Marcelina: Upragniona ciąża i zdrowe dziecko

Dzien dobry to moje 3 swiadectwo. W 1 ciaze zaszlam wbrew prognozom lekarzy . wedlug medycyny nigdy nie powinnam zajsc w ciaze.
Ale o tym juz pisalam.

Kiedy dowiedziałam się że jestem w ciazy bylam szczęśliwa. Zaczęłam modlić sie o zdrowe dziecko. O szczesliwe rozwiazanie .
Podkreslam ze dziecko oddalam Matce Bożej.
Nie robilam badan prenatalnych ani polowkowych. Uwazam ze to sa tylko statystyki. Komputer lubi sie mylic. Wszystkie moje kolezanki robily i nie mogly pojac dlaczego ja nie. Wiec im odpowiadalam ze kazde dziecko jest od Boga to jest dar wiec pozostawiam to Panu Bogu.
Wiara wiara i jeszcze raz wiara .
Tak w mojej modlitwie minely 9 mcy . ciezkie bo szatan nie odpuszczal . blache problemy klotnie w rodzinie . szalal.
Wiara moja i ufnosc pozwolily mi przetrwac.
Sam porod okay przez cc.
Potem komplikacje kolejna operacja .
Ale wiem ze tak mialo byc. Jestem wdzieczna . dzisiaj dochodze do siebie i ufam ze wszystko bedzie okay.

Dlatego jezeli to czytasz to znaczy ze nie trafiles / las przez przypadek. Przeciez nie ma przypadkow – wiedz ze Pan Bóg wie co robi i wie co dla nas jest najlepsze. Ma swoj plan.
Zlap rozaniec i mimo braku czasu albo innych przeciwnosci modl sie i pros z wiara .

To nie jest tak ze nie masz czasu. – masz.

Matka Boża kocha nas . poprzez jej rece do Pana Jezusa.

Jestem wdzieczna dzisiaj mam zdrowa coreczke. A nawet dwie coreczki.

Prosze modlcie sie z wiara i powierzajcie Panu Bogu wszystko. Nie ma problemu ktory jest nie do rozwiazania .

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • Nie ma przypadków. Bardzo potrzebowałam takich słów. I są. Dziękuję! Dobrego, pięknego żęcia z Maryja i Jej Synem.

    • Oczywiście miało być ŻYCIA-! ( Komórka sama zmieniła, nie sprawdziłam tuż przed wysłaniem- przepraszam ).

  • Tak, moja imienniczko. Nie ma przypadków, potwierdzam!!! Ja myślałam, że moje życie już kończy się. Bardzo, bardzo źle przechodziłam Cowid-19. Dosłownie miałam wszystkie objawy. Wysoka gorączka, okropny ból głowy, wyniszczający kaszel, brak smaku, zapachu, apetytu, codziennie biegunka. Nie miałam siły sięgnąć po szklankę wody. Jadłam ze wsrentem malutko jak ptaszek. Wszystko smakowało jak papier. bardzo schudłam.Tak było kilka dni. Modliłam się swoimi słowami do wszystkich świętych w Niebie i ostatkiem sił na różańcu. Spałam z różańcem oplecionym na ręce. Resztkami sił szłam do okna jak sprawdzała mnie Policja, czy jestem w domu na kwarantannie. Kochani, mogłabym książkę napisać jakie to trudne było. Zawsze byłam twardzielem, mam wysoki próg bólu. Nigdy nie narzekałam w czasie chorób,bo nie lubię tego. A ta choroba tak mnie pogięła. Prosiłam Boga i Mateńkę, żebym żyła, bo mój syn jest już półsierotą. Mój mąż zmarł w wieku 36 lat. TAK!!! Ja zawierzyłam Opaczności w Niebie i powolutku wychodzę z tego. Ufajcie!!! Zawsze!!! Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi i Maryja!!!

  • Piękne świadectwo dające nadzieję. Nam też lekarze nie dają żadnych szans na naturalne zajście w ciaze, mówią, że tylko In Vitro, ale ja nie chce się na to zgodzić, nieustannie ufam kochanej Mateczce, oddałam w Jej ręce nasza małżeńska niepłodność-wiem, że Maryja pomoże nam rozwiązać nasz problem…
    Dziękuję Ci za piękne świadectwo, które mnie podbudowało…

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!