Arkadiusz: Nasze długo oczekiwane dziecko

Historia moja i mojej żony jest bardzo długa. Po ślubie zaczęliśmy się starać o dziecko. Najpierw było to bardzo spontaniczne staranie, później robiliśmy to bardziej świadomie. Niestety naszego upragnionego dziecka nie było a minęło już 3 lata od starania. Postanowiliśmy się leczyć. Zapisaliśmy się do kliniki niepłodności i tam po kilku próbach lekarz zaproponował nam inseminację a jak by się to nie udało to in vitro.

Tłumaczył, że typ naszej niepłodności to niepłodność idiopatyczna czyli bez żadnych przyczyn. Nie spodobał nam się ten pomysł i właściwie zakończyliśmy współpracę z tą krakowską kliniką „niepłodności”. Po tygodniu od tego zdarzenia żona zaszła w ciąże. Pamiętam że cieszyliśmy się jak małe dzieci, radość była niesamowita. Niestety stan ten nie trwał długo na badaniu usg okazało się, że dzidziuś przestał się rozwijać. Po około miesiącu doszło do samoistnego poronienia. Strata i smutek były niewyobrażalne. W takich chwilach najważniejsze to się nie poddawać, mieć ufność i nie przestawać się modlić. Po około roku żona zaszła w kolejną ciąże i znów sytuacja się powtórzyła. Radość, potem smutek , tym razem nie obyło się bez zabiegu operacyjnego i żona 2 dni spędziła w szpitalu. Czas mijał nasi znajomi mieli już dzieci, wydawało się nam że wszyscy, że każdy kto chce to ma dziecko tylko my nie możemy. Było to bardzo upokarzające i w pewien sposób wstydliwe. Ciągłe tłumaczenie i odpowiadanie na pytania znajomych i rodziny „A wy kiedy planujecie dziecko?”. Od 5 lat planujemy – chciało się powiedzieć. Czas mijał, modliliśmy się przez cały ten czas ale nasze prośby musiały chyba zostać poddane wielkiej cierpliwości. Dość przypadkowo natrafiłem na nowennę pompejańską. Jakoś w internecie szukałem czegoś i tak mi nagle wyskoczyła jakaś strona. Po przeczytaniu kilku świadectw i zapoznaniu się z regułami pokazałem ją żonie. Oczywiście pierwsza reakcja to niemoc. 4 części różańca przez 54 dni? Przecież tego się nie da zrobić, to jest nie możliwe. Zwłaszcza, że ja pracowałem, żona pracowała, były to różne zmiany, czasem dyżury. Przy tych wątpliwościach nasuwała się myśl. Czy zrobiłbym wszystko, żeby otrzymać od Boga dar w postaci dziecka? Czy aby na pewno wszystko? Pobraliśmy sobie aplikację na telefon i zaczęliśmy się modlić. Czasem razem, jak się nie dało to osobno. W trakcie modlitwy, już części dziękczynnej, żonę zaczął boleć bardzo brzuch. Okazało się, że to wyrostek i to jeszcze przetrwały, zgorzelinowy. Potrzebna była szybka operacja i hospitalizacja przez 14 dni. Potem lekarz ginekolog, po rutynowym badaniu zaobserwował zmianę na szyjce macicy. Jakąś nadżerkę, którą trzeba było pobrać do badań histopatologicznych w celu wyeliminowania ewentualnego nowotwora. Maryjo Przenajświętsza prosimy cię a ty nas tak doświadczasz? Takie myśli nam przychodziły czasem. Jednak plan Boży był dla nas wówczas niezrozumiały. Zmiana nie okazała się groźna , był to nieonkogenny wirus brodawczaka, który jak się później okazało najprawdopodobniej był przyczyną wszelkich naszych zmartwień. Po usunięciu zmiany, było to kilka tygodni po skończeniu nowenny Pompejańskiej, żoną zaszła w trzecią i jak się później okazało udaną i szczęśliwie zakończoną ciąże. Dziś Lilianka ma 3 miesiące i jesteśmy szczęśliwymi rodzicami. Maryja wysłuchała naszych próśb, Ona wysłuchuje każdego bez wyjątku. Trzeba tylko prosić i mieć wiarę i ufność. Dziękujemy ci Maryjo Przenajświętsza za ten dar jakim jest nasza córeczka.

12 myśli na temat „Arkadiusz: Nasze długo oczekiwane dziecko

  1. Z całego serca gratuluję.Piękne świadectwo.Niech Maryja, Matka Najświętsza, opiekuje się Waszą córeczką i czuwa nad Nią dzień i noc! A Wam błogosławi!

    • To zaadoptuj duchowo jakieś dzieciątko (duchowa adopcja dziecka poczętego), pomimo, że już przyrzeczenie w kościele było (25 marca) możesz to zrobić w domu i modlić się np. do 1 stycznia. Możesz też poprosić siostry dominikanki o pasek św. Dominika

      • Aga nie wiesz może czy można dokonać duchowej adopcji jeśli się jest panną? Chciałabym to kiedyś zrobić żeby pomóc jakiemuś zagrożonemu maleństwu, albo uprosić dar potomstwa dla jakiejś pary małżeńskiej która tego pragnie.

        • Jeju, to chyba nie ma znaczenia. Ja jestem panną i jestem w trakcie duchowej adopcji, trzeciego dziecka.
          Chyba nie robię nic złego 🙂

        • Monika nie ma to żadnego znaczenia czy jesteś panną czy mężatką. Tutaj masz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania odnoście duchowej apopcji dziecka poczętego: diecezja.waw.pl/da/pytania.html

    • Aniu, głowa do góry, miej ufność nawet wtedy gdy nie widać jej na horyzoncie, Maryja wysłuchuje każdego, napewno się w twojej sprawie pomodlę, obiecuje

A Ty co o tym myślisz? Napisz!