Kasia: moja pierwsza nowenna – wszystko zaczyna dziać się na opak

Odmawiam Nowennę 11 dzień….to moja pierwsza Nowenna….podeszłąm do tej modlitwy pełna nadziei i wiary w to, że i mnie Panienka Najświętsza wysłucha…czytając świadectwa ludzi, z jeszcze większą chęcią podjełam się tej modlitwy różańcowej…..na początku nie było mi ciężko podzieliłam sobie różaniec na rano, południe i wieczór…Przez ostatnie 2 , 3 dni ogarnia mnie zwątpienie… czytam jak to ludziom z dnia na dzień Pan udziela łask….a w moim życiu zaczyna wszystko dziać się na opak ….mam coraz większe wątpliwości , że ktoś „u góry” mnie słyszy, nachodzą mnie myśłi,że moja prośba jest z góry przekreślona…, że jestem na staconej pozycji….Proszę pomódlcie się w mojej intencji o siłę i o wytrwałość i o tak ogromną nadzieję jaką wy macie w sobie…

111 myśli na temat „Kasia: moja pierwsza nowenna – wszystko zaczyna dziać się na opak

  1. W takim razie jedyne wytłumaczenie, które przychodzi mi do głowy to, że Twoja prośba nie była dla Ciebie dobra. Wiem, że na chwilę obecną nie jest to dla Ciebie żaden argument, że jesteś rozgoryczony i zawiedziony, też kiedyś tak miałam. Moja prośba o miłość konkretnej osoby nie została kiedyś wysłuchana. Dużo czasu musiało upłynąć żebym przestała zadawać sobie pytanie: Dlaczego? Dziś już wiem, ze gdyby Bóg spełnił wtedy moją prośbę byłabym już od paru lat wdową, a mam dopiero 37 lat. Wtedy Bóg mnie nie wysłuchał, dziś jestem mu za to wdzięczna, miał dla mnie o wiele, wiele lepszy plan. Dlatego teraz przez pryzmat tamtego doświadczenia trochę inaczej patrzę na modlitwy niewysłuchane czy też wysłuchane „inaczej”.

  2. Lucy nie przepraszaj mnie za to, że tyle piszesz w wątku….ja sie bardzo cieszę, że w wątku który założyłam jest tyle wpisów, komentarzy, że trwa dyskusja….nawet pojawiła się druga Kasia :), ten „mój” ciągle „żywy” wątek daje mi energii…do odawiania NP….:) chociaż momentami czuję zmęczenie…u mnie też narazie bez zmian…ciągle mam nadzieję, że Najświęsza Panienka mnie wysłucha…. W niedzielne przedpołudnie oglądałam fragmenty ze spotkania Ojca Świętego z młodzieżą w RdJ na plaży…podziwiam młodych tak rozmodlonych, ja nie umiem się tak bardzo skupić, przeżywać ….modlę się po swojemu, czasem kłócę z Panem Bogiem…bo staram się zrozumieć jakieś sprawy….no ale jak to mówi moja siostra „coco jambo i do przodu ! )a teraz idę do okna i zerkając sobie w gwieździste niebo odmówię NP 🙂

  3. Podoba mi się, albo zwyczajnie podnosi na duchu jak widzę, że ktoś ma podobny „odbiór”. tak więc podobne myślenie (choć nie umiałam tego nazwać) mam w kwestii tych wszystkich złych spraw, które nas osaczają często kiedy rozpoczynamy modlitwę, bo już myślałam, że wszystko to mi się wydaje. Może to „przeorganizowanie” naszego życia, jak to wyjaśnia Kasia-wk. Moje doświadczenia z NP rozpoczęłam w podobnym czasie co Kasia (właścicielka wątku 😉 i od tej pory ciągle coś, że na jej pocieszenie jedynie wspomnę, iż opuścili mnie prawie wszyscy dawni przyjaciele, że nie miałam na kogo liczyć w ważnej sprawie, która zresztą była intencją mojej pierwszej NP. Może to cię Kasiu pocieszy, że (jak gdzie już wspomniałam) okazało się iż lepiej właśnie okazało się dla mnie, że odważyłam się zadziałać bez ich pomocy. Fajnie, że napisano tu też o puzzlach, dokładnie mogłabym posklejać układankę dziwnych, dobrych i złych (pewnie chwilowo złych) spraw, które mnie spotkały, serio niektóre prawie jak nadprzyrodzone, choć drobne ;). I choć ani z pierwszej ani tym bardziej z drugiej NP intencje nie są rozwiązane, to te sytuacje uważam, za „toczenie się kamieni” z mojej drogi. niestety zauważać te działania zaczęłam trochę późno, i ciągle mam nadzieję że nie jest zbyt późno, że nie zepsułam możliwości spełnienia pierwszej intencji NP swoją bezczynnością, załamaniem i brakiem ufności, bo nastawienie miałam takie jak Eugeniusz, czy nie gorsze? Porwałam już nawet różaniec, wywaliłam pewien wizerunek, który mi pomagał w skupieniu, potem różaniec znów kupiłam a obrazek identyczny znalazłam na ulicy. Puzzli i klocków mam właściwie pełno, ale nic się samo nie zrobiło, bo nie wiem może w przypadku modlitw o zdrowie, o powrót kogoś to można czekać, ale moje sprawy są innego rodzaju. U mnie konieczne jest współdziałanie.

    • Bardzo podoba mi się ta metafora z remontem. U mnie właśnie krajobraz jak po bombie. Niesamowite doły psychiczne i fizyczne też. Nie bardzo mogę się pozbierać, ogarnąć, wydaje mi się, że już game over, aż tu nagle jakieś nowe siły, jakieś przebłyski szerszej świadomości- wtedy nawet te wszystkie ciosy odczytuję jako łaskę. Bez nich nie wspinałabym się w górę, tylko szła po prostej -nie wiadomo dokąd. Myślę, że podczas nowenny dzieje się wiele złych rzeczy również dlatego, że szatan nienawidzi różańca. Tutaj na tej stronie, w jednym z wątków ktoś napisał, że Papież Jan Paweł II nadał różańcowi moc egzorcyzmu i od tamtej chwili ludzie zaczęli odczuwać większą uciążliwość tej modlitwy. Widziałam na yt jakiś film o tym, że podczas egzorcyzmu szatan poprzez osobę opętaną powiedział, że nienawidzi Jana Pawła II jeszcze bardziej niż Ojca Pio.
      Papież powtarzał często słowa Jezusa NIE LĘKAJCIE się. Musimy zaufać Mu i w chwili lęku powiedzieć sobie hasło „noga za burtę” 😉 (Pamiętacie, kiedy Piotr zaczął tonąć, w którym to było momencie? Zwróćcie na to uwagę czytając ten fragment. Każde słowo ma znaczenie.).
      Maryja depcze wężowi głowę. Będzie dobrze! Głowa do góry.

      Moja intencja jest taka, że nie mam co spodziewać się efektów tuż po zakończeniu. Modlę się o to by niemowlę z rozszczepem kręgosłupa było kiedyś sprawne, mogło chodzić. Jego mamy nie znam zbyt dobrze, to moja dalsza sąsiadka z którą rozmawiałam tylko kilka razy. Ale nie będę tu zawracać głowy, tu na dole jest link. Ten wątek Kasi jest mi niesamowicie bliski, bo właśnie przeżywam ten czas, że wszystko dzieje się na opak.Życiowy zakręt. Strasznie moja modlitwa Złego denerwuje. Są pokusy by przerwać to modlenie się o cudze sprawy, by był już wreszcie spokój, ale nie… nie dam mu tej satysfakcji (wiecie komu).

      Ps. „Najgorsze rzeczy biorą się ze strachu”. Tam gdzie jest miłość – tam między nami jest Jezus. Tam gdzie nienawiść i gniew – tam….
      w Biblii napisane jest „niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” – noo mnie dziś zaszło, ale jutro postaram się lepiej.

  4. zamieściłem swój wpis – widocznie zablokowany.
    niezgodny z konwencją „co należało udowodnić”???

    skoro administrator portalu tak uczciwie podchodzi do sprawy, to pozostaje mi pozostać przy swoim zdaniu.

    dziękuję za wszelkie „ad vocem” zwłaszcza Lucy

    –––––––––––––

    od moderacji:

    Panie Eugeniuszu,
    jak panu WIELKOKROTNIE pisałem w e-mailach, nie usunąłem ani jednego pana komentarza. Proszę nie wprowadzać w błąd. Jeśli nie przestanie pan nadal mówić fałszywego świadectwa, rozważę kasowanie pana wpisów.
    m.

  5. oj tam oj tam Lucy dzis taki pochmurny dzień bez słońca nad większością kraju 😉 jutro błyśnie promieniami i rozproszy chmury :))

  6. Poproszę o zaginiony wpis Eugeniusza, bo inaczej to jakby same baby rozmawiały. Kobiety mają czasem zbyt naiwne i romantyczne podejście do spraw co nawet po sobie widzę, przydaje się męski bunt i krytycyzm.

    • Wiesz Alu, jeśli chodzi o Świętości, nie można sobie kpić, obrażać. Prowokacja nawet podyktowana bólem, buntem powinna mieć swoje granice. Można pisać moim zdaniem o bólu, poczuciu rozgoryczenia, ale trzeba uważać by w swym gniewie nie zapędzić się. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, by nie zasiać w cudzym sercu zwątpienia, zgorszenia. Biblia przestrzega przed sianiem zgorszenia. Pisanie o mantrach, szarlatanerii tutaj w tym kontekście jest moim zdaniem już przekraczaniem pewnej granicy. To bluźnienie.

  7. No tak Alu, my, tzn. kobitki lubimy strasznie analizować temat, rozbierać problem na części pierwsze….
    Kilka dni temu , w mojej parafii żegnaliśmy proboszcza – odchodził na emeryturę…na koniec powiedział : módlcie się, kłóćcie się z Panem Bogiem, walczcie modlitwą o swoje pragnienia…Pan Bóg docenia wasze starania…czasem to jest długa, męcząca walka ale zakończona sukcesem , który docenicie jeszcze bardziej aniżeli wtedy kiedy sukces przyszedłby bez wysiłku…..no więc ulżyło mi jak to usłyszałam, bo rzeczywiście czasami się kłócę…czasem z krzykiem pytam Najświętszą Panienkę : czego ode mnie oczekuje?co ja mam jeszcze zrobić ?, a moze co złego zrobiłam ?…, że tak długo się modlę i proszę i nic się nie dzieje…, że moje prośby zostają bez odpowiedzi…normalny pobożny bunt ….ale nadal cisza….nadal bez zmian…i sama do siebie mówię na pocieszenie bedzie co ma być…głową muru nie przebiję….i powietrze ze mnie ulatuje, poddaje się i modlę dalej….resztakami sił dosłownie odmawiam nowennę…jeszcze zostało mi 12 dni ….i coraz trudniej oj trudniej…

  8. Kasiu, jak sobie przypominam to właśnie przy końcówce mojej pierwszej NP było ze mną najgorzej. Straszne rzeczy się działy, oczywiście załamanie, ale oprócz takich problemów psychicznych (??? może raczej duchowych) to przypętała się nawet choroba, przez miesiąc nie mogłam wyjść z jakichś duszności i innych stanów. Wytrwaj. Przecież nie modlimy się o rzeczy głupie i śmieszne, o to, żeby nam ciastko smakowało w cafe, ani o ładną sukienkę. nie mówisz też to ściany. Pozostaje nam wierzyć i stawiać wszystko na jedną kartę, jak to Lucy napisała „noga za burtę”. 😉

  9. Dziewczyny, dzisiaj jest mi ciężko…moje myśli krążą wokół bliskiej mi osoby z rodziny – ma nowotwór…znika w oczach, cierpi , następują przerzuty a ja się ciągle modlę o jego zdrowie jakby miał się wydarzyć cud…nie umiem się pogodzić, że spotkało to tak dobrego człowieka…Czy taki cud może się wydarzyć…? Dlaczego tak to wszystko boli….?
    🙁 Leżałam w niedziele na trawie spooglądałam w niebo – piękne błękitne i tylko jedna mała biała chmurka….i zastanawiałam się nad tym gdzie jest ten drugi świat….gdzie są ci wszyscy, którzy odchodzą….gdzie to jest? Przecież wokół jest przestrzeń i inne planety…a ten „lepszy świat”?Tyle pytań w związku z zaistaniałą sytuacją i w czasie trwania NP….naktóe nie potrafię znaleźć odpowiedzi hmm…

    • Znamy tylko życie na ziemi. Nie wiesz, czy ta osoba, której Ci tak szkoda nie pragnęła innego piękniejszego świata. Poza tym, jeśli to była osoba wierząca, może ustaliła z Bogiem, że swoje cierpienia ofiaruje na odkupienie jakichś potrzebujących, pokutujących dusz. Może byłaby zdolna do tak heroicznego czynu dla wyższych celów. Niezależnie jak dobrze ją znałaś, nie możesz tego wykluczyć, że poświęca się z własnej woli, albo na prośbę Naszego Ojca. Jeśli wydaje Ci się to niemożliwe, to poproś sama od siebie Pana Boga, żeby cierpienia bliskiej Ci osoby były odczytane właśnie w ten sposób, żeby Pan Bóg przyjął tą ofiarę właśnie w jakimś takim celu, albo żeby jeśli Jego wolą będzie uzdrowienie chorego zechciał mu to ofiarować. I zdaj się na wolę Boga. Tylko On może uzdrowić, jeśli Ci na tym tak bardzo zależy, to się o to módl, ale nie wiesz , jakie zamysły ma Pan Bóg i nie możesz być na Niego zła, musisz czuć, że wszystko co nam Pan Bóg zsyła ma sens i jest dobre, jeśli nie na obecną chwilę, to na pewno w jakimś szerszym aspekcie, który dla naszego rozumu, może jest na chwilę obecną niezrozumiałe.

  10. Znalezione przypadkiem dzisiaj (aczkolwiek w Chrześcijanstwie nie ma przypadków, sa tylko w gramatyce:))”Modlitwa nie polega na tym, żeby dużo mówić ale na tym, żeby bardzo kochać” Św. Teresa

  11. Kasiu, ja pamiętam o Twoim wujku, odmawiam małą modlitwę za niego, ale nie umiem Cię pocieszyć. Cud to też to, że w ogóle istnieją dobrzy ludzie, skoro tyle złych nas otacza.

    • Kasiu, ja też pomodlę się za Twojego wujka i o siły dla Ciebie.
      Kiedyś umierała na raka, moja najbliższa mi osoba. Ktoś tak dobry, o kim nawet na religii ksiądz opowiadał, a ja byłam wtedy taka dumna. Bardzo się modliłam o cud. Gdy widziałam, że jest już bardzo źle -nastąpiło jakieś załamanie wiary, zaczęłam myśleć tak po ludzku, racjonalizm zwyciężył i przestałam się już modlić o cud. Bardzo cierpiałam, że ktoś tak moim zdaniem Święty tak cierpi. Zaczęłam się modlić o skrócenie mu cierpień. Potem sobie plułam w brodę,za tą zmianę intencji, że taką marną wiarę miałam, że przecież gdyby była jak ziarnko piasku….. Potem sobie pomyślałam, że może to cierpienie to taki czyściec tu na ziemi i potem już go ten etap ominie i pójdzie prosto do nieba….

      Ta osoba odchodziła bez morfiny, nie skarżyła się na ból, bo nie chciała robić przykrości bliskim – tego sobie nigdy nie daruję ;( Jeśli cierpienie uświęca, to chyba mam Świętego. A może to był ten cud.
      ***
      Gdy cierpimy, to powinniśmy pomyśleć o Tym, kto tak straszliwe cierpienie przyjął z miłości do nas. Ukochał do końca w największym bólu ponad ludzkie siły. Ofiarować mu to. Można też ofiarować swe cierpienie za kogoś tu na Ziemi lub w czyśćcu. To jest taka inna forma megamodlitwy.

      (tak, wiem dobrze się mówi… ;(((, dobra jestem w teorii, ale do kitu w praktyce)

  12. Dzisiaj jest mi bardzo źle….wielkie zwątpienie przed samym zakończeniem NP….mam wrażnie, że moje modlitwy, moje prośby…nie są wysłuchane….Wokół mnie same przykre wiadomości na temat chorób i śmierci….cierpią moi przyjaciele, nie ma takiej radości jak kiedyś…nastał czas smutku…ja sama czuję się rozdrażniona, nie umiem sobie znaleźć miejsca….nie potrafię się cieszyć…Może źle się modlę, moze popełniam jakiś błąd…już sama nie wiem co źle robię…modliłam się do św. Rity, do św. Józefa, radość sprawiały mi nabożeństwa majowe….a w moich sprawach niestety nic nie drgnęło… 🙁 ….bardzo chciałabym wystawić świadectwo …ale widocznie nie jest mi to dane…. 🙁

  13. Ja też bym chciała cokolwiek zaświadczyć, ale moje sprawy nie są z tych, co mogą stać się tu i teraz, ja i tak muszę czekać, więc modlę się na tzw. przyszłość (ale niezbyt długą 😉 Zaczęłam też 30-dniowe nabożeństwo do św. Józefa, także dziwny „modlitewny” urlop mi się szykuje. Jak stawiam wszystko na jedną kartę i chcę, żeby to była inwestycja, jak już określono, to czas nie będzie stracony. Staram się cieszyć z kawałków jakie dostałam w czasie trwania NP, rzeczy które odbieram jak znaki, jak coś co inaczej nie mogłoby się przytrafić. W dodatku nie mam się do kogo zwrócić ze swoimi problemami. Też jest mi bardzo źle.
    chciałabym pocieszyć, ale nie umiem też wyszukiwać cytatów z Pisma, niezbyt znam. może to jest ważne: „Kto sieje ze łzami, zbierać będzie z radością.”
    Ostatnio oglądałam film „Wyznania gejszy” (książkę też znam i były tam słowa bardzo budujące, przepiękne: „Nie można rozkazać Słońcu, więcej Słońca! ani Deszczowi, Mniej Deszczu! .. a jednak zaznać życzliwości po tak wielu nieżyczliwościach, zrozumieć, że mała dziewczynka nie posądzająca się o taką odwagę odkryje kiedyś, że jej modlitwa została wysłuchana. Czy nie można nazwać tego szczęściem?”.
    Wszystkie tu osoby uważam za odważne, bo poświęcenie czasu to wielka odwaga. Ja też się staram, ale nie popieram modlenia się po kilka NP w jednej sprawie do skutku, czy też bez skutku. Posłuchajmy trochę zbuntowanego Eugeniusza, który chyba też uważał, że jedna modlitwa. Ja tak robię z całą stanowczością i konsekwencjami. Może kiedyś, jak ta gejsza z filmu odkryję, że modlitwa została wysłuchana. Taka jest moja wiara. Jedną w jednej sprawie, dalej są już inne sprawy a nawet inni ludzie, wolę za obcych i chorych niż swoje klepać do upadłego. To właśnie nazywam klepaniem a nie to, że czasem nie możemy się skupić i odbiegamy myślami.
    Nie sądzę Kasiu, żebyśmy mogli się źle modlić, zawsze jest dobrze.

  14. no tak dziś odmawiałam sobie część bolesną w ogrodzie , zrywając borówki…i tak mnie komary pocięły, że szok…:) ale wytrwałam …:)

  15. ….i tak powolutku dobiega końca moja pierwsza NP ….dziękuję wszystkim za wsparcie,za ciepłe słowa, za modlitwę za mnie, było ciężko….czasem może nie tak jak być powinno bo modlitwa odmawiana w pośpiechu w drodze do pracy, albo na leżąco w półśnie….ale zawsze starałam się skupić na niej tak jak tylko mogłam w danej chwili i w danych warunkach…..Mam nadzieję, że Naświętsza Panienka i mnie wysłuchała ( tzn mojej prośby) …Dziękuję też wszystkim za modlitwę za mojego chorego wujka…niestety dziś rano „odszedł”…:( mam nadzieję, że teraz spogląda na nas z góry..i jest zdrowy i szczęśliwy i nie cierpi….
    Ja wczoraj wróciłam z wakacji na wsi…spędzałam je tam gdzie utonęła 4 dzieci…wielka rozpacz na tej wiosce…i w okolicach….Proszę o modlitwę za ich rodziców…

  16. Kochani, mam do Was pytanie. Czy podczas postu ”o chlebie i wodzie” dopuszczalne jest wypicie kawy\ mocnej herbaty w przypadku osoby cierpiącej na niskie ciśnienie? Czy można zjadany chleb posmarować np. masłem? Czy w takich przypadkach post jest ważny? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

  17. Droga Asiu…wg mnie jeśli ktoś bardzo chce i podejmuje się postu „o chlebie i wodzie” nie powinien pić kawy czy herbaty….post jest postanowieniem, wyrzeczeniem się czegoś przez pewnien okres…Jednak Asieńko myślę,że osoby mające problem z ciśnieniem czy mające inne schorzenia nie powinny stosować takich postów…każdy z nas ma dbać o swoje ciało, postem może być umiar w jedzeniu ( nie 5 posiłków dziennie a np. 2) , rezygnacja z kawy, albo herbaty, z komputera…itd. myślę, że takie głodzenie się jest szkodą dla organizmu…..lepiej pomodlić się, cieszyć życiem i dziękować za wszystko co mamy ….to wg mnie bardziej się naszemu Panu spodoba…:)

  18. Kasieńko, dziękuję za odpowiedź. 🙂 Podjęłam się postu od kawy i jak na razie trwam. 🙂 Mam problemy z ciśnieniem tj. mam niedociśnienie. Nie leczę tego farmakologicznie, lecz naturalnymi sposobami. Dotąd codziennie piłam kawę i po niej czułam się dobrze. Przebrnęłam również pomyślnie przez 4 posty. Rozpoczęłam piąty, lecz przerwałam z powodu złego samopoczucia (wypicie herbaty stało się powodem przerwania). Z racji tego, że trwam w poście od kawy, byłam zmuszona wypić mocną herbatę, aby doprowadzić organizm do równowagi. Obecnie zastanawiam się nad postem ”o chlebie i wodzie”, a mianowicie nad tym, czy on w ogóle jest dla mnie przeznaczony z powodu moich dolegliwości. Modlę się o rozwiązanie bardzo ważnej sprawy. Pomyślałam, ze na pewno postawą postną uskutecznię modlitwy. 🙂

  19. Aśka masz silną wolę ! 🙂 ja to podjadek jestem …..nie wytrzymałabym…..ale wytrwałam w modlitwie – dziś kończę swoją pierwszą NP….i nie mogę uwierzyć w to, że dałam radę 🙂 🙂 🙂 modliłam się o rozwiązanie ważnej sprawy dla mnie…hmmm ale nic a nic nie drgnęło 🙁 czytam na pocieszenie świadectwa innych osób ….może kiedyś ktoś przeczyta i moje świadectwo…:(

  20. Kasiu, ta intencja jest dla mnie tak ważna, iż zacisnęłam pięści i trwałam. 🙂 U mnie jak na razie też nic nie drgnęło, ale otrzymałam pewien znak. Po tak długiej walce w sprawie tej intencji trudno mi uwierzyć, iż nie był to przypadek, bo przecież to byłoby zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. 🙂

  21. Wiesz, Kasiu, bo ja po prostu nie wiem, czy ten znak to przypadek czy po prostu znak pomyślności, abym już więcej nie zamartwiała się.

  22. Nie ma przypadków w Chrześcijaństwie!!!:) Serdecznie was wszystkich pozdrawiam! U mnie jeszcze 7 dni… Wiarę w spełnienie intencji z Nowenny mam gorącą, potężną. Gorzej z wiarą, że w moich osobistych sprawach może się zdarzyć jakiś cud, no ale o to się w tej chwili nie modlę. Teraz wszystkie chwile są dla tego dzieciątka, o którym pisałam tutaj „coś się dzieje-prośba o modlitwę”. Mąż z synkiem wyjechał nad morze akurat w to miejsce, gdzie wymodliłam sobie córeczkę (cudem urodzoną:) tak bardzo chciałabym tam być… ale taki kryzys w małżeństwie, że wolałam zostać w domu z malutką.Bóg zesłał pocieszenie i po wielkim smutku, nastał czas spokoju. Czasem szatan jeszcze mąci w głowie i przypomina wszystko co złe, wlewa złość, dlaczego to on wypoczywa a ja w domu się kiszę i takie tam… ale trwam w modlitwie i do przodu:)
    Teraz będzie takie częściowe świadectwo ku pokrzepieniu serc:) voila!: dzidziuś już wkrótce będzie przewieziony do szpitala w naszym mieście, a jego mamusia powiedziała mi, że gdy głaszcze ją (Gosieńkę) po nóżkach to drgają czasem paluszki!:) Skoro Mateńka powiedziała mi, że dziecko będzie chodzić to nie może być inaczej!:)

    Chciałabym Wam coś poradzić – nie wiem czy to będzie dobra rada, ale ja tak robię, jak bardzo o coś proszę – w ciszy kościoła, przed obrazem czy figurą modląc się, staram się tak wyciszyć by usłyszeć ten wewnętrzny głos z nieba – czasem jedno słowo. Potem d o szczęścia wystarczy już tylko uwierzyć, że tak będzie. To zaufanie chyba ważniejsze od ilości modlitw. A jeśli Bóg czy Maryja milczy, to może oznacza to, że inna jest wola, inny Boski plan.Wtedy też trzeba zaufać. NOGA ZA BURTĘ I DO PANA:) On już czeka z wyciągniętymi do nas rękami:)

  23. Witaj Lucy !!! 🙂 Jak miło, że znowu jesteś….:) i piękne jest to co piszesz o malutkiej Gosi….dzielna dziewczynka..:) A wakacjami się nie przejmuj….moje w tym roku były krótkie bo tylko 4 dni na wsi u rodziny….ale za to z NP 🙂 uciekałam w kącik żeby odmówić kolejne części różańca 🙂 i wiesz dziękuję za te wakacje ….bo spotkanie rodzinne ładuje akumulatory… co tam morze albo góry albo ….;)
    Asieńko ….pamiętaj nie ma przypadków….wymodliłaś sobie daną sytuację….:)

    • oj, Kasiu dziękuję. Ja bywam, zaglądam też na inne wątki. Tylko akurat chyba jestem w jakiejś trudnej fazie, już nawet chciałam odejść od modlitwy, ale z opóźnieniem o dwa dni weszłam w część dziękczynną, bo tak byłam zajęta sprawami i jeszcze organizowaniem tego czasu na NP, że pomieszało mi się wszystko. O Twoim wujku pamiętałam i pamiętam nadal w czasie nowenny do św. Józefa. Z pewnością jest mu teraz dobrze.

  24. Dziewczyny….od zakończenia mojej pierwszej NP minęło już prawie tydzień….nie wiem dlaczego …ale momentami czuję straszne zwątpienie, brak nadziei…tak wierzyłam i walczyłam żeby trwać w modlitwie, czekałam na cud, na jakiś znak….ale nic się nie wydarzyło…nawet św.Rita spasowała w mojej sprawie…zastanawiałam się nad rozpoczęciem drugiej NP…ale tym razem boje się , że nie wytrwam…bo nadal kierowałabym do Najświętszej Panienki tą samą intencję…ale skoro ona nie została wysłuchana…czy powtarzanie jej ma sens…? (Nigdy nie modliłam się za siebie zawsze za kogoś …tym razem odmówiłam NP w rozwiązaniu osobistych spraw)

    • Kasiu, zwątpienie i brak nadziei to ja dobrze znam. Postanowiłam, że stanę się wierzącą, więc jakby to ująć, nikt nie spasował w Twojej sprawie. Z punktu widzenia wiary jeśli się nic nie dzieje to znaczy jedynie, że nie dzieje się to co sobie wymyśliliśmy. za jakiś czas może się to stać lub coś zupełnie innego, z pewnością dużo lepszego niż sobie wyobrażamy.
      Przypadków pewnie nie ma jak piszecie i jak na początku napisał mi Marek. Kilka już doświadczyłam miłych „przypadków” w czasie trwania obu moich NP. Niedawno (choć nie dotyczy to intencji) borykałam się z pewnymi problemami zdrowia kobiecego i takim to znów „przypadkiem” 😉 sprzątając w starociach natknęłam się na książkę z 1992 r. „Zioła w chorobach kobiecych”, a co to za ceny wtedy były: 37000!!! :)) W każdym razie porady ziołowe to chyba się nie starzeją. Pomogły mi, a może i same westchnienia do Matki Bożej też pomogły, czemu nie.
      Jeśli mam trochę pomóc to cytat z książeczki, słowa księdza Sebastiana Kneippa: „Wiele niepowodzeń leczniczych u dziewcząt i kobiet byłoby oszczędzone, gdyby tylko sięgnęły po filiżankę krwawnika.” To tak w ramach porad profilaktycznych oczywiście. 🙂

  25. Kasiu, obecnie odmawiam NP po raz drugi w tej samej intencji. I otrzymałam znaki. To znaczy…otrzymałam, ale wiesz, człowiek jest tylko człowiekiem i wciąż doszukuje się drugiego dna. Przynajmniej ja tak mam. Zbyt wiele przykrości przydarzyło mi się w życiu, dlatego też te znaki są dla mnie zadziwiające. Szczerze powiedziawszy przyzwyczaiłam się, że zawsze miałam ”pod górkę”, dlatego czasem myślę, iż to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Naprawdę, wszystkie układają się w jedną, spójną całość. Tak twierdzę po moich przemyślenach… Jednak zawsze jest jakieś ”ale”, które sprawia, że myślę: ”A może to był tylko przypadek?”. Chociaż w chrześcijaństwie nie ma przypadków.

  26. Cd.
    Moją poprzednią NP zakończyłam w święto, a tego nie planowałam (NMP z Góry Karmel). Miałam cichą nadzieję, że ”coś” się ruszy (wielu ludzi potwierdza, iż nie jest to przypadek, lecz pewna oznaka wysłuchania). Jednak właśnie większość podpowiedzi w moim mniemaniu otrzymałam wraz z rozpoczęciem II NP w tej samej intencji. Nie wiem sama jak to jest… Uważam, że dużo pomógł również post. Gdzieś czytałam, że pewne intencje wymagają czegoś więcej tj. dodatkowego czynu np. postu. Tak bardzo zależy mi na spełnieniu, że postanowiłam walczyć na wszystkich frontach. 🙂

  27. Witam, od dzisiaj zaczynam odmawiać tą nowennę. Jestem w takiej sytuacji, że tylko wiara nie pozwoli mi się poddać. Przez ostatnie 2 lata bardzo zwątpiłam w sens życia… wszystko idzie na opak w moim życiu… Moją nadzieją jest modlitwa. Wiele razy napotkałam się w internecie na tą modlitwę ale w duchu śmiałam się z tego… a dzisiaj zaczynam. Poczułam dziwny spokój, błogą ciszę w mojej głowie…

  28. Kasiu, nie zawsze otrzymujemy dokładnie to o co prosimy, lub tak szybko jak byśmy tego chcieli. Jak rozpadło się moje małżeństwo, jak szalona modliłam się o nowego partnera życiowego gdyż PRZERAŻAŁO mnie bycie samą. Nie otrzymałam nowego partnera, ale Mateczka podarowała mi coś znacznie lepszego: wewnętrzny spokój, wyciszenie, rozsądek, nadzieję i radość życia z tym co posiadam. I powiem Ci, że choć nie dostałam tego o co się modliłam jestem bardzo, bardzo szczęśliwa.
    Bóg najlepiej wie co, komu i kiedy podarować aby życie stało się wartościowe. Może to, o co się modlisz nie byłoby dla Ciebie w tej chwili najlepsze. Nie poddawaj się i módl dalej, choćby w tej samej niespełnionej intencji, bo jeśli nawet nie otrzymasz tego o co prosisz, to na 100% otrzymasz wewnętrzny spokój i zrozumienie dlaczego tak się dzieje. Pozdrawiam :0)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!