Dorota: Ukojenie w modlitwie

Szczęść Boże,
13 lipca skończyłam swoją pierwszą Nowennę, o której już dawno temu słyszałam od koleżanki, jednak nie miałam w sobie tyle siły, by ją rozpocząć od razu. Zmobilizowałam się dopiero na parę dni przed rozstaniem z narzeczonym. I to właśnie w jego intencji zaczęłam odmawiać Nowennę. Był to dla mnie wyjątkowo trudny czas i ku memu zdumieniu już pierwszego dnia, po zakończeniu modlitwy poczułam wielką radość i nadzieję, że między nami wszystko się ułoży. Niejednokrotnie kusiło mnie, by przerwać modlitwę, ale nie złamałam swego „postanowienia” wyproszenia łask dla narzeczonego. Miałam okazję spotkać się z nim ostatniego dnia części błagalnej i w trakcie rozmowy wspomniał o jednej z łask, o którą prosiłam Matkę. Pomyślałam, że to znak, który jeszcze mocniej motywował mnie do modlitwy. W trakcie odmawiania części dziękczynnej było mi o wiele trudniej. Dwukrotnie kończyłam modlitwę po północy, mam jednak nadzieję, że mimo to Mateczka wysłucha moich próśb. Ostatnich 9 dni było prawdziwą walką. Kuszenie było mocniejsze niż kiedykolwiek, przestawałam widzieć sens dokończenia modlitwy, ale ciągle przyświecała mi chęć wymodlenia łask dla bliskiej memu sercu osoby. Bardzo pomagały mi także świadectwa innych osób.
Na tę chwilę nie mogę ocenić, czy łaski zostały udzielone (nie widuję się teraz z byłym narzeczonym). Mam świadomość, że być może potrzebna będzie jeszcze niejedna Nowenna w jego intencji, ale nie przestaję wątpić w jej siłę. Ta modlitwa bardzo mocno uzależnia – już dziś rozpocznę kolejną Nowennę Pompejańską w innej intencji. Nie przestawajcie się modlić, a otrzymacie o wiele więcej niż sami prosicie. Ja, choć modliłam się w intencji osoby, która uznała, że przeszedł czas, by zakończyć nasz związek, przetrwałam trudny okres rozstania, dzięki tej modlitwie! Maryja wlała we mnie spokój i pokój! Dziękuję Matko Najdroższa!

4 myśli na temat „Dorota: Ukojenie w modlitwie

  1. Te swiadectwo daje mi nadzieje. Dzisiaj bardzo trudno bylo mi odmawiac Nowenne Pompejanska, przeplakalam cala czesc radosna i kawalek czesci bolesnej, mialam wrazenie, zeby to przerwac, nie czulam sensu tej modlitwy. Modle sie o powrot Ukochanego. Ciezko mi jest strasznie, ale wlasnie dzisiaj, w 17 dniu czesci blagalnej, dotarlo do mnie wewnetrzne przekonanie: „Panie, Twoja wola, a nie moja niech sie stanie”. Chce wierzyc w to, ze Pan Jezus i Matka Boska z Pompejow pozzwola mi z Nim byc jeszcze szczesliwa, bo bardzo mi Go brakuje, potrzebuje Go i Jego milosci ;( boje sie, ze przyjdzie taki dzien, w ktorym Ukochany da mi do zrozumienia swoim zachowaniem, slowem, ze moja modlitwa jest bezsensu i, ze sie poddam, a tylko w modlitwie moja nadzieja, bo juz. W zaden ludzki sposob nie potrafie Go odzyskac. Postanowilam, ze nie bede sie z Nim pierwsza kontaktowala, czekam az On sie odezwie, zateskni za mna, a to moje milczenie jest moim najwiekszym bolem i krzykiem do Niego z prosba o powrot ;(

    • Ja jestem w podobnej sytuacji. Zostawila mnie dziewczyna ktorą bardzo kochałem. Brakuje mi jej bardzo, tesknie za nią i tez postanowilem ze nie odezwe sie do niej z prosba o jakis powrot itd…Nowenne Pompejańską odmawialem w intencji znalezienia dobrej dziewczyny i zony. nie prosilem Matki ukochanej o jej powrot bo zdaje sie na Bożą wole. Jezeli On bedzie chcial abysmy byli razem to tak bedzie, jezeli nie to ufam Matce Przenajswietszej ze postawi kolo mnie osobe ktorą jesze mocniej pokocham. Mimo ze w podswiadomosci to bardzo ale to bardzo chcialbym aby ona wrocila i to z nia chcialbym byc…ale niech wola Boga sie stanie bo On wie co jest dla nas najlepsze.Podczas odmawiania nowenny wiele razy płakałem ,wiele razy chcialem wrecz rzucic różańcem,tyle razy wydawało mi sie to bez sensu,tyle razy moje mysli uciekaly gdzies daleko i jeszcze bardziej sie denerwowałem ze ta moja modlitwa bez sensu jest i napewno Matce Bożej sie nie podoba. Ale wiem że to szatan próbował mnie zniechęcić do modlitwy. Nowenne odmowiłem ale wciąż jestem sam…mimo to zaczeły dziać sie inne rzeczy. znalazlem bardzo dobrą prace na kontrakt gdzie tu w Anglii gdzie teraz przebywam jest o to bardzo trudno zwlaszcza ze slabym jezykiem. W sercu moim zagościła też namiastka pokoju i spokoju wewnetrznego. Mimo ze tesknie bardzo za nią wiem że dzieki Nowennie coś sie zmieniło w moim zyciu i zmienia sie nadal. Ufam że Matka Boża postawi niebawem przy mnie kogoś. Nie wiem czy to bedzie ta osoba za ktorą tak tęsknie czy ktoś inny, ale wiem że będzie dobrze. juz jest!

  2. Wszystko jest takie podobne. Na początku tego roku prosiłam Boga by pozwolił mi zaakceptować moją samotność, albo postawił na mojej drodze mężczyznę, z którym będę w końcu szczęśliwa. Właściwie od razu poznałam wspaniałego faceta, na początku było wręcz fantastycznie, ale ostatnio jest coraz gorzej, Modliłam się kolejną nowenną pompejańską od 1 lipca bo jakiś wewnętrzny głos mówił mi odmów nowennę. W przed ostatni dzień cześci błagalnej, po 2 miesiącach ten mężczyzna odezwał się do mnie. Myślałam, że w końcu uda nam się wszystko jakoś poukładać i mimo, że nie przerwałam modlitwy to z każdym dniem jest coraz gorzej. Zostało mi jeszcze 9 dni i choć wiem, że wytrwam i pewnie zacznę kolejną nowennę, to nachodzą mnie coraz większe wątpliwości.Codziennie też czytam Pismo Święte otwierając całkiem przypadkowo jakaś stronę i choć mam wrażenie jakby Bóg do mnie przemawiał, bo to co czytam jest bardzo aktualne z moim aktualnym stanem, to wydaje mi się, że więcej chyba sama sobie wmawiam. Może i wewnętrznie jestem spokojniejsza to łzy ciągle napływają mi do oczu. Tak bardzo mi go brakuje, że nie umiem już pozytywnie patrzeć w przyszłość.

  3. No właśnie, tak wiele modlimy się o konkretne rzeczy, sprawy; a Pan Bóg wie najlepiej czego nam potrzeba. On zna lepiej nas niż my sami siebie. Często otrzymujemy więcej niż prosimy… Nie raz przekonałem się o tym w swoim życiu: prosiłem o konkretną sprawę, o wysłuchanie danej intencji, a otrzymałem o wiele więcej… Ale o tym przekonuję się dopiero po pewnym czasie, nie od razu. Co raz częściej zaczynam się modlić w „intencjach Matki Bożej i Jej Serca”, gdyż Ona wie najlepiej jakie intencje są dla nas i świata najlepsze. Nie modlę się za siebie, chyba że o mądrość Bożą i dary Ducha Świętego, ale modlę się za innych… Dziękuję Tobie Matko Boża za ten dar rozeznawania i uświęcania mojego życia poprzez modlitwę, szczególnie różańcową, choć „zły” kusi, by przerwać, by zniechęcić, by dać sobie spokój. Ale skoro ta modlitwa dla niego jest tak niewygodna, to znaczy, że jest bardzo wartościowa w oczach Bożych i bardzo skuteczna. WSZYSTKIM ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI W MODLITWIE…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!