędować za Wami.

    Choć jest trudno musi Pani być silna dla dzieci i siebie samej.A małżonek może się ocknie i przybędzie mu rozumu.Nawet jeśli macie problemy między sobą,należy je sobie przedstawić,a nie uciekać jak zrobił to mąż,bo one same nie znikną.z Panem Bogiem

  2. Czy można pisać, że „skoro już tak jest, to taką drogę dla mnie obrał Bóg i mimo że moja intencja czeka na spełnienie, a być możne nigdy nie będzie spełniona, to tak własnie musi być i to dla mnie i moich dzieci będzie najlepsze”??? Proszę pamiętać, że na tym naszym ziemskim świecie cały czas trwa walka dobra ze złem i my jako ludzie jesteśmy w tę walkę wciągani przez szatana, i cóż bywa, że odnosi on zwycięstwo w człowieku, gdy ten odrzuca Boga. Czyli Bóg nie wybrał takiej drogi dla Ciebie i Twoich dzieci. Gdyby tak było nie mógłby być Bogiem dobrym. To byłoby zaprzeczenie Boga. Bóg pragnie szczęścia i dobra dla ludzi, jednak gdy Jego dzieci same od niego odchodzą pod wpływem pokus i podszeptów szatana, to niestety ponoszą tego konsekwencje. Pozdrawiam ciepło i błogosławię

  3. Doroto jesteś wspaniała kobieta nie atakujesz innych kobiet, wiesz ze twój mąż popełnił duuzy blad. I twoje dojrzałe spojrzenie na ta sytuacje ze może tak lepije dla ciebie choć przecież cierpisz..Twój mąż ma klapki na oczach aż mi go zal. Ty jesteś na wygranej pozycji choć pod kątem ludzkiego spojrzenia tak nie jest. Ufam ze twój mąż się ocknie.Pozdrawiam serdecznie.A jeśli chodzi o komentarze to p. Katarzyno proszę nie obwiniać rodziców dorosłych dzieci które zbladzily bo one mają wolna wole i rodzice nie są niczemu winni. Sama pani nie może być pewna czy pani syn/ corka kiedyś nie zbladza. O ile ma pani dzieci…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!