Oliwia: Czy mieliście chwilę zwątpienia podczas modlitwy?

Jestem w 15 dniu odmawiania NP i muszę przyznać, że jest coraz trudniej. Coraz trudniej mi się skupić, czasem aż różaniec wypada mi z rąk i zaczynam dziesiątek raz jeszcze. Mimo, że rożaniec odmawiam w kompletnej ciszy, w postawie klęczącej lub stojącej i często modle sie głośno.

Może dlatego coraz trudniej mi sie modli, bo tracę nadzieję. W sprawie o którą błagam nic się nie zmienia. Modle się o miłośc chłopaka, którego bardzo kocham, a który po 2 latach mnie zostawił. Wiązałam z nim poważne plany, odkąd go nie ma moje życie straciło sens. Wcześniej miała dla kogo życ, dla kogo się starać, miała co planować, jakieś cele. Teraz właściwie nie wiem po co chodze do pracy- pieniądze nie są mi już potrzebne, bo nie mam już marzeń. Chdze do pracy po to, aby mieć za co kupic jedzenie, a jem po to by zyc, a żyje po to by chodzić do pracy. Błędne koło, bez sensu.

Rodzina mowi mi, aby zapomniała o tamtym chłopaku, ale ja nie umiem, tęsknie, myslę, sni mi się często. Często slyszę „najwidoczniej Bóg nie chciał bys była z tym mężczyzną, miał inny plan” to ja się pytam: po co Bóg postawił mi tego mężczyzne na swej drodze, skoro nie chciał bym z nim była? Skoro wszystko jest planem Bożym. Najgorsze jest to, że 4 lata temu przezywałam to samo- spotkałam nieodpowiedniego człowieka, który uzył przemocy wobec mnie, wtedy modliłam się o kogoś dobergo i wartościowego. I spotkałam. Tego, ktory teraz mnie zostawił. Czemu Bóg tak chciał? od dziecka jestem osobą wierzącą, zaangażowaną (najpierw wspolnota Dzieci Maryi, póżniej Ruch Światło-Zycie), odbyłam 4 pielgrzymki do Częstochowy, nie opuszczam mszy św., zawsze byłam wierna, mimo, że Bóg także mnie doświadczał(brak pracy, cięzka choroba mamy, brak pieniedzy w domu) Ja nigdy nie prosiłam Boga o pieniądze, o pokonanie trudności, o samochód czy wygrana w totka. Prosiłam Go o miłosc, a jak Bog dał mi te miłośc to zaraz potem zgasił. A tak bardzo dziękowałam mu, że dał mi spotkać tego człowieka. Bóg nie tylko zabrał mi ukochanego, zabrał mi także przyjaciela. On był dla mnie prawdziwym przyjacielem, wiedział o mnie wszystko. A teraz pustka, cisza. Trwaja teraz rekolekcje i słysze, jak to Bóg jest Dobrym Ojcem, który chce szczęscia dla swoich dzieci. Ale czy dobry ojciec najpiew daje swojemu dziecku cos a potem odbiera? (mimo tego że widzi, że dziecko to cos pokochało) czy dobry ojciec wzbudza w dziecku obietnice szczęscia a potem bezlitośnie mu ją odbiera? I na dodatek patrzy na łzy tego dziecka i nie robi nic, aby mu ulżyć.

A może rzeczywiście jest tak, że Bóg ma dla nas swoj plan, w związku z tym po co Go o cos prosić, skoro i tak On wykona swoj plan? Jedynie mozna dziękować i przepraszac, ale prośba jest bez sensu, bo Bóg ma plan i jego wola się wykona tak czy siak a nie nasze zamiary i pragnienia. Spowiadałam się niedawno z tego, że często wątpie w Boga. Co usłyszalam „moje dziecko, każdy z nas ma chwile zwatpinia, to normalne” . czyli nawet ksiądz wątpi. Myślę czasem, że Bog nie ingeruje w nasze ziemskie życie, on tylko patrzy i musimy sami radzić sobie z problemami, a On nas osadzi po tym życiu, w dniu ostatecznym. Skoro Bóg patrzy na nas jak w teatrze, to jaki jest sens modlitwy o sprawy doczesne, aby nam w czym dopomógł? Często patrze na moje koleżanki, które zmieniały chłopaków, mieszkały z nimi przed slubem, umawiały się z kilkoma na raz, a mimo to Bóg im dopomaga i życie im się układa, mają wspaniałych mężów, dzieci. I zycze im aby miały sie dobrze, tylko nie rozumiem czemu ja nie moge dostapić tej łaski, mimo, że nigdy nie oszukiwałam nikogo, nigdy nie mówiłam kocham gdy nie kochałam, mialam swoje zasady i zawsze gdy moj byłby chłopak wspominał o wspólnym zamieszkaniu czy zostaniu u niego na noc kategorycznie odmawiałam. Gdybym żyła beztrosko i nie patrzyła na zasady wiary, pewnie zycie małabym szczęsliwsze. Może bym juz i dziecko miała i obraczke na palcu. Bóg chyba mnie probuje, nie udało mu się mnie złamac biedą w rodzinie, nieuleczalną choroba mamy, długim bezrobociem to wreszcie dopiął swego. zabrał mi kawałek mojego serca, człowieka bez którego zycie jest bez sensu.

Postanowiłam, że dokończe te nowenne, a choćby po to by udowodnic Bogu, że ja nie rzucam słów na wiatr, nie obiecuje a potem nie wykonuje, że bede silna i będe wołać aż mnie będzie miał dość i wsłucha. A po skończonej Nowennie napisze świadectwo, obojetnie jakie by nie było. Modle sie o miłośc tego chłopaka, ale jeśli Bóg odbarzył mnie choc łaska porozumienia i zgody między nami to juz byłoby super (jak na razie milczymy po burzliwym rozstaniu), albo przynajmniej dal dar zapomnienia o tym czlowieku. Jesli Bóg da mi szanse odbudowania związku z nim i połaczył nas szczęsliwią i prawdziwą miłością, obiecalam, że odmówię kolejną Nowenne – tym razem w intencji nawrócenia i łaskę wiary dla tego chłopaka. Jesli natomiast on do mnie nie wróci, będe musiała o nim zapomnieć a nie sie o niego modlić. Wierze, że Bóg może coś zrobić, bo kto inny łączy serca ludzkie miłością jak nie Bóg?
A żeby było mało każdego dnia odmawiam także Koronkę i modlitwę do św. Rity w tej intencji.

P.S. wiele osob tutaj modli się o prace- mogę Wam także polecić w tej intencji 9 dniowa nowenne do sw. Josemarii Escrivy w intencji pracy. Najlepiej pójśc wcześniej do spowiedzi i Komuni i z czystym sercem odmawiać nowenne. Naprawde pomaga! Ja szukalam pracy pół roku, jak zaczelam tę nowenne odmawiac to znalazły się 2 oferty zatrudnienia! Ogromna moc i pomoc św. Josemarii za która dziekuję do dziś.

17 myśli na temat „Oliwia: Czy mieliście chwilę zwątpienia podczas modlitwy?

  1. Ciężko powiedzieć jaki Bóg ma plan wobec Ciebie. Często może tak być że osoba którą spotkamy nie jest dla nas i dopiero po jakimś czasie przekonujemy się że Bóg miał rację. Może ta Nowenna pozwoli Ci uporać się z tym rozstaniem. Czasem Bóg spełnia nasze prośby bo są zgodne z Jego Wolą. Czasem pomaga nam się uporać ze stratą, problemem, ale ostatecznie nie spełnia naszej prośby ponieważ wie, że jego decyzja będzie dla nas lepsza. Sama modlę się Nowenną, jeszcze nie zostałam wysłuchana, ale na pewno sobie radzę z tą sytuacją z którą przyszło mi się uporać. A nie raz, nie dwa, pytam się Boga, dlaczego, jaki ta sytuacja ma sens. A ksiądz też człowiek, ma prawo wątpić. Jak każdy. Dlatego tak bardzo potrzebna nam modlitwa. Ja mam nadzieję że dzięki modlitwie poradzisz sobie z tą sytuacją. Nie poddawaj się.

  2. Oliwio nie załamuj się i nie próbuj tego wszystkiego zrozumieć. Nie pytaj o sens, bo w tej chwili tego nie ogarniesz, musisz zaufać Bogu, bezgranicznie zawierzyć i pogodzić się z planem bożym dla Ciebie. Ja jestem w równie ciężkiej sytuacji, nie otrzymałam łask, o które się modliłam, ale otrzymałam ogromny spokój i pogodzenie się, zaakceptowałam w końcu mój krzyż. Przedwczoraj skończyłam rekolekcje parafialne, które prowadził wspaniały ksiądz i te nauki były jakby specjalnie dla mnie „na zamówienie”, do tego stopnia, że nawet mąż zauważył, że ksiądz mówi ciągle „do Mnie”. Dotyczyły modlitwy i postaw na modlitwie oraz zaakceptowania swojego krzyża. Modlić się i ufać, że Pan Bóg wie, co robi z moim życiem a nie czekać na jedyne , właściwe rozstrzygnięcie, takie jak Ja chcę. Jak powiedział, krzyż można odrzucić, gorszyć się nim lub przyjąć z pokorą. Ja niestety, tak jak Ty, gorszyłam się cały czas moim krzyżem, bo ciągle pytałam „dlaczego Ja i dlaczego mnie to spotyka ? (pobożne życie, msze św., częste przyjmowanie sakramentów św., itp.), myślałam, że to daje mi „bożą ochronę”, taki parasol. Pan Bóg doświadczył mnie krzyżem, który wydawał mi się nie do udźwignięcia i często płakałam i pytałam „dlaczego”, szukałam po ludzku odpowiedzi i rodziła się coraz większa frustracja i rozpacz, stwierdziłam nawet kiedyś, że im więcej modlitw, tym gorzej się dzieje w moim życiu. W końcu (bardzo długo to trwało) przestałam „walczyć” i próbować to zrozumieć a zaczęłam się wyciszać i bez pretensji do całego świata, przyjęłam w końcu „mój krzyż” tych wszystkich problemów nie do udźwignięcia, cierpień, wątpliwości, strachu, beznadziei i powoli z trudem go niosę. Mam nadzieję, że zakończenie tej drogi będzie dla mnie wspaniałe, zmartwychwstanie w Chrystusie. Najważniejsze jest teraz to, że choć strasznie ciężko, to niosę Go w końcu nie sama, ale z Chrystusem. Modlę się i nie ustaję, wierząc, że Pan Bóg ma i dla mnie „Czas Zmartwychwstania”. Nie analizuj, nie roztrząsaj, bo pogrążysz się w rozpaczy a to Ci nie pomoże, módl się i ufaj a Pan Bóg Cię „znajdzie” i przemieni Twoje myślenie, uczucia i życie. Pomodlę się dziś za Ciebie z Bogiem kochana, pamiętaj Pan Bóg nad ty wszystkim czuwa.

  3. teraz jesteś załamana,rozgoryczona, masz żal do Boga ale uwierz mi że to co w tej chwili przeżywasz ma sens choć w tej chwili jest to niezrozumiałe. A może właśnie o to chodzi że masz się modlić o nawrócenie tego chłopaka?! czy łatwo byłoby Ci założyć rodzinę z kimś kto jest daleko od Boga? wierz mi że to bardzo trudne…… Podobną sytuację co Twoja przeżywała kilka lat temu moja siostra… Była w związku z chłopakiem, jej pierwszą miłością, byli ze sobą 7 lat!!! Widać było jak bardzo się kochaja dla wszystkich było naturalne że pobiorą się,założą rodzinę i nagle ten chłopak ja zostawił…. moja siostra była załamana, nie widziała sensu życią bo przeciez tyle lat była z nim nadal bardzo go kochala , wybaczyłaby mu wszystko byleby tylko wrócił…. miała prawie 30 lat więc tym bardziej rozpacz bo gdzie ona teraz znajdzie chłopaka w tym wieku , kiedy urodzi dziecko itp. całą rodziną przeżywaliśmy to bardzo była rozpacz,płacz…. i modlitwa. 2 lata po tym rozstaniu moja siostra wyszła za mąż za innego chłopaka teraz maja 2 wspaniałych dzieci, stanowia wspaniałą kochającą rodzinę i teraz moja siostra mówi że nie wyobraża sobie życia z tamtym chłopakiem, widzi ile on miał wad których wcześniej nie dostrzegała przede wszystkim to że tamten nie był tez blisko Boga,w niedziele najchętniej jechał na giełdę samochodowa zamiast do kościoła i siostra teraz docenia i cieszy sie z tego co Bóg dla niej przygotował chociaż przeżyła wielki ból, rozpacz i łzy…. Bóg zawsze wie co dla nas jest dobre i gdy zawierzasz Mu swoje problemy troski i zmartwienia nigdy nie zrobi tak aby wyszlo Ci to na złe choć nieraz tak się wydaje.

  4. Witaj! Z tego co przeczytałam, chylę czoła, dziękuję Bogu, że nie pozwoliłaś w sobie zniszczyć wartości chrześcijańskich,ostatnio na rekolekcjach wielkopostnych w parafii usłyszałam, że Bóg nie wysłuchuje nas, tak jak byśmy chcieli, ponieważ ma dla nas jeszcze lepszy plan, a przekonamy się o tym później i podziękujemy Panu, że nas ochronił. Jestem w trakcie odmawiania Nowenny, nie jest mi łatwo, modlę się nie w swojej intencji, ale zauważyłam, że już coś ,,drgnęło” w tej sprawie. Jak to się potoczy dalej, tego nie wiem, ale ufam Panu, że za wstawiennictwem Matki Bożej Z Pompejów przyjdzie z pomocą. Jesteś wartościową dziewczyną, a to szczęście, którego pragniesz, może nie koniecznie z tym mężczyzną, Bóg Cię nim obdarzy, tylko Mu zaufaj. Ostatnio słuchałam świadectwa dziewczyny, obok której stał Jej narzeczony, żyją w czystości, za pół roku ślub, jak Ona mówiła, że przymierzając suknię ślubną, powiedziała, ,,ja zasłużyłam na nią” Powiedziała też, że jest dla swojego narzeczonego ,,diamentem” na który On czeka. Kochają się i poznają nie skupiając się na zbliżeniach fizycznych. Jest taka piękna modlitwa ,,Jezu troszcz się o mnie Ty, zajmij się mną Ty” Złóż całe swoje życie i tego chłopaka w dłonie Jezusa, On się tym zajmie i jeśli to Boże to pobłogosławi a jeśli nie to nie dopuści do ponownego spotkania. Pomodlę się dzisiaj o światło Ducha Św dla Ciebie, nie pozwól nikomu odebrać sobie zasad, którymi Cie Bóg obdarzył, pamiętaj ,,wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” i ,,moja Miłość nigdy nie odstąpi od Ciebie”, mówi Pan. Z Panem Bogiem, błogosławionego dnia i wytrwałości na modlitwie, ja swoją Nowennę kończę w Niedzielę Miłosierdzia, może jeszcze kiedyś zacznę kolejną. Serdecznie pozdrawiam.

  5. Czekam na ciąg dalszy Twojego świadectwa bo moje życie brzmi bardzo podobnie… modliłam sie o powrto narzeczonego ale nie wrocił, moze i lepiej.

  6. Droga Oliwio,czy zastanawiałaś się dlaczego PAN BÓG TAK WSZECHMOGĄCY wysłał SWOJEGO NAJUKOCHAŃSZEGO SYNA na krzyż za nasze grzechy,przecież mógł zbawić bez cierpienia. My też musimy cierpieć.Myślę,że twoje cierpienie zaowocuje i PAN BÓG da Ci takie łaski o których nawet nie marzyłaś,Ja Ci radzę nie rozpaczaj,nie aqnalizuj tej sytuacji,ale oddaj wszystko Bogu.Zamknij oczy i powiedz-Ty się tym zajmij.Bóg jest moim Panem,niczego mi nię braknie.Z pewnością Bóg Ci pomoże.Ja modliłam się o nawrócenie córki ,która mieszkała z narzeczonym i ma już wyznaczony termin ślubu 16 sierpnia 2014 r.

  7. Nie ma spraw nierozwiązywalnych dla Boga. Może nam towarzyszyć strach i obawa, że jesteśmy opuszczeni, że cały świat się odwrócił od nas, że wszystkie nasze myśli i słowa są przeinaczane, źle odbierane, że to my jesteśmy wszystkiemu winni swoją nieudacznością, fałszywą pobożnością, przychodzą obce myśli, że nie ma dla nas ratunku, że to już koniec, że się nie podźwigniemy, czujemy się jak trędowaci w dotąd przychylnym dla nas świecie, nagle czujemy się jak wyklęci lub nieprzystosowani do życia kosmici. Na szczęście, gdy się wszystkie swoje problemy powierzy Bogu i wstawiennictwu tych, którzy są blisko Niego w Niebie i będzie się ignorować podszepty złych duchów, które nieustannie mieszają, dopóki nie zniechęcimy ich swoją ignorancją, aż dojdą w końcu do wniosku, że nie warto z Bogiem walczyć lecz raczej sami pójdą po rozum do głowy i same zaczną powracać na wzór marnotrawnych synów – dzięki nieprzebranemu Miłosierdziu Bożemu na łono Bożej Miłości, bez złych uczuć i zachowań, dojdziemy do pierwotnej formy funkcjonowania, jak to założył Pan Bóg w swojej koncepcji powołania nas do życia na Ziemi – do życia w Raju. Dopomóżmy w tym powrocie do czasów z życia Adama i Ewy, i nie bądźmy już podatni na pokusy Szatana i módlmy się także za duchy upadłe, żeby mogła się dokonać apokatastaza, a Pan Jezus w swojej paruzji, w co wierzymy wyznając wiarę w to ponowne Jego przyjście w słowach: Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci……nie będzie musiał już nikogo skazywać na przebywanie w piekle. Bo piekła już nie będzie. Stanie się ono przeszłością, do której każdy w swej mądrości pochodzącej od Boga już nigdy nie będzie skłonny powrócić, czerpiąc z przykrych doświadczeń nieszczęśników – przodków.

  8. Czy jest sens tak się uganiać za facetami? Oni i tak nigdy tego nie docenią, bywają wyjątki ale bardzo rzadko. Choć docenią ale na krótko. Miłość bywa ślepa, człowiek jak się zakoc ha i mu zależy to nic innego nie widzi po za ta osobą. A po ślubie wszystko się zmienia, bywają momenty, sytuacje ze człowiek ma dość tego wszystkiego i tej drugiej osoby.Najchętniej wróciło by sie do domu rodzinnego a tu niestety do domu daleko bo ponad 250 kilometrów. Człowiek w każdej chwili by chciał pojechać a tu nie może bo daleko a na dodatek ten ukochany nas denerwuje, nie rozumie! Człowiek nie ma z kim pogadać, komu się wyżalić bo nikogo nie zna. Sam z sobą się boryka aż w końcu wpada w depresje, załamanie itd. I czy warto się tak poświęcać? Zostawić swoją rodzinę, najbliższych i wyjechać tak daleko? Ale człowiek dopiero to doświadcza, rozumnie po czasie, gdy jest już za późno! A tęsknota bardzo boli…! Kto komu jest pisany to i tak będzie razem. Jestem w trakcie odmawiania NP i mam nadzieję że Matka Boża dopomoże mi.

    • Ja nie uganiam się za tym chłopakiem, odkąd powiedział mi, że to koniec to się nie odezwałam do niego ani razu. Uważam też, że zycie małżeńskie nie jest takie straszne jak opisujesz, jesli ludzie dbają o związek, starają się to ten związek ma sens. Wiadomo, że są kryzysy, ale jak jest miłość to przetrwa się wszystko. Natomiast gdy się jest samotnym to cisza, spokój, nuda, potem przychodzi poczucie pustki, poczucie odrzucenia i w końcu samoocena spada do zera. Ja jestem w takim wieku już , że najbardziej zazdroszcze ludziom dzieci, chyba juz mogłabym nie mieć męża, ale dziecko. Jestem przekonana że matka nie zostawi Cie sama z problemami.

  9. Droga Oliwio! 🙂 Jak czytam Twoje świadectwo, mam wrażenie, że nie wierzysz w Boga Ojca Miłosiernego, tylko w determinizm – sytuację, w której człowiek nie może Boga o nic prosić. Kołaczcie, a o otworzą Wam! Proście, a będzie Wam dane! Im bardziej zawierzysz, nawet jeśli to po ludzku wbrew logice, tym więcej otrzymasz Łask. Jakich? Nikt nie jest w stanie Ci teraz powiedzieć. Jedno jest pewne: Maryja nie opuszcza w potrzebie.

    A że Nowenna Pompejańska to nowenna nie do odparcia, również działania szatana mają odpowiedni wymiar. Będzie Cię łamał z każdej stron, sugerując myśli, wydarzenia, które mają Cię zniechęcić do porzucenia Różańca! Wszystko Cię będzie rozpraszało podczas modlitwy. Każda myśl mówiąca o zaprzestaniu odmawiania nowenny nie pochodzi od Boga. Jestem w podobnej sytuacji (obecnie 30 dzień) i też modlę się o Miłość. Początki były straszne, przed końcem części błagalnej przechodziłam wielki kryzys.

    Podczas miesiąca czasu od rozpoczęcia nowenny Pan Bóg pozwolił mi się szczerze nawrócić, zrozumieć, co ja robiłam źle, ale też, co było złe, ze strony ukochanego mężczyzny. Dał mi świadomość, jakąś podstawę, od czego można by zacząć poprawę sytuacji, jeśli będzie to nam dane. Uświadomił, że powinnam była wymagać większego szacunku od mężczyzny, z którym kilka tygodni temu razem podjęłam trudną, ale dobrą decyzję o rozstaniu. Rozstanie traktuję jako czas pracy nad sobą dla niego i dla mnie. Bardzo pragnę powrotu, ale otrzymałam łaskę umocnienia i już wiem, że jeżeli teraz jedyną dla mnie Prawdą, Drogą i Życiem jest Jezus Chrystus, to za żadną cenę nie mogę na przykład godzić się na brak rozmowy w momencie pojawiania się trudności. Możesz się starać, modlić, ale musisz wymagać też dla siebie szacunku, bo tego wymaga od Ciebie jako kobiety Pismo Święte. Jeżeli ktoś nie jest w stanie się na Ciebie otworzyć, możesz też prosić innymi modlitwami o przemianę jego serca. Ja proszę o odnowienie naszej relacji i żeby Pan Bóg pozbawił nas wszelkich przeszkód uniemożliwiających walkę z własnym „ja”. I są tego zadziwiające rezultaty! Może to czas na przemyślenia, naprawę siebie? Pamiętaj, że Pan Bóg jest dobry i bardzo Cię kocha, a każde cierpienie tylko pozwala nam Go lepiej doświadczyć.Wierzę, że Matka Boża już niedługo napełni Cię radością i nadzieją! Nie poddawaj się!

    Światła Ducha Świętego!

  10. Pan Bóg kocha każdego z nas, często podaje rożnym próbom żeby się przekonać jacy naprawdę jesteśmy, co mamy w środku i jakie jest nasze serce. Gorąco wierze że będziesz jeszcze bardzo szczęśliwa, modlitwa o miłość jest zawsze wysłuchana. Czasami trzeba cierpliwie poczekać na odpowiedni czas, ja tak przynajmniej miałam. Traciłam już nawet czasem nadzieje ale cały czas wierzyłam , Bóg zawsze dotrzymuje słowa, nigdy nie kłamie jak ludzie jest zawsze wierny swoim obietnicom. Życzę ci dużo miłości oraz wytrwałości w modlitwie, sama się przekonasz że miłość pojawia się czasem znikąd niespodziewanie i czasem jest totalnym zaskoczeniem bo okazuje się że jest to zupełnie ktoś inny niż osoba którą polecamy w modlitwie.

  11. Oliwio, prezchodzilam dokladnie to samo co ty! Tyleze w moim przypadku ten chlopak nie odzywal sie, a potem sie okazalo, ze wzial slub z inna. Czulam sie stradznie. Teraz odawiam nowenne, o nowa milosc i zapomnienie o tamatych chlopaku skoro nie byla to wola boza. Minelo wiele czasu. Ja nadal nie rozumiem, czemu tak sie stalo. Mysle, ze na niektore pytania nie ma odpowiedzi. Badz dostaniemy je dopiero po tamtej stronie. Walcz, odmow nowenne do konca. Na pewno pewnego dnia slonce znow dla Ciebie zaswieci. Pozdrawiam.

  12. Nie rozumiem tez, czemu niektorych Bog tak doswiadcza. Jak czytam swiadectwa osob ktore modla sie o uratowanie malzenstwa to gdzies w srodku zazdroszcze im, ze moge o to walczyc. Bo oznacza to ze spotkali kiedys swoja polowke i maja o co zabiegac. Ale musimy sie modlic i ufac, ze i nam los sie kiedys odmieni.

  13. Czytając Twój komentarz zauważyłem ze ze bardzo zależy Ci na miłości tego człowieka , ale zauważyłem rowniez ze modląc sie stawiasz Bogu warunki. Mam na myśli to ze stwierdzilas ze jak wysłucha Cie o co Go prosisz będziesz sie modlić o nawrócenie tego człowieka. Pamiętaj o jednym nie stawia sie Bogu warunków Bogu należy zawierzyć , oddać Mu całe swoje życie żeby On nim kierował każdego dnia. Tak samo dłużnik nie stawia warunków komornikowi , który przyszedł odebrać płatności. Druga sprawa zastanowiło mnie dlaczego za rozpad tego związku obwiniasz Boga? Dlaczego nie zakładasz sytuacji w której szatan skusił Twojego wybranka do takiej decyzji? Widzę ze jestes osoba bardzo wierząca i w tym pozostań a Twoje życie ułoży sie i będziesz szczęśliwa z tym bądź innym człowiekiem. Zycze Ci wszystkiego dobrego dużo szczęścia w miłości.

  14. Oliwio, jak potoczyła się Twoja sprawa? Co możesz powiedzieć po dwóch latach? Czy NP pomogła? Oddzyskałaś spokoj serca i duszy? Jak potoczyła się sprawa z ukochanym czy wrócił? Pozdrawiam, Kasia

A Ty co o tym myślisz? Napisz!