Mirek: Modlitwa za mamę

Szczęść Boże! Mam na imię Mirek, o nowennie pompejańskiej dowiedziałem się mniej więcej we wrzeniu 2015 roku. Bardzo wielkie emocje towarzyszyły mi czytając świadectwa cudów, zagłębiałem się w temat bardziej i bardziej… z dnia na dzień zaczynałem myśleć o tym, aby samemu zacząć odmawiać tą piękną modlitwę. Bałem się, ponieważ z różańcem miałem mało do czynienia pomimo, że byłem kilka lat ministrantem a nawet modliłem się o powołanie kapłańskie.
Minał wrzesień, listopad nadal czytałem i zagłębiałem się w temacie, ale chęć do modlitwy znacznie malała, w końcu przestałem o niej myśleć. W tym czasie o którym napisałem regularnie chodziłem do kościoła, spowiedzi i przyjmowałem komunie Św.
Nadchodził wielkimi krokami Nowy Rok 2016, szykowałem w raz żoną mała imprezę noworoczną na która zaprosiłem kolegę i jego dziewczynę z którymi pracowałem. Kiedy przyjechali już na podaną godzinę koleżanka powiedziała do mnie tak, słuchaj tutaj mam przesyłkę od przyszłej teściowej, zobacz sobie. Otwieram, a tam kalendarz i ulotki z nowenna pompejańska. W pierwszej chwili zamurowało mnie, bo wtedy już nie miałem myśli aby w ogóle ją odmawiać. Po chwili kiedy troche ze mnie zeszło uświadomiłem sobie, że ta przesyłka to jednoznaczny znak od Matki Boskiej, abym nie zapominał i odmawiał to czego chciałem.
Głośno mówiłem, że jest to cudowny dzień, bo właśnie jesteście wszyscy świadkami, że dostałem znak od Matki Boskiej, dziękowałem i byłem przepełniony wielkim szczęściem, czułem coś czego nie umiem w tej chwili opisać słowami.

Minęło kilka dni po Nowym roku i z wielka wiarą postanowiłem, że zacznę nowennę mimo , że bardzo obawiałem się działania szatana, dużo przeczytałem świadectw jak zły podczas modlitwy działa. Jednak zaufałem Matce i zacząłem, a o intencji nie musiałem dużo myśleć , bo wszystkie msze św i modlitwy były w intencji mojej mamy, aby znalazła prace. Straciła ją 3 lata przed emerytura i nie miała żadnego dochodu, nawet z urzędu pracy, bo prędzej pracowała na pół etatu. Modliłem się o prace, aby dociągneła do emerytury. Wiedziałem, że znajdzie bo modliłem się z wiełka wiarą.

Zacząłem NP, pierwsze dni były bardzo ciężkie, bardzo bałem siadać do modlitwy, bo czułem wielki strach, niepokój…. bardzo dziwne uczucie. Ale nie poddawałem się i wówczas jeszcze bardziej zaczynałem się modlić.
Miałem kilka razy taką sytuację, że nie wiem jak to opisać… słyszałem albo był to tylko głoś w głowie jakby to powiedzieć taki przeraźliwy śmiech diabła i słowa „nie dasz rady” bałem się wtedy bardzo ale modliłem się dalej… Później to wszystko ustało, a modlitwa bardzo mnie uspokajała i dawała wiele radości.

Udało mi się zakończyć za pierwszym razem, byłem bardzo szczęśliwy…
Kiedy oczekiwałem na wysłuchanie mojej intencji po zakończonej modlitwie wiedziałem a miałem nawet pewność, że praca dla mamy się znajdzie.

Minął miesiąc, dwa, trzy i cisza. Pracy jak nie było tak nie ma zaczynałem wątpić, a nawet smutno mi było, że Matka Boska nie pomogła mi wymodlić dla niej jakiegoś źródła utrzymania. Pomagałem mamie, ale tu nie o to chodziło.
Byłem zły i smutny, po kilku miesiącach przestałem się modlić i chodzić już tak regularnie do koscioła i spowiedzi… powoli wszystko zanikło. Az do tej pory 

Jednak co jakiś czas wraca mi myśl o tym dlaczego modlitwa nie została wysłuchana. I jednogłośnie stwierdzam, że się MYLIŁEM. Matka Boska wysłuchała mojej intencji. Znajomi, teściowa oferowali mojej mamie prace legalną, nie była to jakaś cudowna czy wymarzona, ale była. Głowną oferta była opieka za granica nad chorymi,. Mama nie chciała wyjeżdżać, bo wtedy jeszcze czuła ból po utracie swojej mamy (rozumiałem ją). Niestety inne prace , które mogła podjąć odrzuciła sama.

Teraz już wiem, że moja modlitwa została wysłuchana, ale nie wiem i nie znam przyczyny dlaczego mama jej nie podjęła. Mam do niej dużo żalu.

Póki co chciałbym wrócić do tego pięknego czasu, który mogłem spędzić w modlitwie i nie tylko. Ale nie czuje, że to ta chwila.

Dziękuje z Panem Bogiem.

9 myśli na temat „Mirek: Modlitwa za mamę

  1. Nie miej żalu do mamy, że nie podjęła pracy za granicą. A Ty chciałbyś taką pracę podjąć? Wysłałbyś swoją żonę. Ja rozumiem ją. Ja takiej pracy również nie podjęłabym.

  2. „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a jest nim ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask.” Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, ale z tego co napisałeś zacząłeś targować się z Bogiem, podobnie jak Tomasz Apostol mówił ” Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Tak Twoja wiara opierała się jedynie na tym co widzisz, nawet pomimo znaków zwątpiłeś. Należy pamiętać, że CAŁE życie jest walką, gdy poczujemy się zbyt pewni, stajemy się pyszni i zapominamy, że sami bez Boga nic co dobre nie możemy uczynić. Pozdrawiam.

  3. A jak Pan wytłumaczy to, że niektóre osoby targują się z Panem Bogiem i dostają to co chcą? Wielu świętych tak miało. Nie uważam, że nie ma Pan racji, bo oczywiście wszystko o co powinniśmy prosić Boga należy czynić to z pokorą, jednak są przypadki, że działanie w sposób przeciwny przynosi skutki. Pana Boga nie można zrozumieć nawet jeśli chcemy. Nie ma złotego przepisu, czy dostaniemy to o co prosimy po 1 czy 5 Nowennie, czy w ogóle. Dlatego droga wiary jest ciężka, choć zapewne warto.

  4. Dziękuję za te słowa, po prostu nie zrozumiałem czegoś co teraz jest dla mnie jasne.

    Czeka mnie teraz spowiedź i mam nadzieję że uda mi się podjąć druga nowennę. Nie ukrywam że był to jeden z piękniejszych chwil w moim życiu.

  5. Witam K, uważam, że ani ja ani nikt inny poza Bogiem nie jest w stanie tego wytłumaczyć, gdyż nikt nas tak dobrze nie zna tj. w pełni, żeby mógł nas lub sytuacje w jakiej się znajdujemy uczciwie ocenić. Uważam, że to nie tylko przypadki, lecz w pewnym sensie naturalna kolej rzeczy, że dostajemy często to co chcemy nie prosząc (modląc się) w ogóle, ponieważ my widzimy tylko to co ludzkie, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy rzeczywiście będzie to dla nas korzystne w przyszłości, czy tylko chwilową przyjemnością, bądź pozornym dobrem. Bóg będąc wszechwiedzący często pozornie nas nie wysłuchuje, gdyż dla Boga najważniejsze jest przede wszystkim nasze zbawienie i pełnia szczęścia w obcowaniu z Nim oraz świętymi w Niebie przez cała wieczność. Dlatego też żyjąc bez Boga, często wszystko nam się w życiu układa, lecz nasza doga prowadzi do przepaści, ponieważ wybraliśmy sobie szatana za ojca; idąc za Jezusem możemy przejść przez wiele cierpień paradoksalnie będąc szczęśliwym, gdyż w dziele zbawienia mamy należeć do Mistycznego Ciała Pana Jezusa.
    Nowenna Pompejańska jest złotym środkiem, że otrzymamy to o co prosimy, jeśli modlimy się z wiarą, oraz jest to zgodne z wolą Bożą, czy Bóg jako miłosierny Ojciec może udzielić nam łaski o którą prosimy, jeśli wie, że jest dla nas zła lub przyniesie nam zgubę?
    Droga do wiary jest ciężka, jednak nie jesteśmy w tej walce sami, żyjąc pokorą i często wydawać się może naiwnym posłuszeństwem oraz Sakramentami i modlitwą zostaje usłana różami. Korzystając ze zbliżającego się wspomnienia św. Maksymiliana Kolbe, posłużę się cytatem, który zapadł mi w pamięci: „Człowiek pragnie być wielkim, mądrym, bogatym, sławnym, szczęśliwym, kochającym i kochanym. Ale żadne szczęście tej ziemi go nie nasyca, gdyż Boga Samego pragnie”. Pozdrawiam.

  6. Może Pana mama jeszcze nie była gotowa na podjęcie pracy, proszę modlić się dalej. Ja dopiero po 3 nowennach otrzymałam wymarzoną pracę. Życzę więcej pokory i wytrwałości.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!