Mateusz: należy Bogu zaufać w najtrudniejszych okolicznościach

Chciałbym się podzielić moim świadectwem. Nowennę rozpocząłem w dniu 11.01.2014 w intencji dziewczyny, którą pokochałem. Modliłem się o to by ta osoba w końcu mnie dostrzegła na horyzoncie swojego życia, o przemianę jej serca. By dostrzegła mnie i moje uczucie wobec niej. Na początku chce potwierdzić, iż obecnie odmówienie wszystkich 3 – części różańca nie jest dla mnie już problemem jak kiedyś. Modliłem się wszędzie gdzie mogłem i miałem czas – w autobusie, samochodzie, domu.

W trakcie odmawiania części błagalnej w dniu 24 lutego odbyłem z tą osobą rozmowę, która była dla mnie niezwykle przykra, wręcz zdewastowała mnie na tyle, że byłem zmuszony zaprzestać jakichkolwiek form kontaktu z tą osobą. Zostałem zupełnie odrzucony. Od tego czasu nie wiem co u niej. Zero nadziei, zero światła. Wiedziałem jednak, że nie mogę przestać się modlić.
W dniu wczorajszym zakończyłem modlitwę. Wierzę, że Bóg ma swój plan, który realizuje  tak jak On tego chce. Nasze oczy nie potrafią dostrzec Bożych zamiarów. Nie mam kontaktu z tą osobą, ale wierzę że Bóg dotknął jej serca zgodnie z Jego wolą.  Nadal kocham tą osobę i jestem gotów kontynuować modlitwę w jej intencji – opieki Matki Bożej nad nią, studiów, odnalezienia szczęścia. Będę się modlił też o siebie, by Bóg mi pomógł coś zrobić z moim życiem, by być może ja ruszył dalej w poszukiwaniu kogoś innego.. Nie jestem pierwszy raz w tej sytuacji, czekałem często na jakiś gest, ale z mojego doświadczenia wynika, iż często to czekanie było zupełnie bezowocne, bo byłem już przez te osoby skreślony i odtrącony nieodwoływanie. Dlatego też proszę Boga za pośrednictwem Matki Bożej o rozeznanie co mam czynić.
Należy Bogu zaufać w najtrudniejszych okolicznościach. Nie można się poddać.

Szczęść Boże

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

24 myśli na temat „Mateusz: należy Bogu zaufać w najtrudniejszych okolicznościach

  1. Kiedyś po latach zobaczysz że Bóg wysłuchał Twojej modlitwy. Ufaj mu choćby wszystko układało sie odwrotnie. Ja juz to wszystko mam za sobą i wiele jeszcze przede mną a mam juz 34 lata.

  2. Modlitwa o miłość jest najtrudniejszą z modlitw,
    niebo zapamiętuje powierzone prośby, może to jeszcze nie czas i pora, a kiedyś.. gdy emocje opadną i czas będzie łaskawszy.. bo ludzie słowo „nigdy” nijak się ma do Boskiego.
    Spójrz, że nawet z najgorszej nienawiści rodzi się piękna przyjaźń czy miłość, świat jest zatem niezwykly i niepojęty.

    Módl się 🙂 choć to czasem takie ciężkie.

    Ja jak i Ty.. modlę się o odwzajemnienie, i również jak i u Ciebie, u mnie także wszystko się pokruszyło i nie mamy kontaktu.

  3. Bardzo trudna intencja. Nie wiedzieć na czym polega jej trudność. Ja u siebie upatruję ją w egoiźmie. Nie wiedzieć czemu, a zaznaczam, że sama modlę się w podobnej intencji, ale mam czasem odczucie, jakbym chciała zmanipulować drugim człowiekiem. Staram się układać tak intencję, aby tak nie było. Ciężka i trudna prośba.

  4. Kochani nawet nie wiecie jak bliskie są mi Wasze świadectwa w tym temacie. Ja sama modlę się w takiej intencji, i sama już nie wiem czy to ma sens,-czy nie jest to egoistyczne jak to napisano wcześniej?pozdrawiam wszystkich modlących się o miłość konkretnej osoby:)

  5. Napiszę coś może na pocieszenie. Modliłam się wiele lat o miłość pewnego człowieka, po latach spotkałam innego przy którym całkowicie zapomniałam o tamtym, jest najcudowniejszy na świecie i nigdy nie zamieniałbym go na tamtego pierwszego 🙂 Ten pierwszy był ateistą, ten drugi ( obecnie mój maż) ma głęboką wiarę. Może nasze modlitwy Bóg wysłuchuję wiedząc co jest dla nas najlepsze…

  6. Tak się często zastanawiam, czemu nasze modlitwy o odwzajemnienie uczucia są tak rzadko wysłuchiwane. Sami wiemy jak miłość to jest delikatna kwestia, pewnie nie raz i my odrzuciliśmy uczucia innych osób. Do odwzajemnionego uczucia musi naprawdę zgrać się wiele czynników ludzkich w odpowiednim czasie a do tego jeszcze Pan Bóg też musi swoje dwa grosze dołożyć. Także Miłość przez duże M to naprawdę Łaska od Boga.

    Każdy człowiek jest odpowiedzialny za siebie i dba o swoje dobro i każdy chce jak najlepiej dla siebie ale wiele osób nie myśli o tym co bedzie kiedyś w przyszłości tylko byle dziś było mi dobrze. Większość osób niestety żyje chwilą, swoją młodością i często odrzuca prawdziwą miłość bo na początku chce budować związek na pociągu seksualnym a nie na prawdziwej przyjaźni.

    Wiele związków rozpadło się w skutek „wypalenia” charakterystycznego dla związków trwających 18-30 miesięcy, po czasie widać jak ważna jest modlitwa nie tylko jak są problemy tylko na bieżąco by z Panem Bogiem najlepiej przemyśleć bieżący obrót spraw, by nie dopuścić do tragedii w swoim życiu i nie stracić miłości swojego życia tylko odpowiednio wcześniej podjąć działania zaprzestające rozpadowi uczucia.

    Ale też związek to dwie osoby, dwa różne charaktery. Pod wpływem czasu zmieniają się nasze wizje na życie, zmieniają się cele, zmienia się nasza sytuacja w domu w pracy, inne osoby też mieszają nam w życiu, kogoś poznajemy, nasza druga połówka podobnie i tylko prawdziwe uczucie potrafi się zmierzyć i pokonać wszystkie przeciwności losu.

    Pomimo wszelkich trudności nie pozostaje Nam nic innego jak zawierzyć wszystko Bogu, podziękować za to co było dobre w naszym związku, otaczać modlitwą drugą osobę, pomimo licznych krzywd, które nam wyrządziła, przeprosić za to co było złe i grzeszne i prosić z nadzieją o lepsze dni, o nowe uczucie (może z inną osobą) a może trafi się nam kolejna szansa z daną osobą i tej szansy już nie zmarnujemy ;-). Napewno kolejny związek będzie zdecydowanie lepszy od tego, który mamy za sobą.

    • Danielu, zgadzam się z Tobą. W dzisiejszych czasach ludzie często odrzucają prawdziwą miłość, aby tkwić w związku opartym na pociągu seksualnym. Wiem to z autopsji. Rozstałam się z chłopakiem, bo nie podobały mu się pewne zasady i wartości, które wyznaję. Między nami istnieje kompletna przepaść emocjonalna. Jego niedojrzałość tyczy się głownie łatwego, bezstresowego życia oraz chwilowych związków. Dziewczyna na stałe, w dodatku myśląca poważnie o przyszłości przeszkadza w prowadzeniu takiego stylu życia. Sam przyznał, że pragnie się ”wyszumieć”. Obecnie modlę się ogólnie w intencji ułożenia życia osobistego. Bóg widzi i wie więcej niż ja. Kiedyś na horyzoncie pojawi się ktoś inny, albo światopogląd byłego chłopaka ulegnie zmianie i nasze drogi zejdą się. Zobaczymy. 🙂

  7. Ja też sie nad tym głęboko zastanawiałam, czemu jest taka „tendencja” że modlitwy o uczucia do konkretnych ludzi nie są wysłuchiwane. Za to wiele Nowenn wysłuchanych jest w sprawie pracy lub poprawy warunków mieszkaniowych. Jakkolwiek głupio to brzmi to nawet taką tendencje zauwazylam u siebie. Moze mimo wszystko nie umiemy podejmować wyborów zgodnych z wolą Boga? Znam już z forum tyle osób , które modliło się o naprawienie rozpadnietego związku i nic.. sama 3 lata temu zostałam zostawiona przez mojego narzeczonego na krótko przed slubem. Nie mogłam się z tego pozbierać, poruszyłam niebo i ziemię żeby to naprawić ale nie udało się. Teraz chłopak zyje jakby piekła nie było, a ja jestem głeboko zraniona. Dzięki modlitwom, łaskom z Nowenny jakoś idę do przodu, jestem po terapii, mam dobrą pracę, realizuje sie zyciowo, zawodowo, mam przyjaciół… mimo wszystko,że bylismy dobra para, tak mi sie wydaje i znalismy sie strasznie dlugo to nie wiem czemu Bog nie pozwolil na to bysmy spotkali sie jeszcze raz. Wiem,ze dostajemy wiele innych, potrzebniejszych lask w zamian ale mimo wszystko jakoś mi smutno z tym… skoro nie może byc tak jak bysmy chcieli to po co nam uczucia do osób, które nie chcą z być z nami ciagnace sie przez lata? 30stka prawie na karku a ja sama… ani z nim nie jestem ani z nikim innym nie umiem nawiązac więzi, lub zawsze”coś” nie gra.
    Dziękuję za wypowiedz Daniela powyzej, bardzo do mnie trafiła.

  8. Aaaa dodam tylko,ze dwa lata temu modliłam się o malzenstwo z tym człowiekiem, zebysmy sie zeszli mimo,ze on postanowił inaczej. Minelo troche czasu, kontakt sie odnawiał i urywał, nic się nie zmieniało, ja w miedzy czasie starałam się zdrowieć i układac sobie zycie. Za tydzien koncze NP w intencji jego uzdrowienia z niedojrzałosci i podążania drogami Maryji i obiecałam sobie,ze nie będę sie juz za niego modlic tak intensywnie o ile w ogole. Nie dlatego,ze go nienwidzę ale jak mam zapomniec i ulozyc sobie zycie skoro 3 razy dziennie w modlitwie powtarzam jego imie?

  9. Naprawdę nie wiadomo jakie są Boże plany wobec nas. Ja już też chyba z 2 Nowenny odmówiłam w intencji o miłość. Na moim horyzoncie pojawiali się różni mężczyźni. I wydawało mi się, że tak to może być ten albo ten i zwykle po jakimś czasie kontakt się urywał. Odrzucenie, ból, rozpacz i pytania dlaczego. Teraz nie modle się Nowenną o miłość tylko proszę Boga za przyczyną Najświętszej Maryi Panny o Boże błogosławieństwo dla całej mojej rodziny i o dziwo widzę ogrom tych łask. M.in. mój brat i moja siostra przystąpili do sakramentu pokuty po dłuższym czasie, mamie przedłużają umowę w pracy, ja też niespodziewanie zmieniłam pracę. Problemy strasznie się piętrzą a to dopiero początek Nowenny – 8 dzień. Ostatnią przerwałam w 45 dniu i okropnie źle się z tym czułam.
    Wiem tylko jedno, że tylko i wyłącznie z Bogiem możemy to pokonać wszystko i On nam pomoże, tylko musimy walczyć. Teraz nastawiam się na uporządkowanie i umocnienie mojej relacji z Bogiem, po prostu On i ja a co z resztą to będę robić tyle ile w mojej mocy. Owoce zostawię Jemu, choć znowu pojawiła się osoba, która zaczyna skupiać moją uwagę. Po prostu nie wiem, modlę się i zobaczymy.
    Pamiętam o Was na modlitwie moi Drodzy:) Z Panem Bogiem:)

  10. Ja też odmawiałam modlitwę do Matki Bożej Pompejańskiej o nawrócenie mojego męża, o to żeby był dobrym człowiekiem, żeby w jego sercu zagościła miłość, spokój, zadowolenie. Całkowicie odwrócił się od rodziny, nic go nie interesuje, w jego sercu zagościła złość, pretensje, brak współczucia, miłości (jest po paru operacjach i to zachowanie może mieć podłoże psychiczne), zawsze go wspierałam bo był kiedyś bardzo dobrym człowiekiem i nie mogę tego zapomnieć. Nie wiem co się stało zachowuje się tak jakby w niego wstąpił szatan i wszystko niszczy po drodze. Jestem załamana. Odmówiłam już Nowennę w jego intencji ale pomału tracę wiarę w pomyślny obrót modlitwy, jestem już zmęczona życiem i nie mam siły sama walczyć o związek Ale nadal wierzę i się gorąco modlę bo jeszcze nadzieja się we mnie tli Nie wiem sama na jak długo ta nadzieja mi wystarczy ale chociaż daje mi otuchę, że może będzie jutro lepiej. Pomodlę się jeszcze za Was wszystkich takich jak ja z nadzieją na lepsze jutro. Z Bogiem

  11. Już kilkakrotnie o tym tutaj pisałam,że wg. mnie modlitwa o miłość konkretnej osoby nie ma sensu…Należy pamiętać, że każdy człowiek ma wolną wolę, którą Bóg szanuje.Zastanów się jakbyś się poczuł, gdybyś się dowiedział, że osoba, do której nic nie czujesz, a może nawet nie lubisz i nie podoba Ci się modliła się o Twoją miłość.
    Módl się o odnalezienie miłości, drugiej „połówki” czy też o dobrą żonę a dobry Bóg za wstawiennictwem Marii na pewno Cię wysłucha. Życzę powodzenia 🙂

  12. witam wszystkich ja też sie modliłam o powrót konkretnej osoby oczywiście nie została wysłuchana wiem jedno teraz patrzę na tą sprawę inaczej wiem że mojego byłego bardzo mocno kochałam a on mnie zostawił po 6 latach być razem i mieszkania ze sobą dwa lata ….to był bardzo toksyczny zwiazek on zrywał ze mną bardzo często roatawaliśmy się wiele razy ale ja zawsze do niego wracałam bo mnie zawsze miał w garści ….zostawił mnie kiedy jeszcze zachorowałam wiem że to strasznie boli jak osoba którą kocha się z dnia na dzień odchodzi nie wiesz co zrobić jak tu żyć …uczysz się wszystkiego na nowo ale mija czas i jest trochę lepiej z dnia na dzień mija ten ból powoli się zapomina …teraz już to widzę że jest ze mną lepiej juz nawet nie czuje do nie go urazy …..tylko zal do samej siebie jak ja byłam naiwna …..jak dałam sie omotać sterował mną jak marionetką ….niestety teraz mam 34 lata mieszkam na stancji wynajmuje mały pokój mam bardzo źle płatną prace ledwo wiąże koniec z końcem ….moje próby zmiany pracy kończą się fiaskiem z tym juz sobie nie daje rady i ta samotność wiecznie sama z tymi problemami …..najgorsze co moze być to facetów których przyciagam i poznaje to jet jakaś masakra to jeszcze mnie bardziej przytłacza już nie daje rady z niczym ….mam juz 34 lata a tu wielkie nic a co najgorsze to eks jest juz bardzo szczęśliwy ma swoją rodzine a ja wiecznie wegetuje modląc sie do Boga i zadając sobie pytanie za co i dlaczego mam tak żyć życiem którego dosłownie nie znoszę już mija rok jak jestem sama a tu nic nie mam żadnej miłości masakra

    • Mnie też trzymał w garści. Byłam taką ”słabą ofiarą”. Wykorzystywał moją słabą konstrukcję psychiczną, szantażował. Wiedział, że co nie zrobiłby podłego, ile razy nie zostawiłby, droga powrotna jest wciąż możliwa. Dobrze że Bóg to zakończył. To najlepsze, co mogło mnie spotkać. W przeciwnym razie nadal byłabym ofiarą przemocy psychicznej. Niestety, miłość jest ślepa. Często nie widzimy tych naprawdę destrukcyjnych czynników. Akceptujemy je, bo kochamy, albo często traktujemy niejako jako przywary drugiego człowieka. I tak trwamy, wyniszczając własne wnętrze, wypalajac się. Ale niestety, umyślne krzywdzenie nie jest przywarą, ale poważnym zaburzeniem. Tym bardziej, jeśli ktoś nie poczuwa się do winy, nie jest skłonny nawet powiedzieć ”przepraszam”.

  13. Nati, złe osoby maja o tyle lepiej w życiu, że zawsze myślą o sobie i się dobrze ustawią w relacjach damsko- męskich.

  14. Nati, ja się pocieszam tym że naprawdę lepiej być samemu niż w jakimś toksycznym związku. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić żeby w życiu, które samo w sobie jest już trudne towarzyszył mi toksyczny człowiek, który to życie utrudni zamiast uczynić wspólną drogą do Boga.. naprawdę to,że wszyscy w okolo są dzieciaci i mężaci to nie znaczy,że są szczęsliwi i że tacy będą. Różne są powody wiazania się. Dobrze, że umiesz rozpoznać facetów, którzy są „dziwni’ i trwasz przy Bogu zamiast łapać się kogo popadnie byleby zgasić pustkę. Idziesz dobrą drogą. Tak trzymaj!

  15. Trochę się nie zgodzę, że modlitwa o czyjąś miłość jest bez sensu, bo manipuluje wolną wolą człowieka. Idąc tym tokiem można stwierdzić, że każda modlitwa o nawrócenie nie ma sensu. A tak nie jest.

  16. Assisi dzięki za wsparcie i dodanie otuchy masz rację że zycie sama w sobie jest trudne ale miłość jest ślepa ale juz nie po pełnie tego błędu z życiu dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi …tak tkwię przy Bogu chociaż moja wiara jest coraz bardziej wątpliwa szczerze to ja już w nic nie wierze że będzie dobrze ale takie jest życie

  17. Hej piękny!
    Doskonale rozumien,co przeżywasz,23 lutego skończyłam swoją pierwszą NP w intencji połączenia mnie z mężczyzną,w którym jestem zakochana już prawie dwa lata a on nic…Ciężko się czyta zwroty w stylu ,,zaufaj Bogu,On wie,która będzie najlepsza…”,ple,ple,ple. Jest to oczywiście racja,ale trudno się modlić o zesłanie przez Boga kandydata na współmałżonka skoro ma się już kogoś upatrzonego,prawda? W końcu napisane jest ,,proście,a będzie wam dane..” i tego się trzymam. Modle się więc o niego,nasze wspaniałe małżeństwo,dzieci,dom. I nie dam Mu spokoju,dopóki mnie nie wysłucha! W końcu podobno lubi natrętów;-) Trzymaj się,Kolego!

  18. Wybaczcie…ale ja się nadal będę upierać przy tym, że nie wymodli się miłości osoby, która do nas nic nie czuje. Mateusz…Wyobraźcie sobie, że dziś rozpocznę Nowennę Pompejańską w intencji tego abyś mnie pokochał. Jak sądzisz po ilu odmówionych NP się we mnie zakochasz?To jest oczywiście żart :))). Ale chciałam w sposób dosyć jaskrawy naświetlić ten problem. Sama się modliłam NP o miłość konkretnej osoby kilkakrotnie ( 4 albo 5 razy ) i nic…Moje natręctwo Bogu kompletnie nic nie dało. Po pewnym czasie dopiero zmądrzałam i zaczęłam się modlić o ułożenie mojego życia osobistego i dobrego męża. Dosłownie 3 tygodnie po zakończeniu NP w tak sformułowanej intencji poznałam wspaniałego mężczyznę…z którym dziś jestem już zaręczona i w najbliższym czasie planujemy ślub.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!