Katarzyna: do końca życia będziemy dziękować za Wojtka

Chciałabym podzielić się swoim świadectwem. Jesteśmy z mężem już 5 lat po ślubie. Od samego początku bardzo chcieliśmy mieć dziecko. W pierwszą ciążę zaszłam kilka miesięcy po zawarciu związku małżeństwa. Cieszyliśmy się ogromnie, czułam się bardzo dobrze, ale niestety – w 13 tygodniu, podczas badań prenatalnych – okazało się, że nasze maleństwo nie żyje. W jednej chwili runęły wszystkie nasze nadzieje i plany. Nie potrafiliśmy uwierzyć, że takie nieszczęście dotknęło właśnie nas. Jednak czas leczy rany i w końcu pogodziliśmy się z losem.
Po upływie dwóch lat na teście ciążowym pojawiły się dwie kreseczki, jednak nauczeni smutnym doświadczeniem nie potrafiliśmy się cieszyć. W 7 tygodniu – jak mi się zdawało mojej ciąży – poszliśmy do lekarza i okazało się, że niestety, pęcherzyk ciążowy jest pusty! W tym momencie nasz świat kompletnie się zawalił. Kazano zrobić nam specjalistyczne badania, które wykazały, że mąż ma nieprawidłowy kariotyp i to może być przyczyną naszych i dotychczasowych, i przyszłych niepowodzeń.
Całkowicie się załamałam, wpadłam w depresję, odsunęłam się od znajomych, którzy mieli dzieci. w domu zaczęły się kłótnie z mężem, wzajemne oskarżanie się, z czasem poczułam nienawiść do ludzi i do Boga.
W 2013 r. dowiedziałam się o nowennie pompejańskiej i cała rodzina zaczęła się modlić w naszej intencji. Podczas modlitwy było bardzo ciężko, były dni, gdy nie potrafiłam się modlić, przerywałam odmawianie różańca, pojawiało się zwątpienie, złość i niemoc. Modlitwę ukończyłam tylko dzięki mężowi, który cały czas podtrzymywał mnie na duchu.
Po zakończeniu nowenny, w listopadzie, okazało się, że znowu jestem przy nadziei. Ogarnął nas ogromny strach, lęk i obawa przed tym, że los znowu nas tak okrutnie doświadczy. Postanowiliśmy, że przez całą ciążę będziemy nadal odmawiać nowennę w intencji narodzin zdrowego dziecka. Nie było łatwo – przez kolejnych dziewięć miesięcy czułam się fatalnie, prawie nie wychodziłam z domu, trzy razy leżałam w szpitalu, ponadto byłam w opłakanym stanie psychicznym, gdyż ze względu na prawidłowy rozwój dziecka, musiałam odstawić wszystkie leki, które do tej pory zażywałam. Każdy dzień był gehenną, cały czas płakałam, nie potrafiłam się cieszyć. W tych trudnych chwilach została nam tylko modlitwa i pełne zaufanie do Maryi. Ukochana Matka Boża nas wysłuchała i 9 lipca 2014 r. na świat przyszedł nasz ukochany, wyczekany i wymodlony synek, Wojtuś. Do końca życia będziemy za niego dziękować.
Teraz wiem, że trzeba ufać i wierzyć, mimo przeciwności losu, a jeśli będziemy prosić wytrwale, to łaski będą nam dane.

POMPEJAŃSKIE

RÓŻAŃCE

z kamieni szlachetnych

jedyne

w Polsce!

6
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
AnetaDorotaOlaaaKatarzynaMarek (adm.) Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

piękne świadectwo,o jakie leki brałaś że musiałaś je odstawić?

Marek (adm.)
Admin

Wojtuś jest na zdjęciu! 🙂

Aneta
Gość
Aneta

Cudny chłopak

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Łza w oku sie kręci…. Szczególnie ze wiem jak to jest wyczekiwać maleństwa, ktore sie nie chce pojawić. Chwalą Bogu…

Olaaa
Gość
Olaaa

Kasiu, piękne świadecwo. Ciesze się Waszym szczesciem, milosc do dziecka i radosc z codziennego patrzania na niego jest najwieksym szczesciem od losu. Zycze Wam wszystkeigo co najlepszego i mnostwo zdrowka dla Wojtusia;)

Dorota
Gość
Dorota

Jeden z najpiękniejszych komentarzy, popłakałam się. Życzę Wam by Wojtuś rósł na chwałę Boga i Maryji. A kiedyś byście cieszyli się z rodzeństwa dla niego. Ja pragnę dać rodzeństwo mojej córeczce (czworo ma w niebie) ale z medycznego punktu jest już to niemożliwe, lecz dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Dzieci to największy skarb od Boga. Pozdrawiam:) Jeszcze jedno, jest cudownym aniołkiem 🙂

Magnesy i ołtarzyki

z Matką Bożą

Pompejańską

%d bloggers like this: