Elżbieta: Matka Boża czuwa nad nami

Książeczkę „Nowenna pompejańska” zabrałam z kościoła około 6 lat temu. Długo nosiłam w torebce nie mogąc się zdecydować na rozpoczęcie odmawiania. Praca, obowiązki domowe pochłaniały tyle czasu, nie dowierzałam, że dam radę. Pewnego razu mój najstarszy syn znalazł się w niebezpieczeństwie. Otrzymał sms-a, z pogróżkami. Nie wyglądało to dobrze, cała rodzina była zaniepokojona. Wtedy po raz pierwszy zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską. Byłam zdumiona jak szybko Matka Boża wkroczyła i wszystko się uspokoiło. Jednocześnie zrozumiałam, że czas na odmawianie różańca można znaleźć. W trakcie modlitwy nowennowej bywają dni niezwykle trudne, wyraźnie szatan chce nas zniechęcić. Nie wolno się poddawać, lecz bez względu na to co się w naszym życiu dzieje, trzeba ufać Bogu i wypraszać łaski za pośrednictwem Maryi. Piszę to z całym przekonaniem i odpowiedzialnością, ponieważ nowennę odprawiam od kilku lat, początkowo z przerwami, a przez ostatnie miesiące nieustannie. Przez te lata moja rodzina przeżywała wiele krytycznie trudnych momentów, włączając w to kilkukrotne zagrożenie życia. Gdyby nie nowenna, Bóg mi świadkiem, że nie przetrwałabym tego. Proszę wszystkich, którzy czytać będą moje świadectwo, by ufali Bogu bezgranicznie.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!