Janka: Sytuacja była tragiczna

Kochani! kilka miesięcy pisałam o łaskach płynących z Nowenny Pompejańskiej dla rodziny mojego syna,synowej i ich córeczki. Sytuacja była tragiczna-zupełny rozpad małżeństwa,oddzielne zamieszkanie-po prostu było pięknie 4 lata po ślubie i nagle wszystko runęło w gruzach.

W ich małżeństwie od początku nie było Pana Boga, w obecności którego sobie przysięgali.Cóż mogłam zrobić?Ja sama nic, ale Matka Boża przyszła mi z pomocą. Dała mi, za pośrednistwem mojej przyjaciółki, Nowennę Pompejańską którą odmówiłam już trzy razy w intencji o ratowanie małżeństwa zawartego przed Bogiem.Dzięki Ci Matko Boża z Pompejów-małżeństwo mojego syna i mojej synowej trwa, pod jednym dachem i oby tak było zawsze.

Matko Boża prowadż ich Swoją drogą do Nieba, jesteś ucieczką i pomocą naszą.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

3 myśli na temat „Janka: Sytuacja była tragiczna

  1. Jest Pani CUDOWNĄ TEŚCIOWĄ! Moje małżeństwo się rozpada, byłam w szpitalu z powodu depresji, a moja teściowa odwróciła się ode mnie i nastawia męża przeciwko mnie i naszemu dziecku. Chodzi do kościoła, wydaje się być osobą wierzącą a tak mnie rani. Mąż się do niej wyprowadził….
    Zmawiam nowennę za rozwiązanie problemów w naszym małżeństwie, zostało mi kilka dni. W mężu jakby drgnęło…wiem jednak, że rozwiążemy do końca nasze konflikty jak wróci do nas. Nie wiem doprawdy jak poradzić sobie z teściową, która ewidentnie rozbija nasze małżeństwo, a mąż jakby się jej bał przeciwstawić…?

    • Odpowiedź sama ciśnie się na usta : Kolejną NP-odmów za teściową, by zrozumiała, że dobro jej syna, zależy od jego szczęścia, a co jest szczęściem dla niego wie najlepiej Pan Bóg, więc proś Boga, by ona sama oddała sprawy również w ręce Boga, a nie na swoją modłę chciała go uszczęśliwiać – co może oznaczać w rzeczywistości tylko jego unieszczęśliwianie i ludzi mu bliskich wraz z sakramentalną żoną i dzieckiem, a to się przecież Bogu nie może podobać. Przełam proszę tą niechęć do Twojej teściowej-uwierz, to że się będziesz za Nią modliła uświęci i Ciebie, to będzie, jak nadstawianie drugiego policzka, z czym nieliczni chrześcijanie nie mają kłopotu, a przecież to powinno być na porządku dziennym, byśmy tak zawsze postępowali. Ja też do niedawna na każdy krzyk mojej teściowej odpowiadałam w tym samym tonie, ale z pomocą Bożą, chyba już nad tym trochę zapanowałam, aż do tego stopnia, że raz posądziła mnie, że jestem dla niej złosliwa, bo rozwiązać chciałam problem w sposób, w jej odczuciu zbyt grzeczny, nadskakujący. Ale z pokorą starała się obronić, pytając ” Dlaczego uważasz, że jestem złośliwa, nie jestem złośliwa”. odpowiedź ” No bo mnie wydaje się, że jesteś złośliwa”. Jeszcze raz powtórzyłam spokojnie, że nie powinna tego tak odbierać. Kiedyś dobrałabym słów, w których oskarżałabym ją o to, że zawsze przeinaczy moje intencje, że mnie prowokuje, że z nią nie da się spokojnie porozmawiać, że każdą moją próbę pojednania przeinaczy i zamiast wziąć moją postawę za dobrą monetę tylko wznieci we mnie jeszcze większą do siebie niechęć, czy może nawet nienawiść. Tym razem pozostawiłam Ją w przeświadczeniu, że nie jest winna za to, że mnie o to oskarżyła, zwyczajnie mogła się pomylić, jak każdy, bo moje intencje tym razem i chęć dopomożenia w zrozumieniu tematu były szczere i pragnienie, by w takim duchu Ją pozostawić sprawiły, przynajmniej do chwili obecnej, że się z Nią nie przemawiałam już od tamtej chwili-choć, to było 1-sze – przełomowe w takim duchu z mojej strony. Potrafię odtąd pójść bez starchu, że się na siebie zdenerwujemy o jakąś błachostkę i znów będziemy żyć w żalu do siebie o niezrozumienie, tylko odważnie, zawsze w duchu pokoju, w trosce o odpowiedni dobór słownictwa, żeby było to dla Niej jak najbardziej czytelne i zrozumiałe informuję lub dopytuję o jakieś sprawy. Wiem, że nie obyło się to bez pomocy Matki Bożej. Ten problem powierzyłam już z jakieś 2 lata temu idąc do spowiedzi u Jezuitów i na mszę o uzdrowienie – moim pragnieniem było przede wszystkim uzdrowienie relacji między mną i teściową, a także szwagierką. Mam nadzieję, że po pewnej kłótni z siostrą mojego męża, a następnie pójściem do Niej z prośbą o to, byśmy ” wreszcie nauczyły się ze sobą rozmawiać bez krzyku”, a w następstwie po nieprzespanej, wypłakanej i rozmodlonej nocy, gdy skamlałam Bożego Miłosierdzia, bym nauczyła się wreszcie reagować w sposób godny chrześcijanina, bym nauczyła się nadstawiać drugi policzek, nawet wtedy, gdy mnie fałszywie o coś oskarżają, gdy to nie ja powinnam się czuć winna, ale ta druga osoba, bo mój podniesiony głos jest konsekwencją podniesionego , atakującego mnie niesłusznie głosu tej drugiej osoby, zajdą już tylko zmiany na lepsze.
      Dzięki Bogu układa się na razie dobrze i mam nadzieję, że dopóki ufność moja i zawierzenie w Bogu nie ustaną, na zawsze.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!