Beata: znalezienie pracy

Dziękuję Ci, Mateczko za Nowennę Pompejańską i za to ,że tyle razy wysłuchałaś moich próśb. Dziękuję za to, że już w pierwszych dniach odmawiania  Nowenny otrzymałam dobrą pracę!!!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

26 myśli na temat „Beata: znalezienie pracy

    • Kubuś- nie mów tak „psu na budę”-chociaż i ta buda dla psa podwórkowego to też nie byle co.
      Chcesz pracować – uważasz, że praca należy Ci się jak przysłowiawa psu – zupa. Tak – w innych krajach, tych lepiej prosperujących, zasiłek się należy bezrobotnym na godne życie – nawet tym po szkole bezpośrednio, którzy jeszcze nigdy żadnej pracy nie podjęli (pamiętam, że jak weszły zasiłki dla bezrobotnych, to kiedyś u nas też tak było)potem podnieśli poprzeczkę, że tylko dla tych którzy jakiś wymagany okres 6 m-cy, czy 12-cie już przepracowali, a dopiero potem pracę stracili.
      Nóż się w kieszeni otwiera, jak się słucha ile zarabiają politycy i jak ciężko im z tego wyżyć.
      Gdybyśmy może wszyscy zaczęli się modlić za tych wypasionych dorobkiewiczów, żeby ich oświeciło w jakiej nędzy żyją ludzie i żeby dotarło do nich, że są w rządzie po to by dbać o potrzeby wszystkich ludzi jednakowo – a szczególnie o miliony wyborców, dzięki którym są przy władzy, to może zajmowalibyśmy się innymi problemami niż zastanawianie się jak przeżyć, żeby nie zwątpić i nie popaść w kolizję z prawem np. kradnąc, czy sprzedając swe ciało, czy jeszcze jakieś gorsze zbrodnie popełniając dla przeżycia.
      Boże – Ty to wszystko widzisz, co dzieje się dzisiaj na tym świecie, jak szerzy się masoneria wśród ludzi bezbożnych i uzurpujących sobie prawo do wywyższania się nad innymi uciśnionymi z jednoczesnym żerowaniem na nich.
      Naprawdę wielkie jest wyzwanie dla nas ludzi wierzących, żeby zreperować ten świat i wpłynąć na zmianę naszych warunków życiowych, żeby nie było okradania, żeby była praca dla każdego lub zasiłki dla wszystkich na godne przeżycie, w przypadku braku pracy lub kłopotów zdrowotnych bezpłatny dostęp do leków, badań diagnostycznych i rehabilitacji.
      Jeśli TY Kubo ustaniesz w swych modlitwach, bo już jesteś zniechęcony, nie masz siły, nie wierzysz, że cokolwiek możesz wskórać u Pana Boga, masz pewność, że akurat Twoje modlitwy i tak nie zostaną wysłuchane, bądź pewny, że ja będę się modlić za Ciebie i innych w potrzebie – w kłopotach finansowych, żyjących w ubóstwie, ale także za polityków, żeby się im coś zmieniło w myśleniu, żeby zadbali o naród, a nadwyżkę swoich prywatnych pieniędzy, żeby ulokowali w łataniu dziury budżetowej kraju lub przeznaczyli na jakieś instytucje charytatywne, które mogą pomóc biednym ludziom chociaż doraźnie.
      Bardzo bym się czuła wzmocniona świadomością, że wszyscy mamy na uwadze dobro wszystkich ludzi i wspólnie się za wyplenienie zła z naszego życia modlimy, czy to różańcem, czy nowenną, czy koronką do Miłosierdzia Bożego lub litaniamii do wszystkich świetych i błogosławionych, jak. np. Papieża Jana Pawła II, czy Bartola Longo, albo chociaż aktami strzelistymi nie wymagającymi tak dużo czasu, ale np. w pobliżu kościoła lub na widok jakiegoś krzyża – uczynimy na sobie znak krzyża i zatęsknimy w myślach do Boga prosząc Go choć przez krótką chwilę, ale jednak o poprawę czegokolwiek dla siebie lub innych – On nas zobaczy, żebrzących, proszących, kochających, ufających i nie pozostawi naszych próśb bez odpowiedzi – to jest po prostu niemożliwe, żeby przeszedł obok nas obojętnie, żeby nie wyciągnął do nas Swej pomocnej dłoni, żeby nie dał nam żadnej nadziei na poprawę naszego życia, żeby się nad nami nie ulitował. Jeśli wszyscy uparcie z wiarą i wytrwałością, nieustannie mimo zmęczenia wsród wypełniania codziennych obowiązków nie zaniechamy modlitwy, a może nawet ją wzmocnimy częstotliwością, czy zaangażowaniem, moim zdaniem nie ma opcji żeby Pan Bóg się na nas wypiął.

  1. Ja też dobrze rozumiem Kubę.
    NP zacząłem odmawiać jakoś 2,5 roku temu, po pierwszym razie dostałem takiego „kopniaka” sam nie wiem od kogo, ale zniechęciłem się na następne pół roku, nie chcę pisać w szczegółach, ale ogólnie to o co prosiłem nie spełniło się, wszystko odwróciło się na opak, po pół roku dopiero jakoś zacząłem jeszcze raz odmawiać, wtedy jeszcze miałem pracę i już modliłem się, żeby znaleźć nową, bo ta się kończyła, mało tego na ile mogłem to uczyłem się, wiele razy dawałem na msze za dusze czyśćcowe, nie jednokrotnie pomagałem innym, po ludzku zrobiłem wszystko, co można było samemu zrobić, żeby znaleźć pracę, ale od 8 miesięcy jestem bezrobotnym, mnie też trafia jak czytam takie teksty jak to inni po kilku dniach już mają pracę, nie wierzę w to, albo to jakaś propaganda bo dużo osób piszę, że nigdy nic nieotrzymali, albo sam nie wiem, co za ściema. Ja proszę i nic, też nikomu nie zamierzam pomagać, bo mój błąd był taki, że pomagałem takim co się odwdzięczyć nie mogą, a trzeba pomagać zawsze za coś, to teraz miał bym pracę, bo by mi ludzie pomogli, a tak straciłem pieniądze na jakieś msze o znalezienie pracy, za dusze w czyśćcu i co mam z tego, też czytałem jak to trzeba różaniec odmawiać to M.B. pomoże, ale ja nigdy takiej pomocy nie otrzymałem, mało tego, modliłem się też za moją siostrę i brata, bo ma kiepską pracę, a ma całą rodzinę na utrzymaniu, dwójka dzieci i jedno chore od urodzenia, ciągle po szpitalach jeżdżą, ja to rozumiem, bo jestem nikim dla Boga, ale czemu oni dalej pomocy nie otrzymali, ja też uważam, że to strata czasu, w niebie też się traktuje tak jak pisze Kuba, ludzi na równych i równiejszych. Nawet papież wiarę traci, a skąd mam ją brać ja, jak mam same problemy, a ciągle widzę tych upasionych księży co pouczają innych, a sami żyją jak chcą.
    Tyle czytałem tych głupot jak to dusze czyśćcowe pomagają tym co im pomogli, to gdzie teraz są te dusze jak ja potrzebuję pomocy. A dodam, że nie szukam pracy w urzędzie, za biurkiem, tylko fizycznej, co prawda przy maszynach, gdzie trzeba trochę głową ruszyć, ale znam się na tym, ale wysyłam ciągle te cv i nic, już ponad 200 wysłame, w kraju i za granicą, i tylko kilka razy się ktoś odezwał, ale jak zawsze nic. Nawet po firmach pytałem się czy by mnie nie przyjęli na praktyki darmowe na przyuczenie, to nie ma szans. A widzę jak wiele osób np. z mojej klasy znalazło pracę, mając takie same umiejętności, w tych samych firmach co ja sie starałem, ale oni mają znajomość, cioctki, wujków, teściów, kolegów, takim sposobem mają pracę i oni się ze mnie śmieją, że ja jestem za głupi bo niemogę roboty znaleźć, i jestem za głupi ale dlatego że zamiast by interesowny tak jak oni, to ja pomagałem jakimś mitom(duszom czyśćcowym), albo takim co sami nic niemają, gdzie to dobro, które to niby ma wrócić, do człowieka, nie ma czegoś takiego.
    Dobrze Cię Kuba rozumiem!!!

    • Drogi Pawle.

      Jeśli chciałbyś pracować przy maszynach to w firmie Samsung k.Poznania słyszałam, że przyjmują do pracy znowu kilkaset osób. Mógłbyś tam spróbować swoich sił.

    • A mnie się wydaje drogi Pawle,że Ty po prostu nie wierzysz w skuteczność modlitwy i tym samym koło się zamyka.Owszem modlisz się, zamawiasz msze św.,ale nie ma w tym szczerej wiary.po prostu zakładasz,że po wypowiedzeniu magicznej formułki czary mary, hokus pokus i się spełni.Wiem z własnego doświadczenia,że potrzeba w modlitwie współpracy człowieka z Bogiem, potrzeba pokory i cierpliwści. Pewnie zirytują Cię te moje refleksje,ale tak myślę.

  2. Pawle i Kubo,
    popełniacie błąd traktując Pana Boga jako maszynę do spełniania życzeń. Nie Bóg jest dla nas, ale my dla Boga. On wie, co dla nas jest najlepsze i najpotrzebniejsze, zaufajcie Mu. On zna nasze potrzeby i marzenia. „Niech będzie wola Twoja” – tak nas uczył modlić się Chrystus. Tą wolę powinniśmy spełniać także my wszyscy. Chrystus mówił także o zaparciu się samego siebie i dźwiganiu własnego krzyża. Skoro On cierpiał, to my także musimy – bez tego nie ma zbawienia. Wolicie mieć pracę, powodzenie w życiu itd., a stracić życie wieczne? Bóg wie, czego Wam trzeba. Zaufajcie Mu, a otrzymacie potrzebne Wam łaski. Trochę cierpliwości (zauważcie, że w tym słowie zawiera się cierpienie).
    Też mi się wydawało, że Bóg mnie nie słucha, dopóki nie zmieniłem podejścia. Teraz wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej. Będę się za Was modlił.

  3. oj, odmawiam następną nowennę jak jakiś naiwniak, nie patrzę już nawet kiedy zacząłem ani kiedy skończę, bo wiarę już dawno straciłem, odmawiam z przyzwyczajenia, bo po takim czasie to jednak zostaje przyzwyczajenie, ale i to w końcu minie po kolejnej niewysłuchanej, po ludzku już wszystko zrobiłem, żeby pracę znaleźć, ręce opadają…, nie ma znajomości to nic się nie da zrobić, jak jakaś klątwa…

    • No i cała w tym nadzieja, że masz to przyzwyczajenie i mimo „niewiary” jednak się dalej modlisz. Mam propozycję, żeby z powodu tej „niewiary”, że znajdziesz pracę dla siebie (jest to rozumiem ta jedna konkretna intencja w której się od jakiegoś czasu modlisz, no i wg wskazań do odmawiania NP robisz to prawidłowo), natomiast, jak już skończysz tą nowennę, którą jeszcze odmawiasz, a z przyzwyczajenia będzie Cię pchało do odmawiania następnej, to może pomyśl tym razem o zmianie intencji, tzn. sformułuj ją inaczej lub odmów za kogoś innego.
      Przyznam Ci się w sekrecie, że ja poprosiłam mojego męża, żeby zaczął się za mnie modlić, informując go o problemie jaki mnie dopadł, mówiąc mu że najchętniej podjęłabym kolejną całą NP i odmawiała w swojej intencji sama, ale mam obawy, czy się wyrobię czasowo, bo już mówię 2 w ciągu doby. Nie wiem wprawdzie, czy mówi NP, czy tylko różaniec jednorazowo, czy kontynuuje cały codzień od 14 II (ładny prezent na Walentynki – prawda ?), czy może tylko częściowo, niemniej jednak wykazał się:inicjatywą, pomocą, wiarą,miłością może trochę interesownością, bo pośrednio mój problem też go dotyczy. Jak zwał, tak zwał – przechodzę do sedna sprawy – stał się cud, bo problem, przynajniej chwilowo przestał istnieć, utrzymuję, że w głównej mierze dzięki modlitwom mojego męża. Ja sama w swojej dozgonnej NP jedną część poświęciłam tej konkretnej osobistej sprawie zdrowotnej, ale napewno nie osiągnęłabym tak natychmiastowego efektu bez udziału swego męża.
      Czy masz może kogoś na myśli, kogoś bliskiego mamę babcię, czy dziewczynę, które mogłyby Cię wesprzeć w Twoim pragnieniu otrzymania stałej pracy, lub chociaż dorywczej, a może Bóg szykuje dla Ciebie jakieś inne rozwiązanie. A może chce żebyś założył instytucję, która ludziom będzie pomagać w znalezieniu pracy – może właśnie takiej deklaracji oczekuje od Ciebie Bóg, bo problem z pracą jest na tyle palący i dotyczy tak wielkiej rzeszy ludzi, że nie zginie, jeśli TY jeden tą pracę otrzymasz. Może tak głęboko musi Ci brak pracy dopiec, żebyś chciał coś w tym temacie zreperować nie tylko dla siebie, ale też dla innych na większą skalę, żeby ten problem uzdrowić kompleksowo i na zawsze dla wszystkich bardzo tego pragnących.
      Nie wiem jaką decyzję podejmiesz, ale myśl nad tą sprawą, módl się za siebie i innych, i nawet polityków, którzy mogą zmienić przepisy i uzdrowić naszą gospodarkę w kraju, żeby wszyscy mieli pracę oraz politykę socjalną, żeby były pieniądze na zasiłki dla bezrobotnych pozwalające na godne życie. No nie wiem co jeszcze Ci mogę doradzić, prawdopodobnie uruchomisz swoją fantazję i razem z Maryją – za Jej wstawiennictwem będziesz dokonywał cudów swymi pragnieniami, bo szlachetne dążenia muszą wreszcie wzruszyć Pana Boga.
      Z całej swej mocy Cię wspieram i innych proszę o wsparcie dla Pawła, bo ten problem z którym się Paweł spotyka, jeśli już nas nie dotyczy, to może za chwilę dotknąć każdego z nas. Oby do tego nie musiało dojść prośmy wszyscy jednym głosem: PANIE BOŻE – wysłuchaj nas.

    • Jak Ty się do mnie odzywasz- właśnie, że będę Ci truć. Chcesz coś zmienić w Swoim życiu, czy nie ?!
      To ja sobie zadaję trud,żeby Ci pomóc coś zmienić w Twoim zyciu, znaleźć przyczynę dlaczego akurat Ciebie wciąż i wciąż spotyka afront ze strony Boga, a Ty do mnie z agresją ? Chłopie zastanów się, co jest nie tak, żeby było na TAK ze strony Boga. Ja tego nie mogę wiedzieć na pewno. To TY masz się wsłuchać co Bóg ma Tobie do powiedzenia w tej konkretnej Twojej sprawie. Ja tylko próbuję Cię naprowadzić, co ja bym brała pod uwagę. Ale nie możesz się zamykać na głos Boga. Wycisz w sobie złość i zamień ją na zaufanie do Stwórcy. Wtedy Cię powinien oświecić, bo na pewno rozwiązanie tego problemu jest w zasięgu ręki, aż bedziesz się za chwilę śmiał, że tego wcześniej nie dostrzegłeś.

  4. Paweł, nie „klep” bez sensu. „Porozmawiaj” z Panem Bogiem, powiedz mu, że nie rozumiesz dlaczego jest jak jest. I staraj się Go „wysłuchać”. On Ci odpowie w Twoim sercu. I proszę – zaufaj Mu. Będzie dobrze. Tylko popatrz na wszystko Jego oczami, nie „po ludzku”. Wyobraź sobie jakby On nagle stanął przed Tobą. Co byś Mu powiedział… A On NAPRAWDĘ stoi przed Tobą, uwierz!

    • On naprawdę stoi przede mną, i się cieszy jak się męczę, a zamiast mi pomóc jak go proszę to mu radość sprawia jak cierpię, ciekawe jak by mówili ci co tak dużo gadają o cierpliwości jakby sami niebyli wysłuchani nigdy, nie wiem skąd mam brać tą wiarę, jak któraś z kolei nowenna a pracy jak nie było tak niema, ile Ty Beato byłaś bez pracy? To może odmów za mnie nowennę jak jesteś taka Wierząca i ciągle wysłuchiwana, bo Bóg jest niesprawiedliwy, a ja nie jestem niczyją szmatą do wycierania butów

      • A Pan Jezus był szmatą , zasłużył na takie potraktowanie jakie wiemy, że miał podczas drogi krzyżowej, a wcześniej był koronowany cierniem poprawianym na Jego głowie kilkakrotnie i biczowany, i 40 dni modlił się w Ogrójcu poszcząc. Wejdź w Nowe Forum NP i ŻR poczytaj opis poszczególnych części różańca, szczególnie właśnie tej części bolesnej, poprzeżywaj razem z Jezusem – ręczę Ci, że Twoje życie wyda Ci się cudem i będziesz wdzięczny, że przynajmniej nie musiałeś jeszcze w swym życiu cierpieć takich katuszy. Jak ta prawda dotrze do Ciebie – może wtedy Pan Bóg Ci pomoże.

      • Poza tym, słuchając Cię to mówisz tak, jak by Cię szatan opętał, Twoje słowa zaczynają brzmieć jak bluźnierstwa – nie widzisz tego ? Może jesteś już na skraju wyczerpania, ale błędnie założyłeś, że Pan Bóg musi Cię wysłuchać właśnie w tej konkretnej sprawie o którą prosisz, żeby dał Ci pracę. Nie wiemy o jaką pracę Ci chodzi, czy o konkretną w konkretnym miejscu, czy wyznaczyłeś sobie jakiś pułap finansowy, że podejmiesz ją tylko wtedy, kiedy będzie spełniać wszystkie twoje założone wymagania ?
        Najwyraźniej coś jest nie tak, albo masz za duże wymagania, albo się oszukujesz że chcesz pracować , a tak naprawdę nie jest, albo jest w Tobie coś co pracodawcy wyczuwają lub przynajmniej obawiają się, że nie będą z Ciebie zadowoleni.
        Albo Pan Bóg szykuje dla Ciebie inny los, jeśli widzi w Tobie wartości, których my nie dostrzegamy i obdarzy Cię wygraną 6-ką w Toto-Lotka (jeśli nie masz 3 zł to zaryzykuj i pożycz), a wtedy może się okazać, że praca nie jest Twoim przeznaczeniem.
        Życzę wtedy mądrych pomysłów i żebyś się uważnie wsłuchiwał w głos Boga, czego od Ciebie pragnie, czy tylko modlitwy dziękczynnej, czy może jeszcze jakichś większych czynów na większą skalę, niż tylko trzymanie pieniędzy na koncie w banku.
        Powodzenia.

        • a nie truj, pisałem,że szukam zwykłej fizycznej pracy przy maszynach, ale wysyłałem nawet cv na stanowiska gdzie wymagali tylko chęci do pracy i nigdy nikt się nieodezwał

  5. on się zwyczajnie na mnie mści, żebym chociaż wiedział za co, to bym się postarał przeprosić, ale nie wiem, co zrobiłem nie tak, w czym jestem gorszy od innych, żebym nie mógł żadnej pracy znaleźć, nawet takiej gdzie nic nie wymagają poza chęciami do pracy, to jest nienormalne, na darmowe praktyki do firmy nie chcą przyjąć, na staż się nie łapie, bo jedynie mógłbym zostać zakwalifikowany jako długotrwale bezrobotny, ale jeszcze mi kilka miesięcy brakuje do tego, dwa języki znam i nie mogę nawet za granicą pracy znaleźć, a szukam zwykłej, fizycznej, byłem na jednej rozmowie, gdzie idealnie spełniałem wymagania, znałem się na pracy przy maszynie, to mnie gościu nawet na próbę nie przyjął, a przyjął przede mną dwóch, co musieli mu czymś „zaimponować” skoro wziął ich na próbę, ale sami po jednym dniu zrezygnowali, bo za trudna praca, po mnie był jeszcze jeden na próbę i znowu widzę ogłoszenie to samo, no to, jak mam to nazwać, zemsta, klątwa, urok, o co chodzi…????!!!

    • No co Ty mówisz? Jaka klątwa, jaki urok, jaka zemsta?
      Jeśli dobrze zrozumiałam, to nadal jest wakat na to miejsce ? Wobec tego nie rozumiem na co jeszcze czekasz ? W moim odczuciu to ewidentny dowód na to, że ta praca czeka właśnie dla Ciebie. A fakt, że kilku przed Tobą nie nadawało sie na to stanowisko świadczy ewidentnie o tym, że Twoje modlitwy dotarły do Pana Boga, ale chciał, żebyś sobie uświadomił, że jednak warto jest się modlić i prosić o wstawinnictwo NMPannę i wtedy można ujrzeć dobroć Pana Boga. On zarezerwowł Ci tę pracę i Cię wysłuchł. Była cały czas na wyciągnięcie ręki i teraz nie masz już wyjścia, nie pozostaje Ci nic innego, jak wyść z domu i rozpocząć nowe życie. Czeka Cię monotonia życia: praca – dom, urozmaicana zawierzaniem się Panu Bogu i Najświętszej Panience.
      Czekam na okrzyk radości z Twojej strony, jak już wyjdziesz z domu, tam gdzie Twoje myśli były ulokowane od dawna i przekonasz się, że tym razem ktoś Ci zaufa i powierzy zadania do wykonania, za które zostaniesz wynagrodzony w sposób, który zapewni Ci godne życie. Niech Bóg ma Cię w swojej opiece na resztę Twojego życia.

      • no właśnie w tym problem, że ten pracodawca nie chce mnie przyjąć, nie rozumiem jego pokrętnej logiki…, tak samo jest z pracą za granicą, w ogłoszeniach wymieniają m.in. znajomość języka, spełniam wymagania wszystkie, ale nikt się nie odzywa, po jakimś czasie widzę to samo ogłoszenie i tak nie raz po kilka razy jest, doszedłem do wniosku, że te wymagania to tylko taki pic na wodę, a oni szukają ludzi, którzy nie znają języka, żeby można było ich okraść i traktować jak niewolników, bo się sami nie obronią, no bo dlaczego nikt się nie odezwał do tej pory, to wszystko jest chore, doprowadza mnie do łez, jak widzę tych cwaniaków z mojej klasy szczególnie jak się chwalą pracą(choć nie wszyscy tak robią) a mają ją tylko dzięki znajomościom, no i wychodzi na to, że nie ma sensu się uczyć, inwestować w siebie, a trzeba się podlizywać ludziom, bo może się zlitują nad tobą i ci załatwią jakąś pracę, no jest bezradny…

        • No ja rozumiem, że Cię odrzucał już kilkakrotnie. Ale skoro nadal jest ten wakat, to zachęcam Cię żebyś schował urazę do niego i zaryzykował i poszedł tam jeszcze, ten jeden chociaż, raz. Mam przeczucie, że mimo wcześniejszych odmów, tym razem postanowi dać Ci szansę, a wiara mi podpowiada, że Bóg wyposaży Cię we właściwy dobór słów i postawę, która nie pozwoli temu człowiekowi odprawić Cię po raz kolejny.
          Spróbuj proszę, zawierz jeszcze ten jeden raz. Czekam razem z Toba na cud.

        • A możesz zdradzić więcej szczegółów, jak ta rozmowa przebiegała, czy byłeś u niego osobiście, czy telefonicznie ? Jeśli masz ochotę oczywiście, bo jeśli więcej mam sie nie wtrącać, to powiedz i dam Ci spokój, poprzestając tylko na modlitwie za Ciebie.

        • Drogi Pawle spróbuj modlitwy do Bozego Miłosierdzia – w godzinie Miłosierdzia o godz.15,poproś o wstawiennictwo Św.Siostrę Faustynę, Św.Józefa, Św. Ritę – patronkę od spraw beznadziejnych.Mnie właśnie bardzo pomogły modlitwy do Siostry Faustyny.Modliłam się krótkimi wezwaniami,bardzo prostymi słowami(Św.Siostro Faustyno proszę o Twe wstawiennictwo u Miłosiernego Pana + Ojcze nasz i Zdrowas Mario)ale często, kilkakrotnie w ciągu dnia.Wyprosilam sobie właśnie pracę, Nowennę też odmawiałam i będę do niej wracać.A na różne problemy,wątpliwości,rozterki polecam stronę http://www.pogotowieduchowe.pl – można porozmawiać z kapłanem o kazdej porze dnia 24h na dobe, albo poprosić o modlitwę.Pozdrawiam!

        • a co mam powiedzieć, dzwoniłem to nie odbierał, wysłałem maila to mi odpisał, że już znalazł kogoś, widać, że jest jakiś dziwny, nie chce mnie przyjąć, to co mam się na siłę pchać, a to jest jakaś zemsta Boga na mnie, tylko nie wiem za co, ale niech się mści, jak myśli, że tym sposobem go polubię, to się myli, bo z dnia na dzień tylko bardziej go nienawidzę, sam sobie będę jakoś próbował poradzić, bo na niego liczyć nie mogę,NIESPRAWIEDLIWY i MŚCIWY

        • Z pewnością nic nie zmienią Twoje modlitwy w Twoim życiu. Modlisz się, tzn. tak jak ktoś Cię już określił na tym forum : klepiesz modlitwy, ale bez wiary, a nawet więcej z nienawiścią do Boga do której po raz kolejny się przyznajesz. Myślę, że wczoraj z zapartym tchem sporo osób modliło się za Ciebie. Liczyliśmy na to, że pójdziesz tam osobiscie ( nie musisz dawać wiary w to, że mailowo Cię nie oszukał mówiąc, że już kogoś przyjął). Ty powinieneŚ iść tam osobiście i próbować go przekonać do siebie, żeby miał okazję dostrzec w Tobie wartościowego człowieka, który z determinacją bardzo tej pracy poszukuje i pozwolić mu odczuć, że to właśnie Ty jesteś dla niego szansą, żeby mu jego biznes dzięki Tobie rozkwitł. Poszedłeś na łatwiznę. W moim odczuciu jesteś człowiekiem wygodnickim, któremu nie chce się zawalczyć o swoją przyszłoś. Zaprogramowałeś się na narzekanie i wypominanie Panu Bogu, że jest zły. Ty za to jesteś chodzącym ideałem i wszystko Ci się co najlepsze od życia należy „przecież nie jestem szmatą do wycierania butów itp.” Powodzenia !!!! Ale tak jak w Tobie umiera wiara w Pana Boga i skuteczność modlitw, tak ja nabieram coraz bardziej przekonania, że Twoje modlitwy nie są Panu Bogu miłe. On czeka na Twoją głębszą przemianę – trochę pokory. Obawiam się, że musisz zmienić intencję na osobistą Twoją przemianę duchową, żeby Bóg dał Ci siły i moc byś potrafił się wsłuchać w to co ma ci On do powiedzenia,żebyś modlił się w sposób „Panie Ty wiesz co jest dla mnie najlepsze, pozwól mi to odgadnąć i pokieruj mną tak, bym wiedział co mam czynić, przemień moje serce, bym nie czuł do Ciebie złości za nie spełnianie moich oczekiwań związanych z poszukiwaniem pracy. Powiedz mi jak mam się za to zabrać, żeby wkrótce otrzymać to, czego tak bardzo pragnę. Przemień moje serce zaślepione nienawiścią i rozgoryczeniem, że inni mają lepiej, a ja wciąż tkwię w tym samym miejscu. Wiem, że nie można niczego osiągnąć bez wysiłku. Spraw Panie Boże bym znalazł siłę na to by żyć tak, jak Ty tego pragniesz i poczuł się wreszcie otoczony Twoją opieką i byś Ty był ze mnie zadowolony „.
          Pamiętaj Pawle ( mój syn też ma tak na imię, wczoraj przerwałam NP w jego intencji na twoją korzyść odmówiwszy część Bolesną)i wyobrażałam sobie Twoją rozmowę z przyszłym pracodawcą, no ale moja wizja trochę rozminęła się z rzeczywistością.
          Wierzę, że przy dobrej woli i wysiłku odnajdziesz szczęście w życiu. Umiesz się modlić i to jest Twój ratunek i nadzieja, że Bóg Cię nie opuści i będzie oddalał od Ciebie zło, bo szkoda Cię, żebyś się przez brak pracy (mam tylko nadzieję, że nie jest to Twoje alibi na nic nierobienie poza narzekaniem – pseudo „wygodne życie” – bo tak to może wyglądać)zmarnował. Nie możesz też wymagać od nas, byśmy ci to wymodlili – po znajomości ? Może byś nas nawet do tego namówił i miał byś u nas te znajomości, ale za bardzo obrażasz Tego, którego kochamy i to nas boli. Jednak widząc, że potrzebujesz pomocy nasze myśli i modlitwy będą krążyć wokół Ciebie w nadziei, że odnajdziesz ufność w Bogu. Nie wiemy co Pan Bóg dla Ciebie szykuje, ale na pewno mimo licznych naszych modlitw będziemy mieli prośbę, by Cię nie przekreślał i nie obrażał się na Ciebie, bo Bóg tak nie robi. On czeka cierpliwie, żeby mu zaufać i wtedy to wszystko co po ludzku nie jest możliwe staje się możliwe. To jest prosty mechanizm : ufać, a nie zakładać,że ja jestem niegodny i mnie nie wysłucha. Ale nie można stawiać Pana Boga pod murem i krzyczeć, że ja już się wystarczająco długo modliłem, więc skoro nie zostałem dotąd wysłuchany, to się więcej modlił nie będę. Automatycznie przekreślasz swoje szanse. No chyba, że ktoś za Ciebie będzie trwał na modlitwie. Ale to nie jest takie pewne, bo przecież Ty nie masz znajomości i popleczników. Kto Ci więc zostaje..???????????

        • już to wszystko zrobiłem dawno, te wszystkie modlitwy do różnych świętych, o niektórych pierwszy raz usłyszałem, koronki, litanie, nowenny, msze, innych prosiłem o modlitwę, po kilku zakonach klauzurowych itp.itd, dlatego tak to odbieram, jako jakaś klątwa albo zemsta albo nie wiem co…
          Kiedyś jak wynajmowałem mieszkanie(pokój) to też miałem podobnie, miałem beznadziejną sytuację na mieszkaniu i warunki i koniecznie chciałem coś lepszego znaleźć. Zacząłem jakoś koło kwietnia czy maja. Było mnóstwo fajnych ofert, zawsze jak umawiałem się na rozmowę przez telefon, to wcześniej mówiłem dokładnie dużo o sobie, tzn. gdzie pracuje, jaki rodzaj pracy, takie najważniejsze rzeczy żeby w razie gdyby komuś coś nie odpowiadało od razu dał znać i nie marnował czasu. Zawsze przez telefon było wszystko ok, tylko jak już się cieszyłem i pojechałem na oglądanie mieszkania, to nagle wynajmujący mieli jakieś ALE. Po kilku miesiącach takiego szukania zacząłem się naprawdę wkurzać, bo też nie wiedziałem kogo oni szukają. I dopiero pod sam koniec sierpnia jakoś wróciłem z pracy i tak mimochodem sprawdziłem ogłoszenia i odpisałem na jakieś tam, które mi się tak pobieżnie spodobało. No i dostałem odpowiedź. I w końcu udało mi się znaleźć fajne mieszkanko.
          Dziś przestałem już szukać pracy, bo to nie ma sensu. Te nowennę co tam pisałem, że zacząłem to skończę, bo jak coś zaczynam to kończę, ale dopiero patrzyłem to 22 marca się kończy. I mam dość. To tak jakby „ktoś” mówił, że ta praca nie jest dla ciebie. Tylko ja tego nie rozumiem, bo jak pisałem szukam jakiej bądź pracy, i to fizycznej, więc jak nie ta praca jest dla mnie, to jaka? Bo już prawie na wszelkie możliwe stanowiska próbowałem. Mam dość, teraz naprawdę nic nierobię i czekam na mannę z nieba. Bo to co sam robię i tak koniec końców nie daje żadnych efektów. Jestem bezradny…
          Moja siostra po roku czasu w końcu znalazła pracę jakąś tam i też tyle samo modlitw ja za siebie i za nią „odprawiałem”

  6. Może każdy z wysłuchanych w modlitwie poprosi Ducha Świętego o pomoc w sformułowaniu intencji za nasza Polskę aby sytuacja poprawiła się, bo coś zaczęło się zmieniać. Wiem jak jest to ważne bo sama miałam problem aby znalezć pracę przez pół roku…ale po tym czasie zobaczyłam że to miało większy sens, To był czas w którym poukładałam sobie w głowie kilka rzeczy, serce i emocje po porzedniej pracy wyciszyły sie…potrzebowałam tego czasu.
    MOże w informacji Poslki pomodlą sie osoby które zostały wysłuchane…w końcy to my, dzieci Maryji mamy zmiażdżyćgłowę węża…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!