Nisia: Nadzieja dla modlących się!

Zaczynając pierwszą w życiu Nowennę Pompejańską (dziś mam 38 dnień) bałam się strasznie,że zły będzie mocno mieszał,ze nie dam rady tyle czasu trwać w modlitwie i postanowiłam,że kiedy zaczną mnie dopadać chwilę zwątpienia będę wchodziła na tą stronę i będę czytała o wysłuchanych modlitwach. Szczerze mówiąc, właśnie w tym miejscu chciałabym się podzielić pewną niezwykłą rzeczą, która mi się przytrafiła w 13 dniu odmawiania Nowennę Pompejańską. Niektórzy mogą mnie wziąć za psychiczną, bo po wszystkim sama się nad tym długo zastanawiałam, choć płakałam ze szczęścia.;) Moja intencja, to jest o ułożenie sprawy sercowej, o odnalezienie mężczyzny, który jest mi naprawdę przez Boga pisany, z którym mogłabym założyć rodzinę opartą na Bogu:) i tak zaczęłam odmawiać tą Nowennę, równolegle ze mną za moją przyczyną zaczęły odmawiać ją również dwie bliskie mi osoby, a po jakimś czasie dołączyła również moja mama. Ze względu na to,ze opowiedziałam tym wszystkim osobom o tej modlitwie i tyle Różańców do Nieba ślemy z każdym dniem wiedziałam,ze zły będzie próbował się mścić na mnie, więc tarczą poniekąd były wasze świadectwa;) Na początku ciężko było mi się skupić, popełniałam dziwne błędy przy modlitwie, więc zaczynałam Różańce od początku, czasami mówiłam 6 dziennie, a mało tego zaczęłam się modlić też do Świętej Rity, by pomogła mi się modlić tak, by Pan zechciał przyjąć ode mnie te modlitwy i ich wysłuchać. Poza tym brakiem skupienia nic się nie działo do 13 dnia:) Wieczorem odmówiłam normalnie Nowennę (nawet bez przeszkód) położyłam się spać. Śniło mi się,że widziałam siebie na łóżku klęczącą z Różańcem w ręku i modlącą się w dużym skupieniu. I jako obserwator widziałam,że nadciąga straszna wichura, próbowałam zobaczyć skąd się bierze ten wiatr i wtedy obudziłam się. W pokoju panował tak złowrogi chłód, mimo ciepłej pierzynki i koca, było tak strasznie zimno, jakby temperatura spadła poniżej zera. Nie mogłam otworzyć oczu, targały mną takie ogromne lęki, byłam przerażona..coś próbowało mi powiedzieć: „dziewczyno ty chcesz założyć rodzinę w Imię Boże, skoro nie możesz sobie poradzić z tymi lękami w środku?! Ty nie dasz rady, jak chcesz przede mną obronić swoją rodzinę, skoro sama sobie pomóc nie możesz, odpuść!” Uwierzcie bałam się jak nigdy, ale ciągle modliłam się nie otwierając oczu do Maryji i Archanioła Michała. Błagałam Ich, by pozwolili mi zasnąć i nie czuć tego panicznego lęku! Mało tego ciągle coś się nieprzyjemnie tłukło, takie okropne dźwięki, za każdym razem moje serce szybciej bić zaczynało ze strachu. Kiedyś jak się bałam spać moja mama nauczyła mnie takiej modlitwy: „Kładę się spać, nie ma sobie co posłać, Ewangelię Świętą sobie pościele, Krzyżem Świętym się odzieje, a ciebie Szatanie się już nie boje. Amen” . Pierwszy raz ta modlitwa mi nie pomagała, mój strach był z każdą chwilą większy. Tego wieczoru również pierwszy raz pomodliłam się o pomoc dla mojej znajomej, która jest uzależniona od horoskopów, by Pan dał jej siły do walki z tym nałogiem. W tamtej chwili miałam poczucie,że głupia jestem,ze sam się prosiłam o to co w tej chwili przeżywałam. Przez moment pomyślałam o tym, by przerwać NP, bo nie dam rady znieść podobnej sytuacji. Później dosłownie usłyszałam, bym nie mieszała się w cudze sprawy, jak ktoś chce wierzyć w magie to jego wola mi nic do tego i aż wstyd się przyznać przez chwilę naprawdę żałowałam,że się pomodliłam za tamtą dziewczynę.Ten stan lęków i walki wewnętrznej trwał z godzinę. Ok godziny 4 usnęłam ponownie. Tym razem miałam sen,że trójce dzieci, obmywam stopy (tyle osób odmawia ze mną Nowennę Pompejańską) i nagle nic się nie dzieje w tym śnie, a ja znowu na siłę jakby zostaje wybudzona. Ale tym razem było inaczej. Byłam strasznie rozpalona, nie mogłam otworzyć oczy dalej, ale nic się już nie skrobało, było spokojniej. Pomyślałam wówczas, że Zły mocno manifestował w nocy, więc teraz Pani Różańcowa zlitowała się nade mną i da mi troszkę odpocząć:) Strasznie mnie rozpalało,moje dłonie mnie paliły-tak mam odkąd wstąpiłam do Wspólnoty Odnowy Wiary i kiedy staję przed Najświętszym Sakramentem, Duch Boży w ten sposób pozwala mi odczuć swoją obecność:) . Kiedy obudziłam się za drugim razem i wiedziałam,ze coś jest inaczej MIMO WOLI zaczęłam mówić „Zdrowaś Maryjo..”, pomyślałam,że boje się w tym momencie mówić cały Różaniec i odmówię tylko jedną Dziesiątkę,bo nie mogłam przerwać, to Duch Boży modlił się we mnie;). Mówiąc trzecią „Zdrowaśkę” słyszę,że ktoś wchodzi do pokoju, bardzo delikatnie tupta w moją stronę. Nagle czuje,że coś bardzo ciężkiego zostaje mi położone obok nóg, rozpala mnie coraz bardziej, ale nieugięta dalej się modle odliczając na palcach kolejne „Zdrowaśki”. Przy 6 ” Zdrowaśce” poczułam,że ktoś mnie dotyka i w tym momencie nie mogłam złapać oddechu, coś co było we mnie i strasznie siedziało mi na duszy zostało wyciągnięte. To trwało dokładnie chwilkę! Później usłyszałam dwukrotne usłyszenie bicia serduszka i zrozumiałam,ze ono bije we mnie. Nie mogłam pojąc co się stało, ale kiedy mój Duch wrócił do mojego ciała skończyłam odmawiać tą Dziesiątkę i otwarłam oczy. Płakałam, bo czułam,ze coś co mnie martwiło i przygnębiało na każdym kroku odeszło, Maryja mi dała nowe serduszko,albo stare tylko cudownie je połatała;)Mało tego przez chwile próbowałam sobie wmówić,że chyba mam mocno wybujałą fantazje,ze coś sobie uroiłam, ale Matka Boża po prostu mi powiedziała :”Nie wątp! Jestem i będę przy Tobie!”. To mi dało takiej niezwykłej pewności,ze te modlitwy nie idą na marne,ze dobrze zrobiłam modląc się za tą dziewczynę i właśnie Bóg również chce dla mnie takiego małżeństwa, w którym On będzie królował! Dziś jest 38 dnień Nowenny Pompejańskiej, oczywiście Zły do tej pory często przychodzi w różnorakich snach, raczej takich, po których, gdy wstaje jestem strasznie rozbita, załamana i czasami mogłabym mieć pretensje do Pana, dlaczego mnie tak męczy. Czuję,ze fizycznie zaczynam pasować, ale później rozmawiam z Panem i On na każdym kroku pokazuje,ze przy mnie jest!Mówię Panu,co się dzieje i proszę Go,jeśli coś nie ma znaczenia to niech to weźmie i pozwoli mi się cieszyć Sobą i tak się dzieje. Ostatnio miałam dużo pytań odnośnie wiary, Usprawiedliwienia przez Boga i co się stało? Poszłam do Kościoła i Ojciec mówiący kazanie w przepiękny sposób mi odpowiedział na te pytania. Innym razem miałam silne pragnienie, by móc usłyszeń kolegę, który śpiewa Panu takim Anielskim głosem (choć czasem troszkę fałszuje), pragnienie było tak silne,ze musiałam to Panu w końcu ofiarować, bo nie mogłam wytrzymać i co się stało? Tego samego dnia usłyszałam go w radiu jak opowiadał o Bogu w przepiękny sposób, wlewając w moje serce pokój i ciepło. Niby pierdoły dla kogoś, ale dla mnie drobiazgi mające bardzo duże znaczenie, odkąd rozpoczęłam tą NP, takich sytuacji była cała masa! Modlimy się Nowenna Pompejańską do Maryi i Ona przy nas ciągle jest. Jeśli ktoś otrzymuje dużo zmartwień tzn. nie ze Maryja, czy Bóg go nie słuchają, wręcz przeciwnie ta intencja jest bardzo potrzebna i dlatego Zły miesza i mąci próbując nas zniechęcić. Wiary!!! Życzę wszystkim wytrwałości, również sobie i kibicuje każdemu, kto się modli Nowenną Pompejańską!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

21 myśli na temat „Nisia: Nadzieja dla modlących się!

  1. Dziękuję za to świadectwo:)Pięknie ujęłaś sedno Nowenny Pompejańskiej-Matka Boża jest z nami, cały czas.Życzę wysłuchania Twojej prośby przez Maryję.

  2. Trzymaj się, tak Twoja modlitwa jest bardzo ważna i Bóg ją przyjmuje Koleżanka zostanie wyzwolona z tych wróżb.
    Modlitwa a już Różaniec skały rozsadza taką ma moc. Powodzenia.

  3. PIEKNE SWIADECTOWO!
    Ja też doswiadczam wielu trudnosci, ale wlasnie takie swiadectwa a szcegolnie ich Autorzy dodają mi otuchy:). Maryja jest z nami ;).

  4. Zwłaszcza w części błagalnej doświadczałam bardzo wielu trudności.W głowie pojawiały się cały czas złe myśli na temat najbliższych mi osób.W tym czasie jednego wieczoru kładąc się spać zamknełam oczy i widziałam stado psów jakby szatan był pod ich postacią.Modliłam się wtedy do Michała Archanioła to zmniejszało lęk który mi towarzyszył.
    Wierzę że możesz doświadczać takich rzeczy.Szatan chce Cię w ten sposób zniechęcić do modlitwy.Życzę Ci wytrwałości i ufności Mateczce Najswiętszej.

  5. Dobrze ze ludzie piszą o złym tzn co wyprawia podczas modlitwy ,bo gdy mnie to spotkało a było to kilka miesięcy temu myślałam ze zwariowałam .Teraz wiem ze nie i wiem ze sie wścieka bo wie ze oczy naszego Pana i Matki zwrócone są na modlących.Ja w idzialam go tez pod postacią ludzka ,wychodziłam wtedy od księdza , który ze mną rozmawiał dwie godziny o tym co sie dzieje w moim domu ,potem modlił sie nademna jakieś 5 min.gdy wyszłam z kościoła podszedł młody człowiek około 30 .Zacisnal pięści i powiedział k….wa sylwia a tak mam na imię .Gdy spojrzałam w jego oczy takiego zła w życiu nie widziałam. Minął od tego zdarzenia jakiś rok i do dziś mam to przed oczami .I zawsze myśle tak gdyby mi przyszło do głowy ze nie mam czasu sie pomodlił lub jestem zmęczona bo zły czasami staje na głowie to ta sytuacja zawsze mnie prostuje .Ksiadz mi powiedział ze spotkała mnie ogromna łaska bo Bóg dopuścił do jego uczlowieczenia i ze go widziałam bo inni nie wierzą w jego istnienie a strach mój wtedy to jest namiastka tego co czeka ludzi tam…

  6. Ja doświadczyłam takich ataków złego przez różne sytuacje, że trudno to nawet opisać, taka kumulacja złych zdarzeń, w domu, pracy, urzędzie skarbowym itp., jakby piekło się na mnie uwzięło. Poprzez działanie złego przez najbliższych, doszło nawet w jedną niedzielę do tak zadziwiającej sytuacji, najpierw pokłóciłam się mężem o modlitwę, potem kiedy moi praktykujący rodzice w „wielkiej trosce” pouczali mnie, że te modlitwy, które odmawiam to są dla zakonnic w zamkniętych klasztorach a nie dla mnie, żebym dała sobie spokój, bo był w rodzinie jakiś wujek co zaświrował na punkcie wiary, to przepłakałam cały wieczór i faktycznie czułam się jak wariatka i fanatyczka. Zauważyłam jednak, że zły działa najbardziej w niedziele i pierwsze soboty, żeby zniechęcić mnie do nabożeństwa pięciu sobót miesiąca, które odprawiam od kilku lat z przerwami. Czasami mąż od rana zaczyna czepiać się o głupoty, to od razu mówię, żeby nie psuł tego świątecznego niedzielnego dnia. Oczywiście mamy bardzo poważne problemy i nerwy nam puszczają, zdrowie psychiczne siada, ale świadomość tych zagrożeń pomaga panować nad nerwami. Czasami czuję się jak osaczona a czasami tak spokojna i wyciszona.15 sierpnia miałam rozpocząć 3 NP, ale trafiłam do szpitala, wyszłam 26 też w święto, czy to nie łaska uczenia się pokory i przyjmowania wszystkiego, co Bóg dopuszcza. Rozpoczęłam później i niedługo kończę. Nie poddawajcie się pomimo trudności, im więcej ich jest tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że będzie z tego dużo dobrego i Matka Boża mnie nie opuści. Musimy się trzymać i trwać na modlitwie, bo szatan szaleje, atakuje rodzinę, kościół. A największą radością i zwycięstwem złego jest, kiedy ludzie nie wierzą w niego i piekło, bo wtedy jest jak w tym powiedzeniu „hulaj dusza, piekła nie ma”.
    Pozdrawiam wszystkich modlących się NP, Maryja zwycięży zło !

    • dziekuje ci Basiu za to co napisalas bo wlasnie u mnie jest tak samo, czasami nawet bardzo drastycznie ! twoje swiadectwo bardzo mi pomoglo .

  7. Hmmm, ja też teraz sobie przypomniałem, że ponad tydzień temu miałem dziwny straszny sen, może sen nie był taki straszny ale się obudziłem bardzo przestraszony i długo nie mogłem dojść do siebie. Rzadko miewam sny a nigdy takie dziwne i ze strachem, jak już to były zawsze sny bardzo przyjemne. Może to też szatan mnie straszył, tak się zastanawiam teraz po przeczytaniu waszych świadectw, gdzie moja prośba-intencja została wysłuchana na drugi dzień po skończeniu NP.Dziś mija 6 dzień i jestem w wyśmienitej formie psychicznej, wręcz szczęśliwy. Mój kolega-ksiądz powiedział do mnie, że czymś sobie zaskarbiłem u Boga, że tak szybko została wysłuchana moja intencja. Zostałem zjadaczem różańca…

    • Rysiu ja jak sie nie modliłam to miałam sny normalne były to przezywane historie z życia .Gdy zaczęłam sie modlić miałam koszmary tak okropne ze budzilam sie w środku nocy z ogromnym strachem gdzie żeby zasnąć modliłam sie i zasnęlam

  8. „Jeśli w życiu masz pod górę, to uważaj, bo dzięki temu możesz zajść na sam szczyt” Od czasu kiedy napisałam to świadectwo minęło sporo czasu, dziś mam 3 dni do końca Nowenny, zły mnie raczej nie oszczędza, ładuje we mnie konkretnie, ale wiem,ze trzeba to przetrwać! Dziękuję za to,ze dzielicie się swoimi świadectwami i cieszę się również, że nie odebraliście mnie ja wariatki, bo szczerze mówiąc miałam pewne obawy, ale pewnie to zły próbował mnie przekabacić, bym tego nie pisała ze względu na to,ze również padły tu różne inne sytuacje, w których nękał modlących się. Naprawdę dziękuję za otwartość Waszą:)) Życzę Wam powodzenia, wytrwałości i gorliwości!:))

  9. Oj sny też miałam i miewam straszne, uciekam, gubię się, jestem osaczona przez jakiś złych ludzi czy czarne postacie żołnierzy, czarne psy też mnie goniły, takie okropne uczucie strachu i zagrożenia. Zdarzało mi się nie raz wybudzić w środku nocy z ogromnym lękiem, kołatającym sercem, do tego stopnia, że bałam się zasnąć, żeby nie było kontynuacji snu. Ostatnio jednak jest przełom, bo gdy gonił mnie ogromny, czarny pies to zatrzymałam się, odwróciłam i gestem ręki zatrzymałam bestię, wreszcie jakieś zwycięstwo ! Rano opowiedziałam mężowi mój przełomowy sen i byłam po prostu bardzo szczęśliwa. Wiem, że sny są czasem projekcją naszych lęków i problemów życiowych, ale widać coś się we mnie zmienia na lepsze. Raz przyśniła mi się też moja zmarła dawno temu babcia, którą zapytałam, mając świadomość, że jest już w niebie i wszystko wie, czy nasze problemy się rozwiążą i odpowiedziała, że będzie dobrze, to też mnie bardzo podbudowało.
    Sylwio, myślę zupełnie tak jak Ty, że jak się tyle nie modliłam, to było dużo spokojniej. Czasami nachodzą mnie takie myśli, żeby przestać, ale walczę już tak długo, że poddanie się teraz w pół drogi, to byłaby klęska na całej linii, nie poddam się tak łatwo. Czasami „wiszę” na tej modlitwie jak na ostatniej desce ratunku na wzburzonym morzu mojego życia i problemów, po prostu nie mogę jej puścić, bo utonę i po mnie. Serdecznie pozdrawiam i nie ustawajcie na modlitwie !

    • Witam Basiu,ja myśle ze ludzie modlących sie ta modlitwą maja takie same doświadczenia podczas snu tzn ucieczka przed tym co nas goni ,psy które nas otaczają ,wybudzenie podczas snu gdzie następuje ogromny strach który jest nie dopisania.W ciagu dnia mamy wrażenie ze wszyscy i wszystko sprzysięgły się przeciwko nam ,przed modlitwą próbuje nam wmówić ze may sporo jeszcze do zrobienia aby tylko nie pójść sie modlić a podczas modlitwy próbuje nas rozpraszac ja odczuwalam nawet duszenia tzn nie mogłam swobodnie oddychać podczas modlitwy.I to jest jego błąd bo teraz wiem ze to jest słuszna droga a on za wszelka cenę próbuje nam przeszkodzić.Mam tez ta świadomość ze gdyby nie wszechobecna miłość i opieka Boga to by nas rozszarpal.Kiedys przeczytałam w egzorcyzmie gdzie zły musiał powiedzieć cytuje:gdybyście padli przed Nim na kolana jak to czynią aniolowie to nie mielibyśmy nad wami takiej władzy sami nam ja dajecie. Jestem przekonana ze nasza modlita różańcowe jest ogromna ochrona ,unikamy bardzo wielu złych żeczy które mogły mieć dla nas opłakane skutki.Ja oczywiście mam swoje intecje w NP ale jeśli nie są wysłuchane tak jak bym chciała to mowię do Boga ze On wie co będzie dla mnie najlepsze a najbardziej cieszę sie z tego ze się modlę.Kiedyś jeden ze świętych powiedział o rozancu ze osoba ktora mowi rozaniec jest bardzo chroniona ,ze jak szatan żucia kule w tą osobę zawsze chybi .pozdrawiam

  10. Czytałam kiedyś, że Ojciec św. Jan Paweł II nadał moc egzorcyzmu modlitwie różańcowej, dlatego zły tak szaleje i tak ciężko się czasami odmawia.

    • Tak to prawda ja tez o tym czytałam ,to opowiadał jeden z zakonników .Gdy Ojciec Święty w gronie tych ludzi podniósł do góry rękę trzymając w niej rozaniec i powiedział ze to jest największy egzorcyzm to zakonnik stwierdził ,ze od tej pory zaczęli mieć problemy przy odmawianiu różańca tzn senność ,problemy z koncentracją i tego typu rzeczy ,ja odczuwalam duszenie jakbym biegła 100km na godzinę i nagle się zatrzymała kompletny brak tchu .

  11. Różne bóle podczas odmawiania też mnie nękają, choć przy 3 NP, bardziej meczą mnie zniechęcenia i zwątpienia w sens modlitwy. Zdarzały się duszności, bóle klatce piersiowej, nagłe bóle głowy i ucisk, ostry ból pleców, jakby pieczenie. Teraz trochę sobie już z tym radzę, po prostu staram się bardziej koncentrować na modlitwie, patrzę na wizerunek Matki Bożej albo na krzyż, uruchamiam pozytywne myślenie i mówię sobie w duchu, że przecież nie umrę na zawał podczas modlitwy, zresztą to byłaby piękna śmierć. Mam świadomość, że to zły mnie nęka i to daje mi siłę, żeby właściwie reagować i nie panikować, co zdarzało mi się na początku. Dlatego teraz zauważyłam więcej nękań psychicznych niż fizycznych. Muszę mieć dużo siły, bo NP daje mi ogromny spokój i nadzieję. Żadna ze spraw, o które się modlę nie została jeszcze rozwiązana, ale wiem, że one tak po ludzku niemożliwe do rozwiązania dla Wszechmogącego Boga za wstawiennictwem Maryi na pewno tak. Tłumaczę to sobie, tak żartobliwie, że pewnie moja modlitwa tak bardzo podoba się Bogu i Matce Przenajświętszej, że chcą jej słuchać dłużej. Zawierzam wszystko Maryi i Jezusowi Miłosiernemu i i wiem, że mają dla mnie najlepszy plan, albo pozwolą rozwiązać niektóre problemy, albo dadzą mi potrzebną siłę do dźwigania tych krzyży.
    Pozdrawiam modlących się NP, nie upadajcie na duchu !

  12. Dzis jest 10 dzien kiedy odmawiam Nowenne, bardzo mi ciezko sie skupic, zasypiam. Modle sie w intencji mojego meza, ktory jest uzalezniony od marihuany, ma ataki agresji, do tej pory jest to agresja werbalna i na rzeczach ale nie gwarantuje ze nie dojdzie do tego ze mnie nie uderzy. Juz dzis z rana zrobil mi awanture rzucal rzeczami, tylko dlatego ze plakala nasza coreczka. Stwierdzil, ze dziecko placze bo jej cos zrobilam, dlatego bede ja tez kiedys plakac jak ona. Ja mam wrazenie ze on jest jak opetany. Dlatego modle sie bo wiem ze zly dziala. Prosze pomodlcie sie za mojego meza.

  13. Gosiu dziś pomodlę się za Twojego męża koronką do Bożego Miłosierdzia. Są też różne strony, gdzie można przesłać intencje modlitewne do klasztorów, polecam sama korzystałam. Może warto byłoby porozmawiać z kimś zaufanym, np. księdzem. Polecam stronę http://www.pogotowieduchowe.pl – tam można zawsze zadzwonić i porozmawiać. Trzymaj się i nie upadaj na duchu, powierz wszystko matce Przenajświętszej.

  14. Dziekuje Basiu. Ja wyslalam juz intencje. Do pogotowia duchowego dzwonilam ale to byla krotka rozmowa bo ja mieszkam za granica. Mam kilkoro znajomych ktorych poznalam przez internet i ktorzy modla sie za mnie i za mojego meza. wierze ze to co teraz przechodze ma czemus sluzyc jeszcze nie wiem czemu, zastanawiam sie tylko czy jest mozliwe zeby Bog chcial zebym odeszla od mojego meza, czy to byloby mozliwe, bo im barziej sie modle o to zeby Bog mi pokazal co mam robic, i zeby kierowal moim zyciem tak jakby chcial to moj maz jest coraz gorszy. Modle sie ale czasami nie mam juz sil przechodzic przez ten koszmar. Dzieki Basienko jeszcze raz.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!