Anna: moja druga nowenna pompejańska

Dziś zakończyłam moją drugą w życiu Nowennę Pompejańską. Tym razem modliłam się z prośbą o dobrego męża. Zdaję sobie sprawę, że moja intencja nie ziści się raczej tak na akord, więc jestem cierpliwa. Tym bardziej, że z niejakim wstydem przyznaję, że nie ułatwiam sprawy Matce Bożej; jestem bardzo niezdecydowaną osobą i to dotyczy również mojego obecnego związku. 
Jeśli za jakiś czas wyjdę za mąż, postaram się zapamiętać, by umieścić tu jeszcze kolejne świadectwo.
Ale ja właściwie nie o tym chciałam. Podzielę się z Wami tym, co wydarzyło się w trakcie odmawiania tej Nowenny Pompejańskiej. Muszę wcześniej nadmienić jednak, dla pełnego obrazu sprawy, że na krótko przed rozpoczęciem Nowenny Pompejańskiej zaczęłam brać przepisane mi leki na nerwicę. Możliwe, że oprócz działania przeciwlękowego, obniżają one libido.
W trakcie odmawiania Nowenny Pompejańskiej mój lęk stopniowo łagodniał, obecnie jest dużo mniejszy niż przedtem i mam wiarę, że ta tendencja się utrzyma. Potrafię znów cieszyć się życiem. Zaczęłam odważniej porządkować swoje sprawy zdrowotne i jak do tej pory jestem zadowolona z rezultatów (m.in. lekarz zaproponował wykluczenie jednego składnika z diety co sprawiło, że pewna dolegliwość praktycznie zupełnie ustąpiła).
Oprócz tego stała się rzecz, której w ogóle się nie spodziewałam. Otóż miałam problemy z czystością. Tymczasem przez wszystkie dni odmawiania Nowenny Pompejańskiej nie uległam pokusie – bo jej praktycznie nie było, z czego zdałam sobie ze zdziwieniem sprawę późno zresztą, kiedy czytałam świadectwa innych o pomocy Nowenny Pompejańskiej w zachowaniu czystości.
Na koniec najważniejsze.
Zaczynając Nowennę Pompejańską nie byłam u spowiedzi św. od ok. 15 lat, a moja ostatnia spowiedź przed tym długim okresem była świętokradcza. W trakcie mojego odmawiania tej Nowenny Pompejańskiej, na którejś Mszy Św. ksiądz wspomniał, że w nocy z 28 na 29 marca (czyli przed samym końcem mojej nowenny, który wypada dzisiaj, 30 marca) będą w Katedrze otwarte konfesjonały. I poczułam wielką potrzebę, żeby tam iść. To była okazja jak w sam raz dla mnie.
Przystąpiłam do sakramentu pojednania i była to spowiedź generalna, z całego życia. Przyjęłam Komunię Św.
Moja wiara została umocniona (choć nadal się chwieję), a osobista relacja z Panem Bogiem pogłębiła się.
Chcę też podziękować za wszystkie zamieszczane tu świadectwa, które towarzyszyły mi przez cały ten czas. Pragnę każdą i każdego z Was prosić jeszcze o choćby najkrótszą modlitwę w mojej intencji.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

4 myśli na temat „Anna: moja druga nowenna pompejańska

  1. Piękne świadectwo, to jest prawdziwy cud i ogromna łaska spowiedzi po tak długim czasie. Myślę Aniu, że całe niebo cieszy się z Tobą. Dziś pomodlę się za Ciebie i trwaj w Bogu !

  2. W książce pt. „Idź precz Szatanie! OPĘTANIA EKSPIACYJNE” zakupionej przeze mnie w wydawnictwie Rosemaria, na stronie 103, podkreśliłam sobie bardzo ważną konkluzję – wypowiedź Szatana, która brzmi : cyt. ” Nie wiem tego, z czego już się wyspowiadałeś”
    Co z tego wynika ? Najwyraźniej Szatan zna tylko te nasze grzechy, których nie wyznaliśmy lub których nie żałowaliśmy. Co zostało powierzone tajemnicy konfesjonału, zdaje się być poza Jego zasięgiem. Prawdopodobnie sakrament pokuty unicestwia lub zmazuje grzechy i nie pozostawia Szatanowi żadnej możliwości, aby je odkryć. Poprzez sakrament pokuty jest jakby zatopione w otchłani Bożego Miłosierdzia. kon. cyt.
    Czy nie jest zasadne, żeby mieć pragnienie częstej spowiedzi, nawet takiej dalekosiężnej, gdzie może pewne fakty z naszego życia zostały przeoczone, nie zakwalifikowane przez nas w kategorii grzechu, a takie znamiona posiadają i Szatan znając je w nas uderza, wykorzystuje nasze słabości i podsuwa nam podobne pokusy na które kiedyś reagowaliśmy pozytywnie.
    Z osobistych moich przeżyć w niedawnym czasie doszłam do przekonania, że ataki Szatan przypuszcza na nas nieustannie , czasem tylko usypiając naszą czujność, ale trwanie na modlitwie, błaganie o pomoc Pana Boga w rozwiązywaniu, pozornie na szczęście nierozwiązywalnych problemów, za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich świętych i Błogosławionych w Niebie oraz samo pragnienie wyznania – powierzenia swoich najskrytszych grzechów z okresu w jaki sięgniemy pamięcią najdalej jak się tylko da, już pomaga, a co dopiero, jak się do tej spowiedzi wybierzemy i z siebie wszystkie brudy i plamy wyrzucimy.

  3. Bardzo dziękuję Wam za modlitwę i życzliwe komentarze. Świadomość, że ktoś się danego dnia za mnie pomodlił, wysłał za mną taką iskierkę do Nieba, dodaje mi sił i radości. Ja również pomodlę się za Was.

    Joanno, dziękuję Ci również za ten cytat. Jakże pokrzepiająca to myśl, że nasz główny oskarżyciel gubi akta!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!