Ania: moja pierwsza nowenna

Mam na imię Ania nowennę rozpoczęłam 22.11 (tak wiem, że to dopiero dwa dni), ale liczę że z pomocą Maryi ukończę ja w całości, a potem następne bo czuje że niepoprzerastane na tym. Nie chce co prawda dzielić się z wami szczególnymi łaskami( bo takowych jeszcze nie otrzymałam), ale chce się podzielić niesamowitą siłą Matki, która sprowadziła mnie na tą stronę.

Kilka dni temu dokładnie nie wiem jak w zasadzie to się stało założyłam medalik NMP(co prawda nie MP), jestem osobą wierzącą w Boga, ale wcześniej nie praktykowałam codziennej modlitwy a jedynie w niedziele. Tak więc złożyło się tak że założyłam ten medalik i do słownie kilka dni później na stronie „plotkarskiej” zauważyłam wpis o stronie poświęconej nowennie pompejańskiej. Przeczytałam szczegóły, świadectwa, znaki, historię i już wiedziałam że to znak i muszę podjąć wyzwanie gorliwej modlitwy o łaski do Matki. Mam o co prosić, a w zasadzie moje życie od pewnego czasu totalnie się posypało, nie mam pracy, zdrowie też daje mi o sobie znać, poważne kłopoty w rodzinie i to już od lat, w dodatku jestem sama.

Uznałam więc, że znak od NMP jest przejrzysty i czas odmienić to wszystko z Jej pomocą i za Jej sprawą. Od 2 dni zaczęłam się modlić o własne zdrowie, choć bardzo chciałabym również znaleźć pracę-szukam jej już od dłuższego czasu, to jednak uznałam że bez zdrowia ani rusz, a pomimo iż jestem młodą osobą to czuje jakbym się sypała… Na dwie nowenny jednocześnie na razie nie mam wystarczająco sił, tak wiec zaczynam od zdrowia. Wiem, że na tym nie przestane i mam taką nadzieję, że wraz ze wsparciem z „Góry” moje życie jeszcze się odmieni na lepsze.

Dodać jeszcze muszę, że praktycznie zaraz po odmówieniu pierwszej nowenny miałam kłótnię z członkiem rodziny… Dziękuję wam za świadectwa na których często roniłam łzy i choć nie modlę się w niczyjej intencji, to wiedzcie że w modlitwie mimo wszystko polecam Bogu szczególnie chorych:tych którzy mają chore dzieci lub sami doświadczają cierpienia. Jak to mówią w zdrowym ciele zdrowy duch. Ale Matka czuwa nad nami i wierze że moje palce stukały na klawiaturze za jej sprawą. Dziękuję Najświętszej Panience już dziś już teraz że jest ze mną i z wami. Bogu niech będą dzięki.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

2 myśli na temat „Ania: moja pierwsza nowenna

  1. Aniu czytając Twój wpis, odnoszę wrażenie ,jakbym czytała swoją własną historię…wszystko to samo z małym wyjątkiem ,tez jestem samotna i wychowuję synka. Łączę się z Tobą w Gorącej modlitwie i życzę Nam wytrwałości, bo sama też zaczęłam nowennę ale 3 dni temu; Zostań z Bogiem;)

  2. Ja Aniu też przypadkiem (czy nie przypadkiem)natrafiłam na Nowennę Pompejańską, podchodziłam chyba 3 razy nie pamiętam. Co jest ważne za ok. tydzień, jeśli Bóg pozwoli będę kończyć… Myślę, że dzięki świadectwom na tej stronie dotąd wytrwałam, no i łasce Bożej oczywiście. Czasem było ciężko, ale naprawdę warto trwać i odmawiać tą modlitwę. Jeśli chodzi o moją „przygodę” z różańcem, to chyba to jest właśnie początek, różaniec i Maryja stały mi się bardzo bliskie.
    Poza tym zawsze w październiku jakoś tak:)mam takie przypadki, że trafiam na modlitwy związane z różańcem. Kiedyś była to Nowenna Pompejańska, ostatnio Nowenna do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Wszystkiego dobrego Ci życzę. Pozdrawiam.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!