Danuta: moje odczucia podczas odmawiania Nowenny

Kochani, te wszystkie świadectwa i komentarze, że pięknie jest się modlić Nowenną, że otrzymuje się łaski nie do opisania, często zupełnie nie związane z tym, czego po ludzku oczekujemy – to jest prawda wielokrotnie powtarzająca się.

Bóg widzi o wiele dalej niż my. Ja odmawiam już 3 Nowennę, widzę obecność Boga i Maryi w moim życiu. Odczuwam niesamowitą radość z tego, że modląc się na różańcu uczestniczę w tych wszystkich momentach życia Jezusa i Maryi. Przekładam to sobie na moje życie, a uczestnicząc w tajemnicy cierpienia Jezusa uczestniczę w Jego cierpieniach duchowo oraz jednoczę się z tymi cierpieniami przezywając swoje cierpienia. Niewątpliwie, mając już jakieś doświadczenie w odmawianiu Nowenny – jest się zupełnie innym człowiekiem.

Tak ja to odczuwam, nawet nie wiem, jak to określić słowami, tego się nie da opisać słowami. Zły często odwraca moje myśli, dokładnie tak, jak to opisujecie, albo te zmiany nastrojów, kiedy jeszcze nie odmówiłam w danym dniu Nowenny –  ta walka duchowa, to też mnie spotyka. Jednak nagroda jest wielka, Bóg i Maryja są  przy nas, troszczą się o nas, z niepojętą miłością prowadzą nas przez życie.

Kochani, nie ustawajcie w modlitwie. Jaka modlitwa, taki dzień, takie życie. Z Bogiem, chwała Panu  i Maryi.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

198 komentarzy do "Danuta: moje odczucia podczas odmawiania Nowenny"

Powiadom o
avatar
Zofia
Użytkownik

Dla wszystkich tych, którzy uważają, że Bóg jest daleko od nich i ociąga się. Może nagranie pomoże tym osobom:

https://www.youtube.com/watch?v=Uqgyt0_bRnY#t=54

Waldi
Gość

Do Magdaleny 28 sierpnia 2014 19:00 – mój wpis skierowałem do Nieznajomej, a nie do Ciebie. Mógłbym odpisać Ci na nie które Twoje spostrzeżenia, ale mi się nie chcę, bo już jestem zmęczony. Nie potrzebnie się irytujesz. Takie mam poglądy i nie zamierzał teraz wszystkim się kłaniać i przepraszać każdego, kto poczuje się urażony. Jeśli chcesz się coś więcej dowiedzieć o prawdziwym spojrzeniu na sferę czystości i sakramentu małżeństwa odsyłam Cię do tej książki: „Trafiona przez piorun. Stałam u bram nieba i piekła” Gloria Polo. Tylko tyle na dziś mogę dla Ciebie zrobić Magdaleno.

Magdalena
Gość
Magdalena

Waldi ale ja nie pamiętam żebym z Tobą pisała, ale ok:):), nie wiem o co się zirytowałam….ale skoro tak twierdzisz a ja nie mogę znaleźć wpisu to chyba musze uwierzyć na słowo:):) Czytałam – kilka razy:) Napradę nic nie musisz dla mnie robić, radze sobie, dziękuję:) Pozdrawiam

Magdalena
Gość
Magdalena

Ja też pisałam do nieznajomej:):):) w odniesieniu do jej wywodów.

nieznajoma
Gość
nieznajoma
He! Dobre 🙂 Zaczynają się o mnie kłocić :-). To taki żarcik w moim stylu 🙂 . Żeby zara nie było, ze celowo coś tu mieszam i takie tam. Aż się Waldi po tym co tu przeczytałam, zainteresowałm wpisem Magdy. I jeden dłuuuugi przeczytałam.No i co mnie poraziło to ten fragment: „Oj to się zapędziłam, powiecie przecież nie każdy tak ma…a co z miłością? Jakie przygotowanie? Czym ono jest? Jak to zrobić, żeby nie dołączyć do grona rozwodników? Jest prosta odpowiedź – zając się w pierwszej kolejności SOBĄ!!!!!” Panie Adminie, czy mogę użyć słow wygwiadkowanych?? Bo zasłabnę… Magdaleno! Zająć się… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość
Magdalena
Nieznajoma wybrałaś sobie fragmenty z całego kontekstu….. to co napisałam nie tylko jednym wpisie ale i wielu – właśnie zajmowanie się Sobą rozumiem jako uczenie się Boga, z Bogiem, życie z Nim na co dzień, modlitwa, pokora, dawanie zamiast branie. Zając się z sobą oznacza myślenie nad tym co się robi, myślenie nad swoimi postawami, wyborami, uczynkami, postępowaniem i kim i jakim się jest dla drugiego człowieka/męża/żony. Ja przecież rozwijam to w kontekście pracy nad sobą z Bogiem, wiary, miłości do Boga. Bo jeśli się tego nie nauczymy, nie zrozumiemy nie będziemy blisko Boga to nie będziemy umieli dawać wchodząc… Czytaj więcej »
nieznajoma
Gość
nieznajoma
No. Czyli generalnie rację mam w swoich przemądrzałych wywodach. Włąsnie swoim wpisem mi to genialnie pokazałaś. A poza tym zajmowanie się sobą to zajmowanie się sobą, za zajmowanie się Bogiem to zajmowanie się Bogiem. Jak dla mnie to mylisz pojęcia, chociaż z tego co mówisz dla Ciebie te dwa pojęcia oznaczają tto samo. Dla mnie właśnie ze nie! Bo jak maluję paznokcie to przeto zajmuję się sobą, a nie Bogiem. No chyba, ze te paznokcie maluję na chwałę Bożą 🙂 ! Ale nie spodziewałabym się zbyt dużo takich gorliwych katoliczek 🙁 . A jak się zajmuję Bogiem to paznokci wtedy… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość
Magdalena
Nieznajoma chyba nie zrozumiałaś…ale nie ważne ja nie jestem tu aby komukolwiek coś udowadniać lub do czegoś przekonywać, nie chodzi o to czy Ty masz rację czy ja, czy ktokolwiek na tym forum. Ja mówię o zajmowaniu się sobą w relacji z Bogiem, o pracy nad sobą w kontekście tego aby uczyć się PRAWDZIWEJ miłości do bliźniego każdego dnia, bo największym przykazaniem na którym powinniśmy opierać własne życie jest przykazanie miłości. Ty mówisz o zajmowaniu się sobą w sensie zewnętrznym/wizerunkowym, (paznokcie, fryzjer, wstaw co chcesz)…to nie ma znaczenia, możesz to robić ale przecież nie robisz tego na chwałę Bożą, tylko… Czytaj więcej »
nieznajoma
Gość
nieznajoma

No może nie zrozumiałam. Jeśli gdzieś uraziłam, to przepraszam 🙂 .
Ale nawet paznokcie można malowac na chwałę Bożą 🙂 . Ja np tapetę nakładam na Jego chwałę. W sensie ze dla Niego dbam o siebie 🙂 . A nie że poprawiam Jego wspaniałe dzieło 🙂 .

Magdalena
Gość
Magdalena

Do nieznajomej, absolutnie niczym mnie nie uraziłaś:):):)

Eliszka32
Gość
Eliszka32
I nie piszę tego, aby się użalać tu nad sobą w tym momencie, ale chciałam jedynie zobrazować i przybliżyć tylko pewien obiektywny psychologicznie mechanizm zranienia i zamknięcia się na życie właśnie w takiej wieży wysokiej, w której się już potem zamieszkuje w swoim życiu, do której się „emigruje wewnętrznie”, aby znieść to życie. Wtedy to jedyne wyjście – choć to żadne wyjście – ucieczka w nią, chowamy się tam, by zapomnieć o bólu, ale on zawsze wyłazi z nas i tak, a ta wieża ma nas przed nim osłonić. Odcinamy się od naszych emocji i nas samych prawdziwych często…A potem… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość
Magdalena
Tak świetny tekst….lecz Bóg nic nie odkręci, jeśli nie zaczniesz działać/modlić się. Znam ten mechanizm -tkwiłam w nim prawie 30 lat. I wiesz co da się odkręcić (nie piszę tego aby Cie zdołować tylko raczek zachęcić). I na pocieszenie powiem, nie pomogła terapia, tona przeczytanych psychologicznych książek, kursów itp. Mogę gadać o każdym nurcie psychologicznym…i co z tego nic!!! Kompletnie nic. Poukładałam sobie w główce i emocje się poukładały i żale odeszły i już nie emigruje do swojego wnętrza aby jakoś przeżyć kolejny dzień…. dopiero gdy prawdziwie zaczęłam się modlić, najpierw złoszcząc się i prosząc o pomoc a z czasem… Czytaj więcej »
Aneta
Gość

Podpisuję się pod Twoimi słowami. Pewnie, że jest ciężko, ale można jak się chce. A z czasem jest tylko coraz lepiej.

Magdalena
Gość
Magdalena

Można też sobie pomóc czytając. Polecam – Poddaj się! Życiodajna moc wypełniania woli Bożej – Ks. Larry Richards, Twój język ma moc – Maria Vadia, książki o.Witko. Pomagają dodatkowo zrozumieć słowo Boże:)

Józef
Użytkownik
Józef
Eliszka , walczysz ze sobą . Stoisz w oknie tej wieży i wołasz o ratunek , ale jak to pisałem wcześniej zabarykadowałaś się na własne życzenie . Myślę , że ten rycerz który Ci może pomóc to jest właśnie ksiądz egzorcysta . Tu nie chodzi o opętanie ale o dręczenie Twojej duszy . Przez te dwa lata spróbowałas tak wielu rzeczy by wyjść z tego , że niewiele zostało Ci już możliwości . Być może podszepty by nie traktowac tego poważnie są po to by faktycznie tak je potraktować . Idąc na taką wizytę , decydując się na nią dokonasz… Czytaj więcej »
wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij