Beata: Nawrócenie zatwardziałego serca

Mój mąż ma bardzo ciężki charakter, jest wybuchowy i agresywny, między nami ciągle dochodziło do kłótni, znęcał się nad nami przede wszystkim psychicznie, chociaż dzieci obrywały też często z zupełnie błahego powodu. Najgorsze awantury urządzał na trzeźwo, wrzeszczał, przeklinał, niszczył sprzęty. Przez ponad 20 lat małżeństwa wszystko było na mojej głowie, dzieci nie czuły żadnej więzi z ojcem, wielokrotnie pytały, dlaczego się nie rozwiodę. Ja sama mnóstwo razy myślałam, żeby odejść, rozwieść się i wychowywać dzieci w spokoju. Niejednokrotnie prosiłam Pana Boga, żeby albo go odmienił, albo żeby go zabrał…
Mąż często sięgał po alkohol, po wypiciu najczęściej padał nieprzytomny, a my sprawdzaliśmy, czy żyje. Najgorsze było zawsze to, że mąż bardzo wcześnie wstaje i kiedy w dzień wolny od pracy ma jakąś robotę do zrobienia zaczyna pić od samego rana, a potem jeździ samochodem lub traktorem, a jest zawodowym kierowcą. Jedną z wielu okazji do picia było świniobicie, robienie kiełbasy i wędzenie mięs. Tak było również przed Świętami Wielkanocnymi dwa lata temu. Wtedy również sporo wypił , ale tym razem Pan Bóg inaczej pokierował jego losem. W trakcie jedzenia zakrztusił się i upadł na płytki w kuchni. Stracił przytomność i wezwaliśmy pogotowie. W szpitalu okazało się, że miał lekki zawał. (Nawet wtedy chciał, żeby przywozić mu do szpitala papierosy). W trakcie koronografii lekarze z wielkim trudem usunęli skrzepy i założyli stent.. Dało mu to wszystko do myślenia i postanowił zadbać o swoje zdrowie. Regularnie brał leki, mniej jadł, ale był nerwowy, bo bardzo chciało mu się palić… W tym czasie przydarzyło mi się coś cudownego. Kiedy w Wielką Niedzielę późnym popołudniem wracaliśmy od moich rodziców, nagle ciepłe promienie słońca zaczęły ogrzewać mi twarz przez szybę samochodu. Uczucie błogości napełniło moje serce i byłam przekonana, że to Pan Bóg otula mnie swoją miłością…
Po pewnym czasie mąż zaczął wracać do starych nawyków, palił w ukryciu, jadł dużo i tłusto mimo cukrzycy i nadciśnienia, nawet pobyt w sanatorium nic nie pomógł. Postanowiłam odmówić następną NP, siódmą z kolei, o nawrócenie mojego męża. Pomyślałam, że jest to moja ostania deska ratunku i jeśli to nie pomoże, to nie będę więcej starać się o utrzymanie naszego małżeństwa. Odmawiałam NP w tej intencji od 15 sierpnia do 7 października i ten okres był dla nas bardzo trudny, gdyż mój mąż znowu miał napady szału, jeździł pijany i dokuczał nam na każdym kroku.
Po upływie czasu powoli zauważam drobne zmiany w zachowaniu męża- częściej uczestniczy we Mszy Św, sam czasami proponuje, że pojedzie z nami na nabożeństwo różańcowe czy majówkę, z własnej woli się raz wyspowiadał, mniej pije i stopniowo się wycisza. Wiem, że jeszcze długa droga przed nim, ale z Bożą pomocą wszystko jest możliwe, nawet nawrócenie najbardziej zatwardziałego serca.
Dziękuję Ci Matko Przenajświętsza, że mnie wysłuchujesz i otaczasz czułą opieką moją rodzinę.

  • Witam mam taką samą sytuację w domu, ten opis…jakbym czytała swoją historię…:( tez modlę się codziennie o nawrócenie męża… mam nadzieję, że Pan Bóg też mi pomoże w tej sytuacji, Wszystko Jemu zawierzam…

    • Anna, zawierzaj Bogu, pros byCie prowadzil, o swiatlo Ducha sw ale pamietaj: Bog za nas decyzji nie podejmuje! dzialaj na wszystkich mozliwych frontach tj poszukaj al anon, poszukaj psychologa terapeute – sa darmowi w gminnych osrodkach od uzaleznien. Byc zona to nie opuscic duchowo mentalnie – nigdy 'wewnetrznie’sie nie rozwiesc ale to nie znaczy ze musisz mieszkac z kims na zawsze! czasem odejscie dopiero pomaga i otrzezwia, pros Boga niech Ci pokaze ktora droga isc, ale nie badz bierna! sw Jozef mial sen w ktorym aniol kazal uciekac do egiptu – czy Jozef wstal i zekal az Pan Bog ich uratuje czy wzial MB i Jezusa i w droge poszedl? a gdy nie mial gdzie sie z Maryja ppdziac to czekal az im Pan Bog znajdzie nocleg czy sam szukal tej stajenki? nie badz bierna, znajdz w sobie sile!

  • Dzień dobry.Przepraszam, że wykorzystuję to świadectwo do zaradzenia mi w mojej sytuacji,ale pewne opisy są podobne do mojej sytuacji życiowej.Proszę o jakąś pomoc, o poradę.
    10 lat żyłam w związku niemałżeńskim.Mamy dwoje dzieci.Ich ojciec nie chciał brać ślubu bo twierdził że niepotrzebny .W miedzyczasie kupił dom.Sobie kupił.Niby dla nas ale tak naprawdę mnie nie ujął jako współwłaściciela chociaż by po to żebym w razie czego z dziećmi nie została bez dachu nad głową i nie liczył się z nami gdy go urządzał.Zaczął pić więcej.W dni wolne od rana pił żeby robota lepiej mu szła.Na trzeźwo dziwny ale po pijanemu i na kacu jeszcze gorszy.Huśtawki emocjonalne u niego i u mnie.Dodatkowo ciągle wmawial mi chorobę psychiczną.Nie widział w swoim zachowaniu nic złego .Wszystko krzykiem,manipulacje ,wmawianie.Wszystko moja wina.Doszło do tego że już byłam wrakiem człowieka.Zaczęłam prosić Boga o pomoc.Pomógł.Odeszłam.Miałam namacalne dowody Bożej pomocy.Mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu.Jest nam dobrze ale on ciagle w naszym życiu jest.Przychodzi do nas.Twierdzi że to on się uwolnił i chce spokoju.Nie chce żebyśmy wrócili.Wmawia mi chorobę psychiczną nadal i dlatego nie mamy powrotu .Nie rozumiem jak tak można robić .Nie widzieć nic złego w przychodzeniu do nas ,spędzaniu z nami czasu i jednocześnie gadaniu mi takich rzeczy.Wielokrotnie mu zastrzegałam że ma dzieci brać do siebie w weekendy,gotować im obiady to dalej przychodzi bo mu szkoda pieniędzy żeby dziecku.coś kupić.Woli kupić sobie piwo.W soboty lub niedziele dzieci nie weźmie bo woli w wolnym czasie u siebie pić niż się nimi zająć.A ja słucham że jestem chora psychicznie i nie da się ze mną żyć…

    • Możesz sądownie uregulować sprawę opieki nad dziećmi – gdzie i kiedy oraz koniecznie alimenty. Nie musisz go wpuszczać do mieszkania. Alkoholik wmówi otoczeniu co chce żeby sam się wybielić – żona mówi że z niego pijak – że jest uzależniony – prosta sprawa – zrobić z żony wariatkę w tedy nie będzie musiał słuchać jej słów – stary schemat.

    • Załatw zakaz zbliżania, motywując znęcaniem psychicznym, lękiem dzieci itd.
      Nie może to się odbywać kosztem waszego braku poczucia bezpieczeństwa i spokoju.

    • Takie są właśnie metody manipulacji z kobietą,która doznaje przemocy ze strony męża te same argumenty, że jest chora psychicznie.
      A mąż cały czas robi co chce i czuje się z tym w porządku.
      Współczuję Pani bardzo bo sama byłam ofiarą przemocy. Mąż również nic nie widział w tym jaką nam wyrządza krzywdę.

  • Tylko dzieci szkoda, zwłqszcza córki w przyszłości będą szukać podobnego typu w mężczyźnie, czyli wybiorą alkoholików.Synowie z kolei mają szanse na sięganie po używki, bo tata też tak robił i
    ” nic się nikomu nie stało”. To się nazywa współuzależnienie i jest do leczenia, ale za własną zgodą, a to najczęściej się nie zdarza, albo już po założeniu właanej rodziny, czyli za późno.

    • Nie zawsze tak jest ,Pani Katarzyno.Mojego szwagra ojciec pił i nadal pije.Szwagier nie dotyka alkoholu bo nawet go nie ciągnie.W dzieciństwie widział jak matka walczyła z uzależnieniem ojca i wiedział że to zło.
      Z kolei ojciec moich dzieci też widział w dzieciństwie co jego ojciec wyrabiał.Pił,zdradzał mamę.A jego matka z tym nie walczyła.Pokornie znosiła upokorzenia i godziła się z tą sytuacją byleby w oczach ludzi uchodzili za porządną rodzinę.I ode mnie też wymagał takiego zachowania a że ja z kolei z rodziny,gdzie kobiety zawsze były niezależne i nie dawały sobie w kaszę dmuchać -to odeszłam z tego psychicznego ucisku.

  • Piękne świadectwo. Ja też modlę się o nawrócenie mojego taty z alkoholizmu. Też mamy gospodarstwo. Też zawsze pije gdy jest swiniobicie. Pięknie Pani to napisala:) pozdrawiam

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8