Upadła: Małżeństwo i przemiana duchowa

Nie wiem zupełnie jak zacząć ten wpis, a być może jest za wcześnie na moje świadectwo, ale czuję w środku, że Mateńka prosi o to świadectwo. Liczę się z tym, że zostanę zlinczowana, bo to związek cywilny, ale czasami przesłanki życiowe nie pozwalają nam spotkać się w Kościele. Dla mnie jak i dla męża był to pierwszy ślub i tak oczywiście, że miałam wątpliwości czy zmierzać w tym kierunku. Głęboko jednak czuję w sercu, że Pan Bóg wybrał właśnie tego mężczyzne dla mnie. To jest ten głos, który mówi, że przy nim chcę się zestarzeć, a także, że to właśnie on będzie najcudowniejszym ojcem dla naszych dzieci.

O tej cudownej modlitwie usłyszałam całkiem przypadkiem, gdy zawaliło się moje życie w 2018 roku, gdy mój mąż mnie opuścił i wyprowadził się. Szukałam wtedy ratunku, bo już prośby, błagania i płaczę nie skutkowały. Wtedy to przypadkiem pojawił się wpis o tejże modlitwie i postanowiłam spróbować, bo cóż więcej mi zostało. Dla niego porzuciłam dotychczasowe życie i przeniosłam się do Wielkiej Brytani, więc gdy nagle zostałam sama zawaliło się wszystko. Początki były bardzo trudne, nie mogłam spać, miałam koszmary w dodatku mąż stawał się coraz gorszy, traktował mnie jak śmiecia i nawet wystąpił o rozwód.Gdy nie podpisałam papierów rozwodowych wpadł w szał i wyzwał mnie od najgorszych. Wybaczyłam mu, bo przecież miłość wybacza, a wiem, że tę słowa padły pod wpływem złości.

Część błagalna okazała się najgorszą próbą. Czułam, że coś się ze mną dzieje, prosiłam nawet mężą o pomoc, ale odmawiał twierdząć, że nie jestem już jego żoną. Gdy pojawił się kryzys poszłam do kościoła i płacząć prosiłam księdza by odprawił nade mną egzorcyzm, bo jestem opętana. Radził, bym zmieniła modlitwe na koronkę do miłosierdzia, bo pompejanka jest bardzo wymagająca, ale gdy tylko podałam intencję w której się modlę poradził bym zaczęła ignorować męża, że może to coś pomoże. Nadal walił się mój świat, starałam się zmienić, bo czułam, że to moja wina, że od zawsze stawiałam męża na pierwszym miejscu i Pan Bóg testuje mnie celowo.Część dziękczynna okazała się łatwiejsza, czułam wewnętrzny spokój. Równocześnie modliłam się za wstawiennictwem Ojca Gabriela Amortha i wierzyłam głęboko, że wszystko się ułoży. W końcu skończyłam 54 dni modlitwy i nic się nie zmieniło.Nie stał się cud o jakim marzyłam, dotarło do mnie jednak, ze to koniec i nie mam już o co walczyć. Tego dnia, gdy odnalazłam w sobie siły zadzwoniłam do męża i powiedziałam, że to konieć, że nie mam już sił walczyć i że zgadzam się na rozwód.I nagle stał się cud mąż jakby się zmienił, anulował rozwód, starał się o mnie, codziennie czekał po pracy na mnie.A ja nie mogłam uwierzyć w to szczęście, że mateńka spojrzała na mnie łaskawie. Przez cały rok 2019 sytuacja nie uległa zmianie, niby byliśmy razem, ale nie zamieszkał ze mną , mówiąc, że jeszcze nie jest gotowy na taki krok. Jest wrzesień 2020, i mija dokładnie 7 miesięcy, gdy mój mąż zostawił mnie poraz kolejny. Próbowałam walczyć o niego poraz kolejny, ale znów był uparty, twierdził, że nie chcę bym przechodziła przez to samo.Jak nie chcę skoro znowu mi to zafundował?

Pytałam go wiele razy czy mnie nadal kocha czy chcę ze mną być, ale do dziś dnia nie usłyszałam odpowiedzi. Za namową znajomej postanowiłam odmówić kolejną pompejankę i jednocześnie pójść o krok dalej i iść do spowiedzi z całego życia. Dołożyłam już kolejną modlitwe ojca Gabriela, koronkę do krwi Pana Jezusa, a także nowenne do Matki Boskiej rozwiązującej węzły i wiele innych. Modliłam się również leżąc nocami krzyżem, a wtedy najwięcej łez płynęło. Prosiłam też Ducha św, by pokazał mi wszystkie moje przewienienia i za każdym razem zapisywałam swoje grzechy w zeszycie.Zbliżała się wielkanoc, a jeszcze wcześniej świat opętał wirus i wszystkie kościoły zostały zamknięte. Byłam sama. Bardzo chciałam iść do spowiedzi, bo nagle ogarnął mnie strach, że mogę umrzeć bez wyznaniach ich Panu Bogu. Tak strasznie bolała mnie dusza, gdy pomyślałam o nich. Pierwszy raz w życiu zapłakałam nad swoimi grzechami.

Niestety musiałam czekać bardzo długo, by w końcu móc się wyspowiadać. Gdy w końcu otworzono kościoły z pewnymi restrykcjami i w parafii pojawił się nowy proboszcz postanowiłam iść na modlitwę. Niestety wtedy jeszcze nikt nie mógł uczestniczyć we mszy św. tylko online. Weszłam do kościoła i doznałam szoku, bo zobaczyłam księdza w konfesjonale. Usiadłam i przez cały czas nie mogłam się skupić.Ktoś w głowie podszeptywał, że mam iść właśnie do tego spowiednika. Moje ręce drżały, a serce biło jak oszalałe. W końcu podązyłam za nim, bo ten wewnętrzny głos nadal naciskał. Nowy proboszcz okazał się młodym ślązakiem, który przypominał słynnego ojca Mateusza z serialu. Miły, ciepły wyraz twarzy i ucieszył się, że właśnie jego wybrałam. Umówiliśmy się na Piątek na 10 raną. Przyszłam punktualnie z sercem i strachem w środku. Łzy lały się potokiem, a ksiądz widząc mój strach powiedział, że ja nie będę cię oceniał tylko słuchał. I taka też była prawda, ja mówiłam, a po drugiej stronie konfesjonału była cisza, choć czasami brakowało mi karcenia. Wyspowiadałam się dzień przed moim urlopem do Polski.

Poczułam jakby cieżar opadł z mojego serca, jakbym dostała skrzydeł. Niestety później poczułam jakbym nie zasługiwała na rozgrzeszenie, jakby to wszystko nie było ważne. Dodam, że przez cały czas szatan atakował, a najgorszym grzechem dla mnie jest grzech nieczystości. Pompejanka w końcu popchnęła mnie do najważniejszego kroku czyli spowiedzi z całego życia. Niestety poległam, nie czuję jakby Pan Bóg mi sprzyjał. Pozbyłam się ciężaru z serca w dniu spowiedzi, a jednocześnie tego samego dnia rozpoczęła się ta wielka pustka, która ogarnia mnie do dziś dnia. Nie wiem czy nadal wierzę, bo przecież odmówiłam już tyle pompejanek za mężą, który i tak nie wrócił.Oczyściłam duszę, ale i tak żadna modlitwa nie pomogła bym zapomniałam o nim. Nadal on jest ostatnią myślą przed zaśnieciem. Wiem, że związek niesakramentalny to grzech, ale czasami my którzy bardzo chcielibyśmy tak nie grzeszyć nie możemy inaczej, bo miłość jest silniejsza. My też chcemy ślubu kościelny, ale niestety to nie jest takie prostę.To bardzo ciężkie uczestniczyć we mszy św i nie móc przyjąc komunii św.Nie wiem czy mogłabym komuś znów zaufać. Moja ostatnia pompejanka była w intencji naszego ostatniego spotkania. Prosiłam o to by dane było nam się spotkać ponownie jeśli taka wola i znów nic. Być może zamknięte granice i restrykcje, a może to wola Boża tak działa.
Kiedy rozpoczęłam pierwszą modlitwe byłam sama, ale wierzyłam, a teraz, gdy mijają już ponad dwa lata znów jestem sama w obcym kraju i mniej wierząca. Wszyscy mówią jak bardzo mnie podziwiają, że jestem taka silna, że nie uciekłam do Polski i że nadal trwam. A może mimo tylu doświadczeń jeszcze nie zdałam egzaminu z wiary.Może to dopiero początek mojej drogi, może aby dosięgnąć szczytu trzeba wiele razu upaść, przestać wierzyć, wątpić w siebie i ludzi. Może trzeba siegnąć dna, a może zwyczajnie Bóg zamiast obdarować mnie rodziną o której zawsze marzyłam zapisałam mi być samotną ciocią, a nie matką i żoną?
Na dzień dzisiajszy według prawa angielskiego jestem w separacji z mężem.. Gdziekolwiek jest i z kim modlę się o jego zdrowie.
Proszę o modlitwę, bo sama upadam.

Koronka z modlitwą

za dusze zmarłych

4.5 8 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
55 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ta sama
Ta sama
02.10.20 13:06

Kochana, wspieram Ciebie całym sercem. Polecam Cię także memu ukochanemu Świętemu Józefowi. Mężczyźnie który jest wzorem dla wszystkich żyjących mężczyzn na świecie. Jeszcze dziś w litanii do niego ofiaruję ciebie i twoją miłość, jakąkolwiek w sobie masz. Proszę, westchnij i ty do niego jeśli tylko możesz. On nigdy nie zostawia nas w rosterkach sercowych. Niech nasza Maryja opiekuje się zawsze tobą, a miłosierny Jezus niech okaże ci bezmiar łask swojego cudownego serca. Trzymaj się i nigdy nie poddawaj!

Upadła
Upadła
02.10.20 19:15
Reply to  Ta sama

Dziękuję. Rozplakalam się czytając twoje słowa. Na pewno skorzystam z twojej rady. I dziękuję za modlitwę. Niech Nov też cię błogosławi.

Edyta
Edyta
02.10.20 21:51
Reply to  Ta sama

Zgadzam sie, Swiety Jozef odpowiada blyskawicznie na kazda modlitwe (nie wiem jak On to robi ), jest wspanialy. Warto Jemu takze zawierzac swoje sprawy.

Edyta
Edyta
02.10.20 14:02

Jest w Tobie bardzo duzo poczucia winy. Mysle, ze powinnas skupiac sie mniej ma swoich grzechach, a wiecej
na akceptacji i milosci do siebie. Tez mieszkam w Wielkiej Brytanii, chetnie pomoge rozmowa jesli jest taka potrzeba. Sama bylam w podobnych sytuacjach. Jesli znasz dobrze angielski, polecam poczytac/ posluchac o czyms takim jak “codependency”. Po polsku to wspoluzaleznienie, ale nie tylko w odniesieniu do alkoholu, ale tez czlowieka. Wiaze sie to z niskim poczuciem wartosci. Mam wrazenie, ze po angielsku jest wiecej materialow na ten temat, ale po polsku tez mozna sprobowac. Pozdrawiam i w razie czego zapraszam do rozmowy.

Upadła
Upadła
02.10.20 19:10
Reply to  Edyta

Niestety tak jest. Obwiniam się każdego dnia. Myślę, że jestem silna, choć nadal zdarza się płakać nie tak często jak kiedyś. Zbyt długo noszę to w sercu, choć już dawno powinnam zapomnieć. Dziękuję za piękne słowa otuchy. Bardzo miło będzie mi kiedyś porozmawiać z Panią.

Agata
Agata
02.10.20 23:10
Reply to  Upadła

Upadła piszesz, że już dawno powinnaś zapomnieć. Nie wiem czy to tak się da. Mój mąż też zostawił mnie w 2018 i do dnia dzisiejszego nie było dnia abym nie płakała. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego Ci życzę. Pan Bóg jakoś to wszystko nam poukłada musimy tylko zawierzyć. A to niestety nie takie łatwe,gdy nasze plany się sypią.

Upadła
Upadła
03.10.20 19:52
Reply to  Agata

Tak myślę, że czasami za bardzo to roztrzasam, ale pewnie masz podobnie. Czasami jedna myśl, jedno wspomnienie pociąga następne i tak w kółko, a potem są łzy. Pewnie tę myśli pochodzą od szatana.Pozdrawiam również i niech Pan Bóg zawsze nas prowadzi najlepszymi ścieżkami. Życzę też wytrwałości i wiary. Dosyć często Pan Bóg nas testuje jak dużo możemy znieść. Dziękuję za słowa otuchy.

Agnieszka
Agnieszka
03.10.20 20:00
Reply to  Upadła

Pomodlę się za Ciebie,o wszelkie potrzebne łaski i ulgę w cierpieniu.

Dorota
Dorota
03.10.20 20:26
Reply to  Upadła

Polecam lekture dziennikow SW Faustyny, to pasjonujaca lektura, prawdopodobnie znajdziesz dzieki niej wiele odpowiedzi. Sciskam, powodzenia.

mirosz
mirosz
02.10.20 18:16

No coś podobnego – Swietłana nie wiem skąd takie mądrości serwujesz,że Kościół kogoś potępia i „nie ma zielonego pojęcia rodzinie, małżeństwie, miłości między małżonkami itp.”. Nie siej defetyzmu.

Agnieszka
Agnieszka
02.10.20 19:07
Reply to  mirosz

Dokładnie. Witaj Miroszu, zgadzam się z Tobą.

Swietłana
Swietłana
02.10.20 21:22
Reply to  Agnieszka

Agnieszko, odmów różaniec w intencji własnej tolerancji, staniesz się bogatsza wewnętrznie:)

mirosz
mirosz
02.10.20 21:56
Reply to  Swietłana

Kościół jako jedna z nielicznych instytucji na tym świecie broni rodziny, nierozerwalności małżeństwa , stoi po stronie praw człowieka. W Kościele powstały liczne dokumenty na temat małżeństwa,rodziny, dzieci,życia nienarodzonego.(Jan Paweł II – Familiaris consortio, Jan Paweł II – List do rodzin GRATISSIMAM SANE,Paweł VI – Humanae vita, Franciszek, Lumen fidei,Leon XIII – Arcanum Divinae SapientiaeJan Paweł II – Redemptoris custos i wiele,wiele innychKościół nikogo nie odtrąca ani nie potępia,jeszcze raz podkreślam. Proszę nie szkalować w taki sposób Kościoła.

Maria
Maria
02.10.20 23:03
Reply to  mirosz

Kiedyś pisała taka dziewczyna o nicku Nieznajoma. Była dosyć kontrowersyjna i bardzo konserwatywna, ale jakby takim Swietłanom napisała kilka słów prawdy teologicznej, to by poszło w pięty…

Agnieszka
Agnieszka
02.10.20 22:00
Reply to  Swietłana

Wybacz, ale nie do Ciebie należy dyktowanie, w jakiej intencji mam odnowić różaniec. Mogę pomodlić się za Ciebie o refleksję i mądrość. Bo skoro piszesz, że Bóg to jedno, a kościół i nauka w nim głoszona to drugie, to znaczy, że coś jest nie tak z Tobą i Twoją wiarą… Siejesz zamęt i wprowadzasz biedną dziewczynę w błąd. Nie jestem zwolenniczką hasła: „Bóg tak, kościół nie”. Oczywiście, w kościele również są nieprawidłowości, które trzeba naprawiać. Ale nie pozwolę na to, podobnie jak Mirosz, aby ktoś obrażał kościół, który jest dziełem Boga, w którym Bóg się objawia, i poprzez który ludzie… Czytaj więcej »

Maria
Maria
02.10.20 22:02
Reply to  Swietłana

Swietłano, módl się najpierw za siebie, a zwłaszcza o mądrość, a na pewno będzie to zauważalne na tym forum… 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

Agata i Arek
Agata i Arek
03.10.20 22:42
Reply to  Swietłana

Oj Swietłano, tolerancja to takie modne hasło ostatnio, zwłaszcza wśród liberałów. Świetny pomysł z tym różańcem, ale odmów najpierw sama, abyś tolerowała to, że ludzie mogą być wierni ideałom i zasadom, które noszą w sercach.

Swietłana
Swietłana
02.10.20 21:20
Reply to  mirosz

Nie znasz mnie więc proszę bez obrażania, ok? A skąd pewność, że to nie Ty właśnie siejesz ten defetyzm? Próbuję pomóc dziewczynie, którą przerasta poczucie winy, a Ty z mojej odpowiedzi wyłapałeś „najważniejsze” – obrazę Kościoła…no cóż…

mirosz
mirosz
02.10.20 21:26
Reply to  Swietłana

Oczywiście,że Ciebie nie znam, za to poznałem Twą niepochlebną opinię o Kościele. I nie obrażam Ciebie, ale protestuję wobec obrażania Kościoła przez takie bezrefleksyjne wypowiedzi jak Twoja. Jakąś odpowiedzialność weź za swe słowa – przytoczony cytat jest przekłamaniem i zafałszowaniem faktów”Kościół z jego męską reprezentacją to -drugie. Pan Bóg nigdy nie potępia, potępia instytucja – Kościół, gremia duchownych, którzy nie mają zielonego pojęcia o rodzinie, małżeństwie, miłości między małżonkami itp”.

Dana
Dana
02.10.20 21:58
Reply to  mirosz

Zgadzam sie z Toba Mirosz w 100 % -:)

mirosz
mirosz
02.10.20 22:02
Reply to  Dana

Dziękuję Dana i Agnieszka!

Agnieszka
Agnieszka
02.10.20 22:13
Reply to  mirosz

Dziękujemy również. 🙂

Agnieszka
Agnieszka
02.10.20 22:12
Reply to  Dana

🙂 Zgadzam się z Tobą również.

Agnieszka
Agnieszka
02.10.20 22:10
Reply to  Swietłana

Ty również nie znasz ani mnie, ani Mirosza, więc również oczekuję od Ciebie tego, że nie będziesz nas oceniać i obrażać. Bardzo współczuję tej dziewczynie i obiecuję w jej intencji modlitwę. Ale nie sprowadzę jej na złą drogę teoriami, które wprowadzą w jej życie zamęt oraz zagłuszą sumienie. Księża nie mają pojęcia o rodzinach, dzieciach, o małżeństwie? A czy aby być dobrym lekarzem kardiologiem trzeba mieć trzy rozległe zawały za sobą? Nie. Czy aby być mądrym, trzeba ukończyć Harvard? Nie. Czy aby być świętym, trzeba być idealnym w każdym momencie? Nie. Widzisz, księża i siostry zakonne mają większe pojęcie o… Czytaj więcej »

Swietlana
Swietlana
02.10.20 22:35
Reply to  Agnieszka

Moja droga, czy Ty masz dzieci?

Agnieszka
Agnieszka
03.10.20 19:33
Reply to  Swietlana

A jeśli tak, to co? A jeśli nie, to co?

Agnieszka
Agnieszka
03.10.20 19:36
Reply to  Swietlana

A może moje dziecko zmarło?
A może ktoś zamordował moje jedyne dziecko?
A może poroniłam?
A może nie mogę mieć dzieci?
A może jestem wdową i nie chcę już wychodzić za mąż?
A może nie zdążę mieć dzieci, bo niedługo umrę?
Pomyśl…

Tomek
Tomek
03.10.20 19:44
Reply to  Agnieszka

Odpuść jej Agnieszko. Po co się kłócić i spierać każdy z nas wierzy w Boga ale nie każdy idzie tą samą drogą do niego. Nie wszyscy jak widać zresztą na tym forum są tu by pomóc, doradzić czy skomentować refleksyjnie.
Swietłana ma jeszcze długą drogę do przejścia poprostu.

Last edited 23 dni temu by Tomek
Agnieszka
Agnieszka
03.10.20 19:58
Reply to  Swietlana

Zapytałam, czy jesteś katoliczką, bo Twoja teoria na temat kościoła i księży odbiega od nauki katolickiej. Dziwi mnie to, że dzielisz się nimi na tej stronie… Twój komentarz został usunięty, więc widocznie inne osoby to zgłosiły i nie podobało się im to, co napisałaś. Nie rozumiem również tego, dlaczego pytasz mnie o dzieci. To jest bardzo delikatny temat i odnoszę wrażenie, że zadałaś to pytanie, aby sprawić mi przykrość,ale może się mylę. Tak to odebrałam, podobnie jak Twoją radę, żebym odmówiła różaniec, abym stała się bardziej tolerancyjna, bo wówczas będę bogatsza wewnętrznie. Do innej osoby piszesz stanowczo, żeby Ciebie nie… Czytaj więcej »

Swietlana
Swietlana
06.10.20 06:33
Reply to  Agnieszka

Agnieszko, mój komentarz został usunięty na moją prośbę. Mam wyjątkowo trudny czas i tak naprawdę przez ostatnie dwa lata żyje resztkami sił i dzięki modlitwom. Za przykładem znajomej, której niespełna trzydziestoletni syn umiera, a która gorliwie odmawia Pompejankę, też zaczęłam odmawiać to nabożeństwo, szukałam informacji w Internecie (bo jest to moja pierwsza Nowenna pompejańska) i tak trafiłam tu. Uwierz mi, że nigdy nie wdaje się w dyskusje internetowe i unikam komentowania. Każdy z nas ma swoja ścieżkę duchową i nikogo nie mam zamiaru przekonywać do swoich racji. Tym razem uderzył mnie ogrom bólu tej dziewczyny, potworne poczucie winy dlatego postanowiłam… Czytaj więcej »

Upadła
Upadła
06.10.20 09:49
Reply to  Swietlana

Przykro mi, że mój wpis wywołał burze komentarzy. Dziękuję jednak za otuche wsparcia. Niestety masz rację czuje się winna w każdym aspekcie i to być może nie pozwala mi iść naprzód.Wiem, że według kościoła nie mam męża i wiedziałam, że pisząc prawdę posypia się gromy w moim kierunku, ale dla mnie on jest i będzie moim pierwszym mężem. Mam dość małżeństw na całe życie nigdy więcej, choć moje chore, zakochane i głupie serce zapewne znów doloby mu szansę. Muszę odnaleźć w sobie siłę by trwać przy modlitwie. Nie odmawiam już pompejanski nawet za męża, choć czasami naiwność kusi by mimo… Czytaj więcej »

Agnieszka
Agnieszka
06.10.20 12:26
Reply to  Swietlana

Swietłano, Bardzo dziękuję za Twoją wiadomość, Twoje słowa skierowane do mnie, które przyjmuję. Nie mam w sercu urazy do Ciebie, przyjmuję przeprosiny. Ja również przepraszam Ciebie, jeśli Ciebie uraziłam i również proszę, abyś nie miała urazy do mnie. Z tego, co piszesz, wynika, że jesteś osobą bardzo inteligentną i wrażliwą, i masz za sobą smutne i bolesne doświadczenia… Pomodlę się w Twojej intencji, obiecuję, jak również w intencji tego chorego chłopaka. Mam nadzieję, że będziemy mogły spotkać się jeszcze na forum, w lepszych okolicznościach. 🙂 Życzę wszelkiego dobra dla Ciebie i Twoich Bliskich. Dziękuję raz jeszcze za Twoje słowa. I… Czytaj więcej »

mirosz
mirosz
06.10.20 17:01
Reply to  Swietlana

Swietnie Swietłano, że się zreflektowałaś i usunęłaś nieprzemyślany komentarz na temat Kościoła jako instytucji, ale nie stawiaj się w roli ofiary na którą spadła niezasłużona lawina hejtu. Bo po pierwsze żadnego hejtu nie doświadczyłaś – po prostu niektórzy zaprotestowali przeciwko krytyce Kościoła. Po drugie jeżeli rzucasz w przestrzeń publiczną pewne oskarżenia, które są tylko Twoimi subiektywnymi odczuciami – licz się z reakcją odbiorców. Piszesz, że Kościół nigdy nie będzie dla Ciebie wiarygodny, bo księża nie posiadają rodzin. Zacznijmy od tego czym jest Kościół dla wiernych i wyznawców i co i kto stał się zalążkiem i fundamentem Kościoła. Oczywiście nie moją… Czytaj więcej »

Swietlana
Swietlana
07.10.20 07:00
Reply to  mirosz

Umiesz, mądralo, czytać ze zrozumieniem? To jeszcze raz przeczytaj uważnie, co napisałam do Agnieszki! Już sobie wyjaśniliśmy sprawę i mam szacunek do tej nieznanej mi kobiety: to co mi napisała, świadczy o jej chrześcijańskiej postawie.. A Ty widocznie jesteś z tych, co to szpierają w „Internetach”, aby innych pouczać i dowalić. „Zacznijmy od tego..” Daruj sobie takie słownictwo – nie jestem uczniakiem, a Ty nie jesteś moim profesorem. Naucz się nie wtrącać się do rozmowy, gdzie Ciebie nie zapraszają, mądralo!

mirosz
mirosz
07.10.20 08:19
Reply to  Swietlana

No cóż – Twoja logika jest zdumiewająca. Twoje słowa i protekcjonalny ton zdradzają co sobą reprezentujesz. I również Ci polecam czytanie ze zrozumieniem , a szczególnie prześledź znaczenie pojęcia „hejt” . Jeżeli nie masz skrupułów rzucać publicznie oskarżeń to nie miej również pretensji, że będzie na to jakaś reakcja. Twoim jedynym argumentem są obraźliwe określenia i histerycznie próbujesz zawłaszczyć sobie prawo do komentowania próbując przy okazji innych stawiać w złym świetle. A to niezbyt dobrze o Tobie świadczy i o Twoich intencjach.

Swietłana
Swietłana
07.10.20 09:52
Reply to  mirosz

M(ądralo), to będzie moja ostania odpowiedź do Ciebie, niezależnie od tego, co mi odpiszesz: nasze „komentarze” czytają inni użytkownicy i może Twoje „wpisy” będą ostrzeżeniem dla innych ludzi, bo ja już się z tego wypisuję! Widzę, że dobrze się znasz na hejtach i „niehejtach”. Specjalizujesz się w tym, co? A co byś musiał mi napisać, żeby wszyscy uznali to za hejt?! Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem naszą z Agnieszką korespondencje, to zrozumiałbyś, że nigdy niczego nie komentuję, NIGDY! Przede wszystkim w celu ochrony mego zdrowia psychicznego przed takimi hienami jak Ty, bo wiem że swoimi wpisami nikogo nie przekonam, a wywołam… Czytaj więcej »

mirosz
mirosz
07.10.20 10:37
Reply to  Swietłana

Świetnie, że to już Twój ostatni komentarz, bo wiele w Tobie agresji słownej i zaciętości. I chyba te lektury, filmy, trasy rowerowe, które tak zachwalasz nie bardzo sprawdziły się jako terapia w Twoim przypadku. Zanim napiszesz coś obraźliwego o innych to może weź parę głębszych oddechów lub pomyśl o tej Nowennie ,którą odmawiasz aktualnie. Bo jako świadek wiary i modlitwy wypadasz niewiarygodnie. Tak się składa, że ludzie mają odmienne poglądy, nie trzeba od razu z tego powodu wpadać w histerię czy uciekać się do agresji, wyzywać od hien czy hejterów. A już na pewno zdarzy się tak ,że niejedna osoba… Czytaj więcej »

Agnieszka
Agnieszka
03.10.20 20:09
Reply to  Swietlana

Odpisałam, ale w niektórych miejscach telefon zmienił słowa. Zamiast „Zapytałam, czy jesteś katoliczką” powinno być „zapytam jak Maria, czy jesteś katoliczką”. Wolałam napisać, aby nie było niezrozumienia. Smartfon poprawia moje słowa i zmienia się sens wypowiedzi. To tylko techniczna uwaga.
Swietłano, nie chcę się z Tobą sprzeczać ani chować w sercu urazy, o co również proszę Ciebie. Możemy mieć inne zdania, ale powinnyśmy przy tym szanować siebie nawzajem.

Tomek
Tomek
03.10.20 20:30
Reply to  Agnieszka

Super Agnieszko. Zgadzam się z tobą. Możemy mieć inne zdanie, ale powinniśmy przy tym szanować siebie wzajemnie.

Agnieszka
Agnieszka
04.10.20 23:45
Reply to  Tomek

Dziękuję Tomku. Bardzo cenię Twoje wpisy i Twoją Osobę. Ostatnio wróciłam na forum i bardzo przejęłam się niektórymi dyskusjami. Zależy mi na tym, aby pisać szczerze, ale przy tym kulturalnie, chociaż nie zawsze się da zachować spokój… Czasem mam wrażenie, że moje słowa i dobre intencje idą w próżnię… Chyba rzeczywiście przestanę już na stałe udzielać się na forum, ponieważ wiele nerwów mnie to kosztuje.
Pozdrawiam Cię Tomku, z Bogiem. +

Tomek
Tomek
05.10.20 00:02
Reply to  Agnieszka

Agnieszko jesteś mądrym człowiekiem. Udzielaj się na forum bo bardzo interesująco piszesz i mi się ciebie bardzo dobrze czyta jesteś tu potrzebna. Poprostu mniej nerwów bo to niezdrowo i niepotrzebnie. Najważniejsze że przemawia przez ciebie dobro a to miłe dla Boga i myślę dla wszystkich tutaj. Oby więcej tutaj takich mądrych osób. Musisz częściej odwiedzać tą stronę bo są tu wspaniałe świadectwa.

Agnieszka
Agnieszka
05.10.20 16:22
Reply to  Tomek

Dziękuję bardzo Tomku za dobre słowo. 🙂

Maria
Maria
02.10.20 23:00
Reply to  Agnieszka

Świetłana, ty jesteś katoliczką, czy masz swoją religię? Co robisz na tej stronie internetowej?

Katarzyna
Katarzyna
03.10.20 07:25

Moja droga , piszesz, że to małżeństwo było niesakramentalne – czyli oparte na grzechu, prowadzące do potępienia. Tam gdzie jest grzech i szatan nie ma szans aby zakwitła miłość. Kolejna rzecz, niestety ale postawiłaś swojego męża w centrum swojego życia , to on jest dla Ciebie najważniejszy , o niczym innym nie myślisz i pragniesz jak tylko bycia z nim. Jest najważniejszy w Twoim życiu – i tu dochodzi do złamania 1 przykazania Bożego „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. To Pan Bóg w naszym życiu ma być najważniejszy, to Jego musimy kochać najmocniej i to o relacje z… Czytaj więcej »

Jacek
Jacek
03.10.20 08:19

Przejrzałem wszystkie komentarze i ździwiłem się, że nikt nie poruszył tego co ważne w Twoim świadectwie. Sam jestem po podobnych przejściach, jednak już chyba krok dalej, podobnie jak Ty, żona była na pierwszym miejscu. Cały czas poszukiwałem Boga, ale i cały czas był na drugim miejscu, za żoną. Dopiero po czasie dostałem rozeznanie, że była moim bożkiem. Nadal się za nią modlę, żyję w czystości, jako sakramentalny małżonek odseparowany. Buduję relację z Bogiem i staram się być otwarty na ludzi i na to co się dzieje na około mnie. Odmówiłem już nie jedną pompejankę, wielokrotnie byłem atakowany przez złego, to… Czytaj więcej »

Upadła
Upadła
03.10.20 17:09
Reply to  Jacek

Dziękuję Ci Jacku za tę słowa. Masz rację najpierw muszę zacząć od siebie zmianę tylko, że tak jakbym nie za bardzo wierzyła. Gdy odmawiam pompejanke to czuję siłę. Też odmówiła wiele w jego imieniu i nic. Trochę mnie jednak zastanawia, że podczas pierwszej modlitwy on wrócił, więc przecież Pan Bóg nie może być tak okrutny. Chyba, że to nieustanny test dla mnie.

Jacek
Jacek
03.10.20 17:46
Reply to  Upadła

Właśnie, to jedn z tematów jaki odkryłem. Bóg nie robi niczego złego, jedynie czasem pozwala aby zło wykonało swój plan. Jednak Bóg dał każdemu człowiekowi wolną wolę. Dał, czyli jednocześnie obiecał, że przenigdy jej nie złamie, a my mając skłonność do zła od grzechu pierworodnego, wykorzystujemy ten dar dla dobra i dla zła. To jednak nas czyni ludźmi. Wiem, że to trudne, patrzeć teraz w przyszłość, bo niech umarli grzebią umarłych, a życie jest w drodze z Jezusem. Prawdopodobnie jesteś małżonkiem sakramentalnym, więc takim pozostań i wsłuchaj się na modlitwie o czym zacznie Ci opowiadać Duch Święty, jak wyprowadzi Cię,… Czytaj więcej »

Ewelina
Ewelina
03.10.20 21:31

Witaj. Jestem w podobnej sytuacji. Rok temu wzielam ślub, nie widziałam świata poza moim mężem. Niestety po pol roku moj maz stwierdził że nie nadaje sie do małżeństwa i sie odkochal. Od miesiąca nie mieszkamy razem a ja nie mam dnia zebym o nim nie myślała. Tęsknię bardzo. Modle sie do sw Rity i dojrzewam do odmowienia NP w tej intencji. Do tej pory modlilam sie o wypedzenie zlego ducha z mojego mezA zeby sie opamietal i zostawil co zle ale teraz zaczelam modlic sie zeby Pan Bog wypedzil zle mysli i ból z mojego serca i glowy i rozwiązał… Czytaj więcej »

Kasia
Kasia
03.10.20 22:19

Czasem Pan Bóg zamyka jedne drzwi aby otworzyć drugie.

Władka
Władka
03.10.20 22:41

Kochana, jeśli nie masz ślubu kościelnego to w oczach Boga nie masz męża.

Magdalena
Magdalena
04.10.20 22:52

Zaufaj bezgranicznie, nie poddawaj się. Dla Pana Jezusa nie ma rzeczy, spraw nie do rozwiązania. Jezu Ty się tym zajmij. Jezu ufam Tobie

Karolina
Karolina
05.10.20 21:32

Kochana Ty wcale nie jesteś upadła ale masz siłę i jesteś bardzo dzielna. Ufaj i trwaj w modlitwie a Bóg Cię poprowadzi. Proszę nie zapominaj nigdy, że Bóg daje więcej niż to o co prosimy tylko trzeba cierpliwie czekać. To co przechodzisz to próba a próby są po to by nas umacniać. Właśnie w takiej chwili poczucia osamotnienia on jest najbliżej i gdy płaczesz to on płacze razem z Tobą. Ten moment trzeba przetrwać modląc się i zawierzając jeszcze mocniej. To co Cię boli oddawaj mu w modlitwie każdego dnia a on to weźmie i poczujesz ulgę. Proszę nie ustawaj… Czytaj więcej »

Marta
Marta
07.10.20 13:17

Jeśli jesteś w związku cywilnym to nie powinnaś prosić o to aby Twój ,,mąż ” wrócił bo On w oczach Boga i Maryi , która jest służebnicą i nie robi niczego wbrew Bogu , nie jest Twoim mężem . Maryja nie może prosić swojego Syna o to abyś brnęła w grzech . Ta intencja jest wysłuchana ale nie w taki sposób jak Ty chcesz. Dlatego że Ty zakładasz że żyjąc w związku niesakramentalnym mimo iż popełniasz grzech Maryja ma wybłagać dla Ciebie cud , natomiast w oczach Bożych jesteś w grzechu i Maryja prostuje Twoje życie . To znaczy usuwa… Czytaj więcej »

Dominika
Dominika
16.10.20 02:06

Twoja historia bardzo przypomina mi moją. Ja też zostałam dwa razy opuszczona przez męża, też jestem młoda i daleko od rodziny. Również modliłam się pompejanka za męża za naszą rodzinę-mamy dwoje dzieci. Jesteśmy razem. Zrozumiał swój błąd, ale dopiero wtedy, gdy ja zgodziłam się na rozwód, wręczyłam mu jego ostatnie rzeczy w worku na śmieci, bo nie tylko on się rozwodził ze mną ale ja z nim też. Przestałam walczyć dla siebie, zaczęłam się szanować i kochać. Nasze rozstanie było największym co mogło mnie wtedy spotkać. Zrozumiałam że jest Bóg, są dziecii ja Jestem przede wszystkim człowiekiem i ty również.… Czytaj więcej »

upadła
upadła
18.10.20 16:50
Reply to  Dominika

Dziękuje za miłę słowa. Nie wiem czy jest nadzieja. Właśnie wróciłam do UK i nikt na mnie nie czeka to bardzo smutne.Jestem na kwarantannie i gdyby nie rozmowy z rodziną w Polsce to chyba bym zwariowała. Odkad wróciłam codziennie mi się śni i zastanawiam się dlaczego Pan Bóg mi serwuje ten ból po raz kolejny? . Jeśli mam zapomnieć to te sny wcale mi nie pomagają. Myślę, że w moim przypadku już nie ma szansy. Za pierwszym razem też postawiłam sprawę jasno zgodę na rozwód i wrócił. Za drugim razem kiedy widziałam go ostatni raz i spędził ze mną pół… Czytaj więcej »

55
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x