Paulina: Łzy szczęścia :)

Witam, chciałabym opowiedzieć coś co dziś mi się przytrafiło Nie jest to świadectwo otrzymanej łaski, bo na nie muszę jeszcze trochę poczekać i szczerze mówiąc nie wiem czy otrzymam tą łaskę bo wiem że nie jestem taką katoliczką jaką życzyła by sobie Matuchna Najświętsza, czasami odmawiając różaniec moje myśl gdzieś błądziły, ale to właśnie dzięki różańcowi zbliżyłam się do Matki i Ojca

A dziś kiedy udałam się na coniedzielną mszę świętą, postanowiłam podziękować Matuchnie Najświętszej że pomogła mi ukończyć 4 NP, jak również za wszystko co mnie do tej pory spotkało. Kiedy po mszy świętej klęknęłam przed Jej obliczem i w myślach dziękowałam za wszystko co mnie do tej pory w życiu spotkało, moje oczy napełniły łzy, zaczęłam płakać nie wiem dlaczego ale w głębi duszy czułam się kochana. To było niesamowite uczucie Wierzcie i mimo różnych przeciwności losu, odmawiajcie różaniec bo WARTO Matka Najświętsza zawsze się o nas troszczy i nigdy nas nie opuście. Szczęść Boże

Płytka ceramiczna

ze św. Judą

Tadeuszem

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
JOANNA
JOANNA
30.01.14 15:04

Też mam wrażenie, że łzy płynące przed ołtarzem, często właśnie po przyjęciu Najświętszego Sakramentu, są żywym dowodem na obecność Boga w Trójcy Jedynego i prezentem od Najświętszej Matki – bo Ona też jest żywa – jak żywy jest różaniec w naszych rękach. Albo dlaczego czasem twarz Pana Jezusa, Matki Przenajświetszej lub np. Papieża Jana Pawła II, czy Ojca Pio lub innych jeszcze – jest smutny, a innym razem się do nas śmieje ? Czy to nie jest odbicie naszych uczuć jakie mamy do ludzi, siebie samych, czy jesteśmy w ciągłej więzi emocjonalnej z Nimi, tymi którzy pomagają nam z Góry,… Czytaj więcej »

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x