Sabina: cudowne ocalenie

Dnia 1 stycznia 2014 r.rozpoczęłam modlitwę nowenna pompejańską za moją Mamę. Chciałam poprzez tą modlitwę wyrazić swoją miłość do niej i dziękczynienie za jej ofiarę życia dla mnie. Mama cieszyła się dość dobrym zdrowiem, pracowała…toteż moja intencja była bardzo ogólna. Każdego dnia prosiłam o błogosławieństwo dla mamy oddając matce Bożej każdą dziedzinę jej życia. W ciągu 27 dni miało miejsce pewne zdarzenie. Mama na skutek bólu nerki (choruje na kamicę nerkową)zemdlała w pracy. Lekarz zalecił wykonanie usg jamy brzusznej. Okazało się, że w ogonie trzustki, bezobjawowo, rozwinął się guz na ok. 4 cm. Można powiedzieć, że w przeciągu 27 dni Mama została cudownie zdiagnozowana. 20 lutego odbyła się operacja (została usunięta ponad połowa trzustki, sledziona i woreczek żółciowy), w ostatnim dniu nowenny Mama leżała już na sali pooperacyjnej. W czasie 54 dni nasze życie zmieniło się. Matka Boża postawiła na drodze Mamy wspaniałych lekarzy, którzy otoczyli ją fachową opieką medyczną. Wynik badania histopatologicznego był dobry, nowotwór łagodny – gruczolak drobnotorbielowaty. Bóg jeden wie, co stałoby się gdyby Mama nie została zdiagnozowana w porę. Jestem wdzięczna Matce Bożej, bo uważam, że uratowała życie.
Chwała Panu i chwała Matce Bożej,

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

3 myśli na temat „Sabina: cudowne ocalenie

  1. To prawda moje świadectwo jest 1 zawsze o co prosiłam otrzymałam wiara modlitwa czyni cuda:):):)nie jestem osoba łatwowierną dającą się”wkręcać” wprost przeciwnie twardo stąpam po ziemi ale w modlitwę wkręciłam się w pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdy odawiałam nowenne to jakbym fruwała nad ziemią Wiara modlitwa czynią cuda….”Proście a będzie Wam dane:):)….

  2. U mojej mamy podobnie przy rutynowym badaniu zdiagnozowano raka piersi……w miesiąc później była już po operacji oszczedzającej……..2 miesiące póżniej po leczeniu….radioterapia…węzły były czyste…w naszej rodzinie nigdy nie było raka u kobiet ani piersi, ani innych narządów „kobiecych”…to był szok….minęło już 2 lata nawrotu nie ma.co pół roku badania….nowennę odmawiałam 3 razy…..ten RAK pomógł także mi zaczęłam się badać….i jak trzeba będzie….ton też wygram:):)a różaniec już na codzień jest w moim życiu:)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!