Beata: działa!!!

Na nowennę pompejańską natknęłam się w momencie kiedy nie widziałam już dla siebie szansy. Długo zbierałam się , aby zacząć ją odmawiać. Odmawiam ją dopiero 3 dzień i już Matka Boska okazała swoje miłosierdzie! O dzięki Ci KRÓLOWO!!!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

7 myśli na temat „Beata: działa!!!

  1. Ufaj, BEATO, modlitwa ma wielką moc.Przekonuję się na co dzień, że jest darem, siłą, mieczem w walce ze złem, również z tym, które jest w nas.

  2. Rozerwał mi się medalion i nie miała czasu ładnie go naprawić więc już drugi dzień jestem bez niego. Pamiętam, gdy go założyłam po raz pierwszy wydawał mi się ciężki i że zbyt afiszuję się swą wiarą, nawet go zdjęłam i miałam nie nosić na szyi. Ale w książce „Cuda i łaski” która wepchnęła mi się w ręce i otworzyła na dowolnej stronie (169) przeczytałam o wyrzucie Matki Boskiej uczynionym Fortunatinie – ” A po chwili zapytała mnie czule – Dlaczego zdjęłaś mój medalik ? ” Wtedy te słowa zabrzmiały w moich uszach, jak by to mnie Matka tym razem pytała o to samo. Od tej chwili nie rozstawałam się z nim już i nie miałam oporów związanych z manifestacją wiary, ani też mi wcale już nie ciążył. A wczoraj dwukrotnie szarpnęłam nim w kapieli, ale wszystko da się naprawić, jednakże mam uporczywy ból głowy, czuję się skwaszona i zdyskomfortowana, bardziej nerwowa i tak jakby diabeł zaraz mi się miał dobrać do skóry. Drobiazgi powiecie – pewnie sobie coś wmawiasz, a może właśnie jest tak, że ten poświęcony medalion daje nam niewidzialną siłe do walki z niewidzialnym złem – każdego dnia. Modlitwa – modlitwą, ale woda święcona, różaniec w pobliżu, medalion na szyi, obrazek na ścianie, w torebce, w kiesznei, w portfelu, no i oczywiście Bóg w sercu jest naszym płaszczem ochronnym. Grunt, że nie jesteśmy sami, a Jezus był żywy, tak przecież w końcu nie dawno, jakieś 2 tys. lat temu, ale o to chodzi żeby mieć świadomość, że nadal jest żywy i jest wrażliwy na prośby Swej Matki – naszej Matki, która poleca nas wszystkich Swojemu Synowi – naszemu Wszechmogącemu, Dobremu, Miłosiernemu – Bogu, który przez zastępy Aniołów i Świętych, i odkupionych naszymi modlitwami duszami uwolnionymi z czyśćca zabiega o to, by doprowadzić nas do Królestwa Niebieskiego.

    • Ja lubię jak ktoś pisze o drobiazgach. Najbardziej brakuje mi wyjaśnień o jakie otrzymane łaski ludziom chodzi. Napiszą tylko „otrzymałem wiele łask” i nic. jakie co? chyba, że to są rzeczy intymne za bardzo. Szczerze mówiąc też w trakcie odmawiania nowenn (szczególnie pierwszej) miałam sporo znaków w swojej sprawie, niektóre rzeczy mogłabym uznać za znaki lub za Łaski, ale te cudowne zjawiska które dawały mi siłę, znaki które prowadziły do rozwiązania (dosłownie) mojej intencji po jakimś czasie jakby odwróciły się i wszystko (jak w strasznym filmie) zamieniło się w popiół. Tak jakby to co było nie miało sensu, jakby było bardziej dziełem zła niż dobra.
      nic nie rozumiem i nadal staram się budować wiarę.

  3. Odmawiałam tę nowennę 2 razy w sprawach właściwie beznadziejnych. Obie rozwiązały się pomyślnie, w najlepszy możliwy sposób. Obecnie modlę się po raz 3. Teraz jest najtrudniej 🙁 Modliłam się od 1 października i ok. tydzień temu poddałam się 🙁 Kolejnego dnia znów rozpoczełam nowennę. Dobija mnie jednak fakt, że tym razem nie działa tak jak poprzednio 🙁 tzn.: sama właściwie nie wiem czy właśnie wtedy kiedy przerwałam, ta bariera, która uniemożliwiła mi jej odmówienie to nie był jakiś znak, że modlę się o rzecz niewłaściwą. Powiem tak: mimo, iż mam chłopaka, bardzo doskwiera mi brak innych znajomych. Chciałabym jak każda normalna dziewczyna mieć jakieś swoje towarzystwo, być adorowana, może móc wyjść gdzieś ze znajomymi… Tak to jestem sama, głównie przez moją nieśmiałość i popadam w depresję stopniowo. Nie będę już nawet opisywać co się ze mną dzieje, gdy inni imprezują, bawią się, a ja tylko na to patrzę i czekam aż ktoś do mnie zagada. Usilnie szukam znajomych, bo nic nie poradzę, że czuję się bardzo samotna. Tamtego wieczora w końcu ktoś niespodziewanie zaprosił mnie na studencką imprezę. Poszłam przekonana, że będzie fajnie, a tu nic tylko popijawa i zbijanie się z innych. Nie podobało się mi, zwłaszcza, że wszyscy namawiali mnie do picia alkoholu, a ja nie przyzwyczajona no i skończyło się tak, że było mi strasznie wstyd. Pokrótce odechciało mi się studenckich zabaw. Myślicie, że to znak, że ja jestem inna?, że to nie jest życie dla mnie? Nie rozumiem już sama, gubię się, nie umiem tego interpretować. Chciałam mieć przyjaciół, a zyskałam ludzi, którzy nawet za mną nie przepadają, mam wrażenie że mają nade mną jakąś kontrolę, a ja głupia nie umiem nawet im się przeciwstawić. W takim towarzystwie czuję się gorsza, pomiatana, przyciskana do robienia czegoś za czym nie przepadam. Efekt jest więc odwrotny, niz ten o który prosiłam i proszę nadal od nowa. Obecnie nie wiem już sama czy to jest dar, bo może się z nimi dogadam ostatecznie, choć w to wątpię? Mam wrażenie, że ci ludzie sprowadzają mnie na złą drogę, bo ja taka nie jestem – nie lubię aż tak jak oni alkoholu, lubię gadać o życiowych sprawach, a nie śmiać się z kogoś… Nie wiem o co chodzi 🙁 Pomożecie? Doradzicie? 🙁

    • Klaudio, doskonale Cię rozumiem, bo sama jestem osobą niezwykle samotną, tylko, że ja w przeciwieństwie do Ciebie nie mam nawet chłopaka 🙂 Jestem bardzo nieśmiała, nie lubię narzucać ludziom swojego zdania, towarzystwa. Zawsze wychodzę z założenie, że to ta druga osoba powinna wykonać pierwszy krok… I kończy się to tak, że większość wieczorów spędzam w samotności, płacząc w poduszkę. Depresja – gwarantowana. Mam kilka prawdziwych przyjaciółek ale każda z nich ma chłopaka czy też męża i dzieci i przeważnie nie mają dla mnie po prostu czasu. Jestem studentką, więc coś takiego jak imprezy studenckie nie jest mi obce 😉 nigdy nie przepadałam za takimi rzeczami, więc jeśli tylko to możliwe, unikam takich imprez, ale kilka razy zdarzyło mi się w czymś takim uczestniczyć. Ostatnio zaczęłam po prostu uciekać od takiego towarzystwa, bo zrozumiałam, że to nie dla mnie. Dlaczego mam udawać kogoś, kim nie jestem przed osobami których w większości nawet nie znam. Po co mam udawać wyluzowaną, lubiącą alkohol, papierosy, zabawę…. skoro taka nie jestem. Przed kim mam udawać przed Nimi czy przed sobą? Po co mam udawać, że wszystko jest super, skoro marzę jedynie żeby jakoś potajemnie stamtąd uciec? Klaudio, w taki sposób nie zyskasz przyjaciół, nie tędy droga. Pewnie nie jestem dla Ciebie najlepszym autorytetem, bo nawet własnego życia nie potrafię ogarnąć, ale uwierz, robiąc coś na siłę na pewno nie będziesz szczęśliwa czy mniej samotna. Jesteś wyjątkową, dojrzałą osobą, dlaczego chcesz się zniżać do poziomu ludzi, którym w głowie tylko alkohol i zabawy? Mi czasami pomaga modlitwa, za Ciebie również się pomodlę. Trzymaj się 🙂

  4. Klaudio, proś o własne miejsce, własną drogę.Twoja modlitwa odnosi skutek. Czyż nie przekonałaś się , że to za czym wydaje Ci się, że tęsknisz nie jest dla Ciebie? Chyba nie o to chodzi? To już dużo. Ta świadomość otworzy Cię na nowe wartości. Czeka Cię coś lepszego niż to towarzystwo, z którym nie jest Ci przecież dobrze.Wierz mi, nie jest tak, że to my wiemy najlepiej co da nam szczęście. Często za czymś gonimy, myśląc, ze jak już to zdobędziemy to będzie super. Niestety zazwyczaj na końcu tej drogi okazuje się, ze to nie to. Bądź cierpliwa i zaufaj, Bóg wie lepiej. Pozdrawiam

  5. odmawiam nowennę pompejańska z prośbą o uzdrowienie mojego małżeństwa, zostały mi jeszcze tylko dwa dni (dzisiaj i jutro), ale nie widzę żadnych rezultatów (w głębi serca wierzę – bo tylko to mi zostało), już nie mam siły, jestem w bardzo złym stanie psychicznym. Wczoraj podjęłam rozmowę z mężem, pierwszą od wielu miesięcy, ale to na nic. Jestem w rozpaczy, jednak codzienne spotkania z Panem Bogiem, Maryją i św. Józefem ( w modlitwie) bardzo mi pomagają. Już miałam przerwać odmawianie nowenny, ale postanowiłam, że muszę doprowadzić wszystko do końca. KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO MÓDL SIĘ ZA NAMI !

A Ty co o tym myślisz? Napisz!