Ania: Po 9 dniach nowenny zostałam wysłuchana

Nowennę pompejańską odmawiam po raz drugi. Pierwszy raz odmawiałam ją w intencji mojego zmarłego taty, po czym trochę zwątpiłam w jej "skuteczność" ponieważ liczyłam, że może mi się przyśni i powie, że jest już w niebie... Wiem, naiwne... Od dłuższego czasu szukałam pracy, dziesiątki wysłanych CV i ani jednego telefonu....
Read More

Anna: Bądź uwielbiona

Matko Najświętsza pragnę Ci podziękować za bezmiar Twoich łask Ty mnie podniosłaś z bagna mego grzechu nigdy ze mnie nie zrezygnowałaś. Dziękuję Ci Królowo Róźańcowa za pracę dla mojej córki,za moje zdrowie przebyte operację.Za ludzi których spotykam na swojej drodze ,spawy finansowe, za pokój serce to najpiękniejszy dar jaki otrzałam modląc się Nowenną Pompejańską.Kaźdego dnia doświadczam Twojej obecności Matko moja kochana.Bądź uwielbiona Królowo Nieba i Ziemi. 
Read More

Katarzyna: Wysłuchana prośba o poczęcie dziecka

Jestem w trakcie odmawiania mojej 10-tej Nowenny Pompejańskiej - intencje znajdują się zawsze same. O dziecko staraliśmy się z mężem od 2013 roku. Miałam cykle bezowulacyjne i z miesiąca na miesiąc oczekiwaliśmy dobrej nowiny. W tej intencji odmówiłam 2 nowenny. W grudniu 2014 roku okazało się, że jestem w ciąży....
Read More

Jolanta: wiele cudów

Kilka dni temu skończyłam odmawiać po raz szósty Nowennę Pompejańską. O tej pięknej modlitwie dowiedziałam się od koleżanki w momencie, w którym czekał mnie zabieg, a ja nie byłam w stanie zdecydować się na konkretnego lekarza, który miałby ten zabieg przeprowadzić. Dlatego też w tej intencji ofiarowałam tę modlitwę. Jakież...
Read More

Anonimowa: Nie wiem czy mogę kolejną Nowenną prosić Boga o …

Trzy dni po zakończeniu 3 Nowenny i dziewięć dni przed zakończeniem 4 (mówiłam dwie jednocześnie) zerwał ze mną. To była czwarta rocznica naszego poznania.
Read More

Karolina: O nawróceniu, miłości i radości

To nie będzie krótkie świadectwo, ponieważ tego jak Pan Bóg działa nie potrafię ująć w dziesięciu linijkach 😉
Moja przygoda z nowenną rozpoczęła się w grudniu ubiegłego roku. Zaczęłam ją odmawiać, podobnie jak wy, wtedy, gdy wszystko inne związane z moim problemem zawodziło. Jaki to był problem? Miałam ogromny kłopot z relacjami z ludźmi, każda znajomość mnie męczyła, nie potrafiłam „być sobą”, bardzo cierpiałam, narastała we mnie pustka i beznadzieja, byłam skrajnie skupiona na sobie i swojej, można powiedzieć – sercowej chorobie, która towarzyszyła mi od dzieciństwa i wzrastała z czasem.
W tej nowennie złożyłam całą moją nadzieję. W trakcie jej odmawiania beznadzieja i rozpacz malała, a ja, choć wiedziałam, że przemiana wymaga czasu, byłam spokojna o przyszłość. Ale moją zmorą był (i jeszcze jest w pewnym stopniu) perfekcjonizm. Może to wiele z Was zaskoczyć, ale odmówienie trzech części zajmowało mi niekiedy ponad dwie godziny. Ale wytrwałam. Cóż to była za ulga! Jednak szybko się przekonałam, że to nie wystarczy, bo po trzech tygodniach weszłam w ogromną rozpacz i pustkę, w biblijną „noc ciemną”, nie dostrzegałam żadnego promyczka światła, czułam się opuszczona nawet przez samego Boga. Zrozumiałam, że nowenna to nie jakieś zaklęcie, które rozwiąże mój problem od-tak. Potrzebna mi jest stała współpraca z Bogiem, jeśli rzeczywiście chcę otrzymać nowe życie. Zdałam sobie sprawę również z mojego egocentryzmu. Chwyciłam za różaniec, głównie dlatego, żeby otrzymać choć trochę nadziei, tak jak w poprzedniej nowennie. I faktycznie, noc się skończyła. Tym razem modliłam się o miłość bezinteresowną. W jej trakcie Bóg razem ze mną powrócił do mojego dzieciństwa i wskazał mi trzy najboleśniejsze rany, które sprawiły ból, który utrzymuje się przez lata. W tym brak miłości od ojca, która sprawiła, że odpowiedzi na to jaka jest moja wartość szukałam u płci przeciwnej. Wykorzystywałam ich do tego, by siebie postawić w lepszym świetle, co wiele razy zawodziło i bardzo bolało. Stąd moja uczuciowa rozwiązłość. Po 54 dniach od razu zaczęłam się modlić za ogromnym wstawiennictwem Maryi o nowe życie. Pragnęłam go jak niczego innego, stało się to celem mojego istnienia. Skończyłam pod koniec czerwca. Modląc się, zaczęłam rozmyślać o wierze. Doszłam do wniosku na podstawie moich doświadczeń, że żywa wiara jest łaską, człowiek sam z siebie PRAWDZIWIE nie uwierzy. I ja też chciałam uwierzyć, ale miałam wrażenie, że to taki jakby kosmos, zbyt piękne i odległe, by przydarzyło się zwykłemu człowiekowi jak ja. Ale nic z tych rzeczy, bo w poniedziałek w końcu udało mi się zaufać Jezusowi, oddać mu serce i nie spodziewałam się takiego czegoś. Uderzyła mnie miłość Boża, otoczyła mnie z każdej strony, nie mogłam opanować radości, pustka i beznadzieja odeszły w zapomnienie, bo Król przychodzi, aby mnie zbawić! Kocha mnie. Do szaleństwa. I Ciebie kocha tak samo 😉 Dzięki Jego Miłości wiem, że teraz wszystko zacznie się zmieniać, chociaż przez te pół roku miałam tylko nadzieję, a momentami bardzo mocno wątpiłam. Dziękuję ci Królowo Różańca Świętego z Pompejów! Wiem, że to Twoja zasługa. Cieszę się, że wyruszyłam z Tobą w drogę. Nigdy nie będę tego żałować! 😀

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

5 komentarzy do "Karolina: O nawróceniu, miłości i radości"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Ania
Gość

mnie nie zaskakuje perfekcjonizm to po prostu kolejne narzędzie złego ducha-u mnie też ten stan występuje, czasem też odmawiam 2 godziny. Odnośnie relacji, mamy pytanie: o jaką intencję się modliłaś i jak sformułowałaś prośbę? 🙂

Asia
Gość

Piękne, ja zaczęłam odmawiać Nowennę ale nie dałam rady, tylko trzy dni, nie miałam siły i jestem słaba, może ktoś się za mnie modlić o siłę o wiarę w łaskę uzdrowienia itp…w Jezusa Chrystusa…

Krycha
Gość
Krycha

Słowa wypowiedziane przez kobietę na stołówce dla bezdomnych: „Henryk, tylko Bóg może ci pomóc”, zmieniły wszystko. Długoletni alkoholik rozpoczął proces walki o nowe, lepsze życie. Polecam książkę „Bóg znalazł mnie na ulicy i co z tego wynikło? Historia nawróconego alkoholika”.

Karolina
Gość
Karolina

Do Ani: Maryjo, przez Twoje wstawiennictwo proszę Jezusa o nowe życie. Tyle 🙂

Swatch
Gość
Swatch

Książka „Bóg znalazł mnie na ulicy i co z tego wynikło? Historia nawróconego alkoholika” napawa nadzieją, pomaga uwierzyć we własne możliwości i w to, że nawet, gdy myślimy, że jesteśmy sami, Ktoś z góry daje nam znak, że jednak jest inaczej. Bóg dał autorowi wolność i pomógł mu w jego dalszej życiowej wędrówce.

Obrazki z nowenną pompejańską?