Barbara: Dobra żona dla syna

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się od syna kilka lat temu. Syn opowiedział historię łaski poznania prawdy wyproszonej przez swoją znajomą za sprawą nowenny. Zaintrygowana zaczęłam przeszukiwać internet nt. tej nowenny, zaraz potem zaczęłam ją odmawiać. Uzależniłam się od tej modlitwy i nie chcę się z tego uzależnienia leczyć, mam potrzebę odmawiania nowenny. Intencji mi nie brakuje. Między innymi, prosiłam o dobrą, świętą żonę dla mojego syna, który tkwił w związku z nieodpowiednią dziewczyną. Przeraziłam się, że może zostać jego żoną. Nie chciałam aby tak się stało bo ta dziewczyna była dla niego zbyt młoda (różnica wieku między nimi to ok. 10 lat), pochodziła z ateistycznej rodziny i na dodatek nie miała nawet matury i nawet chęci do jej uzyskania. Jako matka pragnąca dla swojego syna osoby, która byłaby dla niego wsparciem, nie mogłam pogodzić się, że syn planuje małżeństwo z taką dziewczyną. Opowiadałam o tym swojemu spowiednikowi, a on skomentował moje wątpliwości „no i co z tego, módl się…”. Tak też robiłam… nie wiem ile nowenn odprawiłam w intencji dobrej, świętej żony dla mojego syna. W te święta Bożego Narodzenia syn rozstał się z tą dziewczyną i mimo jej próśb, nie wrócili do siebie. Syn spytał mnie, ile pompejanek odmówiłam z prośbą o to, by zerwał tę znajomość. Odpowiedziałam mu, że żadnej. Natomiast, że nie ustaję w prośbach o dobrą, kochającą żonę, która będzie dla niego wsparciem. Ufam, że zostałam wysłuchana. Za sprawą FB, syn zaczął spotykać się z dziewczyną, którą oboje z mężem akceptujemy. Pochodzi ze znanej mężowi rodziny, jej matka jest osobą wierzącą, dziewczyna jest w zbliżonym do syna wieku i tak jak on ma za sobą dwa nieudane związki. Ta znajomość nie trwa długo, dopiero trzy miesiące ale syn twierdzi, że będzie jego żoną. Mam nadzieję, że tak będzie. Dziękuję, Matko Boża z Pompejów, wiem, że to Ty za tym stoisz i że pobłogosławisz mojemu synowi.

Przenieś się do Gietrzwałdu,

by zobaczyć, co kryje w sobie

to cudowne miejsce -  jedynych

w Polsce uznanych objawień Matki Bożej.

76
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
14 Wątki komentarzy
62 Wątki z odpowiedziami
18 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
17 Autorzy
MariaNieodpowiedniaeniaJacekWitek Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Monika
Gość
Monika

Bardzo ładne świadectwo. Konkretnie, rzeczowo i czytelnie napisane. Ja odmówiłam już wiele Nowenn Pompejańskich. W zasadzie wszystkie zostały wysłuchane,otrzymałam nawet więcej niż prosiłam. Jednak nie te o dobrego męża. W tej chwili odmawiam trzecią Nowennę w tej intencji i w dalszym ciągu staram się nie tracić nadzieii, ale niestety jest to już coraz trudniejsze. Dlatego właśnie tak ważne jest dla mnie każde świadectwo na ten temat. Serdecznie za nie dziękuję.

Malena
Gość
Malena

Mam wrazenie Barbaro; ze zbytnio ingerujesz w zycie swojego syna. Ocena czlowieka tylko na podstawie wieku i tego ze aktualnie uwaza sie za osobe niewierzaca jako najwieksza przeszkode w zwiazku wydaje sie mi sie mocno przesadzone.(swoja droga nie wiadomo czy Twoj syn nie przyczynilby sie do nawrocenia tej dziewczyny, a to ze byla mlodsza o 10 lat to mysle ze to jak najbardziej akceptowalna roznica wieku,mature tez zawsze mozna zrobic). Moze powinnas skupic sie po prostu na modlitwie o szczesliwe malzenstwo syna, a wybor drugiej polowki pozostaw jemu. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej rodziny.

Maja
Gość
Maja

Ja uwazam ze to bardzo madre modlic sie o dobra zone dla syna. Ona nie modlila sie o przerwaniebrelacji tylko o dobra zone. A ateizm juz dyskwalifikuje jako material na zone czy meza. Mam znajoma ktora ma meza ateiste. On na poczatku nastawiony byl przychylnie do jej wiary. Ale teraz po latach wciaz ja o to atakuje wysmiewa sie ma pretensje ze ona uczy dzieci wiary. Na kazdym kroku z nia o to walczy. Nie uznaje grzechu ciezkiego, nie uznaje ze antykoncepcja jest zla, ona sama juz nie daje rady walczyc o swoje przekonania a jednoczesnie ma wyzuty sumienia. Malzenstwo… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Maju bywa różnie. Ja dla odmiany znam wierzących tak zaangażowanych w życie wspólnoty, że nie mają czasu dla rodzin. Znam niewierzące dzieci rodziców udzielających się na różnego rodzaju semianariach, kursach i rekolekcjach. I wiesz co – coraz bardziej tym dzieciom się nie dziwię bo gdy one potrzebują mamy czy taty, ta mama lub tata są na piątej Alfie czy dziesiątych rekolekcjach. Kluczem jest wzajemny szacunek dla odmiennych przekonań. Małżeństwo z osobą wierząca wcale nie gwarantuje szczęścia.

Maja
Gość
Maja

Bo tu jest problem zeby rozgraniczyc co jest wazniejsze, a wazniejsze w tym wypadku sa obowiazki stanu. Czyli jestem rodzicem to musze w pierwszej kolejnosci dbac o wspolmalzonka i dzieci a nie angazowac sie w kolejne spotkania. To tak jakby dawac jalomuzne a nie placic rachunkow. Najpierw obowiazki potem jak starczy czasu inne sprawy.

też Ania
Gość
też Ania

OK, pełna zgoda. Mnie chodzi o to, że małżeństwo z osobą wierząca wcale nie gwarantuje szczęścia. Może być tak, że zbuduje się szczęśliwą rodzinę z kimś kto deklaruje się jako ateista, a jest dobrym człowiekiem, któremu można zaufać. Bywa i tak, ze taki współmałżonek widząc zdrową wiarę męża/żony sam doświadcza nawrócenia. Ja nie skreślałabym człowieka bo deklaruje się jako niewierzący. Czasem taki niewierzący jest bliżej Boga niż niejeden wierzący, gorliwy katolik.

Maja
Gość
Maja

Jezeli jest blizej Boga niz niejeden katolik to znaczy ze nie jest niewierzacy. Musze sie nie zgodziczycie z ateista lub nawet z czlowiekiem ktory niby wierzy ale niechce przesyrzegac przykazan nie bierze pod uwage grzechu szczegolnie ciezkiego generuje klopoty. Zycie samo w sobie jest trudne a zyc z kims kto twoich pogladow nie podziela i w najlepszym wypadku toleruje to udreka. Ty idziesz do kosciola on nie, ty uczysz dzieci pacierza on nie ty mowisz ze trzeba zyc przykazaniami on ze nikt tak teraz nie zyje. To udreka. A nawracac to nie w malzenstwie bo samemu mozna sie zalamac a… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

A co do wspólnot – różne rzeczy już widziałam we wspólnocie, w której byłam i póki co nie jestem w żadnej.

też Ania
Gość
też Ania

Barbaro, czy znasz powiedzenie – dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane? Zdecydowanie za bardzo ingerujesz w życie dorosłego syna i pewnego dnia ten syn może Ci to w bardzo nieprzyjemny sposób wygarnąć. Barbaro, znam osoby deklarujące się jako ateiści, które są dobrymi, godnymi zaufania ludźmi i kto wie czy nie są oni bliżej Boga niż niejeden wierzący. Znam też wierzących tak zaangażowanych w życie parafii i wspólnoty, że nie mają czasu dla rodziny. Znam panią, która jeździ po pielgrzymkach, działa we wspólnocie, a nie ma czasu dla męża, którego zachowanie wskazuje na depresję. 10 lat różnicy to naprawdę nie jest bariera… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

A ja rozumiem Barbarę. W zasadzie o rozstaniu zdecydował syn. Jakiejś drastycznej interwencji matki – oprócz modlitwy tutaj nie było – więc stwierdzenie, że mama wtrąca się w życiowe wybory jest trochę na wyrost. To oczywiste ,że mama pragnie szczęścia dla swojego dziecka, martwi się o jego przyszłość, towarzyszy i interesuje się jego wyborami. Te różnice – pochodzenie z ateistycznej rodziny, brak wykształcenia tylko pozornie wydawać się mogą nieszkodliwymi. W praktyce mogłyby bardzo zaważyć na wspólnym życiu np. rozbieżności czy ochrzcić dziecko, czy posłać na katechezę czy wspólnie chodzić do kościoła itd. ,stosować antykoncepcję. Jeżeli jedna ze stron nie akceptuje… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Myślę, że kluczem jest właśnie akceptowanie (lub nie) wartości przez współmałżonków i wypracowanie akceptowalnego dla obu stron kompromisu . Zgodzę się, że w przypadku małżeństwa z osobą niewierzącą mogą wystąpić komplikacje dotyczące wychowania dzieci (chrzest, udział w życiu Kościoła) itd. Jednak analogicznie komplikacje mogą mieć miejsce w małżeństwie z katolikiem. Bywa, że jedna strona nie czuje potrzeby np. uczestnictwa we mszy świętej w wakacje (pomijam teraz kwestie przykazań i ocenę takiej postawy) i awantura gotowa. W przypadku osoby bardzo zaangażowanej też mogą być komplikacje, np. chęć udziału w różnego rodzaju rekolekcjach wyjazdowych kosztem urlopu z mężem/żoną. W każdym małżeństwie kluczem… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Myślę, że intuicja matki w tym wypadku była trafna. Nie tak łatwo wypracować kompromis jeżeli każda ze stron znajduje się na dwóch przeciwnych biegunach. 10 lat różnicy to jednak sporo, poziom intelektualny też ma znaczenie, bo to się potem przekłada w prozaicznym życiu na wspólną rozrywkę, spędzanie czasu, preferowanie takich czy innych zajęć, potrzebę własnego rozwoju, wspieranie dzieci w nauce, etos nauki. Życzę Barbarze by wszystko ułożyło się w jej rodzinie jak najlepiej, by cieszyła się szczęściem syna – niech ich dom będzie pod skrzydłami Maryi tak jak tego pragnie .

też Ania
Gość
też Ania

Dziewczyny, mam w rodzinie mężczyznę, ktory przez 50 lat życia służył jak ministrant. Takiej pogardy dla kobiet nie widzialam u wielu niewierzących… Znam lidera jednej ze Wspólnot Odnowy. Spróbujcie przyznać, że macie inne poglądy polityczne niż on…

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Ja uważam że Barbara nie ingeruje w decyzje syna.Sam podjął się zerwania z pierwszą dziewczyną.Ona jako matka ma prawo nie akceptować narzeczonej a powody dla których protestowała dla mnie również są nie do przyjęcia.Pierwszy powód,ateizm,już wyklucza przyszłą synową i zapowiada problemy choćby ze ślubem sakramentalnym.Później dochodzą dalsze: jak wychować wspólnie dzieci? Jak spędzać święta? Co z sakramentami tych dzieci? To na prawdę dla matki potężny cios.A co w sytuacji kiedy on nie spowoduje jej nawrócenia a sam się przy niej pogubi duchowo? Inny poważny problem to brak wykształcenia. Jeśli syn Barbary ma np.wyższe to jest to przepaść intelektualna która kiedy… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

Autorce świadectwa to nawet ilość nieudanych związków musi się zgadzać (swoją drogą – dwa nieudane związki? to powinno w niej wzbudzać większy niepokój zarówno o „przyszłą narzeczoną” jak i o syna)… A za byłą dziewczynę, ewidentnie zagubioną, trzeba się pomodlić. Kasiu, naprawdę oceniasz ludzi po wykształceniu i zamożności? „Co z sakramentami tych dzieci? ” zdaje się, że wierząca strona w małżeństwie zobowiązuje się zrobić wszystko, aby wychować dzieci w wierze katolickiej. Rolą rodziców nie jest wybór małżonka dla dziecka, ani nawet akceptacja wybranej osoby. Małżeństwo to nie widzimisię rodziców, którzy, choć chcą najlepiej z ich perspektywy, nie zawsze jednak z… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Matka ma prawo nie akceptować a nie ma prawa wybierać! Opowieści że w małżeństwie katolika z ateistką strona wierząca zobowiązuje się do wychowania w wierze można włożyć między bajki.To się nie sprawdza więc po co ryzykować. Jeśli chodzi o moją ocenę różnic w wyksztalceniu to też źle rokuje. Po pierwsze tak jak już napisałam nie posiadanie dobrego wykształcenia może spowodować problemy z zatrudnieniem a co za tym idzie problemy finansowe.Barbara wyraźnie napisała ze owa pani nie miała ochoty podnieść swoich kwalifikacji (a więc pewno ją do tego zachęcała).Wniosek dziewczyna miała niechętny stosunek do edukacji czyli mało ambitna i leniwa.W takim… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

„Opowieści że w małżeństwie katolika z ateistką strona wierząca zobowiązuje się do wychowania w wierze można włożyć między bajki.” – smutne, że masz inne doświadczenia. Osobiste przykłady nie mają sensu, bo to żadna statystyka, ale znając więcej ateistów niż wierzących, wiem, że ci, którzy wyszli za osoby wierzące nie walczyli nigdy z tą decyzją (mieli to gdzieś, pamiętaj, że nie każdy bierze ślub z wojującym ateistą).
Co do problemów finansowych – bogacze za to mogą zbankrutować smile

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Właśnie chodzi o to żeby nie mieć „gdzieś”.Odnośnie „bogactwa” chodzi mi o tzw.potencjał (wykształcenie nie daje gwarancji pomyślności finansowej ale rozszerza możliwości).

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Całkowicie podzielam zdanie Katarzyny. Ze swojej pracy w poradni rodzinnej mogłabym przytoczyć setki przykładów jak wiele konfliktów spowodowanych jest tym,że jedna ze stron nie podziela światopoglądów małżonka, jest obojętna religijnie, nie uznaje albo uznaje za mało ważne wartości propagowane przez kościół katolicki . Wspólne życie niesie ze sobą i tak wiele problemów,po co dodatkowo je sobie gmatwać nieprzemyślanym wyborem partnera życiowego. O wiele łatwiej budować związek jeżeli ludzi łączą takie fundamentalne wartości jak wiara, wspólne pasje, zainteresowania. Chodzi o to by nie „patrzeć sobie w oczy, ale w tę samą stronę”.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.” Tym cytatem A. de Saint-Exupérego chciałam się posłużyć

Jazz
Gość
Jazz

Oprócz przykładów z poradni rodzinnej, gdzie ludzie problemy mają, warto zwrócić uwagę na takie rodziny (czy to mieszane religijne, czy o innym statusie społecznym czy innym wykształceniu), które do tej poradni chodzić nie muszą. Każdy z nas ma inną perspektywę. Sądzę, że skreślać nikogo nie można, nawet, gdy na horyzoncie pojawiają się doskonałe opcje, bo Jezus nie rezygnuje z nikogo. I nie piszę o sprawie Basi, bo nie znamy szczegółów ani jej motywacji, choć na pierwszy rzut oka pewne zdania brzmią niepokojąco. To naturalne, że szukamy ideałów – te same poglądy, stan społeczny, pasje, ale, jak pisze ks. Twardowski: „Gdyby… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Też Ania, zgadzam się z Tobą, bardzo trafnie to wszystko ujęłaś smile ja też nie skreslalabym nikogo tylko dlatego, że jest niewierzący czy pogubiony w wierze, jeśli szanuje moje wartości i jest dobrym człowiekiem, jak najbardziej miałby szansę.

Izabela
Gość
Izabela

Matki widzą więcej, bardzo dobrze Pani zrobiła, przecież nie nekała syna by się rozstał z dziewczyną ale nie miała co do niej przekonania i oddała tą sprawę Bogu. Tu pewnie nie chodzi tylko o wiek, ale po co ma pisać o wszystkim. Moja mama zrobiła to samo, trwałam w związku jak ślepa z mężczyzną o 9 lat starszym i nie chodzi tu o sam wiek ale kiedy wtedy byłam nastolatką to różnice między nami były kolosalne, moja mama widziała dużo dalej. Bała się o moją przyszłość i wiele spędziła na modlitwie. Po wszystkim powiedziała, że pewnie z 2 lata modlił… Czytaj więcej »

Maria II
Gość
Maria II

Uważam, że rodzice nie powinni wtrącać się w wybory dorosłych dzieci . Każdy ma swoje życie i powinien je przeżyć po swojemu . Nie możemy kierować się swoimi przeczuciami typu „ jestem matką i wiem najlepiej”. Basiu, żebyś tylko się nie przeliczyła , bo obecna dziewczyna jest wg Twoich wyobrażeń odpowiednia, a w życiu małżeńskim może okazać się inaczej.Po 3- miesięcznej znajomości Syn twierdzi, że się ożeni, żeby nie było tak , że widzi Waszą akceptację to chce mieć spokój. Co do ateistycznej rodziny poprzedniej dziewczyny to posłużę się przykładem: kolega Syna miał ateistów rodziców i tak był wychowany.Zakochał się… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

„Rodzice nie powinni wtrącać się w wybory dorosłych dzieci” , ale powinni towarzyszyć im w życiowych wyborach ,wspierać swoją radą i doświadczeniem. Rodzice najlepiej znają swoje dzieci i są nieocenionym wsparciem dla nich. Nieoceniona jest modlitwa matki w tak ważnej kwestii jak wybór przyszłej żony. Barbara jak sama napisała w świadectwie powierzyła tę sprawę Matce Najświętszej i w zasadzie modlitwa przyniosła owoce. Więc jak mogłaby się przeliczyć?

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Jeszcze jedna, ostatnia moja refleksja na ten temat. Zauważam pewną niekonsekwencję w wypowiedzi Marii II. Zdaje się Mario,że Ty od wielu lat modlisz się w intencji swojego syna. Zależy Ci na tym, żeby był wierzącym człowiekiem. To znaczy, że w pewien sposób też wtrącasz się w jego życiowe wybory, nie aprobujesz jego odejścia od Kościoła. Jednocześnie zarzucasz Barbarze, że nie potrafiła zaakceptować niewierzącej przyszłej synowej. I w Twoim przypadku i w przypadku Barbary jest troska o własne dziecko, Jego przyszłość. I Ty się modlisz i Ona się modliła. I nie jest to żadne wtrącanie w życiowe wybory,ale troska i opieka… Czytaj więcej »

Maria II
Gość
Maria II

Bardzo żałuję , że tutaj na forum zwierzyłam się z mojego tak bardzo trudnego i bolesnego problemu, nie jesteś pierwszą osobą , która mi to wypomina, no ale nie da się tego „ odpisać”. Jeśli tylko mam inne zdanie niż komentujący momentalnie mam taką właśnie ripostę. Równocześnie były jednak osoby, które obiecały pomoc modlitewną w tej kwestii. Napisałam swoje zdanie, nie obraziłam nikogo . Zapewniam Cię, że modlitwa o wiarę Syna jest czym innym, bo dotyczy jego samego , a nie jego wyborów, bo do tego nigdy Synom się nie wtrącam. Nie oceniłabym kobiety, że nie będzie wsparciem dla Syna,… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Mario II jestem z Tobą. Widzisz, nawet to forum stanowi dowód, ze ludzie deklarujący się jako wierzący wcale nie są lepsi od tych deklarujących się jako ateiści. Dla jasności – nie piszę teraz personalnie o nikim. Mam na myśli ogół komentarzy, które się tu pojawiają. Dużo dobra dla Ciebie i Twojego Syna.

Maria II
Gość
Maria II

Dzięki , pamiętam o modlitwie w Twojej sprawie:))
Będzie dobrze. Pozdr.M

też Ania
Gość
też Ania

Dzięki Mario II

gość
Gość
gość

Jak można coś takiego napisać „Widzisz, nawet to forum stanowi dowód, ze ludzie deklarujący się jako wierzący wcale nie są lepsi od tych deklarujących się jako ateiści.” Tym zdaniem pokazałaś dziewczyno jak jesteś zaślepiona na własnym punkcie. Oczywiście forum byłoby w porządku gdyby wszystkie opinie były zgodne z opinią też Ani. Co jest obraźliwego w wypowiedziach innych wypowiadających się na ten temat,że tak pogardliwie i protekcjonalnie piszesz o innych.

Jazz
Gość
Jazz

Zauważanie niekonsekwencji u któregoś piszącego na podstawie wypowiedzi przy innych świadectwach jest takim samym kopem poniżej pasa jak osądzanie, kto lepszy, a kto gorszy. Szkoda, że w dyskusję zaczynają wchodzić tanie chwyty. Nie wiem, czy jest sens dalej dorzucać tu do pieca?

gość
Gość
gość

Albo bierze się odpowiedzialność za swoje słowa i konsekwentnie stoi na jednym stanowisku. Rozdźwięk między traktowaniem wiary we własnej rodzinie a bagatelizowanie, a nawet krytykowanie troski innej matki jest po prostu bardzo widoczny.

też Ania
Gość
też Ania

Drogi gościu, nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają się ze mną zgadzać. Przedstawiam swój punkt widzenia, do czego mam prawo, tak jak każdy na tym forum. Zabolało mnie automatyczne skreślenie człowieka bo deklaruje się jako niewierzący. Zabolało wypomnienie Marii II modlitwy w intencji Jej syna. A co do zdania na temat forum – jestem tu już jakiś czas i różne wpisy widziałam stąd moja uwaga. Podkreśliłam, ze nie jest to atak personalny, ale ta uwagę pominąłeś (aś). I wiesz co? Mam w pracy koleżankę deklarująca się jako ateistkę – daj Boże wszystkim wierzącym by byli tak pracowici, sumienni i uczciwi… Czytaj więcej »

gość
Gość
gość

Zupełne pomieszanie z poplątaniem. Nikt tu w swoich wypowiedziach nikogo nie skreślał. Masz jakąś skłonność do przeinaczania faktów. Dyskusja dotyczyła raczej potencjalnych zagrożeń że strony niewierzącego potencjalnego małżonka. Jesteście obie z Marią drażliwe na swoim punkcie aż do bólu żeby nie użyć słowa zrozumiałe.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Nie rozumiem dlaczego traktujesz moja wypowiedź jako obelgę, piszesz o wypominaniu. Niczego nie wypominam, nie masz o co się obrażać Mario II. To,że przytaczam fakty nie znaczy,że kogoś atakuję. Wręcz przeciwnie – pochwalam troskę matek o dzieci , ich modlitwę w ich intencji – bo to jest wręcz obowiązek i wzięcie odpowiedzialności za życie, które powołały. Co niewłaściwego jest w modlitwie o „dobrego,świętego” człowieka czyli synowej ?

Agnieszka
Gość
Agnieszka

I podkreślę jeszcze raz : jest to głęboka niekonsekwencja modlitwę o wiarę własnego syna traktować poważnie, a problem matki z niewierzącą synowa bagatelizować,krytykować, uznawać za wtrącanie się w jego życie. „Zapewniam Cię, że modlitwa o wiarę Syna jest czym innym, bo dotyczy jego samego , a nie jego wyborów, bo do tego nigdy Synom się nie wtrącam”. Otóż jest to jak najbardziej wybór życiowy. Wiara i życie religijne jest jedną z fundamentalnych wartości ,które wybiera bądź nie pełnoletni człowiek i które to potem determinują jego postępowanie.

Maria II
Gość
Maria II

Nic nie musisz ani podkreślać ani po dwa razy pisać – tak się składa , że jeszcze za pierwszym razem rozumiem , co się do mnie mówi lub pisze.Napisałam swoje zdanie, nie traktuję twojej wypowiedzi jako obelgi , napisałam to co czuję.Sądzę ,że nie obraziłam ani Barbary , ani Ciebie i niepotrzebnie się tak zaciekle irytujesz – życie jest zbyt krótkie , żeby zaciekle bronić swoich racji, bo i tak tylko Pan jest PRAWDĄ.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Nie , nie irytuję się. zastanawiam się tylko czy w tych dyskusjach biorą udział osoby dorosłe,które zdają sobie sprawę z tego co robią, co piszą i co czytają. Jakieś absurdalne zarzuty ,że wypominam Ci osobistą sytuację, że niepotrzebnie się tutaj zwierzałaś itd. Albo uznajemy coś za temat tabu i nie dzielimy się tym z nikim, a zwłaszcza z osobami obcymi na forum publicznym. Albo bierzemy odpowiedzialność za swoje słowa kiedyś wypowiedziane, napisane i nie obrażamy się,że ktoś je kiedyś przypomni. Obrażanie się , robienie z siebie pokrzywdzonej ofiary jest po prostu dziecinne i niedojrzałe. Piszę to jako psycholog.

Maria II
Gość
Maria II

No to jestem dziecinna i niedojrzała , a Ty jesteś psychologiem :))Po takim tekście pewnie lepiej się czujesz.
Dużo dobrego.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Z Bogiem.

Jazz
Gość
Jazz

Chyba bardziej jako sędzia smile Właśnie – to tylko forum i wchodzą tu ludzie o różnej wrażliwości, pośród nich także niedojrzali, poranieni, zagubieni.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Więc tym bardziej zwracajmy uwagę na to co piszemy, nie obrażajmy się kiedy własne słowa do nas wrócą.Nie przypisujmy innym złych intencji ( wypominanie). Bądźmy konsekwentni w swoich poglądach i postępowaniu.

enia
Gość
enia

Maria II dobrze ze nam napisałaś o Synu,nie masz co żałować.Po to jest forum aby pomagać sobie,nie przejmuj się przykrościami.Twoje wpisy są wyważone,z madrymi radami, u wielu jesteś w ulubionych.Pozostań na forum.
Wszystkiego dobrego!

gość
Gość
gość

Ale jaka to przykrość jeżeli ktoś pisze,że dobrze modlić się za własne dziecko? Nie pojmuję. Tu chodzi chyba tylko o urażoną dumę,że ktoś nie podziela tej samej opinii. Tak samo Maria II potraktowała kiedyś Bogu ducha winną Menę, kiedy ta wspomniała o tym jej synu. Naprawdę zastanówcie się co piszecie.

Jazz
Gość
Jazz

Gościu, równie dziwne są te niekończące się Twoje dopowiedzi do czyichś postów.
Pozostaje mieć nadzieję, że z podobnym zacięciem wszystkie strony tej dyskusji bronią wiary pośród ateistów.

gość
Gość
gość

Równie dziwne jest Twoje odpowiadanie skoro nie do ciebie skierowana była jakaś wypowiedź. Bądź łaskawa wetknąć tę szpileczkę złośliwości w swój balonik i nie absorbuj się moją osobą.

enia
Gość
enia

gość to co napisałeś do siebie przyjmij.
Niech Bóg Ci błogosławi

gość
Gość
gość

Tobie też eniu, bo dosyć często wypowiadasz się na forum ,a jednak nikt ci z tego nie czyni zarzutu. Niech Duch św. udzieli Ci światła w sprawiedliwym, rzetelnym spostrzeganiu rzeczywistości tak jak to rzeczywiście przystoi gorliwemu katolikowi.

Jazz
Gość
Jazz

I tak właśnie maski opadają…

Maria II
Gość
Maria II

Dziękuję bardzo eniu , bardzo dużo skorzystałam tutaj na forum , szczególnie od Ciebie.Doradzałaś mi modlitwy i Świętych/św.Filomena/, za których wstawiennictwem w wielu sprawach prosiłam Matkę Bożą i Pana Boga. Poznałam też Ewę , z którą utrzymuję priv. kontakt i sądzę, że choć trochę Jej pomogłam. Tobie i Wszystkim – dobrym , ciepłym Osobom dziękuję za obietnice modlitwy, słowa wsparcia -,za wszystko bardzo dziękuję .Niech Wam Matka Boża pomaga we wszystkim i uprasza u Syna potrzebne łaski. Swego czasu pisała Pani , /nie pamiętam imienia/,która ma 21 sierpnia urodzić dziecko i ma stwierdzonego nowotwora – trwam w modlitwie Jej intencji… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

To, co napiszę jest wyłącznie moją refleksją. Nie trzeba się ze mną zgadzać. Przypuszczam, ze każdy z nas zna małżeństwa, w których różnice światopoglądowe doprowadziły do rozpadu. Jednak każdy z nas zna też małżeństwa, w których oboje małżonkowie byli tego samego wyznania, teoretycznie mieli zgodny światopogląd, a mimo to małżeństwo się rozpadło. Dla mnie kluczem jest serce, osobowość, charakter człowieka i szacunek dla przekonań drugiego. Nie wątpię, że Barbara chce dobrze dla syna, ale to, co lepsze dla syna w oczach Barbary, wcale nie musi być rzeczywiście lepsze dla tego człowieka. Zobaczcie, ile razy ten nielubiany zięć czy trzymana z… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Deklarowanie się jako osoba wierząca nie czyni kogoś z automatu dobrym człowiekiem, który na pewno będzie dobrym współmałżonkiem i rodzicem. Ogromnie znaczenie ma charakter, osobowość, serce i zwykła ludzka etyka.

Ola
Gość
Ola

Też Aniu, nie rozumiem dlaczego Twoje, moje, czy innych wypowiedzi są minusowane. Nie rozumiem czarno-białego myślenia, że wierzący = dobry, niewierzący = zły i małżeństwo z wierzącym jest gwarancją, że sie nie rozpadnie, a z niewierzącym, że na pewno będzie katastrofa, podczas gdy wszystko, tj. wspomniałaś, zależy od ludzi, ich charaktetu, moralności. Przez wiele lat uczęszczałam do grup przykościelnych i spotkałam tam naprawdę różne osoby, podobnie jak wśród moich znajomych, którzy są daleko od Kościoła, ale czy tu czy tu byli i są ludzie różni. Dlatego nie rozumiem przekreślania z automatu kogoś, kto mówi, że jest niewierzący lub pogubił się… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Dziękuję Olu, zgadzam się z tym, co napisałaś.

też Ania
Gość
też Ania

Dla jasności – nikogo nie zmuszam żeby się ze mną zgadzał. Uważam, żę nie warto skreslać człowieka bo deklaruje sie jak niewierzący. Juz nie raz ta nielubiana synowa (nielubiany zięć) okazywali się podporą na starość. To tylko moje zdanie i nikogo tym nie atakuję i nie zmuszam do zgadzania się ze mną.

też Ania
Gość
też Ania

A przede wszystkim okazywali się dobrymi mezami czy żonami dla dziecka, na którego dobry i szczęściu matce zależy.

gość
Gość
gość

Oczywiście, nikogo nie zmuszasz żeby się z Tobą zgadzał,ale tylko Ty i Maria obrażacie się na innych.

Nova
Gość
Nova

Niestety znam przypadki gdzie matki wtrącały się w wybory życiowe swoich synów. Synowie robili tak jak chciały matki. Zostawiali dziewczyny bo nie miała matury, czy coś innego się nie podobało. On szybko znajdował sobie kogoś innego na pocieszenie, w jednym przypadku nawet wziął ślub bo matka aprobowała kandydatkę. W innych przypadkach to ta niechciana dziewczyna szybko znalazła nowego chłopaka, i po pół roku wzięła ślub. Wtedy dopiero ten ukochany synek zaczął przeżywać rozpacz. Ale dziewczyny nie powinny żałować takich panów co to własnego zdania nie mają. Są tacy mężczyźni dla których żona jest ważniejsza, co oczywiście nie wyklucza wspierania i… Czytaj więcej »

Nova
Gość
Nova

Uważam, że wykształcenie nie jest przeszkodą pod wsrunkiem jeśli jest miłość. Niekiedy ktoś jest bardzo inteligentny choć nie ma studiów. Powody są różne, jeden będzie leniwy, a inny właśnie do pracy będzie go ciągnąć. Wiek też nie gra roli jeśli chce się z kimś być. Najważniejsza jest miłość i obopólny szacunek, chęć bycia razem. Moje wątpliwości wzbudziłoby jeśli dziewczyna nie chciałaby spotykać się z chłopakiem, a on pomimo tego by za nią biegał ciągle. Miałabym wątpliwości jeśli nadużywałaby alkoholu, przyklinała. Odnosiła się źle do pani syna. Jeśli obraziła panią wulgarnym słownictwem to też niedobrze. Ale jeśli pomimo, że nie czuła… Czytaj więcej »

Lilka
Gość
Lilka

O ja znam taki o przypadek. Ona, niewierząca , z zawodu fryzjerka. On wierzący, wykształcenie wyższe. Krótko po ślubie on usłyszał, że chodzenie do kościoła to dobre dla starych dewotek, ona nie jest żadną mniszką żeby tak latać co niedziela wysłuchiwać ględzenia księży. Po co spieszyć się do pieluch, to nie średniowiecze żeby bachorami się obarczać w tak młodym wieku. (On był starszy o 5 lat) .Trzeba używać życia – imprezki co drugi dzień, wypady do klubów – ona nie będzie gniła w domu . W cztery lata po ślubie kiedy on wyjechał na delegację ona szybko pocieszyła się przyjacielem… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

Zabolało mnie to skreślenie dziewczyny, bo nie ma matury. Ale przywykłam do takich komentarzy, szczególnie ze strony katolików. Ja mam wyższe techniczne wykształcenie, mój chłopak – tylko maturę. Pierwsze pytanie mojej mamy (katoliczki) , kiedy dowiedziala się o nim, to A CO SKOŃCZYŁ ??? Był moment, że dałam się w tą pułapkę złapać i sama sie zastanawialam czy powinnam wiązać się z kimś, kto jednak nie ma tego wykształcenia. Moi przyjaciele (osoby nie tak bliskie kościołowi) odrazu mnie zbesztali, że z takiego powodu chcę go skreślić. Ten chłopak mnie niezwykle szanuje i jest baardzo dobrym czlowiekiem. Pierwsze pytanie mojej przyjaciołki… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

Uważam, że każdy ma prawo sie modlić o co tylko chce. Bóg uzna czy intencja jest dobra i nie mozna nikomu tego zabronić. Jeśli to była TYLKO modlitwa nie uważam, żeby to było wtrącanie się w życie syna.
Mnie bardziej zastanawia fakt, czy brak matury ze strony niedoszłej synowej to rzeczywiscie takie katolickie podejscie. Autorka deklaruje sie jako katoliczka.
Zaraz posypią się gromy, ale coraz czesciej wydaje mi się, że zagorzali katolicy są bardziej zakłamani od ateistów bądz od nie praktykujacych katolików…

Witek
Gość
Witek

Sam mam tylko pomaturalne wykształcenie ale w żaden sposób nie czuję się z tego powodu gorszy czy jakiś niedouczony. Skończyłem technikum elektroniczne ze świadectwem z czerwonym paskiem, brałem udział w olimpiadach przedmiotowych z fizyki, historii i języka angielskiego z sukcesami na poziomie wojewódzkim. Właściwie każda uczelnia stała przede mną otworem ale chciałem się szybko usamodzielnić i wspólnie z kolegą założyliśmy firmę. Okazało się, że prowadzenie własnej firmy ze studiami wyższymi bardzo trudno pogodzić stąd zdecydowałem się na szkołę pomaturalną. Dziś po 12 latach absolutnie nie żałuję takiego wyboru. Już nie raz okazało się, że ukończenie wyższych studiów w dzisiejszych czasach… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

Jestem tego samego zdania. Czasami sama żałuję swoich studiów. Ale takie komentarze bolą.

Witek
Gość
Witek

Niestety nasi rodzice często myślą inaczej i dla nich pani lub pan z wyższym wykształceniem to jest „KTOŚ”. Ja nie mam takich złudzeń gdy namnożono licencjatów i magistrów, którzy ukończyli „Prywatne Wyższe Szkoły tupetu i obsługi tabletu ” smile

też Ania
Gość
też Ania

Witku, Klaro, mój tato skończył liceum elektroniczne, a wiedzą przewyższa niejednego dzisiejszego magistra. We mnie to świadectwo wzbudziło ogromny smutek. O kwestii wiary już pisałam wyżej. Pozory mylą tak w wierzę jak i w wyksztalceniu, oj bardzo mylą.

Jacek
Gość
Jacek

Na podsumowanie tej całej dyskusji czy słuszne były zastrzeżenia matki czy jej modlitwa w intencji syna to już wtrącanie się w jego życie czy jeszcze nie przychodzi mi na myśl stare przysłowie ” Kto nie słucha ojca,matki – ten słucha psiej skóry” Lub „Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz” – widać ,że niektórzy do szorstkiej pościeli aż się palą.

też Ania
Gość
też Ania

Jacku, Rodziców kochamy i szanujemy. Jednak są decyzje, które podejmujemy samodzielnie w oparciu o własny rozum i serce – wybór współmałżonka do takich decyzji należy.

PS Jestem kobietą i nie chcę dowiedzieć się, że zostałam panią Iksińską właściwie tylko dlatego, że poprzednia kandydatka na panią Iksińską nie spodobała się seniorce Iksińskiej, a ja akurat zdobyłam jej aprobatę. Tylko tyle i aż tyle.

też Ania
Gość
też Ania

Pomijam oczywiście sytuacje, w których otoczenie, np. mama dostrzega kłamstwa, agresję, różnego rodzaju nałogi. To są zupełnie inne historie i w takich wypadkach rzeczywiście warto posłuchać otoczenia.

też Ania
Gość
też Ania

Jeszcze jedna myśl – pamiętacie serial ”Daleko od szosy”?

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Aniu niezbyt dobry przykład bo ów Leszek zanim zaczął zwiazek z Anią z powodów właśnie ambicjonalnych olał Bronkę (prostą dziewczynę ze swojej wsi).Gwoździem do trumny w tym związku był brak manier podczas spożywania wiśni!

też Ania
Gość
też Ania

Mnie chodzi o stosunek matki Ani do Leszka.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Aniu zostawmy filmową fikcję. Komuna uwielbiała takie ckliwe tematy w stylu biedny chłopak ze wsi dokonuje awansu społecznego i ciężką pracą w fabryce mimo odrzucenia przez „dentystkę burżujkę” osiąga sukces zawodowy i społeczny.Życie bywa różne.Tak jak już napisałam mama nie ma prawa decydować ma prawo nie akceptować. W edukacji nie chodzi o tytuły przed nazwiskiem ale o lepsze rozumienie świata,pomnażanie talentów,rozwój i co tu kryć daj Boże pomyślność finansową.Rodzice troszczą się i zamartwiają bo żyją już dłużej na tym świecie i mają większe doświadczenie (przy najmniej powinni).Mam takie własne przeżycia. Nie podobał mi się chłopak córki już od początku m.in.światopogląd… Czytaj więcej »

Nieodpowiednia
Gość
Nieodpowiednia

To z synka musi być niezły świr, skoro jeszcze niedawno był z jedną dziewczyną, za chwilę poznaje następną i po trzech miesiącach znajomości twierdzi, że to będzie jego żona. Z poprzednią pewnie rozładowywał tylko napięcia seksualne, co zapewne było mamusi na rękę dopóki nie wspomniał o ślubie. Pomodlę się za tę porzuconą. Kto może niech zrobi to samo.

Maria
Gość
Maria

Biedny syn, współczuję matki

Odbierz pakiet

OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ