Beata.Proszę o modlitwę

Modlitwę pompejańską odmawiam trzeci raz w tej samej intencji o cud poczęcia dziecka.Jakiś czas temu dawałam tutaj krótkie świadectwo że modlę sie i ufam,że Maryja mnie wysłucha. Parę dni temu skończyłam 33 lata a wczoraj dostałam wyrok przedwczesna menopauza.Do tej pory różaniec odmawiałam z nadzieją i wiarą że Maryja zaniesie do Boga moją modlitwę.Choć pojawiały się trudności,przeszkody czasami zwątpienie, niekiedy modlitwa moja była w nocy na leząca ale zawsze wytrwałam do końca.Dotychczas byłam leczona i miałam nadzieję i różaniec, którą mi wczoraj odebrano. Nie jestem osobą wylewną i trudno mi się pisze o moich problemach. Ale już nie daje rady nie wiem co mogę jeszcze zrobić aby Maryja pomogła mi, łzy same płyną od wczoraj i nie mogą przestać. Może jest taka wola Pana i jak mówi mój mąż może nie jest nam dane mieć potomstwo, ale dzisiaj trudno mi jest przyjąć tą wiadomość, pragnienie dziecka jest silniejsze

17 myśli na temat „Beata.Proszę o modlitwę

  1. Będę pamiętać o Tobie w modlitwie. Nie trać nadziei. Zobaczysz, że się uda. Mam znajomą, która miała tendencję do poronień i wymodliłam dla niej wraz z innymi kolejną ciążę, która rozwija się prawidłowo. Zawsze o 23 40 będę modlić się w Twojej intencji! Będę tu zaglądać, żeby przeczytać wreszcie, że dzidziuś się pojawił! zobaczysz tak będzie!

  2. Beatko jestem w twoim wieku,moge zdac sobie sprawe jak bardzo pragniesz miec dzieci ale przede wszystkim nie trac nadziei,nie pozwol aby szatan wygral jemu tylko na tym zalezy,Matka Boska wyslucha twoich modlitw jak nie teraz to za 10 razem,wazne zebys nie przestala wierzyc,napewno nie zostaniecie ukarani… „wola Twoja..” i oddaj wszystko Najswietrzej Matce, Ona sobie nie wybiera komu pomoc komu nie,tylko wierni w modlitwie moga liczyc na laski …pomodle sie za Was
    z Panem Bogiem

  3. A może po prostu gdzieś czeka na Ciebie jakiś dzieciaczek opuszczony przez swoich rodziców:)czeka na Twoją Waszą miłość wiem, że większość kobiet pragnie swojego potomstwa na pewno trudno Ci o tym teraz myśleć ale jak zbierzesz w sobie siły to na pewno popatrzysz inaczej na tą sprawę. Może to właśnie Ty jesteś tą osobą, która ma za zadanie komuś w życiu pomóc….odmienić czyjeś życie:)Głowa do góry….

  4. Beato, trwaj na modlitwie. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, jednak musimy pamiętać też o tym, że czasami jego wola jest inna niż nasza, ale to On jest najlepszym naszym Ojcem i najlepiej wie co dla nas dobre, choć czasami trudno nam to zaakceptować i z tym się pogodzić. Może ma wobec Ciebie inne plany, może inną drogą chce doprowadzić Cię do szczęśliwego macierzyństwa, może diagnoza lekarzy nie jest ostateczna, wszak są tylko ludźmi, może dopiero teraz kiedy wydaje Ci się, że już nie dajesz rady jego łaski spłyną na Ciebie najobficiej?
    Od siebie mogę polecić Ci modlitwy, które mi samej pomagają w najtrudniejszych chwilach, a o których wspominałam już w innych wątkach: Akt oddania się Panu Jezusowi (przeciw niepokojom i zmartwieniom) oraz Kwadrans z Jezusem:
    http://jozef.legnica.pl/?p=1300
    http://www.tmoch.net/lew/kwadr1.htm
    a także Litania Dominikańska: http://www.jaroslaw.dominikanie.pl/pliki/LITANIA_DOMINIKANSKA.pdf
    Wspomnę o Tobie w moich modlitwach.

  5. proszę nie ustawaj w wierze ,pomódl się o matki ,- które mają 5 lub więcej dzieci-jest im ciężko uwierz i potrzebują wsparcia od innych -módl się o wytrwałość w codzienną walkę o normalne życie i szacunek dla nich.

  6. Beatko
    Przed laty wymodliłam swoje dzieci za pośrednictwem Ojca Pio. Ale uczestniczyłam też w adopcji dziecka przez naszych przyjaciół i przez miesiąc zajmowałam się miesięcznym maleństwem. Uwierz po miesiącu kiedy miałam go oddać adopcyjnym rodzicom serce pękała mimo, że mój własny syn (starszy o 8 m-cy) był przecież z nami. Zaufaj Bogu i szukaj swojej drogi, macierzyństwo ma rózne twarze . Będę się modlić byś znalazła swoją ścieżkę. anna

  7. Bardzo dziękuję wszystkim za modlitwę i ciepłe słowa. Serce się raduje wiedząc, że są takie osoby jak wy. Wczoraj jeszcze modliłam się prosząc Maryję aby wzmocniła we mnie nadzieję i dostałam waszą modlitwę. Podziękowałam Maryi za was i pomodliłam się dzisiaj w waszych intencjach.

  8. Beatao czytając Twój wątek aż miałam ciarki. Wyobraz sobie,że ja też jestem twoją imienniczką,w czerwcu skończyłam 33 lata,tez modle sie o dziecko. Odmówiłam dwie Nowenny,pierwsza była z prośbą o dzidziusia. Podczas odmawiania zrozumiałam,że musimy z mężem dopełnić formalności związane z sakramentem małżeństwa. Tak właśnie działa Matka Boża-pokazuje nam drogę,którą powinniśmy iść(choć czasem są to małe kroczki). Zbieram się do odmawiania trzeciej Nowenny,bo to niezwykła modlitwa. Podczas jej odmawiania jakby spływa na nas Łaska Boża,czujemy spokój,radość i nadzieję w sercu. Stajemy się lepszymi ludzmi,zbliżamy się do Boga. Tak działa Matka Boża…

  9. Beatko nie trać wiary i nadziei ,spróbuj modlić się za wstawiennictwem Ojca Św.Jana Pawła
    Będę się modliła za Ciebie o szczęśliwe poczęcie dzidziusia będziesz moją drugą osoba za którą się modlę o dar macierzyństwa

  10. Beatko, dziś wieczorem w Twojej inttecji ofiaruję Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Nie trać nadziei, ufaj całym sercem.

  11. Postanowiłam napisać, choć moje świadectwo nie dotyczy bezpośrednio odmawiania Nowenny Pompejańskiej, ale być może pomoże Tobie Beato lub innym w podobnej sytuacji. Otóż obecnie mam prawie 36 lat i jestem mamą (adopcyjną) 2 wspaniałych dzieci. Moja droga do macierzyństwa była długa (staraliśmy się z mężem o dziecko ok. 10 lat), pełna bardzo ciężkich chwil… nie mogąc urodzić dziecka dodatkowo czułam się przez Pana Boga odrzucona i to w znaczący sposób powiększało moje udręczenie… O dar macierzyństwa modliłam się głównie Koronką do Miłosierdzia Bożego – o Nowennie Pompejańskiej jeszcze wtedy nie słyszałam. Od lekarza, że już więcej w naszej sprawie praktycznie nie da się zrobić dowiedzieliśmy się z mężem mając również po 33 lata. Były wakacje, wyjechaliśmy, postanowiliśmy dać sobie czas na wytchnienie i za rok zgłosić się do ośrodka adopcyjnego. Po jakimś czasie zaczęłam regularnie odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego, prosząc by Pan Bóg pozwolił nam adoptować dziecko (jeżeli taka jest Jego Wola, żeby przeprowadził nas przez procedurę adopcyjną jak najszybciej bez komplikacji, pomógł wybrać ośrodek przez który adoptujemy „nasze dziecko” i żeby z nas uczynił świętą rodzinę). Na kolejne wakacje wybraliśmy się do Portugalii, 2 razy odwiedziliśmy Fatimę, gdzie modliliśmy się na różańcu i gdzie w naszej intencji została odprawiona Msza św. Następnie po wakacjach wybraliśmy ośrodek adopcyjny (który przeszkolił nas również w kierunku zostania rodziną zastępczą, czego wcześniej nie planowaliśmy). Cała procedura trwała ok. 4 miesięcy, więc jak na obecne realia bardzo szybko. Tuż po Bożym Narodzeniu, 2 lub 3 dni po otrzymaniu kwalifikacji poznaliśmy nasze dzieci dziewczynkę i chłopca – siostra, która otworzyła nam drzwi powiedziała „Dziś mamy święto Świętej Rodziny, dzieci właśnie wróciły z Mszy św. Za chwilę będą gotowe.” O dziwo jadąc tam, byłam w takim szoku, że nawet nie miałam świadomości, że to To święto. Dopiero później to do mnie dotarło, a dzięki temu wiedziałam, że to te dzieci, które Bóg dla nas wybrał. Dzieci miały skomplikowaną sytuację prawną i od ok. 1,5 roku były w Domu Dziecka (jak nam siostry powiedziały były to jedyne dzieci, których przez ten czas nikt nigdy nie odwiedził). Dlatego staliśmy się dla nich najpierw rodziną zastępczą (gdyby nie szkolenie w ośrodku, który wybraliśmy, nie byłoby to możliwe). Dzieci miały wtedy 3,5 i 2,5 roku – tyle o nich wiedzieliśmy. Nie wiedząc prawie nic o ich stanie zdrowia, niewiele o sytuacji rodzinnej podjęliśmy decyzję, że to nasze dzieci. Dzisiaj jesteśmy już prawdziwą rodziną (po adopcji) i bardzo jestem Panu Bogu wdzięczna, że wtedy nie wysłuchał moich próśb o rodzicielstwo biologiczne. Bo nie byłabym matką dla TYCH dzieci i nie wiem jaki byłby wtedy ich los, bardzo ciężko mi się o tym myśli – zwłaszcza, że ostatnio miałam kontakt z maluszkami, które jeszcze na rodziców czekają.

  12. Nie spodziewałam się, że tyle osób odezwie się i wesprze mnie modlitwą. Bardzo dziękuje wszystkim i polecam wasze prośby Maryi. To że w swojej prośbie o dzidziusia nie jestem sama daje mi wiarę i nadzieję. Bóg zapłać

  13. Witaj Beato! Odmawiam Nowennę Pompejańską w takiej samej intencji jak Ty i pragnę powiedzieć Ci, że nie wolno Ci teraz zwątpić! Pomyśl np o Zachariaszu, który zwątpił 😛 a miał oto oczekiwac już syna 🙂 Drugą rzeczą jest to, że warto abyś zamówiła w tej intencji msze św. Na sam koniec dodam, że rozumiem CIe w tych rozterkach…. modlitwa modlitwą ale jeśli plany Pana Boga są inne to na co to…. może warto czasem się otworzyć na to co Pan Bóg chce nam dać, ja im dłużej się modlę tym bardziej ‚czuję’ że nie taka będzie dana mi droga życiowa ale ufam i Ty też ufaj :*

  14. Beatko,
    pojedź na msze święte do Czatachowej, lub słuchaj ich przez internet. Msze odprawia wspaniały charyzmatyk ojciec Daniel z Czatachowej, wiele kobiet dostaje podczas uch słuchania dar macierzyństwa. Niech Ci Pan Bóg Błogosławi.

  15. doskonale rozumiem Twoje pragnienie poczęcia dziecka, nie dziwią mnie też łzy. Sama borykam się z tym problemem, niedawno składałam tu świadectwo o swojej modlitwie. Mimo, że nie spełniła się moja intencja to siła jaka płynie z tej modlitwy i nadzieja, że przecież to nie zależy ode mnie to jest coś pięknego módl się dalej ja wierzę, że się nam uda.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!