Agnieszka: OTRZYMANA ŁASKA PRZEMIANY

Chciałabym podzielić się swoim świadectwem. Trzy lata temu zostawił mnie mąż. Jesteśmy po rozwodzie, mąż ma swoje życie (dziecko i inną kobietę). Nie mamy ze sobą kontaktu. Byłam rozpaczy, chciałam ratować swoje małżeństwo, ale mąż stał się zatwardziały i nie działały na niego żadne słowa. Odszedł, a wszystko co robił, świadczyło że to już nie ten sam człowiek. ( Nie będę pisać o tym wszystkim, bo z dużo tego by było )Wpadłam depresje, nie mogłam spać, miałam lęki. Okazało się, że na ludzi których wydawało mi się mogę liczyć, zawiodłam się. W rozpaczy modliłam się, ale zamiast się coś zmieniać było tylko gorzej. Wtedy zaczął się proces mojego osobistego nawrócenia, ten proces trwa nadal, ale każdego dnia uczę się całkowitego zaufania Bogu. Należę do wspólnoty, uczestniczę w rekolekcjach charyzmatycznych, mam nowych przyjaciół i widzę jak Bóg pokazuje mi codziennie jak bardzo mnie kocha. Stawia na mojej drodze prawdziwie mi życzliwych. Prosiłam Maryję o powrót męża, o to by odszedł od tej kobiety, nie wiem czy zostanę wysłuchana, ale jest we mnie poczucie wewnętrznego szczęścia i pokoju serca. Co wcale nie było oczywiste, ponieważ bałam się wychodzić z domu, chodzić po mieście, by nie spotkać nikogo znajomego. Czułam się winna. czułam się zerem, drżałam ze strachu jak spotkałam mojego męża przypadkiem, po prostu jakbym miała się zapaść pod ziemię ze wstydu, a to przecież nie zrobiłam nic złego, to on się powinien wstydzić. Było to nie do zniesienia. Nie mamy dzieci, więc było dla mnie prawdziwym ciosem, jak spotkałam go z dziewczyną w ciąży. Pragnę być matką i żoną i wiele razy prosiłam o znak, o to by zabrał mi miłość do mojego męża( po mimo tego co się wydarzyło i po ludzku jest to niemożliwe kocham go). Modlę się za niego o jego nawrócenie i mam nadzieje, że zostanę wysłuchana. Wiele razy doznałam przykrości, nawet od najbliższej rodziny, że jestem sama, że powinnam znaleźć sobie kogoś, jakbym była jakaś gorsza, bo przecież nie ma szans, a współczesny świat proponuje nam zupełnie inne rozwiązania i zachęca do spełniania swoich osobistych pragnień- wiadomo. Nie potrzebuję alkoholu, który miał być znieczuleniem dla mnie. Potrzebuję Eucharystii i Boga. Nie patrzę na mężczyzn jako potencjalnych chłopaków, ale w czystości serca. Jak chciałam odejść z pracy ze względu na to, że trudno mi się samej utrzymać, dostałam więcej godzin, za czym idzie podwyżka. Poznałam naprawdę Bożych ludzi, dla którzy są piękni Bogiem, jaka ślepa byłam dotąd. Gdyby nie to doświadczenie nigdy mogłabym nie dostrzec tego jak bardzo kochana jestem. Naprawdę Pan Bóg to pięknie wymyślił w swoim planie dla nas. Czuję się osobiście odpowiedzialna by dawać świadectwo wiary każdego dnia, w tak trudzie jakim się zmagam i jestem wierna mężowi. Nie tracę nadziei. Gdyby nie wiara i modlitwa pewnie mogłoby mnie tu nie być. Chwała Panu:)

"Odrobina miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym"

- papież Franciszek, 17 marca 2013 r.

  • Piękne świadectwo.
    Nie przejmuj się tym, co Rodzina czy obcy ludzie Ci mówią. Najważniejsza jesteś Ty, Twoja modlitwa i Twoje życie. A inni, niech się zajmą swoim życiem.

  • Przeczytaj o naszym obecnym papieżu Franciszku i jego reformie odnośnie unieważnienia małżeństwa. Wystarczy teraz zaledwie kilka tygodni i jesteś wolna. 8 grudnia dekret wchodzi w życie. Jestem w sytuacji podobnej do Twojej ale nie zamierzam być sama do końca życia. Mój jeszcze mąż (sprawy w sądach trwają) dla znajomych jest prawie święty, żyje żywa wiarą- sam tak o sobie mówi, a już współżyje z jakąś naiwna małolatą, on ma wielu znajomych księży i mu to nie przeszkadza. Pamiętaj Bóg jest miłosierny. Tez chciałam poświęcić siebie, ale skoro sam Papież wydaje taki dekret, tylko się cieszyć i szukać faktów z przeszłości na unieważnienie małżeństwa.

    • Agnieszko ty jesteś na dobrej drodze, nie daj sie podpuszczać przez takie „dobre rady”.Pójście na łatwizne nie jest najlepszą drogą. Jesteś „dzielną niewiastą”(prz31,10)

      • Łukaszu, a co ma zrobić Agnieszka? przecież to nie jej wina że mąż odszedł, ma dziecko z inną, a ona też pragnie być matką i żoną? i pragnie przyjmować sakramenty.

        • Nie rozumię pani pytania „co ma zrobić”. Jak dla mnie jest piękną kobietą i żyje najpiękniej jak może w tym co ją spotkało. Pani nie musi ją na siłe „uszczęśliwiać”.

  • Wiem Agnieszko jak się czujesz, jestem w podobnej sytuacji, głowa do góry jesteś z Bogiem i to jest najważniejsze. Będę dzisiaj się za Ciebie modlił. Z Panem Bogiem

  • Pani Agnieszko.Czytajac Pani swiadectwo,czulam sie tak jakbyto bylo moje zycie.Moj maz tez odszedl,z dnia na dzien zmienil sie nie do poznanaia.Tyle ze na nasz zwiazek bly rzucona przeklenstwa.Do dzis od roku walcze o nasza milosc.Maz jak mnie poznal zabiegal strasznie o moja milosc a przede wszystkim milosc mojej coreczki.Dal mi swoja rodzine,ktora nas zaakceptowala pokochala a dzis buntuje ja przeciwko mnie.I to prawda na poczatku ja siegnelam po nowenne byl coraz gorsze dni byla nawet chec popelniena samobojstwa to bylo przez pierwsze pol roku.Walcze do dzis jestem silna na mojej twarzy promieniej usmiech zwalczylam w sobie wszystkie negatywne emocje zlosc nienawisc podlosc zazdrosc.wybaczylam moim nieprzyjaciolom a nawet podalam im reke w trudnej sytuacji.Moj maz nie wrocil, mamy szanse na sakrament malzenstwa.Maz podjal decyzjeo rozwodzie ale ja sie nie zgodzilam jada tam oddalam wszystko w rece Boga podczas sprawy maz powiedzial ze nie chche rozwodu zgodzil sie na mediacje.podczas ktorej podpisal ugode.w obu dniach konczylam pompejanke,dlatego dla mnie to sa cudenka dajace mi znaki ze mam walczyc ze jest to wszystko do odbodowy.Kolejna nowenna dzis koncze nawet moja 8letna corcia od tygodnia odmawiania pompejanke.Zostalam juz sama.moja matka rzucala klatwy i przeklenstwa na mojego meza,moi tescowie nie chca abym ich odwiedzala choc bo zakazal im moj maz a ich syn,Jednak moja sila jest w najdrozszej Mamie bez ktorej zyc nie umiem.Obserwuj znaki jaki daje nam Bog,one czasem sa odpowiedzia na nasze pytania.

  • Wiara jest siłą , sami się dziwimy że tak można kochać ,miłością czystą jaką daje nam sam Bóg . Dlaczego więc stale mówimy ja muszę być szczęśliwa , ja tylko ja … Dziękujmy Bogu za każdy dzień , za każdą chwilę życia i dziękujmy za nowennę pompejańską w której Matka Boża otacza nas opieką to jest dopiero prawdziwa miłość – bezinteresowna .Trzeba ufać i czekać ,a Matka sama wszystko poukłada . Króluj nam Chryste !!!

  • Zgadzam sie Pani Mario.To jest niesamowite jak mozna kochac…dzieki Matence wiem jak wyglada prawzdiwa milosc pochadzaca od Boga…nie zabieram jej dla siebie,kazdego dnia staram sie otaczac nia ludzi mi napotkanych nie oczekujac niczego w zamian.Szczesciem jest dla mnie usmiech drugiej osoby,ze moglam czymkolwiek wywolac radosc…Pragne ja rowniez dac mojemu mezowi…Daltego jak tylko napotykam trudnosci jeszcze wiecej wiary jest we mnie..

  • Tak dobrze Cię rozumiem. Mnie 9 miesięcy temu zostawił narzeczony. związał się z inną kobietą.
    A ja do dziś nie moge zapomnieć o uczuciu. co najgorsze nie znajduję spokoju. ciągle są łzy i tęsknota.
    Prosiłam w kilku nowennach pompejańskich o jego powrót. później prosiłam by o nim zapomnieć. modliłam się również do św, Józefa by zabrał mi tą obsesję. Póki co bezskutecznie. Potrafię się cieszyć jego szczęściem bo chyba to naturalne dla kogoś kto kocha ale i tak czuję w sobie ogromny ból po stracie

  • Cieszę się Agnieszko, że dałaś takie świadectwo. Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Odmawiam teraz trzecią nowennę pompejańską w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa i czasem brakuje już sił, ale dzięki Tobie wiem że to wszystko da owoc. Maryja nasza Matka zaopiekuje się nami. Pozdrawiam i dziękuję.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!