Ania: uratowane małżeństwo

Szczęć Boże! Nowennę pompejańską zaczęłam odmawiać po raz pierwszy w życiu od 1 marca 2015 r (po powrocie z Częstochowy ze mszy św. Mamre). Słyszałam o niej od wielu osób, ale przerażała mnie ilość dni i 3 różańce dziennie! myślałam, że nie dam rady…po co obiecywać coś Matce Bożej kiedy i tak nie dotrwam do końca. Otóż w Częstochowie na mszy św. dostałam znak…- pewną myśl od Matki Bożej, że właśnie gdy wrócę do domu mam ją zacząć odmawiać, że dam radę właśnie w tej intencji z którą między innymi przyjechałam na Jasną Górę – prośba o naprawienie, umocnienie więzi małżeńskiej i rodzicielskiej. Jestem żoną i matką. Z mężem długi już czas nie układało się, a mimo to pragnęłam mieć z nim jeszcze jedno dziecko. Mimo naszych nieporozumień wynikających między innymi z tego mojego całkowitego nawrócenia…były kłótnie o Kościół, księży…moje modlitwy. Przeszkadzało mu to. Zaczęłam odmawiać więc nowennę, ale wtedy zaczęło się dziać bardzo źle…kłótnie, ciche bardzooo długo ciągnące się dni, myśl o rozstaniu. Prosiłam jedynie Matkę Bożą tylko o tę intencję i łaskę dla mnie. A dostałam wraz z rodziną bardzo wiele łask, o które w ogóle nie prosiłam! Były to mianowicie – cierpliwość, wybaczanie innym krzywd mi wyrządzonych i przeproszenie wszystkich osób, które i ja w jakikolwiek sposób je kiedyś skrzywidziłam. Pozbyłam się złych myśli o innych, jestem bardzo spokojna, opanowana, cierpliwa. Z mężem układa nam się bardzo dobrze. Odnosimy się do siebie z wielkim szacunkiem, życzliwością, miłością…tak po prostu z dnia na dzień, mąż zaczął wcześniej wracać z pracy, bawi się z synkiem…spędzamy we 3je całe weekandy. Podczas odmawiania tejże nowenny działo się również coś bardzo dziwnego…a mianowicie, zaczęłam sobie przypominać chwile, wydarzenia z naszego narzeczeńśtwa…chwile spędzane bardzo mile, które miały miejsce gdy się poznaliśmy…przypomniałam sobie za co ja tak naprawdę pokochałam męża, co w nim takiego mnie kiedyś ujęło. Tak jakby Matka Boża chciała przypomnieć mi, że On nie jest złym człowiekiem, że przecież bardzo się kochamy tylko się pogubiliśmy obydwoje. Dziś mija mi 54 dzień nowenny. Ale to nie koniec, bo od jutra zaczynam kolejną nowennę w intencji całkowitego nawrócenia mojego męża – mąż nie uznaje spowiedzi św. a więc też nie przyjmuje Komunii Św. zbyt często:( moim obowiązkiem jako chrześcijanki a przede wszystkim żony jest modlitwa za Niego, aby i On został zbawiony! Bo przecież poprzez sakrament małżeństwa nie jesteśmy już dwoje a JEDNO!!! Dziękuję Matce Bożej za wszystkie łaski, którymi nas obdarzyła, dziękuje za Jej opiekę, którą czuje się w naszym domu. Bóg zapłać!!!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

17 myśli na temat „Ania: uratowane małżeństwo

  1. Boże, jestem wzruszona, bo ja odmawiam Nowennę od 07.10.2014r.( i jak do tej pory nic się w moim małżeństwie nie zmieniło )i też za męża, który nie tylko mnie poniża ale i pije, prawie codziennie jest pijany i przebywa z kolegami. Dla mnie i trójki dzieci nie ma czasu. Zadaję sobie pytanie: Czy ja jestem nieudacznikiem życiowym? Czy moja wiara jest tak słaba, że nie daję rady?

    • Droga Klaudio. Jak dowiedziałem się o skuteczności i „nieodpartości” nowenny pompejańskiej (NP), to z taką nadzieją i żarliwością zacząłem ją odmawiać, tak uważnie i z pełną świadomością rozważać wszystkie tajemnice, że od razu pojawiły się efekty. Modliłem się o zmianę postawy mojej Żony i o odrodzenie relacji między nami. A efekty były zadziwiające, bo zrozumiałem, że … to nie ja mam zmieniać i nawracać moją Lepszą Połowę, tylko powinienem zacząć od siebie … Ta pierwsza NP dała mi tyle siły, tyle nadziei, że następne były już dwie na raz (za ratowanie małżeństwa mojego i Koleżanki z WTM Sychar), a i jeszcze do tego codziennie kilka-kilkanaście dodatkowych dziesiątków w „drobniejszych” intencjach. Ale obok nadziei pojawiła się dziwna pewność, że i teraz tak będzie, jakby trochę mniej pokory, mniejszą uwagę przywiązywałem do tego jak i co odmawiam i do sposobu celebracji modlitwy. Skutek był szybki , tzn. brak „skutku” modlitw. Kolejna „pojedyncza” NP też „nie szła mi” wiele lepiej (nie w mojej intencji), ale zrozumiałem, a właściwie bardziej doświadczona i uduchowiona Przyjaciółka z Sycharu wskazała mi, że poprzez NP chcę traktować Pana Boga jako automat działający w trybie akcja-reakcja. A to tak nie działa! Mi ogromnie brak takiego pełnego zaufania i „w ciemno” poddania się Jego woli. Bo przy takim zawierzenia On ZAWSZE spełni nasze prośby gdy są Jemu miłe. Zawsze w Jego perspektywie. A po ludzku, to może trwać tydzień, rok, 25 lat – ja jeszcze teraz nie jestem wystarczająco na taką perspektywę gotowy. Ale teraz wiem, że tylko taka droga wiedzie do celu … Wiem, tylko co z tego, skoro jeszcze na czyn tego nie przekułem?

  2. Klaudio, postępowanie Twojego męża nie znaczy o Tobie. Módl się, nie ustawaj i UFAJ, Bóg dla każdego z nas ma swój plan, czasami trzeba dużo cierpliwości. Ja sama byłam niecierpliwa, ale doświadczyłam łask Matki Bożej z Pompejów, prosiłam Jezusa o pomoc w chwilach największych trosk, jak nie miałam już sił modliłam się słowami „Jezu, ja już nic nie mogę, Ty się tym zajmij, w Twoje ręce oddaję Ci ten problem, siebie, swoje dzieci i swoje małżeństwo. I chociaż nasze pojednanie dopiero się zaczyna, i tak uznaję to za CUD. UFAJ. Uwierz i zaufaj.

  3. Olu, na imię mam Viola a piszę z e-maila córki i nie wiem co mam powiedzieć? Czy mam ufać i wierzyć że kiedyś i mnie spotka szczęście, gdzie będę szczęśliwa i mogła moim bliskim powiedzieć że jest wszystko w porządku, że Mateńka o mnie też nie zapomniała. Powiem Ci że tracę już siły i nadzieję ale ufam że kiedyś przyjdzie dzień gdzie usiądę i odetchnę , że ten problem mnie już nie dotyczy. czyli pijaństwo i to poniewieranie się męża z innymi )

    • Pamiętaj, że my kobiety jesteśmy bardzo silne, a dla dzieci jesteśmy w stanie wytrzymać bardzo wiele. Módl się, myśl o sobie i o dzieciach. Ale modlitwą ogarniaj także i małżonka, który błądzi. On jest teraz „chory”, tak to musisz sobie wytłumaczyć, a w przysiędze małżeńskiej przysięgałyśmy w zdrowiu i w chorobie. Dasz radę Kobieto. Jak będzie Ci źle, posłuchaj https://www.youtube.com/watch?v=tUCVn4PswG0

  4. Nie wątp, UFAJ. Ja jestem przykładem, kiedy było juz na prawde źle, spłynęła Łaska Boża i mój mąż się opamiętał. Nie było pijaństwa, ale chciał mnie zostawić z trójką dzieci, w tym najmłodszy synek ma 20 miesięcy. A jednak przyszło opamiętanie. Pamiętaj trwaj na modlitwie, może taka jest Twoja droga, ale Bóg daje nam tylko tyle ile potrafimy unieść.

  5. Olu, piękne te słowa, docierają tak głęboko że łzy same cisną się do oczu. Dziękuję. Powiem Ci szczerze, że mąż też miał kobietę i to nie jedną gdzie po jakimś czasie go przyłapałam i zawsze ale to zawsze mu przebaczałam a on powiedział że nigdy się nie powtórzy i co? Dalej robi tak jak robił. Spotyka się z kolegami i kobietami, gdzie piją bawią się i nie wiem co jeszcze robią. Przywożą go pijanego bo ja powiedziałam ze nie będę jeździła po niego bo jak jest pijany to mi ubliża, rzuca papierosem, pluje. On tego nie pamięta- przynajmniej tak się tłumaczy. Jeździ na dyskoteki pod Wieluniem i koło Bełchatowa. Też bym nie wiedziała ale ktoś zrobił zdjęcie i napisał mi smsa żebym weszła na taką i taką stronę i coś zobaczyła. Byłam przerażona płakałam jak bóbr i pokazałam dzieciom bo mamy już dorosłe 23 lata, 19 lat i 9 lat. Wcześniej rano kłociłam się z nim o te poniżania i wtedy uderzył mnie w tył głowy. Poszłam z dziećmi na górę, odczekałam bo czuć było od niego alkoholem, przyjechał jego kierowca i wyszyli a ja w tym czasie wzięłam dzieci i pojechałam. Pisał pisał i pisał ja nic i wtedy jakaś dobra dusza napisała mi tego sms-a. Przyjechałam do domu żeby mu udowodnić jaki jest podły i jakich ma kolegów którzy donoszą na niego. przeprosił a jakże- przebaczyłam. I co znowu w tą samą rzekę wchodzi. Jak żyć? Na nic się zdały jego błagania. Każesz mi trwać w modlitwie? to mam pytanie: Jak długo? Moją odpowiedzią jest – do końca życia. Wiem, że nie od razu stanie się cud, ale ja naprawdę nie mam już siły. Walczę z nim od 9 lat jak tylko urodziłam 3 dziecko i zajęłam się synkiem i wtedy on mi odleciał. Kiedyś mi powiedział że szuka tego czego nie ma w domu. Jak tak można mówić, przecież jesteśmy małżeństwem od 23 lat, mamy troje dzieci i nie jesteśmy tacy młodzi bo już 41lat mamy oboje. Zastanawiam się czasami co mają te kobiety w sobie czego ja nie mam. Myślę kochana, że za bardzo go kocham a nie powinnam. Jak kogoś się kocha to się go nie rani. Tak? W domu wódka nie była dla mnie wrogiem bo mój tato pił ale mamę nosił na rękach więc dowiedziałam się dopiero w swoim małżeństwie co znaczy pijaństwo! Ciężko mi. Czasami chciałabym coś sobie zrobić żeby zrozumiał swoje postępowanie i to jak mnie ranił, ale nie mam odwagi, uwierz mi. Mam pracę, dzieci które są zdrowe, ja też jestem zdrowa i nie mam żadnych problemów przynajmniej na razie. Szkoda byłoby zostawić te dzieciątka bo ja sama się wychowywałam bez mamy. Zmarła kiedy miała 36 lat zostawiła troje dzieci 11lat to ja, 9lat i 6 lat. Wychowywała nas babcia bo tato pracował i szukał sobie kobiet tak więc trochę w życiu przeszłam i szybko musiałam stać się dorosłą. Ale się napisałam. Przepraszam ale daj mi swoje rady.

    • Violu,
      ciężko czytać mi Twoją odpowiedź. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, a jak czytam, to dodatkowo myślę tez o sobie, bo u nas też zaczęło psuć się, kiedy pojawiło się najmłodsze dziecko. Jeszcze to nie urosło do aż takich problemów, ale mąż powiedział mi, że chce się wyprowadzić z domu, ponieważ nic go do tego domu nie ciągnie, nie jest tu szczęśliwy. Powiedział, że tylko praca daje mu szczęście i satysfakcję, a mnie nie kocha. Bolało okrutnie. Jednak, otrzymałam pomoc w tych ciężkich chwilach od Jezusa i Maryi. My jesteśmy małżeństwem od 20 lat, nasze dzieli mają 18 lat, 14 lat i 20 miesięcy. Mi też się wydaje, że za mocno kocham mojego męża i ta moją miłością odebrałam mu wolność – on to chyba tak odczuwał.
      Ale jak pisał WojF, z pierwszej nowenny otrzymałam dar ujrzenia własnych przewinień, i rozpoczęłam pracę nad sobą. Nie zmieniając męża i ciągle coś od niego chcąc, ale pracowałam nad tym, co mu mogło we mnie przeszkadzać. Oczywiście proces ten cały czas trwa, nie zawsze mi się udaje panować nad moim charakterem, ale staram się i modlę o postępy. Mam nadzieję, że mój mąż kiedyś to doceni i wierzę, że zmieniając swoje postępowanie kiedyś to wpłynie również na zmianę postępowania męża.
      Na stronie Sychar znalazłam Małżeński Podręcznik Pierwszej Pomocy Marilyn Phillipps, poszukaj w internecie. Ona walczyła o swojego męża 3 lata, ale się udało i z jakim efektem.
      Nie umiem Ci powiedzieć ile Ty będziesz musiała walczyć, ja jestem bardzo słaba, u mnie takie oddalenie trwało może rok, ale ja tak na prawdę zorientowałam się, że dzieje się źle pół roku temu. Byłoby mi bardzo ciężko czekać długi czas na zmiany, ale dlatego modliłam się i modliłam, żeby Jezus dał siłę, żeby pomógł gdy sama już nie dawałam rady. Otrzymałam też wsparcie ze strony rodziny mojego męża, co było dla mnie bardzo ważne.
      Jeśli chodzi o modlitwy, to jak już było na prawdę źle odnalazłam wspaniałego księdza spowiednika, on też swoimi słowami dodawał mi sił, odmówił nade mną modlitwę wstawienniczą, rozpoczęłam adorację Najświętszego Sakramentu (mam możliwość wyjść z pracy nawet na 10 minut, a obok w kościele jest cały dzień wystawiony Najświętszy Sakrament). Ba, w weekend 25-26 kwietnia rozesłałam do 60 klasztorów w Polsce maile z prośbą o modlitwę, otrzymałam wiele odpowiedzi że siostry i bracia zakonni wspierają mnie w modlitwie. To tez było ważne w trudnych chwilach. Ja na prawdę się nie poddałam, zaczęłam szukać pomocy wszędzie. Moja mama mi powiedziała ostatnio, że może za mocno się rozpraszam, ale uznałam, że modlitwy nigdy za wiele, im więcej osób będzie się modliło za moje małżeństwo, tym lepiej. Przecież to nie może zaszkodzić.
      Zaczęłam pisac i formułować własne modlitwy.
      Jeśli chcesz, to podaj mi mail, wyślę Ci modlitwy którymi modlę się teraz.
      I trzymam kciuki, i obiecuję również objąć Cię i Twoje małżeństwo swoją modlitwą.
      Trwaj w tej miłości, która czasami musi być miłością ofiarną, ofiaruj swoje łzy Jezusowi, za pojednanie w małżeństwie, wierzę, że i Twój mąż się ocknie i zobaczy, że postępował nieprawidłowo.
      UFAJ.

  6. Wojtku dziękuję Ci za odpowiedź. Widzę że i mężczyźni też mają problemy ze swoimi kobietami. Tak ,masz rację ,może ja za szybko chcę tego cudu, może Bóg ma jakiś inny plan względem mnie i dlatego każe mi czekać. Może i ja nie jestem gotowa na taką przeminę. Zawsze tłumaczę sobie, że inni mają większe problemy niż ja i dlatego czekam w kolejce. Muszę ufać i to mnie przy życiu trzyma, ale na jak długo?

    • Ja nie napisałem, że akurat Ty Klaudio czegoś chcesz za szybko, ale, że za często my, bezpośrednio zaangażowani w „problem” nie potrafimy wznieść się ponad tę naszą perspektywę jego postrzegania. Przynajmniej u mnie tak było/jest … I nie ma znaczenia czy to chodzi o kobietę, czy mężczyznę – zawsze słabość człowieka rodzi problemy. Ja do tej pory nie mogę zrozumieć/przyjąć do wiadomości dlaczego moja Żona w apogeum mojego małżeńsko-rodzinnego zaangażowania tak „tanio mnie sprzedała”. Bo tak po ludzku to naprawdę nic Jej nie brakowało (w mym rozumieniu tych słów), a ja stawałem na rzęsach, by mogła realizować się naukowo, by wybudować Jej gabinet lekarski, by … sam kompletnie zarzucając swój rozwój. I te niewyjaśnione fakty (Małżonka nie chce rozmawiać na te tematy, a jeżeli coś wykrzyczy, to ze „zmodyfikowanymi” faktami) siedzą gdzieś z tyłu głowy uwierając tak, że moje postępowanie zakrawa na zemstę. Bardzo źle mi z tym, ale jak żadna próba rozmowy nie przynosi efektów, to i moja postawa „jakoś tak sama” radykalizuje się. Bo chciałbym w końcu to rozwiązać, bo nadal czuję się pokrzywdzony, bo … NIE JESTEM PRZYGOTOWANY NA PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ! Taką Chrystusową … Też tak myślałem, że inni mają gorzej i łatwiej przychodzi mi pomagać innym, modlić się za nich, ofiarowywać Eucharystie, nawet odmawiać NP. Ale Klaudio, to tylko zasłona dymna rogatego. NIE ZANIEDBUJ SWOICH SPRAW! Dla Ciebie i Twojego małżeństwa niewiele jest rzeczy ważniejszych! Spróbuj tak do końca zaufać Panu, bo tylko od Niego może przyjść ratunek. Ja niestety jeszcze tego nie potrafię … Teorię znam, ale z praktyką jest znaaacznie gorzej. Niech Pan Ci błogosławi na tej drodze ku odrodzeniu Waszego małżeństwa!

    • Bardzo sie ciesze z Twojego swiadectwa..
      Ja w zasadzie zaczelam dopiero odmawiac noweenne o ratunek dla naszego malzenstwa dopiero 5 dzien ale mam nadzieje, chociaz za miesiac mamy z mezem rozprawe rozwodowa to modle sie abysmy sie jeszcze pogodzili i chociaz ze soba porozmawialismy bo od dwoch miesiecy nie utrzymujemy ze soba kontaktu…zaluje ze odeszlam od meza ale nie dawalam rady juz, mimo ze to ja wnioslam o rozwod teraz chce jeszcze po mimo wszystkiego i wszytkich ratowac nasze malzenstwo. Dlatego zaczelam odmawiac nowenne mam nadzieje ze mi pomoze zjednoczyc sie z mezem jeszcze.

      • Polecam film „Próba ogniowa”, naprawdę warto obejrzeć. Dla tych co są w kryzysie ale również dla tych osób, którym się wydaje, że ich małżeństwo będzie wieczne.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!