Anna: moja prośba nie została wysłuchana. Co teraz?

Modlitwa

Modliłam się w pewnej ważnej dla mnie intencji. Dziś jest 16 dzień i właśnie dowiedziałam się, że moja sprawa została rozpatrzona negatywnie.

Jest mi bardzo smutno. Byłam przekonana, że skoro modlę się i mam wiarę w pomyślne rozwiązanie mojej sprawy to wszystko się uda. Czy mam dokończyć nowennę? To już moja 4. Nie wiem czy jest sens, bo już wiadomo, że nic z tego nie będzie.

Póki co 3 pozostałe intencje też nie zakończyły się jeszcze pozytywnie. Mam kryzys i zaczynam wątpić czy nowenna rzeczywiście jest nie do odparcia. Mój przypadek pokazuje, że nie wszystko o co prosimy kończy się tak jak byśmy chcieli.

100 myśli na temat „Anna: moja prośba nie została wysłuchana. Co teraz?

  1. Tak,niezależanie od wszystkiego wytrwaj w nowennie do końca!Pamiętaj nawet jak Bóg spóżni się z łaskami to i tak zdąży na czas.Nie patrz na swój problem po ludzku,myśl że Bóg ma nieograniczoną moc sprawczą w Twojej sprawie i na pewno zadziała,ale masz rację -nie zawsze jest to zgodne z naszymi dokładnymi oczekiwaniami.Bóg ma swój plan wobec Ciebie,wystawia na próbę Twoją wiarę!Nie poddawaj się!:)

  2. Spokojnie, nie jesteś sama w takiej sytuacji. Co teraz? Nic. A co ma być? Albo będziesz się dalej modlić z nadzieją ze łaskawy Bog raczy wejrzeć na ciebie, albo dasz sobie spokój. Tyle.

  3. Ja też powinnam się poddać bo łaska o którą się modlę jeszcze nie została wysłuchana ale nie poddaję się. Pomyślałam tak samo jak pani Jola że Bóg albo się spóźni z łaskami albo ma inny plan wobec ciebie. Ja dalej walczę o tę łaskę o którą się modlę… jak nie ta łaska to inna ale wiem że zostanę wysłuchana. Przekonałam się zanim sięgnęłam po nowennę modliłam się o pewne sprawy i czuję się wysłuchiwana… i wiem że tak samo będzie w nowennie…

  4. Kochana, jeżeli Twoje prośby są zgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego i występują wbrew woli Bożej, to widzę to tak: albo Mateczka zabiega cały czas w Twojej sprawie, choć efektów nie widzisz, co oznacza, że się bluźni Mateczce i to jest zwykła pokusa, żeby odejść, albo to o co prosisz w perspektywie wieczności nie jest dla Ciebie tak dobre jak myślisz. U mnie po trzeciej Nowennie wysypało się całe zło, które sobie rosło całe wieki – ale tak działa też Nowenna, że ropiejące wrzody muszą się oczyścić i pycha ludzka musi się wylać, zdrady ludzkie ujawnić żeby się oczyścić. Z Nowenną nie ma żartów. Bywa, że Mateczka daje po dwóch tygodniach i wtedy ciężej jest mówić, bo już się otrzymało. Jeżeli ktoś mówi, odmów jedną nowennę to dostaniesz, to jest to pogaństwo. Modlić trzeba się całym sercem, wytrwale ale zawsze być pokornym-Jeżeli Twoja wola jest inna Panie, to nie tak jak ja, lecz tak jak Ty chcesz Panie.

  5. Moja prośba została zauważona juz drugiego dnia. Nie potraktowałem tego jednak, ze „to juz”. Mam wrażenie, nie nic nie dzieje sie natychmiast. Modlę sie drugi raz. Wiem, ze jeśli intencja idzie wbrew woli Pana, dostaniesz łaski znacznie większe, choć inne niż oczekujesz
    Nie wolno Ci zwatpic. Odpocznij, pozwól sobie na oddech. Wrócisz ze spokojem i siła.

  6. po to są kryzysy aby je pokonać zawierzyć siebie Bogu i przyjąć wszystko z pokorą…. to nie koncert życzeń, musisz myśleć że Bóg wie co dla Ciebie najlepsze, myślę że nie modlisz się tylko po to aby coś w zamian uzyskać przynajmniej nie powinno tak być, chociaż z Twojej wypowiedzi można tak sądzić… modlitwa to zawierzenie się Bogu, przyjęcie wszystkiego z pokorą….

  7. Wytrwaj dalej i się nie poddawaj! Ja też się modlę i mam cały czas lęki straszne, ale się zawierzam Bogu, chociaż ciężko to idzie wszystko, ale mam nadzieję, że to taka szkoła wytrwania, cierpliwości i pokory też, może po jakimś czasie to mi się również do czegoś przyda w intencji, w której się modlę…i nie tylko…

  8. Tak, czasem trzeba czekać, być cierpliwym, ale Bóg działa, tylko On wie lepiej od nas jak rozwiązać dany problem, w jakim czasie, tak, żeby dla wszystkich było najlepiej. Nie zawsze to co my chcemy jest dla nas dobre. Bóg wie lepiej… Polecam Księgę Jeremiasza 29,11

  9. Bóg spóźnia się 15 min. i zawsze zdąży… Pamiętaj często tego doświadczam. Nie poddawaj się…
    Jeśli Bóg odpowiada na Twoją modlitwę
    – wzmacnia Twoją wiarę.
    Jeśli Bóg zwleka z odpowiedzią
    – hartuje Twoją cierpliwość.
    Jeśli Twoja modlitwa pozostaje niewysłuchana
    – tzn. że Bóg ma dla Ciebie
    coś o wiele lepszego niż to, o co go prosisz.

  10. Pan Bóg to nie jest maszynka do spełniania naszych życzeń. Najważniejsze jest zaufanie i poddanie się jego woli. Ja odmówiłam dwie nowenny jak rozpadało się moje małżeństwo,a mąż oddalił się od Boga. Modliłam się o uratowanie małżeństwa i jego nawrócenie. Nie nastąpiło ani jedno, ani drugie, oddałam to wszystko Jezusowi prosząc by wyprowadził z tego dobro, by wypełniła się jego wola,a nie moja. Cała sytuacja była bardzo bolesna i dotkliwa.Dostałam tyle łask i opieki, że dzisiaj mimo walk na sali rozpraw i ciągle nie zakończonej sprawy rozwodowej, jestem w stanie normalnie rozmawiać ze swoim mężem bez nienawiści, złości i żalu. I tak zawierzając wiele innych istotnych spraw, kiedy na moje ludzkie oko sytuacja była beznadziejna, widziałam jak działa, że mnie nie opuszcza, pomaga i naprawdę kocha. Zawierzenie musi być szczere i z głębi serca i oczywiście wiara, nadzieja i miłość. JEZU UFAM TOBIE !

    • A ja sobie samej nie umiem wybaczyć, wciąż się obwiniam.Wybaczyłam mężowi zdradę , nasze małżeństwo się rozpada a ja wciąż obwiniam siebie, myślę co zrobiłam źle .A kochać kocham bardzo.

      • Módl się o dary, które pozwolą Ci pozbyć się obwiniania siebie. Musisz i sobie wybaczyć to podstawa, aby prośby były wysłuchane… Wybaczenie!!!

  11. ZAWSZE KOŃCZĘ I Z RADOŚCIĄ ODMAWIAM RÓŻANIEC, NAWET, GDY NIE JESTEM W STANIE ZAUWAŻYĆ W DANEJ CHWILI ŁASKI.POTEM OKAZUJE SIĘ ,ŻE MODLITWA JEST CUDEM, WIERZĘ NAWET, GDY NIE WIERZĘ.

  12. Droga Aniu! Jak bardzo Cię rozumiem.W zeszłym roku modliłam się o utrzymanie swego stanowiska pracy – w ostatnim dniu Nowenny otrzymałam wypowiedzenie. Nie porzuciłam jednak nadziei i rozpoczęłam kolejną Nowennę.Już po kilku dniach sprawy ułożyły się pomyślnie. W tym roku odmówiłam dwie Nowenny w intencji pracy i rozwiązania problemów związanych z moją sytuacją zawodową.Znowu grozi mi zwolnienie ,ale jestem w dwudziestym dniu części błagalnej i gorąco wierzę w moc różańca, choć to trudne, jestem w bardzo złym stanie psychicznym, ale nie porzucam modlitwy. Wszystkich Nowenn, które odmówiłam w intencji pracy już nie zliczę, chyba ok. 7- 8 . Ale godzę się z wolą Pana. „Jeżeli Pan domu swego nie zbuduje,daremno trudzą się Ci co go wznoszą „.Jeżeli ktoś mógłby pomodlić się w intencji człowieka, który będzie podejmował decyzję o moim zwolnieniu – będę wdzięczna.
    Pozdrawiam Cię Aneczko!

  13. Modlitwa to nie zaklęcie magiczne…Trzeba jasno sobie powiedzieć, że nie wszystkie intencje zanoszone nawet w nowennie pompejańskiej są wysłuchiwane. Modliłam się nowenną pompejańską 7 albo 8 razy a zostałam wysłuchana tylko 2…I co ? I nic. Z perspektywy czasu widzę, że ten scenariusz, który miał dla mnie Bóg był po prostu leszy…

  14. Można to na to spojrzeć z innej perspektywy. Np zobacz może inne dostałaś łaski.Ja np zauważyłem,że nawet jeśli nie zostałem wysłuchany chociaż myślę,że zostałem to myślę,ze dostałem inne łaski o które nawet nie prosiłem. NA pewno zostałaś wysłuchana 🙂

  15. w momencie, gdy zaczęłam dziękować Maryi, nie tylko słowami Nowenny oraz Panu Bogu, zauważyłam, że otrzymuję jeszcze więcej, a w momencie moich wątpliwości co do wiary, jak również czy zostanę wysłuchana, lekiem była i jest właśnie modlitwa dziękczynna oraz uwielbienia, czasem swoimi słowami. nawet gdy wydaje mi się, że niczego nie otrzymałam, chociażby za to, że wstałam, jestem zdrowa, itp. za te małe rzeczy….
    można swoimi słowami tak się modlić, albo są specjalne modlitwy np. na http://www.adonai.pl, Psalmy, Pismo Św.,
    polecam też Msze Św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie

  16. Hmmm… właśnie z powodu zwątpienia zacząłem przeglądać te świadectwa ciekawy, czy to jest tak, że wszyscy zadowoleni piszą, a Ci, którzy nie zostali wysłuchani po prostu cichą łkają w kącie – i stąd ten hurraoptymizm co do tej nowenny. I natknąłem się na Twój wpis.

    Co robić? Nie wiem :(. A kilka nowenn mam „za sobą”. Jedna może wysłuchana. Inne … no cóż, nie bardzo. I nikt mi nie umie wmówić, że skoro modliłem się o czyjeś zdrowie, a to się jeszcze pogorszyło, to zostałem wysłuchany, że nie po ludzku itd… Po ludzku, to ja wątpię.

    Jedna była wysłuchana. Modliłem się poprzednią o konkretną rzecz, potem już po braku „sukcesu” zacząłem bardziej ogólnie, tzn. najpierw w stylu „chcę to”, a potem już „tylko”, żebym nie cierpiał.
    Przestałem cierpieć, nie mogę powiedzieć.

    Ciężko cierpiącym zrozumieć, że „Bóg wie lepiej”, „na pewno i tak będzie dobrze” itd. I ja to rozumiem.

    Co masz robić? Czy dokończyć? A co czujesz bardzie? Może skończ, chociażby po to, żebyś potem nie żałowała i rozmyślałam „a może gdybym wtedy jednak skończyła…”.

  17. To była moja ostatnia deska ratunku…ksiądz powiedziałam „w sprawach beznadziejnych pozostaje nowenna pompejańska” kończę odmawiać drugą w tej samej sprawie i nawet nie widzę swiatełka w tunelu.Proszę o potomstwo…odmawiając pierwszą nie mogłam uwierzyć że tak szybko zostałam wysłuchana…poroniłam…Ponad dwa lata starań lekarze twierdzą,że wszystko ok i co…wszyscy dookoła mają dzieci tylko mnie za coś Bók karze?Psychicznie jestem wykończona…brak nadziei i wiary na lepsze jutro…dlaczego właśnie mnie Bóg wybrał?

    • Nie chcę Ci robić nadziei , ani zamieszania w głowie , ale pod koniec czerwca , jeśli nic nie wypadnie jadę do Ziemi Świętej na pielgrzymkę . Mam kupić koleżance pył z Groty Mlecznej , ktory pomaga kobietom starającym się o potomstwo . Jeśli chcesz mogę Ci podesłać . Dodatkowo jako ciekawostkę powiem , że gdy w tamtym roku miałem okazję być pierwszy raz w Ziemi Świętej nakupiłem różnych pamiątek i między innymi obrazki przedstawiające Matkę Bożą Karmiąca . Dałem to koledze , bo mówił , że od dwóch lat żona nie może zajść w ciąże . Miesiąc póxniej zadzwonili do mnie , że właśnie wrócili od lekarza i dowiedziała się , że jest od miesiąca w ciązy 🙂 Włąsnie niedługo będzie rodzić . .. a co do pyłu koleżanka która mnie prosiła dała wcześniej swojej znajomej i ta również jest w ciąży , termin na jesień 🙂 Jak jesteś zainteresowana to podaj emaila

      • Ejże, wszystko fajnie. Józef szanuję Cię, ale te sprawy to jak jakieś zabobony, gażety. nawet nie podoba mi się to…

        • Te zabobony , gadżety sprzedaja Franciszkanie , ten ciemnogród kwitnie w najlepsze a najlepsze gdybyś mogła zobaczyć to pomieszczenie gdzie sprzedają ten pył . całe ściany wytapetowane świadectwami ze zdjęciami dzieci , wyniki z badań lekarskich kobiet , które według lekarzy nie powinny urodzić a pod spodem zdjęcie dziecka . Jest wiele świadectw z Polski ale masz rację , trzeba tym ludziom powiedzieć że są zacofani , W ogóle po co odmawiać NP , przecież jak koraliki mogą zrobić dziecko? . Łatwiej będzie pomodlić się do ministra zdrowia , w końcu można przynajmniej z chłopem pogadać , wysłac mu emaila a nie z jakimś wytworem wyobraźni . Amen

          • NP to modlitwa, która każdy może odmawiać. To jest sprawiedliwe w jakiś sposób. Oczywiście, jeśji w ogóle sie o niej dowie. Ja się dowiedziałam przypadkiem i mogę tylko powiedzieć, że przy całym tym co zawsze mi gadali wierzący, żeby chodzić na msze, żeby się spowiadać, żeby odmawiać różaniec to w końcu jedynie ta NP właśnie sprawia ze jakoś idzie mi modlitwa i mam nadzieję zbliżanie się do Boga.
            natomiast tamte sprawy to już wybacz, nie chodzi mi o żadne zacofanie, tylko o wyraźną niesprawiedliwość. Bo co, jeden tam może pojechać a drugi z różnych przyczyn nie. Komuś ktoś przywiezie a drugiemu co nikogo nie zna nie. nie, no wybacz, tak nie może być. Ja dziękuję za taką „przepychankę” do Boga. Doświadczyłam kiedyś lepszych i gorszych wśród ludzi oazowych. tam to dopiero były przepychanki, nawet jak ktoś lepsze miał mówienie językami, albo spowiedź taka cudowna, że aż ksiądz się zdziwił. to mi właśnie się kojarzy z tymi lepszymi i gorszymi itp.

            • Na szczyt prowadzi wiele dróg , nie każdy idzie łagodnym szlakiem . W życiu nie ma równości , to co piszesz z automatu dyskwalifikuje jakiekolwiek pielgrzymki . Po co ludzie podróżują do różnych miejsc związanych z kultem chrześcijaństwa ?? Myslę , żeby naładować akumulatory . Nie każdy ma taką siłę woli , by twardo stać przy swojej wierze . Jest to normalne w każdej religii . We wszystkich wspólnotach ludzie pielgrzymują . Tak było zawsze i tak zapewne będzie . Ludzie wierzą , że jak pokonają jakiś trud , czegoś się wyrzekną to prędzej otrzymają łaskę . Pierwszą z tych łask będzie zawsze wiara , że otrzymają następne . Można się śmiać z wody z Lurt , w końcu taka sama płynie w kranie , Można się śmiać z próśb napisanych na kartce papieru i wsadzonych w Ścianę Płaczu . Na chłodno analizując to faktycznie nie ma sensu . Na chłodno mozna również analizowac miłość kobiety do mężczyzny , miłość matki do dziecka . Przecież to nic innego jak tylko procesy fizykochemiczne zachodzące w naszym mózgu . Wszystko można łatwo wyjaśnić . Wtedy można coś zamknąć w jakieś ramki i uznać , że to się mieści w normie a to już nie , czyli odrzucamy .

              Matematycznie można wyliczyć prawdopodobieństwo że pojechałem na wycieczkę , na którą nie chciałem jechać , że nawróciłem się , chociaż przez 20 lat okazje były i jakoś nie wychodziło , że kolega mówi mi o problemach żony z zajściem w ciąże , że następnego dnia odwiedzam ich i daję prezenciki ( gadżety ) , że miesiąc później dzwonią do mnie , że będzie dziecko , że to wszystko stało się akurat teraz , chociaż od dwóch lat starali się o dziecko .

              Może ta nasza modlitwa to nic innego jak wprawianie mózgu w rytm fal Theta i wtedy uwalniają się jakies pokłady samouzdrowienia organizmu , co zaprzecza potrzebie wierzenia w Boga . Wystarczy , że będziemy myśleć intensywnie o np. ministrze zdrowia i mózg nasz wejdzie w stan Theta a następnego dnia będziemy zdrowi ? czyżby to ni było cudowne i sprawiedliwe ??

              Nasze życie nie jest równe a przez to nie jest sprawiedliwe , tak było zawsze i tak bedzie .

          • Zaufajcie po prostu Maryi Matce Jezusa a czy to pompejska, czy z Czestochowy to i tak jest tylko jedna.Mi jest wstyd tylko prosic i prosic, dziekuje Matce Najswietszej za to co mam i za kazdy dzien.

    • Gasnąca Nadziejo – bądź Niegasnącą Nadzieją

      CHRZEST DZIECI NIENARODZONYCH

      Wierzę w Boga Ojca…
      (pokropić wodą święconą we wszystkich kierunkach)
      Wy wszystkie, które we dnie i w nocy urodziłyście się martwe i jeszcze się martwe urodzicie, wy wszystkie, które zostałyście zabite w łonie matek i jeszcze zabite będziecie, wszystkie które urodzone zmarłyście bez Chrztu Świętego i jeszcze umrzecie, abyście otrzymały życie wieczne przez Jezusa Chrystusa Pana naszego Amen.
      Maryjo, Józefie, Janie……..(podać imiona) ja was, według imion, które Pan Bóg w Swej łaskawości wam da, chrzczę:
      W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

      Modlitwa
      Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najdroższą Krew Chrystusa, przez Najświętsze Serce Jezusa i Maryi dla otrzymania darów Ducha Św. dla ratowania dusz i nienarodzonych dzieci. Drogi Zbawicielu, daj im Imiona Twoich Świętych i zmyj Twoją Krwią brud grzechu pierworodnego, by mogły razem z Tobą radować się wieczną chwałą w Niebie i na wieki cześć Ci oddawać. Amen.
      Przez Twoją dziewiczą czystość, O Maryjo, ratuj dusze, które obrażają Twoje Niepokalane Serce. Amen.
      Copyright © Modlitewnik.com.pl – all rights reserved.

      • MOŻE SIĘ KOMUŚ PRZYDA – ZBLIŻA SIĘ PAŹDZIERNIK – MIESIĄC RÓŻAŃCA ŚW.

        3 CZĘŚCI ( RADOSNA, BOLESNA, CHWALEBNA) RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO.

        1. T. R. ” ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE”

        Oto Niebo się otwiera-
        Bóg posyła Gabriela:
        do Najświętszej idź Dziewicy,
        mów Jej słowa Tajemnicy !

        Maryja na zwiastowanie
        odpowiada : „Niech się stanie”.
        Wtedy Duch Święty zstępuje
        i w Jej sercu zamieszkuje.

        Dobry Bóg posyła Syna,
        co w Maryi żyć zaczyna.
        Nigdy nie będziemy sami:
        Bóg zamieszkał między nami !

        O Maryjo, o to proszę:
        niech Jezusa w sercu noszę.
        Pomóż mi się przygotować,
        by w Komunii Go przyjmować.

        2. T. R. „NAWIEDZENIE ŚWIĘTEJ ELŻBIETY”

        Druga Matka – to Elżbieta.
        Chociaż stara to kobieta,
        z niej Jan Chrzciciel się narodzi –
        mówił Anioł, gdy odchodził.

        Gdy Maryja usłyszała,
        w długą podróż się wybrała,
        bo nie może zostać w domu,
        kiedy krewnej trzeba pomóc.

        A Elżbieta już od proga
        woła: „Idzie Matka Boga !”
        Maryja jest rozśpiewana:
        „Wielbi dusza moja Pana”.

        O Maryjo, w szkole, w pracy, w domu
        nieraz komuś trzeba pomóc.
        Nie z niechęcią ani złością,
        ale zrobię to z radością!

        3. T. R. ” NARODZENIE SIĘ PANA JEZUSA W STAJENCE BETLEJEMSKIEJ”

        Dziwne światło w nocy budzi
        z Betlejemu dobrych ludzi.
        Biegną wszyscy do stajenki
        do Jezusa i Panienki.

        To dla królów są pałace,
        a Król Nieba z zimna płacze ?
        Co się stało, Panie, Tobie,
        że w tym lichym leżysz żłobie ?

        My to wam wytłumaczymy :
        Jezus chce być z ubogimi.
        Milsze są Mu dary nasze,
        niż bogactwo i pałace.

        Jakie dary ? Dobre czyny.
        Jak się Jezus cieszy nimi !
        Dziecię rączki swe wyciąga,
        dary moje niech ogląda.

        4. T. R. ” OFIAROWANIE PANA JEZUSA W ŚWIATYNI”

        Co ten widok przypomina ?
        Dokąd idzie ta Rodzina ?
        Dokąd niesie małe Dziecię ?
        Do świątyni idą przecież.

        Chociaż jeszcze chrztu nie było,
        jest dla Boga rzeczą miłą,
        że, jak każe Prawo Stare,
        Dziecko niosą na ofiarę.

        Radość starca Symeona,
        który bierze Je w ramiona,
        wielka jest, bo w Nim poznaje
        Tego, co zbawienie daje.

        Wielka radość Ojca w Niebie,
        Kiedy widzi dziecko, Ciebie,
        jak z rodziną swoją pięknie
        do kościoła chodzi chętnie.

        5. T. R. ” ZNALEZIENIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI MIĘDZY MĘDRCAMI I UCZONYMI”

        Jezus został po kryjomu
        w Ojca swego świętym domu.
        W święta przyszedł tutaj właśnie.
        A miał wtedy lat dwanaście.

        Nie chciał Rodziców zasmucić,
        ale wszystkich chciał pouczyć,
        że się doczekała ziemia
        czasu swojego zbawienia.

        Pamiętaj, Józefie święty,
        że ten Jezus z nieba wzięty,
        Choć ” tatusiem ” zwie On Ciebie,
        jednak Jego Ojciec w niebie.

        Spraw, Józefie i Maryjo,
        niech rodzice w szczęściu żyją.
        Niech w ich oczach radość świeci,
        gdy posłuszne są ich dzieci !

        1. T. B. ” MODLITWA PANA JEZUSA W OGRÓJCU”

        Po Ostatniej już Wieczerzy…
        Jezu, Ty w ogrodzie leżysz ?
        Ojca z nieba w męce wołasz.
        Krwawy pot Ci spływa z czoła !

        Anioł siły Ci dodaje,
        więc odważnie z ziemi wstajesz.
        Budzisz uczniów, co zasnęli
        i o Tobie zapomnieli.

        Rzekłeś Ojcu : Niech się stanie.
        Wola Twoja – święta dla mnie.
        Za nieposłuszeństwo ludzi
        chcę Ci z krzyża wynagrodzić.

        Szukam swoich przyjemności,
        obowiązek mnie tak złości…
        Jezu, daj mi siłę z nieba,
        żebym robił to, co trzeba.

        2. T.B. „BICZOWANIE PANA JEZUSA”

        Z ubrania Cię rozebrali
        i do słupa przywiązali.
        Biją Cię, Jezu, biczami,
        Krew Twa płynie strumieniami.

        Ciało bicze rozdzierają,
        duszy także ból zadają,
        bo wstydliwość Twą zranili
        ci, co Ciebie obnażyli.

        To za grzechy nieczystości
        drą Ci ciało aż do kości;
        za złe filmy, myśli, słowa
        zwisa Ci z omdlenia głowa.

        Jezu, nie chcę Cię biczować,
        ale czystość chcę zachować;
        i w uczynkach, i w myśleniu,
        w każdym słowie i spojrzeniu.

        3. T. B. „KORONOWANIE CIERNIEM PANA JEZUSA”

        Mało jeszcze Twego bólu…
        Krzyczą : Ty żydowski królu !
        Piękną damy Ci koronę !
        Berło, szaty też czerwone !

        Ranią Cię kolce cierniowe,
        krew zalewa całą głowę.
        Oni biją, wyśmiewają,
        jako berło kij Ci dają.

        To ciernie niecierpliwości,
        zemsty, kłótni i wrogości,
        ciernie braku przebaczenia
        zadają Ci te cierpienia !

        Gdy mnie zbiją, zdenerwują,
        wyśmieją, albo oplują,
        a ja będę chciał się zemścić –
        wspomnę Ciebie, schowam pięści. zwiń

        4. T. B. ” DROGA KRZYŻOWA PANA JEZUSA NA GOLGOTĘ”

        Na kamieniach, w kurzu drogi
        poranione Twoje nogi
        zostawiają krwawe ślady.
        Prawie iść nie dajesz rady.

        Lecz nie tylko silne ręce
        mogą przynieść ulgę w męce:
        Mama wspiera Cię w cierpieniu,
        wielka miłość w Jej spojrzeniu !

        Szymon niesie krzyż ze złością,
        potem jednak już z litością;
        Weronika twarz ociera,
        krew i kurz z niej czule zbiera.

        I ja, Jezu, chcę Ci pomóc,
        gdy cierpisz w szpitalu, w domu,
        w tym, kto stary, chory, słaby,
        kto sam sobie nie da rady.

        3. T. B. ” ŚMIERĆ PANA JEZUSA NA KRZYŻU”

        Już wbijają, Jezu drogi,
        gwoździe w Twoje ręce, nogi,
        krew na ziemię z krzyża spływa,
        z grzechów strasznych ją obmywa.

        Już ostatnia to godzina…
        Żegna Mama swego Syna.
        Jezus rzekł na pożegnanie:
        Jan, Twój syn, z Tobą zostanie.

        Słowa te Cię nie pocieszą:
        Będziesz Matką tych, co grzeszą !
        Za nas to Twój Syn umiera,
        śmierć go z ramion Twych zabiera !

        Już nie chcemy więcej grzeszyć,
        lecz dobrym życiem pocieszyć
        za nas Ukrzyżowanego
        i Maryję, Matkę Jego.

        1. T. CH. ” ZMARTWYCHWTANIE PANA JEZUSA”

        Wszyscy płaczą po pogrzebie,
        bo kochali, Jezu, Ciebie.
        Nagle widzą Cię : zmarłego,
        a od nowa żyjącego !

        Ziemia pełna jest radości !
        W sercach wszystkich pokój gości !
        Śpiewać każde chce stworzenie :
        Alleluja ! Odkupienie !

        Rany Jego dotykajcie
        i słów Jego posłuchajcie !
        To sam Jezus, to nie zjawa !
        On je z nami i rozmawia !

        Modlę się za tych, co płaczą,
        że swych zmarłych nie zobaczą.
        Zamiast płakać – ufać trzeba,
        bo śmierć bramą jest do Nieba !

        2. T. CH. ” WNIEBOWSTĄPIENIE PANA JEZUSA”

        Na górze wielkie zebranie,
        bo żegnają Ciebie, Panie…
        Idziesz już do Ojca Swego
        przysłać nam Ducha Świętego.

        A uczniowie tu zostają.
        Niech o Tobie nauczają,
        aby wszyscy uwierzyli,
        aby wszyscy się ochrzcili.

        Ty unosisz się do góry.
        Zakrywają Cię już chmury.
        Wszyscy stoją nieruchomo
        z głową w górę uniesioną.

        Choćbyś ukrył się przede mną,
        i tak, Jezu, jesteś ze mną !
        A w kościele w Świętym Chlebie
        chcesz mi dać samego Siebie.

        3. T . CH. „ZESŁANIE DUCHA ŚWIETEGO”

        Ludzie biegną w stronę domu,
        gdzie uczniowie po kryjomu
        w Wieczerniku się zamknęli
        w dzień pamiętnej tej Niedzieli.

        Wicher wpada ze skowytem,
        wielki Ogień pod sufitem,
        każdy pełen jest radości,
        bo najmilszy przyszedł z Gości !

        To Duch Święty ich zapala,
        drzwi otworzyć nie pozwala :
        o Jezusie nauczajcie
        i chrztu ludziom udzielajcie !

        Duchem Świętym napełniony
        jest już każdy, kto ochrzczony,
        Jego się żołnierzem stanie
        ten, kto przyjmie Bierzmowanie.

        4. T. CH. ” WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY”

        Maryjo Niepokalana,
        Tyś od śmierci zachowana !
        Tak gorąco się modliłaś,
        tak za Bogiem zatęskniłaś,

        że Twa dusza zachwycona
        jest do nieba przeniesiona !
        Chociaż ciało tu zostaje,
        znaku życia już nie daje…

        Syn Twój wyszedł z Aniołami,
        co witali Cię pieśniami,
        Ojciec mówił, że Cię trzeba
        z duszą, ciałem, wziąć do Nieba !

        Ja pomyślę, tak po cichu :
        jestem bez wielkiego grzechu ?
        Moja śmierć więc będzie piękna :
        Matko, zbudzę się w Twych rękach !

        5. T. CH. ” UKORONOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY NA KRÓLOWĄ NIEBA I ZIEMI ORAZ CHWAŁA APOSTOŁÓW I ŚWIĘTYCH W NIEBIE”

        Z Tobą, Boże, jest Maryja,
        co swym płaszczem świat owija.
        Każdy o Niej dziś pamięta:
        i rośliny, i zwierzęta.

        Aniołowie też, co w Niebie
        zawsze są tak blisko Ciebie,
        Ją Królową nazywają,
        z Nią szatana zwyciężają.

        W tym nic niezrozumiałego.
        Każde dziecko wie, dlaczego:
        Matką jest Bożego Syna,
        On – nad wszystkim władzę trzyma.

        O Królowo Ziemi, Nieba,
        jak Cię bardzo kochać trzeba !
        Ty dobrocią jesteś samą,
        Ty dla wszystkich jesteś …. MAMĄ !

  18. A dlaczego wybrał mnie????Jestem kaleką od urodzenia,mam genetyczną chorobę oczu,prawie nie widzę!!!!!Masz dobry wzrok????To ci zazdroszczę !!!To ciesz się z tego,że widzisz!!!Bogu DZIĘKUJ za DAR ZDROWIA!!!!I przestań narzekac,tylko oddaj się Matce Pompejańskiej ,ale z wiarą i ufnością,i mow:Panie!
    Nie moja,ale TWOJA WOLA niech mi się stanie!!!Powodzenia.

  19. Czy dokończyć ? oczywiście ja modlę się NP od kwietnia 2013o ratunek dla mojego syna sprawa jest tragiczna, myślałam że jest już lepiej ale okazało się że jestem w punkcie wyjścia, już nie wiem która jest to NP jedną kończę zaczynam następną a od 8 maja dołączyłam TAJEMNICE SZCZĘŚCIA nie wiem czy mi się uda cały rok nie opuścić ale muszę się modlić bo tylko BÓG może ocalić mojego syna , chyba nie jestem godna wysłuchania moich modlitw ale i tak będę trwać w NP także nie zważaj na nic módl się dalej

  20. Sluchajcie, ja pierwsze nowenny mówiłam w swoich sprawach. dwie. Trzecią w sprawie osoby z rodziny. Teraz czwartą za osobę w ciężkim stanie duchowym i obcą dla mnie. Być może dlatego podchodzę do tej 4 jakoś „luźniej”. Bynajmniej nie żebym olewała, żeby mi nie zależało, bo to bez sensu, ale wcześniej nie znałam tego stanu rozluźnienia w modlitwie, kiedy intencja jest taka właśnie nieco daleka. Pragnę dobra dla tej osoby, chcę żeby się zmieniła, żeby miała spokój ducha, jednak przy własnych intencjach chyba upieramy się tylko gapimy wokoło czy już nam cos się spełniło. Otóż dzięki temu stanowi jak to sama nazwałam „nie ciśniętej” modlitwy, tylko modlitwy w gogóle, zauwazyłam i dopiero zrozumiałam jej słowa.
    ludzie, przecież tekst NP to „..jako nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich.. miał być przez ciebie opuszczony”. W zasadzie w całej modlitwie nie ma nic o jakimś spełnianiu prośby. Owszem jest „wysłuchaj mnie”, ale bardzie, że Matka Boza ma nam okazać Łaskę, ma być z nami, nie opuścić nas.
    Cóż, to jest chyba wszystko. zakładam więc, że jak ma nas nie opuścić, oddajemy się w opiekę a też osoby za które się modlimy, to tak jest. Zapewne prosby są więc brane pod uwagę, rozpatrywane tak, jak bedzie najlepiej pod kątem tej właśnie opieki nas obejmującej.
    zakładam też, że ta opieka nie znika i nie mam po co wiecznie powtarzać NP w tej samej intencji. 🙂

    • „Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony” – ja to rozumiem w ten sposób, że ‚wzywamy pomocy” – czyli prosimy o coś, oczekujemy rozwiązania jakiegoś problemu, czegoś nam brakuje, coś nas boli – wzywamy pomocy to takie uogólnienie. a ” nie słyszano, aby ktokolwiek miał być przez Ciebie opuszczony” to nic innego jak obietnica, że Maryja zadziała w tej sprawie, nie zostawi nas, czyli zaopiekuje się tym i odda Swemu Synowi, rozumiem to tak, że nie zostaniemy opuszczeni w tej konkretnej sprawie (nie bez powodu NP odmawia się tylko w jednej intencji) a skoro ta sprawą zaopiekuje się Maryja to powinniśmy mieć ufność, że znajdzie najlepsze rozwiązanie, niekoniecznie zgodne z naszym wyobrażeniem. Ja też jeszcze czekam na jakąś odpowiedz w mojej sprawie z NP….jak na razie jest bez zmian, nie zmieniło się nic, ani po mojemu, ani nie znalazło się inne rozwiązanie. Ale wiem, że to nie jest maszyna na żetony, to że wrzuciłam pieniądz nie znaczy, że zaraz mi wyskoczy niespodzianka, więc czekam i wierzę że doczekam się rozwiązania i Tobie także życzę cierpliwości i ufności 🙂

  21. Kiedyś wysłuchałam kazania bardzo popularnego w Polsce księdza, powiedział że Bóg bardzo nie lubi wtrącać się w naturalną kolej rzeczy, to co się wokół nas dzieje – po prostu się dzieje i już, trudności kłopoty, choroby, kataklizmy itd.. to naturalna kolej rzeczy, Bóg nie ma nic do tego, to się działo zawsze i dziać się będzie, my mamy wolną wolę i Bóg to szanuje, nie ingeruje w nasze decyzje, modlitwa zatem nie działa jak spełnianie próśb, więc jak się modlić? Modlić się możemy jedynie o siłę która pomoże nam przetrwać trudności, nic więcej. Nie jest to wcale pocieszające, ja pomimo tego też się modlę NP, już 4-tą odmawiam, bardzo ważna intencja nie spełniła się, moja bezradność i rozpacz sięgają dna, nie wiem co robić, ciągle płaczę, wydaje mi się że wariuję, jestem w bardzo ciężkiej sytuacji po ludzku bez wyjścia, tylko się modlę i nic…

    • Bóg nie lubi się wtrącać np. w choroby? Hmm, no dziwne, dziwne. Jak zatem wytłumaczyć wszelakie uzdrowienia z nowotworów i innych chorób. Na mszach o uzdrowienie ludzie wstają z wózków. Nawet w objawieniach Maryja wyraźnie powiedziała: ”modlitwą i postem można zatrzymać wojny, kataklizmy”. Z całym uszanowaniem dla dorobku intelektualnego księży, ale trzeba wierzyć Bogu, bo z tego, co zauważyłam zdarza się tak, że ilu księży, tyle opinii i nie wiadomo komu wierzyć. Znaczy wiadomo, że Bogu, ale mam na myśli ludzi. To jednak tylko moje skromne zdanie. 🙂 Czasem trzeba zastosować pewien krytycyzm nawet wobec haseł głoszonych przez księży. Zatem po co w ogóle się modlić? Najlepiej wcale, bo Bóg nie lubi się wtrącać. Te słowa przedstawiają Boga jako nic nierobiącego, który tylko patrzy jak się męczymy na tym ziemskim padole, lecz nie raczy pomóc. W te słowa na pewno nie uwierzę i nie zgadzam się z nimi. Bóg jest wszechmogący, pomaga, ale czasem trzeba poczekać na efekty.

    • „Bóg bardzo nie lubi wtrącać się ” – na siłę jak człowiek się zapiera to pewnie się nie wtrąca, ale w Piśmie Świętym wyraźnie jest napisane, że kto prosi ten dostaje, kto szuka ten znajduje, że nawet nasze włosy na głowie są policzone i Bóg się o nas troszczy, że jak będziemy się troszczyć o Królestwo Boże to Bóg da nam co potrzeba do życia ziemskiego itp. Ja bardziej wierzę w Pismo Święte niż w to co jakiś ksiądz mówi na kazaniu…być może się nie przygotował.
      A tak po ludzku to strasznie irytuje mnie jak ktoś wygłasza tezy że Bóg czegoś nie lubi, albo że czegoś nie może spełnić, że czegoś nie robi, że takich i takich próśb nie wysłuchuje itp. Skąd macie taką wiedzę? Skąd możecie wiedzieć co Bóg może a czego nie? Co lubi a czego nie? Co wysłuchuje a czego nie wysłuchuje? Uważacie, że tak dobrze znacie Boga i Jego możliwości ? To gratuluję, bo ja do dziś nie mogę nawet pojąć jak to jest że są 3 osoby w 1 a życie wieczne jest nieskończone…mój ułomny rozum nie może pewnych rzeczy zrozumieć, a inni ludzie nawet wiedzą co Bóg lubi i co może…. Pewne jest że może wszystko – odsyłam do Pisma Świętego – tam jest wyraźnie napisany, że jest Wszechmocny i Wszechmogący, choć też na mój ułomny rozum nie potrafię sobie tego wyobrazić.

      • Tak Oliwio, ja też wierzę Pismu Świętemu, a nie jakimś herezjom. To tylko za przeproszeniem wodę z mózgu robi, czasem warto podejść krytycznie do pewnych spraw.

      • I bardzo ważne i pokrzepiające jest to, co można wywnioskować z Księgi Rodzaju, że jest Bogiem Dobrym – bo stworzył wszystko, co było dobre.
        Skoro więc coś nam się nie spełnia, to możemy sądzić, że jeszcze na to nie zasłużyliśmy i modlić się dalej, albo powierzyć się Bogu ufając, że da nam podpowiedź o co innego się modlić, albo z braku pomysłu, modlić się tylko o to by być narzędziem w rękach Boga i by umieć wypełniać Bożą wolę bez sprzeciwu z naszej ludzkiej – niedoskonałej, nieogarniającej mądrości Boskiej – strony.

  22. To nie są herezje, te kazania są rozpowszechniane przez rożne media w całej Polsce, to super ksiądz i pięknie mówi, istoty Boga nie pojmiemy ludzkim rozumem bo On istnieje w innym wymiarze, myślę tylko że modlitwa może nam dać siłę do pokonania trudności, nie spełnia każdej prośby, a my ciągle poszukujemy, zadajemy pytania, taka nasza ludzka natura.

    • Co to za ksiądz i gdzie znajdę te kazania ? Skąd On posiada wiedzę (na jakiej podstawie wywnioskował? z jakiej książki wyczytał? ), że Bóg nie lubi się wtrącać w nasze życie i nie obchodzą go ludzkie choroby i kataklizmy ? Gdzie można posiąść wiedzę na temat co lubi Bóg wysłuchiwać a co nie?

    • Dobrze, nie słyszałam tego kazania, więc nie wiem. Musiałabym przesłuchać, bo słowa nie oddadzą w pełni treści. 🙂 Wiem jedno: Boga można prosić o wszystko, co potrzebne do zbawienia i raczej nie kategoryzuje On próśb na takie, gdzie się nie wtrąca i gdzie się wtrąca. To po co modlić się o scalenie rozpadającego małżeństwa? Albo o powrót ukochanej osoby? Albo o nawrócenie? Po co, skoro Bóg może pomyśleć: ”a co tam, nie wtrącę się w małżeństwo, bo zdrady, opuszczanie przez mężów/żony to normalna kolej rzeczy- są szczęśliwe małżeństwa i te nieszczęśliwe”. ”Nie przemienię serca, nie będę ingerował w sprawie czyjegoś nawrócenia- ma wolną wolę, Kościoły są, PŚ powszechne- co wybierze, to będzie miał, a jak nie to na potępienie”. Przecież to absurd. Przepraszam, ale nie zgadzam się z tym. Bóg może wszystko, a my nie podwarzajmy tego i nie szufladkujmy próśb. A tak w ogóle- chyba nawet ksiądz nie zgłębił do końca tajemnicy mocy bożej, bo ON jest tajemnicą. Warto tylko zadać pytanie: po co są te wszystkie modlitwy, jest ich naprawdę wiele. P. Jezus objawiał się świętym- jaką wartość ma więc modlitwa w świetle tych kazań? Czy w ogóle ma jakąś? Bo wg mnie nie, bo przecież Bóg się nie wtrąca. 🙂

      • Przecież początki Nowenny Pompejańskiej wywodzą się z tego, że ciężko chora Natina modliła się i prosiła o zdrowie i ukazała jej się Matka Boża i „dała receptę” na Nowennę Pompejańską i w ostatni dzień części błagalnej wyzdrowiała – to w takim skrócie, ale pokazuje to, że cierpienie i choroby nie jest Bogu obojętne i że jeśli prosimy Boga o pomoc to może „sie wtrącić” i możemy odzyskać zdrowie. Mało na tej stronie świadectw o tym jak ustąpiły dolegliwości, poprawiły się wyniki badań, znikły guzy nowotworowe, została wyleczona bezpłodność… jak wobec tego można pisać, że Bóg nie wtrąca się w ludzkie choroby i kataklizmy.

    • To o czym napisałaś podpada pod deizm – Bóg stworzył świat ale się nim nie interesuje, nie wtrąca… Może ten ksiądz jest wyznawcą tego filozoficznego poglądu ale nie ma on wiele wspólnego z chrześcijaństwem. To, że jakiś kapłan pięknie mówi i jest super (cokolwiek to oznacza) nie znaczy, iż mówi do rzeczy i z sensem. Albo może Ty coś źle zrozumiałaś.

      • To jest kazanie księdza Piotra Pawlukiewicza, z kościoła św. Anny w Warszawie, z dnia 5 lutego 2012 roku, na jego stronie można to odnaleźć i odsłuchać 🙂

        • Jak odnajdę to posłucham. Odnośnie twierdzenia, że Bóg nie ingeruje w to, co się w świecie dzieje, że nie ma On nic do tego. Ciekawe zatem jakby ten ksiądz wytłumaczył cudowne ocalenie kilkunastu osób po wybuchu bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki. Ci ludzie nie mieli prawa przeżyć. A jednak… Wiadomo, że byli wierni poleceniom Maryi i codziennie odmawiali różaniec. Mi ten przykład wystarczy, żeby nie zgodzić się z przytoczonymi przez Ciebie, a głoszonymi podobno przez ks. Pawlukiewicza, tezami 🙂 . A tylu ludzi na świecie uzdrowionych z nieuleczalnych chorób? Czyją mocą odzyskali zdrowie? Szczerze, to nie chciałabym wierzyć w takiego Boga, do którego „modlić się możemy jedynie o siłę, która pomoże nam przetrwać trudności, nic więcej” i Bóg, w którego JA wierzę na szczęście taki nie jest 🙂

        • Kazania ks. Piotra Pawlukiewicza są niezwykle, mój syn kiedyś przynosił je na płytach ze szkoły, słuchali ich na religii, zaczęłam szukać w internecie i słuchałam, wspaniały mówca, bardzo prosto i ciekawie wyjaśnia wszystkie sprawy, jego kazania nie są oderwane od naszej codzienności, dlatego tak dobrze się tego słucha, polecam kazanie ks. Piotra ze św. Anny z dnia 5 lutego 2012 roku.

    • Kazania ks. Pawlukiewicza są wspaniałe, ale nie należy wyrywać z kontekstu zdania, albo generalizować, że w ogóle nie ingeruje w nasze życie. To bzdura – założę się, że sam ww. ksiądz by się pod tym nie podpisał. Chodzi o tą nieśmiałość – zarówno ludzką, jak i delikatność Boską. Bo jeżeli są ludzie – w swoim mniemaniu – skromni, którzy uważają, że jego problemy są niegodne uwagi Bożej, to dlaczego Bóg miałby to odrzucić i pakować się z butami, gdy w Niego wątpimy. Z drugiej strony są ludzie, którzy proszą uparcie o jakąś konkretną rzecz, a Bóg wie, że w dalszej perspektywie otrzymanie jej nas nie uszczęśliwi, to dlaczego ma zbagatelizować szczęście w szerszym aspekcie i dla świętego spokoju nam to dać. Naszym zadaniem jest poddać się z ufnością Bogu i niezależnie od trudów, cierpień i chwilowych uniesień nigdy nie wątpić w Dobroć Bożą, w to że nas umiłował tak, że aż Swojego Syna dał nam w ofierze, żebyśmy z Niego czerpali przykład jak mamy pokonywać przeciwności losu, jak mamy korzystać z uczty którą ma dla nas w ofierze Eucharystii przygotował na wzmocnienie w pokonywaniu tych przeciwności losu, w postaci licznie rzucanych przez niewierzących, a czasem nawet i wierzących, ale niechcący lub na skutek działania złych mocy, kłód pod nogi. Nie bądźmy jak ten brat syna marnotrawnego na bocznicy, na którą sami się skazujemy będąc letnimi, wątpiącymi, zrezygnowanymi, niedowartościowanymi, leniwymi, mało entuzjastycznymi, zmęczonymi, pokrzywdzonymi, a w rezultacie sami skazującymi się na życie obok Ojca bez korzystania z uczty codziennej, którą Ojciec miałby dla nas, ale my z niewiadomych powodów nie chcemy z niej korzystać. Uważamy, że nieprzyzwoicie byłoby prosić o dary od Ojca, bo to On sam powinien poczuwać się do tego, żeby nas hojnie obdarzać. Bo przecież widzi, jak codziennie w znoju, w trudzie pokonujemy swoje obowiązki, jak jest nam trudno dźwigać też krzyż. To On powinien nas co dzień zapraszać i wyprawiać nam ucztę, bo jesteśmy Mu wierni i oddani, a nie przyjęcie urządzać na przybycie po latach marnotrawnego syna – utracjusza i nieroba. To takie niesprawiedliwe – chyba jedna z najbardziej bulwersujących nas przypowieści z Pisma Świętego. Jeżeli Bóg nie słyszy naszych próśb, bo nie kierujemy myśli do Boga i nie wsłuchujemy się w to co On ma nam do powiedzenia, jeżeli w modlitwie nie powierzamy Mu swojego życia, jeżeli nie zapewniamy, że pragniemy żyć tak, aby Bogu się to podobało, jeśli nie prosimy Go o to by przydał nam sił do pokonywania codziennych trudności, jeżeli nie zapewniamy, że nawet cierpienie pragniemy Mu ofiarować, jeżeli w swej mądrości i dobroci uzna, że to nam się przyda do naszego wzmocnienia i do uświęcenia, jeżeli będziemy żyć obok Niego, z nie z Nim i w Nim poprzez częste wpraszanie się na ucztę w sakramentach pokuty i pojednania i Eucharystii, to z pewnością będziemy na drugim planie, po nawróconym , gorliwym synu marnotrawnym. Będziemy nadal żyć w poczuciu zawodu doznanego od Naszego Boga Stwórcy, którego nie jesteśmy w stanie pojąć, odgadnąć i którego nie oceniamy w kategoriach Dobra – tylko krzywdy niezasłużonej – czy słusznie ? Na to pytanie to już każdy sam, w cichości swojego serca, musi sobie odpowiedzieć. Czy prawnie obwiniamy Naszego Boga o cokolwiek – bo przecież On jest Bogiem , wie najlepiej co jest dla nas dobre i powinien nam sam to dać – bez naszego wysiłku i przyzwolenia -Tak !?

      • To prawda, lecz to nie było wyrwane z kontekstu, całe kazanie było w tym temacie spójne i na temat, w sumie wydaje mi się logiczne, myślę że tak właśnie jest jak ksiądz Piotr mówi, nie będę cytowała, najlepiej posłuchać w internecie na żywo jego głosu, wtedy lepiej się to odbiera. Pozdrawiam

        • Być może ks. Pawlukiewicz miał swoje założenie, żeby ludzie żyjąc w zgodzie z przykazaniami nie wątpili ani przez chwilę w to, że Pan Bóg nad nami czuwa. I w tym kontekście to jest zgodne z tym, że nie musimy Bogu zawracać głowy żadnymi błahymi sprawami, tylko mamy się skupić na codziennym wypełnianiu swoich obowiązków, jak najlepiej potrafimy. Ale będąc przepełnieni poczuciem, że Bóg w nas żyje, że Go niczym nie obrażamy, że jesteśmy w stanie łaski uświęcającej lub pragniemy jak najszybciej z Nim się pojednać, jeżeli wydaje się nam, że w czymkolwiek Mu uchybiliśmy, jeżeli wszystko w swym życiu podporządkowujemy Bogu i wiemy o tym, że kieruje każdym naszym gestem, słowem, że jesteśmy odporni na działanie złych duchów, nie ulegamy złym podszeptom, nie zazdrościmy innym, że mają lepiej od nas, że im się układa, a nam nie tak bardzo dobrze, chociaż jesteśmy tak rozmodleni, ufni, a jednak skrywamy jakieś pretensje do Pana Boga, bo doświadczamy niepowodzeń, bólu, frustracji. Jeśli jesteśmy wierzący – powinniśmy wiedzieć, ufać, trwać przy słowie Bożym, wierzyć we wszystkie obietnice dobra pochodzące od Boga i nie zrażać się małymi niepowodzeniami i nie obwiniać Pana Boga, mówiąc Panie Boże – ja nie chciałem Ci zawracać głowy swoimi błahymi problemami, ale przeliczyłem się myśląc, że Ty znasz moje pragnienia i mi to dasz na tacy, a ja to wezmę, bo na to zasłużyłem. Od oceny, czy na coś zasłużyliśmy, czy nie , jest sam Bóg. A my mamy prawo mówić Mu o naszych pragnieniach, a gdy tego nie otrzymujemy – radzić się Go, jak przewartościować swoje życie, żebyśmy byli bardziej szczęśliwi, albo czasem nawet znaleźli radość ze współcierpienia z Panem Jezusem na krzyżu.

        • Nie słuchałam tego kazania ale zgadzam się, że „Bóg bardzo nie lubi wtrącać się w naturalną kolej rzeczy”. Jezus mówi: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie (Mt 6,7-8).”. Skoro Bóg wie czego nam potrzeba zanim Go poprosimy, skoro Bóg wszytko wie, zna człowieka, jego przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, zna ludzkie myśli, pragnienia, czyny, te o których sam człowiek nie wie, że się jeszcze wydarzą, skoro już wszytko zaplanował, to po co ma zmieniać plany, po co ma je poprawiać, po co ma się wtrącać i mieszać w tym co już raz postanowił i ustalił. A ci co nie potrafią się z tym pogodzić, myślę, że nie potrafią zaufać Bogu. Często się tutaj powołujecie na słowa Pisma Świętego „kto prosi otrzymuje, kto szuka znajduje….”, Pismo Święte trzeba czytać w całości, a nie wybierać fragmenty, które mi akurat pasują, w całości ten fragment brzmi tak: „I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».” (Łk 11, 9 – 13). Jezus tutaj wyraźnie mówi o konkretnym darze DUCHA ŚWIĘTEGO, a nie o wszystkich intencjach świata. Mamy prosić o Ducha Świętego, mamy szukać Ducha Świętego i ten dar zawsze otrzymamy. Na potwierdzenie tego słowa z Listu św. Jakuba: „Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma.”(Jk 1, 5). Mądrość to dar Ducha Świętego.A na zakończenie (Jk 4, 3)”Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.”

          • Sorry, ale co ma nie wtrącanie się Boga w naturalną kolej rzeczy do wielomówstwa na modlitwie? Poza tym człowiek nie jest maszyną. Bóg już coś zaplanował i nie można tego zmienić a ludzie są jak zaprogramowane roboty? Swoimi decyzjami, wyborami człowiek może nawet pokrzyżować Bogu plany i dlatego np. warto modlić się aby wypełniła się wola Boża w życiu. Żeby człowiek w swojej wolności nie sprzeciwiał się planom Bożym (bo może). W Hiroszimie i Nagasaki zostały wstrzymane prawa fizyki. Te kilkanaście osób, które przeżyło, powinno zginąć a tak się nie stało, bo Pan Bóg interweniował swoją mocą. Gdyby „nie lubił się wtrącać” to nic by z tych ludzi nie zostało tak jak z innych. Są wybuchy więc niech wszyscy z tych obszarów zginą, bo taka jest konsekwencja zrzucenia bomb, Ja się nie wtrącam. Fragment, który przytoczyłaś dotyczy Ducha św. ale są jeszcze inne, choćby ten z Ewangelii św. Jana: „O cokolwiek prosić będziecie w Imię Moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek będziecie prosić w Imię Moje, Ja to spełnię”.

            • Bóg żyje w inne czasoprzestrzeni, w wiecznym teraz, u Boga teraz jest przeszłość, przyszłość, teraźniejszość nasza ludzka, dlatego wie co się wydarzy. Dlatego zdarzył się ten cud w Hiroszimie i Nagasaki, Bóg przy stworzeniu świata już wiedział, że tak będzie, Jezus umierając na krzyżu wiedział o I i II wojnie światowej, Bóg stwarzając świat a Jezus umierając na krzyżu wiedział, że ty i ja się urodzimy w takim a nie innym kraju, wiedział o co będziemy Go w modlitwie prosić, wiedział kiedy i jak nasze prośby wysłucha. Modlitwa i proszenie Boga o coś jest nam potrzebnym, a nie Bogu, Bóg nie potrzebuje człowieka to człowiek potrzebuje Boga. Po to w naszych sercach wzbudza pewne pragnienia, żebyśmy do Niego przyszli i poprosili, żebyśmy zwrócili uwagę na Boga, a potem kiedy już zrozumiemy sens naszej prośby, kiedy każdy po swojemu zrozumie co od niego Bóg oczekuje spełnia tą prośbę, ale tak jak Bóg chce a nie tak jak my. Pięknie to wytłumaczył papież Franciszek, omawiając rozmowę Mojżesza z Bogiem. Kiedy lud wybrany sprzeciwił się Bogu, budując sobie złotego cielca, Mojżesz przerażony poszedł na górę prosić Boga o wybaczenie. Bóg na początku wydawał się obrażony i chciał ukarać lud, Mojżesz nadal błagał o miłosierdzie i Bóg się ulitował, ale nie dlatego, że Go Mojżesz przekonał, ale dlatego, że Bóg jest miłosierny, miał to zaplanowane, a Mojżesz i lud wybrany jeszcze sobie z tego nie zdawali sprawy. To nie nasza modlitwa przekonuje Boga tylko Bóg przekonuje nas poprzez wiarę i modlitwę. Dlatego niektóre prośby nie są wysłuchane, bo człowiek uparcie skupia się na tym czego chce, chce zmusić Boga ilością modlitw do swojego pomysłu na życie, a nie chce się otworzyć na pomysł Boga. Mówienie, że Bóg mnie wysłuchał, albo że sobie coś wymodliliśmy jest pychą. Zanim Boga o coś poprosimy, On już wie o co będziemy prosić i kiedy i czy w ogóle obdarzy nas tym darem i zdarzają się cuda. A największy cud uzdrowienia całej ludzkości już się wydarzył na Golgocie. Wtedy Jezus uzdrowił wszystkich, tylko żeby tego uzdrowienia dostąpić teraz trzeba mieć czyste serce i prawdziwą wiarę. Bóg ma już wszytko zaplanowane, człowiek może wybrać grzech i życie po swojemu, ale Bóg i nawet nawrócenie takiego człowieka zaplanował.

            • To, że pan Bóg wie wszystko, to co będzie w przyszłości również to chyba normalne i powszechnie wiadome. Ale to nie znaczy, że człowiek w swojej wolnej woli nie może stawać np. Bogu wspak i tym niejako krzyżować Jego plany. Stąd konsekwencje grzechu – Pan Bóg ich nie chce i ich nie zaplanował ale wie, że będą. Pan Bóg działa cały czas, mówienie, że wszystko zaplanował i już się nie wtrąca, tylko stoi z boku i jedynie patrzy to herezja. Gdzieś w objawieniach Pan Jezus powiedział, że ma ogrom łask dla ludzi ale nie zsyła ich, bo o to nie proszą. A przecież mógłby je zesłać bez modlitwy, no bo w końcu miał zaplanowane. W Ewangelii też mówi o wytrwałości w modlitwie. Jak to rozumieć? Człowiek zostanie nagrodzony czyli wysłuchany jeśli wytrwale prosi (oczywiście Bóg da to co dobre), jeśli nie wytrwa to może nie otrzymać danej łaski.

            • Gdyby Bóg miał zaplanowane to, że Mojżesz wstawi się za swoim ludem to tak jakby odebrał mu wolną wolę. Bóg mógł to przewidzieć, wiedział, że Mojżesz się wstawi. Mojżesz był wolny w swoich wyborach i decyzjach, mógł postąpić jak chciał, Bóg go nie zniewalał, tak samo jak każdego z nas. Mojżesz mógł równie dobrze powiedzieć: Dobrze, Panie Boże, wygub ten lud. I co wtedy? Ten przykład ukazuje moc modlitwy wstawienniczej i miłosierdzie Boga. W objawieniach w Fatimie Maryja przecież zapowiadała II wojnę światową, ale można jej było uniknąć jeśli ludzie by się nawrócili – sama tak przecież mówiła – jeśli ludzkość się nie nawróci będzie kara. Nie jest tak, że Pan Bóg wszystko zaplanował i nie można zmienić biegu historii czy swojego życia. To zależy od postępowania ludzi, od ich decyzji, wyborów, modlitwy. Pan Bóg działa tu i teraz, nie jest obok, ciągle udziela ludziom łask, w każdej sprawowanej Eucharystii umiera…

            • A jak rozumieć to, że są ludzie, którzy proszą wytrwale, wierzą a nie otrzymują? Moje intencje w Nowennie Pompejańskiej nie zostały wysłuchane, dlaczego Bóg się nie wtrącił pomimo, że Go o to prosiłam? Nie chcę siać herezji, nie będę się przy swoim zdaniu upierać bo nie jestem teologiem, rozumuję po swojemu, być może jestem w błędzie. Jeżeli uważacie, że jakiś ksiądz głosi herezje to należało by to zgłosić biskupowi.

            • Nie wiem, lulu, dlaczego nie otrzymałaś tego o co prosiłaś. Może dostaniesz później w innej formie? Wiem jedno – jeśli byłoby to dla Ciebie dobre w pierwszej kolejności w perspektywie wiecznej, a w później w doczesnej, to na pewno byś to otrzymała. W takich wypadkach trzeba zaufać Bogu, że daje on człowiekowi to, co jest dla niego najlepsze. Jeśli człowiek prosi o coś gorszego to Bóg z miłości do człowieka mu tego nie da. Czasem naprawdę trzeba długo czekać na jakąś łaskę a ludzie zbyt szybko mówią, że nie zostali wysłuchani. Trudno mi się wypowiedzieć, bo nawet nie wiem o co się modliłaś.

            • Może stara, może i zdarta ale chyba dająca wiarę i nadzieję. Zresztą ona nie wzięła się znikąd. Wiele osób doświadczyło, że tak właśnie jest. Długo czekali, uważali się za niewysłuchanych a potem dostali coś o wiele cenniejszego niż to o co się modlili, czego i Tobie, lulu, życzę.

            • lulu
              1 lipca 2014 11:11
              Bóg żyje w innej czasoprzestrzeni, w wiecznym teraz, u Boga teraz – to jest przeszłość, przyszłość, teraźniejszość nasza ludzka, dlatego wie co się wydarzy. Dlatego zdarzył się ten cud w Hiroszimie i Nagasaki, Bóg przy stworzeniu świata już wiedział, że tak będzie, Jezus umierając na krzyżu wiedział o I i II wojnie światowej, Bóg stwarzając świat a Jezus umierając na krzyżu wiedział, że ty i ja się urodzimy w takim a nie innym kraju, wiedział o co będziemy Go w modlitwie prosić, wiedział kiedy i jak nasze prośby wysłucha. Modlitwa i proszenie Boga o coś jest nam potrzebnym, a nie Bogu, Bóg nie potrzebuje człowieka to człowiek potrzebuje Boga. Po to w naszych sercach wzbudza pewne pragnienia, żebyśmy do Niego przyszli i poprosili, żebyśmy zwrócili uwagę na Boga, a potem kiedy już zrozumiemy sens naszej prośby, kiedy każdy po swojemu zrozumie co od niego Bóg oczekuje spełnia tą prośbę, ale tak jak Bóg chce a nie tak jak my. Pięknie to wytłumaczył papież Franciszek, omawiając rozmowę Mojżesza z Bogiem. Kiedy lud wybrany sprzeciwił się Bogu, budując sobie złotego cielca, Mojżesz przerażony poszedł na górę prosić Boga o wybaczenie. Bóg na początku wydawał się obrażony i chciał ukarać lud, Mojżesz nadal błagał o miłosierdzie i Bóg się ulitował, ale nie dlatego, że Go Mojżesz przekonał, ale dlatego, że Bóg jest miłosierny, miał to zaplanowane, a Mojżesz i lud wybrany jeszcze sobie z tego nie zdawali sprawy. To nie nasza modlitwa przekonuje Boga tylko Bóg przekonuje nas poprzez wiarę i modlitwę. Dlatego niektóre prośby nie są wysłuchane, bo człowiek uparcie skupia się na tym czego chce, chce zmusić Boga ilością modlitw do swojego pomysłu na życie, a nie chce się otworzyć na pomysł Boga. Mówienie, że Bóg mnie wysłuchał, albo że sobie coś wymodliliśmy jest pychą. Zanim Boga o coś poprosimy, On już wie o co będziemy prosić i kiedy i czy w ogóle obdarzy nas tym darem i zdarzają się cuda. A największy cud uzdrowienia całej ludzkości już się wydarzył na Golgocie. Wtedy Jezus uzdrowił wszystkich, tylko żeby tego uzdrowienia dostąpić teraz trzeba mieć czyste serce i prawdziwą wiarę. Bóg ma już wszytko zaplanowane, człowiek może wybrać grzech i życie po swojemu, ale Bóg i nawet nawrócenie takiego człowieka zaplanował.
              Odpowiedz
              Jakież piękne rozważanie – i mam nadzieję, że właśnie gdy będziemy pragnąć tego, czego chce dla nas Bóg – osiągniemy szczęście, wystarczy pragnąć tylko dobra w równym stopniu dla wszystkich, którzy to wszyscy będą pragnąć żyć po Bożemu, bez grzechu i w nadziei pokonania zła – ignorowania złych podszeptów i myśli, i w opozycji do zniechęcenia walki ze złem – rozumianej jako zwalczania zła – dobrem, tzn. słowem, myślą i uczynkiem, czy zachętą dla innych by pozbywali się złych naleciałości, braku umiłowania do modlitwy, czy nieśmiałości, bo nie wypada Panu Bogu zawracać głowy błahymi problemami. Nie nam oceniać, co w oczach Boga jest błahe, a co nie. Najważniejsze, by pragnąć dobra – bo powtarzam się, ale Bóg – nasz Bóg – jest dla nas samym dobrem, bo stworzył wszystko, co było dobre i do tego dobra – pragnieniem każdego z nas – powinno być, by powrócić. Jeśli nie ustaniemy w tym pragnieniu – w ogólnym założeniu – przy różnorodności ludzkich charakterów i różnorakim sposobie działania, czasem z pokonywaniem gór trudności, to w efekcie dopniemy swego. Zasłużymy na nagrodę, bo żyjąc zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę, nie może być inaczej. Różne są drogi, ale wszystkie prowadzą do Rzymu, takie jest przysłowie, a nas niech poprowadzą jeszcze dalej – do samego Boga.

            • Co to znaczy modlić się w Imię Jezusa? Wiara w to, że jak dodam do słów modlitwy, że się modlę w Imię Jezusa jest magiczną modlitwą. Prawdziwa modlitwa w Imię Jezusa oznacza modlitwę poprzez autorytet Jezusa, której podstawowy warunek to to, że musi być zgodna z wolą Bożą, bo tak zawsze modlił się Jezus i wypełnił wolę Bożą do końca, poszukiwał woli Bożej, wiele dni i nocy spędził na rozmowie z Ojcem, a jego modlitwa w Ogrojcu jest zgodą na wolę Ojca. Modlitwa w Imię Jezusa to modlitwa o spełnienie się woli Bożej w naszym życiu, otwarcie się na działanie Boga, więc oczywiste jest, że to się spełni.

            • Nikt nie mówi tu o magii. W Imię Jezusa to znaczy, że Pan Jezus miałby się niejako pod tą modlitwą podpisać. Czepiasz się słów. Podałaś przykład o modlitwie z prośbą o Ducha św. więc Ci pokazałam, że nie tylko o Ducha św. można się modlić i nie tylko taka modlitwa jest wysłuchiwana. Chyba wiadomo, że Pan Bóg raczej nie będzie wysłuchiwał próśb niezgodnych z Jego wolą, bo to byłoby na szkodę dla proszącego. Nie rozumiem zatem o co Ci tak naprawdę chodzi.

            • Przesłuchałam to kazanie i to co mówi ksiądz ma sens. Myślę, że nie należy wyrywać zdań z kontekstu, które w dodatku nie są słowami ks. Pawlukiewicza tylko cytat innego księdza.

            • 🙂 cieszę się że ktoś wreszcie posłuchał tego kazania 🙂 ono naprawdę ma sens

            • Wynika z tego, że Bóg nie ma żadnego przygotowanego scenariusza na życie człowieka, nie ma super planu, jesteśmy zupełnie wolni. Teoria, że Bóg ma dla nas jakiś plan na życie jest błędna, Bóg chce tylko nas zbawić, a jak przeżyjemy życie to już nasza sprawa. Te wszystkie modlitwy o męża, o pracę nie ma sensu, bo te decyzja należą do nas, a nie do Boga. Teoria, że Bóg zsyła cierpienie po coś też jest błędna, Bóg nie zsyła w ogóle cierpienia.

            • Wszystkie modlitwy o prace, męża, zdrowie, poczęcie nie mają sensu? Lulu zdajesz sobie sprawę, że większości osób na tym forum powiedziałaś że ich modlitwa jest bez sensu? Czy jest na tej stronie jakiś teolog ? Ksiądz? Administrator? Bo zaczynają się tworzyć herezje…. coraz więcej osób na tym forum wierzy w Boga – lenia, który tylko patrzy na nas i nie wtrąca się i nic nie może pomóc.

            • bo jesteśmy wolni, mamy wolną wolę którą obdarzył nas Bóg i On to szanuje, sami podejmujemy decyzje i ponosimy ich konsekwencje, nie jest tak że wszystko jest zaplanowane i tak jak pisze lulu, cierpienia Bóg nie zsyła, cierpienie po prostu składa się na nasze codzienne życie, wszyscy cierpimy, to jest właśnie naturalna kolej rzeczy, do Boga się modlimy ale po to by dał nam siłę rozwiązywać problemy, przetrwać burze, podpowiadał nam jak sobie radzić w trudnych sytuacjach.

            • Oliwia nie przesadzaj. Po pierwsze nie napisałam, że modlitwa o zdrowie i poczęcie nie ma sensu. W innym miejscu pisałam, że modlitwa o uzdrowienie jak na bardziej ma sens, napisałam, (zresztą tak tłumaczył ksiądz, który miał charyzmat uzdrawiania), uzdrowienie człowieka dokonał Jezus na Golgocie, już wtedy widział nas i nasze choroby i nas uzdrowił, trzeba tylko w to uwierzyć. Nie ma sensu modlitwa w stylu „Boże daj mi dobrego męża, pracę…. itd.” Bóg nie będzie ci szukał męża, przyprowadzi Mariana a ty powiesz, a nie ma krzywy nas, to może Zdzisław, a ty na to nie bo za niski, szukaj Boże dalej. To ty wybierasz sobie męża, to ty go sobie szukasz, takiego jaki ci się będzie podobał i Bóg się do tego nie wtrąca. Możesz prosić Boga, by pomógł ci wybrać odpowiedniego, by dał ci mądrość przy tym wyborze, rozwagę. Ale jeśli wybierzesz jednak chłopaka, a chłopak powie „ale ja kocham Krysie”, to Bóg nie zmusi tego chłopaka, żeby pokochał ciebie. Modlitwa o czyjąś miłość nie ma sensu, bo Bóg nie zmusza do miłości. Fakt cierpi się z tego powodu, samotności, odrzucenia, ale nie Bóg zesłał to cierpienie. można Mu to cierpienie ofiarować i prosić Go zamienił go w dobro. Bóg daje tylko dobre rzeczy. Masz złą pracę? nie Bóg ci ją dał, sama ją wybrałaś. Masz wybór możesz z niej zrezygnować wtedy nie będziesz cierpieć z powodu złych warunków pracy, ale będziesz cierpieć z powodu tego że będziesz bez pracy. Tutaj możesz prosić Boga by pomógł ci podjąć właściwą decyzję lub ofiarować Mu swoje cierpienie i prosić by obrócił twoją kiepską sytuację w dobro, dla Jego chwały. Tak ten świat jest skonstruowany, że za wszytko się płaci, za dobro się płaci, za zło się płaci, za to że się jest czemuś winny, albo nie winny, za miłość, za brak miłości.

  23. Przypomniało mi się także jedno kazanie ks. Pawlukiewicza, w którym pocieszając rodziców, że muszą pokonywać trudy w wychowaniu swoich dzieci, pewnie nie byliby zadowoleni, że nagle Bóg sprawia, że wszystkie dzieci stają się grzeczne, układne, ciche, spokojne itp. itd. Sugerował, na pocieszenie – w moim mniemaniu, że gdyby tak się nagle stało, też bylibyśmy, jako rodzice rozczarowani, bo zrobiłoby by się zbyt nudno, za spokojnie, moglibyśmy poczuć się niepotrzebni, nie musielibyśmy się denerwować, gadać nieraz jak do ściany, nie rozwijalibyśmy swej pomysłowości w tym, jak przekonać nasze uparte, leniwe dziecko do zrobienia czegoś pożytecznego, bo wszystko byłoby w nienagannym porządku. No i teraz możemy się podzielić na dwa obozy: zwolenników i przeciwników. Ja generalnie nie podpisałabym się pod sformułowaniami ks. Pawlukiewicza, bo wolałabym, żeby moje dziecko było bez zarzutu. Uważam, że w ciszy i spokoju znaleźlibyśmy sposób na spędzenie czasu tak by Bogu się podobało, a nie tak, żeby ciągle poszukiwać sposobu na właściwe wychowanie wciąż niedoskonałego w zachowaniu i rozwoju umysłowym mojego dziecka. Jest tyle książek ponadobowiązkowych, tyle dziedzin życia na których zgłębienie nie starczy nam czasu w życiu, że naprawdę wolałabym mieć dziecko z którym nie musiałabym codziennie wojować o to by dbał o swoje rzeczy, porządek w domu, by bez mobilizacji z mojej strony chciało mu się odrobić lekcje. Uważam. że życie nadal byłoby bardzo bogate. Ale w kontekście pokonywania tych naszych codziennych schodów, miło jest usłyszeć, że gdyby było tak idealnie, to pewnie byłabym zawiedziona, że już nie muszę się tak bardzo wysilać, że wręcz byłabym rozczarowana, że nie muszę już się tak bardzo starać.
    Mając Boga w sercu nasze starania nie osłabłyby, bo zawsze można by było skierować na inne tory np. zgłębianie prawdy o Panu Bogu – poprzez czytanie czy to samego Pisma Świętego – poczynając od licznych, kolorowych – z ilustracjami np. „Najpiękniejsze Opowieści Biblijne” czy filmów opisujących biblijne zdarzenia, czy czytając czasopisma „Niedziela” „Miłujmy się” „Królowa Różańca Świętego” , czy pójść częściej niż w niedzielę do kościoła na mszę św. lub nabożeństwo czerwcowe, czy jakieś inne, czy zwyczajnie porozmawiać o Bogu, o życiu, pojechać na przejażdżkę rowerową. Jestem skłonna przekonać ks. Pawlukiewicz i każdego innego np. Cejrowskiego ( z którym tezsię pod pewnymi względami nie zgadzam), że nie byłoby nam nudno. Ale pocieszenie wygłoszone w ten właśnie sposób, że byłoby „nudno” spełnia swoją rolę, bo nikt nie dał nam gwarancji, że nawet modląc się o swoje dzieci, które nosiłyśmy w łonie i powierzałyśmy – my matki z przyłączającymi się niejednokrotnie do nas ojcami i szerszą rodziną, nikomu chyba wtedy nie przyszło na myśl, żeby się modlić o grzeczne dzieci, tylko skupialiśmy się na modlitwie by się urodziły zdrowe. Nikt nie gwarantował, że nie będziemy ponosić trudu związanego z wychowaniem dzieci. Nie możemy się więc załamywać i wmawiać sobie, że nie damy rady, bo to jest zła postawa. Trzeba w ufności Bogu starać się sprostać codziennym wyzwaniom. niepowodzenia tłumaczyć sobie, że są chwilowe, bo gdyby ich nie było, to byłoby nudno, a w duchu wierzyć i zanosić modlitwy do Pana Boga by miał nas i nasze dzieci w opiece, bo przecież jest naszym Ojcem, my także jesteśmy Jego dziećmi i brać na bary wszystko co nam Nasz Ojciec ześle – mając nadzieję, że nie przeciwstawiając się Mu , pomoże nam udźwignąć z radością i pokorą ten codzienny krzyż.

  24. W tymże kazaniu ks. Pawlukiewicz tłumaczy właśnie że Bóg nie zsyła na nas trudności, życie po prostu się toczy własnym rytmem, Bóg nam daje siłę by to przetrwać i żeby pomagać przetrwać innym i o taką siłę trzeba się modlić, od Boga pochodzą tylko dobre rzeczy, tylko miłość, cuda się zdążają ale nie dlatego że prosimy w modlitwie, tylko nasza wiara to czyni, a że nasza wiara jest chwiejna więc i prośby nasze nie „spełniają” się.

    • Każdy oczywiście może mieć swoje zdanie, ksiądz również, ale na szczęście nie trzeba się zgadzać z twierdzeniami każdego księdza, bo to nie są dogmaty. Ja się nie zgadzam z tezą, iż prośby spełniają się nie dlatego, że o nie prosimy tylko nasza wiara to czyni. Wiara, że się otrzyma daną łaskę jest ważna ale, wiem to z własnego doświadczenia, Bóg jeśli zechce, da to o co prosimy nawet jeśli nie mamy w sobie dość mocnej wiary. Bóg potrafi zaskakiwać i wymyka się z czysto ludzkiego rozumowania dlatego dziwią mnie stwierdzenia ludzi, nawet jeśli są księżmi, którzy doskonale wiedzą jak Bóg działa, że nie wtrąca się, robi to a nie robi tamtego. Życie toczy się własnym rytmem, Bóg się nie wtrąca – to podpada pod deizm. Wiadomo, że od Boga pochodzi tylko dobro ale zło Pan Bóg dopuszcza w jakimś celu. Nie każde zło przecież Pan Bóg dopuści na człowieka. Są też przypadki cudownych ocaleń np. z wypadków, gdzie wiadomo, iż musiała być ingerencja Boża – więc jednak Bóg się wtrącił czy nie? A zamach na JP II ? Tam też nie było ingerencji Bożej, że cudem papież ocalał? Takich przykładów jest mnóstwo. Na szczęście ks. Pawlukiewicz nie przemawia ex cathedra i nie trzeba ślepo wierzyć w to, co mówi.

      • No właśnie. Ktoś tu już wcześniej napisał ten fragment: „Czyż nie sprzedaje się dwóch wróbli za asa? A żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się. Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”. Pan Bóg czuwa nad wszystkim co dzieje się na świecie. Nie można powiedzieć, że życie się toczy swoim rytmem a Pan Bóg jest obok. On jest w każdym wydarzeniu, jakiego doświadczamy, bez Jego woli nic na świecie się nie dzieje. Jeśli cuda się zdarzają nie dlatego, że o nie prosimy w modlitwie tylko nasza wiara je czyni to również ateiści mogą doświadczać takich cudów – uwierzą, że się stanie i gotowe. To dopiero jest czary mary. Wolę wierzyć w to, co mówią inni księża: że Bóg jako dobry Ojciec zawsze spieszy swoim dzieciom z pomocą, zawsze można się do Niego zwrócić z prośbą o pomoc, bo da to co najlepsze, nieustannie nam pomaga i troszczy się (a nie stoi obok i się nie wtrąca).

        • Bóg jeśli zechce może uczynić cud dla ateisty, już uczynił, stworzył ateistów i każdego dnia podtrzymuje ich przy życiu, to jest ogromna miłość Boga do człowieka.

          • Czy przeczytałaś dokładnie, co napisałam? Chodzi o to, że to nie Pan Bóg ma czynić cuda na prośbę człowieka tylko wiara człowieka je czyni według tego poglądu.

          • Przecież dla Boga wszyscy są równi, Bóg nie dzieli ludzi na wierzących i ateistów. My też nie dzielmy…

    • I jak do tego co mówi ks. Pawlukiewicz ma się przekaz ks. Dolindo Ruotolo „Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij” skoro Pan Bóg się nie wtrąca? Sam Pan Jezus mówi tam „…Ja się tym zajmę…”.

      • To jest powiedziane inaczej m.in, że Bóg nie lubi się zmieniać (wtrącać się) w prawa natury, fizyki, które sam ustalił. Bóg stworzył ziemię i powiedział, że było to dobre, ale stworzył ziemię z trzęsieniami ziemi, powodziami, wichurami, a nie bezpiecznego cieplutkiego azylu. Bóg stworzył człowieka, który choruje na różnorakie choroby, który może się skaleczyć, zginąć wypadku, bo ziemia to „poligon” dla człowieka a nie cieplutki raj. O to właśnie chodzi z tym nie wtrącaniem się. Jest też powiedziane, że zdarzają się cuda ale nie są one wbrew naturze, siłą fizycznym, dla ludzi wydaje się, że są to zjawiska paranormalne, ale nie dla Boga, Bóg taką naturę stworzył a człowiek nie do końca potrafi jej potencjał wykorzystać. Często ludzie nadużywają słowa niemożliwe, żeby stał się cud człowiek musi uwierzyć, że coś jest możliwe, np. że możliwe jest żeby nieuleczalna choroba stała się uleczalna, że możliwe jest chodzenie po wodzie, tak jak to się udała Piotrowi przez chwilę, dopóki wierzył itp. A w słowach „Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij”, nie chodzi o to, żeby Jezus rozwiązywał za nas problemy, nikt naszych problemów za nas nie rozwiąże, ale powinniśmy zawierzyć nasze życie Jezusowi, w tym sensie, że wierzymy, że rozwiązanie spraw, na które my nie znamy sposobu, np. nieuleczalna choroba jest możliwa, a sprawy na które znamy sposób rozwiązana należy rozwiązywać po „Jezusowemu”. Nie łudźcie się, że powiecie „Jezu Ty się tym zajmij” i już nie musicie nic robić, jesteście usprawiedliwieni. Po prostu trzeba się dać poprowadzić Jezusowi, ale trzeba za nim iść, a nie przysiąść na boku i poczekać aż Jezus załatwi sprawę, wróci i powie że załatwione. „Jezu Ty się tym zajmij” co ciągle pytać Jezusa co mam teraz zrobić i wykonywać Jego polecenia. To nie jest łatwe, najłatwiej jest zadać pytanie, trudno już usłyszeć odpowiedź, a najtrudniej zrealizować plecenie. To człowiek poprzez swoją wolną wolę kreuje świat, nie Bóg, dlatego ten świat wygląda jak wygląda. Ale możemy poprzez swoją wolną wolę kreować świat po Bożemu, zgodnie z wolą Bożą a nie naszą, i tak robili święci i wyglądali na bardzo szczęśliwych mimo, że zawsze były na świecie wojny, kataklizmy, choroby i zło.

        • Lulu, wspaniały tekst 🙂 pięknie to ujęłaś, tak właśnie rozumiem Bożą pomoc dla nas, to my działamy, podejmujemy decyzje, tworzymy naszą rzeczywistość. Trudne jest jednak to, jak usłyszeć Bożą odpowiedź na nasze modlitwy, jak rozpoznać które z naszych myśli od Niego pochodzą?

          • Myślę, że będąc wolni mamy prawo zastosować metodę prób i błędów. Możemy prosić Boga o pomoc w podjęciu decyzji i Bóg wiele takich modlitw wysłuchuje. Mamy też prawo popełniać błędy, bo nie jesteśmy wszechwiedzących, czasami trzeba podjąć decyzję ryzykując, nie mając pełniej wiedzy o skutkach tych decyzji. Na błędach się uczymy i Bóg pozwala nam na błędy, nie obraża się, nie potępia, nie każe za błędne decyzje (konsekwencje błędnej decyzji są już kara, ale nie jest to kara Boża), Bóg natomiast ma moc (możliwość) nawet z naszych błędnych decyzji wydobyć dobro dla nas i innych, dlatego powinniśmy Mu za wszytko dziękować, nawet za błędy życiowe. Nie każdy błąd jest grzechem, żeby był grzech musi być to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań Bożych i wtedy kiedy się decydujemy na grzech mamy świadomość, że ta myśl nie pochodzi od niego, ale jak wiadomo Bóg grzechy wybacza pod wszystkim znanymi warunkami i nawet z naszych grzechów jeśli pozwolimy Bogu na to potrafi wydobyć dobro. Bardzo mi się podoba zasada św. Augustyna „Kochaj i rób co chcesz”. Jeśli kochasz nie popełniasz grzechu, nie krzywdzisz innych, w imię miłości możesz robić wszytko co chcesz.

            • Więc jednak jest na wszystko odpowiedź! 🙂 tylko miłość jest najważniejsza, dziękuję ci Lulu za ten komentarz <3

  25. Ja byłam niedawno w Gidlach. Tam księża sprzedają razem z pamiątkami wino. Przepraszam nie sprzedaja, tylko co łaska. Za 10 zł dostaje się dwa obrazki do MATKI BOZEJ GIDELSKIEJ PRZED WYPICIEM WINKA – TAK SIę nazywa ta modlitwa i dwie fiolki o poj. z 10 ml. Mozna online tez zamówić za ofiarę. To nie wino jednak leczy lecz WIARA w uleczenie. Dlatego chwytajac sie pyłów z Ziemi Świetej czy innych rzeczy, to nie one działaja tylko to, czy w nie wierzymy. Podobnie jest z nowenną. Póki całkowicie nie oddasz się Maryi, nie zaufasz jej, nie otrzymasz łaski, bo Ona czeka az sie Jej powierzysz. Ja odmawiam drugą i tez nie stało sie to, o co proszę. Ale mimo wielu zwatpień nie poddam się .:)

  26. Aniu, czasem mamy pretensje że Bóg nas nie wysłuchuje, że jest inaczej niż chcemy..No właśnie..inaczej niż chcemy.. 🙂 teraz zastanówmy się dlaczego?Czy dlatego, że Bóg nas nie kocha?Czy może nie ma czasu dla wysłuchania naszych intencji..?a może po prostu dlatego, że Bóg jest WSZECHMOGĄCY, nie zawsze to co wydaje się dla nas dobre, jest dobre..Zaufaj Mu, Bóg wie lepiej niż my..bo co my możemy wiedzieć, jesteśmy tylko ludźmi, bardzo ograniczonymi..Bóg jest Twoim Ojcem..Kocha Ciebie i pragnie Twojego szczęścia, a przede wszystkim, pragnie aby mieszkanie, które w Niebie ma dla Ciebie, nie pozostało puste. Bóg wie co robi :-), a poza tym,,.,jeszcze jedno,. choć o tym teraz nie wiesz, może nie odczuwasz bo za bardzo skupiasz się na tym czego nie otrzymałaś.,ale uwierz, każda składana w ramiona Maryji intencja, czy jest zgodna z wolą Bożą czy nie,..przynosi ze sobą MORZE ŁASK, takich, o które wcale nie prosiłaś! :-)poczekaj..zobaczysz 🙂 Dziękuj Maryji za te łaski…Ona bardzo Cię kocha. Amen.

  27. lulu -modlitwa to nie czary – mary! prosisz – masz! Modlitwa – to uznanie przed Bogiem naszego dziecięctwa. Na modlitwę należy spojrzeć raczej – oczami bezbronnego dziecka, zwracającego się do ukochanego, dobrego Ojca z prośbą..

    Dam Ci taki przykład, nie wiem czy masz dzieci..ja mam dwójkę..W moim macierzyńskim życiu często zdarzają się sytuacje, w których mój dwuletni Jaś niejadek – protestuje bo zrobiłam zupę jarzynową, potrafi nie jeść godzinami – bo nie lubi, nie chce..(nie potrafię wytłumaczyć małemu, że warzywa są zdrowe, jest zbyt mały, żeby to zrozumieć), ale gdy tylko zobaczy słodycze, lub Coca Colę..Wymuszanie, łzy, błaganie…krzyk…Nie muszę chyba tłumaczyć, jaką byłabym Matką, gdybym zamiast zdrowego obiadu,złożonego z warzyw czy mięsa, dawała synowi słodycze czy Coca Colę, tylko dlatego, że mnie błaga!A uwierz potrafi prosić długo.Jego reakcja na moją odmowę jest taka, często kończy się fochem.Jestem jednak cierpliwa, czekam….- kryzys mija..moje dziecko je zdrowy posiłek, a na deser za to, że zjadł, jestem w stanie dać mu coś o wiele smaczniejszego, niż to o co prosił..:-)

  28. ”Bóg stworzył ziemię i powiedział, że było to dobre, ale stworzył ziemię z trzęsieniami ziemi, powodziami, wichurami, a nie bezpiecznego cieplutkiego azylu. Bóg stworzył człowieka, który choruje na różnorakie choroby, który może się skaleczyć, zginąć wypadku, bo ziemia to „poligon” dla człowieka a nie cieplutki raj. O to właśnie chodzi z tym nie wtrącaniem się. Jest też powiedziane, że zdarzają się cuda ale nie są one wbrew naturze, siłą fizycznym, dla ludzi wydaje się, że są to zjawiska paranormalne, ale nie dla Boga, Bóg taką naturę stworzył a człowiek nie do końca potrafi jej potencjał wykorzystać.” –

    ??? Nie czytałaś Genesis? Bóg nie stworzył Raju? A gdzie umieścił człowieka? W ogrodzie Eden gdzie człowiek miał nawet doświadczać stanu nieśmiertelności. I nie było żadnych chorób i cierpienia to wszystko stało się dopiero później, po zaistnieniu grzechu.

  29. Ja odmawiałam po raz pierwszy nowennę pompejańską ok. rok temu, modliłam się o to żebyśmy z mężem doczekali się potomstwa. Mamy już prawie 36 lat i do tej pory nie udało nam się zostać rodzicami. Niestety nie udało się… Jest mi bardzo ciężko, zastanawiam się co zrobiłam w życiu nie tak, że nie mogę doczekać się własnego dzieciątka. Zawsze tak bardzo kochałam dzieci, marzyłam o dwójce, trójce maluchów… teraz już tylko o jednym, jedynym, zdrowym, kochanym, moim małym cudzie…

    • Inka ja nowennę pompejską odmówiłam już bardzo dawno temu i też nic. Jestem od Ciebie rok młodsza i też zastanawiam się się co ja takiego zrobiłam. Wcześniej ktoś napisał, że skoro modlitwa nie została wysłuchana to Pan Bóg ma dla nas coś lepszego. Tylko ja się pytam, co może być lepszego niż urodzenie własnego dziecka. Ktoś może napisze, że Pan Bóg ma wobec mnie inne plany np. adopcję. Tylko problem jest taki, że Bóg wie, że my nigdy nie zdecydujemy się na to. Jest mi w tej chwili bardzo ciężko, bo zrobiłam wszystko co mogłam i na tą chwilę nic więcej nie mogę zrobić. Na naturalną ciąże nie mam szans.Modlę się już kilka lat i nawet teraz, gdy wyczerpałam wszystkie możliwości dalej się modlę o ten cud….

    • Czy na pewno byłaś wstrzemięźliwa przed ślubem i nie zażywałaś środków antykoncepcyjnych – tak pytam, z ciekawości, bo ja mimo wielu grzechów mam dzieci, ale zachowałam dziewictwo dla męża po ślubie, dzięki temu może Pan Bóg pozwolił mi zostać matką i nadal żoną mego męża, który ponoć – wierzę w to, bo chcę i wszystko wskazuje na to, że tak jest w rzeczywistości, nie miał innej kobiety oprócz mnie i nadal zapewnia, że kocha tylko mnie.

      • Gdyby dzieci rodzily tylko nietkniete dziewice to swiat bylby juz na wymarciu. Co za bzdety. A co powiesz na wpadki nastolatek czy panienek ktore rodza dzieci a pozniej sie ich pozbywaja, nawet nie wiefza z kim je maja. Czemu takim blogoslawi?!

  30. Bog potrafi zmienic wszystko i nawet jesli teraz cos wydaje sie nam niemozliwe …Kiedy naprawde bardzo w cos uwierzymy zaufamy bezgranicznie Jezusowi zanim zdazymy sobie przypomnic o co wlasciwie prosilismy zostajemy wysluchani
    w taki sposob jakiego sie wlasciwie nie spodziewalismy
    Dlatego nie ustawajcie wierzcie i modlcie sie bo to wszystko ma swoj wielki nieskonczony sens ….
    A kiedy Pan Jezus wyznaczy juz konkretna droge podazajmy nia….

  31. Nie ustawaj w modlitwie. Ja też już odmówiłam 3 NP i nie zostałam wysłuchana. Intencja o którą proszę to powrót męża, jest mi ciężko ale wierzę, że Bóg wobec każdego ma jakiś plan . Teraz mówiłam Nowennę przed Miłosierdziem Bożym, aktualnie Nowennę do M B rozwiązującej węzły ale po skończeniu planuję rozpocząć 4 NP. Wierzę, że nie wszystko stracone i jeżeli nie to o co proszę, to wyjednam inne potrzebne łaski, bo żadna modlitwa nie jest daremna. Bóg wie dobrze, kiedy i co nam da a co zabierze. Wszystko na jego chwałę. Wierzcie i proście a będzie wam dane. Ufam, że właśnie tak będzie.

    • To może bardzo smutne, ale wynika z tego co mówisz Anno, (i nie tylko ty bo wszyscy tak mówią) że cokolwiek zrobimy, to Bóg i tak spełni naszą prośbę lub nie, a najczęściej to właśnie nie, bo wie lepiej co dla nas dobre. Wynika z tego że nasze modlitwy są pociechą i nadzieją tylko dla nas, bo Bóg to i tak robi po swojemu, więc można rzucić ręcznik i dać spokój, przestać tak uporczywie prosić o cokolwiek bo i tak stanie się coś zupełnie odwrotnego, a ludzie wytłumaczą to sobie że Bóg daje nam inne łaski…
      My nie potrzebujemy innych, czasem po prostu potrzebujemy pocieszenia tu i teraz, nie na potem, tu i teraz cierpimy i nie zawsze to cierpienie ma dla nas sens i nie zawsze przynosi jakąś korzyść. Dla mnie to wszystko trudne i smutne jest. Tłumaczenie że Bóg później da nam coś lepszego a teraz to pocierpmy sobie, jest przerażające i okrutne, cały czas szukam innego wytłumaczenia na działania Boga…

  32. Aguniu, owszem jest tak jak piszesz trudno i smutno ale nadzieja, wiara i miłość są ponad to. Jeśli masz chwilkę czasu proszę poczytaj pisma Bł. Michała Sopoćki, spowiednika Św. Faustyny, pięknym ale jednocześnie przystępnym językiem opisane sprawy związane z miłosierdziem Bożym. Ja po przeczytaniu czuję natchnienie i siłę do dalszej modlitwy.

  33. Nie wiem, lulu, dlaczego nie otrzymałaś tego o co prosiłaś. Może dostaniesz później w innej formie? Wiem jedno – jeśli byłoby to dla Ciebie dobre w pierwszej kolejności w perspektywie wiecznej, a w później w doczesnej, to na pewno byś to otrzymała. W takich wypadkach trzeba zaufać Bogu, że daje on człowiekowi to, co jest dla niego najlepsze. Jeśli człowiek prosi o coś gorszego to Bóg z miłości do człowieka mu tego nie da. Czasem naprawdę trzeba długo czekać na jakąś łaskę a ludzie zbyt szybko mówią, że nie zostali wysłuchani. Trudno mi się wypowiedzieć, bo nawet nie wiem o co się modliłaś.

  34. Chcę wam powiedzieć że Bóg wysłuchuje modlitwy !!! i spełnia prośby ale są pewne warunki
    1. Szczera spowiedź
    2. Szczera i czysta intencja
    3. Życie w Duchu Świętym

    Znajdzie wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym i poproście o chrzest w Duchu Święty – po tym przeżyciu wasze modlitwy staną się inne i doświadczycie że wiele waszych modlitw będzie wysłuchanych. tak było ze mną i z ludźmi których znam

    bez Ducha Świętego ani rusz

  35. Witajcie… ja odmówiłam 4 nowenny pompejańskie… pierwszą dwa lata temu… żadna prośba nie została wysłuchana… No i jak wierzyć? Jak ufać? Jeszcze gdyby moja intencja była mówiąc kolokwialnie głupia, mogłabym zrozumieć… Jednak modlitwa o nawrócenie staje się niewysłuchana noooooo tooooooooo ja nie wiem…. nie wiem…. jak wierzyć w Boga, w Maryję, w modlitwy….

  36. droga Kasiu ludzie dostali niezwykły i zarazem straszny dar -wolną wolę, Pan Bóg podpowiada i ciągnie wswoją stronę ale nie może wkroczyc w życie człowieka jeśli on sam nie poprosi, to mu obiecał przy stworzeniu. Matka Swięta będzie szukac okazji jeśli ją prosisz ale kazdy decyzje podejmuje sam. Nie być rozczarowania, spróbój poprosic o to abys sama miała możliwość wpłynąć na tego człowieka, nie wątp ale bardziej ufaj, nie zawsze owoce są takie jak ty byś je chciała widzieć, co nie znaczy że nowenna nie działa

A Ty co o tym myślisz? Napisz!