Kiedy modlimy się o miłość: dwugłos

Częstą intencją w nowennie pompejańskiej jest prośba o znalezienie drugiej połówki lub uratowanie małżeństwa. I jest bardzo dużo świadectw w tym temacie: małżeństwo i miłość. Pojawia się tez sporo komentarzy, ze taka modlitwa  jest bardzo trudna, ponieważ Pan Bóg nie może zmusić drugiej osoby do kochania, nawet jeśli tek ktoś ślubował miłość przed ołtarzem… W ostatnich dniach otrzymaliśmy dwa listy o modlitwie w intencji, warto je przeczytać i przemyśleć. Zachęcam Was do komentarzy oraz modlitwę szczególnie w intencjach małżeństw będących na trudnej drodze.

Kasia:

w grudniu rozpoczęłam swoją pierwszą Nowennę. modlę się o łaskę nawrócenia dla mojego męża i o uratowanie naszego małżeństwa.4 miesiące temu dowiedziałam sie od męża że od nas odchodzi bo znałazł wreszcie prawdziwą miłość swojego życia . świat mi sie zawalił.jesteśmy małżeństwem od 20 lat i mamy 2 wspaniałe córki.błagałam go nad wszystko żeby nie podejmował żadnych drastycznych kroków i się nie wyprowadzał. Obiecał mi na kolanach że wszystko jeszcze naprawi i z nami zostanie. niestety miesiąc temu poinformował mnie że jednak nie może życ bez tej kobiety i zażądał rozwodu. wiem że rozwody nie są miłe panu BOGU więc mu odmówiłam.zaczął mnie wtedy szantażować mieszkaniem.To mnie już kompletnie dobiło.Gotowa już byłam dac mu ten rozwód. Rozpoczęłam NOWENNE.

Nie umiałam się skupic na modlitwie .tysiące myśli przebiegało przez głowe.Widocznie MATEŃKA NAJŚWIĘTSZA wie co dzieje sie w sercu zdradzonej żony i ulitowała sie nad takim marnym człowiekiem jak ja. stał się cud.Moj mąz przepisał swoje udziały w mieszkaniu na córki. nie musze sie martwić że pójdziemy na bruk.Mąż aktualnie jest na etapie wyprowadzania sie z domu.widocznie nie jest nam teraz dane byc razem. być może musimy z mężem coś na osobności ‚przepracowac ‚ w naszych sercach . widocznie BÓG wie co dla nas jest najlepsze aby się uświecac juz tu na ziemi. Jego wola jest swietoscią.

 

Przemek:

Dzisiaj mija 11 dzień Nowenny… Nie ukrywam o co się modle: o powrót ukochanej osoby. Jeszcze zanim trafiłem na tą piękną modlitwę, sama myśl o tej osobie przyprawiała mnie o dreszcze, o ogromny ból serca, żal i smutek. Od kilku dni jednak jestem strasznie spokojny i ufny. Czy nie jest to pierwsza wielka łaska wyproszona u Naszej Matki? Sprawa ta męczyła mnie od kilku miesięcy, a tu nagle, z dnia na dzień PYK i pełen pozytyw.

Ostatnio dowiedziałem się, że ta bliska mojemu sercu osoba spotyka się z kimś. Wierze jednak, że jest to próba dla mojej prośby i wiary. Mam również dziwne przeczucie, niemal pewność, że ona do mnie wróci (dodam że od czasu od którego odmawiam Nowenne moje przeczucia mnie nie mylą).

Niektórzy piszą tutaj: „nie warto modlić się o powrót ukochanej/go, to strata czasu, Bóg dał wolną wolę bla bla bla”. Fakt, Bóg dal wolną wolę i nie może zmusić kogoś do bycia z kimś. Ale czy to nie Jezus rozpala serca ludzi? Czy to nie On sprawia, że zaczynamy coś do kogoś czuć? Czy to nie jego dziełem jest ogromna miłość do drugiego człowieka? Dlatego prosząc Boga i jego Matkę o takie sprawy, nie powinniśmy mówić „SPRAW ABY BYŁ/A ZE MNĄ”… Powinno to raczej brzmieć: „ROZPAL SERCE, SPRAW ABY ZATĘSKNIŁ/A”.

Moc modlitwy i wiary jest nieokreslona. Zachęcam więc wszystkich do powierzania wszystkich swoich spraw, nawet tych najskrytszych Jezusowi i Jego Matce.
POZDRAWIAM!!!

72 myśli na temat „Kiedy modlimy się o miłość: dwugłos

  1. Co do drugiego listu – moim zdaniem to nie Jezus sprawia, że zakochujemy się w kimś. Co powiedzieć o sytuacjach kiedy żona poznaje kogoś w pracy i mówi mężowi, że odchodzi bo się zakochała? Albo odwrotnie? Na pewno za czymś takim nie stoi Jezus. Być może chodziło Ci o taką czystą miłość dwojga wolnych osób – wtedy rzeczywiście taka modlitwa ma sens, ale moim zdaniem nie o konkretną osobę, tylko ogólnie o miłość. Ja bym w takim wypadku inaczej ułożyła intencję, np. Panie Jezu, jeśli X odszedł z powodu jakiegoś nieporozumienia to pomóż nam to naprawić, albo jeśli X odszedł z powodu mojego charakteru to pomóż mi zrozumieć co robiłam źle, lub jeśli rozstaliśmy się bo ktoś źle nam życzący go do tego nakłonił, powiedział jakieś kłamstwo o mnie to pozwól mu zrozumieć, że to była intryga. Innymi słowy ja modliłabym się o rozwiązanie tego konkretnego problemu z powodu którego się rozstaliśmy. Myślę, że taka intencja byłaby prędzej wysłuchana niż prośba o jego/jej miłość – bo każdy ma wolną wolę i Jezus nikomu jej nie odbierze choćbyśmy odmówili 100 nowenn.

    • W 100% zgadzam się z Cytryną. Tęsknoty, o której napisał Przemek, Pan Jezus także nie narzuci, tak jak samego bycia z kimś. Może natomiast oświecić umysł człowieka aby ten zrozumiał pewne sprawy i podjął w wolnej woli jakieś działanie. Co innego jeśli osoba zerwała z kimś, bo po prostu zrozumiała, że go nie kocha lub pokochała kogoś innego. Uważam, że w takiej sytuacji modlitwa o jej powrót jest bezcelowa, bo byłoby to niejako zmuszaniem Pana Boga aby interweniował w jej wolę. Chodzi mi tutaj o przypadek dwojga ludzi ale nie złączonych sakramentem małżeństwa. Nie wiem za bardzo jak jest w przypadku sakramentalnego małżeństwa ale wydaje mi się, że jednak troszkę inaczej. Małżonkowie ślubują sobie miłość przed Bogiem i stają się JEDNYM CIAŁEM a więc są złączeni nierozerwalnie. W takim przypadku modlitwa o powrót będzie właśnie taką prośbą o oświecenie i zrozumienie błędu przez osobę, która odeszła, o odżycie tej miłości ślubowanej i pobłogosławionej a nie zmuszaniem do miłości. Nie wiem czy widzicie różnicę w tych 2 przypadkach, ja tak.

      • Mamy prawo, a wręcz obowiązek modlić się o powrót współmałżonka. Bóg stoi na straży nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego i gwarantuje wszelkie potrzebne wsparcie małżonkom, udziela małżeństwu wielu łask; nie ogranicza wolnej woli człowieka, lecz opuszczając współmałżonka człowiek ściąga na siebie wyrok wiecznego potępienia, robiąc to z własnej woli.

        Jeśli chodzi o poszukiwanie miłości przed małżeństwem wydaje mi się, że intencja może być dość konkretna jeśli w taki sposób łatwiej jest się skupić na modlitwie. Trzeba jednak rozumieć, że Bóg nie jest od spełniania zachcianek i żeby nie było później rozczarowań. Należy starać się poznać Jego wolę, a ta może być naprawdę zaskakująca, np. zaskoczyć inną wspaniałą dziewczyną, lub innym wspaniałym chłopakiem, choć nie można wykluczać jeszcze innych rozwiązań, bo jak to mawiał pewien ksiądz: „Bóg potrafi być żartobliwy”.

        Pozdrawiam poszukujących drugiej połówki. Ja jeszcze nie znalazłem pomimo usilnych modlitw i starań. Mam nadzieję, że wkrótce Bóg do mnie powie: „Stachu! Żarty się skończyły! To jest dziewczyna dla ciebie!”

      • Oczywiście Nasze zdania różnią się, i zawsze będą się różnily, ponieważ jesteś tylko i wyłącznie ludźmi… Ale kto ma pewność, czy Bóg nie ma właśnie takiej woli? Rozstania par często bywają planem Boga. I nie chodzi tutaj o to, że Jezus jest zły i zsyła nam cierpienie… Bardziej chodzi tutaj o próbę wiary czy ewentualnego zbliżenia się do Jezusa, a następnie powrotu do ukochanej i życia z tą osobą w Bogu. Sądzę, że nie przypadkiem stało się jak się stało, i nie przypadkiem trafilem wlaśnie na tą stronę. Nowenna zbliża (dodatkowo odmawiam 4x koronkę, powtarzając za każdym razem JEŻELI TAKA JEST TWOJA WOLA). Idąc tokiem rozumowania niektorych osób, nie powinniśmy modlić się o nawrócenie ludzi, bo mają oni wolną wolę, i nie muszą wierzyć w Boga. Nie módlmy się o wyleczenie z uzależnienia, bo każdy człowiek ma wolną wole i jeżeli będzie chcial to będzie pił, nic do tego Jezusowi…Dodatkowo wedlug tego co piszą ludzie, osoba po rozwodzie, kochająca kogoś powinna zostać od strzała potepiona.
        Polecam przeczytać sobie ciekawy fragment o kobiecie kananejskiej, daje do myślenia.

        Ja osobiście uważam, że modlitwa ma sens w każdym przypadku… Wydaje mi się że nie ważne jaka padnie formułka. Najważniejsze, żeby na samym końcu dodać z wiarą bardzo ważne słowa: niech się stanie wola Twoja. Amen.

        • Przykłady, które podajesz są zupełnie inne od kwestii miłości drugiej osoby. O nawrócenie zawsze warto się modlić, ponieważ nawrócenie się jest dla każdego człowieka łaską, którą Bóg zsyła. Oczywiście człowiek może tę łaskę odrzucić, bo ma wolną wolę. Dlatego nie wszystkie modlitwy o nawrócenie są spełnione. Tzn. z Bożego punktu widzenia są spełnione ale człowiek nie przyjmuje łaski. Podobnie z modlitwą o wyzwolenie z uzależnienia. Można, a nawet należy modlić się do Boga o pomoc, ale to człowiek musi podjąć decyzję, że chce wyjść z nałogu. W sprawach związków międzyludzkich jest jeszcze trudniej bo obie osoby mają wolną wolę. Nie wiem jak wygląda sytuacja w nowym związku Twojej byłej dziewczyny, ale jeśli oboje są szczęśliwi to w tym momencie modlisz się o nieszczęście dla tego chłopaka. Ja tylko przedstawiam swoje zdanie, tylko Bóg wie jakie są Jego zamysły wobec nas, dlatego powtarzam – to jest moja prywatna opinia. I jeszcze jedno, gdzie tutaj wyczytałeś, że osoba po rozwodzie która kogoś kocha zasługuje na potępienie? Bo ja nic takiego nie widzę. To jest oczywiste, że jeśli w małżeństwie sakramentalnym dochodzi do zdrady i rozwodu z powodu 3 osoby to na pewno nie była to interwencja Boska, ale nikt tutaj nie skazuje takiej osoby na ukamienowanie.

        • Dodam jeszcze tylko, że całkowicie zgadzam się z Nikitą i Stanisławem w kwestii modlitwy o zejście się ludzi, których kiedyś połączył sakrament małżeństwa. W małżeństwie ludzie stają się jednością, której Bóg nigdy nie chce rozdzielać.

          A jakby jakaś dziewczyna modliła się powrót chłopaka, który aktualnie byłby moim chłopakiem to byłabym (delikatnie mówiąc) trochę zła i nie nazwałabym tego „dobrą” modlitwą bo w tym momencie ona modliłaby się jednocześnie o moje cierpienie.

        • @Cytryna
          Chciałabym się odnieść do Twojego zdania, które napisałaś, tj.: „A jakby jakaś dziewczyna modliła się powrót chłopaka, który aktualnie byłby moim chłopakiem to byłabym (delikatnie mówiąc) trochę zła i nie nazwałabym tego „dobrą” modlitwą bo w tym momencie ona modliłaby się jednocześnie o moje cierpienie.”

          Otóż co by było, gdyby ta druga dziewczyna chłopaka odznaczała się negatywnymi cechami charakteru? (nie chodzi tu oczywiście o Ciebie, dlatego celowo napisałam „druga dziewczyna” 🙂 Wiadomo, że piszemy tu w ramach przykładu, żeby zobrazować sytuację). Np. byłaby fałszywa, niewierna itp.? Czyż w takiej sytuacji Pan Bóg nie wysłuchałby próśb byłej dziewczyny chłopaka? Choćby nawet w jakimś stopniu? Pan Bóg chce przecież dla człowieka dobrze.
          Być może się mój tok myślenia jest błędny. bo myślę po ludzku, ale tak to przynajmniej rozumuję.

        • Bóg dał nam wolną wolę. Dał także przykazania. Ale czym była by zbrodnia bez kary? Była by tylko kwestią naszego wyboru. Dlatego konsekwencją złamania przykazań jest surowa kara. Rozwód jest złem i karą za to może być nawet wieczne potępienie. Rozwód jest złem, co nie znaczy, że ci nieszczęśliwi małżonkowie są źli. Bóg osądzi to sprawiedliwie. Osądzi wszystkich którzy przyczynili się do rozpadu tego małżeństwa, zaczynając od nich samych (oceni ich myśli i ich świadomość), ich najbliższe otoczenie, kończąc na politykach, którzy tworzą złe prawa, dziennikarzach, którzy kłamią i tzw. „autorytetach”, którzy promują rozwiązłość i np. w telewizji mówią młodzieży o seksie przygodnym jako pozytywnym zjawisku. Pewnie nawet trudno sobie wyobrazić jak będzie to sąd szczegółowy i sprawiedliwy. Nie można jednak zapominać, że Bóg jest miłosierny i chce wszystkich nas zbawić i nikt góry nie jest potępiony, ale trzeba czuwać, bo nie znany jest dzień ani godzina.

  2. @Przemek: ja myślę, że samo modlenie się o to, żeby jakaś dziewczyna była z tobą nie jest niczym złym. Fakt, że każdy człowiek ma wolną wolę, ale Pan Bóg przez głos naszego sumienia cały czas nam podpowiada: „rób tak, nie rób tak etc”. Czyli przez tą nowennę Pan może „zasugerować” tej dziewczynie jakieś uczucia w twoim kierunku.
    I to by było wszystko ok, do momentu gdy ona była wolna. Ale teraz, gdy Ona jest z kimś tak na prawdę modlisz się nie tylko o to, żeby była z tobą, ale też o rozpad związku wspomnianej dziewczyny z jakimś innym facetem, a to już nie jest dobre.
    Pozdrawiam,
    P.S jeśli byś nie był z nią to nie znaczy, że Bóg cb. nie wysłuchał. Znaczy to, że ma dla Ciebie dziewczynę, z którą lepiej się „dopasujesz” 🙂

  3. Ja już odmówiłam nowenne pompejańsjką w intencji znalezienia miłości i nic. Odmwiłam tez tajemnice szczęścia i juz nie pamietam ile lat o 15 odmawiam koronkę. Mam 35 lat i dalej nie mam drugiej połówki. Tak strasznie jestem z tego powodu nieszczęśliwa ,że czasami jak sie modle tak płaczę ,że łzy mnie przyduszają. Tak strasznie trudno zrozumieć czemu Pan Bóg wybrał dla mnie taki los. Wiem,że ktos powie ,że to nasze wybory. Ok nasze , ale skoro wiele razy czytam na internecie,że drugą osobe należy wybierac z Bogiem, modląc się o Boże błogosławieństwo to tak trudno zrozumieć czemu ja nic nie mge wyprosić. Przecież Pan Bog mógłby spowodować ,że spotkamy się w kolejce w sklepie, w autobusi- bo niestety człowiek juz nie ma gdzie poznac tej drugiej osoby. W pubach sami studenci a na spacerze tatusiowie z wózkami. Jakie to dziwne,że tyle osób jest samotnych a tak trudno nam się spotkać. Czasami sie boje,że taka jest moja droga. Wiem,że należy sie zgodzić z wolą Boga-ale czy ja prosze o cos złego. Papierz mówił ,ze rodzina jest fundamentem. A ja prage załzyc katolicka rodzine. Boje sie ,że nigdy nie zostanę matką. Straszne- budzę się rano z nericą zołądka bo tak się boje przyszłości, samotności- co będzie jak rodzice umrą. Zycie jest dla mnie smutne i wiem ,że jak taka wola Boga to musze sie zgodzić ale tak strasznie mnie boli serce. I to zycie to takie przeżycie do śmierci – bo co ja mogę. Musze żyć- ale takie okropnie smutne to zycie. Pomódlcie się za mnie , za siostrę też prosze bo ma podobną sytuację.

    • Myślę,że odpowiedzią na ciągły brak spełnienia się Twojej prośby jest strach. Przecież, jak już znajdziesz sobie tego potencjalnego partnera, będziesz się ciągle zamartwiać, czy mu się nie stanie coś złego, czy Ci będzie wciąż wierny, czy Wasze dziecko nie pochoruje się, czy nie zginie w jakimś wypadku ktoś kogo kochasz? Ja mam dzieci i gdybym była sparaliżowana strachem o wszystko tak jak Ty, to chyba bym bez zawierzenia Bobu zwariowała.
      A tak, modlę się powierzam Bogu wszystkie swoje pragnienia i czeakam cierpliwie, nawet jeśli pomysł na rozwiązanie moich spraw jest inny, niż sobie to zaplanowałam, to upatruję w tym wolę Bożą. Gdyż tkwi we mnie przeświadczenie, że Bóg lepiej zna szeroki kontekst moich licznych problemów i znajduje rozwiązanie dla mnie w taki sposób, żeby nikomu nie stała się krzywda, a jeśli wciąż i wciąż napotykam problemy w wychowaniu dzieci np. to nie powód, żeby ustawać w modlitwie, bo to świadczy tylko o tym, że mam się dalej modlić i dalej prosić o skuteczną podpowiedź, jak mam odczytać właściwie znaki dane mi od Boga i jak pozostać w niezachwianej wierze i nadzieji, że wszystkie moje starania jednak nie pójdą na marne.

    • Kiedy tak czytam albo dowiaduję się, że ktoś pragnie mieć drugą połówkę i bardzo cierpi z racji tego, że nie ma tej osoby i jest samotny, i że modli się (nawet już kilka lat) o spotkanie tego jedynego czy tej jedynej, to aż mi jest trochę głupio i wstyd. Dlaczego? Ponieważ, mimo że aż tak często nie modliłam się do Boga o to abym miała kogoś, to jednak poznałam idealnego (jak dla mnie) mężczyznę. Tyle że nie odwzajemniłam jego uczuć. Bardzo go lubiłam, ale nie czułam głębokiej miłości do niego. Coś mi ciągle podpowiadało, że jest ktoś inny mi przeznaczony. A nie on. Miałam i nadal mam takie przeczucie. A może to tylko złudne przeczucie? Może ja sobie tylko tak wmawiam? A jednak do dziś jak pomyślę, że miałabym być z tym mężczyzną, to jakoś niezbyt bym chciała. Za to bardzo bym chciała, żebyśmy byli przyjaciółmi. Brakuje mi czasem rozmowy z nim.

      Równocześnie mam obawy, że może Pan Bóg postawił na mojej drodze tego człowieka, a ja ot tak sobie nim wzgardziłam, zraniłam jego serce na tyle, że nie odzywa się już do mnie, niestety. I teraz boję się, że już kogoś podobnego jak on nie poznam, bo skoro Pan Bóg dał mi szansę, a ja to olałam, to może to się źle na mnie odbić, na moje sprawy sercowe(?) 🙁

    • Witam,

      mineło już sporo czasu od Pani wpisu. Czy ułożyła sobie Pani życie? Jest Pani szcześliwa, bardzo poruszł mnie Pani wpis, pozdrawiam

  4. Też mam podobne odczucia jak Daria. Często jest tak, że sytuacja w środku relacji jest inna niż na zewnątrz się wydaje. Wiele par na pozór zgodnych nagle się rozstaje i wtedy się nagle okazuje, że niezgodność charakterów. Poza tym jeżeli rzeczywiście ta relacja jest „miła Bogu”, to myślę, że w pewnym momencie Pan Bóg zmieni nasze serce, tak że pogodzimy się z tą sytuacją i będziemy w stanie zacząć życie od nowa.

    • Ja również jestem tego zdania, że nie powinno się modlić o powrót chłopaka/dziewczyny. Co innego, jak dotyczy to małżeństwa.

      Myślę, że zamiast o powrót chłopaka/dziewczyny, lepiej jest się pomodlić do Pana Boga i Matki Bożej, aby mieli go/ją w swojej opiece. I nade wszystko warto poddać się woli Bożej. Po prostu pozwolić Mu działać tak jak On chce.

  5. @daria

    Wiadomo, że są różne sytuacje w życiu i różni ludzie 🙂 Ja pisałam typowo o sobie – uznałabym, że modlitwa o odebranie mi chłopaka byłaby egoistyczna ze strony tej drugiej dziewczyny. Ale oczywiście masz rację, zdarza się, że ktoś jest w związku ze złą osobą i modlitwa może mu pomóc się z tego wyswobodzić – może dostać łaskę od Boga i zrozumieć pewne sprawy. Ale podtrzymuję swoje zdanie, że modlitwą nie da się wymusić miłości.
    Piszę o tym, nie po to żeby się wymądrzać czy coś, tylko dlatego, że wiele jest głosów że NP jest nieskuteczna itd. właśnie od osób, które wielokrotnie ją odmówiły w intencji swoich miłości i nie doczekały się rezultatu. Pół biedy jak ktos to zachowuje dla siebie, ale większość wypisuje później swoje „świadectwa” o tym, że nie zostali wysłuchani. Dlatego pomyślałam, że warto by było, żeby niektórzy zdali sobie sprawę z tego, że nie można wiele się spodziewać po tego typu modlitwach o powrót lub miłość konkretnej osoby – oczywiście wyjątkiem jest małżeństwo.
    Osobiście sądzę, że gdyby Bóg chciał nagiąć czyjąś wolną wolę to prędzej zrobiłby to w przypadku np. Hitlera niż w przypadku dajmy na to chłopaka w którym jestem zakochana.

    • Przepraszam jeśli ktoś poczuł, że zbyt ostro się wypowiadam. Ja absolutnie nie chcę nikomu mówić o co wolno mu się modlić. Wolno o wszystko, a Bóg zrobi z tym co uzna za stosowne, być może da po prostu siłę, żeby daną sytuację znieść. Napisałam to co napisałam bo bolą mnie komentarze, które krytykują NP, bo nie wrócił do nich chłopak/dziewczyna. Ale nie miałam zamiaru nikogo krytykować, a obawiam się, że Przemek mógł to tak odebrać. Wiadomo, że jak człowiek cierpi to łapie się każdej nadziei, a modlitwa jest przecież dla nas najlepszym ratunkiem. Prosiłabym tylko, żeby osoby, którym taka prośba nie będzie spełniona nie pisały potem złych rzeczy o NP. Pozdrawiam wszystkim 🙂

      • napiszę i ja swoje zdanie niedawno to jest 16 stycznia skończyłem nowennę w intencji „o powrót Marty” osoby z którą byłem nie będę tu pisał całej historii tej PRZYJAŻNI A POTEM ZWIĄZKU za dużo miejsca i czasu by to i miejsca by to zabrało ale napiszę tak że modląc się o to zawsze mówiłem „JEŚLI JEST TO ZGODNE Z WOLĄ TWOJĄ” TO PO PIERWSZE a po 2 to moim zdaniem żada modlitwa nie jest przez BOGA NIE SŁUCHANA tylko nie zawsze oznacza że jest ona spełniana zgonie z naszymi ludzkmi oczekiwaniami jest i 3 kwestia którą też zrobiłem mówiąc „MATKO NAJŚWIĘTSZA PANIE JEZU JEŚLI JEST FAKTYCZNIE TAK ŻE MARTA NIE WRÓCI NIECH ODDAJĘ WSZELKIE ŁASKI PŁYNĄCE Z TEJ NOWENNY WŁAŚNIE JEJ” pozdrawiam i poddaję pod rozwagę:))

    • Dokładnie. Poza tym każdy z nas ma jakieś wady. Daria, moim zdaniem, napisała o skrajnym przypadku tj. o fałszu, którym cechowałaby się ta druga osoba, o niewierności czyli de facto o oszustwie. Ale w modlitwie chodzi raczej o intencję modlącego – w tym wypadku aby dana osoba powróciła do proszącego, aby za nim zatęskniła. A skąd mamy pewność, że będzie z nim szczęśliwsza niż z tamtą osobą? Każdy może się zmienić, nawet największy drań – jeśli oczywiście naprawdę jest nieszczery czego nie wiemy – a może wręcz przeciwnie, jest cudownym człowiekiem i za jego miłość dana osoba będzie dziękować Bogu przez wszystkie lata spędzone razem? Moim zdaniem prawdziwie kocha ten, który pragnie szczęścia drugiego człowieka. Dlatego uważam, że intencja: „spraw Panie Jezu, żeby wróciła/wrócił do mnie” jest egoistyczna (oczywiście nie dotyczy małżeństwa sakramentalnego). Wydaje mi się, że człowiek, który w ten sposób się modli kocha bardziej samego siebie niż tą drugą osobę. Jeśli ktoś naprawdę kocha pomodli się raczej o szczęście tej osoby: „Jeśli jest szczęśliwa w tym związku to umocnij go swoją miłością Jezu, jeśli jednak relacja ta nie jest dla niej dobra wyzwól ją z tego. Samego siebie też Tobie powierzam, jak i mój ból po rozstaniu…” – czy coś podobnego ale w tym tonie. Znałam dziewczynę, która zakochała się ze wzajemnością w księdzu. Ponieważ kochała go naprawdę i pragnęła jego szczęścia to modliła się o świętość dla niego. Choć jej serce cierpiało, tęskniła za nim kiedy się nie widzieli (i vice versa) to nie „zabrała” go ani Bogu ani ludziom, do których został posłany. To trochę przykład z innej beczki ale obrazujący prawdziwą miłość nienacechowaną egoizmem dlatego go przytaczam.

  6. Wszyscy tutaj piszą o modlitwie za konkretną osobę. Czy więc właściwe jest odmawianie tej modlitwy w celu znalezienia jakiejś miłości, po prostu poznania tego „kogoś” kimkolwiek by nie był? Bo czasem mam przeczucie, że muszę jeszcze poczekać, ale czasem już nie mogę znieść samotności. Czy więc modlić się o miłość?

  7. Każdy z Nas myśli (niestety) po ludzku… Nikt z Nas nie ma pojęcia, czy tak na serio taka modlitwa jest zła czy dobra, czy Bóg ją wyslucha w mniejszym stopniu, większym lub w calości. Jedno jest pewne: miłość (nie zauroczenie czy pochodne tego ostatnio bardzo popularnego zjawiska) pochodziła, pochodzi i zawsze będzie pochodzić od Boga, będzie Nim, z Nim i w Nim. Jeżeli będziemy się modlić (i nie ważne jaka formulka padnie, jakiś słów przy wypowiadaniu intencji użyjemy, i jaki tak na serio będzie cel) szczerze, i będziemy wierzyć że nasza prośba zostanie spelniona, Jezus będzie z Nami wszystkimi, i na pewno sprawi że będziemy szczęśliwi. A jeżeli Jego wola będzie inna, to tak jak mowi jeden tekst pt. „Jezu, Ty się tym zajmij!”:

    „…A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach…”

    • Poprzez modlitwę powinno kształtować się serce człowieka więc intencja, moim zdaniem, jest ważna. Jeśli zapominamy o sobie nie modląc się o powrót ukochanej osoby (taka modlitwa jest niestety nacechowana egoizmem) tylko o jej szczęście to siłą rzeczy jesteśmy bliżej Boga, nasza miłość wzrasta a Bóg i tak może nas miło zaskoczyć…;-). Dlatego nie zgadzam się z Tobą, Przemku, że cel ani intencja nie są ważne. Prawdziwa miłość pochodzi od Boga, On uczy kochać ale to człowiek w wolnej woli podejmuje ten trud miłości czyli kocha mimo wszystko, pomimo bólu i zranień. Ale cóż jest tą prawdziwą miłością? Pragnienie bycia z ukochaną osobą (nutka egoizmu) czy bardziej troska o jej dobro i szczęście w zapomnieniu o sobie? Moim zdaniem to drugie ale taka miłość jest raczej „z górnej półki” i nie każdy jej doświadcza…

      • Nikita, zdania są podzielone…Analizując doslownie to co napisałaś, modlitwa w jakiejś intencji jest lepsza od takiej zwyczanej (chęć „pogadania” z Bogiem itp). Modlitwa o powrót ukochanej nie zawsze jest nacechowana egoizmem (z racji tego że spotkalem tutaj już dość mało poważne osoby, darowałem sobie szczegóły. Mogę dodać do tej sprawy tylko fakt, że tylko dzieki Bogu byłem w stanie wybaczyć te wszystkie negatywne rzeczy, wciąż kochać, i mam siłe żeby modlić się dalej w tej intencji). Tak samo słowa których użyjemy przy wypowiadaniu intencji nie są zbyt istotne dla Jezusa… Za każdym razem możemy używać innych, zmieniajacych kontekst, ale Bóg i tak będzie wiedział o co tak na serio się modlimy, i czego pragniemy. I znów cytat:

        „Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.”

        Udowodnanie tutaj kto ma racje jest bez sensu, bo i tak nikt z Nas nie wie, co wymyślil sobie Jezus, i jaka jest Jego prawdziwa wola. Cieszy mnie natomiast fakt, że pod tym świadectwem nawiązala się kulturalna, i mam nadzieje owocna dla internautów dyskusja.
        Módlmy się Nowenną i ufajmy!!! Wytrwałości!!

        • Przemku, nikt tutaj nie udowadnia, że ma rację, to raczej żywa wymiana zdań i poglądów na dany temat. Nie wiem w jaki sposób analizowałeś, co napisałam, ale Twoja analiza jest błędna. Nie uważam, że modlitwa w jakiejś intencji jest lepsza od zwykłego pogadania z Bogiem i niczego takiego nie napisałam nawet innymi słowami. Chodziło mi o dotknięcie problemu wolnej woli człowieka i ingerencji Bożej w tą wolę oraz aspektu prawdziwej, bezinteresownej miłości, która nie myśli o sobie tylko o drugim. Temat z mojej strony został wyczerpany. Pozdrawiam serdecznie!

        • Chciałam jeszcze dodać, że oczywiście każdy ma prawo mieć swoje zdanie i nie musi zgadzać się z poglądami innych. Co do intencji to chodziło mi o jej rozróżnienie tzn. zobaczenie różnicy między intencją o powrót osoby czy wlanie w jej serce tęsknoty a intencją o jej szczęście i dobro w zapomnieniu o sobie. Uważam, że różnica jest bardzo duża, ukazuje też stopień miłości i bliskości z Bogiem człowieka modlącego. Ale to tylko moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać.

  8. Cześć Wszystkim:)
    Zastanawia mnie skąd w niektórych z Was ta pewność, że modlitwa w danej intencji ma sens, a w innej już go nie ma? Skąd wiecie, co się podoba Bogu i jakich próśb wysłuchuje z mniejszą lub większą częstotliwością?? Cytryno, skąd wiesz, że nie należy spodziewać się dużo po modlitwie o powrót konkretnej UKOCHANEJ osoby? Rozbawiło mnie, gdy to przeczytałam:) Do głowy by mi nie przyszło przekonywanie kogokolwiek, że takie, czy inne sformułowanie intencji, bądź intencja sama w sobie ma większą lub mniejszą szansę powodzenia u Boga… Mój Bóg jest Bogiem WSZECHMOGĄCYM! Wasz nie? Pan Jezus kazał nam się modlić i prosić, więc módlmy się i prośmy. Nie nam oceniać intencje i modlitwę innych. Zostawmy to Bogu. Jeśli Jego wolą będzie wysłuchać naszej prośby, zrobi to, jeśli nie, wierzę, że da nam łaskę zrozumienia i pogodzenia się z Jego wolą, a może podpowie, jak zmienić intencję. Bóg jest Tajemnicą…
    Przemku, módl się o powrót Tej, którą kochasz! Jestem całym sercem z Tobą. Jest tyle pięknych świadectw ludzi, którzy po rozstaniu, a nawet związaniu się z kimś innym, wrócili do siebie. Dojrzalsi, mądrzejsi, pokorni… „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.” Uwielbiam to zdanie!! Mogłoby wystarczyć za każdy komentarz w tej dyskusji. Mój też:)

    • Owieczko, tak bardzo zachęcasz Przemka, żeby modlił się o powrót dziewczyny. A co powiesz chłopakowi, z którym teraz ona, jak wiemy, jest? Oddaj ją byłemu, bo on był pierwszy? Skąd wiesz, że teraz ta dziewczyna nie jest szczęśliwa, a być może z Przemkiem nie była skoro odeszła? Kiedyś chodziłam z chłopakiem, który nie mógł się pogodzić z naszym rozstaniem. Chodził za mną, wypatrywał itp. Gdyby modlił się o mój powrót lub o zatęsknienie za nim i gdyby Pan Bóg coś w tym kierunku zrobił to, szczerze pisząc, byłabym na Boga wściekła i chyba nigdy bym Mu tego nie wybaczyła. Potem chodziłam z innym chłopakiem (obecnie mężem) i z kolei jego nachodziła była dziewczyna. Ciągle dzwoniła, pisała wiersze, żaliła się do wspólnych znajomych i prosiła o pomoc w odzyskaniu utraconej miłości. Gdyby zaczęła się modlić o powrót to tak, jak napisała Cytryna, modliłaby się o moje cierpienie (byliśmy i jesteśmy razem szczęśliwi). I nie ma tu znaczenia czy pan Bóg by jej wysłuchał czy nie. Modlitwa w intencji powrotu osoby kiedy się wie, że jest ona z kimś innym nie jest chyba piękna i czysta (nieegoistyczna). Nie chodzi tu tylko o wysłuchiwanie przez Boga ale o tzw. czystość intencji. Ciebie rozbawiło, co napisała Cytryna, a mnie zmartwiło, co Ty napisałaś.

      • Miałam juz nic tutaj nie pisać, ale po przeczytaniu Twojego posta stwierdziłam, że ostatni raz to zrobię. Otóz zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś i cieszę się, że Twój związek przetrwał ataki byłych. Przechodziłam przez coś podobnego, więc wiem co mówię 🙂 Tez mnie zmartwiło to, co napisała Owieczka, ale już więcej nie będę tego komentować. Pozdrawiam 🙂

    • Skąd wiem, że nie należy się dużo spodziewać po takiej modlitwie? A stąd, że jeśli ktoś odszedł bo stwierdził, że kocha kogoś innego i z kimś innym chce być to Bóg nie nagnie jego wolnej woli i nie zrobi mu prania mózgu tylko dlatego, że porzucona osoba się o to pomodliła. Ja już wcześniej pisałam, że nie chcę nikomu mówić o co mają się modlić, z pewnością Bóg słucha wszystkich naszych próśb i pomaga tak jak może, np. dając siłę po rozstaniu. Ale niektórzy idą w zaparte i powtarzają, ze modlitwą mogą uprosić w kimś miłość. Znałam jednego takiego faceta, modlił się przeszło 7 lat!!! o to, żeby wróciła dziewczyna którą kochał nad życie. A jak ktoś próbował mu przetłumaczyć, że to nic nie da bo ona jest szczęśliwa z kimś innym to jaki był zły, twierdził, że jego wiara jest silniejsza o naszej i podawał podobne argumenty jak Ty. Oczywiście ona nie wróciła do niego. Wzięła ślub z tym drugim chłopakiem, a on całkowicie załamany wyjechał za granicę i nie wiem co się z nim teraz dzieje, mam nadzieje, że odnalazł szczęście. Żeby było jasne – ja nie próbuję nikomu wmówić, że znam zamysły Boga i że jedne modlitwy są mniej wartościowe od drugich, zapewne wszystkie modlitwy zbliżają do Boga, ale na litość Boską jak Bóg miałby nakłonić kogoś do powrotu do osoby, z którą po prostu nie chce być? Jeśli para rozstała się z powodu jakiegoś problemu ale ludzie nadal się kochają, to myślę, że jak najbardziej modlitwa może pomóc.

    • To, co napisalaś o intencji jest bardzo niebezpieczne. Nie raz widziałam na forach o NP posty osób żalących się, że np. nie zostały wysłuchane a tak żarliwie się modliły z intencją o to, żeby znaleźć ładne mieszkanie w bezpiecznej okolicy, żeby mogły tam zamieszkać z chłopakiem, bo na ślub są jeszcze za młodzi a wszyscy mieszkają teraz razem przed ślubem. Co prawda ta dziewczyna twierdziła, że czuje się trochę nie w porządku że współżyją przed ślubem, no ale jakby mu odmówiła to by ją zostawił, więc modli sie o to wspólne mieszkanie żeby scementować ich związek. Tak to jest jak młodzi ludzie wchodzą na takie fora i widzą takie rzeczy, jakie Ty napisałaś, że intencja sama w sobie nie jest aż tak ważna i nie ma lepszych ani gorszych i że Bóg wszystkie wysłuchuje jednakowo.

      • Cytrynko, po tych wypowiedziach stracilem całkowity szacunek do Ciebie. Wybacz, ale rozmawiałęm na ten temat z zaufanymi księżmi, i dziwne że każdy z nich ma inne zdanie od Ciebie… Ba, na pytanie „co mam zrobić gdy przez zmęczenie nie odmowilem do końca modlitwy” uzyskuję odpowiedź: „nie trać wiary, odmawiaj dalej!” (dodam tylko że większość tych internetowych speców twierdzi, że po tym nie ma jużdo czego wracać). I masz racje, mlodzi ludzie wchodzą na różne fora, i czytają takie głupoty jakie piszesz Ty. Modlitwa sama w sobie jest dobra. Jeżeli nie ma odpowiedniej formulki, lub nasza intencja jest nie do końca poprawna (co już nie nam czy innym to oceniać, bo za przeproszeniem nic Was to nie obchodzi) to zdecyduje o tym tylko i wyłącznie BÓG, a nie żadnej człowiek.
        Co do przykladku który podałaś: może tak mialo być? Może Bóg właśnie tego chcial, żeby chlopak modlił się tyle lat i pokazal że mu bardzo zależy, że wierzy, a tam za granicą Jezus i Nasza Matka obdarzyli go wielkimi łaskami i wiedzie teraz szczęśliwe życie? No wlaśnie….

        • Myślę, że w tym momencie zakończę tę dyskusję, chciałam tylko przedstawić swoje zdanie a nie wzbudzać w Tobie czy też w innych agresję czy też irytację. Jak widać nie ze wszystkimi można porozmawiać o swoich opiniach bo od razu można stracić szacunek. Ja go do ciebie nie straciłam, mimo, że mamy różne poglądy, ale łączy nas to, że wierzymy w Boga i modlimy się NP. Myślę, że to nie przypadek sprawił, że wszedłeś na to forum, może właśnie przez Twoje modlitwy Bóg Cię tu skierował, żebyś nauczył się czegoś ważnego, co Ci pomoże w przyszłości w relacji z dziewczyną, być może własnie z tą, o którą się modlisz, np. szanować inne osoby mimo, że mają inne zdanie od Ciebie?

        • Przemek, fajnie napisales dlatego ze, gdy sie modlimy okazujemy nasza wiare i ze mimo tego, iz nie dostaniemy tego o co prosimy, to i tak dostajemy inne laski. Trzeba tylko naszej spostrzegawczosci, zeby dojrzec te laski.
          Modlac sie ostatnio NP w pewnej intencji otrzymalam laske przebaczenia.
          To bylo mi tak potrzebne, nawet sobie nie zdawalam z tego sprawy, bo bylam pod wplywem innych pogladow. Uwazalam ze pewnych rzeczy nie da sie wybaczyc, ale okazalo ze sie da. Malo tego, ja rowniez jestem niedoskonala i pewnie tez bede potrzebowala przebaczenia. Nie modlilam sie o te laske, nawet mi to przez mysl nie przeszlo, a mimo to ja otrzymalam od Maryi i Jezusa. Oni wiedza najlepiej czego nam potrzeba, aby siebie udiskonalac.
          Prawde mowiac nie modlilam sie nigdy, przynajmniej nie pamietam tego o powrot chlopaka, ale staram sie zrozumiec polozenie takich modlacych sie osob. Moze takie osoby nie dostana tego o co prosza, ale to jest MODLITWA i moze sie komus ona wydawac egoistyczna, ale w dalszym ciagu, to modlitwa i nie o to, zeby komus stala sie krzywda, ale o powrot ukochanej osoby. Bog to widzi i nie chcac nikogo krzywdzic obdarowuje laska inna. Tylko trzeba ja dostrzec.

        • Ja uwazam, ze wszyscy macie racje.
          Procz czerni i bieli istnieje szeroka paleta barw. Wszystko to jest dynamiczne, zmienia sie itd.

        • Miałam więcej nie wypowiadać się w tym temacie ale zrobię to jeszcze raz, chociaż zrobiło się tu bardzo gorąco. Po wypowiedzi Przemka, że stracił do Cytryny szacunek, zrozumiałam komentarze innych osób na tej stronie i już trochę inaczej do tego podchodzę, tak samo jak do wpisów, że NP nie jest nowenną nie do odparcia. Tak więc jakaś korzyść dla mnie. Sprawa druga – czy księża są wyznacznikiem nieomylności? Swojego czasu mój brat zastanawiał się nad pójściem do seminarium. Wydawało mu się, że ma powołanie. Był w Oazie więc miał styczność z różnymi księżmi. Kapłani ci zaczęli brata utwierdzać w tym, że rzeczywiście ma powołanie i powinien zostać księdzem. Brat do końca nie był do tego przekonany ale pod wpływem rozmów z tymi znajomymi kapłanami, będąc na III roku studiów chciał je rzucić i wstąpić do seminarium. Na szczęście znalazła się osoba, która przemówiła mu do rozsądku i powiedziała, że jeśli naprawdę Bóg go powołuje to powołanie to nie wygaśnie lecz będzie trwało ale niech najpierw skończy studia. Jeśli nadal będzie czuł powołanie to pójdzie po studiach. Brat na V roku poznał dziewczynę, tą jedyną, właściwą (wcześniej też miał kilka więc powodem myślenia o seminarium nie był brak drugiej połówki) i dziś są małżeństwem z małymi, rozbrykanymi berbeciami :-). Czasem Pan Bóg posługuje się osobami świeckimi, żeby coś człowiekowi uzmysłowić ale ludzie potrafią być ślepi i głusi, chcą tylko słuchać tych, którzy potwierdzają ich wersję, którzy zgadzają się z ich spojrzeniem na dany problem. Co do zaczynania od nowa NP po jakiejś omyłce lub nie odmówieniu w całości danego dnia – odmawiałam NP w intencji mojej Mamy. Wśród tych 54 dni trafiły mi się 2, kiedy, z przyczyn niezależnych ode mnie, nie byłam w stanie odmówić w ogóle różańca. Nie było to spowodowane moim lenistwem czy zniechęceniem więc te 2 dni odrobiłam później nie zaczynając NP od początku. Wierzę, że Maryja bierze wszystko pod uwagę i jeśli Pan Jezus zechce obdarować moją Mamę łaską, o którą się modliłam, to tak się stanie. I jeszcze jedno. Czy gdyby Przemek modlił się o szczęście swojej dziewczyny a nie o to by za nim zatęskniła czy nie otrzymałby wielu łask? Może nawet dziewczyna wróciłaby do niego, jeśli Bóg w swoim zamyśle widzi ich jako małżeństwo. Ale intencja, która w jakiś sposób może krzywdzić drugiego człowieka (obecnego chłopaka dziewczyny), moim zdaniem, nie jest do końca w porządku (nawet patrząc z czysto ludzkiego punktu widzenia). Oczywiście prośba może się spełnić, jeśli taki jest zamysł Boży ale czy proszący może o sobie powiedzieć, że kocha szczerze i bezinteresownie (a taka jest prawdziwa miłość)? Ktoś może np. pomóc drugiemu człowiekowi, bo spodziewa się rewanżu a ktoś inny pomoże nie licząc na odwdzięczenie się. Czy te 2 przypadki są takie same, mimo iż obie osoby komuś pomogły? Pewnie, Przemku, i do mnie straciłeś szacunek, bo myślę podobnie jak Cytryna. Zresztą po Twoim ostatnim wpisie, po jego tonie i zamieszczonych zwrotach niczego innego się nie spodziewam.

        • Niektórzy piszący na tym forum twierdzą, że nie jest ważna intencja, gdyż modlitwa sama w sobie jest dobra i poprzez nią Bóg obdarza człowieka łaskami. Piszą też, że człowiek, który modli się o powrót ukochanej/ukochanego, która/który jest już z kimś innym nie jest zła, że nie jest to modlitwa o cierpienie osoby, z którą była miłość jest obecnie w związku. Otóż podam analogiczny przykład tylko z innej sfery życia. Pewna osoba modli się o pracę w danej firmie na danym stanowisku – wymarzona firma i wyśnione stanowisko. Modląc się wie, że aby ona otrzymała tą posadę, ktoś kto aktualnie zajmuje to stanowisko musiałby tą pracę stracić. Czy więc, oczywiście pośrednio, nie modli się o cierpienie dla tej osoby jaką byłaby utrata pracy? Oba przypadki są analogiczne z tą różnicą, że pierwszy dotyczy miłości, drugi pracy. Czy te intencje są więc czyste, piękne i pozbawione egoizmu? Dla mnie postawa egoistyczna aż bije po oczach. Liczy się to, co chce modląca się osoba a nie są ważne uczucia, potrzeby czy po prostu dobro kogoś innego. I nie jest ważne, że na końcu dodane jest zdanie:”Jeśli taka Twoja wola”. Można się np. modlić o złamanie nogi przez sąsiada, którego się nie lubi i dodawać: „Jeśli taka Twoja wola”, czy taka modlitwa będzie właściwa? Jak można uważać, że intencja nie ma znaczenia, że liczy się tylko modlitwa, która sama w sobie jest dobra. Przemek napisał, że Bóg jest Dawcą miłości, że miłość pochodzi od Niego. Ale nie znaczy to, że Pan Bóg programuje ludzi i zmusza, żeby np. Tomek pokochał Kasię, a Zosia Piotrka. Człowiek czerpie miłość z Boga, jeśli trwa przy Nim uczy się kochać jak kocha sam Bóg – miłością nieograniczoną, bezinteresowną – stąd możliwa jest miłość nieprzyjaciół. Ale, ponieważ jest wolny, nie jest zaprogramowany miłością do danej osoby, i jak napisała Cytryna, z którą całkowicie się zgadzam, Bóg nie zmusi kogoś do kochania osoby, która w tej intencji się modli. Jeśli rozstanie nastąpiło z powodu jakiego nieporozumienia czy kłótni, Pan Bóg może pomóc wyjaśnić daną sytuację ale jeśli ktoś odszedł, bo zrozumiał, że nie kocha tamtej osoby to Pan Bóg nie zmusi go do miłości i próżne są modlitwy w tej intencji.

        • Małgosiu,podałaś bardzo dobry przykład z tą pracą. Niestety wiele osób ma takie własnie egoistyczne podejście. Osobiście znam kobietę, która po porzuceniu przez męża modliła się o to, by jego nowa partnerka (lub już wtedy żona) poroniła – bo wtedy mieliby za swoje. Oczywiście można zrozumieć jej cierpienie, ale ona nie modliła się o powrót męża, już nawet tego nie chciała, chciała tylko żeby ich dziecko zmarło bo wtedy miałaby satysfakcję. Nie wiem czy na końcu dodawała Bądź wola Twoja, ale nawet jeśli to i tak uważam, że była to straszna modlitwa. Moim zdaniem intencja jest kluczowa w modlitwie. Załóżmy że małe dziecko modli się o zdrowie dla mamy, ma w serduszku czystą intencję ale nie umie jeszcze trudnych modlitw więc mówi swoimi słowami – a po drugiej stronie mamy kobietę która dniami i nocami modli się o śmierć dziecka byłego męża, co tutaj się bardzie liczy? Godziny poświęcone na modlitwę czy czysta intencja tego dziecka? Intencja jest bardzo ważna.
          Mam nadzieję, że osoby, które modlą się powrót kogoś ukochanego szybko doznają pocieszenia i Bóg wysłucha Waszych modlitw w taki sposób jaki będzie możliwy. Wiem jak to jest, też nie raz cierpiałam po rozstaniu i rozumiem, że człowiek wtedy chwyta się każdej nadziei i to zrozumiałe, że szuka pomocy u Boga. Osobiście nigdy nie modliłam się o powrót z powodów o których pisałam wcześniej, jednak jeśli ktoś to robi (z czystą intencją, tzn. bez intencji skrzywdzenia kogoś) to na pewno Bóg się temu przysłuchuje i pomoże tak jak będzie to możliwe.
          Jeszcze dwa słowa do Nikity, co do księży, to masz rację to są tylko ludzie i też mogą się mylić. Polecam wszystkim modlitwę za księży, np. duchową adopcję jakiegoś wybranego księdza.

  9. Gdy miałam ok. 20 lat i miałam chłopaka to wydawało mi się, że to jest ten jedyny na całe życie. Tak wtedy czułam. Okazało się jednak, że był na pół roku i że na końcu chodził ze mną i jeszcze z inną.
    Wiele jest takich przypadków, także jeśli ktoś się modli o powrót dziewczyny/chłopapa i „nie jest wysłuchiwany”, to niech to ostatecznie przyjmie jako błogosławieństwo. Wiem, ze trudno, ale czy wiemy na pewno, co jest dla nas dobre?
    Inaczej jest w przypadku małżeństwa, jak ktoś już zauważył. Małżeństwo to świętość. Często jednak, zwłaszcza w ostatnich czasach, małżonkowi kierują się zamiast dobrem rodziny, to „dobrem” swoim, pożądliwoscią i dochodzi do zdrad. Tutaj nawet trzeba się modlić o to, by Jezus Chrystus dotknął oczu chorego małżonka, który ” utracił wzrok”, o odzyskanie tego wzroku i powrotu do rodziny.
    Ja sie tak modle, po przeczytałam na tej stronie wypowiedzi kobiet, od ktorych mężowie odeszli do innych, a one czekają i ich dzieci również. Modlę sie rownież o bliską mi osobę, która też jest w takiej sytuacji.
    Na cudzym nieszczęsciu swojego szczescia sie nie zbuduje.

    Mozna sie tylko łudzić i oszukiwać, ze bedzie lepiej z inną/innym niz z obecna zona/mezem. To jest pogoń za wiatrem.
    Przykro patrzec na dzisiejszy swiat pelen wyuzdania, gdzie zdrada jest na porzadku dziennym.

  10. Kochani,

    wymiana myśli na forum to nie to samo, co dyskusja w realu; tak łatwo o niezrozumienie… Zamrażamy swoje myśli nadając im formę konkretnych słów, nie mamy możliwości szybkiego zareagowania i sprostowania mało precyzyjnych sformułowań, narażamy się na niewłaściwą interpretację naszych myśli, czy to z powodu nieuważnego czytania odbiorcy naszych wiadomości, czy z powodu nietrafionego doboru słów lub ryzykownych przykładów…
    Dlatego tym bardziej warto czasem przystopować i nie wydawać tak łatwo pochopnych sądów. Nie wymądrzać się, krótko mówiąc:) Zauważcie, że Przemka już tu nie ma:( Dostał od nas piękne wsparcie… Przemek wszedł na stronę o NP (już jestem pod wrażeniem), podjął trud tej modlitwy i będąc na początku Nowenny (z treści posta wynika, że pierwszej) napisał optymistyczną wiadomość, w której nie doszukałam się niczego złego. Po prostu podzielił się z nami spokojem i ufnością, które mu ta modlitwa niespodziewanie przyniosła i zachęcił do powierzenie swoich spraw Jezusowi i Matce Bożej. Tyle. Tylko, że nieopatrznie dodał, w jakiej intencji się modli.
    No i usłyszał, że jego intencja jest egoistyczna, że po modlitwie w takiej intencji nie należy się wiele spodziewać, poddana w wątpliwość została nawet szczerość Jego uczucia, bo gdyby prawdziwie i szczerze kochał, to modliłby się o szczęście swojej byłej dziewczyny, nie o jej powrót. To są cytaty. Napisanych zostało tu mnóstwo słów na temat tego, o co powinien się modlić i jak sformułować intencję, bo my wiemy lepiej… Znamy Przemka, Jego byłą dziewczynę, wiemy, jaki związek tworzyli, co ich poróżniło, z kim i dlaczego związała się Jego była ukochana, czy tworzą dobrą parę i jakie uczucia oraz plany ma wobec tej kobiety jej aktualny mężczyzna, który został tu objęty największą troską i współczuciem. Bo Przemek chce mu swoją modlitwą odebrać dziewczynę… Cytryna i Małgosia najwięcej zrozumienia mają dla aktualnego faceta byłej dziewczyny Przemka, a Przemka ZAGADAŁY i zrobiły z niego egoistę mieszając w to wszystko przykłady o Hitlerze, prośbę o poronienie i o to by sąsiad złamał nogę (wiem, że to TYLKO przykłady, ale ja uważam, że bardzo nie na miejscu). Nie chciałabym trafić przed sąd, w którym tak szybko wydaje się wyroki;) Tak łatwo wszystko zinterpretowałyście i oceniłyście. A przecież wiemy bardzo mało. Prawie nic. Warto pamiętać, że, tak jak pisała Kinga, prócz czerni i bieli są jeszcze inne barwy… Odniosłam wrażenie, że Niektórzy z tu obecnych boją się, że Bóg pod wpływem czyjejś modlitwy mógłby zabrać Im Ich Mężczyzn, bo ich byłe dziewczyny się o to modlą. Trochę więcej zaufania do Boga:) Wydaje się Wam możliwe, że Bóg może zechcieć zniszczyć dobry związek, bo ktoś Go o to wytrwale prosił?? Bliskie jest mi to, co znów napisała Kinga: nawet jeśli modlitwa Przemka wydaje się komuś egoistyczna, to przecież on nie prosi o czyjąś krzywdę. Prosi o powrót Ukochanej. Dlaczego zakładacie, że musi się to koniecznie wiązać z czyjąś krzywdą? Bóg potrafi wejrzeć w nasze serca i pięknie poukładać nasze sprawy, tak, by nikomu nie stała się krzywda. I mam tu na myśli najróżniejsze rozwiązania! Także te, o których pisały Kinga i Wierząca: jeśli nie dostaniemy tego, o co prosimy, otrzymamy inne łaski, w tym np. łaskę wybaczenia, czy pogodzenia się z sytuacją.
    Dziewczyny, nie jest tak, że neguję wszystko, co tu napisałyście, ale kurczę, mam nadzieję, że nie podcięłyście Przemkowi skrzydeł… Myślę, ze On liczył tu na większe wsparcie. Gdybym ja w momencie rozpoczynania mojej pierwszej Nowenny została tak przyjęta na tej stronie, straciłabym ducha, bo mój duch był wtedy słaby. Byłam chodzącym nieszczęściem, straciłam sens mojego życia, nie chciałam żyć. Właśnie z powodu miłości. Mam wielką nadzieję, że Przemek potraktuje to jako pewną „próbę”, nie zrazi się i będzie trwał w modlitwie. Takiej, jaką dyktuje Mu w tym momencie Jego serce.

    PS Dziewczyny, nie wiem, co Was tak zasmuciło w moim poście… Co więcej, nigdzie nie napisałam, ze intencja nie jest ważna… Napisałam, (lub raczej chciałam być tak zrozumiana) że nie nam – ludziom – oceniać czyjeś intencje i modlitwy i mówić, czy należy się dużo, czy mało po nich spodziewać.
    Pozdrawiam Wszystkich:)

    • Owieczko, jeśli np. mama widzi, że jej dziecko patrzy tylko jednostronnie i wie, że gdyby poznało więcej w danej dziedzinie, ogarnęłoby szerzej jakiś aspekt, byłoby po prostu mądrzejsze i potrafiło podejmować mądre i szlachetne decyzje czy wówczas gładziłaby je po głowie i mówiła: „dobrze robisz, wszystko jest w porządku, tak trzymaj”, czy raczej nie ukazałaby mu innych aspektów danej sytuacji, których to dziecko po prostu nie zauważa? Nikt Przemka tutaj nie kamienował ale wybacz, pisanie, że intencja nie jest ważna (stąd przykład sąsiada i jego złamanej nogi 😉 ), bo modlitwa sama w sobie jest dobra a Bóg i tak postąpi według własnej woli jest, jak dla mnie, lekką herezją więc nie będę milczeć na takie nieprawdziwe stwierdzenia. Nie chodzi też o to, że się boję aby ktoś mi nie odebrał mężczyzny (przerabiałam to już kiedyś i jakoś nic się nie stało). Ale, jak sama napisałaś, nie wiemy nic o aktualnym chłopaku dziewczyny, o jego zamiarach, uczuciach itp. Więc skoro nikt tego nie wie, i myślę, że Przemek również, to tym bardziej nie powinno modlić się w taki sposób aby spełnienie prośby mogło sprawić komuś choćby teoretyczny ból. Terapia na ukojenie bólu po porzuceniu przez ukochaną osobę to modlitwa o jej powrót? Moim zdaniem tak robią tylko niedojrzali ludzie. Napisałaś, że Przemek prosi o powrót Ukochanej a nie możesz zrozumieć, że ta Ukochana go nie chce skoro go zostawiła? I to wiele miesięcy temu. Zaraz napiszesz, że nie wiadomo czy nie chce, jak to było itp… Tak, pewnie by chciała ale się boi! To tak jakby ktoś komuś powtarzał, że 2+2=4 ale ta osoba nagminnie twierdzi, że suma to 5. Tak właśnie jest z tymi porzuconymi. Ktoś im mówi, że ich po prostu nie kocha a oni dalej swoje, że Bóg może to zmienić i wlać w serce miłość, tęsknotę i ta osoba pokocha, może nawet jeszcze bardziej i goręcej, jak mały zaprogramowany robocik. Przepraszam, może napisałam za ostro, ale mam w pamięci sytuację sprzed lat kiedy mój były chłopak nie dawał mi spokoju po rozstaniu i nie docierało do niego twierdzenie, że go nie kocham. Widzę, że do wielu osób piszących na tym forum też nie docierają takie stwierdzenia od byłych i na siłę, wciągając w to Boga, starają się to zmienić. Bóg daje siłę i moc do przezwyciężania trudności, problemów, cierpienia choćby po odejściu ukochanej osoby, i o to warto się modlić, ale zlitujcie się, nie będzie programował robotów – nie po to nas stworzył wolnymi.

    • Powiem Ci Owieczko, że masz rację z tym, że pisanie na forum to nie to samo co rozmowa. Wiadomo, że nie możemy się nie wiadomo jak rozpisywać i wiele pozostaje niedomówień. Ja np. z jednego Twojego postu wywnioskowałam, że intencja nie jest w ogóle istotna. Dlatego ja i Małgosia podałyśmy przykłady egoistycznych intencji. Z kolei teraz o wiele bardziej rozumiem Twoją postawę. Wiele też wynika z naszych osobistych doświadczeń. Ja znam takie osoby, które modliły się latami o kogoś powrót, zmarnowały sobie młode lata, odtrącały innych mimo że tamta osoba dawno ułożyła sobie życie. Potem pojawiają się takie posty, że NP jest nieskuteczna, Bóg się mnie wyparł itd. i ja tylko chciałam przedstawić jak ja to widzę, że niektórych rzeczy nie można zwalać na Boga tylko spojrzeć prawdzie w oczy, albo spróbować naprawić problem jeśli się da. Kilka lat nalezałam do duszpasterstwa akademickiego i co drugi chłopak się tam udzielał tylko dlatego, żeby znaleźć w Bogu ratunek po rozstaniu. Jeden nawet rzucił pracę, żeby mieć więcej na to czasu (ma przeszło 30 lat). Czy to źle, że się modlili? Oczywiście, że nie, to wspaniale. Ale oprócz tego powinni żyć i starać się jakoś pozbierać, bo inaczej tylko lata upływają i nic się nie zmienia. Powiem szczerze, irytowali mnie i moje koleżanki 🙂 Ciągle mówili, że chcą kogoś wartościowego poznać, ale byli tylko zatopieni w modlitwach żeby coś się zmieniło, ale nie robili nic w tym kierunku. Powiem szczerze, że miałam ich w pewnym stopniu przed oczami, kiedy pisałam o sprawie Przemka. Widziałam te wszystkie zawiedzione twarze, żalące się, że Bóg ich nie wysłuchał – a przecież ciężkie miał zadanie, żeby spełnić takie prośby. I pewnie dlatego tak do niego podeszłam jakbym go znała, bo słyszałam takie historie już wiele razy. Ale masz rację, nikt z nas go nie zna i nie wiadomo, co nim kieruje i dlaczego się rozstali. Ja nie napisałam, że modlitwa mu w niczym nie pomoże, przeciwnie, napisałam, że modlitwa o rozwiązanie tego problemu lub o uzdrowienie relacji jeśli np. ktoś ich specjalnie rozdzielił jak najbardziej może pomóc. Chodziło mi tylko o to, że jesli ktoś przestał kochać albo w ogóle nigdy nie kochał to modlitwą się go do tego nie nakłoni. Jestem też pewna (chociaż ich nie znam) że Małgosia i Nikita miały podobne podejście do sprawy. Nie chciałam nikogo dołowac, raczej chciałam, uniknąc sytuacji, gdzie za kilka miesięcy ktos napisze dlaczego NP jest nazywana nowenna nie do odparcia skoro moja prośba nie została wysłuchana. Także tak to wygląda z mojego punktu widzenia, zbyt wiele widziałam osób które modliły się o kogos powrót latami, żeby teraz nie zareagować. Chciałam pomóc, ale po tym co napisałas, przyznaję Ci rację, że czasami zbyt dosadnie sie wypowiedziałam. Ale pisałam tez, że jeśli ktoś się modli z czystą intencją o powrót kogoś, to na pewno dostanie od Boga pomoc, jak choćby spokój i siłę. Już kończąc, chodziło mi tez o to, że jeśli ktoś twierdzi, że jeśli Bóg zechce to potrafi rozpalić w czyimś sercu na nowo miłość, to po tym jeśli tamta osoba jednak nie pokocha na nowo, to osoba która się modliła, może mieć niepotrzebnie żal do Boga, bo skoro mógł to czemu tego nie zrobił? Rozumiem już teraz Twoje podejście i mam nadzieję, że moje jest teraz też jaśniejsze. Pisałam w dobrej wierze, myslę, że wszyscy inni też chcieli dobrze, a że temat wywołuje emocje to zrobiła się niezla dyskusja. Każdy ma prawo do własnego zdania. Nie chciałam wcześniej się aż tak rozpisywać jak teraz, starałam się pisać krótko i konkretnie no i może dlatego, nie raz wyszło to zbyt dosadnie. Pozdrawiam wszystkich 🙂

    • Jeszcze jedno wyjaśnienie. To Przemek napisał, że intencja nie jest ważna, nie twierdziłam, że to Twoje zdanie, Owieczko.

    • Zauważmy, że Przemek nie modli się o wyjaśnienie jakiegoś niedomówienia czy sytuacji, która ich poróżniła i w konsekwencji doprowadziła do rozstania tylko o rozpalenie serca i zatęsknienie za nim osoby, która go zostawiła i na dodatek ma nowego chłopaka. Człowiek zdrowo myślący i średnio inteligentny domyśli się więc, że ta dziewczyna Przemka zwyczajnie nie kocha i nie chce z nim być. Nie trzeba zatem znać całej historii ich znajomości, żeby móc coś na ten temat napisać. Napisane zostało przez kilka osób, że modlitwa o wyjaśnienie nieporozumień, niedomówień czy też szkodliwości działania osób trzecich jak najbardziej ma sens. Pan Bóg na pewno pomaga wyjaśnić takie sytuacje i osoby się schodzą. Ale prośba o zatęsknienie i rozpalenie serca miłością jest chora i niedorzeczna. „Pan Bóg jest wszechmogący”, „gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy” itp (cytaty Owieczki), ale nie bierze się pod uwagę w tych stwierdzeniach tego, co pragnie ta druga osoba. Jak można chcieć aby Pan Bóg w jakikolwiek sposób ingerował w jej uczucia? Rozpalał serce, sprawiał, że zatęskni. Moim zdaniem właśnie to jest nie na miejscu a nie przykłady o złamanej nodze sąsiada. Modlitwa zbliża do Boga ale módlmy się mądrze i nie zachowujmy się jak rozkapryszone dziecko, któremu zabrano zabawkę a ono uparcie chce ją odzyskać.

      • Atakujecie Przemka, tak naprawdę nie znając jego sytuacji. Coś tam powiedział, ale jaką macie pewność, że jest to 100% obraz sytuacji. Może ta modlitwa jest po to, aby później mógł sobie powiedzieć, że zrobił wszystko, aby ją odzyskać, a skoro tak się nie stało, to znaczy, że Pan Bóg tak chciał. Może właśnie wtedy sam zrozumie, że to bez sensu taka modlitwa, ale musi sam przejść tę drogę. Sam musi to zrozumieć. Dlaczego tak łatwo go osądzacie, że jest egoistą i że myśli tylko o osobie? Każdy modli się jak umie i nawet jeśli nasze modlitwy czy intencje nie są doskonałe, to na szczęście, to Pan Bóg decyduje, która z nich zostanie wysłuchana i myślę, że dzięki temu żadna modlitwa nigdy nie wyrządziła nikomu krzywdy, ani szkody.

        • Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Przemek pisząc na tym forum powinien mieć świadomość tego, że ilu jest ludzi na świecie tyle poglądów na daną sprawę. Przemek w pierwszym poście (głównym) daje rady jak powinna wyglądać intencja o powrót ukochanego. Napisał cytat: „Dlatego prosząc Boga i jego Matkę o takie sprawy, nie powinniśmy mówić „SPRAW ABY BYŁ/A ZE MNĄ”… Powinno to raczej brzmieć: „ROZPAL SERCE, SPRAW ABY ZATĘSKNIŁ/A”.” Mam prawo się z tym nie zgadzać i napisać swoje zdanie. Ktoś zawiedziony w miłości przeczyta rady Przemka, podaną, według niego, prawidłowo brzmiącą intencję i będzie ją powielał. Dlatego jeśli przeczyta też to, co napisały inne osoby, które się z Przemkiem nie zgadzają oraz argumenty tych osób, wówczas może się zastanowić i wybrać sposób modlitwy, który mu odpowiada. Nie chodzi nawet o samą intencję ale o przestawienie się z myślenia czysto ludzkiego na myślenie Boże a to już duży postęp. Wydaje mi się, że broniący Przemka to osoby, które same kiedyś zostały porzucone i modliły się o powrót ukochanych, widzą w Przemku samych siebie i tak trudno im zrozumieć odmienne zdanie, które każdy ma prawo mieć. Tak, zapewne żadna modlitwa nie wyrządziła drugiej osobie krzywdy ani szkody ale modlący może wyrządzić ją samemu sobie nie chcąc zauważyć pewnych rzeczy, trwać w uporze maniaka nieraz przez lata, nie wzrastać duchowo mając błędne pojęcie o Bogu i drugim człowieku. Człowiek pokorny i „Boży” przyjmuje do wiadomości cudze poglądy nawet jeśli się z nimi nie zgadza a nie traci do ludzi szacunek. Jak dla mnie to Przemek może modlić się o co tylko chce – nic mi do tego, to jego życie – ale nikt mi nie zabroni napisać co o tym sądzę, żeby czytający mogli zastanowić się nad różnym rozwiązaniem danej kwestii. Każdy wybierze, co mu pasuje.

        • Do Nikita (post 4 lutego 19:45): Rozumiem, że to wasze zdanie i że macie do niego prawo, ale w każdym prawie są chyba jakieś granice. Na każdym kroku oceniacie, tak naprawdę nikogo nie znając. Tak bronię Przemka i wcale nie byłam porzucona, ale za to byłam często ofiarą różnych pomówień, bo komuś się coś wydawało. Skoro robię coś tak, to na pewno jestem taka czy owaka (nie szukając daleko, sama mnie oceniłaś, tylko na podstawie tego, że stanęłam po czyjejś stronie).

    • Zgadzam się z tym co napisałaś w 100%. Super, że są takie osoby, tak wrażliwe na innych i empatyczne. Oby więcej takich:)

      • Moja wypowiedź miała być pod wypowiedzią Owieczki (post z 4 lutego godz. 00:26). Nie chce, żebyście pomyśleli, że sama siebie wychwalam 😉

        • Wierząca, czytaj, proszę, dokładnie. Napisałam: „wydaje mi się”, co nie jest równoznaczne z pewnością i oceną. Czy ktoś tu kogoś pomówił? Wrzuć na luz. To nie boli.

  11. Co złego jest w proszeniu o powrót ukochanej osoby?
    Jezus powiedział: proście o cokolwiek chcecie, a Ojciec da wam. Sam w ogrójcu też prosił Ojca, żeby odsunął od Niego „ten kielich”. Skąd wiecie, że Przemek nie dodał (nawet w sercu, nie wypowiadając tych słów)”ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”?
    Skąd wiecie, czy jego dziewczyna tak naprawdę odeszła ze swojej woli, a nie pod wpływem złego ducha?
    Przepraszam, ale nie wiecie nic… Lepiej byście się w ich imieniu i za nich pomodlili…

  12. Modlitwa Przemka ma sens. Według mnie kompletnie bez sensu jest osądzanie Jego osoby i wątpienie w szczerość oraz sens Jego intencji. Prawdziwa miłość to taka, która nigdy nie ustaje – a jeśli ustaje, to była zakochaniem, zauroczeniem. Tylko wtedy, jeśli kocha się kogoś całym sercem, można tak naprawdę zrozumieć czyjeś inne serce. Miłość jest dobrem, jest łaską – modląc się o nią Przemek prosi o to dobro właśnie – o dobro i łaskę dla Nich Obojga.

  13. Dołączę się i ja do dyskusji…
    Ks. Pawlukiewicz twierdzi: że każda intencja modlitwy ma sens, nawet ta, która ma pobudki egoistyczne. Przecież modlimy się często o poprawę naszej sytuacji w różnych sferach życia: lepsza praca, zdrowie itp.

    Napewno człowiek dzięki samej modlitwie może coś zrozumieć i wyjść z tego egoizmu i ustawiania życia pod siebie. Lepiej jeżeli podejmuje trud modlitwy… niż żeby chodził codziennie do baru i tam wyżalał się przypadkowym osobom w trakcie picia, czy zatracił się w grzesznym życiu.

    Natomiast w kwestii słuszności intencji: Bóg jest wszechmogący i może Nam pomóc w taki sposób, że pomimo modlitwy w konkretnej intencji, postawi na naszej drodze inną osobę, przy której ta nasza ukochana będzie wręcz blado wyglądać. Miłość Boga do ludzi jest inna niż nasza do Niego… my prosimy o konkretne rozwiązania z kolei On co jakiś czas może zsyłać Nam na ziemie koła ratunkowe i tutaj my musimy być uważni, żebyśmy tej pomocy nie przegapili.

    Człowiek, który ma założone klapki na oczach i widzi tylko jedną drogę szczęścia… może przegapić wiele innych, krótszych, łatwiejszych dróg.

    Przejdę do meritum…popieram wersję powyższe, żeby modlić się o szczęście drugiej osoby, natomiast chcę też dać wiarę tym bardzo mocno zakochanym w danej osobie. Módlmy się o odbudowanie relacji z drugą osobą…, przez przyjaźń… Jeżeli prawdziwie kogoś kochamy to pomimo wszystko chcemy dobra tej osoby, często cierpiąc samemu. Natomiast z przyjaźni rodzi się miłosć i o ile ona nie jest w żadnym związku sakramentalnym to ciągle można probować… Jeżeli nasza przyjaźń wypali, to będziemy bliżej siebie… A druga osoba będzie miała możliwość wyboru, czy dalej tkwić w związku czy związać się ze swoim przyjacielem i zarazem byłym partnerem.

    Każdy związek przeżywa gorsze i lepsze chwile… wielu ludzi też tkwi w zwiazkach bo nie widzi lepszych alternatyw. Dlatego pomimo wszystko bądźmy blisko swoich ukochanych osób, każdy związek przechodzi kryzysy, wypalenie w uczuciu… o ile mamy coś do zaoferowania drugiej osobie to warto spróbować, bo jeżeli tylko mamy zaspokoić swoje własne ego to szkoda czasu.

    Dlatego wpierw uświadamiajmy sobie: czy ta osoba jest tą właściwa? Jeżeli tak, to po jakimś czasie spróbujmy odbudować najpierw przyjaźń. Z przyjaźni może zrodzić się miłość. Pamiętajmy, że po czasie rozstania każdy z Nas jest inny… i to co było nie wróci…to musi być nowe inne uczucie. Bądźmy pprawdziwymi przyjaciółmi dla siebie, a nie za wszelką cenę dążmy do zbliżenia… Nie rańmy też tej drugiej osoby w związku… w końcu dajmy wybór tej naszej miłości.

    Na koniec na pocieszenie: „Bóg najlepsze zachowuje na koniec”.

    „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą”

  14. kochani, a co z tymi których małżonkowie odeszli po 30 latach sakramentalnego małżeństwa?. Modlić się o ich powrót?, czy ich PAN BÓG pozbawi wolnej woli ?. Piszę o sobie, mąż porzucił mnie po 35 latach małżeństwa, ja trzeci rok płaczę i modlę się o jego powrót, wszyscy mi mówią ze moja modlitwa na nic, bo mąż ma wolną wolę.

  15. Dawno,dawno temu po skonczeniu szkoly,zaczelam szukac pracy.Niestety pracy nie bylo,a ja coraz gorzej czulam sie w swoim rodzinnym domu.Nie chcialam juz tam mieszkac(nie wazne z jakich przyczyn)delikatnie mowiac nie dogadywalam sie z rodzina.Czesto choodzilam do sw.pamieci sasiadki,a Ona dala mi mnustwo artkulow o Licheniu.Nie bylo jeszcze w tedy ery komputerowej(przynajmniej nie u mnie)i mialam tylko te artkuly:ksiazeczki,obrazki,a przedewszystkim SWIADECTWA o wysluchaniu Matki Bozej Lichenskiej.No wlasnie to byly tylko prawdziwe swiadectwa ludzi,ktorzy zaufali,uwierzyli i zostali wysluchani.Nikt im nie mieszal w glowie,czy ich intencja ma sens czy go nie ma i czy jest zgodna z wola Boza.Dlatego tez ja kiedy zaczelam prosic Matke Boza Lichenska,aby pomogla mi znalezc prace z dala od domu,nie myslalam o tym,czy moge sie o to modlic tylko po prostu sie modlilam i blagalam Matke,zeby mnie wysluchala.Ja po prostu w to wierzylam i ze lzami w oczach blagalam dzien w dzien.Pojawila sie nadzieja,a raczej mialam juz pewna prace.Cud!!!ale dlugo moja radosc nie trwala bo nagle ktos sie rozmyslil,albo raczej zwatpil w to,ze sie do tej pracy nadaje.Nie bylo w tedy komorek i tak na prawde nic nie wiedzialam.Ale modlilam sie i wciaz prosilam bo tak bardzo chcialam wyjechac.Nie bylo nadziei a ja wciaz prosilam,a to dlatego,ze nie mialam dostepu do internetu,gdzie ktos”madrzejszy”powiedzialby mi,ze moja modlitwa nie ma sensu.Ja sie oparlam na tamtych swiadectwach i tylko na nich i uwierzylam tym ludziom ktorzy tak bardzo zawierzyli i uwierzyli.Konczac moja historie ok.po miesiacu dostalam list,ze jednak chca mnie do tej pracy.Okazalo sie,ze osoba ktora we mnie zwatpila przemyslala sprawe i w ten sposob dostalam prace w ktorej sie sprawdzilam.Dla mnie to byl cud,ktory otrzymalam bo bardzo wierzylam i nie bylo nikogo kto zasialby we mnie zwatpienie.Teraz modle sie w tej bardzo kontrowersyjnej intencji i jest mi przykro,ze tutaj gdzie powinny byc tylko SWIADECTWA,sa jakies dziwne dyskusje,ktore koncza sie czesto klutnia.Dla mnie jakies nieporozumienie.Na takie dyskusje sa inne miejsca,ale wiem ze i tak tego nie zmienie i dalej „ktos”tu bedzie sial zwatpienie zamiast nadzieje…pozdrawiam

  16. A ja wypowiem się na temat intencji o powrót ukochanej osoby:)
    I mnie takie coś nie jest obce. Miałam chłopaka z którym byłam przez 3 lata, razem mieszkaliśmy, planowaliśmy życie, a tu masz ci los – odszedł… Napisał mi chamskiego sms-a, uznał, że związek ze mną go nudzi, a ja nic dla niego nie znaczę – nogi się pode mną ugięły, myślałam o małżeństwie z nim, o dzieciach a nagle spadło na mnie coś takiego. Płakałam każdej nocy, codziennie słyszałam od rodziców „zostaw go, nie wart jest ciebie”. Tyle, że ciężko wpoić osobie której właśnie cały świat runął a piękne idee legły w gruzach, że to rozstanie jest najlepsze… Spotkaliśmy się, wyjasnił przyczynę rozstania i zaznaczył, że był ze mną tylko dlatego, że szkoda mu było powiedzieć komuś kto go kocha, że jest w jego oczach nikim. Nie radziłam sobie psychicznie z tą sytuacją, dlatego sięgnęłam po różaniec i po nowennę. Wierzyłam z całego serca że Bóg pomoże, bo to niemożliwe żeby nie pomógł. Cóż, nie pomyliłam się… W 20 dniu części błagalnej, kiedy to jeszcze leżałam w łóżku z różańcem w ręku i płakałam, zadzwonił telefon – to mój były chłopak – płakał, przepraszał, mówił, że był na mnie zły i dlatego tak powiedział, ale tęskni do mnie i odda wszystko aby mógł wrócić. Przeszliśmy ciężką próbę – w sumie pół roku wegetowałam jak roślinka zastanawiając się czy będzie ze mną na zawsze czy mnie zostawi… Bolało bardzo kiedy na moje pytanie „czy mnie kochasz?” odpowiadał „nie wiem”, niby żartem ale ja wiedziałam że coś jest nie tak. Nie radziłam sobie z tym, sledziłam go na każdym kroku, wypominałam to i tamto, miałam zaburzenia nerwicowe. Jakiś czas temu pytałam na forum czy intencja o powrót takiej osoby ma sens? – pisali mi „nie, przeciez masz znak ze coś jest źle, nie pasujecie do siebie, chcesz związku z kimś takim?” Ja się nie poddałam, choć było cięzko… i co? – dziś znów jesteśmy razem – dba o mnie bardzo, wciaż powtarza jakim jestem dla niego skarbem, nigdy nie był taki czuły, dobry…. a zaznaczam, że to ateista, ale dobry człowiek. Uważam, Pan Bóg każdego wysłuchuje i nie mamy prawa mówić o „Bozym planie”, bo Bóg niczego nie planuje, tylko prowadzi nas, wskazuje właściwą drogę i może wszystko:) Zawsze nadzieję największą dawała mi tajemnica różańca – radosna – św. Elzbieta zaszła w ciążę, choć była niepłodna, stara i na zdrowy rozsądek po co strszej kobiecie dziecko? – a tu proszę, Bóg wysłuchał jej modlitw w najmniej oczekiwanym momencie zycia. Każdego wysłuchuje, nawet gdy człowiek mówi „nie ma już nadziei” trzeba tylko wierzyć 🙂 Zaznaczam też że otrzymałam wiele innych łask od Boga i spokój, pozbyłam się nerwicy, już nie szpieguję mojego chłopaka bo mu ufam. Dostałam też wspaniały dowód na to, że różaniec działa cuda – kiedyś gdy się kłóciliśmy napisał mi, że najwspanialszym jego wspomnieniem jest taka chwila gdy usypiałam na jego kolanach – tak naprawdę modliłam się wtedy, żebyśmy na zawsze byli razem, żeby żadna kłótnia nas nie zniszczyła nigdy, a byłam zmęczona bardzo i przysypiałam, resztką sił odmawiałam różaniec… Powiedział mi przez telefon, jak po rozłące zadzwonił – akurat w chwili gdy sama juz nie wiedziałam czy nie lepiej by było modlić się o umiejętność pogodzenia z rozstaniem… Ta chwila wzbudziła w moim chłopaku najczulsze wspomnienia i zadzwonił 🙂 Jak dla mnie to ewidentny znak… Trzeba wierzyć po prostu 🙂

    • Dziękuje, od maja zastanawiam się czy nie podjąć tej nowenny, Też rozstałam się z chłopakiem bardzo podobna historia tyle, że ja czekałam aż do teraz próbując to na własną rękę naprawić niestety nie wyszło…. Ale tym świadectwem wróciłaś mi nową nadzieje że jeszcze jest światełko na naprawę tego mimo ze wszyscy mówią ze to nie ma sensu… dziękuje 🙂

    • Mam podobną sytuację, kilka dni temu zostawił mnie chłopak, mówiąc że mnie kocha ale jednak nie pasujemy do siebie. Staram się zawierzyć Bogu, chociaż wszyscy mówią, że to nie ma sensu, że powinnam dać mu spokój. Tylko jak można nie walczyć o kogoś kogo się na prawdę kocha? Dlatego postanowiłam odmawiać w tej intencji Nowennę.

  17. Brawo dla Ciebie Klaudia wymodliłaś swój powrót do niego, zdarłaś dla niego kolana, łzy wylane nie poszły na marnę i na nowo jesteś szczęśliwa. Myślę, że Twoje świadectwo powinno być jako wzorcowe umieszczone na głównej stronie o modlitw o miłość.

    Twoje świadectwo jest dowodem na to jak nie zbadane są wyroki Boskie. Wiesz, że Twój związek do łatwych nie należy już raz go straciłaś wydawałoby się, że na zawsze. Myślę, że teraz również potrzebujecie modlitwy, może z czasem pociągniesz go do Boga. Bóg dał Ci drugą szansę, bo pewnie ma jakiś plan względem Was, który Ty masz wykonać. Nie zmarnuj tej okazji i pochwal się po paru miesiącach jak Wam się układa, jakie zmiany poczyniliście, czy planujecie ślub

    • witaj .Mam pytanie czy twój mąż wrócił do ciebie.Ja też odmawiam drugą NP w intencji powrotu męża i jak na razie nadziei nie ma.

  18. Na razie nie wiele mogę powiedzieć o slubie itp, bo ledwie się pogodziliśmy, ale teraz naprawdę widzę, że to ma sens i wszystko idzie w dobrą stronę. Modlę się cały czas, codziennie, nie wyobrażam sobie dnia bez różańca. Wiele się zmieniło i teraz z perspektywy czasu, myślę, że to rozstanie było nam potrzebne. Wcześniejszy nasz związek był trochę dziecinadą, ponieważ żadno z nas nie potrafiło w racjonalny sposób podejść do problemu – byłam zazdrosna o znajomych, a zwłaszcza o dziewczyny, które wieszały mu się na szyję. Miałam żal, że wakacje spędził ze znajomymi a nie ze mną, że nigdy nie zaprosił mnie do swojego domu. Nie rozumiałam dlaczego tak jest – nigdy mi nie powiedział, więc byłam zła i ciągle się fochałam o wszystko. Nawet nie wiedziałam ile przykrości mu sprawiam. Denerwowałam się bo mimo prawie 3 lat związku panicznie bałam się że jestem dla niego właśnie taką zabawką na chwilę, a potem zostawi mnie i pójdzie do tych swoich znajomych. Kiedy zaczęłam odmawiać nowennę czułam niesamowitą pustkę, smutek, żal… Błagałam o jego powrót, bo mimo tego co się między nami działo, zawsze w jego ramionach czułam się wyjątkowa i chociaż wydarzyło się wiele, tak na co dzień dobrze mi z nim było. Łask otrzymałam baaardzo dużo
    – spokój wewnętrzny – zawsze po odmówieniu części różańca czułam się jakby troszkę lepiej, rozpacz zastępował smutek, a ja jakby lekko zaczynałam się dystansować i przystosowywać do jego braku, choć w ciągu dnia płakałam…
    – zaczęłam rozumieć moje błędy, ale przestałam sie obwiniać o rozpad tego związku, czułam się jakby „oczyszczona”.
    W 20 dniu nowenny zostałam bardzo mile zaskoczona, bo na tym etapie była we mnie juz tylko iskierka nadziei. Ufałam Bogu, ale zdawało się, ze tak będzie po prostu lepiej. Chociaż po cichuteńku wołałam „wróć”, rozum podpowiadał, że Bóg nie bedzie chciał takiej znajomości, zwłaszcza, że mój chłopak jest ateistą.
    Obecnie modlę się nadal – zrobiłam jakby przedłużenie mojej nowenny i codziennie odmawiam cały różaniec. Zauważam mnóstwo pozytywów
    – wyjasniły się wszystkie sprawy, przyprawiające mnie o dreszcze
    – stałam się spokojniejsza, nie reaguje emocjonalnie nawet w sytuacjach bardzo stresujacych
    – mój chłopak nauczył się ze mną rozmawiać – jestem nie tylko jego dziewczyną, ale przede wszystkim przyjaciółką, której mówi o wszystkim
    – zrozumiałam że czasem wiele sytuacji może tylko wyglądać dziwnie, a rzeczywistość jest inna
    – partner jest słowny, godny zaufania, dba o mnie, pokazał, że mu zależy
    – ograniczył kontakty z koleżankami, przyznał, że głupio robił, wyjaśnił że to że nie mogę u niego bywać, to nie jest moja wina, lecz sytuacja rodzinna go blokuje
    -oznajmił, że czuł do mnie sporą niechęc po tym jak mu wypominałam wszystko i zdawało mu się, że to koniec miłości, ale tęsknota przywróciła mu rozum
    To bardzo wiele, bo chyba nawet na poczatku nie było mi z nim tak dobrze, a odkąd wiem, że odzyskałam go dzięki nowennie, wierzę, że za sprawą Boga uda nam się stworzyć dobry związek 🙂

    • I ja modlę się, żeby Bóg połączył mnie z moim ukochanym, którego bardzo zawiodłam. Twoje świadectwo dodaje mi jeszcze większej nadziei. Czekam cierpliwie i trwam w modlitwie. Życzę Ci wszystkiego dobrego! 🙂

    • Również modlę się, żeby Bóg dał mi jeszcze jedną szansę wspólnego życia z chłopakiem, który mnie zostawił po tym, jak bardzo go zawiodłam. Twoje świadectwo dodało mi jeszcze więcej wiary i nadziei. Życzę Ci wszystkiego dobrego Klaudio i będę i o Tobie również pamiętać w swoich modlitwach 🙂

      • dziękuję Wam 😉 i ja się modlę za osoby, które przezywają ten sam koszmar, przez jaki ja musiałam przejść. Ostatnio zaprzestałam lekko w modlitwie, cóż nauka, praca itp… ale tak czy tak cały czas staram się byc blisko Boga… jestem już teraz o wiele silniejsza, moja zazdrość ustała całkowicie, a mój związek nigdy nie był tak silny jak teraz. Kiedyś średnio wierzyłam w tą nowennę, ale odmówiłam i przekonałam się, że działa cuda na potężną skalę:) Nawet zwyczajne życie ze świadomością, że ktoś wspaniały nade mną czuwa jest cudowna. Budzę się rano wesoła, uśmiechnieta. To niesamowite, że nawet teraz, gdy rzadziej sięgam po różaniec, nadal dostaję nowe łaski:) Zyczę wytrwałości, wiary, i ja pamietam:)

  19. witam,czytając Wasze wypowiedzi znowu w moim sercu pojawiła się nadzieja,przedstawie wam moja syt.może dla kogoś ona również bedzie pocieszeniem..moje prośby o ukochanego trwaja już dwa lata…dwa lata temu pojechalam na wakacje,za granice,w moim zyciu panował chaos,niesmak po poprzednim zwiazku i ogólnie wszystko co najgorsze i nagle na mojej drodze stanał TEN chłopak i zakochalam sie w nim w sekunde,pracował w hotelu w ktorym mieszkałam,niestety,nie znałam za bardzo jezyka ,po za tym wstydzilam sie do niego podejsc i zagadac,on tez sie nie odezwał,ale patrzył za kazdym razem w moim kierunku,wróciłam do domu nie rozmawiajac z nim,znalam tylko jego imie..jakimś cudem znalazłam go na portalu internetowym i napisałam do niego! okazało sie ze jemu sie bardzo spodobałam i tez sie wstydził odezwać,ale ja od razu czułam ze to znak! ze to nie jest przypadek chociaz znajomi i rodzina mowili zebym dała sobie spokoj,zaczelismy pisac ale za kilka miesiecy kontakt sie urwał,dowiedziałam sie ze z kims sie zwiazał. rok czasu nie mielismy kontaktu,wiedziałam ze sie wyprowadził do innego miasta i nie pracuje juz w tym hotelu. KONIEC? nie brałam tego pod uwage,modliłam sie do Boga cały rok,bo wiedziałam,czułam w sercu ze to musi coś znaczyć, i w nastepne wakacje przyjechalam znowu do tego samego hotelu…..i on tam był!! jego zdziwienie na moj widok nie miało granic,nie moglismy uwierzyc ze znowu sie widzimy,tym razem mamy szanse i nie obejdzie sie bez spotkan i rozmow,.w tym czasie kiedy ja przyjechałam on własnie ROZSTAŁ sie z dziewczyna,myslałam ze juz bedzie dobrze miedzy nami,ale niestety..był taki załamany po rostaniu ze nie myslał o zadnej nowej miłosci,wrócilam do kraju …:( serce mi pękało,on urał ze mna kontakt bo widział ze zakochałam sie w nim i cierpie a on w tym czasie nie mogł mi zaoferowac nic wiecej niz przyjazn..syt była beznadziejna,umarłam.depresja,poczucie bezsensu zycia,tym bardziej ze nie jestem osoba która kieruje sie zasadą( nie ten to inny),przy nim czułam sie idealnie,rozmawialismy bez konca,czułam i czuję ze to nie przypadek ,że Pan Bog połaczył nasze drogi,wszystko działo sie co do sekundy..i od 7 miesiecy modle sie codziennie do Sw.Rity,do Jana Pawła 2, i dokładnie dwa miesiace temu on sie odezwał! znowu mamy kontakt,normalnie rozmawiamy,wiem ze nadal mu sie podobam,ale nie mam śmiałości pytac czy dał by nam szanse,bo nie chce go wystraszyć znowu,nie wiem jak on zareaguje,ale modle sie o oświecenie jego serca i umysłu o to aby dał nam szanse,teraz kiedy już ból po jego rozstaniu minal.dodam ze to trwa 2 lata, i przez ten czas z nikim sie nie zwiazałam tutaj w Polsce,nikt mi sie nie podoba,nie moge trafic na kogos z kim tak dobrze bym sie dogadywala,w sercu mam tylko jego,moze bedziecie myslec ze jestem wariatka,ale ja wierze w przeznaczenie i wierze ze pewnego dnia po prostu nasze dusze i serca złącza sie na nowo,wierze ze Pan Bog mnie wysłucha ,przeciez cierpie tak długo,on też..a przeciez kazdy zasługuje na miłosc..:)

  20. Nowennę zaczęłam odmawiać po tym, jak rzucił mnie chłopak. Chociaż spotykaliśmy się krótko, bardzo mi na nim zależy i chciałabym, żebyśmy dostali drugą szansę. Po zerwaniu mieliśmy ze sobą minimalny kontakt. Ostatni raz rozmawialiśmy w dniu rozpoczęcia mojej nowenny. To już 21 dzień, a niestety nie widzę zmiany w sytuacji. Kiedy biorę do ręki różaniec i zaczynam odmawiać kolejne tajemnice czuje wielki spokój, dzięki któremu wierzę, że może się to wszystko jeszcze dobrze ułożyć. Tylko oprócz mojego przeczucia nic innego się nie dzieje… Strasznie źle czuję się prosząc Matkę o coś takiego, wstyd z postawy „jak trwoga to do Boga”, chociaż starałam się dziękować za dobre rzeczy, które się mi przydarzyły, tych chwil jednak było zdecydowanie mniej… Nie wiem, co robić. Co jeśli ta nowenna nie przyniesie upragnionych owoców? O jego miłość mogłabym modlić się jeszcze wiele razy, ale bardzo możliwe, że wyjedzie we wrześniu na stałe za granicę. Tak jak czytałam wyżej, wiem, że powinniśmy z pokorą przyjmować to, co dostajemy, w końcu Bóg wie, co robi, ale ciężko pogodzić mi się z myślą, że pozwolił stanąć mu na mojej drodzę, a potem tak po prostu zniknąć…

  21. I ja nie ustaję w modlitwie, choć mój były już niestety chłopak jest 13 lat starszy ode mnie i od 10 lat był sam, przyzwyczaił się, że nic nie musi, że jest sam ze sobą. A mimo to związał się ze mną i teraz po 1,5 roku stwierdził, ze nie potrafi się zaangażować. Modlę się dalej, ufając, ze Bóg jeszcze połączy nasze drogi i nasze serca

  22. Ja już 3 raz z kolei modlę się o to samo, ale nie widzę skutków. Po przeczytaniu posta Klaudii po prostu się rozpłakałam. Tak bardzo mi zależy, by ukochana osoba do mnie wróciła. Chociażby o wznowienie znajomości. 5 lat tę osobę znam. Wiem, że to ta jedyna. Serce wiele razy mnie namawiało do modlitwy o tę osobę, ale jest coraz gorzej. W dodatku jego koleżanka mnie nienawidzi i robi wszystko, by mnie zdenerwować. Jest wredna i chamska wobec mnie. Ja już nie wiem, czy warto, ale serce podpowiada, bym się nie poddawała. Boże gdybyś wiedział, jak bardzo mi jego brakuje. ;( Ja wiem, że są inne intencje o zdrowie, że ludzie proszą o zdrowie dla innych i inne ważne dla nich intencje. Ja też choruję, ale moja choroba to wyrywanie włosów. Niestety walczę z nią, ale naprawdę ciężko. Dziś akurat nie robię tego od wczoraj. Mimo, że jestem chora to staram się żyć i brnąć dalej mimo przeszkód tej choroby. Gdy miałam kontakt z tamtą osobą, byłam bardzo szczęśliwa. Cieszyłam się, jak małe dziecko. Nie byłam z tą osobą parą, ale dla mnie sama rozmowa, pisanie z nią dawało mi tyle radości, że nie sposób sobie to wyobrazić. Teraz bez przerwy śpię, płaczę. On mi się śni, a w tych snach ja jego wołam. Czasami już nie wiem, co z sobą robić. Mateńko Najdroższa dopomóż mi! ;( Nie pozwól, aby ta osoba zostawiła mnie. Spraw, by ona do mnie wróciła, nawet, jeśli to będzie tylko zwykła znajomość. Dla mnie to będzie bardzo wiele. Ja do tej osoby się bardzo przywiązałam. Była dla mnie, jak bratnia dusza. Nie chcę już więcej cierpieć i czuć, jak mi pęka serce, gdy o niej słyszę. Czytałam nawet książki o pozytywnym myśleniu, podświadomości. Modlitwa potrafi zdziałać cuda. Wiem to, bo moja Matka, gdy miałam guzka w głowie chodziła na Fatimską, co miesiąc i się modliła, bym nie musiała mieć operacji. I po 4 rezonansie się okazało, że mózg sam tego guzka wchłonął. Ja czasami chodzę do Kościoła z Mamą na Fatimską, czy teraz na różańcowe po mszy. Bardzo jestem wdzięczna Matce Bożej za tamten mały cud, dlatego teraz ja proszę o maluteńki cud, który pozwoli mi wrócić do szczęśliwego życia.

  23. Też muszę zacząć odmawiać nowennę… Odmawiałam już raz w intencji o dobrego męża, ale niestety podczas każdej modlitwy coś mi przeszkadzało, nie mogłam się skupić, traciłam wiarę, aż w końcu zasnęłam przy modlitwie i urwałam ją… Chciałam do niej wrócić, ale rozpoczął się rok akademicki, nowe obowiązki, odkładałam ją nieustannie, aż w końcu postanowiłam odmawiać tylko modlitwę do św. Józefa.
    I poznałam chłopaka. Codziennie ze sobą pisaliśmy, nie mogliśmy się doczekać października aż będziemy się mogli spotykać. Zakochałam się w nim i byłam pewna, że to mój przyszły mąż, że to o niego się modliłam do św. Józefa. W moim życiu tak wspaniale się układało, że w końcu przestałam się modlić, zaniedbałam moją wiarę.. Aż pewnego dnia zauważyłam, że chłopak się ode mnie oddala, coraz rzadziej pisze, nie dąży do spotkania. Przeraziłam się, płakałam, ale wierzyłam, że wszystko się ułoży, że te chwilowe oziębienie to wynik jego zapracowania. Aż w końcu nie wytrzymałam i zapytałam wprost co z nami będzie dalej, gdy usłyszałam odpowiedź miałam wrażenie, że serce mi zaraz stanie, ogarnął mnie ogromny żal, przez dwa dni nie mogłam przestać płakać, nie mogłam spać, jeść, schudłam 3 kg… Straciłam go, a co najgorsze dowiedziałam się, że on mnie nie kochał, tylko zauroczył się mną. Lawinowo posypały się kolejne nieszczęścia: bardzo poważne problemy w domu, problemy zdrowotne, problemy na uczelni… Ten ciężki dla mnie okres wciąż trwa, nie mogę przestać kochać P., ciągle o nim myślę, mam nadzieję, że wróci. Chcę rozpocząć odmawianie nowenny w intencji jego powrotu, ale boję się… Boję się, że nie zostanę wysłuchana, że mam za małą wiarę a i nowenna sprawi, że poczuję nadzieję, która wciąż będzie utrzymywała go w moim sercu…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!