Krystyna: wielkim darem bożym jest już samo odmawianie tej pięknej modlitwy

zawdzieczam matce Bozej pompejanskiej uzyskanie 3 lask, o ktore modlilam sie , odmawiajac 3 razy nowenne pompejanska. To wcale nie bylo dla mnie takie proste, trudno mi bylo wytrwac , ale zawszej jakos tak Matka Boza prowadzila wtedy moje zycie, ze zawsze , nawet w najbardziej wypelnionym obowiazkami dniu, znajdowalam te godzine dla Matki Najswietszej i jej pieknej modlitwy pompejanskiej, za co Bogu Najswietszemu skladam wielkie podziekowanie. To jest nieistotne tutaj wymienic o jakie laski sie modlilam, bo nie o tym chcialam do was napisac , ale o tym, ze gdy postanowilam , ze modle sie , to tak pieknie trwalo moje zycie i czas w nim przeznaczony biegl jakims Boskim rytmem , zupelnie , nie wiadomo skad , zdarzenia nastepowaly po sobie miekko , spokojnie, a ja w tym zwyczajnym „haosie” dnia, mialam dosc sily i czasu odmowic ta cudowna pelna Bozej mocy modlitwe pompejanska. A wydarzylo sie to az 3 razy.
Wierze, ze jeszcze Pan Bog obdarzy mnie ta laska, bym , znowu mogla odmawiac nowenne pompejanska, proszac przez nia o kolejna laske, bowiem wielkim darem bozym jest juz samo odmawianie te pieknej modlitywy.

35 myśli na temat „Krystyna: wielkim darem bożym jest już samo odmawianie tej pięknej modlitwy

  1. Sie pisze ‚chaos’ a nie ‚haos’. Podobnie jak pewne nadużywane słowo na murach. Niby trzyliterowe a jednak czterro…

    • Denerwują cie świadectwa osób tu piszących, to bądź tak łaskawa i nie wchodź na te stronę z takim komentarzem…….

      • Żeby zwrócić Twoją uwagę :-). Poza tym wczoraj weszłam na stronkę i co widzę? Tyle nowych świadectw a wszędzie pod nimi komentarzy w liczbie zero :-). Śpicie coś. Chciałam jakoś ruszyć to wszystko, bo przymiera :-). No i jak widać się udało :-). Czepiłam się błędu, bo już Waszych i moich poglądów na tematy wiary poruszać nie chciałam :-). Ot tak 🙂
        Buziaki 🙂

        • Przenieś się na Onet, tam możesz rozruszać do woli. Podejrzewam, że ty jesteś „nieznajomym”. Napisz wreszcie świadectwo, to uwierzę,,,,,,,tylko szczerze! Z twojej strony nawet wypadałoby w podzięce Maryi to zrobić, nie uważasz?

  2. Oj Ty nieznajoma,dlaczego piszesz nie na temat.Pewno jesteś polonistką………….Krystyno,dziękuję,za Twoje świadectwo,najbardziej mi się podoba jak napisałaś,że samo odmawianie jest wielkim darem.Życzę,żebyś dalej odmawiała te wspaniałe modlitwy:):)

  3. Krystyno! Bardzo podobało mi się w Twoim świadectwie to, że piszesz o spokoju, który Ci towarzyszył- to już pewnie duża łaska. Wiele osób pisze tu o zupełnie innym stanie- rozdrażnieniu, ogromnym niepokoju itd., itp. Myślę, że Twoje świadectwo umocni tych, którzy myślą o rozpoczęciu modlitwy NP.

    • Obawiam sie , ze ” nieznajoma” nie jest i nie była zainteresowana modlić się Nowenną Pompejanską. Chyba inny cel jej przyświeca….na pewno nie szczytny…..a szkoda….

    • No. To też było celowo :-). to ‚sie’ rzecz jasna.
      Droga Czesiu, dla Twojej informacji jestem zainteresowana i co gorsze, obecnie to już trzecia :-). Ba! Pozostałe dwie nawet były wysłuchane :-). Pozdrowienia 🙂

      • Nieznajoma stawiaj poprawnie cudzysłowy bo to aż razi co prawda z wykształcenia nie jestem polonistą tylko adwokatem ale skoro ktoś komu wytyka błedy w pisowni to niech sam da przykład i pisze poprawnie i dopiero wtedy uczy kogoś pisowni etyki i moralności gdyz niestety w przeciwny razie tylko się ośmiesza niestey takie mamy zasady życiowe

      • Nieznajoma, daj swoje świadectwo na forum, chętnie poczytamy, skoro dwie twoje Nowenny Pompejańskie zostały wysłuchane.. Dlaczego piszesz ” co gorsze” skoro odmawiasz trzecią Nowennę . Rozumiesz samą siebie? A może chcesz wprowadzić trochę zamentu?

  4. Krystyno mam tak samo!..Nowenna Pompejańska uspokaja mnie, moje nerwy, czuje ukojenie i jakieś takie siły wstępuja we mnie . A sprawy rozwiazuja sie same……Wielką moc ma Nowenna Pompejanska. Odmawiam jeszcze koronke do Miłosierdzia Bozego codziennie. Szczera modlitwa pokrzepia i umacnia nas w Bogu!

  5. Pax kobiety ….. Ponad tydzień temu zacząłem odmawiać moją trzecią NP za zdrowie znajomej .Wcześniej odmawiałem kilka nowenn do Rity , Charbera w tej samej intencji . Właśnie się dowiedziałem , że choroba nie dość że nie chce odejść to jescze doszły kolejne komplikacje zdrowotne plus kłótnie z mężem , za którego też odmawiałem NP . Trochę mi spadł entuzjazm , bo prawdę powiedziawszy odmawiałem to z wielkim zaangażowaniem . Czytałem w Waszych świadectwach i komentarzach , że co niektóre też tak miały . Jak to się teraz potoczyło ? . Macie jakieś pocieszające wiadomości ?

    • Józefie, chciałabym Ci powiedzieć, że w intencji w której ja sie modliłam wszystko potoczyło sie super….niestety tak się nie stało. Miałam tak, że jak się modliłam to z wielkim zaangażowaniem, wręcz ze łzami w oczach, czekając na tę dłoń Maryi. W mojej intencji działo się wręcz przeciwnie, było coraz gorzej, a teraz po ponad 2 miesiącach od skończenia Nowenny wszystko już leży w gruzach i nie mam nadziei. Oczywiście oprócz Pompejańskiej próbowałam także Nowenny do MB rozwiązującej węzły życia, do św. Rity, Józefa, Tadeusza, Kornki do Miłosierdzia o 15.00, pieszej pielgrzymki do bazyliki MB, ogólnie to jest cisza w tej sprawie, a nawet wręcz jeszcze większy zamęt i niechęć do życia. Trochę straciłam juz ten zapał i ufność, do drugiej Nowenny ( w innej sprawie) podeszłam już po czasie, i z trudem, bo nie ma już takiej energii i zawierzenia. Nawet juz przestałam pisać cokolwiek na tej stronie, bo nie chce składać anty-świadectw. Pytanie czy żaluję że się modliłam? Nie, nie żałuję, modliłam sie jak mogłam, na pewno nie jest to czas stracony, mam też poczucie, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, gdy po ludzku sie nie dało, chciałam by Bóg pomógł mi to pokonać, a że On to „olał” to juz nie moja wina, poza tym może za kilka lat Bóg da mi zrozumienie tej sytuacji w której się znalazłam, nie wiem. Módl się dalej, dokończ mimo wszystko, a bedziesz miec to uczucie, że zrobiłeś wszystko by uratować tę sprawę o którą prosisz i może po czasie się pokaże rozwiązanie. Wiesz moja ciocia odmówiła NP w intencji zdrowia dla swojej córki, udała się (mimo 64 lat) na 5 dniową pielgrzymkę na Jasna Górę i wymodlila cud- kuzynka, która miała już wyznaczony termin usuniecia guzów nowotworowych, pojechała na zabiega, okazało się że ich nie ma! To prawdziwy cud! Moja modlitwa niestety nie działa jak modlitwa cioci, ale trzeba żyć dalej, tak sobie myślę, że gdy stanę już twarza w twarz z Bogiem kiedyś i zarzuci mi i wypomni, że mało się modliłam i mało czasu mu poświęcałam to wyjaśnie mu, że gdy go błagałam prosiłam i godzinami kleczałam to on jako ten Dobry Ojciec patrzył na moje łzy i prośby i nie reagował. Może to głupie, ale tak sobie czasem wyobrażam co powiem Bogu jak juz po smierci się z Nim spotkam.

      • Oliwio, a może poproś kogoś by modlił się razem z Tobą, w intencji rozwiązania Twojego problemu. Może Bogu właśnie o to chodzi? Jezus powiedział: „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”. Mi takie coś bardzo pomogło. Uczestniczyłam niedawno (miesiąc temu) w spotkaniu kościoła ulicznego w Warszawie. Podeszła do mnie animatorka (pierwszy raz widziałam ją na oczy) i zaproponowała wspólną modlitwę. Modliłyśmy się o mojego tatę, który nazajutrz miał mieć operowane serce. W czasie modlitwy poczułam znienacka jakiś taki smutek, prawie się rozpłakałam, nie mogłam tego powstrzymać (a jestem osobą z reguły ukrywającą swoje uczucia, zwłaszcza uczucie smutku). Myślę, że to Pan przełamywał tę moją „tamę” w sercu, tę maskę, którą na codzień nosiłam. Operacja taty przebiegła bardzo pomyślnie, rany goiły się dobrze i szybko, do tego stopnia, ze 6 dni po operacji został wypisany do domu 🙂 Jestem pewna, ze przyczyniła się do tego modlitwa nie tylko moja, ale tej pełnej wiary i radości, bezinteresownej kobiety…

      • A może trzeba Oliwio przestać traktować modlitwę jak czary? Odmówię i mam? Może trzeba zawierzyć? Zaufać? A Tobie spada entuzjazm po paru miesiącach modlitwy! Ludzie modla się latami zanim dostaną! Poza tym zrozum w końcu,ze Bog to nie czarodziej i nie zaczaruje Twojego księcia aby wrócił do Ciebie. Owszem może skrzyżować drogi dwojga osób, ale co oni z tym zrobią to już ich wolna wola. Chcesz dowodzik? Ojciec Pio. Kiedyś przedstawił sobie dwoje młodych ludzi i poweidział do nich, ze Bog stworzył ich dla siebie, ale to jest ich wola co z tym zrobią 🙂 . Dla ciekawych, wzięli ślub, mieli chyba 8 dzieci, z których jeden został duchownym blisko Ojca Pio 🙂

        • Ech ale ja nie traktowałam tego jak czary, fakt, że wierzyłam mocno, że coś się zmieni- najpierw upieralam się przy swoim, potem troche spokorniałam i prosiłam już o jakąkolwiek zmianę, powiem Ci że nawet poznaalm kogoś nowego, ale niestety nie potrafie go pokochać, przynajmniej na razie nie pojawiło się żadne zauroczenie z mojej strony. A wiesz dlaczego? Bo jestem w tym samym punkcie co kilka miesięcy temu, tęsknię za kimś innym, chciałabym jakoś z tego wyjść, ale takie umawianie się dla samego umawiania nic nie daje. Teraz modlę się o zdrowie i wyjście z nałogu dla kogoś, właściwie to osoba ta przez swój nałóg zachorowała, a rozwód tez jest na rzeczy w rodzinie tej osoby i mocno wierzę, że Bóg jakoś pomoże to pozbierać.
          Masz rację z tym, że Bog nie zmusza nikogo- nie zmusi nikogo do powrotu, nie zmusi żadnego faceta żeby ożenił się ze mną czy z Tobą, nie zmusi żadnej osoby do zerwania z nałogiem, nie zmusi nikogo by w niego uwierzył i zaczał żyć zgodnie z przykazaniami, nie zmusi żadnego pracodawcy, by akurat z pośród setek CV wybrał twoje i ciebie zatrudnił….z jednej strony wie się, że Bóg nie zmusza nikogo, ale z drugiej ma się ten cień nadziei że Bój jest Dobry i Wszechmogący i z każdej sytuacji pokaże jakieś wyjście, nowe rozwiązanie.

          • Ja mam teorię, która w gruncie rzeczy jest dla osoby proszącej niebezpieczna, że właśnie dla świętego spokoju Pan Bóg może kogoś zmusić, wbrew naszemu dobru, które wcześniej dla nas zaplanował, bo gdy mamy klapki na oczach i tak bardzo Go o jakiś konkret prosimy mówiąc np. ( często niestety są to słowa bez pokrycia), że oddalibyśmy wszystko, żeby tylko ta jedna rzecz nam się spełniła i wtedy dostajemy męża, o którym mieliśmy wyidealizowane wyobrażenie i może ten mąż jest nawet z nami szczęśliwy i zadowolony, że go Ktoś zmusił do tego ślubu, którego wcale tak naprawdę nie pragnął, ale my stwierdzamy, że nie o takiego męża się modliłyśmy, bo nie spełnia w małżeństwie naszych oczekiwań, ale przecież Pan Bóg spełnił nasze konkretne życzenie, bo przecież dał nam na nasze – ” szantaże” -spełnienie – no i co ? Było warto stawiać się ponad Bogiem, upierać, że to ja wiem lepiej, że on jest mi pisany i tylko on, bo inaczej będę nieszczęśliwa do końca życia. To nie jest zemsta Pana Boga – tak myślę, tylko namacalny fakt, że nie zaufało się dostatecznie Bogu i swoją niecierpliwością dostawiło Pana Boga do muru, mówiąc, że jak nam natychmiast czegoś nie spełni, bo w domyśle my wiemy lepiej co dla nas jest dobre i żądamy spełnienia „tego właśnie”, bo jeśli nie to się na Boga wypniemy, przestaniemy się w ogóle modlić , w domyśle, bo Ciebie Boże widocznie nie ma i jesteś nieczuły na nasze wołania, to my Cię olejemy, pokażemy Ci na co nas stać, nie będziemy chodzić już do kościoła codziennie, poprzestaniemy na mszy niedzielnej, na spowiedzi raz do roku, po co, co miesiąc? W ogóle ta cała wiara to jakaś wymyślona bajka, bo Boga – ja osobiście jeszcze nie widziałam, no i co – nie mam prawa być jak niedowiarek Tomasz? – mam! Nikt nikomu niczego nie narzuca, to jest nasz wybór na co się zdecydujemy i w co będziemy wierzyć. Każdy, wcześniej, czy później się o tej prawdzie przekona, ale ile istnień ludzkich, tyle dróg poznawania. To co przeżyli inni, to tylko ludzkie doświadczenia, a my wybierzemy i najpierw sami ocenimy, czy na cudzych błędach czegoś się nauczymy, czy wytknie – uzmysłowi nam je dopiero Sąd Ostateczny.

    • po tygodniu odmawiania masz wątpliwości ? co z Ciebie za facet! lekka górkę zobaczysz i już się pocisz ?:) i jeszcze kobiety prosisz o pomoc 🙂

      • Koń by się uśmiał, jak ludzie się zabawnie podnoszą na duchu – to jest też potrzebne, takie zabawne, niegroźne dogryzanie. Jest taki upał, że ciężko wytrzymać – każda forma wzajemnej mobilizacji jest na wagę złota i nie dopatrujmy się w tym złośliwości, a raczej chwili na rozprężenie i oddech.

  6. Ludzie! Po co takie „bitwy na słówka”? Naprawdę nie ma o czym pisać?! Zaczynamy się gramatycznie i ortograficznie poprawiać na forum o Nowennie Pompejańskiej?! Tego się właśnie obawiam: „modlitewnej jazdy bez trzymanki” neofitów, wymieniania, która to już moja NP, brnięcia w jakieś dyskusje, które prowadzą donikąd, wreszcie eskalacji złości na forum ludzi wierzących. Nie silmy się na oryginalność i chęć bycia zauważonym. Nie odbijajmy piłeczki za każdym razem.

    • No nie ma :-(. Bo jeśli piszę o sprawach dla których to forum powstało, to jest wielkie atakowanie. Bo nie wolno myśleć inaczej, a już broń Boże, napisać coś komuś na przeciw. No a poza tym nic się nie działo ostatnio na forum :-).
      DObrej nocki

  7. Ewka , widziałaś kiedyś młodego psiaka , jak się cieszy pchłami ? Ja tak się cieszę tym , że mam siłę zacząć kolejną NP . Zakładam , że jesteś z tych , które były całe życie a przynajmniej większość wierzące . Ja jeszcze niemam roczku , jeśli chodzi o moje nawrócenie , Tak więc te dyskusje donikąd , są dla mnie bardzo pomocne . . Fakt , że się nawróciłem nie oznacza że dostałem cała wiedzę , powinnaś to wiedzieć .

    Oliwio , właśnie mam ten sam problem . Z jednej strony nie chcę się poddać , z drugiej strony tak sobie nieraz myslałem , czy to nasze kombinowanie i szukanie lepszego dojścia do Boga nie jest takie pokrętne . Z jednej strony modlę się do MB o wstawiennictwo u swego syna a z drugiej kombinuję i załatwiam tą samą sprawę z Ritą czy Charbelem . Nie wspominając o moim patronie 😉 to by tylko świadczyło , że nie mam zaufania , skoro wysyłam sms do innych z automatu musze zakładac , że albo przykładowo św Józef nie będzie miał czasu , albo pamięć zapchana i sms nie dociera 😉 . Tyle tylko , że w tym wymiarze o którym mówię nie ma czegoś takiego jak zapchana skrzynka pocztowa , czy niewyraźny sygnał . Wiem , że siłą naszego nadajnika jest siła naszego serca , to z jakim zaangażowaniem będziemy potrafili oddać się modlitwie , ale z tego co widze i czytam to i ten nadajnik nie jest gwarantem.. ciężka sprawa

  8. Oliwia Pan Bóg Cię nie „olał” każdą modlitwę wysłuchuje jeżeli modlisz się właściwie czyli sercem .Pozwól,że skopiuję Ci cytat z objawień, które miał w 1975 roku ksiądz Don Ottavio Michelini.To są słowa samego Chrystusa a jak wiemy ” niebo i ziemia przeminą ale Jego słowa nie.

    5.2.1976 r.
    NALEŻY MODLIĆ SIĘ SERCEM, NIE TYLKO USTAMI
    Jezus: Mój synu, pisz:
    „Jestem Panem Bogiem twoim: nie będziesz miał innych bogów prócz Mnie!”
    Pisz jeszcze:
    „Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego, z całej twej duszy i z całego umysłu twego.” Przyzwyczailiście się słyszeć te przykazania, jak się słyszy dzwon kościelny. Wszyscy go słyszą, ale prawie nikt nie zwraca na niego uwagi. Podobnie przykazania pozostają martwą literą, podczas gdy powinny żyć w waszych sercach.
    Mówię o tym, byś zrozumiał, że modlą się źle nawet ci nieliczni, którzy się modlą. Bardzo mało modli się dobrze, bo nie można modlić się nie znając pierwszego przykazania. A jeszcze gorzej, jeśli znając je, zapomina się o nim.
    By stanąć w obecności Bożej, trzeba dopełnić całej serii uczynków duchowych, koniecznych dla dobrej i skutecznej modlitwy.
    – Trzeba uczynić akt wiary, wznoszący duszę do Boga, czyli wejść w kontakt duchowy z Bogiem w Trójcy Jedynym.
    – Po tym akcie wiary muszą nastąpić akty pokory, ufności i miłości, które służą do zwiększania kontaktu z Bogiem. Akty te są konieczne dla dobrej modlitwy, bo nie pozwolą na ćwiczenie tylko mechaniczne, jakim Bóg się brzydzi. Oddalam się od tych, którzy Mnie czczą tylko ustami, a nie sercem.
    Na nieszczęście jest wielu, wśród kilku modlących się, takich, którzy się modlą tylko materialnie, ciesząc się, że spełnili obowiązek, a nie spełniając go w rzeczywistości.

    SŁUSZNY PLAN SKUTECZNEJ MODLITWY
    Jezus: Po tym, co wyliczyłem, widzisz jak wielkie braki są w życiu duchowym chrześcijan. Ograniczam się teraz do jednego, ale ile innych braków należałoby wyliczyć.
    „Kochaj Pana Boga swego, z całego serca twego…”
    Dlatego, kto kocha prawdziwie Boga i ma Go w centrum swego życia, nie ma niebezpieczeństwa zanoszenia ku Niemu modlitw będących wyrazem pychy lub egoizmu, jak zanoszenie próśb jedynie o powodzenie w rzeczach materialnych, o zdrowie, bogactwo lub zaszczyty.
    Kto prosi tylko o takie rzeczy, nie nawiąże z Bogiem żadnego kontaktu!
    Bóg nie przychodzi do dusz przepełnionych troskami materialnymi, spragnionych jedynie dóbr ziemskich. Dusze takie otacza ciemność.
    Kto kocha prawdziwie Boga, szuka na modlitwie przede wszystkim Królestwa Bożego w duszach, dla Jego większej chwały.
    Bóg nie byłby Bogiem, gdyby nie był wiernym swym obietnicom. „Proście, a będzie wam dane, pukajcie, a otworzą wam…”
    Kto modli się i nie jest wysłuchany, zawdzięcza to temu, że nie zachowuje pierwszego przykazania i nie kocha Boga z całego swego serca.
    Zapomnieliście, jak uczyłem apostołów modlić się: „Ojcze nasz…”
    Trzeba więc na modlitwie stanąć w obecności Bożej. Modlący się powinien zapomnieć o sobie i zwrócić się całą duszą ku Bogu Ojcu, który Sam jest wielki, Sam jest święty i Sam jest dobry.

    • Jakubie, bardzo madre jest to co napisałeś, ale zarazem smutne dla mnie. Wydaje mi się, że bardzo kocham Boga, staram sie zyć według przykazań, od początku moi rodzice wpoili mi pewne zasady moralne, zakorzenili wiarę i ich sie trzymam. Mimo, że były sytuację, że mogłam „zejsć” z tej drogi, bo np mialam chłopaka, który namawiał mnie na mieszkanie przed ślubem a ja powiedziałam nie , chłopak odszedł i musiałam patrzec jak odchodzi ktos kogo naprawdę kochałam, nie zycze tego uczucia nikomu. Zresztą nie tylko ja- moja kuzynka odbyła w swoim zyciu 11 pielgrzymek na Jasną Górę w intencji ułożenia sobie życia- i co- ma 31 lat, mimo dobrego wykształcenia pracuje za 1100 zł, dzieki jej zasadom z żadnym fajnym chłopakiem jej nie wyszło, teraz gdy jest juz po 30 uznała że to bez sensu- żyje bez ślubu z mężczyzna ateista, który nie chce słyszeć o slubie w kościele i ma juz jakieś tam „przygodne” dziecko z przeszłości. Szczerze, to była tak dobra katoliczka- śpiewała w chórze kościelnym, wszystkie pielgrzymki, czuwania nocne, Legnica itp. i Bóg nie mógł jej dopomóc spotkać kogoś bardziej wartościowego. Widze, że moje życie jest podobne, staram się byc taka dobra dla wszystkich, życ tak jak Bóg tego chce, ale co z tego jak jestem sama, niekochana, niechciana, i dość mam tego życia. Ale jak piszesz rzekomo źle się modliłam i dlatego Bóg mnie nie słucha, nie wiem już jak się mam modlić, to że pragne i modlę sie o Krolestwo Boże dla siebie i bliskich to oczywiste, nawet najgorszemu wrogowi nie życze potępienia, ale czy to oznacza, że piekło musimy przejśc tu na ziemi? Wiadomo, że jak ktoś modli sie o nowy dom, wygrana i bogate wczasy to Bóg może się wkurzyć, ale jesli ktoś chce życ tu na ziemi dobrze to już jest źle? Mówię dobrze to znaczy mieć prace, nie chodzić głodnym, mieć rodzinę i zdrowie . Czy Bogu zależy na naszym cierpieniu tu na ziemi? Bo jeśli tak to nie ogarniam tego, kłóci się to z jego Miłosierdziem, Dobrym Ojcem i innymi przydomkami. Ja pierwsza Nowennę modliłam się o powrót do mnie i nasz szczęśliwe i katolickie życie podkreślam – chłopaka, którego bardzo kochałam i kocham, potem prosiłam wręcz o zabranie tej miłości, Bóg milczy na ten temat, ten chłopak już ma inna dziewczynę więc nic już tu nie pomoże. Teraz modlę sie o zdrowie i wyjście z alkoholizmu pewnej bliskiej mi osoby- jest to powiązane bo osoba ta straciła zdrowie właśnie przez swój nałóg, a jego nałóg to według mnie tez choroba, tylko psychiczna. Na razie też bez odzewu. Ta intencja też nie podoba się Bogu? Chce aby ta osoba zapiła się na śmierć i umarła w męczarniach zostawiając żonę i dziecko? Czy to jest taka pycha i egoizm, że chciałabym miec kontakt z kims kogo kocham i za kim teknie? Czy to jest pycha i egozim, że chciałabym by inna osoba wyzdrowiała i przestała niszczyć sobie życie alkoholem? Wiele rzeczy nie rozumiem.

      A do Józefa- nie widze nic złego w tym aby modlić sie różańcem i jednocześnie do innych świętych, myślę że nie grzeszymy modląc się 😉 Według mnie im więcej gorącej modlitwy tym lepiej dla nas samych, przecież Maryja wie, że jej zawierzamy, inaczej nikt nie modliłby sie różańcem, ja „dołozyłam” sobie modlitw, ponieważ uznałam, że prosze o bardzo wiele, tak wiele, że być może nie zasługuje, że Bóg oczekuje ode mnie więcej, najwięcej jak tylko moge z siebie dać 🙂

      • No tak właśnie jest i niestety jest to sytuacja dyskomfortowa, że my do Boga mówimy bezpośrednio, czy za wstawiennictwem Maryi, czy Świętych, a wydaje się nam że Oni wszyscy są głusi na nasze wołania. Jak to zmienić ile tej modlitwy trzeba dać, żeby coś poczuć, dostać jakąś wskazówkę, przezwyciężyć czasami jak na złość i w stężeniu – proporcjonalnie do modlitw złe zdarzenia, jakby całe piekło się poruszyło, by nas zniechęcić, oderwać od myśli o Bogu, by zabrać nam nadzieję, ufność, spokój, wiarę w lepszą przyszłość. Wierząc w Boga, puki co musimy siłą rzeczy wierzyć w to, że jest jeszcze niestety nadal ten mały – nikczemny, ale strasznie – i to właściwie na nasze nieszczęście, ale jego + (plus) – pracowity wywrotowiec. Jak długo się będzie jeszcze łudził, że pokona Pana Boga, tak długo nie zaznamy spokoju, my niecierpliwi i małej wiary ludzie – na tym łez padole ( ulubione powiedzenie mojej mamy, z którą właśnie dziś ten nikczemnik mnie poróżnił). I jak tu nie wierzyć w Boga, gdy jednak udało mi się pójść wczoraj do kościoła i przyjąć obiecaną LULU komunię św. za nią właśnie – by otrzymała od Boga rozeznanie, jak ma dalej żyć wiedząc, że trwanie przy Bogu jest dla nas wszystkich ostoją i jedyną pewną drogą, by żyć dobrze, czyli tak, żeby się Bogu podobało, pomimo naszych chwilowych upadków i byśmy zawsze mogli wierzyć, ufać i dostawać od Ciebie Boże podźwiganie się z kłopotów, na miarę naszych możliwości, albo wprost proporcjonalnie do możliwości, którymi Ty zechcesz nas obdarować.

  9. Jakubie , bardzo to wszystko mądre , co podałeś , ale przyznam sie , że mam jeszcze więcej pytań niż wcześniej . Znasz może jakieś kazania do odsłuchania , lub przeczytania , które by mogły to bardziej rozszerzyć i przyporządkować do naszych czasów . ?

  10. Kochani
    Czasem zastanawiam się jak to wszystko jest. Odmawianie Nowenny Pompejańskiej daje zawsze pokój – ten Chrystusowy, którego świat dać nie potrafi. Ponadto następuje uporządkowanie życia. Jeśli chodzi o i inne łaski to bywa różnie. Zauważyłem, że często powrót do Boga, korzystanie z Sakramentów (Pokuty i Komunii Świętej) przyspiesza otrzymanie Łaski o które prosimy. Pan Jezus jak uleczał ludzi to najpierw odpuszczał im grzechy a potem leczył ciało.

  11. Józefie, polecam książkę „Moc uwielbienia”, może w niej znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania. Myślę, że niektóre pytania i tak zostaną bez odpowiedzi. Pozdrawiam – miłego dnia

  12. Nawet wczorajszy odcinek Kiepskich – sorry, ale nie zwróciłam uwagi na tytuł odcinka, dowodzi temu, że nie ma rzeczy niemożliwych i niezbadane są plany Boże, że nie ma takich którzy nie zasługują na nawrócenie, tylko trzeba zapragnąć spowiedzi, wyrzucić z siebie grzechy, nawet te z dzieciństwa, odpokutować i dać się poprowadzić Panu Bogu z pomocą Ducha Świętego. Kpiny w filmach i kabaretach są także po to moim zdaniem, by wiedząc o tym wszystkim, czego nasłuchaliśmy się w kościele od dzieciństwa, czego uczyliśmy się przygotowując się do I Komunii Św. , potem robiliśmy powtórkę z wiedzy o katechizmie przygotowując się do sakramentu Bierzmowania, a oczywiście co niedzielę i w święta byliśmy gorliwymi katolikami – będąc w kościele na Mszy Świętej i takimi powinniśmy być również po wyjściu z kościoła, potrafimy ocenić, że wyśmiewanie się z wiary powinno mieć subtelną granicę śmiechu. Bo drwiny z Pana Boga pożytku nikomu nie przyniosą, jeśli nie zmuszą człowieka do zadania sobie pytania, czemu to ma służyć, mogą wszakże ściągnąć gniew Boży, ale mówienie o Bogu i o tym co kościół zaleca, jak również przynajmniej w przypadku osób niewierzących, czy tych z lenistwa już niepraktykujących może natchnąć, że istnieją takie rzeczy jak: rachunek sumienia, pokuta i ogólnie chęć zawalczenia o lepsze jutro. I to jest cudowne, że nie trzeba być Masonem, mieć jakieś szczególne przywileje, chociaż, żeby uzyskać rozgrzeszenie, gdy już do spowiedzi zapragnie pójść każdy, nie każdy je otrzyma, ale rachunek sumienia, który sobie zrobi ze swojego życia, a nawet tylko porozmawia o tym z kapłanem w konfesjonale może zainspirować do solidnej poprawy życia i w jakimś stopniu przyniesie pozytywne skutki do przemiany na lepsze. Do spojrzenia na codzienne sprawy z perspektywy Boga, który patrzy na nas z góry i pragnie, byśmy Go nie zawiedli i potrafili żyć zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę. Dla nikogo nie jest to łatwe, zbyt dużo rzeczy wabi nas swym blaskiem, które to rzeczy stoją w sprzeczności z zaleceniami kościoła, kto ma na tyle siły żeby się tym pokusom oprzeć. Po co zresztą się umartwiać, wyrzekać – przecież wszystko jest dla ludzi np. alkohol, papierosy, narkotyki – no chyba też, dopalacze – trzeba iść z duchem czasu – tak ? nie można zostawać w tyle. Czy wszystkie wynalazki współczesnego świata są mądre i zdrowe i służą ulepszaniu świata zgodnie z zamysłem Bożym. Czy wszystko co się obecnie na świecie znajduje w zasięgu ręki jest dziełem Bożym. Czy już nie mamy wolnej woli i rozumu, żeby się kierować dobrem i gdy w natłoku fałszu, który zaciera granice rozpoznawania prawdy nie mamy prawa, a nawet czy nie jesteśmy zmuszeni przez to bardziej przyzywać pomocy Bożej i Aniołów i Świętych i wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny, żeby pomogli nam się odnaleźć w tym zawirowanym świecie. Nie jesteśmy pozbawieni kół ratunkowych, ale musimy sami z siebie mieć odwagę i chęci i ufność, również może najpierw wymodloną, by żyć tak, aby Bogu się podobało, po te koła sięgając ku pomocy. I pamiętać o tym, że ja chcę się podobać Bogu Ojcu – mojemu stwórcy, a nie ludziom, którzy może nieświadomie, a może celowo chcą mnie sprowadzić na manowce. Konsekwencje mogą być takie, że na przybliżenie się do Boga i odnalezienie Go może zabraknąć nam życia i gdy zrozumiemy to, że tak naprawdę nic w naszym ziemskim życiu nie powinno się liczyć bardziej niż bycie ukochanym dzieckiem Boga, ale jak to w życiu trzeba się trochę postarać, bo to co trudne i wymagające samodzielnego myślenia zgodnego z zamysłami Bożymi nie przychodzi bez wysiłku, ale jest warte zachodu, a nagroda nas nie ominie – będzie najlepsza, bo pochodząca od Dobrego Boga, bo jak mówi Księga Rodzaju-Bóg stworzył wszystko co było dobre, więc to oznacza, że Bóg jest Bogiem dobrym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!