Mariola: Wysłuchana modlitwa o zbawienie duszy syna

Moja intencja nowenny pompejańskiej to zbawienie duszy zmarłego syna. W czasie odmawiania nowenny miałam sen z udziałem mojego syna. Przyszedł do mnie żeby mi powiedzieć, że bardzo mnie kocha i nie może tam spokojnie leżeć. Uścisnął mnie mocno, a jego ciało stało się zimne. Przeczytaj Mariola: Wysłuchana modlitwa o zbawienie duszy syna
Przeczytaj całość

GLM: Maryja czeka na nasze modlitwy

W cudowny sposób ich problemy zostały rozwiązane i są teraz zdrowi. Uwierzyłem w moc tej modlitwy i również sam od kilku tygodni odmawiam ją codziennie.
Przeczytaj całość

Maciek: To jest plan na lata

Piszę to świadectwo po skończeniu drugiej Nowenny Pompejańskiej. Pierwszą odmawiałem w intencji o powrót do zdrowia mojej mamy, która miała wykryty nowotwór złośliwy nerki. Po tej wiadomości przeżywałem ciężkie chwile, poczułem się zagubiony i postanowiłem zwrócić się o pomoc do Matki Przenajświętszej poprzez nowennę. Miałem duże obawy, że nie dam rady wytrwać w modlitwie a nawet zorganizować wymaganą ilość czasu dziennie.
Przeczytaj całość

Sylwia: dzieciątko pod choinką

Co prawda moja córeczka ma jeszcze mieć przeprowadzonych kilka ewaluacji lekarskich, nie mniej jednak wypadek ten mógł być bardziej tragiczny w skutkach, że aż strach to sobie wyobrazić... Maryja nas ochroniła.
Przeczytaj całość

Irenka: Odprawiłam drugą nowennę do Matki Bożej z Pompejów

Odprawiłam drugą nowennę do Matki Bożej z Pompejów, która pomogła mi i mojemu mężowi, gdy był na ojomie i dzięki Ci wielkie za to z całego serca, teraz leży z powrotem na hematologii i walczy z chorobą, a ja już odprawiam następną nowennę do Ciebie i poprostu Ci ufam, że będzie już tylko dobrze.
Przeczytaj całość

Monika: Chcę się podzielić moją historią…

Witam, nigdy wcześniej nie słyszałam o nowennie pompejańskiej, nie słyszałam o Matce Bożej z Pompejów, a tajemnic różańca uczyłam się chyba przed I komunią, więc bardzo, bardzo dawno temu.To co chcę opisać nawet dla mnie osoby racjonalnej, z modlitwą mającej bardzo mało wspólnego wydaje się dziwne, logicznie nie wytłumaczalne. Do rzeczy. W mój dość spokojny, szczęśliwy świat jak grom z nieba wkroczyła choroba mojej mamy. Kobiety energicznej, zadbanej i aktywnej. Lekarz, jeden z najlepszych (podobno:)) neurologów w Warszawie na konsultacji jej wyników bez pardonu i jakiegokolwiek wyczucia postawił diagnozę rzadkiej i prowadzącej w szybkim tempie do śmierci choroby neuronu ruchowego. Resztę kazał sobie doczytać w internecie. Powiedział więcej:” nawet jeśli inni lekarze tego nie stwierdzą, to i tak jest ta choroba. Proszę pani ja się na tym znam. Ja z tego żyję…” Zgodnie z zaleceniami pana doktora z instytutu na Szaserów zaczęłam czytać czym jest ta choroba.Każde zdanie budziło coraz większe przerażenie. Przecież to nie może się zdarzyć, już rak jest lepszy, bo chociaż daje nadzieję… Dalej były badania w najlepszych klinikach neurologicznych konsultacje u profesorów i „cmokania” lekarzy, bo badania były złe… Ja z przerażenia i bezsilności zaczęłam się modlić, modliłam się jak maniak prosząc o cud i nadzieję. Szukając jakiejś „skutecznej” nowenny trafiłam na tę stronę i pomyślałam, jeśli Matka Boża obiecała, że nie odmówi pomocy osobie proszącej, to mnie też nie odmówi. Troszkę zachowałam się jak dziecko, skoro obiecała, to dotrzyma słowa. Konkretnie w każdym różąńcu prosiłam by podejrzenie choroby SLA zostało wykluczne, byśmy trafili na lekarza, który wpadnie na jakiś inny pomysł. Tak modliłam się od września 3 razy dziennie, ja osoba, która nawet na niedzielnej mszy św. nie mogła wytrwać, bo się zwyczajnie nudziłam, więc praktycznie nie chodziłam. I nagle 9 grudnia trafiamy do szpitala na Banacha. Znowu badania (te, które wcześniej były złe) okazuje się, że w mięśniach nic tragicznego się nie dzieje, oczywiście niektóre są „uszkodzone” ale nie idzie to korowo (mózgowo). To nic strasznego -twierdzi pani docent, z tym się po prostu żyje!!! Nie wiem, jak to tłumaczyć. Nie wiem co mówić. Wiem jedno i nikt mnie nie przekona, tu działała Matka Boża. Myślę, że z różańca to już chyba do końca życia nie zrezygnuję. Oby tak było. Zachęcam wszystkich Różaniec ma na prawdę wielką moc!!!

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

7 komentarzy do "Monika: Chcę się podzielić moją historią…"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Barbara
Gość
Barbara

W prost trudno uwierzyć, z ludzkiego punktu widzenia wyzdrowienie z choroby było przecież niemożliwe, ale nie dla Niebios.

Asia
Gość

wspaniale, bardzo sie ciesze!!! oby tak dalej, zdrówka! 😀

nic nie wiem
Gość
nic nie wiem

życzę zdrowia, też idę do tej pani docent i jej kolegów z innej dziedziny na wizytę 🙂 mam nadzieję, że tam mi pomogą w końcu.

Patka
Gość

piękne świadectwo. Matka Boża działa cuda;-)))

Asias
Gość

Chwała Panu i Najświętszej Panience! 🙂

AlaJ
Gość

a się spytam tak: co zamierzasz z tym zrobić Moniko? czy za pomoc nie należy się jakieś odwdzięczenie? to, że sie o tym powie i zyje się dalej to już wszystko? chodzi mi o życie dalej jak dotychczas. czy coś zmieniasz w swoim życiu?
Chyba, że żyłaś tak, jak podobało by się Matce Bożej.

anika
Gość

To jest tak pi€kne,ze az dech zapiera! duzo zdrowka dla mamy:-)

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!