Wmurowanie kamienia węgielnego pod kościółek w Pompejach

Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod kościółek w Pompejach (1876 r.) opisana słowami Założyciela Sanktuarium Różańcowego, bł. Bartola Longa w książce „Cuda i łaski Królowej Różańca świętego w Pompejach„:

Nadszedł wreszcie oczekiwany dzień 8 maja, poświęcony św. Michałowi Archaniołowi. Na kupionym placu, bardzo zachwaszczonym i nierównym, postawiono prowizoryczny namiot, a w nim ołtarz zbudowany z dwóch beczek i deski okrytej obrusem, który służył potem za stół. Krzyż i sześć świeczników były jedynymi ozdobami uroczystego aktu. Nad ołtarzem zawiesiliśmy stary obraz Matki Bożej Różańcowej, który wtedy nie był jeszcze gruntownie odnowiony, ale tylko z grubsza odrestaurowany.

Biskup z Noli przybył w towarzystwie swojego wikariusza, kanoników i proboszcza. Dzień był przepiękny. Na niebie nie było ani jednej chmurki; ziemię okrywała zieleń i wiosenne kwiaty. W pobliżu dymił Wezuwiusz, a w oddali majaczyły ruiny starożytnego miasta pogańskiego i amfiteatr. W skromnej szopie miała miejsce wzniosła uroczystość rozpoczęcia budowy naszego świętego kościoła. Nieznany i opuszczony zakątek miał doczekać się wspaniałej świątyni.

Świadkami tej ważnej uroczystości byli mieszkańcy okolicy i przyjezdni z Neapolu, razem około trzysta osób. Przybyli też prawie wszyscy, którzy dostąpili łaski cudu za przyczyną Najświętszej Panny: pani Concetta Miccio z rodziną, rodzina Lucarellich oraz Giuseppe Federico z dziećmi, który swoją obecnością dopełnił danego ślubu. Oprócz nich przybyły Ernestina Freda, księżna Messanella, markiza Buffo z rodziną oraz panowie Murena i Lavorgna.

Dzień 8 maja 1876 r. miło zapisał się w ich pamięci. Nie mam wątpliwości, że wszyscy oni na tamtym świecie otrzymają nagrodę za to, że swoimi ofiarami pomogli mieszkańcom Doliny zbudować kościółek. Dzięki nim pogańskie Pompeje stały się miejscem kultu Najświętszej Panny i zarazem źródłem nieprzebranych łask.

Jak to wszystko w życiu dziwnie się układa! Ludzie pozbawieni wiary nie zauważają ani przyczyn, ani celu, wszystko nazywając przypadkiem. Człowiek wierzący natomiast jasno spostrzega działanie Bożej Opatrzności, według której wszystkie ziemskie zdarzenia nawzajem się dopełniają! W tym samym dniu i o tej samej godzinie, kiedy w Dolinie Pompejańskiej zaczęto uroczyście budować Bożą Arkę pod wezwaniem Królowej Różańca, w porcie Castellammare zwodowano potężny okręt wojenny, który nazwano Duilio.W tamtym dziele potęgi militarnej brał udział książę tego świata, król Wiktor Emanuel II. Dzieła miłości Bożej dopełnił pasterz Królestwa Bożego, pobożny biskup z Noli. Mocą nadanej przez Jezusa Chrystusa władzy poświęcił zimny marmur jako kamień węgielny Domu, który miał jednoczyć w świętym obcowaniu niebo i ziemię, Boga i ludzi. Tam, nad morzem zwodowano wspaniały, pancerny okręt, narzędzie śmierci. Tu łódź pokoju miała przynieść skruszonym grzesznikom życie łaski, smutnym i cierpiącym – wszelkiego rodzaju pociechy, a będącym w potrzebie – ulgę i pomoc.W Castellammare zgromadziły się niezliczone tłumy odświętnie ubranych ludzi z chorągwiami i kwiatami; grała muzyka a blask palonych pochodni oświetlał hałaśliwą uroczystość. To wszystko przemija.

W Dolinie Pompejańskiej zgromadzili się ubodzy chłopi, dzieci i starsi; lecz na twarzach wszystkich odmalowywało się szczęście i radość. Nie było innej muzyki poza dźwiękami dwóch dzwonów, głoszących wesołą nowinę mieszkańcom Doliny. Nie było głośnych wybuchów radości. W wiejskiej ciszy, wśród zieleniących się łanów, wśród serdecznych modlitw wiernych i niesłyszalnych chórów anielskich, które otaczają tron Boga i ołtarz, na którym ma miejsce Bezkrwawa Ofiara, dopełnił się uroczysty akt położenia kamienia węgielnego pod przyszły Dom Boży.

Natchnione kazanie proboszcza z Marigliano, księdza Paolina Antiellego, poruszyło wszystkich i zapaliło do składana ofiar. Zebrano przeszło 500 franków, pewien mężczyzna ofiarował złoty krzyż, młoda dziewczyna zdjęła kolczyki i złożyła je u stóp Maryi. O godzinie 11 biskup pobłogosławił kamień węgielny. Panowała cisza i wszystko zdawało się być pogrążone w głębokim milczeniu. Gdy tylko biskup nakreślił na marmurze znak krzyża, zerwał się wiatr, najpierw słaby ale coraz silniejszy. Rozkołysał wierzchołkami drzew i podnosił tumany kurzu, jakby natura odczuwała wielkość Znaku, w którym Zbawiciel odniósł zwycięstwo.

Wszyscy ruszyli za biskupem, który w asyście duchownych poszedł na miejsce, gdzie miał zostać umieszczony kamień. Gdy śpiewaliśmy litanię do Wszystkich Świętych, dobiegły nas niczym grzmoty wystrzały armatnie z Castellammare. Ich odgłos dochodził aż do Doliny, jakby ku uczczeniu świętej uroczystości, a nie na powitanie króla.Tak to dopełnił się pierwszy akt dzieła podjętego ku rozszerzeniu w tej okolicy chwały Boga i Jego Najświętszej Matki. Kamień węgielny leży pod głównym filarem kościoła, który jest pierwszy w wielkim łuku po lewej stronie świątyni. Pod kamieniem umieściliśmy kilka pieniążków złotych, srebrnych i miedzianych na znak władzy Pana nieba i ziemi nad nami oraz naszym dobytkiem. Do tej samej miedzianej szkatułki włożyliśmy także pismo w szklanej rurce, w którym podano nazwisko moje, żony i kilku innych osób związanych z budową kościoła. Był to znak naszego przejścia pod służbę Maryi oraz naszej wiary w Chrystusa, naszego Króla, Pana, Zbawiciela i Sędziego. Pod jego przewodnictwem toczymy tu, na ziemi, świętą walkę, aby kiedyś odebrać w nagrodę wieniec życia wiecznego.

Na pamiątkę położenia kamienia węgielnego widnieje na tym filarze napis o następującej treści:

Dnia 8 maja mdccclxxvi biskup Giuseppe Formisano z Noli w obecności założycieli, małżonków adwokata Bartolo Longo i hrabiny Marianny de Fusco oraz znacznej liczby mieszkańców i neapolitańskich patrycjuszy, położył tutaj pierwszy kamień kościoła budowanego dla dobra ubogiej, wiejskiej ludności, który dzięki wielu późniejszym łaskom i cudom osiągnął dzisiejszą wspaniałość.

Tak to rozpoczęto budowę kościoła w miejscu położonym kilka kroków od okrytego grobową ciszą starożytnego miasta oraz pogańskiego amfiteatru, symbolu dawnej rozpusty i rozrywki. Tu po dzień dzisiejszy znużony piel grzym znajduje odpoczynek pod tronem Najświętszej Panny, która z Dzieciątkiem Jezus na ręku i z różańcem w dłoni spieszy z pomocą w każdym strapieniu i w każdej potrzebie.Z tego nowego tronu do wszystkich przemawia Jej głos pełny miłości: „Tu wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, szukajcie lekarstwa na wasze cierpienia. Otoczcie swoje serca koroną moich niebiańskich róż, oddawajcie mi ją codziennie, a ja was wybawię od śmierci. Wasze ziemskie życie jest pielgrzymką w krainie wygnania. Wy jesteście prochem, ale moje róże nie podlegają zniszczeniu i są źródłem życia. Ja, Matka grzeszników, przyjdę w dniu waszej śmierci by was ukoronować.”

Wojenny okręt Duilio już od dawna pływa po dalekich morzach. Nasz kościół, łódź mistyczna, jest już na ukończeniu! Na tamto dzieło o wartości doczesnej i ziemskiej wydano miliony. Za to nasze dzieło powstało z miesięcznych ofiar jednego solda. Lecz potęga Maryi objawiła się w małych rzeczach: te mała ofiary urosły do kwoty ponad 2,5 miliona.Różaniec, który w XIII wieku zawrócił ludzkość z drogi ku przepaści, i który Najświętsza Panna sama uczyła odmawiać w Lourdes, także i w naszych czasach został wykorzystany dla ratowania dusz. Maryja przyjęła tę świątynię zbudowaną ku Jej czci z wielką miłością i upodobała sobie to dzieło. Dowodem tego są udzielane od tylu lat niezliczone cuda i łaski tym, którzy przyczynili się do tej budowy.

 

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij