LIST Joanna: nie rozumiem czemu moje modlitwy nie zostały wysłuchane…

Dzien dobry, widze ze są tutaj osoby które może mogą mi pomóc zrozumieć, odmówiłam 2 nowenny pomejańskie, miedzy jedną a druga była przerwa ale modliłam sie wtedy także, gdy po pierwszej nowennie nie otrzymałam tego o co prosiłam a prosiłam o uzdrowienie moich synów byłam rozczarowana, przeciez Maryja obiecała, pomyslałam nie poddam sie i prosiłam dalej innymi modlitwami, z podjeciem drugiej miałam duzy problem – czułam niechęć, wkoncu stwierdziłam ze sprobuje ponownie, staralam sie żeby tam modlitwa była szczera, czesto mysli uciekały mi do codziennych spraw ale zaraz szybko sie poprawialam, skoncyzłam ta druga nowenne, uzdrowienie dzieci nie przyszło, prosiłam też inne osoby o pomoc wsparcie w modlitwie. I nie rozumiem czemu moje modlitwy nie zostały wysłuchane, oczywiscie nie uwazam ze był to czas stracony, tylko nie wiem jak pomoc dzieciom zlwaszcza starszemu synkowi – medycyna konwencjonalna nie ma sposobu leczenia, zdrowie dzieci jest dla mnie najwazniejsze, jestem klebkiem nerwow, zaczynam miec problemy z funkcjonowaniem , cierpi tez moje malzenstwo, nie ma we wmnie radosci zycia i nie przyszedł spokoj podczas modlitw. Ktos kiedys napisałal ze ilosc odmowionych zdrowasiek nie ma znaczenia liczy sie wiara, ja naprawde byłam przekonana ze tylko Maryja może nam pomóc i skoro obiecała to tak sie stanie,

STRON 

dla "Królowej  Różańca Świętego"

8

  • Hmm.. Nie jestem ekspertem, ale może warto przed rozpoczęciem NP przystąpić do spowiedzi? Aby zacząć z czystym sercem. Jeśli Pani była, może jest jakiś /jakieś grzechy o których Pani zapomniała, może trzeba komuś przebaczyć? Proszę nie tracić wiary i próbować dalej, czasami dostajemy coś innego niż się modlimy. Lepszego, choć czasem trudno nam uwierzyć, że intencja nasza wcale nie jest najważniejsza. Pozdrawiam

    • A nie uważasz, że to później takie doszukiwanie na siłę? Pytam bo moje intencje o pracę również nie zostały wysłuchane…

      • A moje niektóre intencje są wysłuchiwane, nawet jeśli nie jestem w łasce uświęcającej.

      • Wiktoria, może skorzystaj z konsultacji z trenerem kariery i odpowiedz sobie na pytanie: Dlaczego nie mogę znaleźć pracy?

      • a znasz sie na dobrej pracy z koniem (Horsemannship, itd), chcialabys zamieszkac na wsi..pomoc nam w rozwinieciu naszego przedsiewziecia… na razie na godziny… pozniej- ku chwale Bozej- jako glowne zrodlo utrzymania?

      • Nie zawsze to co my uważamy za dobre takie jest w rzeczywistości ,niekiedy to co nam się wydaje złe (cierpienie, ból ) prowadzi do czegoś znacznie lepszego niż coś fizycznego.

  • Problem moze leżeć np w braku wybaczenia lub życia w ciągłym grzechu. Moze warto przystąpić na Msze Uzdrowienia i wtedy próbować modlitw? I zeby sie upewnić, że modlitwa jest dobra i mila Bogu to polecam obejrzec filmik na YouTube ojca Szustaka „jak sie modlić, żeby zostać wysluchanym”, naprawde cudowny filmik który uczy prawdziwej modlitwy 🙂

      • Źle mnie pani zrozumiała, intencja jest dobra, ale chodzi o nastawienie sie do modlitwy

          • To co opisalam powyzej 😉 Dodatkowo, moze Maryja wysłuchała panią, tylko dopiero czas na znalezienie pracy ma nadejść? Czasami modlitwy nie spełniają od razu, ale po jakims czasie, czytalam świadectwa gdzie modlitwa sie spełniała po 6 miesiącach lub po roku, trzeba nadal ufać 🙂 a nastawienie modlitwy pisalam wyżej, ale moge dodać ze w modlitwie trzeba pozwolic Bogu, żeby sie stała jego wola, nie nasza

            • Minął rok… Czy wolą Boga jest to żebym nie miała pracy?

            • Hmm, w takiej sytuacji moge doradzic żeby pani ciągle szukała pracy ale tez i nie przestawała modlic sie do Boga, może on właśnie robi test czy nadal po czasie jest mu w stanie pani zaufać? I może trzyma dla pani jakas wyjątkowa prace z ktorej pani bedzie zadowolona? I gorąco polecam pooglądać ten filmik o którym wspomniałam przedtem, mi bardzo pomógł i jestem pewna ze tez i pani pomoże

            • Może pomódl się o Boze błogosławieństwo w poszukiwaniach pracy

            • Bóg chce, żeby każdy człowiek miał pracę, więc to nie jest na pewno nie jest Jego wola.

            • Czasami tak ,to uczy wielkiej pokory i całkowitego zawierzenia . Twoje modlitwy zostały wysłuchane ,jednak czas działania Boga jest inny niż nasz On się o Ciebie zatroszczy w każdym czasie . I odmów nowenne o to abyś w kaźdej chwili Pełniła Wole Boża a pokój zapanuje w Twoim sercu.

            • Proponuję odmówić Nowennę do Matki Rozwiązującej Węzły z intencją : o rozwiązanie węzła, który przeszkadza/uniemożliwia otrzymanie laski, tylko nie traktować tej modlitwy magicznie.

            • Dokladnie, nie mozna traktować modlitw jako koncertu życzeń 🙂 ale pozwolić zeby sie stała Boża wola

            • Nie traktuję. Tylko ten długi czas mnie dobija

            • Dlatego warto trwać nadal w modlitwie, bo jestem pewna że Bóg na pewno cos przygotował, a czytalam wiele świadectw gdzie nowenna sie wypełniała po dłuższym czasie 🙂 a jak Maryja obiecała to na pewno slowa dotrzyma, dlatego trzeba sie modlic nadal, zwlaszcza w takich chwilach wątpliwości

            • Czasem przeszkodą może być brak relacji z Bogiem, raczej nie wchodzenie z Nim w relację, czasem Pan Bóg chce, abyśmy do Niego po prostu przyszli

            • Polecam przypowieść „O szczepie winnym i latoroslach”

            • Bycmoze Maryja „pokaże” dlaczego nie otrzymuje Pani łaski, czy może musi Pani poczekać, czy tez coś innego. Jednak Boże natchnienia możemy zawsze odrzucić, mamy wolną wolę…

            • A jak usłyszeć te Boże natchnienia, kiedy pytam Boga, dlaczego nie mogę znaleźć pracy, a On nie odpowiada.

            • Wybaczy pani, ale traktuje pani modlitwę jak jakieś czary.. To jest trudne, ja też nie otr, ymalam tego o co się modli łam, stało się w z yciu wszystko odwrotnie, ale teraz widzę, że to była rzecz która była potrzebna nie ta o którą się modli łam, Pan Bóg dJe nam to co jest nam w tej chwili potrzebne.. I wg jego woli, trzeba to przyjąć chociaż to trudne… Bardzo trudne.,, BOŻE DAJ MI TO CO WEDŁUG CIEBIE JEST DLA MNIE NAJLEPSZE, BOŻE DUCHU ŚWIĘTY PROSZĘ O DAR CIERPLIWOŚCI SPOKOJU I SIŁY ŻEBY MOGŁA PRZYJĄĆ TO CO DLA MNIE SZYKUJESZ,,, to codziennie odmawia i nie buntuj się a zaufaj..

            • Czyli jest to rezygnacja. Po jakimś czasie człowiek bez modlitwy rezygnuje

            • Czyli na cud nie ma co liczyć. Rynek pracy jest trudny wiem to bez Bożych natchnien

            • A gdzie mieszkasz? Rynek pracy jest trudny, ale zawsze jest szansa, żeby znaleźć jakąkolwiek pracę. Są na tej stronie liczne świadectwa wymodlenia pracy, więc się nie poddawaj.

            • Ks.Glas tak bardzo poleca Nowennę do Matki Bozej Rozwiązującej Węzły.
              Mam znajomą panią, która bardzo ale to bardzo poleca nowenne do Przemienienia Pańskiego,że ma bardzo szerokie kontakty,znajomych z różnych państw, piszą maile ze sobą, odmawiają tą modlitwę i jest wysłuchana.

  • Nie trać ani nadziei ani wiary 🙂 na pewno zostaniesz wysłuchana…..tylko może jeszcze nie czas na to ;)….. a może gdzies nie świadomie wzięłaś Nowennę jako formułkę którą odmówisz i będzie wszytsko dobrze?….ale jedno wiem….ze żadna modlitwa nie idzie na marne….i wierze w to….ze każdy z nas zrozumie i zobaczy ze został wysłuchany….;)….może nie w tak jak byśmy chcieli…ale tak jak jest dla nas najlepiej…..i ja pomodlę się o zdrowie dla twoich synków ;)….

    • Warto też pamiętać o praktyce Odpustów, jaką istnieje w naszym Kościele i ofiarować takie odpusty za siebie.

      • Proszę się nie poddawać, nie tracić nadziei i wiary w Bożą Miłość, u mnie też wiele intencji spełniło się po długim czasie. W trudnych sytuacjach zawsze pomaga mi Koronką do Miłosierdzia Bożego, Msza Święta. Może warto, aby poszła Pani na Mszę z modlitwą o uzdrowienie.

        • A co jeśli ja tez się modliłam wiele miesiący – 3 nowenny za mną, wiele innych modlitwa by mąż wrócił, wycofał pozew, przebaczył mi (nie było zdrady ale inne moje emocje) a nie dość ze sprawy od złożenia pozwu do rozwodu poszły gładko to jeszcze sąd orzekł moja winę bo nie miałam świadków tylko włączyłam o małżeństwo? Jak to tłumaczyć. Odprawiałam tez pierwsze soboty, byłam w licheniu, Częstochowie. Oddałam życie Jezusowi a teraz każdy się śmieje z mojego nawrócenia i tego ze mąż skutecznie idzie w swoje a ja pismami o miłości i możliwości wyjścia z kryzysu się ośmieszam. Tak mnie Bóg wtedy kierował żebym taka odpowiedz pisała i walczyła i co? Nic i rozwód w najgorszy sposób. Jak mam ufać dalej?

          • Modlitwa to szczera rozmowa z Bogiem. To nie czary mary. Trzeba zacząć od siebie, od zmiany swojego nastawienia. Gdyby to tak działało, że robimy coś źle, a później jedna nowenna, druga, pielgrzymka i inne modlitwy i Bóg ma nas wysłuchać to świat byłby zły. A chyba należy się modlić o przemianę duchową szczera i bezwzględną. Polecam modlitwę do świętej Moniki o hart ducha i wytrwałość w modlitwie. Czasem trzeba modlić się nie rok dwa ale całe życie. święta Monika prosiła Pana o to, aby przed śmiercią zobaczyć nawrócenie syna Augustyna. I to jest prawdziwe zaufanie. Ty się tym zajmij, jak chcesz i kiedy Chcesz. Amen

          • Kasia, wybacz, ze to napiszę, ale ktoś Ci źle powiedział, ktoś wprowadził Cię w błąd i stworzył CI nieprawdziwy obraz Boga – to tak nie jest, tak nie działa, że jak odmówisz modlitwy, odwiedzisz Częstochowę, zrobisz tam 'akt oddania' czy inne rzeczy to wszystko ułoży się po Twojej myśli – przykro mi ale tak nie jest, choć wiele osób może CI tak powtarzać.
            Jeśli chodzi o 'oddanie życia Jezusowi' to taki zwrot się utarł wśród katolików ale czy my go dobrze rozumiemy – tu jest podane ODDAĆ – dosłownie – czyli to życie już NIE będzie Twoje, oddajesz je – oddać Mu, oddać w Jego ręce, czyli poddać się Jego woli – czyli zaakceptować to, że będzie NIE po Twojemu – teraz pytanie czy się na to godzimy kiedy mówimy 'oddaje Tobie Panie moje życie' czy też mamy na myśli coś w stylu 'teraz Ty Boże masz wejść w moje życie i urządzić ja tak jak ja chce – masz pogwałcić wolną wolę innych i Twoją Boże również, masz być tym, który wszystko może i zrobi, a ja w zamian będę odmawiać modlitwy, nie jeść mięsa w piątek i np zrezygnuję z antykoncepcji bo to grzech'. Często jest budowany taki obraz Boga że to jest ktoś kto za naszą 'wierność' będzie nam 'załatwił' różne rzeczy a to w ogóle nie o to chodzi – tak, Bóg jest Bogiem cudów ale to nie 'tak działa'. Tak to widzę w swoim życiu, ale może się mylę,może widzę jeszcze za mało. Pozdrawiam

          • Dokładnie tak, UFAĆ DALEJ !!!
            Mam podobną sytuację i ufam dalej. Jezusa mojego Pana i Zbawiciela też wyśmiewali, pluli na Niego i wszyscy przyjaciele po uciekali… i wszyscy z się z Niego śmiali ,, jak jesteś Bogiem to zejdź z krzyża”. Tak temu Bogu wierze i Mu ufam bo wie co czuje!

      • Ludu głupi i bezrozumny….ale dobrze…pan bóg bardzo dobrze wie ze człowiek jest jak Piotr który wierzył ale jednak zwątpił i toną…ale nam wolno….nam wolno narzekać….wyżalić się…do pana Boga można się zwrócić i ponarzekać….tylko oczywiście z szacunkiem….no i trzeba tez właśnie zobaczyć czy my nie bierzemy nowennę jako formułkę którą zmowimy i będzie dobrze ;)…..pan Jezus tez może już miał dość jął szedł z krzyżem na górę…ale jednak doszedł i dał się za nas powiesić….o tym za pare dni będziemy wspominać….więc nie traćcie wiary i nadzieji….ja owoce mojej modlitwy i prośby zobaczyłem dopiero po prawie trzech latach….i już myślałem ze zostałem wysłuchanym….a ty nagle jakby jednak nie i znów to samo ;)….więc jak znów to samo to znów zacząłem nowennę ;)…..

        • Nikt tego nie traktuje jako formule ale postaw się na czyimś miejscu tak po ludzku gdzie przychodzi proza życia i myśli gornolotne nie pomagaja

      • Widzisz jakie „świadectwo” składasz? Bóg zna serce człowieka. Bóg robi to co dla człowieka najlepsze i należy o tym pamiętać. Nie wiem dlaczego wasze prośby nie zostały spełnione, w każdym razie każda modlitwa jest wysłuchana przez Boga, a czy spełniona i od czego to zależy, nie jetem Bogiem aby na to odpowiedzieć (nie wiem w ogóle czy to prawda, np czy Elżbieta nie została wysłuchana (?), została urodziła, ale ile lat na to czekała, ile czasu modlili się z Zachariaszem o dziecko (?)). Każda rozmowa z Bogiem jest modlitwą, warto zauważyć, podczas kuszenia szatan rozmawiał z Bogiem, modlił się tylko robił to w diabelski sposób i taka modlitwa istnieje. Kolejny, przykład tego typu modlitwy mamy podczas śmierci na krzyżu gdzie jeden z ukrzyżowanych zwraca się do Jezusa, ale w taki sposób który jest napiętnowany „Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu”. Polecam: https://www.youtube.com/watch?v=F0UIYGS0rdU

      • Bnbn ale jakie gruszki na wierzbie? oczywiście, ze nigdy nie ma się gwarancji, że się będzie wysłuchanym – skąd taki pomysł, że jest taka gwarancja?

  • Joanna odsłuchaj na yt Spowiedź generalna ks.Michał Misiak i od tego zacznij.
    Będzie dobrze!

    • Trzeba przyjąć wolę Boga. Ja modliłam się o zdrowie chorego syna i w połowie nowenny nasz kochany syn odszedł do domu Pana. Zaczęłam więc modlitwę o zbawienie jego duszy. Bądź wola Twoja….

      • Ale nie wiadomo, jaka jest wola Boża w konkretnym przypadku, dlatego trzeba się modlić o uzdrowienie.

  • Eniu, bardzo lubię czytać Twoje komentarze. Są mądre, poważnie i dużo pomagają w życiu. Serdecznie pozdrawiam.

    • Jest ktos kto docenia doenia przynajmniej dobre intencje Eni, a sa niestety i tacy ktòrzy na nia naskakuja, ale piszac ile ma lat i gdzie mieszka co sie zgadza wnoskuje, ze kiedys ja dobrze znali ….

          • Oj Lissa itp… wspólczuję Ci, poważnie. Przeklinanie,złorzeczenie,oczernianie innych i tu na forum, masz jak masz w zyciu,nie do pozazdroszczenia.
            Współczuje, jak to przy chorobie dwubiegunowej co na siłę chciałaś wcisnąć Gabrieli, i inne zło wciskasz innym, bo jest Ci cieżko,przerosło to wszystko ciebie.
            Moze i lepiej że Bóg Ci mamę wziął,aby nie musiała sie wstydzić za taką córkę.
            Życze Ci wszystkiego najlepszego.
            Bez odbioru!

        • Niezgodne z Biblia? Mam nadzieje, ze znalazl sie tutaj prawdziwy ekspert! Bo wszystko wskazuje na to, ze ktos sie tutaj msci….odpowiedzi nie oczekuje bo bedzie to nastepna zlosliwosc

  • Joanna, moje dziecko urodziło się z niedoborami odporności – organizm dziecka 'nie produkował' przeciwciał w 2 grupach IgA i IgG. Generalnie nie da się tego leczyć, na dziecko trzeba chuchać i dmuchać (np zakaz żłobka czy przedszkola) – lekarz powiedział nam, że są takie 2 momenty kiedy to się może 'naprawić' – w okolicy 3 roku życia i potem 6-7 – organizm może 'ruszyć' ale może też nie ruszyć. Diagnoza padła w wieku 8 m-cy, odmówiłam NP z mężem i nic. ALE – zaczęłam czytać, interesować się jak pomóc dziecku ze słaba odpornością – moje dziecię było z powodu tej choroby bardzo zdrowo odżywiane, dużo czasu spędzało na dworze w każda pogodę aby się hartować, nigdy nie przegrzewane, bez chemii w kosmetykach tylko naturalne produkty (tutaj tez dużo alergii było u nas) itd – same dobre rzeczy, ja zaczęłam się inaczej odżywiać i w ogóle masa zmian pozytywnych w naszym życiu – gdyby dziecko cudownie wyzdrowiało nie byłoby tego. W wieku 3 lat wyniki nagle 'ruszyły' – 3,5 roku – wreszcie wyniki mieściły się w normie – dolnej ale już w normie 🙂 dziecię poszło do przedszkola przed 4 urodzinami. Joanna – Pan Bóg pomaga też przez ludzi – nie czekaj na gwiazdkę z nieba tylko szukaj lekarzy różnych, czytaj, pytaj.
    Na koniec: znajomej mąż (40+) leczony na padaczkę od młodych lat. Ona poszła do fryzjera i usłyszała jak fryzjerka komuś opowiada o osobie chorej na tężyczkę – nie zignorowała tego, tylko wróciła od domu, powiedziała mężowi, ten zrobił badania i okazało się, że on nie ma padaczki a tężyczkę – objawy podobne ale inaczej się to leczy! Dalej, chodził ten mąż na kroplówki z wit D3 i akurat babeczka, która je podawała mówi mu, żeby sobie zrobił od razu hemoglobinę – wyszła niska, internista zlecił badanie kału i wyszło że ma nowotwór w jelicie, który nie dawał żadnych objawów! Operacja i teraz wraca do zdrowia – mógł wszystkie te informacje bagatelizować, puszczać mimo uszu a tak proszę facet wyleczony z 2 chorób 🙂 Opatrzność Boska, że ta fryzjerka to mówiła przy żonie i że ta pielęgniarka od kroplówek też się odezwała z tą hemoglobiną oraz, że internista przytomny dał badanie kału od razu a nie stwierdził, ze facet 'za młody' na raka.
    Może teraz Ty znajdziesz dobrego lekarza, może jakiś program leczniczy albo cokolwiek innego co Wam pomoże.

    • Możesz coś więcej napisać na temat podnoszenia odporności ,chętnie dowiem się czegoś nowego, co u was najbardziej działało , ( o diecie ) interesuje mnie wszystko ,będe bardzo wdzięczna.

      • Mena, trudno mi powiedzieć 'co podziałało', najbardziej chodziło o to aby 'nie przeszkadzać', nie robić dodatkowych kłopotów – przy niedoborach IgA mieliśmy prawie rok ciągłych biegunek – tutaj trzeba było uważać na jakość produktów , wszytko ogólnie to co w necie podają – kasze, strączkowe, warzywa i owoce (owoce jagodowe szczególnie typu maliny, jagody), mięso dla dziecka 'ze wsi', zupy na rosole były ważne (warzywa zwłaszcza korzenne jak pietruszka, marchew + troszkę kaszy), samemu gotować – czytać etykiety, chodziło o unikanie chemii która podrażnia dodatkowo jelita. Bez słodyczy – ksylitol, miód tak, cukier tylko np w dżemie czy domowym wypieku. I mleko kozie – z dobrego źródła i takie tylko podgrzane do 40 stopni i pić – to uważam nam bardzo poprawiło jelita. Probiotyki – kupne + domowe kiszonki. Wit C i D, tran. Codzienne na dworze w każdą pogodę i nie przegrzewać. Kąpiele w skrzypie, też w magnezie + sodzie + soli. I unikanie antybiotyków – akurat mieliśmy szczęście do lekarzy i oni sami starali się nie podawać i powiem szczerze, że od 6 mca do 18 bez antybiotyków (ale my też bez żłobka bo o to chodziło by unikać chorób), potem raz tylko był i znowu do wieku 4 lat bez 🙂 wszelkie infekcje organizm zwalczał sam – trenował się w tym – musieliśmy bywać częściej na kontroli przez to, ale uważam warto. Teraz zwracamy uwagę na to co jemy – więcej warzyw, kasz oraz jakościowo lepsze produkty – mało kupuję, więcej gotuję sama. U nas ważna zasada: zdrowie 'pochodzi z jelit' więc o tę florę dbamy i o ruch codzienny.

        • Agucha ,dzięki nie chodziło mi „co podziałało” bo na odporność pracuje się w każdej chwili ,chodziło mi o to co Ty robiłaś bo zdaje sobie sprawe ,że przy takiej „chorobie ” musiałaś stosować sporo różnych rzeczy i napewno w tej kwesti masz dużo większe doświadczenie niż ja.
          I się nie pomyliłam ,dziękuje zapisałam sobie treść tego komentarza i o pewnych rzeczach nigdzie jeszcze nie czytałam ,pozatym co innego przeczytać treść od osoby
          ,która tylko przepisała wiadomość z jakieś książki a co innego jeżeli dana osoba doświadczyła tego na własnych dzieciach,ja takie wiadomości bardzo cenie. Jeszcze raz bardzo dziękuje.

  • Proszę nie tracić nadziei. Być może jest to próba dla Pani. Może wysłuchanie modlitw nie nastąpi od razu. Nie można się załamywać. Skoro Maryja obiecała, nie zostawi bez pomocy na pewno!

  • Ja tez odmòwiałam NP w b.waznej dla mnie sprawie i oczekiwałam na efekty gdy skończyłam. Nie przyszły i zaczełam sie zastanawiać dlaczego?
    Nie załamywałam sie ,choć był to prblem mojego życia, skoro Bòg tak zdecydował, to tak musi być! Pewnie coś w tym jest! Powiedziałam Bogu szczerze-skoro taka jest Twoja wola, niech bedzie! Trudno. Modliłam sie Nowenną dalej w ròżnych innych intencjach. Niektore sprawy odrazu zmieniały swòj „bieg” inne z czasem. Dziś po prawie roku widze wiele zmian w moim życiu i przypomniałam Matce Bożej , ze bardzo mi na tej sprawie zależy i odmowie jeszcze jedną Nowennè w tej intencji i prosze Ją aby Ona nie jak ja chce ale Bóg,
    pokierowała tym problemem a ja orzyjme wole Bozą z pokorą. Möwiłam codziennie- bądź wola Twoja Panie! Zaczełam odmawianie drugiej Nowenny i moja prośba została w 100% juz na samym poczatku wysłuchana! Nic nie musiałam robić, wrecz wszystko z wielkim moim zdziwieniem tak sie poukladało, że sama nie potrafie sobie to wytłumaczyć. Teraz widze, ze ten czas cierpliwości też był potrzebny. I jak tu nie ufać Maryji? Czas spędzania z Nią to piękny czas i napewno nie stracony! Dziekuje Maryjo! CHWAŁA PANU!

  • To nie jest tak, że od razu otrzymany to o co prosilismy Maryję. Ja bardzo chciałam mieć dziecko niestety poronilam i byłam zła na Pana Boga dlaczego to właśnie mnie spotkało aż zaczęłam się modlić Nowenna która uspokoiła mnie dała dużo siły żeby sobie wszystko w życiu poukładać. Dała mi radość życia codziennego że chociaż ja nie mogę mieć dzieci to cieszylam się że kobiety z mojej rodziny mają odeszła zazdrość a nadszedł wewnętrzny spokój. Nigdzie nie jest napisane ile nowenna mamy odmówić aby otrzymać to oco poprosimy może być jedna a może być kilkanaście. Najważniejsze jest to aby zaufać uspokoić się cieszyć się z każdego dnia zobaczyć pozytywne strony a nie tylko zle. Ja otrzymałam piękny dar macierzyństwa po kilku nowennach. Patrzę teraz na swoje dzieciaczki i dziękuję za całego serca że wysluchala moich modlitw.

      • Wiktoria – opowiem Ci jak to u mnie jest – ufam, choć nie raz mam zwątpienia, okresy buntu ale kończą się one poddaniem się woli Bożej bo doświadczyłam Jego miłości i Jego dobroci – dopiero gdy tego doświadczyłam potrafię na końcu moich 'żali' powiedzieć ok, ufam Ci Panie, wiem że jesteś ze mną, wiem że masz mnie w opiece – ale każdorazowo mam jakieś zachwiania, kłócę się, ma żal gdy coś jest 'nie po mojemu' – wstyd mi, że taka jestem mimo tego co już otrzymałam, chcę wybierać Jego ale mimo to zwątpienia przychodzą i muszę się z nimi mierzyć ale wiem już, że moje życie bez Niego jest nic nie warte, więc nawet jeśli jestem zła na daną sytuację to i tak wolę być w tej sytuacji z Nim niż bez Niego 🙂

          • Wiktoria, najpierw On wyciągnął mnie z bagna mojego grzechu, faryzeizmu – szłam prostą drogą do piekła, a i tak mało to doceniam. Potem wszedł w moje życie i je naprawił i zrobił to w cudowny sposób – uratował moje małżeństwo, dał mi dzieci, nawet pracę 🙂 ale zrobił to w momencie, kiedy jedyne co miałam to był On i cała moja ufność złożona była w Nim – wtedy najbardziej mi zależało na Nim – że nie ważne co będzie ale aby On był ze mną – żeby On mnie nie opuszczał, to było moje największe pragnienie, naprawdę całą nadzieję i ufność pokładałam w Nim – Wiktoria ale ja to przeżyłam – moje życie się tak ułożyło, że tego doświadczyłam – teraz gdy Ty to czytasz, nie jesteś w stanie 'przyjąć' tego – możesz tylko spojrzeć na siebie i swoje życie pod innym kątem ale jakby nie jesteś w stanie sama 'wywołać' u siebie takiego stanu. Co mogę Ci polecić to popatrz na Jezusa i pomyśl kim On w ogóle jest w Twoim życiu – dlaczego w ogóle w Niego wierzysz? czy wierzysz? może 'tak wyrosłaś', tak Cię nauczono? i druga rzecz – przeczytaj którąś Ewangelię – przeczytaj ją 'świeżym' umysłem (poproś Ducha św aby CIę w tym prowadził) – weź kartkę i długopis i czytając ją wypisz sobie jaki jest Jezus, co mówi, co robi – co o Nim wiesz i potem się zastanów czy jest tam cokolwiek dlaczego warto iść za Nim. Pomyśl, że jesteś jednym z tych rybaków i pierwszy raz słyszysz Jezusa – czy za Nim pójdziesz? czy On jest tego wart? nie zakładaj z góry 'jasne pójdę za Nim bo się boję piekła' – to nie może być ze strachu, zobacz czy w twoich oczach On jest w jakikolwiek sposób tego wart – iść za Nim czy nie?

            • To się zastanów czy – gdy nie czujesz pomocy – chcesz w Niego wierzyć? czy On może Ci cokolwiek zaoferować poza spełnianiem Twoich próśb? A jeśli nie to po co w Niego wierzysz? pytania retoryczne, nie odpowiadaj tutaj tylko sobie 🙂

            • Możesz zrobić to co CI pisałam o Piśmie św i zobacz sama czy jest cokolwiek w Nim, że chciałbyś za Jezusem pójść -akurat jest wielki post – dobry czas na to, powodzenia 🙂

            • Ale co mi to da to pójście za Jezusem? Pracy jak nie miałam tak nie ma

            • tak też może być – może nie znajdziesz w Nim nic co byś chciała znaleźć, wtedy nie musisz za Nim iść 🙂 pomyślałam, że może szukasz w życiu w ogóle czegoś więcej, niż tylko pracy, stąd te moje wpisy do Ciebie, wybacz, że zmarnowałam Twój czas 🙂

            • za co mam żyć? to nie jest nic złego. Praca to podstawa

            • niestety nie wiem za co możesz żyć, ani jak załatwić CI pracę – mam nadzieję, że Twoje modlitwy zostaną wysłuchane 🙂 Myślę, że jeśli tylko praca Cię interesuje to strona i forum poświęcona Matce Bożej, wierze i typ podobnym tematom nie jest najlepszym miejscem aby tę pracę znaleźć – może poszukaj forów o pracy i jej szukaniu? Praca jak piszesz to dobra rzecz, ale tutaj jej raczej nie znajdziesz.

            • Wiktorio,ja już kiedyś o tym pisałam ponad dwa lata nie miałam pracy i z perspektywy czasu uwarzam ,że te dwa lata były najbardziej decydujące kim teraz jestem i co mam ,zaufaj Bogu tak całkowicie jak ta wdowa co oddała wszystko co miała ,lub jak ta wdowa co powiedziała ,że zrobi ostatni posiłek a potem z synem umrze ,Bóg zatroszczył się onią w inny sposób.
              Przypomniała mi się historia z pielgrzymki do medjugirie otóż spotkałam tam osobe ,która opowiedziała mi co w jej życiu się przydarzyło otóż mieszka z dziećmi w Niemczech żyła z zasiłku i pewnego razu gdy wypłacała wszystkie pieniądze z bankomatu została okradziona wróciła do fomu sprawe zgłosiła na policje ,ale nic nie wskurali (złodziej miał kominiarke) całą noc przepłakała nie miała tam rodziny ani znajomych nie wiedziała co robić płakała i modliła się wstała rano nie wiedząc nadal co robić ,ale przecież dzieci trzeba nakarmić ubrała się jak co dzień poszła do sklepu nie wiedząc co dalej włożyła do koszyka te zakupy co zawsze ,powiedziała Boże ufam Tobie mam tylko Ciebie podeszła do kasy tak jak zawsze wyjęła portfel (choć wiedziała ,że nie ma w nim pieniędzy )wypakowała zakupy na taśme i kasjerka ją podliczyła a ona jakdyby nigdy nic otworzyła porfel i ku swojemu zdziwieniu miała dokładnie tyle pieniędzy co kwota za zakupy i tak działo się przez 30dni zawsze brała tylko to co najpotrzebniejsze.
              Co dla mnie było najbardziej uderzające powiedziała takie słowa ,że choć sama tego doświadczyła to trudno jej w to uwierzyć i nie wie czy teraz by umiała tak zaufać,dało mi to wiele domyślenia i wiem jedno ,że trzeba stale pielęgnować zaufanie i wiare bo łatwo jedno i drugie można stracić.
              Cuda się zdarzają trzeba w to mocno wierzyć .
              Proś ,proś Boga ,aby Tobą kierował tak abyś nie marnowała łask ,które Ci daje każdego dnia a wtedy On powoli naprawi wszystko w Twoim życiu.

            • A jeśli ktoś zmarnował już wiele łask, to Bóg już mu nie pomoże?

            • Dziekuje ci meno za to co napisalas ,co prawda nie do mnie bylo to skierowane,ale wlasnie dzis potrzebue takich slow ,prosze Pana Boga o cud dla mnie, jesli to mozliwe to westchnij dzis ze mna do sw Jozefa ,bo wlasnie jego prosze w codziennym „kwadransie”o wyproszenie dla mnie tego cudu,z gory ci dziekuje

          • Ja też mam potworne problemy z pracą. Nie wierzę już,że modlitwą cokolwiek zdziałam. To trwa nie rok i nie dwa, ale już 10 lat. Odkąd skończyłam studia.Pracuję,albo na pół etatu albo za takie marne pieniądze,że aż śmiechu warte. Całe szczęście,że mam męża i on utrzymuje właściwie rodzinę.Mamy kredyt, dwoje dzieci,więc jest to zawsze życie na styk. Modliłam się już o polepszenie sytuacji materialnej, o błogosławieństwo w pracy, o lepszą pracę,Nowenną Pompejańską, Nowenną do MB Rozwiązującej Więzy, do Św.Józefa i właściwie do wszystkich świętych i wszelkimi możliwymi modlitwami. I nic. Kiedy kończy się tydzień ,zawsze z nadzieją czekam na poniedziałek i łudzę się,że może wreszcie coś się zdarzy i mój los się odmieni. Chciałabym pracować za godziwe pieniądze, móc wykończyć dom, opłacić dzieciom korepetycje,żeby miały lepsze wykształcenie niż ja, po prostu nie walczyć o przetrwanie każdego dnia tylko żyć. Wszystkie moje myśli,cały mój wysiłek jest skierowany właśnie żeby upolować coś tańszego, po prostu przetrwać.Chciałabym realizować się zawodowo, spełniać w pracy. Niestety, widocznie nie jest mi to dane. Szkoda.

            • Ty masz chociaż męża. Ja nie będę mieć nigdy męża, jestem zdana sama na siebie. Coraz częściej myślę, że Bóg mnie już niedługo zabierze z tego świata.

            • Tak, wie co dla nas najlepsze z perspektywy życia wiecznego.

            • Nie wiem. Po prostu godzę się na taką sytuację,bo co mogę zrobić? Popadłabym w szaleństwo,a muszę być zdrowa dla dzieci.Tylko nie mam już chęci do modlitwy, zobojętniałam,zubożałam duchowo.

            • Może Bóg chce, żebyś pracowała zdalnie w domu przez internet? Zapytaj Boga na modlitwie, czego oczekuje od ciebie.

            • Mam tak samo. Nigdy nie uwierze ze modlitwa czynie cuda.

            • Wiktorio odmówiłam dziś 20 tajemic różańca o to abyś jak najszybciej dostała prace ,i abyś zawsze pełniła Wole Bozą .

            • Karino,może nie otrzymujesz dokładnie tego o co się modlisz ,ale otrzymujesz inne łaski . Ile tu ludzi modli się o męża Ty go masz ,ile ludzi modli się choć o jedno dziecko a Ty masz dwoje ,ile ludzi modli się o swój dach nad głową a Ty go masz,ile ludzi modli się o zdrowie Ty je masz i Twoja rodzina , powinnaś raczej dziękować niż narzekać na nie wysłuchanie swoich próśb. Rozumiem,że każdy krzysz jest ciężki ,ale takie jest życie ,że nie ma życia bez krzyża i chyba w Twoim wypadku lepszy taki niż inny?

            • Meno, masz rację oczywiście. Mam inne łaski owszem,dach nad głową mam tak w cudzysłowiu, bo gdyby coś z pracą męża poszło by nie tak, nie jestem w stanie sama spłacać kredytu. Mój mąż nie ma prawa chorować, brać urlopu, pozwolić sobie na jakiś dłuższy odpoczynek. Ja sobie zdaję sprawę,że to wielka łaska mieć rodzinę i tak dalej. Ale posiadanie rodziny w moim przypadku to takie wielkie obciążenie i psychiczne i materialne ,że czasami w myślach buntuję się i myślę sobie:po co mi to wszystko. gdybym była sama nie martwiłabym się przynajmniej o przyszłość dzieci, o to czy faktycznie ten dach nad głową będzie.To jest zamknięte koło.

            • Rozumiem Cię Karino ale wierz mi, że są osoby w sytuacji jeszcze trudniejszej niż Ty. Moja siostra została zwolniona z pracy po prawie 15 latach . Jest osobą samotną, nie ma męża, ani pieniędzy z 500+. Sama musi opłacić czynsz, prąd, wodę i gaz i mieć co do garnka włożyć. Mimo, że ma ukończone 2 fakultety to nie umie znaleźć od ponad roku pracy bo „jest za stara” jak jej powiedziano w Urzędzie Pracy ( ma 43 lata). Żyje bardzo skromnie ze swoich oszczędności i korepetycji dla dzieci z angielskiego. Nie narzeka. Ba, prawie codziennie chodzi na Adorację Najświętszego Sakramentu i uwielbia Boga. Powiem szczerze, że jestem pełen podziwu dla niej, bo ja w podobnej sytuacji już dawno bym się załamał.

            • Ja też chodzę na adorację Najświętszego Sakramentu raz w tygodniu, staram się nie upadać na duchu , staram się wychowywać w wierze dzieci, ale ogarnia mnie często zniechęcenie. Wszystkie moje starania, wyrzeczenia,podejmowane posty, jałmużna,pomoc innym nie są nikomu potrzebne, a na pewno nie Bogu. Myślę,że Twoja siostra paradoksalnie jest w lepszej sytuacji.Bo lęk o przyszłość dotyczy tylko jej, jednej osoby.Nie ma pieniędzy to najwyżej tylko ona nie zje, nie ogrzeje się, nie kupi lekarstwa tylko dla siebie. Nie dotknie jej cierpienie dzieci czy męża.

            • jak to ludzie lubią narzekać zamiast dziękować Bogu, nic dziwnego że modlą się i nie otrzymują. Cięgle im mało i jeszcze pretensje do Boga mają.

            • Oczywiście…nie ma jak beztrosko umrzeć z głodu w samotności. Żaden facet by na to nie wpadł a mówią, że to mężczyźni nie są empatyczni 🙁

            • Dzięki za te złośliwości , nie ma to jak wsparcie braci w wierze. Nie ma co wchodzić na to forum i się zwierzać,bo tu żadnego wsparcia ani zrozumienia . Owszem, mamy własny domek zbudowany własną,ciężką pracą na darowanej działce od rodziców, bo ile można mieszkać w jednym pokoju w czwórkę. Wcześniej mieszkaliśmy w domu , z rodzicami plus . brat z trójką własnych dzieci i żoną. Na wykończenie domu wzięliśmy kredyt, kto ma ten wie o co chodzi. Strasznie prymitywna ta twoja riposta Agnieszko, nie napisałam,że mam pretensje do Boga,ale, że się modlę i staram się nie upadać na duchu.

            • Zapewniam Cię Karino, że z pewnością siostrę Wojtka dotyka oprócz cierpienia z powodu bezrobocia i lęku o przyszłość także cierpienie z powodu samotności, braku męża i dzieci, a więc takie jakie Ciebie nigdy nie dotknęło. Według psychologów cierpienie z powodu braku wlasnej rodziny jest porównywalne do cierpienia z powodu śmierci bliskiej osoby. Najgorsze, że taka samotność trwa czasem całe życie.

            • Karino,przepraszam Cię ja chciałam tylko zwrócić uwage ,na to co posiadasz. A nie umiejszać ciężar faktyczny ,który niesiesz. Jeszcze raz bardzo przepraszam.

            • Kochana Meno, akurat Ty jesteś bardzo empatyczna i dziękuję Ci za Twój post. Z Tobą się tak jak napisałam zgadzam,a ta powyższa moja odpowiedź skierowana jest do Agnieszki i Wojtka.

            • Wiktorio może zanim poprosisz o prace pomódl się o dar wiary ,która góry przenosi bo bez wiary możesz modlić się i 100 lat i nic modlitwa Ci nie da , to wiara czyni cuda.

            • Dla mnie to zaczynają być coraz bardziej puste slowa

            • Rozumiem bo łatwiej jest tak mówić jak się otrzymało ,ale uwierz nie zawsze tak było u mnie także i dla Ciebie słońce zaświeci .Jednak poczytaj fragmety o wierze . Np. według wiary Twojej niech Ci się stanie. Ja sama ostatnio prosze o przymnożenie wiary bo wciąż jej potrzebuje.

            • Myślę, że Wiktoria ma więcej wiary niż nie jeden z nas… Obiecuję, że będę się od dziś codziennie modlił o pracę dla Ciebie.

            • Tylko nie mylmy wiary w Boga, „która góry przenosi” z pozytywnym myśleniem i wiarą w wysłuchanie intencji.

            • Dobrze, że o tym piszesz. Kiedyś też wierzyłam, że jak będę sobie rano, w południe i wieczorem powtarzać, że Bóg mnie wysłucha i na pewno zajdę w ciążę to tak się stanie. Dopiero wyprostował moje myślenie mój spowiednik pytając mnie gdzie w tym jest Bóg i jego wola. A tak na marginesie to niewysłuchana modlitwa ( bo słyszana przez Boga jest każda ) to jest wielka Boża tajemnica i na nic tutaj ludzkie dociekania typu że może źle się modlisz albo nie masz wiary albo zachowujesz się jak faryzeusz itd. nie mają czasami głębszego sensu i mogą osobę niewysłuchaną jeszcze bardziej zdołować albo zniechęcić do Boga. Pozostawmy to Bogu i sumieniu osoby modlącej się.

            • Macie własny dom? To dobrze wam się powodzi i macie szczęście bo innych nie stać na własny dom, nawet im kredytów nie dadzą….

            • Ale czego tu zazdrościć ? Gdzie mamy mieszkać twoim zdaniem ? W domu samotnej matki, w noclegowni dla bezdomnych ? I tak możemy tam trafić, bo jeżeli nie będziemy spłacać kredytu to taki może być finał. Na razie nie jest nasz, tylko banku, może to Cię ucieszy.

            • Niektórych ludzi nie stać na kredyt Karino. Wynajmują mieszkania bo nie mają zdolności kredytowej.

            • Nie będę się licytować i dolewać oliwy do ognia.Nie ma sensu licytować się i przeciwstawiać , udowadniać kto ma gorzej kto lepiej. Kredyt to w ogóle osobna historia i nie wszystko jest takie oczywiste, że kto dostał kredyt to jakby Pana Boga złapał za nogi. Kto zrozumie to zrozumie. Pisałam o sobie, swoich odczuciach, samotnej siostrze życzę powodzenia.

            • Karino , krzyż jest krzyżem a licytacja ,który jest cięższy ,który lżejszy to bezsensowne . Dopiero wieczność odsłoni .Ja w pierwszym kometarzu chciałam tylko podkreślić co posiadamy , też mam na myśli osoby samotne ,bo często skupiamy się na tym co nie mamy a zapominamy co mamy . Chciałam aby te krzyże ,które każdy niesie nie przysłaniały łask ,które otrzymujemy.
              Mi przykro ,że rozpętałam tą burze co do Twojej osoby .
              Niech Bóg Ci to stokrotnie wynagrodzi.

            • Meno, Twoje komentarze są w porządku, masz dużo zrozumienia i wyrozumiałości dla innych, zwracasz się do innych z wielką delikatnością. To nie Ty rozpętałaś burzę,tylko ja, pisząc o tej samotnej osobie. Nieważne, miałam na myśli własne trudności w modlitwie, a zeszło na inny wątek.

            • Źle to odczytujesz. Nie chodzi o żadną licytację. To tylko próby uświadomienia Ci, że w Twoim życiu jest też wiele dobrych rzeczy, o których inni marzą i za które z pewnością warto Bogu dziękować np. mąż, który pracuje na rodzinę, dzieci, dach nad głową.A praca może wkrótce się znajdzie.

            • Wiem,że mam wiele, doceniam to. Wątek poszedł w inną stronę, bo chciałam napisać o swoich trudnościach w wierze, nieważne już.

            • Karino cieszę sie oddajesz swoje trudności Bogu, wiele światła Ducha Świętego dla Ciebie i Twojej rodziny 🙂

            • Gwoli ścisłości – my też nie mamy zdolności kredytowej – kredyt wzięli rodzice i teściowie.

  • A co mówisz w Ojcze nasz? Badź wola twoja! Widocznie Bóg ma inne plany. Ludzie traktują nowennę Pompejańską jak automat do kawy. Wracasz pieniążek i ma wyskoczyć cappuccino z podwójnym cukrem. To tak nie działa. Pokory Joanno. Czasem nieotrzymanie tego czego chcemy jest dla nas lepsze niż nasze jak nam się wydaje najlepsze intencje. Trzeba ufać Bogu. Bóg działa zawsze tylko najczęściej z półgodzinnym opóźnieniem żebyśmy mogli pokazać dokąd sięga nasza wiara .

  • Nie wiem czy pomogę swoim wpisem ale ja również uparcie modlę się o zdrowie syna nie czuje się wysłuchania odmawiam już 3 Nowenne mamy naprawdę wiele problemów zdrowotnych w zasadzie biegamy od lekarza do lekarza i nic psychicznie nie daje już rady, trzymam się takiej myśli że skoro żaden lekarz nie jest nam w stanie pomóc to jedyna nadzieja pozostała w tym Lekarzu Niebieskim, może to jest próba wiary może uzdrowienia przyjdzie w swoim czasie

    • Joanna może wybierzcie się na msze o uzdrowienie, niech Kapłan pomodli się nad Synem

  • Modlitwa nie jest księgą życzeń, które my sobie życzymy i się spełnią. To przede wszystkim dialog z Bogiem. Każda modlitwa jest potrzebna bo jeśli piszecie że nie pomogła Wam to pomogła innym ludziom.Najważniejsze to wytrwałość w niej. Teraz jest trudno ale będzie lepiej. Pomódlcie się za Waszych nieprzyjaciół. Zacznijcie od modlitwy do Ducha Świętego i Różaniec wtedy dacie radę. Różaniec to najpiękniejsza i najskuteczniejsza modlitwa. Przeczytajcie. sobie książkę pt Różaniec Imaculee Ilibagiza Modlitwa która ocaliła mi życie. Dodam że gdyby nie różaniec i Pan Jezus z Tarnówki to teraz bym do Was nie pisała bo już by Mnie nie było na Świecie dlatego z całego serca zachęcam do różańca i pamiętajcie o zmarłych duszach i samobójcach bo oni sobie już sami nie pomogą, ale mogą pomagać Nam i modlić się razem z. Nami wypraszając wiele. Łask dla Nas a My wypraszajmy dla nich niebo. Bo ono jest dla każdego jeśli tylko zechce bo. PAN BÓG dał nam wolną wolę. Pozdrawiam i Błogosłowianego wtorku życzę.

  • NbpJCh. Jezeli Pani mieszka w Polsce rodzilabym zwrocic sie do Ks. Jana Reczka ze swojimi dziecmi. Polecam Jego ksiazke z modlitwami,, To Jezus leczy zlamanych na duchu”.

  • Pomódl się 9 dniową nowenną do Św. Maryi rozwiązującej węzły np. O przegonienie złego ducha powodującego nieszczęścia w Twoim życiu.

  • Owszem zdrowie dzieci dla matki zawsze będzie najważniejsze a może właśnie poprzez chorobę dzieci Bóg chce was bardziej przybliżyć do siebie dlatego zdrowie nie jest dane dzieciom właśnie z tego powodu. Może dlatego Maryja nie wysłuchuje bo chce abyście wzajemnie w swoim małżeństwie sobie przebaczyli i pojednali się poukładali sobie jakoś życie na nowo. Myślę że pierwszo należałoby prosić Matkę Boską Pompejańską o pojednanie w rodzinie o bycie dobrymi bo to też jest bardzo istotne. Słuchałam gdzieś takiego stwierdzenia że gdy człowiek wobec człowieka czuje jakiś wstręt, niechęć czy jest jakaś kłutnia albo jesteśmy że tak napiszę egoistami Bóg nie wysłuchuje modlitw ja się też temu zdziwiłam jak to usłyszałam. Bóg patrzy na serce i w tym kierunku należałoby coś zrobić żeby być szczerym wobec Boga a może wtedy uda się również i zdrowie dzieciom wyprosić.Pozdrawiam i proszę się nie zniechęcać .

  • Musimy naśladować naszego Mistrza. Chrystus modlił się słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!». Kiedy o coś prosimy, powinniśmy byś otwarci na przyjęcie Woli Bożej. Bóg ze wszystkiego może wyprowadzić dobro jeżeli mu bezgranicznie zaufamy pomimo, że może tego teraz nie widzimy, może to zobaczymy za kilka tygodni lub kilka miesięcy. Jeżeli Mu zaufamy będziemy spokojni o to co się stanie, choć to może być trudne jeżeli chodzi o najbliższych (piszesz, że jesteś kłębkiem nerwów) to zaufaj Mu, wtedy będziesz spokojna i wszystko będzie dobrze.
    Napisałaś „zdrowie dzieci jest dla mnie najważniejsze”. Znowu zacytuję słowa Chrystusa z Ewangelii wg św. Mateusza: 34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»8 37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem9. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego10. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».
    Zawsze stawiaj Boga na Pierwszym miejscu.

  • Ja w pewnej tej samej intencji odmówiłam już conajmniej 5 Nowenn i mi się nie spełniły ale ciągle się modlę,myslę że przyjdzie taki czas że się spełnią a ja dalej będę się modlić.Obecnie odmawiam 29 Nowennę,

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8