Kasia : Cierpliwość

Dziękuję Ci Drogą Matko za otrzymane łaski szczególnie za przemianę męża. Modliłam się NP o zmianę zachowania nie cały rok temu o teraz widzę że mąż zmienił się. Wcześniej jak mówiłam do dzieci że idziemy jutro do kościoła to mąż bardzo nerwowo reagował, używał wulgaryzmów, mówił do dzieci ze nie idziemy itd. Ale w ostateczności szedł ale co się nasłuchałam to jeden Pan Bóg wie.
I teraz w Boże Narodzenie mówię że musimy iść rano do kościoła na 8.30 (z reguły na 10.00 z pretensjami męża po co iść itd chodziliśmy) czyli około 7.15 wstać musimy i mój mąż wstaje i dzieci budzi i bez żadnych pretensji w głosie w ani w zachowaniu jedziemy tak cały okres świąteczno-noworoczny jeździliśmy na mszę, a także w I piątek miesiąca i sobotę gdzie mój mąż sam powiedział że chodź jedziemy co będziemy robić a po mszy że jest szczęśliwy że byliśmy ( w kościele było raptem chyba 15 osób z nami) wdzięczna jestem Matko za przemianę męża choć widzę że nie jest idealnie ale jest o niebo lepiej.
Obecnie modlę się NP o łaskę szybkiej i szczęśliwej spłaty zaciągniętych, kredytów nawet mąż nie wie o wszystkich bo wzięłam kilka aby pomóc innym osobom które potrzebowały pomocy. Proszę Ciebie, Drogi/a Czytający/a o westchnienie/modlitwę za mnie i abym szczęśliwie z pomocą Dobrego Boga wyszła z zadłużeń. Dzięki wyjściu ze wszystkich zobowiązań mąż mógłby zjechać z zagranicy i być tu z nami, niestety nikt z rodziny nie chce nam pomóc, mnie oczernia teściowa z która jestem w konflikcie ponieważ mnie zwyzywała od najgorszych i męża też i oczekuje przeprosin ale w tej intencji odmawiam Nowennę do Bożej Sprawiedliwości bo wiem że sama nic nie zrobię, bo jeśli Pan Bóg nam nie pomoże to nikt nam nie pomoże, liczę tylko na Pana Boga, o jeden wie że ledwo łącze koniec z końcem mimo że mąż pracuje za granicą i wszyscy wkoło uważają że mamy dużo pln, nikt nie wie o kredytach bo każdy by nas wyśmiał, ale wiem że Matka Boża pomoże wierzę w to bo dzięki niej jakos tak zyje ze mam co miesiac na raty a to jest okolo 4500zl na miesiąc a mąż nie zarabia kokosow tylko około 7000zl ale jakoś mam na chleb i do chleba i za to jestem wdzięczna Matce Bożej . Dziękuję wszystkim za westchnienie/modlitwę za mnie i męża, wszystkich tu piszących /czytających polecam opiece Matki Bożej.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • Pomódl się Kasiu lepiej o zmianę własnego sposobu myślenia. Mąż na obczyźnie ciężko pracuje, a Ty za jego pieniądze bawisz się w Matkę Teresę, bierzesz kolejne kredyty, żeby rzekomo pomóc innym. Traktujesz męża jak woła roboczego, nie byłaś łaskawa zapytać go nawet, czy się zgadza na te kredyty dla obcych, bo to z jego ciężko zarobionych pieniędzy są one teraz spłacane. Gdyby teraz mąż np zachorował, to Twoja głupota pogrąży jego i Wasze dzieci. Współczuję mu żony. Módl się kobieto o własną przeminę.

  • Wydaje mi się że jesteś nieodpowiedzialna osoba. O takich zarobkach niektórzy mogą sobie pomarzyć. Ja z mężem zarabiam 2 tyś i jakoś nie mam problemów z kasa i jeszcze udaje nam się coś odłożyć. Moja rada to pomysl wcześniej zanim przepuscisz przez kogoś zarobione kasę.

    • Udaje się odłożyć z 4000zl? Naprawdę ludzie już nie przesadzajcie z gadaniem takich głupot,chcieliście jej dowalić jaka to nie rozsądną,ok,udało się,OSADZILISCIE,gratuluję. Ale z takich pieniędzy odłożyć się nie da,chyba że was ktoś wspomaga w czynszu rachunkach paliwie jedzeniu itd

  • Proponuję iść do pracy.
    A i podziwiam męża za cierpliwość do takiej osoby jak Pani.

  • Łatwo oceniać innych, a może ta Pani pomogła komuś choremu biorąc kredyt. Napisała że mąż o wszystkich nie wie kredytach czyli może wzięli jakiś na budowę czy remont domu albo na spłatę aby zostać w domu bo cos o konflikcie z teściową wspomniała. A zapewne mąż wie ile zarabia i ile się traci to wydaje mi się że kwota rat kredytowych o których mąż nie wie jest jakaś nie duża bo zarabiać 7tys i tak naprawdę tracić je w miesiąc to mąż albo głupi albo ślepy. Ale tam napisała Pani że mogłyby zjechać zza granicy jeśli by splacili zaciągnięte zobowiązania czyli mają wspólne kredyty – ja tak rozumiem. A mąż widać należy do osób nerwowych czyli pewnie orientuje się co i jak w kwestii finansowej na koncie bankowym. Nie napisała Pani w jakim wieku ma dzieci może małe może chore i nie ma z kim zostawić aby iść do pracy albo mieszka w takim miejscu gdzie kobieta ma ciężko znaleźć pracę. Nam czytającym łatwo oceniać- bo jaka ona głupia kredyty dla kogoś nikt by nie wziął . Jeden Bóg wie i zna sytuację tej Pani i jak to gdzieś przeczytałam Bóg daje nam taka sytuację która uniesiemy. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Bo dzisiaj tak mamy jakies oszczędności ale kto jest pewny i da sobie reke uciąć że za rok dwa nie będzie potrzebował pomocy finansowej. Ta Pani pewnie ucieka się w modlitwę bo boi się że może mąż zachorować i co wtedy. Drodzy moi zamiast pisac i przygnebiać Panią jeśli czyta świadectwa to ogarnijmy ja modlitwa bo pewnie dużo przeszła w życiu jeśli mąż tak reagował na uczestnictwo we Mszy św. Możliwe że Zły tam cały czas ma pole działania przez osobę męża. Polecam Panią w moich modlitwach.

  • Bardzo dobrze rozumiem tą Panią. Jestem w podobnej sytuacji tylko że ja wzięłam kredyt dla siostry bo komornik jej groził a ona spłaca ale często nie ma na czas, jest mi ciężko ale jeszcze kilka rat zostało, mąż również nie wie nie znosi mojej siostry różnica charakteru ale wiedziałam że nikt jej nie pomoże.
    Nie znamy tej Pani ale jeśli modli się to wydaje mi się że szuka ratunku w Bogu a tu nikt nie napisał jej nic miłego a może ona jest już słaba psychicznie jeszcze gdzieś konflikt z teściową- może blisko albo razem mieszkają, dzieci to wszystko widzą. Może ona tu ratunku szuka, ciepłego słowa, otuchy
    a nie tych przykrości ze bawi się w Matkę Teresę. Słowem można zabić. Niech Pan Bóg błogosławi, otaczam modlitwą.

  • Ale jakaz roznica,dla siostry a obcej osoby.To juz drugi raz czytam tu ze kredyt dla obcej osoby ktos wziol i szczerze powiem ze nie rozumiem,gdyby maz wiedzial to ok.

  • Kasiu, to dobrze, że się modlisz. Ale zastanów się czy okłamując męża nie psujesz czegoś w waszym małżeństwie. Nie wiem jakie sa okoliczności brania tych kredytów, ale pamiętaj, że wg Boga hierarchia jest nastepujaca: Bóg, mąż, dzieci, rodzice, rodzeństwo, dalsza rodzina i przyjaciele.

  • Chcę by było mnie mniej na forum, ale ten wpis mocno mnie poruszył. Kasia Autorka świadectwa ma bez wątpienia dobre chęci, ale dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. W małżeństwie decyzje finansowe, w tym decyzje o kredytach podejmuje się we dwoje i nie jest to osądzanie – to stwierdzenie faktu. Kasiu, jak Ty byś się poczuła, gdybyś pracowała za granicą, z dala od męża i dzieci, a Twój mąż w tym czasie brałby kredyty – nawet w celach pomocy innym ludziom? To nie jest uczciwe wobec Twojego męża i może bardzo naruszyć Jego zaufanie do Ciebie.
    PS Kredyty mają to do siebie, że same się nie spłacą. Tu na spłatę musi zarobić mąż, który nawet nie wie, że jego żona zaciąga pożyczki.

    • Istnieje coś takiego jak lojalność małżeńska – nie można robić czegoś – choćby z pozoru szlachetnego – za plecami współmałżonka.Bo ty mu ślubowałaś uczciwość małżeńską. To bardzo ważne być szczerym i uczciwym wobec męża.

      • Brygido, użyłaś adekwadniejszych słów do tego, co chciałam napisać. Małżonkowie mają być lojalni i uczciwi wobec siebie, bo to sobie obiecują w dniu ślubu. Jeżeli wspólnie we dwoje zdecydują, że biorą kredyt na cel pomocy innym ludziom – ich prawo. Tylko, że wtedy to będzie ich wspólna decyzja. Oczywiście, zawsze trzeba mieć na uwadze, że kredyt trzeba będzie spłacić i banku nie będą interesować nawet najszlachetniejsze intencje. Przykre, ale prawdziwe i należy o tym pomyśleć choćby z uwagi na dzieci. Inna sprawa to ryzyko brania kredytu dla obcych osób, ale to już zupełnie inny temat. Przecież Ci ludzie mogą potrzebować środków materialnych w dalszym ciągu i co wtedy? Kolejny kredyt? Tu mogą być potrzebne zupełnie inne rozwiązania.

  • W zasadzie przestałam tu pisać.
    Kasiu , jeśli się nie mylę to Ty pisałaś, że wzięłaś kredyt dla ludzi , których nie znasz , z drugiego końca Polski.
    To jest bardzo nieodpowiedzialne i zastanawiam się jak mąż nie zauważa tego, że tak duża kwota pieniędzy znika, pożyczka chyba wynosi 20.000 zł.
    Jeszcze jedno, czy Ty wiesz , że tym ludziom są potrzebne te pieniądze na pewno i to od obcej osoby.Z tego co pamiętam, to mąż tej dłużniczki też nie wie o Twojej pomocy i też to jest dziwne.Jeśli ta dłużniczka będzie Ci spłacać po 40 zł to naprawdę braknie Wam życia.
    Kasiu , będę się modlić w Twojej intencji , bo sytuację masz nie do pozazdroszczenia .

  • Pierwszy raz sie tu udzielam, ale to świadectwo jest jakby mojej niedalekiej sąsiadki która mi powiedziała o NP, ogólne informacje pasują do tego świadectwa tzn oprócz tych kredytów wiadomo nikt nie chwali się takimi rzeczami. Nawet i ten konflikt z teściową pasuje bo ja od śmieci i syna zwyzywała i oczernia i wnukow to ona nie chce oglądać, bardzo to ona przeżywa i mówiła że oddaje to wszystko Panu Bogu. Kiedyś wlasnie wspomniała o nerwowości męża i jego nie takim zachowaniu co do mszy świętej – Bardzo to przeżywała i mówiła że jak różaniec nie pomoże to nie wie co będzie. I jeśli to jest ona to jakiś czas temu inna sąsiadka która ma bardzo ciężka sytuację finansową i mieszkaniową przez przypadek powiedziała będąc u mnie że właśnie Kasia jej bardzo pomogła finansowo i jeśli to jej świadectwo to nie czyta ona tego, bo ma zwykły telefon tzn klasyczny bez internetu i swoje świadectwo możliwe że wysłała za pośrednictwem poczty polskiej bo ona prenuneruje gazetę ze świadectwami NP i czasem mi przyniesie. Jestem pewna na 80% ze to ona ale wiadomo świat jest mały i jednak może to nie ona ale i tak jesli to nie ona to modlitwa jest najlepsza pomocą.

  • Uważam że jakby ta Pani nie wspomniała o tych finansach to by nikt nie skomentował nawet świadectwa. Widać jak czytamy i na co zwracamy uwagę w świadectwach. Współcześni idealni ludzie wiedzacy o sytuacji każdego co sklada świadectwa a co do uczciwości małżeńskiej to nie chodzi o rozliczanie z pln tylko m.in. aby nie zmuszać i nie wymuszać na współmałżonku np seksu. Biorę udział w prekanach bo wychodzę latem za mąż i właśnie ksiądz i Pani co prowadzi analizowali przysięgę małżeńską. Z Panem Bogiem

    • Kasiu, wzięłam udział w dyskusji, bo zwyczajnie żal mi męża Autorki świadectwa. Na nauki przedmałżeńskie co prawda nie chodzę, ale uczciwość małżeńska dla mnie obejmuje nie tylko sferę seksu, ale i wszystkie aspekty życia, jak np. finanse. Kredyt jest wspólną sprawą dwojga małżonków.

      • Tylko tam nie napisane jest ile, a może rata to np 100 czy 200zl w dzisiejszym świecie to dużo gdy tak wszystko drożeje m.in. Uważam za sprawą 500+ a autorka napisała tak ja to rozumiem że mają wspólne zobowiązania, czyli ich wspólna zdolność była niska jeśli posiadali już kredyty. My tak naprawdę nie wiemy ile wzięła bo może jednak płaci dość niska ratę a sumujac ich wszystkie zobowiązania to taka suma ale gownoburze się rozpętało.

        • Kasiu, po pierwsze – nie bierze się kredytu bez zgody i wiedzy męża. Ze względu na uczciwość małżeńską właśnie. W opisywanej sytuacji to ten mąż pracuje i zarabia na spłatę zadłużeń, o których nie wie.
          Po drugie – Autorka i jej mąż najprawdopodobniej nigdy nie odzyskają tych środków od osób, dla których Kasia wzięła kredyt i to kolejny argument, dla którego nie należało brać tego kredytu bez wiedzy i zgody męża.
          Po trzecie – ja z tekstu odczytuję, że Autorka musi się nagimnastykować żeby pospłacać wszystkie raty i środków finansowych starcza jej na styk.
          Po czwarte – Autorce życzę pomyślnego dla całej rodziny rozwiązania sytuacji i mądrości oraz rozwagi na przyszłość.

      • Ależ oczywiście,że pojęcie uczciwości małżeńskiej obejmuje szerszą perspektywę niż tylko sferę cielesności.

    • do Kasi: Jeżeli nie wyjechałaś nigdy „za chlebem” za granicę, to nie wiesz jak to jest- jesteś obca w obcym kraju, często ledwie znasz język, jak chcesz odłożyć to mieszkasz w najpodlejszych miejscach i jesz przeterminowane jedzenie. Do tego dochodzi tęsknota za rodziną, przyjaciółmi, za krajem. Autorka świadectwa bawi się w działalność charytatywną, równocześnie skazując własnego męża na dłuższy pobyt na obczyźnie. Męża pozbawia kontaktu z dziećmi, a dzieci skazuje na brak ojca w okresie ich dorastania. Ta kobieta okrada własnego męża z pieniędzy i prawa do życia rodzinnego, a potem dziwi się, że facet jest nerwowy. I nie pisz, że 100 czy 200 złoty to jest mało, bo znam osoby, którym ma to wystarczyć na tygodniowe przeżycie.

      • Bylam za granicą i wiem.jak to jest A z dzieciństwa własnego wiem co to brak jedzenia i jedzenie po dacie ważności, przeszłam w życiu dużo moja rodzina zawsze była uboga i smiano sie że mnie i z rodzeństwa. Pomagając możliwe że liczyła się z tym że musi spłacać. Ale nie naskakujmy na nią, pewnie chciała się wygadać a tu można anonimowo nie wiemy czy obserwuje czy nie świadectwa ale życzę jej aby wszystko się poukladalo.

    • W małżeństwie nie chodzi o rozliczanie złotówek, ale kilku tysięcy miesięcznie już tak. Kasiu, zapytaj kolejnym razem o kredyt za plecami męża. Ciekawa jestem, co ksiądz lub prowadzący odpowie.

  • „Święta z Węgier, czyli św. Elżbieta która mogła żyć po królewsku, poświęciła swe życie służbie ubogim i potrzebującym . Jej życie obfitowało w wiele wydarzeń. Była żoną, matką, wdową i tercjarką Zakonu św. Franciszka. Wszystkie swe obowiązki wypełniała wzorowo. Cechowało ją miłosierdzie i wrażliwość na biedę i potrzeby innych. Musiała znieść pogardę dworu wobec jej działań charytatywnych, wypędzenie z zamku oraz tułaczkę.

    Bóg jednak dodawał Jej sił i Jej błogosławił. Chleb, który Święta niosła ukradkiem (przed mężem)do biednych zamienił się w róże i to w środku zimy.”

  • „Pewnego dnia spotkał ją Ludwik, gdy szła do biednych, ukrywając coś pod fartuchem. Elżbieta odkryła fartuch i wtedy zamiast chleba, wypadły piękne róże. Jej posługa nie podobała się dworzanom, krewnym i służbie. Otoczenie stawało się dla niej okrutne. Wyśmiewając się z niej wytykali jej dobroć”

    • Meno, a nie uważasz, że jest zasadnicza różnica między dzieleniem się chlebem i żywnością, a braniem kredytów za plecami męża, który pracuje zagranicą. Ja tę różnicę dostrzegam. Bardzo lubię i cenię Twoje komentarze, ale przyznaję, że z braniem kredytów bez wiedzy męża po prostu się nie zgadzam i uważam, że jest to nieuczciwe wobec tego męża.

      • też Aniu,chodzi o fakt ,że my ludzie widzimy tylko cząstkę Bóg widzi wszystko i do tego nie znamy nawet całej sytuacji a tak łatwo osądzamy ,pouczamy.

        • Meno, Człowiek pracuje zagranicą. Znosi rozłąkę z żoną i dziećmi. A żona w tym czasie bez jego wiedzy bierze kredyty dla obcych ludzi. Dodajmy te kredyty spłaca mąż, który nic o tym nie wie. To zwyczajnie nieuczciwe. Naprawdę trudno uznać, że Kasia jest w porządku wobec męża i dzieci. Pomogła obcym ludziom, ale na cudzy koszt – koszt męża i dzieci.

          • Też Aniu , to prosze przeczytaj większość komentarzy jeszcze raz. Nikt nie pomyślał ,że może te kredyty uratowały komuś życie.
            Ja pozostawiam to Bogu .

            • Meno, dla Kasi najbliżsżą osobą jest mąż, nie obcy ludzie. A co te kredyty zrobiły z mężem Kasi? On musi pracować na ich spłatę zagranicą – w obcym sobie miejscu, wśród obcych ludzi. Może on też ma dość? Może też ma depresję, tylko nie może się do niej przyznać – przecież musi zarobić na spłatę kredytów zaciągniętych przez żonę? Może zwyczajnie tęskni za żoną i dziećmi? Może też jest mu bardzo trudno?

            • Mnie uderza to, że Kasia jest dobra dla obcych ludzi na koszt własnego męża. Dlatego wzięłam udział w dyskusji.

            • Tez Aniu,zgadzam sie w 100%. Jaki sens ma bycie szlachetnym czyims kosztem? Mena pisze o rozach i chlebie, lecz czy jej posluga krzywdzila kogos? Nie do konca trafione porownanie.

            • Tak mogła św. Elżbieta utracić własne życie ( a co za tym idzie dzieci straciły by matke) ten czyn w tatych czasach był traktowany jak zdrada, wobec króla.

            • Meno, ale Kasia nie jest Świętą Elżbietą, a konsekwencje jej beztroski ponosi jak na razie głównie niczego nieświadomy mąż.

            • też Aniu,nie wiesz czy ten czyn Kasi nie przyczyni się do zbawienia jej męża bo nieświadomnie niesie pomoc bliźniemu .
              Jest to tylko moje spojrzenie na sprawe bo jak już pisałam czy Kasia dobrze postąpiła wie jedynie Bóg nikt tu z nas.

            • też Aniu ,może Kasia stać się św. Katarzyną . Chce pokazać ,że JEDYNIE Bóg Kasi to wynagrodzi lub skarze a my możemy tylko polemizować.

            • ale bzdura. jeśli robił coś nieświadomie, to i bez aktu woli, więc to wszystko nie przyczyni się do jego zbawienia.

            • Dokładnie tylko Bóg. A nie którym się wydaje tutaj ze są nad Bogiem, no chyba że znają ta okoliczności wzięcia kredytów.

            • Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga a Bóg jest Święty czyli w każdym z nas jest cząstką świętości Boga. Skad wiesz czy ona nie będzie święta?
              Konsekwencje ponosi mąż, nie wiemy ile kredytów i na jaką kwotę wzięła a jeśli te kredyty są po 1tys złotych i łączna suma to np 3-4tys A ich wspólne zobowiązania to np 100tys? A czy mąż zapewne będący w nerwach bo nie chciał chodzić do kościoła i dzieci też odsuwal myślał o konsekwencjach jaki to może żal i ból sprawia żonie?

            • A te raty może krzywdza tylko autorke? My nie wiemy jak ona kombinuje aby mieć na życie.

            • A skąd wiemy jest dla męża? Jeśli pragnie jego przemiany i odmówiła NP za męża to nie pragnie jego dobra? A jaki jest mąż- tu nic nie pisze o nim tylko że był nerwowy. Tak Kasia to zapewne żona idealnego męża .

            • Ale nie jest napisane że nerwowy o kredyty czy nerwowy bo taki charakter

          • Też Aniu ,sama w jednej sprawie zaprzeczasz jak tak to są małżeństwem ,jak spłaca to mąż . Chce zauważyć ,że żona pozostała sama z dziećmi niesie bardzo wielki krzyż a inni widzą „tylko” że mąż zarabia . Te pieniądze są tak samo jego jak i jej. A czy żona słusznie postąpiła nie wiem , bo nie znam całej sytuacji.

            • Meno, pieniądze są wspólne, ale zarabia je mąż – ot taka różnica. A skoro zarabia je mąż i to zagranicą tym bardziej trzeba szanować pracę tego człowieka i konsultować z nim wydatki – zwłaszcza takie wydatki. Nie wątpię, że Kasi jest samej ciężko i właśnie dlatego powinna zrobić wszystko, by ten mąż jak najszybciej wrócił do kraju, a nie pracował zagranicą na spłaty kolejnych kredytów.

            • Też Aniu ,jak dla mnie Twoje podejście „zarabia je mąż” mija się z prawdą zarabiają je we dwójke on tam ona tu przejmując wszystkie obowiązki męża . Bo faktem jest ,że nie zauważa się pracy kobiet ,które pozostały same w kraju. Jeszcze raz powtórze nie mi oceniać czy żona słusznie czy nie postąpiła.

            • Ok, zarabiają je wspólnie. Meno, są wydatki, które małżeństwo podejmuje tylko wspólnie. Nikt normalny nie każe wyliczać się ze złotówki, ale zwykła uczciwość nakazuje konsultować duże wydatki, także pożyczki i kredyty i o zwykłą uczciwość wobec męża tu idzie.

            • Nie ma napisanego podziału ile mają razem swojego kredytu a ile ona wzięła za plecami ? I na co wzięli razem kredyt. A może wtedy pracowała zaszła w ciążę nieplanowana i nie przedłużył umowy pracodawca. Nie wiemy a tylko ja osadzamy. A czy np jakby Ci to powiedziała sąsiadka albo przyjaciółka wypłakała by Ci się bo nie może sobie poradzić i potrzebowała się wygadać to co poszlabys do męża i powiedziała o wszystkim?

            • Meno – to kwestia wzajemnego zaufania. Zaufałabyś komuś, kto za Twoimi plecami bierze kredyty dla obcych ludzi? W dodatku to Ty masz zarobić na ich spłatę?

            • Też Aniu ,a jak autorka świadectwa uratowała kogoś przed samobójstwem ? Nie znamy całej sytuacji nie znamy ,męża ,nie znamy żony ani na co były wzięte kredyty. Dlatego najlepszym sędzią jest Bóg.

            • Meno, dla Kasi najbliższą osobą jest jej mąż i bardzo nie podoba mi się, że ona ratuje innych na koszt tego męża. Możemy gdybać dalej – a jak tym obcym ludziom skończą się pieniądze z kredytu Kasi? Co wtedy? Skąd Kasia wie, jakiej pomocy oni naprawdę potrzebują skoro ich nie zna? Może tam potrzeba psychoterapeuty skoro były groźby samobójstwa? A jak mąż Kasi cierpi na emigracji? Jak zapłaci za tą pracę własnym zdrowiem, także depresją? Właśnie to mnie uderza w tej historii. Kasia pomija zwykłe ludzkie potrzeby swojego męża.

            • Dziewczyny, tutaj w 100 % zgadzam się z Anią. Kasia tworzy z mężem rodzinę, jest zobowiązana do zaspokajania w pierwszym rzędzie potrzeb własnej rodziny,dzieci,męża. Z rodziną tworzą wspólnotę i tak jak zauważyła to Ania – nie może narażać męża na utratę zdrowia- bo ciężka praca zawsze rzutuje na zdrowie- nie może narażać rodziny na utratę bezpieczeństwa finansowego. Znamienne jest to,że autorka wyznaje beztrosko ,że ledwie wiąże koniec z końcem, a otoczenie postrzega,że w rodzinie są duże pieniądze skoro mąż pracuje za granicą.Rata kredytu wynosi – bagatela! 4,500 . To są duże pieniądze, to jest balansowanie na krawędzi i igranie z ogniem . Jeżeli autorka bardzo chce pomagać innym – może znaleźć inne, rozsądniejsze i bezpieczniejsze formy pomocy.

            • Nie uwazam aby pisała beztrosko, tylko moze nie ma komu się wygadać. Nie wiemy skąd wie o NP i jak na nią trafiła. Sama mam w swoim otoczeniu osoby pracujące za granicą i tak są postrzegane jako takie które mają pln, a jak jest nie wiedzą, a muszą tam pracować bo tutaj by im nie starczyło,i ja nie wnikam dlaczego i nie dochodzę.

            • A skąd wiesz jakie potrzeby ma jej mąż? Ona chce aby zjechał a jemu może takie małżeństwo odpowiada i praca nie wiemy

            • A może ich wspólny kredyt poszedł na męża jakieś długi? Ona nie krytykuje męża i nie pisze o jego wadach , może z pokorą przejęła krzyż który Bóg jej przygotował i chce zmienić męża jak to św. Rita uczyniła.

            • Meno, zawsze bardzo lubię twoje komentarze. Tu też masz troche racji. Ja nie krytykuję autorki świadectwa. Tak jak napisałam, nie znam okoliczności wzięcia tych kredytów. Zwróciłam tylko jej uwagę, że to jest nieuczciwe wobec męża. Nieważne kto zarabia, a kto dzieci wychowuje. Uczciwość małżeńska jest w przysiędze. A takie rzeczy to nie błahostki.
              Pamietam jak kiedyś byłam zła na męża jak pożyczył pieniądze koledze bez mojej wiedzy. Czułam się oszukana, bo nie mieliśmy za dużo i nie raz musiałam zaciskać pasa żeby dać dzieciom pieniądze np na teatrzyk w szkole. Dosłownie od ust sobie odejmowałam, a mój mąż pożyczył komuś. Gdyby przedstawił mi sytuację i uznałabym, że ten człowiek bardziej tego potrzebuje, to też pewnie bym pozyczyla i chodziła głodna.
              Wiem, że różni są mężowie czy żony. Nie raz z wieloma wadami. Ale jeśli my nie będziemy dbać o zachowanie przysiegi małżeńskiej to oni też nie będą.

            • Ewuś, ja może podchodze do tego emocjonalnie bo byłam kiedyś tą osobą , dla której kilka osób pożyczało pieniądze bez wiedzy tej drugiej połówki ( kiedyś pisałam o tym nie miałam pracy 2lata) i gdyby nie pomoc tych kobiet nie wiem co by było ze mną ,jednak przyszedł moment w moim życiu ,że mogłam im to wynagrodzić. I nawet w jednej sytuacji było , że ta osoba i jej rodzina nie mieli środków do życia utrata pracy w jednym czasie przez oboje . I przez kilka miesięcy spłacałam ich kredyt i dawałam pieniądze na życie. Także różne są historie a życie zmienia się jak w kalejdoskopie. Każdego dnia Bogu dziękuje za te osoby ,które po ludzku może postąpiły nie uczciwie jednak dla mnie okazały wielkie miłosierdzie.

            • Meno, w życiu zdarzają się różne sytuacje i bywa tak, że trzeba komuś pożyczyć, czy wręcz podarować jakąś kwotę z własnych oszczędności. Tylko, że ja uważam, że takie sprawy należy konsultować z żoną/mężem bo tak jest po prostu uczciwie wobec tego najbliższego człowieka. Mówię tu oczywiście o większych sumach bo jak napisałam, nikt normalny nie wylicza sobie wzajemnie złotówek.

            • Też Aniu są pewne sprawy ,które jedynie Bóg osądzi sprawiedliwie.
              Jak i pewne sprawy,które po ludzku są nie zrozumiałe.
              Np. dla mnie niezrozumiały jest fakt z Pisma św. jak Archanioł Rafał ” udaje ” człowieka (Tb5,6) tzn podaje się za kogoś innego .

            • „Staremu Tobiaszowi przedstawił się jako krewny Azariasz (hebr. „Jahwe pomógł”), ze znamienitego rodu Ananiasza („Jahwe jest miłosierny”). Rafał nie skłamał, ponieważ objawił się w ludzkiej postaci przyjmując zewnętrzny wygląd człowieka – Azariasza, krewnego Tobiasza. ”
              Jak dla mnie podaje się za kogoś kim nie był tylko przyjął postać tej osoby.

            • Do osoby ,która zminusowała ten fragment . Prosze o wyjaśnienie bo ja akurat tego fragmentu nie potrafie zrozumieć, bo jak dla mnie Archanioł przybierająć cudzą postać był nadal Archaniołem.

            • No cóż nie masz odwagi napisać ,ale minusować masz ,bo nie widać kto to robi. Gratuluje dojrzałości.

            • nie pojmuję, mena, jak możesz pisać takie farmazony. co to za różnica, jaki jest background w tej sytuacji? sprawa jest jasna i też ania ma rację: małżeństwo to wierność i uczciwość. gdybym była tym mężem i dowiedziałabym się o tym, co wyprawia ta kobieta, chyba bym ubiła gołymi rękami! nie wyobrażam sobie brać kredytów na innych ludzi, podczas gdy mój mąż zapieprza za granicą. to jest szczyt chamstwa i nie ma co do tego usprawiedliwienia.

            • Masz rację Memo. Nie do nas należy osądzanie. Każda historia jest inna.

            • Ewuś ,ja zwyczajnie nie potrafiłabym patrzeć jak ktoś nie ma na ” chleb ” np.na spate długów i jedzenie i choć w mojej sytuacji mąż wiedział ,to jednak gdyby się sprzeciwstawił i tak bym to zrobiła.

            • Przychodzi mi tu kilka sytuacji z Pisma św. Czy my w pracując w korporacji za pewną sumę np. dniówka 200 a przychodxi ktoś i za godzine tej samej pracy dostaje też 200 zł nie bylibyśmy rozgoryczeni postawą szefa ,podejrzewam ,że osobiście nikt by w oczy mu nic nie powiedział jednak po za oczami nie pozostawiłby suchej nitki na nim.

            • Druga sytuacja ojciec dzieli majątek na dwóch jeden go pomnaża pracuje uczciwie. Drugi trwoni na co się tylko da i ojciec ,gdy do niego przychodzi syn ,który roztwonił wita jak króla ,pytam ile osób czułoby oburzenie ,przecież to nie sprawiedliwe ,nie uczciwe wobec pierwszego syna ,który był wierny,przecież ojciec z majątku tego drugiego już bierze.

            • Trzecia sytuacja faryzeusz i celnik .
              Pierwszy przestrzega wszystkich praw i nakazów czyli też postępuje moralnie wobec swoich najbliższych.
              Drugi no cóż po ludzku tragedia jednak to on został usprawiedliwiony.Czy po naszemu to sprawiedliwe.?

            • każda mądra osoba poszłaby do szefa i powiedziała mu, że chce zarabiać tyle samo – proste.

            • Nawet po za jego wiedzą ,i choć to oburzy wielu to nie zmieni faktu ,że i tak bym to zrobiła nie zamierzam udawać . Nie potrafiłabym patrzeć na braki bliźniego ,gdy mój stół był syto zastawiony.

            • Mena, wydaje mi się ,że mylisz zupełnie dwie rzeczy. Kasia jest żoną, matką
              i w tym zakresie Bóg oczekuje od niej wzrastania do świętości. Musi ona wypełniać powołanie do swego stanu dbając o rodzinę. Wszelkie ryzykowne zachowania – oszukiwanie męża, zatajanie przed nim choćby w dobrej wierze – swoich uczynków – nie jest w porządku. Przywołujesz dwie sytuacje biblijne,które moim zdaniem nijak mają się do sytuacji autorki.Wręcz historia z faryzeuszem może być tu odczytana na niekorzyść Kasi. Ona zamiast zająć się wypełnianiem swoich obowiązków wynikających z jej stanu – swoimi nieprzemyślanymi działaniami chce zwrócić na siebie uwagę – „patrzcie jaka jestem dobra „. A te jej działania mogą przynieść opłakane skutki – rozbicie rodziny, krzywda wyrządzona najbliższym. Pozdrawiam.

            • Oburza Meno. Oburza bo pytanie, gdzie w takim małżeństwie jest miejsce męża? Gdzie miłość do niego? Gdzie zaufanie i szacunek? Mąż ma siedzieć cicho i zarabiać, a żona rozda wspólny domowy budżet wg wlasnego uznania bez pytania meza o zdanie. Po co maz ma miec ważny glos w sprawie wspolnych pieniedzy skoro zona wie lepiej? A gdzie zwykle zauważenie tego męża i jego zmeczenia i pracy na rzecz rodziny? O zdrowy rozsądek już nawet nie pytam.

            • Też Aniu,jak narazie to ja od kilku lat zarabiam na obecną chwilę więcej . Także mój mąż nie służy tylko do zarabiania pieniędzy.

              Po drugie droga Aniu czy byłaś w sytuacji jak nie mniałaś za co kupić chleba ,opłacić rachunki zobowiązania ?
              Jeżeli nie byłaś to nie masz pojęcia o czym piszesz.I tak samo inne osoby.

            • A skąd wiesz, ze nie byłam? Co Ty wiesz o moim życiu? Taka jesteś pewna? Tylko na potrzeby mojej rodziny nikt nie brał kredytu poza plecami męża.

            • Aniu zagolopowałaś się zadałam Ci tylko pytanie nie osądzałam .

            • Po drugie gdyby autorka nie wzieła kredytu dla tej osoby ona by popełniła samobójstwo to powiedz jak z tym dalej żyć? Powtórze po raz kolejny ,nie znamy całej histotii także przestańmy skupiać się tylko na jednym z faktów. I być oburzonym nie znając całej sytuacji.

            • Meno, możemy gdybać dalej – a jak mąż dostanie zawału pracując zagranicą na spłatę tych kredytów? Jak ktoś ma myśli samobójcze to nie ratuje się go kredytem tylko terapią. I nie piszę tu o teorii bo mam w swoim otoczeniu osobę, która miała poważne myśli samobójcze. Pieniądze z kredytu się skończą i co dalej z tym człowiekiem?

            • czytając ten komentarz aż zaśmiałam się na głos, serio. gdyby każda osoba, mająca w polsce długi, popełniała samobójstwo, nie byloby 90% polakow (polacy maja zadluzenie na ponad 7,5 mdl zl). to, co mówisz, to absolutne brednie.

            • Trzeba czegoś doświadczyć ,aby móc obiektywnie spojrzeć na daną sytuacje. A nie skupić się tylko na jednym z faktów.

            • ale też Ania nie ma na myśli stricte ciebie, a autorkę świadectwa! ja na przykład, byłam w tych dwóch sytuacjach. po dość dobrym okresie finansowym, wpadłam w duży dół (właśnie teraz), i aktualnie mam przekichane i już w tej chwili muszę żyć za 7€ dziennie… 😀 jeśli w ciągu miesiąca nie znajdę pracy, będzie kaszana kompletna, ale NIGDY nie pozwoliłabym pomagać sobie komuś, kto musi miesiącami ukrywać to przed partnerem życiowym (też Aniu, mówiąc tu /partner/ mam na myśli też męża). mówię, rzecz jasna, o kwotach, na które trzeba się zadłużać. zasada jest prosta: pożyczaj kasę w takich kwotach, żeby jej utrata nie była dla ciebie dotkliwa.

            • Agata, partnerów już zostawmy. W sytuacji, o której teraz dyskutujemy najbardziej przeraża, że są ludzie, którzy przyklaskują takim działaniom. Mimo wszystko, życzę Kasi spłaty długów i wyjścia na prostą i także docenienia męża, bo mam wrażenie, ze to naprawdę dobry człowiek. Niektórym Paniom zaś życzę, by w przyszłości jednak konsultowały z mężami kredyty i wszelakie pożyczki. Mąż też człowiek drogie Panie i warto go docenić.

            • Hahahaha na mnie agato pisałaś, że siedzę na necie i nic nie robię, a to Ty nie masz pracy i musisz żyć za 7 € dziennie. Już nie mówiąc, że zagranicą to Ty wysokiego stanowiska nie masz. Wszystkie Twoje posty okraszone są kłamstwami, jaka Ty jesteś odpowiedzialna, zaradna, odnosząca sukcesy, och i achy a Tyś zwykla bezrobotna szara mysz. Zawsze jak tu wejdę to mogę się pośmiać.

            • Ja w świadectwie czytałam i tak rozumiem że mają jakieś wspólne zobowiązania, a może kredyty poszły na spłatę jakiś zobowiązań męża? Jakiś jego wydruków? A ona przyjęła to jako krzyż małżeński oddahe Bogu. My nic nie wiemy o mężu może on sam zdecydował że pojedzie i zarobi a ona tu zastępuje ojca dzieciom. Może to mąż jest osoba decydująca w rodzinie. Tak zrobiła źle wg nas niektórych. A czy wg Boga zrobiła źle???? Nie nam to oceniać

            • Powstają pytania o hierarchię w takim małżeństwie, o miłość do męża i świadomość jego potrzeb. On pracuje (w analizowanej sytuacji zagranicą), może jest zmęczony, może ma już dość? Może też już ma depresję? Może chciałby już wrócić do kraju, do żony i dzieci? A żona co z tym robi? Bierze kredyt dla obcych ludzi. To bardzo nieuczciwe wobec męża. Powtórzę – dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

            • A może warto się zapytać jaki to mąż skoro żona nie może być sobą w ich małżeństwie i posówać się do tajemic.?

            • Meno, a może to mąż, który myśli, że ciężko pracuje zagranicą na rzecz swojej rodziny. Brak słów…

            • spoko. chcę pomóc ludziom, biorę za plecami męża kredyt na 20 000 zł. od się dowiaduje i jest zły, więc ja odchodzę, bo nie mogę być przy nim sobą. ty tak serio?

            • Czy Wy nie macie nic innego do roboty jak oceniac slowko po slowku czyjes zycie, nie majac pojecia, jak wyglada rzeczywistosc?
              Nie Wam oceniac, kto jakie ma obowiazki w malzenstwie, bo pojecie niewielkie, z tego, co tu czytam, o tym macie. Nie robcie tu za sady biskupie czy kurie i darujcie sobie ta zajadliwosc, juz zreszta kazdy wie, co uwazacie, bo 10000 razy to bylo powtorzone.

            • W analizowanej sytuacji nie ma zbytku i suto zastawionego stołu. Są raty kredytu do spłacenia i budżet domowy na styk i to tylko dzięki pracy męża zagranicą. I jest mąż, który o niczym nie wie. Ot taki drobiazg.

            • Myślę,że Meno mylisz dwie rzeczy. Kasia jest powołana do wzrastania do świętości w ramach swego stanu. Jej obowiązkiem jest dbać o rodzinę, wypełniać obowiązki stanu czyli żony , matki. Oszukiwanie męża, ukrywanie przed nim swoich poczynań – nawet ze szlachetnych pobudek – nie jest w porządku. Dwie sytuacje biblijne ,które Meno przywołałaś nijak się mają do opisanej sytuacji .Historia z faryzeuszem wręcz może przemawiać na niekorzyść Kasi.Zamiast troszczyć się rodzinę ona podejmuje ryzykowne zachowania,którymi chce zwrócić na siebie uwagę”patrzcie jaka jestem dobra”- a których konsekwencje mogą okazać się bardzo przykre- rozpad rodziny, więzi łączących ją z mężem, krzywda wyrządzona najbliższym.

            • Dobrze ,że to Bóg bedzie sądził nie Ty Aniu. Dlatego jestem spokojna o autorke świadectwa i jej rodzine.

            • Myślę, że Meno mylisz dwie rzeczy. Kasia jest powołana do wzrastania do świętości w ramach swego stanu. Jej obowiązkiem jest dbać o rodzinę, wypełniać obowiązki stanu czyli żony , matki. Oszukiwanie męża, ukrywanie przed nim swoich poczynań – nawet ze szlachetnych pobudek – nie jest w porządku. Dwie sytuacje biblijne ,które Meno przywołałaś nijak się mają do opisanej sytuacji .Historia z faryzeuszem wręcz może przemawiać na niekorzyść Kasi. Zamiast troszczyć się rodzinę ona podejmuje ryzykowne zachowania, którymi chce zwrócić na siebie uwagę” patrzcie jaka jestem dobra”- a których konsekwencje mogą okazać się bardzo przykre- rozpad rodziny, więzi łączących ją z mężem, krzywda wyrządzona najbliższym.

            • A skąd wiemy że chce zwrócić na siebie uwagę? Leży jej to na sercu to się wyglądała a od osadzania jest Bóg.

            • tak, tak, wszyscy już wiemy, że to Bóg będzie sądził. ale powtórz to jeszcze szesnasty raz – dla pewności.

  • Mena- popieram Cię w 100%, tylko Bóg zna okoliczności wzięcia kredytu , nie nam to oceniać. Jeśli ta autorka tym kredytem uratowała komuś życie to jak ma się lojalność małżeńska do tak wielkiego cudu. Jest marzec wczoraj 1 niedziela Wielkiego Postu a uważam że świadectwo jest z początku stycznia że względu na wspomniane Pierwszygo piątku miesiąca i u Boga nie ma przypadków że teraz się to świadectwo ukazało bo Wielkim Poście się słyszy modlitwa post jałmużna i może tu nie chodzi o post w znaczeniu bez mięsa tylko też o post słowny- nie znamy sytuacji to lepiej nie krytykować a tu większość że źle bo mąż nie wie. A czy my wiemy jaki jest jej mąż? Może by ja uderzył w obecności dzieci to też wszyscy krytykujący byście napisali należało się bo mogła powiedzieć. Nie wiemy czy ta Pani czyta te świadectwa, może czyta może nie a jeśli czyta i płacze w kącie pokoju i jeszcze te komentarze i działanie złego doprowadzi do jej samobójstwa? To co wtedy drogie Panie zrobicie jeśli tam na górze przed obliczem Boga dowiecie się że te słowa i twoja wyrażona na głos opinia- gdzie nie znacie okoliczności doprowadziła do odebrania sobie życia. Ktoś napisał w komentarzu że słowem można zabić tak można i jeśli ona to uczyniła to zobaczcie ze odpowiadacie za jej śmierc bo nie wiemy jak mocna jest psychicznie. Napewno sobie z ust odejmuje zeby dzieci i maz miały. Osobiscie znam osobę której zdarza sie przez kilka dni w miesiącu pic tylko herbatę bo nie starcza jej na jedzenie dla siebie – oddaje dla dzieci i męża bo też mają kredyt aona straciła pracę. My tak naprawdę nie wiemy jak oba żyje i też może pije herbatę przez pół miesiąca. Drodzy moi nie osadzajmy abysmy sami nie byli sądzeni. Jest i jałmużna i może Pan Bóg tak to ustawił aby świadectwo się ukazało na początku Wielkiego Postu aby może ja wesprzeć, jałmużna to nie tylko wsparcie domów dziecka, hospicjów, domow opieki ale chyba tez wsparcie takich osób.
    Uważam że ona potrzebuje modlitwy dużo modlitwy i wsparcia duchowego, a jeśli Droga Kasiu czytasz to to proszę o kontakt na e-mail frania0410@op.pl. za hejt dziękuję.

    • Wdowa z ewangieli też by dziś zostałaby z krytykowana gdyby dziś na kościół oddała wszystko co miała no bo oddała wszystko co miała nie z oszczędności ,co za nie roztropność ,porostu głupota.

      • Dokładnie, ona oddała wszystko co miała i wg Boga dała najwięcej. Tak samo może autorka dała ile miała i brakło i stąd kredyty? Nic nie wiemy a osadzamy . I nie wiem czy było tu jakieś świadectwo co by miał tyle komentarzy po 1 dniu publikacji.

      • Wdowa jak sama nazwa wskazuje – nie ma męża więc nic za jego plecami nie zrobi. nie ma zobowiązań wobec współmałżonka – sama podejmuje decyzje. Te biblijne postacie, historie zupełnie nie przystają do tej opisanej historii. Z pewnością oszukiwanie, zatajanie swego zachowania wobec męża nie jest w porządku.

      • Wdowa – jak sama nazwa wskazuje jest osobą niezamężną, niczego nie musi robić za plecami współmałżonka.Podejmuje samodzielne decyzje nie raniąc i nie krzywdząc przy tym męża.

    • tak, na pewno nie przypadek. ale bzdury. nawiasem mówiąc, post od mięsa (i to całkowity) przydałby się każdemu. mięso już dawno przestało być dobrem luksusowym. jest za to trującym paskudztwem, w dodatku wynikiem zabójstwa niewinnej istoty (tak, to zabójstwo, wszak nie musimy jeść mięsa. tzn. wy, bo ja nie jem.).

  • Drogie Panie, mysli samobójcze leczy się u psychiatry, a nie biorąc kredyty w banku. I nie piszę tu o teorii tylko o realnych doświadzceniach z osobą, która takie mysli miała. A jak kasa się skończy to co? Następny kredyt? Kredyty konsultuje się z mężem bo tak jest uczciwie. Tyle z mojej strony.

    • Uczciwie zgadzam się. Ale my nie wiemy na co mają wspólne zobowiązania, my skupiamy się na autorce i robi sie z niej kozła ofiarnego a mąż to pączek w maśle. Nie miałam myśli samobójczych to nie mam doświadczenia. Ale my też nie wiemy co teraz robi autorka może się modli, może pracuje, może leży w kostnicy bo wszystko ja przerosło.

      • A my będziemy się teraz przescigac w komentarzach kto tu ma rację, i rację mają wszyscy bo każdy widzi to na swój sposób. Ktoś był w podobnej sytuacji ktoś chce pomoc, ktoś że jest głupia i nieodpowiedzialne a tak naprawdę jaką ona jest wie tylko Bóg. A może przez ten czas do publikacji splacila te kredyty o których mąż nie wie i splacsja swoje wspólne zobowiązania. Otoczmy ja modlitwa o jej rodzinę.

  • Oczywiście ze „też Ania ” ma rację. Pomoc pomocą, powinno się pomagać,ale w granicach rozsądku.
    Mając swoje długi odważyć się jeszcze na dodatkowy kredyt dla obcej osoby …GŁUPOTA GŁUPOTA!!!,jak już to mogła co miesiąc posłać tej osobie na połowę kredytu,a ta osoba niech weźmie odpowiedzialność za swoje czyny i ze swoich dochodów przeznaczy na kredyt.Myślę,że Kasia tym swoim gestem dobroci skrzywdziła tą osobę.
    Na głupocie,nie dojrzałości,nie przemyślanych decyzjach banki kwitną,wyrastają jak grzyby po deszczu.
    Oby ten mąż Kasi dalej na dom łożył i wrócił do rodziny. Małżeństwo Kasi jest pod wielkim znakiem ?
    Decyzje co do kredytów powinno się wspólnie podejmować.
    też Ania podziękuj Bogu, że jesteś sama, jak by Ci sie trafił taki „zaradny,pomysłowy” mąż co szasta kredytami dla innych to dobrze że jesteś sama
    Dla wszystkich błogosławionego dnia

  • A ja dziękuje Bogu ,że spotkałam w swoim życiu tych ” nie doskonałych katolików” i ,że pomimo swoich zobowiązań potrafili zrobić głupote dla mnie. Że postawili miłosierdzie ponad litere prawa.

    • Mena, to,że w Twoim wypadku wszystko potoczyło się pomyślnie nie jest regułą,,że w każdej sytuacji następuje happy end.Pozostaje jeszcze kwestia czy autorka nie została wykorzystana, oszukana,skrzywdzona przez ludzi, którzy niekoniecznie kierowali się uczciwymi zamiarami.

    • Meno,to,że w Twoim przypadku wszystko potoczyło się pomyślnie nie znaczy, że w każdej takiej sytuacji następuje happy end. Pozostaje kwestia czy autorka sama nie padła ofiarą oszustwa, wykorzystania ze strony ludzi , którym niekoniecznie przyświecały uczciwe intencje.

      • Brigido,Bóg za dobro wyświadczone innym wynagradza pimimo ,a nie vxy ktoś nas oszukał. Widze to zwłaszcza u tych osoby ,które w tym trudnym momencie mi pomogły.

    • Meno, nigdy nie powiem żeby odwrócić się od potrzebujących, ale pomagać trzeba z głową i rozumem biorąc pod uwagę realne możliwości swoje i swojej rodziny.

      • też Aniu, jakby postępować według tylko rozumu zawsze jest ryzyko utraty pracy ja bym od nikogo wtedy pomocy nie uzyskała i gdyby te osoby postawiły swoją rodzine ponad mnie również. ” Bedziesz miłować bliźniego jak siebie samego” tym się kierowały . I naprawde jestem wdzięczna im i bede do końca swoich dni bo widze jak to zaowocowało w moim życiu i ich. Na tym kończe .

        • to nie jest kwestia utraty pracy, tylko RYZYKO BEZDOMNOŚCI I ŻYCIA W UBÓSTWIE, CZY TAK CIĘŻKO TO ZROZUMIEĆ?! nikt nie mówi o małych kwotach, ale o tysiącach!

    • To zamiast krytykować i mówić jak źle zrobiła to módlmy się o ten CUD dla niej. Enia ma racje możliwe ze potrzebuje CUDU.Wiadomo że żaden milioner nie czyta tych świadectw tylko ludzie co żyją od wypłaty do wyplaty i szukają pomocy u Boga aby ich wspomogl.

      • nic podobnego. większość czasu spędzonego na tym forum byłam osobą bardzo dobrze sytuowaną, więc gadasz bzdury.

  • Powiem tak – mam nadzieję, że Kasia wyjdzie na prostą i że wyciągnie wnioski na przyszłość u już nie będzie zaciągać kredytów bez wiedzy męża. W tej chwili ma zobowiązania, które przekraczają jej możliwości finansowe i dlatego decyzja o kredycie dla obcych ludzi była zła. Czasu już się nie cofnie, ale niech Kasia wyciągnie wnioski na przyszłość. Niech też doceni swojego męża bo to nie jest zły facet. Pracuje za granicą i stara się jak może zapewnić byt rodzinie. Kasiu, pamiętaj, że to o rodzinę masz dbać w pierwszej kolejności. Niech Ci się ułoży tylko nie podejmij już więcej decyzji o kredytach bez wiedzy i zgody męża.

  • Do autorki.Kasia następną NP odmów w intencji,aby rozum zaczął Ci pracować.To nie jest złośliwość. Dziś te słowa usłyszałam od Księdza w Radio Maryja. Nie ukrywam,że pośmiałam się.
    Popytaj się czy nie ma jakiej dodatkowej pracy, abyś mogła co dorobić.Nie łataj braki następnym kredytem.
    Oj sie narobiło… moze faktycznie tą tajemnice weźmiesz ze sobą do grobu, bo jak by ten Twój mąż się dowiedział to zawał chłopina dostanie i tragedia gotowa. Masz od nas lodowaty prysznic, to Ci dobrze zrobi, nie gniewaj się na nas, my tak mamy na forum, zaraz wszyscy ruszamy z pomocą.W mocną przyjaźń wejdź ze św.Józefem i o.Wenantym a będzie dobrze.
    Wszystkim polecam stronę PARUZJA ks.Adama Skwarczyńskiego.

    • W tej chwili najważniejsze jest aby Kasia spłaciła długi i już nigdy nie powtórzyła błędu z kredytami bez wiedzy męża. Pomagajmy potrzebującym, ale z głową, biorąc pod uwagę nasze realne możliwości – powtarzam się, ale do niektórych to nie dociera. Kasiu, a może podejmij modlitwę za męża? Pisałam już o tym – to nie jest zły człowiek. Dba o rodzinę tak, jak potrafi i warto go docenić i zobaczyć w nim dobro. Faktycznie, rozejrzyj się za pracą żeby wspomóc męża w spłacie długów. Życzę Twojej rodzinie dużo dobra, a Tobie także rozsądku i asertywności w kontaktach z ludźmi potrzebującymi wsparcia, bo zapożyczanie się dla obcych mądre nie jest, o czym wielu tu już napisało. I doceń męża bo to naprawdę dobry człowiek. Mam wrażenie, że tego Wam brakuje.
      PS Znowu się rozpisałam, trudno.

      • Droga meno, skoro jesteś taka dobra w udzielaniu tych cudownych rad, proponuję pomoc koleżance Kasi. Weź dla niej kredyt na kilka tysięcy i pomóż spłacić jej długi. Dobrymi radami jest pieko wybrukowane.

        • Gościu1 , chodź Twoja wypowiedź była skierowana złośliwie .
          To jedmak pomysł uważam za bardzo dobry.

          Droga Kasiu jeżeli jesteś na forum daj znać a wtedy pomyślimy jak mogę się z Tobą skontaktować bardzo chętnie finansowo Ci pomoge.

            • Modlitwa nie wymaga żadnego wysiłku, każdy może pomodlić się od ręki. Pomóż Kasi w realny sposób. Splać jej kredyty i uwolnij ją z tych kłopotów finansowych.

          • Meno, nie piszę tego złośliwie, tylko całkiem poważnie. Jeżeli masz takie możliwości finansowe, rozważ pomoc dzieciom z SMA – dzieci chore na rdzeniowy zanik mięśni typu 1. Życie może uratować im lek za 9 milionów (tak 9 milionów!!!) złotych, a można go podać tylko do 2 roku życia. W Polsce kilkoro dzieciaczków toczy wyścig z czasem i dosłownie każda złotówka się liczy. Każde z tych dzieci musi uzbierać po 9 milionów na terapię dla siebie. Szczegóły na stronie fundacji siepomaga.
            PS Oczywiście do pomocy NA MIARĘ SWOICH MOŻLIWOŚCI zachęcam każdego. Każda złotówka się liczy.

            • Wrzuciłam tu kiedyś link do strony dot. dziewczynki chorej na SMA, to ktoś to zminusował… Tak naprawdę guzik mnie interesuje ten minus (swoją drogą tej dziewczynce się udało zebrać potrzebną kwotę), ale serca trzeba nie mieć, żeby minusować prośbę o pomoc dla śmiertelnie chorego dziecka… I to na forum maryjnym… Modliłam się o to, aby udało się zebrać potrzebne środki, no i faktycznie się udało 🙂 z tego co się orientuję póki co w Polsce zebrano pieniądze dla trójki dzieci.

              Swoją drogą tak ja Aniu piszesz, tych dzieci z SMA1 jest kilkoro, może kilkanaście, wystarczy na stronie siepomaga wpisać w wyszukiwarce to hasło. Ponad 9 milionów (a w zasadzie prawie 10) to kosmiczna kwota. Mam nadzieję, że uda się zebrać środki dla jak największej liczby potrzebujących dzieciaczków.

  • Autorka nie pisze o obcych osobach którym pomogła tylko innym osobom pomogła bo potrzebowały pomocy. Inna osoba to mama siostra tata brat babcia nikt nie mówi o Azjatach czy Amerykanach. Zgadza się. Owszem pewnie powinna spytać ale i może ma wrażliwe serce na potrzeby innych. Może się poprostu przejęła przykazaniem O Wzajemnym Milowaniu. A uczciwość uczciwością lepiej byłoby pogadać z mężem. Z Bogiem

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!