Klaudia: po prostu nie mam już siły

Dziś jest mój 28 dzień Nowenny Pompejańskiej. Zacytowałabym zdanie, które usłyszałam od osoby słuchającej o. Szustaka, że „jeśli coś w Twoim życiu wali się tak, że wydaje Ci się, że uznajesz sytuację za beznadziejną, to w Twoje życie wkracza Pan Bóg, żeby wszystko odpowiednio odbudować”. Mam nadzieję, że tak jest. Nie mam pojęcia, czy każdy ma kryzys w trakcie Nowenny, ale jeśli tak, to ja go przechodzę. „Proście, a będzie Wam dane” (Mt 7,7) – dlatego nie proszę, ale błagam o modlitwę, bo naprawdę tak bardzo chcę żyć, ale po prostu nie mam już siły. Widzę tylko kawę, monitor, pracę i bliskich ludzi, którzy są bardzo dalecy. Jestem samotna najgorszym rodzajem samotności – wśród ludzi, a poza tym nie mogę zapełnić pustki po kimś, kto wtargnął w moje życie, zmienił je i … odszedł. Tylko bliskość Matki Boskiej sprawia, że próbuję to wytrzymać.

12 myśli na temat „Klaudia: po prostu nie mam już siły

  1. modl sie, nie ustawaj, wiem co możesz czuć, czytając Twój list miałam wrażenie ze sama go napisałam kilka lat temu, mnie bardzo pomógł dzienniczek s Faustyny. Będę sie za Ciebie modlić.

  2. Klaudio, myślę podobnie, samotność wśród ludzi jest bardzo ciężka to zniesienia. Na zewnątrz wszystko w porządku, a w środku pustka. Mam tak coraz częściej. W takcie nowenny większość z nas ma kryzys, tylko jedni większy… Ale zawsze masz nas. Na tej stronie są ludzie, którzy zawsze posłużą Ci ciepłym słowem. Trzymam za Ciebie kciuki, wszytko dobrze się ułoży. Módl się i ufaj. Wiara doda Ci siły, a Matka Boska nigdy nie opuści. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wytrwałości.

  3. Klaudia, a pocieszy Cię, że ja tak samo się czuję samotna? Wśród bliskich, ale tak dalekich i niemalże obcych, wiecznie z nosem w necie, szukając recepty nie wiadomo na co… z różańcem w ręku – i tą nadzieję, że coś się kiedyś zmieni… pomimo moich prób zmiany siebie, ciągle wracam w jeden ten sam punkt, w marazm, dół – jakby niewidzialna siła ściągała mnie w to samo miejsce, z którego desperacko próbuję uciec… problem w tym, że nie wiem, co mnie ściąga, ani też jakoś jasno nie potrafię określić: przed czym, od czego ja tak naprawdę uciekam…

  4. Jeśli Bóg odpowiada na Twoją modlitwę
    – wzmacnia Twoją wiarę.
    Jeśli Bóg zwleka z odpowiedzią
    – hartuje Twoją cierpliwość.
    Jeśli Twoja modlitwa pozostaje niewysłuchana
    – tzn. że Bóg ma dla Ciebie
    coś o wiele lepszego niż to, o co go prosisz.

    Sama nie jesteś jest z Tobą Jezus i Maryja – PAMIĘTAJ!!!

  5. Klaudio, moze to nie na temat i napewno nie umiem tego dobrze ujac, bo zmeczenie, ale moze sie przyda – dzis 27 dzien i nagle dotarlo do mnie ze przez rozwazanie tajemnic rozancowych Maryja chce mnie nauczyc czegos o Niej samej, nie tylko o mnie – o mojej slabosci, o moim zmaganiu, lub jego braku itp. Chce mi powiedziec cos o Sobie samej. Poszlam tym tropem, przez chwile, bo b trudno mi skoncentrowac sie i bardzo chce isc nim dalej.
    Pozdrawiam
    Ufam, ze Pan Bog jest z Toba, ze mna i kazdym z nas
    nie ustawaj

  6. Klaudio, domyślam się co czujesz, ja obecnie odmawiam drugą NP, w intencji nawrócenia ateisty, który podobnie jak w Twoim przypadku: pojawił się, zmienił moje życie i odszedł, bywa naprawdę ciężko. Ze względu na studia musiałam się przenieść do obcego miasta, sama, bez znajomych i przyjaciół, bez chłopaka, co prawda poznałam mnóstwo nowych ludzi, ale to nie to samo, to tylko nowi znajomi, których jeszcze dobrze nie znam. Kiedy zaczynałam pierwszą NP, byłam w rozsypce, świat mi się zawalił prosto na głowę, teraz odmawiam kolejna. Odkąd zaczęłam się modlić, doświadczyłam i zrozumiałam wiele rzeczy, także tych z przeszłości i mam wrażenie, że powoli puzzle mojego życia zaczynają się układać w całość, że to co działo się do tej pory, również cierpienie i przykre rzeczy mają głębszy sens, są Bogu do czegoś potrzebne, do czego nie wiem. Moja intencja nie została jeszcze wysłuchana, ale przecież nawrócenie trwa, to trudna sprawa i wymaga czasu. Wiem,ze trzeba mi siły i cierpliwości i trwania w modlitwie, tego nie zaprzestane. Modlę się więc i czekam, chociaż jest naprawdę ciężko, praktycznie każdej modlitwie i Mszy Św. które ofiaruje w tej samej intencji (Eucharystię też) towarzyszy płacz, (nie mogę nawet powstrzymać łez w kościele przy ludziach, próbuje się ukryć za szalikiem). Dużo sie tez we mnie pozmieniało podczas Nowenny, częściej chodzę do koscioła od tygodnia codziennie, bo ma przerwę po sesji i warunki ku temu, wcześniej wiele razy w czasie wakacji czy ferii tez obiecywałam sobie,ze skoro nie mam nic takiego na glowie to bede chodzic do koscioła i modlic sie za nawrócenie wtedy jeszcze mojego chłopaka, ale nigdy mi sie nie udawało, zawsze lenistwo brało górę, teraz wstaje rano, choc nie musze i ide do Koscioła.
    Czasem bywa ciężko tak ze nie ma się siły, ale w takich właśnie momentach kto nam pomoże jak nie właśnie nasza Matka? Otóż to Klaudio, dzięki modlitwie i pomocy Matki Bożej wytrzymamy, nie ma innej opcji! Ona nas nigdy nie zostawi, czasem nie od razu widzimy pomoc, ale Ona z nami jest zawsze, przecież jest Matką. życzę Ci wytrwałości w modlitwie a na pewno z czasem wszystko się ułoży 🙂
    Polecam też modlitwę do Św. Józefa, w sprawach trudnych i w nagłej potrzebie, mnie ogromnie pomogła w chwili zwątpienia.

  7. Klaudio wytrwaj w tej pięknej modlitwie jaką jest NP , po woli wszystko się poukłada Maryja i Bóg wiedzą co robią , a „zły” się temu przeciw stawia i mąci w życiu ile się da żeby tylko zwątpić i odejść od Boga i wiary.
    15 stycznia zacząłem odmawiać NP , bo w życiu wszystko mi się zawaliło , została tylko wiara . W NP odnalazłem spokój i pogłębienie wiary . 10 lutego ostatniego dnia części błagalnej jeszcze doszły nowe problemy , które po kilkunastu godzinach zaczęły jakby łagodnieć i odchodzić …
    Wiem że Matka Boska ma nas wszystkich w opiece !!!

    Królowo różańca świętego módl Się za nami !!!

  8. Klaudio przechodze przez to samo i tak samo napotykam na trudności…. choruję na nerwicę na początku były to „tylko” objawy somatyczne tj silne bóle mięśni jak przy grypie,zachwiania równowagi jakbym ciągle była pod wpływem alkoholu,silne bóle karku i długo by jeszcze wymieniać, powoli do tego zaczęły dochodzić objawy psychiczne : płacz bez powodu, załamanie, bezsens życia, beznadziejność,pustka – mimo że mam kochajęcego męża , dziecko , rodziców, rodzeństwo….takie głupie myśli od których nie umiałam się uwolnić… Nowennę w mojej intencji zaczęła odmawiać siostra w chwili gdy nie miałąm jeszcze objawów psychicznych, w ostatnich dniach części błagalnej pojawiły się u mnie objad prwy psychiczne, czyli zamiast lepiej – gorzej…. w tym czasie ja kończyłam część dziękczynna w intencji zdrowia dziecka,i gdy miałam te złe myśli , beznadziejność to coś jakby odciągało mnie od różańca,odpychało a ja silnie walczyłam brałam do ręki i w tej bezsilności modliłam się chociaż coś mi szeptało” rzuć ten różaniec” itp wytrwałam, mój stan zaczął się poprawiać, 1 marca rozpoczęłam nowenne w swojej intencji czułam się świetnie pełna energi radości az tu 2 dni przed końcem części błagalnej znowu to samo,,, beznadziejność, czarne myśli, pustka, strach przed przyszłością…. znowu jakby coś odpychało mnie od różańca,zwlekałam z modlitwą do wieczora gdzie wcześniej od rana zaczynałam odmawiać tajemnice, trzymając różaniec coś mi szeptało,porwij,zerwij go, za chile łapałam za medalik i ta myśl”zerwij go” ale zaraz zaczynałąm sobie mówić „Jezu Kocham Cię,ratuj mnie, podnoś z moich upadków, pomóż mi” i powoli robiło się lepiej… dziś 4 dzień części dziękczynnej samopoczucie lepsze ale mam w sobie strach że to wróci że sie poddam , nie zwalcze tego zła, wiem że wtedy muszę prosić „Jezu ratuj,przecież Pan nie zostawi mnie bez pomocy,jest silniejszy od tego zła co mnie dopada z Nim dam rade, sama upadłabym”….. Ratuj się wołąjąc z prośbą do Pana bo te trudności podczas Nowenny są i trzeba je zwalczyć to nie są nasze myśli , to myśli złego – tak mi powiedział ksiądz na spowiedzi i gdy brakuje siły wołajmy o pomoc a siła przyjdzie.

  9. ja odkryłam niedawno modlitwę dziękczynienia i uwielbienia oraz czytanie codziennie Pisma Św., modlitwy do Ducha Św.
    szczególnie modlitwa uwielbienia św. Franciszka, jak również czytanie Psalmów,
    czasem gdy przychodzą złe myśli wystarczy nawet „Boże jesteś wielki, wspaniały, kocham CIę…” wszystko znika
    zgadzam się z Dżes, że Msza Św. ma ogromną moc, szczególnie z Komunią

  10. Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!!!.Jezeli moge Cie pocieszyc to tym ,abys zaczela chodzic do kosciola codziennie i przyjmowac Komunie Sw.codziennie i zyc ciagle w lasce uswiecajacej.To jest nawieksze lekarstwo i najbardziej skuteczne.Ja tego doswiadczylam,tez zostalam opuszczona przez mojego meza po 3 miesiacach po slubie koscielnym.Uplynelo od tamtej pory prawie 4 lata,a ja ciagle jestem codziennie na Maszy Sw.i przyjmuje P.Jezusa do mojego serca.Nie umiem juz zyc bez P.Jezusa,Jestem tak bardzo szczesliwa,bo Jezus mnie uzdrowil i pokazal sie w Hostii Sw.podczas Eucharystii w pierwszy piatek we wrzesniu tego roku.KOCHAM PANA JEZUSA PONAD WSZYSTKO,bo ON jest naszym KROLEM i ZBAWICIELEM.
    KROLOJ NAM CHRYSTE ZAWSZE I WSZEDZIE.
    Dzieki Ci Boze za Twoja milosc i milosierdzie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!