Ana: Eucharystia

Szczesc Boze ,
musze napisac swiadecto mojego zycia. Mozecie mnie zlinczowac, mimo to musze to zrobic.
Moje zycie rozpoczelo sie pol wieku temu. W wieku 35 lat weszlam w zwiazek z mezczyzna, ktory sie rozwodzil (znalismy sie od szkoly podstawowej, jednak od czasu jak on sie ozenil i wyjechal za granice nie mielismy ze soba kontaktu.)
Nie bylam przyczyna ich rozwodu, sama nie bylam wczesniej w zwiazku malzenskim.
Zawarlismy zwiazek malzenski niesakramentalny dlugo staralismy sie o dziecko (on z poprzedniego zwiazku ma dziecko, ktore nas regularnie odwiedzalo i odwiedza dalej).
W zwiazku z wieloma nieudanymi probami zajscia w ciaze, zdecydowlismy sie na in vitro …trzy razy.. pare razy inseminacje i jeszcze wiele innych prob, ktorych nazwy powoli wypiera moja pamiec.
Za kazdym nieudanym razem przyrzekalam sobie, ze to juz ostatni raz…Nie wytrzymywalam… probowalam dalej.. Te osoby co to przezyly, wiedza o czym mowie..
W koncu zdecydowalismy sie na adopcje – proces adopcyny przeprowadzany byl 3 razy (byly rozne przeszkody m.i. finansowe) Tu po raz pierwszy wyprosilam u Boga cud finansowy. W ten sposob moglismy rozpoczac adopcje po raz trzeci.
Tym razem adopcja zostala ukoronowana dzieckiem…cudownym dzieckiem, za ktore niech kazde uderzenie mojego serca powie Bogu milion razy dziekuje. Tzn, ze tak dlugo jak bede zyla moje serce bedzie dziekowalo Bogu, za dar zycia naszego dziecka.
Dodam, ze w miedzyczasie chodzilismy i chodzimy do kosciola i modlilismy sie.
Nasze dziecko wkrotce idzie do Komunii a my nie mozemy isc z nia do Komunii…wiecie jak bardzo boli ta swiadomosc??
Przepraszam ale w myslach rozwazalam kielich z Komunia i byl tak bardzo blisko mnie, ze az mi sie przysnil.
Wyobrazcie sobie, ze snilo mi sie, ze bylam w kosciele i byla komunia i ja nie patrzac na swoje grzeczy poszlam do stolu, zeby przyjac Eucharystie ale te wlasnie rozdawala moja mama i po prostu nie podala mi jej…bo wiedziala, ze nie moge jej przyjac.
Obudzilam sie w „mojej rzeczywistosci“
Moral – jesli tylko mozecie przyjmujcie Pana Jezusa prosze Was..
My sie modlimy ale jedno co nam pozostaje to tzw.biale malzenstwo a ja kocham czlowieka z ktorym zyje I ciezko nam z siebie zrezygnowac…
Chcialabym dodac, ze caly czas modle sie i modlimy sie tez z mezem razem, obecnie odmawiam np.dziesiaty raz Nowennę Pompejańską. (l- tez niejednokrotnie odmaiwiam w drodze do i z pracy, w domu z komputerem zawsze mowie 4 czesci, rowniez miewam zwaitpienia ale jeszcze nie przerwalam, otrzymalam wiele lask, dla moich najblizych wyprosilam tez wiele lask)
Staram sie ja rozszerzyc; daje mi wielki spokoj jednak nie zabiera tesknoty za Eucharystia…
Moim wymarzonym cudem byloby abysmy mogli razem wraz z naszym dzieckiem pojsc do spowiedzi i Komunii..
Jezu ufam Tobie

131 myśli na temat „Ana: Eucharystia

  1. Ana, to piekne co mowisz. Niejednokrotnie my ktorzy moga pojsc do spowiedzi i przystapic do Stolu Panskiego, nie doceniamy tego daru.
    Ale coraz wiecej , mowi sie w Kosciele o mozliwosci spowiedzi i Komuni Sw. malzenstw niesakramentalnych, wiec moze doczekasz sie.
    Zycze Wam szczescia i wytrwalosci w modlitwie. Z Panem Bogiem.

    • Wierzę, że nie KK nie pójdzie w herezje i nie będzie udzielał rozgrzeszenia parom niesakaramentalnym. Eucharystia to sakrament, a nie nagroda za dobre zachowanie, czy odmawiania różańca.
      Przydałoby się jedynie szybsze orzekanie o nieważności bądź ważności sakramentu małżeństwa, czekanie na to przez kilka lat jest zwykłą opieszałością i to sam przyznaje papież Franciszek.
      @Ania możesz być pewna, że Bóg zna i rozumie Twoje pragnienia, a łask udziela każdemu pokornemu, który się Jemu powierza, tym bardziej udziela Wam, gdy w imię miłości podjęliście się adopcji i wychowania dziecka.

      • Co za obłuda domagasz się szybszego orzekania o nieważności sakramentu małżeństwa?A czym niby różni się unieważnienie od rozwodu?Czy jedno i drugie nie jest oddaleniem swojej żony(męża) i tylko ludzkim prawem? Czy Jezus nie powiedział Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela?Czy jeżeli jutro Kościół ogłosi że dopuszcza jednak rozwody w imię miłosierdzia to już za herezje tego nie uznasz?Dramat faryzeuszy polegał na tym że opierali się na przepisach a Jezus patrzy tylko w serce nie na papier czy zostało unieważnione czy nie.Ana Ty nie byłaś przyczyną rozbicia pierwszego małżeństwa nie zniszczyłaś tego małżeństwa masz czyste sumienie!!!To jest więcej warte niż jakiś papier o unieważnieniu Bóg to nie cyborg który patrzy na dokumenty tylko dla niego liczy się czyste serce i życie w prawdzie! Bóg jest miłosierny i każde zło potrafi obrócić w dobro tak jak u Was adoptowaliście dziecko ilu tzw pobożnych religijnych wierzących by się na to zdecydowało?Życzę Ci wszystkiego dobrego!

        • Czy ja się czegoś domagam? O takich zmianach mówi papież Franciszek, stwierdzenie nieważności to nie rozwód, nie myl Piotrze pojęć.
          Uważam, że nie potrzeba kilku lat, by stwierdzić, czy małżeństwo było zawarte bez przeszkód, czy jednak były przeszkody, które powodują, że jest nieważne. KK ma machinę urzędniczą, która w tej sprawie po prostu szwankuje.

          • Adamie stwierdzenie nieważności czy rozwód to tylko kwestia nazewnictwa.Jeszcze tego nie zauważyłeś?Każde praktycznie małżeństwo można unieważnić.To tylko prawo ludzkie.Jezus powiedział wyraźnie co myśli o oddaleniu współmałżonka.Piszesz o szybkim orzekaniu o nieważności uznając jednocześnie rozwody za herezje to jest po prostu tragifarsa jak traktujesz ślub złożony Bogu do końca życia „Jeśliś złożył ślub jakiś Bogu, nie zwlekaj z jego spełnieniem, bo w głupcach nie ma On upodobania, to, coś ślubował wypełnij. Lepiej, że nie ślubujesz wcale, niż żebyś ślubował, a ślubów nie spełnił” (5,3-4).Dlatego Ana woli najgorszą prawdę niż kłamstwo a Bóg jest z tymi co kochają prawdę i maja czyste serce.

            • Mylisz się nie jest to kwestia nazewnictwa. Twój cytat jest bez sensu, bo nie dotyczy sakramentu małżeństwa. Małżonkowie ślubują sobie i Boga biorą za świadka, a nie ślubują Bogu, to wielka różnica. Dlatego ślub może być nieważny, gdy któryś ze ślubujących składa go np. w złej wierze.
              Kościół na ziemi jest podporą i filarem Prawdy (1Tym 3,15), a nie cytaty z Biblii często wyrwane z kontekstu, jeśli uważasz inaczej to upadabniasz się do protestantów. Dziękuję Bogu za wiarę w KK, bo jest pełna i logiczna.

            • rozwód i stwierdzenie nieważności małżeństwa to dwie odrębne i rózne rzeczy. Po pierwsze sakrament ślubu jest do końca zycia małżonków nierozerwalny tylko śmierć jednego z małżonków powoduje jego zakończenie. Natomiast stwierdzenie nieważności małżeństwa moze orzec Sąd Biskupi gdy po zawarciu małżeństwa wyszły na jaw pewne przyczyny które wcześniej nie były przed slubem znane np. choroba psychiczna jednego z małżonków , zatajenie bezpłodności któregoś z małżonków , zawarcie ślubu pod wpływem grożby lub przymusu

            • Nie zgodzę się z Tobą Adamie bo ślubując przed ołtarzem nie tylko Boga bierzemy za świadka, ale jednocześnie zawieramy z nim przymierze.Przymierze to układ,pewnego rodzaju ślub który obiecujemy spełnić.Jest to przymierze na całe życie, na dobre i na złe, na wszystko, co nas spotka.Przymierze przypieczętowane Bożą obecnością i Bożą mocą.Przymierze małżeńskie jest układem trzech Osób – ci dwoje i On – Stwórca nieba. Bogu przysięgają, nie tylko sobie.Raz i do śmierci.Zawieramy to przymierze na zawsze dlatego Twoje rozumowanie powinno iść w kierunku jak uzdrowić małżeństwo a nie jak przyspieszyć procedure unieważnienia.Stwierdzenie nieważności powinno być tylko bardzo rzadkimi wyjątkami od reguły np.choroba psychiczna a nie normą.Każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania skoro Bóg był w dniu ślubu i je błogosławił!

            • Bzdurki i bajki piszesz @Maria, przeczytaj lepiej Katechizm KK, by dowiedzieć się czym jest sakrament małżeństwa, a nie po swojemu interpretuj. Przeczytaj słowa przysięgi małżeńskiej by zrozumieć, że Bogu się nie ślubuje.
              Jeśli chodzi o unieważnienie, to wg mnie jeśli sakrament jest nieważny to procedura nie powinna trwać latami, tylko w miarę możliwości szybko KK powinien to stwierdzać. Nie traktuje tego jako rozwód, ale jako stwierdzenie suchego faktu, czy sakrament nie ma wad, czy jednak jest w oczach KK nieważny.

  2. Porozmawiaj z księdzem, może będzie Ci lżej.Może Ci coś zasugeruje, podpowie. Jesteście cudownymi rodzicami, adoptowaliście dziecko i tak bardzo, bardzo je kochacie. Jestem pewna, a nawet przekonana że PAN BÓG WAS bardzo kocha. Daliście miłość i szczęście dziecku. Dziękuje Wam za to. Wszystkiego co dobre. Z PANEM BOGIEM!

  3. Pięknie napisane. Oprócz starań o dziecko, wiem o czym piszesz i Cię doskonale rozumiem. Ja mimo wszystko modlę się różańcem codziennie i nie zamierzam przestać i zwątpić. Trzymajcie się …

  4. dziekuje za slowa wsparcia. Z ksiezmi rozmaialismy i jedno co wiem to, to , ze musze sie modlic, zeby czuc, ze Bog mnie nie zostawi…

  5. Rozumiem Cie doskonale. Sama jestem w identycznej syt. Zyje z rozwodnikiem, mamy ukochane wyczekane dziecko. Jestesmy mlodzi. Tez codziennie mowie NP nauczylam jej kilka osob i tesknie patrzac w nd jak inni ida do komunii. Moja Mame nauczylam NP, umarla a ja na pogrzebie nie moglam isc do komunii. Kogo moge to prosze zeby przyjal komunie i ofiarowal ja za moja Mame. Ostatnio byly u mnie rekolekcje, ,ksiadz opowiadał jak wazna jest szczera spowiedz i za przyklad dal malzenstwo niesaktsmentalne ktore zamowilo msze z okazji 40 rocznicy ślubu wtedy uzyskali zgode na biale malzenstwo. Ten ksiadz mowil ze nigdy nie spowiadal tak jak wtedy Ci ludzie tak byli stesknieni za Jezusem ze nie pomineli nawet najmniejszych grzechow. Proszę Maryje zebym kiedys i ja mogla tego dostapic. Póki co staram się byc dobrym czlowiekiem i nie zbierać więcej grzechow niz ten w ktorym żyje. Pomodle sie dzis za Ciebie. Ania.

  6. a co z prawowitą żoną Twojego partnera? Jest takie powiedzenie, że nie da się budować swojego szczęście na cudzym nieszczęściu. Jego żona nadal jest jego jedyną żoną w oczach Boga. Bo to jej przysięgał, że nie opuści jej aż do śmierci.

    • szczerze, to juz paru ksiezy wspominalo nam o tym.
      A my myslimy, ze Bog wie jaka byla i jaka jest sytauacja.
      Czy mozna zmieniac prawa boskie?
      Nie mozna zmienic faktu, ze slub zostal zawarty i iles lat zyli ze soba.

  7. Niestety to prawda ale zdarzają sie przypadki ze to prawowita zona odchodzi do innego mezczyzny i nawet wybaczenie jej zdrady i prosba o powrot do domu nic nie dają.

  8. Aniu. Możecie pójść do Księdza Proboszcza – ma On taką władzę – i jeśli mu przyrzekniecie, że będziecie żyli jak brat i siostra (bez seksu) to może Wam pozwolić na korzystanie ze spowiedzi i Komunii Świętej. Warto spróbować. Komunia Święta jest naprawdę niesamowita. Warto dla Tego Sakramentu poświęcić wiele. Ja sam wiele nie rozumiałem. Byłem na Pielgrzymce w Pompejach. Po drodze byliśmy w Lanciano i widziałem tam opłatek zamieniony w Ciało Jezusa. Dotarło do mnie że Komunia to prawdziwe Ciało Pana Jezusa. Kiedyś patrzyłem jak ludzie przyjmują Komunie i mówiłem Jezu Ufam Tobie. Po przyjęciu Komunii poczułem słony smak w ustach (słona jest krew). Zobacz w wyszukiwarce hasło Catalina Rivas-Tajemnica Mszy Świętej i zobacz co się tam dzieje. Jak nasz Anioł Stróż niesie nasze uczynki w czasie Ofiary. Błogosławię

  9. Ano podziwiam Cię że odwazyłaś się na związek z mężczyzną żonatym wiem ze cierpisz nie mogac chodzic do komuni św . niestety tak jest ze ludzie zle śię dobieraja w związki pochopnie się żeniąc z kimś innym a potem znajdują te włąściwe drugie połówki ale jest juz za póżno bo są związane sakramentalnym węzłem małzeńskim i maja zamknięta droge do sakramentów świetych bardzo to niesprawiedliwe . Ano współczuję CI BO WIEM ZE JESTĘŚ DOBRYM CZŁOWIEKIEM I KATOLIKIEM NAPEWNO WIELE LEPSZYM NIZ NIEJEDNA PRAWOWITA MĘŻATKA KTÓRA TKWI W ZWIĄZKU MAŁZEŃSKIM ZE SWOIM MĘŻEM ALE JEST O WIELE GORSZA OD CIEBIE NIESTETY TAK JEST W ZYCIU . I co dalej Ci powiem Aniu ja tez miałam taki przypadek ze połaczyła mnie wielka miłosć z człowiekiem żonatym który pochopnie wziął ślub ze swoja dziwczyną bo zaszła z nim w ciażę po dwóch latach go zdradzała z innym zdnej miłosci między nimi bo dziecko . A ja która okazaąlm się byc jego druga połówką musiałm z niego zrezygnować bez wzgledu na miłość i uczucie bo moje poglady religijne no i nie mozność przystępowania do komuni strach z tego powodu zpowodował ze zrezygnowałm z niego i ztej miłośći przypłaciłam to zdrowiem utrata pracy i wieloma konsekwencjami i z całą odpowiedzialnościa mogę powiedziec innym ze to nie było zwykłe uczucie tylko wielka miłość nie spełniona . Byłam do tego stopnia uczciwa ze mimo tej miłości nie rozbiłąm związku nie dopuściłam tez do tego aby zdradził swoja żne ze mna mimo ze ona latała n aprawo ilewo co mało tego zrezygnowałm z pracy ze stałej posady umowy na czas nieokreślony z pracy która mogąłm miec do końca zycia . Poprostu uciekłam od niego przed ta miłością było mi bardzo ciężko cierpiałam lata bo nie mogłam zapomnieć . I takie jest zycie kobiety nie myślą jak wychodza zamąż byle wziąśc ślub a potem się okazuje jaka to jest miłość małążeńska takie nieodpowiedzialne kobiety zamykaja iinym drogę do małżeństwa i szcęscia przez głupie nieodpowiedzialne błędy a inni potem cierpią Ano moze i ta kobieta która była wcześniejsza żoną Twojego męża tez się nie zastanowiła przed ślubem moze to ty powinnaś byc jego żoną i mieć z nim ślub kościelny . Ano wierzę że Bóg Cie zrozumie kiedyś i da jeszcze tak że kiedys weżniesz jeszcze z nim ślub kościelny bo tamta kobieta napewno na ten slub nie zasługuje bo czemu się z niego nie wywiązała czyli zrobiła coś nie tak . Ano ja mam 40 lat ostatnie 15 lat mojego zycia to lata po odejściu od mojej miłosci nie miałm odwagi bycia z nim te lata to koszmar największy jaki moze być jaki przezywaaaaam do dziś bo to nie było zwykłe uczucie wielki ból odejścia porazki i przegranej lata upokorzenia poczucia niesprawiedliwości wyrzucania Bogu i innym dlaczego się tak stało dlaczego wogóle BÓG dopuscił do tego ślubu skoro wiedział że mnie i jego połaczy póżniej wielka miość niezrozumienie sakramentu ślubu poczucie krzywdy obnizenie swojej wartosci i samooceny w niektórych chwilach nienawiść i myśli o śmierci zastanawianie się czy dobrze zrobłam . Te ostatnie 15 lat to wielki nieuporzadkowany bałgan jaki mam w życiu nieumiejetność ułozenia sobie życia brak stałej pracy i brak sensu mjego zycia i zdaję sobie pytanie kiedy się to skończy ten koszmar . Bardzo potrzebuję modlitwy innych o którą serdecznie Was proszę .

    • Nie wiem czy dobrze zrobiłaś barbaro, ale pewnie tak. Może to się okazać po bardzo wielu latach, kiedy będziesz się cieszyła, że nie odebrałaś ojca dziecku. Choć ja już w życiu czułam się czasem oszukana przez wiarę, w tego typu sytuacjach oczywiście. Jeszcze nadal czekam, czy warto było.

      • Alu J właśnie trafnie napisałaś pierwsze to co mnie skłoniło do odejścia to aby nie odebrac ojcu dziecka byłam nawet na siebie zła nie wiedziałm co zrobić ale nie umiałm rozbić rodziny

      • Alu J tak sie stało że dopiero w ostatnią sobotę po 15 lat przez pewną sytuację która zaistniała w mojej rodzinie otworzyła mi uczy i poraz pierwszy przyrzekam poraz pierwszy ucieszyło mnie to że nie jestesmy razem zrozumiałm i dotarło do mnie poprzez przykład pewnego związku dwojga ludzi jak to mogło się dla mnie skończyć .

    • Pani Barbaro, dopóki sie pani modli jest pewność że pani przetrwa wszystko. Może te wszystkie problemy wzięły się z tego że pani z uczucia zrobiła sobie Boga. Ze złamaniem pierwszego przykazania związane jest przekleństwo, stąd biorą się w pani życiu „wielki nieuporzadkowany bałgan jaki mam w życiu nieumiejetność ułozenia sobie życia brak stałej pracy i brak sensu mjego zycia i zdaję sobie pytanie kiedy się to skończy ten koszmar”. Polecam książke „Wolni od niemocy” Augustyna Pelanowskiego.

        • Najważniejsze że pani trwa na modlitwie, może to uczucie to taka fantazja czy wyobrażenie o idealnym związku. Jak by pani to co napisała powtórzyła w konfesionale (nie wiem czy mi wolno takie rady dawać – jak nie to z góry przepraszam).

          • łukasz84 uwierz mi ze to nie fantazja npewno to ciężko zrozumieć ale uczucie było wielkie dlatego zrodziło u mnie wielki ból i cierpienie gduby tak nie było to poprostu miałbym gdzies jakiegos tam faceta chociaż i tak go mialm gdzies bo go odeszłam ale co ztego zostałm sama z ta miłością

    • Barbaro nie chcę Ci przykrości zrobić , ale…..czy ten facet na pewno Cię kochał ? że wylądował w łóżku innej i innej dziecko zrobił. I tyle lat rozpaczać za kimś kto nie zasługuje na miłość z Twojej strony . Jesteś młodą osobą jeszcze …ten”bagaż ” przeszłości zostaw za sobą . Nie żyj przeszłością . Uporaj się z tym jak najszybciej .

  10. I tu widać dokładnie, jakie życie jest niesprawiedliwe 🙁
    Też kocham żonatego. Trudno, po tylu latach modlitw o drugą połówkę, tylko jego, kochającego mnie, dał Bóg.

        • Właśnie podczas modlitwy na pustyni i modlitwy w ogrójcu szatan kusił Jezusa. U pani sie ta historia powtarza. Trzeba czytać Pismo Święte.

          • Czy to Bóg miłosierny, jeśli szatan szybciej da coś niż On 🙁
            Co mi po piśmie świętym, tam są suche teksty i formułki.
            Życie jest całkiem inne.

            • Odwrotnie, życie bez Pisma Świętego jest suche, a z nim można żyć w pełni. Ja bym nie brał osobiście od szatana a pani z tym prezentem daleko nie zajdzie.

            • Czyli Bóg mnie nie kocha.
              Przez tyle lat modlitw nie dał mi tego o co prosiłam, odmówiłam kilka NP i żadna intencja nie spełniła się.

            • Nie kocha sie za zrobienie czegoś tylko kocha sie kogoś. Bóg cie kocha bo on jest miłością taką żywą.

            • Kochasz kogoś?
              To robisz dla tej osoby wiele, by była szczęśliwa.
              A jak ktoś tylko sobie patrzy, nie robiąc nic, na czyjąś rozpacz to nie jest miłość!

            • Miłość to jest 100% wolność dla osoby kochanej. Chora miłość ogranicza, zazdrości i chce mieć tylko na własność. Według pani i Bóg cie kocha a ty jego jak ci da to co ci sie wydaje za dobre. Jak nie dostaniesz tego ci ci sie wydaje za dobre to Bóg cie nie kocha a ty jego.Straszna jest ta pani miłość.

            • Ok. Kocham żonatego, bo nie ograniczam mu wolności. Na razie dał mi bezrobocie i samotność, to ‚kocham’ go za to.

            • Pani przyjęła ten podarunek od szatana ale to tylko taka przynęta (wiadomo co jest pod przynętą haczyk,wnyki,czy trutka).Prosze oddać to Bogu on sobie radzi bez problemu.

            • Jak oddam to do końca życia będę sama, nie, dziękuję, wolę to niż nic.
              Skoro Bóg nie chce mi dać o co proszę, to trudno, ja z każdym dniem jestem starsza, brzydsza itd. jestem ograniczona czasem w przeciwieństwie do Boga, który i 100 lat może kazać mi czekać na pracę czy miłość.

            • To życie się skończy bardzo szybko, zobaczy pani. A co z Wiecznością jak pani wybrała szatana a Bogu podziękowała bo jakieś „uczucia” się nie spełniły (tak w ogóle gdyby były dobre dla pani to by sie spełniły).Wieczność to dłużej niż sie pani wydaje.

            • Nie mam pracy bo kocham faceta??
              A co to jest miłość? Pewnie to, że Bóg ma gdzieś setki przepłakanych nocy, to, że ma gdzieś moje niskie poczucie własnej wartości związane z brakiem swojego mieszkania, stałej pracy.
              To się nazywa miłość………….

            • a to o milosci Wilhelmino..

              Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje.

              Biblia, I List do Koryntian

            • Nie chce wieczności. Jak mi 35 lat z Bogiem tak płynie, to strach bać się wieczności.
              Poza tym, skoro nic mi nie chce dać w życiu bo nie na tym polega to itd. to po co mi to życie?
              Po co mnie stwarzał? To ja czuje się jak ta kukiełka, osamotniona, bez poczucia bezpieczeństwa.
              Rodzicom też radzisz bezstresowo wychowywać dzieci? Czyli bez nakazów i zasad, jak to robi Bóg.
              To ładne nam społeczeństwo rośnie…….

            • Nie czytasz pPisma Świętego to nie wiesz że masz nakazy i przykazania (które chronią twoją wolnośc) ale ty wybierasz czy je wypełnisz.Pani nie chce ich w ogóle poznać. A te 35 lat życia to z Bogiem, z którego zrobiła sobie pani własne „uczucie”. A ten żywy, prawdziwy czeka ciągle.

  11. Modlitwa pomaga. Módl się i zaufaj Bogu. Niepokój pochodzi od złego. Wtedy powiedz „w Ranach Twoich Świętych ukryj mnie Jezu”. Zło nie ma dostępu do Ran Chrystusowych. Zobaczysz ze pomoże. W sprawie miłości to na pewno znajdziesz kogoś ciekawego kto Cię pokocha całym sercem i będzie wolny. Błogosławię

    • Janku od 15 lat niczego więcej nie robię tylko się modlę moje odejscie od tamtego mężczyzny tak przezyłam że dzięki modlitwie tylko jkoś się trzymam i żyję

      • To tylko takie pocieszanie Janek zastosował.
        15 lat- to szmat czasu na to by Bóg zainterweniował w Twoim życiu. A sama wiesz jak jest, niestety.

  12. Tak Bóg zainterweniował ale mimo ze sie do niego modliłam byłam na niego zła i wściekła ze patrzył z góry jak oni biora ślub wiedząc o moim istnieniu dlaczego tak dopuścił a potem zdrada przeciez Bóg zna nasza przyszość nie rozumoem wogóle nieraz GO

    • „Jeżeli mężczyzna kocha kobietę, to daje jej swoje nazwisko” i nie wmawiaj sobie,że było inaczej. Zostaw go i zapomnij, bo on dawno już sobie poszedł… Bardzo gorąco Ci polecam kazanie ojca Szustaka nr17 pt.”Miodny dziegieć”- jest odpowiedzią na Twoje (i moje) rozterki…

      • Nadziejo śmieszne jest to co napisałaś jeśli mężczyzna kocha kobieta daje jej swoje nazwisko to dlaczego jak kocha i daje nazwisko to potem się rozwodzi i żona wraca do swojego nazwiska .

    • Basiu, mamy wolną wolę, jeśli on brał ją za żonę to była jego wola nie Pana Boga, a Bóg nie mógł naruszyć jego woli,żeby zmienił plan życia… Bóg na pewno wiedział ,że tak się stanie, ale nie mógł naruszyć jego woli. Basiu , 15 lat to dużo, to że mamy uczucie, emocje itp… to my mamy kierować i utrzymać ją , nie Bóg. Potrzeba dużo modlitwy i zapomnieć o nim , a spróbuj w tej sprawie pomodlić NP.

      • droga Kiniu On się zenił bo” musiał ” a zrobił to bo pochodził z takiej rodziny katolickiej ze go mamusia przymusiła bo zrobiłby wstyd przykładnej rodzince. Powinien się nie zenić a ona powinna zostac panną z dzieckiem skoro miłości do niego nie było tak robia inne kobiety . Skoro tak go kochała to po co go po dwóch latach zdradzała jezdząc do kochanka na rowerku na drugą wieś ? Taka dobra żona przykładna po co brała ślub po dwóch latach się skończyło a co BÓG na to nic pozwolił się im ożenić przeciez wiedział o mnie ze mnie połączy z nim miłość to boli i jest niesprawiedliwe dziwne moze dla innych ale dla mnie upokarzajace i niesprawiedliwe bo zrobił mi wielka krzywdę . Kochac kogos wielka miłością i nie móc z nim być oczywiście mogłam ale moja wiara mi nie pozwoliła bo byłam za dobra i nie pozwoliłam by rozbił rodzine chociaż wcale się nie kochali . Kiniu przeciez wiesz ze sa takie przypadki ze tak włąśnie biora śluby bez miłości i potem się rozwodza a inne osoby uczciwe które mogłyby zyc przykładnie i kochać w małżeństwie zostają same i cierpia przez takie głupie kobiety jak Boguśka czyli ta kobieta o której piszę . Wszyscy o niej wiedza jaka jest bo sami mi powiedzieli chociaż się nawet nie interesowałam . Chciałabym tylko jednegożeby Bóg mi sensownie odpowiedział dlaczego mi to zrobił skoro pragnie dobra drugiego człowieka naraził mnie na 15 lat bólu i cierpienia i prawdopodobnie na resztę życia bo raczej nikogo juz nie poznam i nie pokocham . Żeby mnie ukarać a moze ktoś mi tego żle życzył nie wiem .

        • Pomyliła pani pojęcia. Miłość to nie są uczucia, tylko akt woli. Taka miłość, która składa się tylko z uczucia jest biedna a czasem chora i wykolejona, która może ranic i niszczyć. Pani uczucie rani i niszczy panią samą, więc to nie jest miłość. Z tego uczucia zrobiła sobie pani jedyny cel w życiu. Zastąpiła nim pani Boga nawet, ale on czeka z uleczeniem i wolnością, tylko zechcieć trzeba oddać mu to uczucie wzamian za wolność i prawdziwą miłość.

          • łukasz84 tak zgadzam sie z Tobą ta miłość nie wykończyła i zniszczyła bo nie była spełniona ale gdybym mogła z nim być tylko pod warunkiem przyjęcia sakramentu ślubu napewno by mnie nie zniszczyła tylko umocniła do końca życia . Wszystko zniszczył głupi błąd jaki oni popełnili zeniąc sie ze względu na dziecko .

          • łukasz84 i jeszcze w nawiązaniu do tego co wcześniej chciałbym poznac odpowiedż od samego Boga dlaczego zezwala na śluby bez miłóści patrzy jak dwie nie kochajace się osoby przyrzekaja sobie miłosć wierność i uczciwość małżeńską a potem się zdradzają przecież Bóg mógłby ten ślub pokrzyżować zeby go nie było nawet ta kobieta jak jest w ciązy mogłaby zostać sama panna z dzieckiem przecież potem poznałby kogos a tak woli wziąść ślub zamknąć droge do szczęścia sobie i komuś a potem po ślubie zdradza bo okazuje się ze nie ma miłości i jaki to ma sens a co BÓG na to ? Gdzie był czemu nie zapobiegł temu przecież mógł .

            • Bóg pozwolił z miłości. Kocha pani lalke którą można sterować jak sie komu podoba, czy żywe dziecko które bardzo często popełnia błędy. Pani woli lalke od żywego dziecka.

            • łukasz jak jest miłosć to nie ma zdrady czyli w chwili brania ślubu nie było miłosci więc dalej czekam na sensowna odpowiedz od Boga sensowna i prawdziwą bo przez kilkanascie lat mojej samotności jej nie otrzymałam czyżby BÓG popełniał błędy?

  13. Barbaro,
    wyzej napisalam ” Nie bylam przyczyna ich rozwodu” i szczerze nie czuje, zebym zabrala dziecku ojca,
    Dziecko ma mysle lepszy kontakt z ojcem niz z matka.

    Nie chce sie rozisywac na tema matki dziecka, bo moje swiadectwo ist na inny temat.

    Nie czuje sie odpowiedzalana, ze zrujnowalam komus zycie.

  14. Ano ja Cię nie obwiniam Ja poprostu Cię rozumiem i jestem za Tobą a to co piszę wyzej dotyczy tylko mnie zrozum ze ja poprostu nie miałm odwagi

    • Barbaro, moze zle zrozumialam twe intencje.
      Choc jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze mozecie mnie krytykowac.
      Ale nie boje sie krytyki, gdyz wiem, ze nikomu nikogo nie odebralam i nie zrujnowalam zycia.

  15. To są bardzo ciężkie tematy, tak naprawdę … Ktoś, kto tego tak naprawdę nie przeżył ma ciężko to zrozumieć. Ja Ano nie mam zamiaru Cię krytykować, bo naprawdę wiem co czujesz … mnie mąż zostawił z dwojgiem dzieci dla innej, mamy dwie córki, dziećmi się w ogóle nie interesuje od 3 lat ich nie widział … Nie mieliśmy ślubu kościelnego, bo on nie chciał, jednak prawnie aspekt małżeństwa zalegalizowaliśmy. Niestety w naszym kraju, jeśli nie jest się w małżeństwie (mówię o cywilnym) nie ma możności wielu rzeczy załatwić, związanych między innymi związanymi z dziećmi …I czy ja np nie mogę być teraz z kimś szczęśliwa. Myślę, że Bóg nie skreśla nikogo, wręcz przeciwnie. Czasami osoby takie, jak ja czy Ana bardziej gorliwie się modlą niż nie jedno małżeństwo. Jest grono osób chodzących do kościoła i przyjmujących komunię, którzy o wiele więcej krzywd wyrządzają najbliższym w życiu codziennym. Ja mimo tego incydentu nie straciłam wiary, może się pogubiłam w tym wszystkim w pewnym momencie, ale tak jest czasami, że człowiek zaczyna wątpić. Najważniejsze jest, aby się odnalazł i zrozumiał, że bez Boga ciężko przejść przez życie i zrozumieć pewne sytuacje. Dzięki modlitwie ja nadal mam nadzieję, nadal się trzymam. Mimo tego, co mnie napotyka. Ja po rozwodzie wpadłam w wir pracy, musiałam sama utrzymać dwie córki. Potem starsza córka zachorowała na cukrzycę typu 1, w tej chwili ma pompę insulinową i sobie świetnie radzi, młodsza córka ma atopowe zapalenie skóry. Co z tym idzie wydatków na leczenie jest ogrom, ciężko za 1200 zł to ogarnąć, jeśli się wynajmuje mieszkanie. Tak naprawdę zostaje nam niewiele, ale dajemy radę. Bóg zawsze nam daje chleb i na leki dla dzieci. Przez to zaczęłam pracować jeszcze więcej, aby móc związać koniec z końcem, zanim udało mi się wywalczyć fundusz alimentacyjny. Potem (dokładnie w zeszłym roku) uaktywniła mi sie epilepsja. W tej chwili nie mogę pracować, ataki są często szczególnie nocą. Jeśli biorę leki, to jest dobrze. Niestety zdarzało się, że na moje leki nie starczyło. Mam sporo chorób współtowarzyszących, ale wiedziałam, że padaczka przyszła dlatego, abym więcej czasu poświęciła dzieciom, bo mają tylko mnie. Nowennę odmawiam codziennie, ona daje mi ukojenie. Pomaga mi przetrwać. Mimo, gdzieś tam nowych problemów, które mnie nie omijają. Nadal się nie poddałam. Wierze też, że znajdę kogoś z kim będę mogła się dzielić i radością i problemami. Ciężko jest, bo osoby wolne (i tutaj Cie Ano podziwiam i gratuluję, że nie skreśliłaś kogoś, bo ma dzieci i jest w sytuacji, jakiej jest). Mnie często skreślają, boją się odpowiedzialności, ciężko zaakceptować niektórym czyjeś dzieci. I tak naprawdę rozumieją mnie tylko mężczyźni, którzy mają bądź mieli podobną sytuację. Którzy mają własne dzieci. I przeszli adekwatną sytuację, jak ja. Czasami jest mi ciężko, ale wiem, że Maryja nad nami czuwa i moja rodzina, która jest w niebie. Szczególnie babcia, która zmarła w tym roku, była bardzo pobożną kobietą. Zawsze mnie wspierała. Przeżyłam jej śmierć bardzo boleśnie. Tym samym, że załatwiałam pogrzeb i wybór trumny, to jest bardzo ciężkie doświadczenie, jednak każdy musi je przejść. Mam nadzieję na spotkanie babci w lepszym świecie, w którym ona teraz jest. Może jest ciężko i nie raz płaczę po nocach, jak przychodzi nowy problem. I ciężko jest iść samemu bez wsparcia tu na ziemi, dlatego tym bardziej się cieszę ze wsparcia w niebie. Bez tego na pewno nie dałabym rady. Próbuję na nowo ułożyć swoje życie i mam nadzieję, że mi się to uda z pomocą Bożą … Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie …

  16. Jeszcze dodam, że tak naprawdę przez 9 lat żyłam tak naprawdę w toksycznym związku. Uważam, że on nigdy mnie nie kochał. Miałam 17 lat, jak go poznałam. 20 lat, jak brałam ślub, moja starsza córka miała wtedy 11 miesięcy. Wiele razy miałam ochotę ja odejść, ale trwałam dla dzieci, nie wiem czy słuszni, bo niestety dzieci napatrzyły się na wieczne kłótnie, szczególnie z jego strony. Często bez powodu krzyczał (to nawet mało powiedziane) na mnie i na dzieci. Młodsza córka miała 2 latka, jak on odszedł. Praktycznie go nie zna, bo mało interesuje się ich losem. Nawet w małżeństwie nie emanował w stosunku do nich ogromnym uczuciem. Niestety starsza córka ma złe wspomnienia z dzieciństwa, jedyne co pamięta to wieczne kłótnie i to, że często płakałam, choć starałam się to ukryć. Potrzebowała wsparcia psychologa, była zamknięta w sobie, nieśmiała … Teraz jest zupełnie innym dzieckiem pogodnym, towarzyskim. Kocham swoje córki nad życie i nigdy bym nie zmieniła przeszłości, bo Bóg dał mi dwie wspaniałe córki. Mimo tego, że na odchodne usłyszałam od byłego małżonka, że zniszczyłam mu życie, dając mu dwójkę dzieci … Mimo wszystko moje córki potrzebują ojca, a na swojego biologicznego nie mogą liczyć. Jest powiedzenie, że prawdziwym rodzicem nie zawsze jest ten, kto urodził, ale ten kto wychował. I przykładem jest np Ana.

  17. nie rozbilas malzenstwa to fakt ale nie badz obludna czy jak bralas rozwodnika myslalas o eucharystii sakramentach sw NIE! wtedy kierowalas sie wlasna przyiemnoscia miloscia do faceta nie do Boga kiedy nasycilas sie cudzym mezem bo nigdy nie bedzie twoj bo nie tobie w kosciele przysiegal mozesz byc dla tego pana nastepna pania druga czwarta nigdy ta pierwsza to mieisce dla zony ktora zyie dla swiata mozesz nazywac sie zona Biblia jasno okresla wasz zwiazek kto bierze inna cudzolozyMialas wybor byli wolni ale wtedy nie pomyslalas o pierwszym dziecku meza przedewszystkim toj partner ma wobec niego zobowiazania to konsekwencja grzechu a teraz ubolewasz nad swym losem i swego dziecka dobrowolnie kilka lat temu odrzucilas sakramenty na krzywdzie nie buduje sie domu zebys ty miala dobrze ktos inny cierpi nie rob z siebie lepsza niz jestes Jezus o takich mowi powielane groby a w srodku zgnilzna a jaka tworzycie rodzine pozor dobra otoczka dla ludzi a jednak sakramenty sw nie sa dla was wiara nie jest latwa Bog nie da z siebie kpic slowa z Bibli poczytaj Ja podstawa nawrocenia to zerwanie z grzechem czy zregnowalabys dla Jezusa zerwac z grzechem nie sadze od razu powiesz mamy dziecko a jednak zona ten pan tez ma nie przeszkadzalo ci to jak go bralas czyz nie nie mozna dwom pana sluzyc albo Jezus albo uciechy swiataBog nie lubi letnich katolikow albo wierze i zachowuje przykazania albo nie wolna wola i prawo wyboru ty juz wybralas

  18. kto zyl lub zyje z rozwodnikami zawsze sie usrawiedliwia swoj grzech wybiela zawsze winni inni byle zony a one kochanki samarytanki pocieszaly tych niewiernych mezow dla ich dobra rzecz jasna

    • Iwono tak bronisz tych przykładnych zonek co to niby biorą ślub kościelny topo co powiesz dlaczego pierwsze zdradzaja niby przykładne niby dobre bo wzięły ślub chodządo kościoła to niech żyja takjaktrzeba czemu ich bronisz jak rozbijaja związki same po kilku latach małżeństwa czemu je usprawiedliwiasz tak przysięgały ?Czego sa przykładem . Co maz ma spokojnie na to patrzeć jak go zdradza przecież wzięła ślub bez miłóści bo jakby kochał naprawde to by nie zdradziła i co mąż ba byc sam przez taka latawicę co odchodzi z innym ?

  19. ludzie nie myślą o sakramentach, o Bogu, żyją tak jakby Boga nie było, dlaczego wyglądają na szczęśliwych a ci którzy latami o coś proszą Boga na nieszczęśliwych?

  20. bzdura jak ktos pisze ze jak ktos swiadomie wiaze sie z rozwodnikami to dobry czlowiek To malo zna nauczania Jezusa zle drzewo nie rodzi dobrych owocow i na odwrot to jakby mowic nie zabijam nie kradne to nie mam grzechow z wiary nie mozna brac co nam pasuje a niewygodne odrzucic tak chce wielu przezyc zycie wwgodnie a jak im cos nie pasuje to wina kosciola i naluczania go zrezygnowac z siebie dla Jezusa to trod a wszyscy katolicy zapewniamy ze kochamy Jezusa a odrzucamy Jego slowa i nie jestesmy wyrzec sie dla Niego swoiego egoizmu i przyiemnosci kiedy problem pozostaje Bog to nie koncert zyczen postawa i zycie o nas mowi nie fasada

    • ja nie żyje wygodnie i nie mam pretensji do nikogo bo to mój wybór, ale faktem jest że ci którzy żyją wygodnie, bez sakramentów są szczęśliwsi, biorą z życia co chcą, nie liczą się z Bogiem i z ludźmi, tak po ludzku mnie to zwyczajnie wkurza, bo chodź w jednym obszarze życia mogłoby mi się ułożyć, a samotność bardzo boli więc rozumiem tych którzy się zadają z rozwodnikami itd., nie pochwalam ale rozumiem

    • Idąc tym tropem, mnie pokochać nie ma nikt prawa, bo jestem po rozwodzie (fakt nie brałam ślubu kościelnego), ale mimo wszystko jestem rozwódką i mam dwoje dzieci. Co ja poradzę na to, że mnie mąż zostawił? Miałam go zmusić siłą, żeby został? To samo w odwrotną stronę z kobietami. Nikt nikogo nie jest w stanie zmusić do pozostania w związku małżeńskim … Co nie znaczy, że później każdy ma być sam … ja miałam 26 lat jak się mi posypało małżeństwo, które sypało się już 3 lata wstecz i co … 2 zdrady wybaczyłam, żeby jakoś to było, ale i tak nie przetrwało. Dzieci się tylko przy tym nacierpiały … szczególnie starsza córka, która musiała patrzeć, jak jej ojciec upadla matkę i przy niej przyprowadza do domu inne kobiety …. jakbym mogła, to bym zakończyła to wcześniej … bo wspomnień złych z dzieciństwa dziecku nie cofnę … to jest całkiem inne dziecko teraz, niż było w tamtym okresie zastraszone, nieśmiałe, ciche, bojące się wszystkiego, nie ruszające się praktycznie beze mnie nigdzie … teraz jest przebojowa, rozgadana, wesoła i przede wszystkim uśmiechnięta … fakt brakuje jej ojca, tylko, że biologiczny nie bardzo obchodzi nawet jej istnienie … a może jakby na naszej drodze stanął ktoś kto by nas wszystkie pokochał i zaakceptował, toby miała w kimś oparcie. Spróbujcie kiedyś zamienić role … to nie jest wszystko takie proste … prosto to jest mówić osobom, które nigdy czegoś takiego nie doświadczyły na własnej skórze i nikomu tego nie życzę …. oceniać też jest łatwo, ale należałoby to zrobić wkładając czyjeś buty, przejść przez to, co przeszedł, upaść tam gdzie upadł itd … teraz tyle życia przede mną, a ja mam być sama, nie mając w nikim oparcia, wiecie jak tego brakuje? Są problemy różne, a Ty nawet nie masz z kim ich dzielić. Razem zawsze jest łatwiej. I z pomocą Bożą rzecz jasna. Każdemu brakuje kogoś tutaj na ziemi, kto go wesprze, przytuli cokolwiek …

    • tak i to bardzo dorodne, im więcej drzew sadzie tym bardziej wyjałowiona ziemia, potrzeba kilka rojów pszczół żeby zapyliły wszystkie kwiaty, potrzeba więcej nawozu, więc samotne drzewo może rodzić dobre owoce, ale drzewa to nie ludzie, samotny człowiek nigdy nie będzie szczęśliwy, może mówić że jest ja w to nigdy nie uwierzę, a jak człowiek jest nieszczęśliwy to nie może rodzić dobrych owoców

  21. lulu ludzie zyjacy bez Boga przybieraja maski szczescia do puty im sie uklada fasada stoi potem kryzys i wali sie ich mur ktory budowali na pokaz dla ludzi

    • nie zauważyłam, żeby komuś coś się zwaliło, a jak nawet to i tak tym się nie przejmują i budują sobie nowe mury, mam koleżankę żyje bez ślubu, mają dziecko, nie układa się jej z chłopakiem to szuka drugiego, potem trzeciego – jakie to proste, i nie ma problemów ze znalezieniem, bo jak jest skromna i cicha dziewczyna to odpada i tak wszyscy chcą się zabawić, nie ma już nic trwałego, prawdziwa już miłość nie istnieje

      • a ja znam taką co jej się właśnie zawaliło. Częste zmiany partnerów, kochankowie.. wcale nie tak idealnie poszło jak myślisz.

        • wyjątki od reguły zawsze są, mnie nie chodzi o to żeby się komuś coś zawaliło i żeby cierpiał, bo co mi z czyjegoś nieszczęścia, mnie chodzi o to że zawsze będzie więcej osób które mają luzackie podejście do życia i ich się uważa za zaradnych, obrotnych, towarzyskich, wszędzie ich musi być pełno, muszą eksponować głośno swoją głupotę a najgorsze jest to że znajdują uznanie, wkurza mnie takie zachowanie, ileż można się śmiać z wulgaryzmów i sakramentu małżeństwa, ze związków, najlepsze jest, że to wszystkich bawi

  22. Syty głodnego nie zrozumie, to tak jakbym ślepcowi opowiadała o kolorach.
    Nikt kto nie był w takiej sytuacji, nie jest w stanie zrozumieć drugiego.

  23. Wychodzi na to, że ktoś kogo zostawił np mąż czy partner muszą być sami już do końca? No chyba nie tędy droga też. Wilhelmino dobrze zrozumie tylko ten, który to przeżył …

  24. A jak już tak odnosimy się do Pisma Świętego, to Abraham miał dwóch synów, jednego z niewolnicą i jednego z żoną Sarą. zresztą podobnie było w innych przypadkach … I jakoś Bóg ani tej niewolnicy ani jej syna nie opuścił. O czym wspomina Księga Rodzaju. Także wątpliwe jest, aby opuścił osoby, które poprzez perypetie życiowe zawarły, wstąpiły w drugi, inny związek. Mając dzieci z poprzedniego. Bo ta niewolnica gorsza od zony raczej nie była ….

    • ee tam, Stary Testament, stare dzieje, przecież oni mieli inną psychikę, ST się nie liczy. Oczywiście nic nie powoduje, że człowiek ma być sam bo cos mu się nie udało.

      • ee tam ,Jezus sie nie liczy bo jest wypełnieniem Starego Tastementu. Trzeba sobie zatkać uszy na pierwszym czytaniu i na psalmach w kościele bo się nie liczą z tą inną psychiką. Życze owocnego wzrostu w tym życiu bez znajomości Starego Testamentu.

        • Bardzo ładnie to ująłeś. Po coś ten Stary Testament został spisany … Na pewno nie dlatego, żeby leżał i ładnie wyglądał …

          • Kobieto, zyj sobie z kim chcesz, mnie nic do tego. jak cię mąż zostawił, to nie jesteś temu winna. jasne, że masz prawo do związku i czego tam chcesz.

        • a ja tobie życzę lepszego rozumowania. Miałam na myśli wcześniejszy post, gdzie osoba uważa, że skoro Abraham miał też syna z niewolnicą i9 nic takiego złego, to pewnie i teraz można sobie na boku folgować i co z tego. Teraz nie ma niewolnic informuję cię, tak jak kochanki nie powinny być na porządku dziennym. bo o tym tu raczej mowa. W takich kwestiach w czasach Starego Testamentu było inaczej.
          Rzeczywiście nie znam Pisma, ale jak dla mnie to katastrofa, jakby teraz ludzie mieli mieć moralność z tamtych czasów.

          • Ta historia o Abrahamie nie ma nic wspólnego z kochankami, dziećmi, niewolnicami tylko opowiada o izraelu i kościele. Nie możesz tego czytać jak historyjki bo to nie jest horror erotyczny.

  25. Skoro ST, to proszę fragment psalmu 88:

    7 Umieściłeś mię w dole głębokim,
    w ciemnościach, w przepaści.
    8 Ciąży nade mną Twoje oburzenie.
    Sprawiłeś, że wszystkie twe fale mnie dosięgły.
    9 Oddaliłeś ode mnie moich znajomych,
    uczyniłeś mnie dla nich ohydnym,
    jestem zamknięty, bez wyjścia.
    10 Moje oko słabnie od nieszczęścia,
    codziennie wołam do Ciebie, Panie,
    do Ciebie ręce wyciągam.

    14 Ja zaś, o Panie, wołam do Ciebie
    i rano modlitwa moja niech do Ciebie dotrze.
    15 Czemu odrzucasz mię, Panie,
    ukrywasz oblicze swoje przede mną?
    16 Ja jestem biedny i od dzieciństwa na progu śmierci,
    dźwigałem grozę Twoją i mdlałem.
    17 Nade mną przeszły Twe gniewy
    i zgubiły mnie Twoje groźby.
    18 Otaczają mnie nieustannie jak woda;
    okrążają mnie wszystkie naraz.
    19 Odsunąłeś ode mnie przyjaciół i towarzyszy:
    domownikami moimi stały się ciemności.

  26. czytam to wszystko tyle tu jest o Bogu a tak malo pokory i wiary kazdy chce byc szczesliwy a Bog ma nam zapewnic te zachcianki jak sw mikolaj tylko rzadania nic w zamian kazdy ma jakis krzyz im bardziej go odrzucamy tym ciezszy malo kto by przeszedl co ja jestem po rozwodzie od kilku lat w tym czasie nowotwor mojej mamy zmarla mi na rekach w domu choroba syna z tym zoztalm sama nie mam rodzicow rodzenstwa nie raz plakalam ale nie szukalam kochankow dziwie sie jak to przeszlam nie wzielam ani jednej tabletki uspakajacej kiedy zaufalam wszystka rozpacz zniknela i czuje realna pomoc Boga i dostaje odpowiedzi na modlitwy

    • Tylko, że nikt nie mówi, że Bóg ma pstryknąć palcami i dać nam to czego chcemy. Jeśli nie dostaniemy, to się każdy pogodzi z jego wolą, tak samo jak ja z rozwodem, chorobą obu córek i swoją własną …. tylko logiczne, że czasami człowiek chciałby, żeby coś się potoczyło inaczej … nie uważam, żeby to było coś złego …

    • punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, zmiana myślenia nie pomoże, jak cię boli ząb i pomyślisz że cię nie boli to nie będziesz odczuwać bólu?

    • jasne, „Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija. Nie ma dobra, które na nią pozwala ” Tadeusza Borowskiego

      • Piękno jest wszędzie …trzeba umieć dostrzec . Lulu Twoje komentarze są…..są …bardzo „ciężkie” Narzekanie to ULUBIONA MELODIA DIABŁA!!!!
        Wejdź na youtube i odsłuchaj – ulubiona melodia diabła.
        Juz Ci pisałam że nie chce sie czytać Twoich komentarzy

  27. nikt raczej dobrowolnie nie prosi Boga o cierpienie buntuje sie tak po ludzku ale sa dwa rodzaje cierpien nie zawinione i efekt naszej winy grzechu np gdy cos ukradne nie moge obwiniac Boga ze mnie zamkna jesli wiaze sie z rozwodnikami nie moge ubolewac ze sakramenty sw sa nie dla mnie czy nie dokonalam wybboru Bog szanuje nasza wolnosc dal ja nam razem z rozumem i my decyduiemy i ponosimy konsekwencje a potem chcemy by Bog nasz ratowal a jak nie to wielka obraza co innego gdy cierpimy za innych na to zgody Boga nie ma inaczej nie byl by miloscia ale tyranem mamy prawo sie bronic kobieta bita nie musi trwac przy mezu sadyscie w imie milosci itd ale niektore kobiety zaraz szukaja nowego pana musza opierac sie o meskie ramie bo bez niego by upadly choc nie widza czesto ze upas moga z nim jak cos oparte na glinianych nogach wczesniej czy pozniej sie przewroci

  28. Droga Pani Iwono,

    Prosze pomyslec, co myslalaby Pani, gdyby przypuscmy Pani brat, mial zone, pozniej zona odeszlaby do innego mezczyzny.
    Pani brat bylby jeszcze mlody.. Czy uwaza Pani, ze powienien do konca zycia zostac sam?
    Czy cieszylaby sie Pani patrzac na niego jak kazdy dzien idzie do pracy i wraca i domu i jest sam, bo przeciez Pani zdaniem, nie powinien w zadnym wypadku zwiazac sie z zadna kobieta, bo bylaby wtedy dla niego kochanka, ktora che sie nim „nasycic”(tak Pani napisla).
    Mysle, ze zdaje sobie Pani sprawe z faktu, ze kazdy z nas potrzebuje bliskosci drugiego czlowieka (nie mysle tu o intymnym pozyciu).

    Rozumiem, ze Pani tego nie potrzebuje…

    Tu musze wyznac, ze sie nieco roznie od Pani, tak ja potrzebuje drugiego czlowieka, nie dlatego, zeby sie nim „nasycic”(Pani slowa-nie podoba mi sie jak Pani to ujela).
    Potrzebuje go, zeby dzielic z nim zycie, radosci i troski isc razem w jednym kieruku.
    Sluzyc mu jak tego potrzebuje, jednoczenie byc obsluzonym jak ja tego potrzebuje.

    To tyle co chcialabym Pani napisac.:)

    Jednoczesnie dziekuje za przeczytanie swiadectwa. Zirytowalo Pania..(coz kazdy z nas ma wolna wole i moze decydowac co go drazni, co uspokaja a co smieszy..

    Zauwazylam tez inne komentarze niz Pani, wszystkim za nie dziekuje.

    A Pania D. szczegolnie pozdrawiam, prosze sie nie martwic, zawsze tak nie bedzie..

    Ja na tej stronie wyrazilam swoje uczucia wzgledem Boga.

    Pozdrawiam

    • Dziękuję serdecznie. Pokładam w tym zakresie wiarę i nadzieję w Bogu i próbuję sobie to wszystko poukładać … wierzę, że tym razem się uda. Temat jest mi bardzo bliski, dlatego też pozwoliłam sobie na szersze komentarze w tym zakresie. Pozdrawiam ciepło Pani rodzinę i życzę dużo pomyślnych dni i chwil.

  29. wiara to wyrzeczenie zaparcie samego siebie dla Jezusa Sw Piotr tez mial zone apostolowie rodziny zostawili wszystko mieli wybor mogli spokoinie lowic ryby wiara to wielka laska trudno zrezygnowac z siebie kiedy bogaty czlowiek przyszed do Jezusa bo chcial zostac Jego uczniem zapytal co mam robic Jezus mu na to sprzedaj majatek i idz za mna odszedl zasmucony nie byl wstanie z czegos zrezygnowac to nas trzyma i wydaje sie nam ze zyc bedziemy wiecznie najlepiej latwo i przyjemnie grzech usprawiedliwiamy wymslajac kolejne klamstwa na poparcie ze wkoncu nie jestesmy zli chodzimy do Kosciola dla dobra dzieci itdskoro nie kradne nie zabijam to jestem dobry tak twierdzi wielu wiem co pisze zostalam sama z dzieckiem ktory nie mial nawet dwuch lat ale nie fundowalam mu nowych tatusiow wlasnie dla jego dobra nie umie zyc bez sakramentow sw mialam wybor swoje szczescie czy zycie pelne trudnosci nie mialam pomocy zadnego wsparcia u nikogo jak powiedzial Jezus kto bardziej kocha ojca i matke niz mnie tyczy sie do innych ludzi nie jest mnie wart odsylam do lektury Pisma Sw najgorsz jak grzech sie usprawiedliwia klamstwo nazywa dobrem i dorabia sobie wlasna ideologie wkoncu zaczyna sie w to wierzyc chba nie chciala by pani aby swoje dziecko wiazalo sie z rozwodnikiem zamykajac sie na sakramenty ale by wymagac trzeba byc samemu OK

  30. Szanowna Pani,
    obojetnie, co pani by tutaj nie wymyslila, ja znam wlasne sumienie i jego nie oszukam.
    Ono jest czyste, nikomu nikogo nie odebralam, to ze pani nie chce fundowac dziecku nowych tatusiow to tylko swiadczy o tym, ze podjela pani decyzje jedna z wielu w zyciu.
    Tatusiowie nie wszyscy musza byc zli, tak jak i mamy nie wszyskie musza byc dobre..
    Zycze pani powodzenia, w wychowaniu dziecka bez ojca, mysle ze zarowno dla pani jak tez dla dziecka
    nie jest najlatwiej.

    Powiem szczerze, ze wolalabym, zeby dziecko zwiazalo sie lepiej z rozwodnikiem i zylo normalnie i bylo pogodne, niz tak jak pani nie fundujac dziecku nowych tatusiow i byc zgorznialym i udawac bohatera..

    Tak szczerze, rzeczywiscie nikogo pani nie potrzebuje, do rozmowy do pomocy do bycia razem w domu? czy tylko pani udaje sama przed soba?

    Przypuszczam, ze ma pani zle doswiadczenia i jednoczesnie serdecznie dosyc wszyskiego, rozumiem, mimo wszystko zycze pani, zeby pani jednak polubila ludzi 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

    • ja nie bardzo rozumie pani atak na mnie bo wybralam ta trudniejsza dro ge ale kto powiedzial ze ma byc latwo i przyiemnie w zyciu dla pani jestem pewnie zgoszchniala dewota ale tak nie jest dla mnie sakrament malzenski to swiety po co pani pisze oeucharysti w tytule skoro pani ona pani nie jest potrzebna do szczescia dla mnie jest wazna na tyle ze swiadomie podielam taka decyzje ja nie ide z moda i tym co oferuje swiat ale wyznacznikiem moich wartosci i zasad jest moje sumienie dla pani jednym wyznacznikiem szczescia to zwiozek z kims w takim razie reszta ktorzy zyja inaczej dla pani musza byc bardzo nieszczesliwi a co pani powie o kaplanach siostrach zakonnych dla Jezusa gotowi rezygnowac z partnerow pewnie to glupcy nie sa garbaci i brrzydcy ze ich nikt nie chcial to oni tak wybrali nie ubolewam nad swym losem a moj syn tez nie rozpacza ze nie ma tatusia w domu pewnie ubolewal by jak by mial ich dwuch ma biologicznego wystarczy a ja jestem mezatka przed Bogiem a wiara dodaje sil katolikow ktorzy zyja wedlog sumien swiat okresla za ciemnote natomiast zlo ubiera sie w szaty postepu i prawa do szczescia tu i teraz

  31. Droga Pani, jesli sakrament maluzenski dla pani jest swietoscia, pytanie dlaczego pani w nim nie tkwi?
    Dlaczego pogonila pani szanownego maluzonka i wychowuje dziecko sama? zamiast znosic co przygotowal los?
    Mowi pani o ataku na pania, prosze przeczytac powyzsze wlasne posty i sie zastanowic kto tu kogo atakaje.
    Jesli pani nic nie zauwaza, to nie mam kopmentarza..
    Niezaleznie zycze pani powodzenia, w wychowaniu dziecka, w zyciu i w przekonaniu, ze pani zrobila wszystko dobrze i korekt 🙂
    Rozumiem tez, ze pani robila cale zycie wszysko dobrze to tylko zli ludzie dookola pani dokuczali 🙂

    Coz czasem w zyciu ma sie pecha…

    Pozdrawiam

    • ja nigdy nie twierdzilam ze w zyciu zrobilam wszystko dobrze tylko Bog jest nieomylny ja natomiast jestem czlowiekiem druga rzecz pani twierdzi ze nie tkwie w sakramencie malzenskim bo nie zyje z mezem pod jednym dachem to fakt pani zapomina ze wiernosc przysiedze skladanej w Kosciele to niekoniecznie mieszkanie z kims nawet kosciol tego nie wymaga jesli maz np pije to ma sie prawo odeisc glupota jest tkwic w zwiazku i mowic ze to dla dobra dzieci ale przysiegi malzenskiej nie zlamalam i jestem jej wierna tylko smierc z tego zwalnia nie mam pecha jak pani sadzi moj maz byl kawalerem jak go poznalam pani tez byla wolna i miala szanse poznac kawalera nie chce nikogo bo nie zrezygnuje z komuni sw tak mam do tego prawo bo zyje zgodnie z przykazaniami rozumie ze malo kogo stac bedac mloda atrakcyjna osoba na taka decyzie druga sprawa ja nie lubie dostawac cos po kims i byc dla jakiegos rozwodnika ta druga czy kolejna pania w jego zyciu zona jest jedna chyba ze malzonek nie zyje ja tez nie chcialabym poznac kawalera ktoremu bym zabrala szanse na zwiazek z kims wolnym to byloby podle jestem z natury samodzielna znam swa wartosc i nie musze jej potwierdzac towarzystwem pana panowie to wyczuwaja bo raczej mnie sie boja latwiej byc z kims trudniej samej i nie jest to dla kazdej ja lubie byc wolna nie nazekam bo nie jestem sama kazdy problem zawierzam Jezusowi moje cztery nowenny popejanskie zostaly wysuchane po ludzku nie do rozwiazania moze samotnosc wybieraja osoby silne albo tacy z dusza artystyczna jak ja wole rysowac niz rezygnowac z mych idealow nie ide na skroty ale wierze nie slowem ale zyciem a za meza sie modle to tyle

    • Jezus powiedzial kto chce isc za mna niech zaprze sie samej siebie Ja wlasnie musialam zrezygnowac z wielu rzeczy co oferuje swiat ale wiara bez uczynkow jest martwa nie radze nikomu jak zyc ja wole przyklady moja ukochana sw jet sw Rita to ona uczy mnie jak zyc

    • mysle ze pani maz jak pani go tak okresla postopil bardzo egoistycznie i nie uwazam to za milosc to uczucie a uczuie nie zawsze jest miloscia pozbawil pania komuni sw mial zone i raczej malo powaznie potraktowal przysiege malzenska dla osoby wierzacej odciecie od komuni sw jest straszne boli bardziej niz brak meza to dar dany za darmo a ludzie dobrowolnie rezygnuja z niego tylko dla tego ze boja sie samotnosci doceniaja go w chwili smierci wtedy nie wolaja meza ani zony ale ksiedza z komunia a za zycia odrzucali dobrowolnie ten oplatek jakze malo wazny odsylam na strone Sychar ks Dzewiecki lub ks Piotr Glas

    • Bardzo nie lubię wrzucania wszystkich do jednego worka, dlatego zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Nikt z nas nie napisał, że jesteśmy święci, ale kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. Także wątpię Iwono abyś była ideałem. Szkoda tylko, że na takową się tutaj kreujesz i ganisz nas za wszystko, abyśmy co najmniej trędowate były … Podejrzewam, że my częściej i gorliwiej modlimy się aniżeli niejedna osoba żyjąca to nazwijmy w „idealnym” małżeństwie ..

      • Chodziło mi o wypowiedź Any, przepraszam, jeśli zrobiłam błędy ale właśnie wróciłam z SOR, po napadzie padaczkowym …

      • Dokładniej rzecz ujmując, nie ma Pani 100% racji. Narzuca Pani swoją rację ponad wszystko, na zasadzie moje musi być na wierzchu … Nie wiem czy zna Pani dokładnie Stary Testament, ale może należałoby się niego bardziej zagłębić …Ja nikogo nie osądzam, ani Pani ani Any, każdy ma swoje życie i to jak je przejdzie to tylko i wyłącznie jest jego indywidualna sprawa … uważa, że do świętych również Pani nie należy, choć na taką próbuję się Pani kreować. Pani wybór i Pani sprawa. Wybór Any czy też mój to też nasza indywidualna sprawa i nikt nie powinien nasz z tego tytułu linczować, chyba, ze sam nie ma dosłownie żadnego grzechu na sumieniu. Także idąc tokiem Pani rozumowania, powinna przyjąć pod dach swojego męże …

        Myślę, że powinna bardziej ze zrozumieniem czytać nasze wypowiedzi i jest coś takiego, jak empatia trzeb się wczuć w czyjąś sytuację .. Także …

        ” Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać mnie i moje życie, tylko myślę, że cię to przerośnie.”

    • myli pani wiernosc to nie znaczy tkwic z kims co pije i bije to juz glupota uzaleznienie od oprawcy lub chora milosc narpiew nalezy szanowac siebie i wymagac tego odinnych milosc to nie to samo co dawanie komus przyzwolenie by nas krzywdzil ja moge nie byc z mezem a zarazem byc mu wierna jak ktos tkwi z pijakiem lub podobnym i nie odchodzi od niego to robi sie ofiara taka ofiara niczemu nie sluzy no chyba ze ktos lubi nosic since to juz chora milosc tu klania sie raczej psychiatra problem tkwi w braku poczucia wlasnej wartosci kobiet niektore swoja artosc mieza pana przy boku samotnosc odbieraja za kleske zyciowa i wola potpierac sie meskim ramieniem to juz kwestia oceny swojej wartosci z domu moja mama byla zawsze silna pewna siebie i niezalezna wiec tez nie jestem zachukana i skulona wiernosc to nie to samo co uzaleznienie od kogos

  32. Z prawnego punktu widzenia, choć nawet nie wzięcie rozwodu jako takiego, to ie mieszkanie z małżonkiem jest separacją, więc wg Pani wypowiedzi również jest niedopuszczalne. Moim skromnym zdaniem sama się Pani gubi w tym, co piszę. Gdyż idąc tym tropem powinna Pani żyć w związku, w którym małżonek, pije, bije itd.

  33. Pani Iwono, obawiam sie , ze obojetnie cobysmy tutaj wszyscy nie napislai pani i tak bedzie sie starala byc ponadto.
    Pani bedzie najlepszy, nieomylana, niegrzeszaca, przyjmujaca Komunie sw. i taka super przykladana.
    Bo przeciez pani jest osoba silna, niepotrzebujaca meskiego ramienia, tylko pogratulowac samodzielnosci.:))
    Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zyczyc pani powodzenia na wszyskich szerokosciach geograficznych.
    Szczesc Boze..

  34. Ana, proszę zmowy zdrowaske w sprawie cudu poczęcia, czekam i czekam na dzieciątko…….zycze Ci wszystkiego najlepszego, jesteś wspaniałą osobą, tak trzymaj :-))))

    • przepraszam, ze tak pozno.
      Aniu, zmowie obiecuje, sa u nas misje obecnie w srode ide z dzieckiem bo jest dla dzieci szkolnych nauka i w czwartek dla rodzin.
      Poprosze, zebyscie byli rodzina..
      Pozdrawiam serdecznie…ale wiesz, ze Nowenna jest najlepsza :))
      Ja obecnie tez, odmawiam kolejna chyba to jest moja 16..w intencji mijej sostrzenicy- oni prosza o to samo a ja prosze o laski, jakie sa im obecnie najbardziej potrzebne, ufam, ze Bog mnie wyslucha, bo od kilku tygodni nosze w sercu wielka radosc.
      Sama nie wiem co ona oznacza, dzisiaj bedac w kosciele dziekowalam Bogu za nia bo to takie mile uczucie.

  35. Ludzie co wy tu wypisujecie, kobieta zawarła związek z rozwodnikiem (cywilnym) więc po katolicku jest jego tylko kochanką. Jeżeli tak bardzo obojgu zależy na pójściu do komunii, to niech mąż wróci do swojej prawowitej żony, z którą ma sakrament małżeństwa. Bo być może gdyby nie Ana mąż by wrócił do swojej sakramentalnej żony. Dziwne są tu tłumaczenia jej że jej mąż cywilny nie rozwiódł się przez nią. Ale być może przez nią nie wrócił i nie wraca do swojej sakramentalnej żony!!!

  36. Ludzie opanujcie sie zlinczowaliscie ta Iwone,jak nie wiem co ,za to ,ze stara sie zyc wedlug zasad Bozych,Bog prawa nie zmieni,ma racje w tym co mowi .Jak ma meza z ktorym nie da sie zyc ,to separuje sie o niego,ale nadal sie modli.Jak maz odchodzi do kochanki trzeba sie o niego modlic ,to mowia ksiedza egzorcysci.Tak twierdza autorytety tacy jak ksieza egzorcysci.

  37. mysle ze” kto jest bez grzechu niech rzuci w nia kamien” ,wszyscy sie madrza ale na czyjs temat gorzej jak cos o sobie troche samokrytyki to juz gorzej

A Ty co o tym myślisz? Napisz!