Kontrowersyjny list od Klaudii

napisala do nas Klaudia.

prosilam o wiele i nic nie pyk;lo! pewnie ci za reklame płacą. nara
. boga ani marii nie ma , to po prostu głupi mit, tak samo jak są mity greckie. nie przekonacie mnie ze jest inaczej, mam zbyt wiele problemow, ktore probowalam rozwiazac razem z pomoca boga a on sie na ,mnie wypiął. nic, kompletnie nic ne poczułam jego obecnosci, zero pomocy BOGA NIE MAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

moze ktoś doradzi Klaudii?

51 myśli na temat „Kontrowersyjny list od Klaudii

  1. Kochana Klaudio!Przepraszam że tak piszę ale czuje że potrzeba ci miłości i czułości, dobrej duszy, uczuć. Trzymaj się kochana! Tulę cię mocno w sercu.

    • Droga Klaudio
      Nie zniechęcaj się idź do generalnej spowiedzi ,gdyż tylko czyści duchem otrzymujemy łaski od Boga Ojca .Sama bylam taka zbuntowana i obrażalam Pana .Nie popelniaj tego błędu.Pozdrawiam i błogoslawię ciebie .Renata

  2. Hmmm ja powiem tak Nowenna Pompejańska uczy pokory i cierpliwości. Tu nie ma tak od razu pyk, czary mary i Bóg działa teraz, bo my akurat teraz go potrzebujemy, a jak dostaniemy to czego chcemy, to się odwrócimy i pójdziemy znów swoją stronę. Skoro nie otrzymałaś tego co chciałaś to widocznie nie jest na to jeszcze pora, a może wcale to nie jest takie dobre dla Ciebie jak Ci się wydaje???

  3. I jeszcze jedno tak, jak czytałam to,co napisałaś to myślę, że trafiłaś tu z woli Boga, nie jest to zwykły przypadek, a Twoja niewiara też z czegoś wynika, ale na wszystko jest jeszcze czas.

  4. Niech Dobry Miłujący Bóg da Tobie łaskę wiary abyś przejrzała,że Jezus Chrystus jest Panem i On Jest.A Matka Boża jest również.Jeśli doświadczasz chaosu ,to może tym bardziej powinnaś szukać Boga ,ale naprawdę.Możliwe,że Twoje prośby były kuszeniem Boga a nie proszeniem…Bóg jeden wie.Niech Pan Bóg Tobie błogosławi i obdarzy Ciebie pokojem serca.Amen

  5. Ja tez odmawialam Nowenne pompejanska, skonczylam ja poltora miesiaca temu, jak narazie nie otrzymalam laski, moze gdzies Bog jest tylko nie slyszy wszystkiego, ja ciagle wierze ze spelni sie cud i otrzymam laske o ktora sie modlilam!! osobiscie polecam ksiazke pt.”chata” Williama Younga po jej przeczytaniu czlowiek zupelnie zmienia sposob myslenia o Bogu, naprawde warto.

  6. Kochana Klaudio,myslę ze Jestes bardzo młodą osobą jesli tak piszesz.Nie zamierzam Cię przekonywac ,ze Bóg jest,natomiast chcę Ci uswiadomic jedną rzecz,nie mozna wymagac by ktos w kogo się nie wierzy udzielił Ci jakichkolwiek darów,łask.Sądzę ,ze nie było w Tobie wiary nawet wtedy gdy prosiłas.

  7. Dziś przyprowadziłam ze sobą na mszę i spotkanie Odnowy w Duchu Świętym kolegę, który przez ponad 4 lata urągał Bogu jeszcze bardziej niż Ty. Mówiłam mu o Bogu rok wcześniej ale miał tylko pretensje, żal i złość pod adresem Boga. Tydzień temu w czwartek, idąc do pracy spotkaliśmy się na skrzyżowaniu dróg. Znowu zaczął swoje żale. Nie próbowałam nawet tłumaczyć, tylko w trakcie rozmowy, powiedziałam, że w środę wieczorem jestem zajęta bo idę na spotkanie wspólnoty Neokatechumenalnej a czwartek i piątek Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Chciał się więcej dowiedzieć więc zaprosiłam go do siebie do pracy. Chłonął wszystko co słyszał. Już na poniedziałek umówiłam go na rozmowę ojcem Franciszkaninem. We wtorek i środę i czwartek też przyszedł aby usłyszeć o dobrym, miłosiernym Bogu, aby usłyszeć jakie cuda codziennie czyni on w moim/naszym życiu. Już wczoraj opowiedział o swoich przeżyciach podczas rachunku sumienia przed spowiedzią generalną – Duch Święty tak pięknie kruszy jego kamienne serce i otwiera jego oczy! Dziś z kolei, łaska Ducha Świętego dotknęła jego żonę – niewierzącą i niepraktykującą osobę, która po wielu latach przemówiła ludzkim językiem. Dziś, podczas modlitwy uwolnienia poczuł wielką moc Ducha Świętego i uwierzył, że to nie kapłan popycha ludzi do tego żeby upadli. Dzieją się cuda. Każdy człowiek ma swój czas na powrót do Boga. Najważniejsze, żeby tego nie przegapić, nie zlekceważyć…
    Pan Bóg bardzo Cię kocha, wybrał Cię gdy planował stworzenie, nie jesteś pomyłką.Amen.

    Odmówię w Twojej intencji Litanię Dominikańską – jeśli pozwolisz 🙂

    • Ech, żeby podobnie się stało z moim znajomym (tzn. żeby nawrócił się do Boga). Podchodzi z rodziny katolickiej, ale już od młodzieńczych lat odszedł od Boga i do dziś jest zdania, że Boga nie ma. Ponadto jest bierny w swoim życiu, nic nie działa i ma nieczyste myśli. I jest niezadowolony z życia.
      Odmawiałam NP w jego intencji o jego nawrócenie. Mam wrażenie, jakby „zły” zawładnął nim i przez to znajomy ma ciężko wydostać się z tego stanu w jakim tkwi. Póki co jak na razie nie widać zmian, ale wierzę, że odmówiona Nowenna nie idzie na marne. Może kiedyś otworzy się jego serce na Boga? Może jeszcze nie nadszedł czas na jego nawrócenie? Mimo to nadal będę się modlić za niego.

      • Dario,módl się ,zadna modlitwa nie przepada a juz na pewno nie modlitwa w intencji nawrócenia kogos,wierz i ufaj i módl się ,duzo się módl,nawet gdy juz skonczysz NP,powierzaj tego znajomego Najswiętszej Panience.
        Zobaczysz efekty prerosną Twoje oczekiwania.
        Mój syn rzadko chodzi do koscioła ale modlę się w Jego intencji i muszę powiedziec ,ze następuje powoli zmiana,jest taki bardziej wyciszony,spokojniejszy ,wierzę a raczej wiem ze wszystko się zmieni ,ze moje dziecko zacznie wielbic Boga ale na to potrzebny jest czas i cierpliwosc,cierpliwosc i wiara w modlitwie.
        Serdecznie pozdrawiam i bądź dobrej mysli

        • Martra, dziękuję za Twój podbudowujący komentarz. Tak, to prawda – cierpliwość i wiara są bardzo ważne w modlitwie. Wierzę, że Bogu podoba się modlitwa o nawrócenie drugiego człowieka. I prędzej czy później wysłucha taką modlitwę. U Niego nie ma nic niemożliwego. Jednakże wszystko ma swój czas, Pan Bóg wie kiedy działać.
          Pozdrawiam

    • Nie dodałam największego „nie przypadku”,że spotkaliśmy się w 26-tym dniu odmawianej prze ze mnie nowenny, części błagalnej w intencji moich bliskich, członków wspólnot, czcicieli Matki Boskiej Pompejańskiej i swojej własnej o dary, łaski i charyzmaty, dzięki którym dzieło ewangelizacji dotrze do wszystkich szukających i nie szukających Boga. A pierwsza rozmowa z ojcem Rafałem odbyła się w dniu 62 (26) urodzin kolegi. Całe serce Twoje Maryjo.
      …wciąż mnie zadziwiasz Panie miłością swoją dla mnie…
      http://www.youtube.com/watch?v=yiQ2DPBi3YI&feature=related

  8. ja też nie wiem dlaczego Bóg mnie nie wysłuchał Mam w sobie straszny chaos, żal i złość Wszystko to tłumię w sobie Chociaż mój jad wylewa się w moich komentarzach które udzielam na różnych forach

    Tak bardzo chciałem żeby Bóg mnie wysłuchał i uleczył mój kręgosłup, tak bardzo chciałem go prosić o poznanie przyszłej żony i o inne rzeczy ale mi się nie chce

    Nie chce mi się bo skoro nie zostałem wysłuchany , zresztą jak wiele innych osób tzn że coś jest nie tak

    Może jestem spisany na straty Może Bóg mnie nie słucha Nie wiem

    Czuję się załamany i nie wiem do kogo się zwrócić skoro Bóg mnie nie wysłuchał 🙁

    Mimo wszystko nie powiem że go nie ma, bo takiej pewności nikt nie ma Wiem jednak że jak się patrzę na piękną przyrodę, Góry, morza to dochodzę do wniosku że musiała to zrobić jakaś potężna siła stworzyć

    Czemu jednak nie chce mnie wysłuchać to nie wiem Tzn wysuchać moze i wysłucha ale co mi z tego skor nie spełni mojej prośby

    Aha

    To Bóg to nie maszynka na życzenia

    Skoro tak to po co sie modlić i prosić skoro i tak będzie jakchce Bóg ?

    Pozdrawiam

    • Mamy wolna wole, wiec jezeli sam o to nie poprosisz to nigdy nie bedzie „tak jak chce Bog”. Za to kiedy sie modlisz do Boga i On widzi, ze to o co prosisz wyjdzie Ci na zle to przeciez nie da Ci tego. Wezmie wtedy sprawe w swoje rece i jesli mu zawierzysz i pozwolisz zadzialac w swoim zyciu – wtedy stanie sie tak jak On chce. Jestesmy od niego glupsi dlatego tak czesto od razu nie rozumiemy Jego planu, ale zadna modlitwa nie idzie na marne. Z reguly dopiero z perspektywy czasu widac co bylo dobre a co zle, co okazalo sie sukcesem a co porazka.

      Nie mysl, ze chce dawac lekcji, czy wymadrzac sie. Ja na biezaco tez nie rozumiem Boga i tego dlaczego On sprawia, ze moje modlitwy skutkuja tak a nie inaczej. Jednak kiedy patrze wstecz widze, ze nie spelniajac moich prosb uchronil mnie przed bledami i otworzyl nowe szanse i perspektywy.
      Wiem tez, ze kiedy sie nie modle, wtedy jestem skazana na siebie, swoja krotkowzrocznosc i glupote. Kiedy sie modle, nawet jesli nie ma zadnego efektu instant, daje sobie szanse, by Bog mi pomog, bo kiedy nie bede sie modlic, on nie naruszy mojej wolnej woli, nie wniknie w moje zycie bez mojego pozwolenia – takich przeciez nas stworzyl, to jego zasady.

      • Droga kolezanko.

        Mam wrazenie ze sama nie wiesz co piszesz. Czy wg. Ciebie, jesli kolega modlil sie o zdrowy kregoslup czy Bog mial powod aby go nieuleczyc? Zadaj sobie to pytanie. Czy wola Boga jest to aby byl chory?

    • Danielu,to nie tak,ja ze swej strony proponuję abys przyjrzał się swemu zyciu,czasami Bóg jest jak gdyby „głuchy” na nasze prosby ale tylko dlatego ,ze chce aby człowiek dostrzegł byc moze cos czego póki co nie widzi.Jakie są Twoje relacje z Bogiem,czy przyjmujesz Chrystusa do swego serca?czy słuchasz Jego słowa,czy starasz się za Nim isc?zmienic siebie na tyle na ile mozesz?
      Przyjrzyj się swojej wierze,byc moze trzeba cos naprawic ,kogos przeprosic ,komus przebaczyc.

      To tak w pierwszym rzędzie ale tez przede wszystkim Bóg oczekuje zaufania od nas,skąd wiesz czy nie spełni tego o co prosisz?,byc moze to nie czas ,nie miejsce?

      Proponuję abys zostawił swoje troski Jemu,czy bardzo Ci się spieszy ?myslę ,ze nie,stan sam ze sobą w prawdzie ,spójrz na siebie tak jak Cię widzi Bóg(przykazania- przykazanie miłosci przede wszystkim ,sakrament pojednania,itd.)
      Spróbuj powoli stopniowo panowac nad swym zalem ,złoscią,zniechęceniem,poczytaj Pismo sw.-mnie pomogło podjąc bardzo wazną decyzję i dzięki niemu odnalazłam Boga.spróbuj to nic nie kosztuje,cierpliwie ,widzisz, na wszystko potrzeba czasu ,Bogu ale i Tobie przede wszystkim.Gorąco zachęcam Cię abys dał szansę sobie ale i Bogu,zobaczysz po jakims czasie ogromną róznicę ale musisz chciec-taki jest warunek.

      Wszystkich Bóg nas kocha niewyobrazalną miłoscią,kazdego człowieka bez wyjątku,Bóg nikogo nie potępia ,to my ludzie sami siebie potępiamy,pamiętaj o tym.
      napisz jak Ci idzie a moze załóz profil na forum Nowenny .Razem łatwiej,pozdrawiam

  9. Czesc Klaudia !

    Odwiedzaj czesto ta strone ,a gdy sie z nami juz zaprzyjaznisz to na pewno bedzie ci lzej na duszy i twoje problemy powoli zaczna sie rozwiazywac bo my twoi przyjaciele bedziemy z toba w modlitwie ,a modlitwa wstawiennicza ma bardzo duza moc .Czesc ! Odpisz bo czekamy .

    • Witaj!
      Wczoraj na kursie Alfa dowiedziałam się, że Bóg jest naszym Ojcem, a który ojciec nie chce dać swojemu dziecku wszystkiego o co prosi? Popatrz, cały świat został przez niego stworzony, miliony miliardów gwiazd i galaktyk może zgasić jednym oddechem, czy w takim razie jest dla Niego coś niemożliwego? I popatrz, jeśli jest Ojcem który Cię kocha, to nie da Ci czegoś co by było dla Ciebie szkodliwe, lub niezgodne z Jego wolą. „Proście a będzie wam dane”, i nawet jeśli tego teraz nie rozumiesz to i tak wszystko było w zamyśle Boga, ufaj mu i wszystko się poukłada. Pamiętasz jak Jezus się modlił w Ogrójcu: Zabierz ode mnie ten kielich jeśli to możliwe, ALE nie moja lecz twoja niech się stanie. I na koniec żaden absolutnie żaden rodzic nie chce dla swojego dziecka źle, a już na pewno nie taki który wydał swojego syna na okrutną krzyżową smierć żeby odkupił nasze winy. Pomyśl jak On nas musi kochać.
      A co do modlitwy, czasem trzeba na coś poczekać, czy jeśli dziecko prosi rodziców o nowy rower czy komputer to dostaje je tak od razu? Czasem trzeba wytrwale o coś prosić. Jak ta wdowa sędziego w Bibli. Bóg z Tobą.

      • Słuchaj Wierząca,

        a Jezus nie za ostro potraktował handlarzy pod kościołem, przepędzając ich z kijem w dłoni? Czasem kubeł zimnej wody może zdziałać więcej niż głaskanie po główce.

        • No właśnie przepędził. A przecież nie chcemy dziewczyny od Boga odpędzać. Wydaje mi się, że tylko dobrym słowem i wsparciem, możemy jej pomóc, przecież Pan Bóg działa również poprzez nasze słowa i czyny. Rozumiem o co chodziło w twojej wypowiedzi i zgadzam się, że jest w niej trochę prawdy, ale wydaje mi się, że pewne komentarze powinno się zachować dla siebie, zwłaszcza, że nie znasz sytuacji Klaudii jak również niej samej.

          • A Ty Wierząca myślisz, że ją znasz i wiesz czego potrzebuje? Przecież nawet nie wiesz, jaki dziewczyna ma charakter. Może nie potrzebuje teraz dobrych, pięknych słów, tylko może potrzebuje zrozumieć podstawowe rzeczy? Może nie będzie chciała nawet czytać tych wszystkich porad? Nawet nie wiadomo, czy tu jeszcze wchodziła. A może da jej do myślenia to jedno krótkie ale konkretne zdanie? Wzięłaś to pod uwagę? Czy może uważasz, że Ty znasz ją najlepiej? Skoro tak, to może byś jej coś poradziła??? Tobie się wydaje, że piękne słowa poruszą jej serce, a może dla niej te piękne słowa to puste słowa? A może po przeczytaniu mojej wypowiedzi stwierdzi, że faktycznie Bóg był jej potrzebny tylko do robienia interesów? Mogą ją tutaj wesprzeć wszystkie wypowiedzi, albo żadna. Weź to pod uwagę, bo jak do tej pory jesteś jedyną osobą, która się przyczepiła do mojej wypowiedzi. Pamiętaj, że to nie ja potrzebuję pomocy, więc nie atakuj mnie tylko napisz coś w końcu sensownego tej dziewczynie. Ludzie tutaj chcą jej pomóc, natomiast nie widziałam tutaj Twoich słów wsparcia, tylko komentarze, które jak sama słusznie zauważyłaś, powinnaś zachować dla siebie.

        • Hej Aniu, zgadzam się z opinią Wierzącej, nie tylko ona uważa że Twoja wypowiedź była trochę za ostra, ja też… ten przykład z biblii kiedy Pan Jezus przepędził handlarzy, może się mylę, ale to jedyna taka sytuacja kiedy zareagował w ten sposób, w pozostałych przypadkach był bardzo łagodny, nie osądzał, nie krytykował,nie popisywał się swoją erudycją, pamiętasz jak zachował się wobec kobiety przyłapanej na cudzołóstwie? On wiedział że tylko dobrym słowem zdobywa się serca ludzi.Nie chciałabym wypowiadać się za kogoś, ale myślę że Wierząca nie chciała absolutnie Cię atakować lub czepiać się jak to ujęłaś. Po prostu delikatnie zwróciła Ci uwagę na to że możesz w ten sposób kogoś zniechęcić do wiary a przecież ta strona ma raczej zachęcać, Pozdrawiam Cię serdecznie:)

        • Masz rację, nie znam Klaudii i dlatego jej nie oceniam. Jedyne co mogę jej poradzić, to to aby nie przestawała się modlić i aby nie odrzucała teraz Pana Boga. Jak sama zauważyłaś nie znam jej, ani jej sytuacji, więc nic więcej nie mogę jej zaproponować, oprócz modlitwy i „dobrego słowa”.

          • pracuję w Katolickim Ośrodku Wychowania i Resocjalizacji Młodzieży, mam wykształcenie kierunkowe. Teraz jestem na studiach podyplomowych. Codziennie spotykam takie zagubione osoby, jak Klaudia, prowadziłam również terapię dla DDA. O swoich sukcesach nie będę pisać, ani o przyjaźniach, które przetrwały do dziś, bo to nie ma nic do rzeczy. Żaden z moich wychowanków, a miałam też i skrajnie ciężkie sytuacje nigdy nie obraził się na te słowa. Wręcz przeciwnie, na taki argument nie mieli kontrargumentu. I wiecie jaka była ich reakcja na ten tekst? Śmiech!. Takie porównanie rozbawia, później taki ktoś stara się zaprzeczyć i wtedy odpiera mój zarzut odpowiedzią, że przecież tak nie jest, bo… i wtedy swoją wypowiedzią odkrywa Boga w sobie. Już nie mówi o Nim z wyrzutem, tylko udowadnia mi, że potrafi Go kochać nie tylko za udane interesy. Nie starajcie się być mądrzejsze od księdza, nie wciskajcie na siłę swoich racji. forum jest od tego, aby każdy miał prawo wesprzeć człowieka na swój sposób. Nie uważajcie się za wyrocznie, więcej pokory, mniej krytyki, bo nie znacie ani tych, którzy mają problemy, ani tych, którzy mają jakieś doświadczenie w pomocy innym.
            Nie ubliżyłam, ani nie obraziłam Klaudii, tylko urażona się poczuła jakaś obserwatorka, która próbuje ustawiać ludzi, aby pisali poprawne (jej pasujące) wypowiedzi.

          • Widzę, że kółko wzajemnej adoracji pod wezwaniem świętej dewoty się rozszerza. A Ty Pawełku to Jezus, żeby tak pisać? Żeby mężczyzna wtrącał się i wywoływał gniew, to bardzo nie przystoi. Zadziwiające,że mam więcej cierpliwości do trudnej młodzieży, niż do tych „dojrzałych” świętszych od Papieża. Młodzież jest otwarta i umie słuchać. Nie będę więcej wchodzić na tą stronę. Tak wiele tu dewot, które właśnie zrażają swoimi mdłymi hasełkami młodzież. Teraz się nie dziwię dlaczego. Kiedyś pewien ksiądz powiedział, żeby trzymać się od takich ludzi z daleka, dziękuję Wam, że otworzyliście mi oczy. Będę się od was trzymać z daleka. Żegnam wrażliwe, jakże „uduchowione” towarzystwo. Tą stronę będę odradzać zdecydowanie, ze względu na Was, po prostu nie będę o niej mówić. Odpisywać nie musicie, już tu więcej nie zajrzę, bo ta strona będzie mi się tylko kojarzyć ze szczekającymi prawie (a może już?) świętymi mędrcami. Na przyszłość uważajcie, mi krzywdy nie wyrządziliście, ale już mi szkoda tych, których nie daj Boże spotkacie na swojej drodze, a będą w potrzebie. Skoncentrujcie się na czynach a nie na wygłaszaniu kazań pełnych waszych błyskotliwych złotych myśli które działają tylko na tych, którzy cierpią na bezsenność. Usatysfakcjonowani?

          • Jest mi bardzo przykro, że ten temat rozwinął się w ten sposób. Wiem, że ta strona ma służyć temu, abyśmy siebie nawzajem wspierali, nie atakowali, dlatego przepraszam wszystkich, którzy mogli poczuć, że moje wypowiedzi są atakiem na nich. Nie to było moim zamiarem, ale wyszło jak zawsze, czyli źle. Mam nadzieję, że jednak nikt przez mnie nie zaprzestanie odwiedzania tej strony.

  10. …dopisując do wypowiedzi Ani, jakiś czas temu gdy sam powracałem do wiary znalazłem w necie takie zapytanie:
    …czy chcesz przylgnąć do ran Chrystusa czy szukasz tylko magii?
    Polecam Tajemnice Szczęścia, 15 modlitw, zacząłem je odmawiać po swoim nawróceniu i pomogło.
    Wiem jedno …trzeba się modlić modlić modlić i jeszcze raz modlić przelotny okazyjny paciorek na „podpisanie listy” to za mało.

    • Darku, znam Tajemnicę Szczęścia, to przepiękna modlitwa. I masz rację, polecając tą właśnie modlitwę. Tajemnica Szczęścia wywarła na mnie tak ogromne wrażenie, że pierwszy raz w życiu zrezygnowałam ze swoich osobistych intencji podczas Jej odmawiania, bo bardziej pragnęłam uczcić każdą Ranę Chrystusa, przylgnąć do Niego i być przy Nim w każdej sekundzie Męki. Od tamtego czasu nie traktuję już modlitwy jako list handlowy do sklepu wysyłkowego:D, sama modlitwa jest dla mnie radością. Bóg i tak wie lepiej, czego mi trzeba.

      • Za waszymi slowami postanowilam poszukac informacji o tej modlitwie w Internecie, nie bylo to trudne 😀 i kiedy wieczorem znalazlam jej tresc od razu chcialam przystapic do jej odmawiania, poczulam sie jakbym miala wybrac sie w jakas wielka, wspaniala podroz z Jezusem. Zaczelam dzisiaj i musze Wam podziekowac. To przepiekna, silna modlitwa z ktorej az wylewa sie Milosc.
        Stokrotnie dziekuje Wam za to, ze o niej wspomnieliscie, oby Pan poblogoslawil Wam za to, ze ja szerzycie 🙂
        Pozdrawiam serdecznie

  11. Klaudia!Ty nie wierzysz w Boga ale Bóg wierzy w Ciebie!”Myślcie o Panu właściwie i szukajcie go w prostocie serca!Daje się bowiem znależć tym,co Go nie wystawiają na próbę,objawia sie takim,którym nie brak wiary w Niego!”

  12. Cześć Klaudia,
    Podam Ci mój przykład na to, że Bóg czasem ratuje nas od zguby dzięki temu, że na nie wysłuchuje: zanim poszłam na studia ubiegałam się o kredyt studencki. Bardzo się modliłam z całą rodziną, żeby się udało. Byliśmy wtedy bardzo biedni, jak musiałam kupić bilet na pociąg do Poznania to serce mi się krajało, że wydaję te parę zł a w domu nie ma na chleb, a co tu dopiero mówić o wynajęciu pokoju, książkach itp. Niby spełniałam wszystkie warunki ale co chwilę coś było nie tak, często mnie wzywali do banku i kazali donieść jakieś dokumenty. Wracałam do domu i płakałam z bezsilności i modliłam się do Boga, żeby mi się udało, bo tak bardzo chciałam się dalej uczyć. Nie udało się. Boże, jak mi było przykro! Tak całkiem bez powodu odrzucili mój wniosek, a koleżanka, która składała wniosek ze mną dostała kredyt studencki bez problemu. Zawzięłam się, znalazłam kilka dorywczych prac, z biegiem czasu dostałam stypendium na uczelni, poznałam wiele osób w podobnej sytuacji i razem się wspieraliśmy, nawet często się śmialiśmy, że jesteśmy takimi typowymi biednymi studentami. Z roku na rok było coraz lepiej i lepiej zaczęłam zarabiać. Moi rodzice też stanęli na nogi. Kredyt studencki trzeba zacząć spłacać 2 lata po zakończeniu studiów – właśnie jestem na tym etapie. Wiadomo, że wszędzie jest obecnie kryzys w Polsce, jakoś się utrzymuję, ale nie jest za dobrze, nie mogę nic odłożyć – a gdybym miała teraz spłacać co miesiąc prawie 1000 zł przez kolejne 5 lat? Chyba bym zwariowała! Mówię poważnie, tak wielki dług by mnie przygniótł! Często powtarzam sobie jak bardzo Bóg mnie musi kochać skoro pomimo mojej wielkiej nachalności w modlitwach mnie nie wysłuchał! Dosłownie uratował mi życie, bo nie spłaciłabym tego kredytu teraz. A wszystko się udało, studia skończyłam z oceną bdb na dyplomie, nie głodowałam, miałam z biegiem czasu pieniądze, żeby kupić sobie fajny ciuch od czasu do czasu i iść na imprezę. Bóg wszystko ułożył, ale nie wysłuchał mojej prośby i chwała Mu za to!

      • Przeczytalam wiele waszych wypowiedzi,nawet te z ktorych wynikla prawie jakas klutnia o to,co tak naprawde jest dobre dla Klaudi.Skoro nie wierzy w istnienie BOGA,to jak my mozemy jej pomoc?Mysle,ze powinnismy modlic sie za takie osoby jak ona-oni tego potrzebuja najbardziej,a jezel nie oni,to ich zagubione dusze.Napisze o sobie,jestem wirzaca osoba,moze nie tak madra jak niekturzy z was,bo nie mam zadnych studiow i rowniez nie mam tego wsystkigo ,co bym chcala.Moze moja wiara jest jeszcze zbyt slaba,nie wiem-wiem ze w swoim zyciu bardzo zbladzilam.Byl taki okres kiedy odsunelam sie od Pana Boga,dzis dzieki osobie z ktora jestem poznaje Pana Boga na nowo.Choc w dalszm ciagu zyje w grzechu,to kocham mojego Pana ktury dal mi zycie.Dzis dziekuje Panu Bogu za wszystko,chcialabym moc prosic o wiele,ale nie jestem godna.Zyje tylko nadzieja,ze moj Pan jest tak milosierny i wybaczy mi wszystko,co zle.Datego nie tylko prosmy,ale dziekujmy i przepraszjmy naszego Zbawiciela za wszystko,On naprawde wie co jest dla nas najlepsze.Dziekuje wam wszystkim,ktorzy potraficie wspierac slowem i modlitwa.Pozdrawiam,z Panem Bogiem:)

    • Droga Cytrynko, z pewnoscia wyszlo na dobre niewysluchanie Twej modlitwy, ale przeciez jej wysluchanie wcale nie musialo byc brzemienne w skutki… Pan Bog mogl sprawic , ze dostalabys ten kredyt i po skonczeniu studiow bardzo dobra prace, ktora pozwolilaby Ci bez problemu go splacic. Nie chce zasiewac ziarna watpliwosci,chcialam tylko zauwazyc, ze roznie mozna niektore rzeczy interpretowac 😉

      • Ha 🙂 Tego się na tym świecie nie dowiem, co by było gdyby… Ale tak myślę, że gdybym miała dostać dobrze płatna pracę, z której byłabym w stanie spłacać tak wysoki kredyt, to dostałabym ją tak czy inaczej. A jednak jej nie mam. Dlatego osobiście jestem przekonana na 100% że nie byłabym w stanie tego spłacić. Wiesz, ja nie chcę tutaj publicznie opisywać całego swojego życia, nie chcę się wdawać w szczegóły, ale wierz mi, że moje dochody muszą być przeznaczane na zupełnie inne rzeczy, ważniejsze.

        • Cytryno, zgadzam się z Olą. Mogłabyś np. odmówić NP w intencji dobrej pracy i gdyby Pan Bóg chciał to byś ją dostała. Nie wiem dlaczego na 100% jesteś pewna, że takiej pracy byś nie miała. Czyżbyś wątpiła w skuteczność NP? Może tylko Pan Bóg chciał wypróbować Twoją wiarę czy nie odejdziesz od Niego lub czy się na Niego nie obrazisz jeśli nie otrzymasz kredytu? Nie wyciągajmy zbyt daleko idących wniosków.

          • Całkiem niedawno opublikowałam na tej stronie moje świadectwo na temat tego, jak bardzo jest skuteczna NP, więc nie wiem skąd Twój pomysł, że wątpię w siłę NP. Nie wiem, może faktycznie to była próba, czy się nie obrażę na Boga. W każdym razie, gdybym dostała ten kredyt to miałabym teraz do spłacenia 60 tys. zł Obojętnie jak dobrą pracę bym miała to i tak ten fakt by na mnie ciążył, więc jestem szczęśliwa, że nie mam tak wielkiego długu na głowie. Ja po prostu chciałam pokazać Klaudii, że czasem nasze modlitwy nie są wysłuchane, a potem się okazuje, że wyszło nam to na dobre.

  13. „…składam wam obietnicę, której skutki będą wieczne. Oto ona:

    wzywajcie mnie imieniem ojca z ufnością i miłością, a wszystko otrzymacie od tego ojca, doznając równocześnie miłości i miłosierdzia.”

    „Żyję z ludźmi w większej zażyłości niż matka ze swymi dziećmi. Od czasu stworzenia człowieka nigdy – ani przez chwilę – nie przestałem trwać przy nim. Jako Stwórca i Ojciec człowieka odczuwam potrzebę kochania go. Nie dlatego jednak, żebym go potrzebował. To Moja Miłość Ojca i Stworzyciela każe Mi odczuwać tę potrzebę kochania człowieka. Trwam więc blisko człowieka. Wszędzie idę za nim, pomagam mu we wszystkim, zaradzam wszystkiemu. Widzę jego potrzeby, jego zmęczenie, wszystkie jego pragnienia. Moim największym szczęściem jest przychodzenie mu z pomocą i ratowanie go.”

    „Znam wasze potrzeby, pragnienia i to wszystko, co jest w was, ale jak bardzo byłbym szczęśliwy i wdzięczny, gdybym zobaczył, że przychodzicie do Mnie i powierzacie Mi swoje potrzeby, jak to czyni pełne ufności dziecko wobec swego ojca. Jakże mógłbym odmówić wam jakiejkolwiek rzeczy – o małym czy dużym znaczeniu – gdy Mnie o nią prosicie?”

    „Chociaż Mnie nie widzicie, czy nie czujecie, że jestem bardzo blisko was w wydarzeniach dziejących się w was i wokół was? Jakże zasługujący na nagrodę będzie dla was dzień, w którym uwierzycie we Mnie nie widząc Mnie!”

    Są to cytaty Orędzia uznane przez Kościół,które BÓG OJCIEC dał światu za pośrednictwem siostry Eugenii Elizabetty Ravasio. Gdy ukazał się siostrze odłorzył Swoją koronę i całą Swoją chwałę,aby przybrać postawę zwyczajnego człowieka., tak jak uczynił to posyłając na świat Jezusa.

  14. Miła Klaudio,
    najchetniej bym z Toba porozmawiała w 4 oczy, bo ciezko jest pisac do kogos w internecie. Zazwyczaj to wychodzi chłodno i mało delikatnie. Gdybym była obok Ciebie, to zaprosiła bym Cie na herbatke i cos dobrego i bysmy sobie porozmawiały ze spokojem. Gdybys chciała, opowiedziałabys mi, co sie stało, a gdybys nie chciała, to ja bym cos poopowiadała i byłoby fajnie.
    Przez internet moge Ci jedynie powiedziec, ze to, jak sie czujesz i co teraz myslisz, nie jest ludziom i Bogu obojetne. Zobacz, ile osob odpowiedziało na Twoj list :)Twoja wartosc wynika z tego, ze jestes dzieckiem bozym, tak jak my wszyscy i jako dziecko boze jestes bardzo wazna i zawsze kochana. Zycie jest trudne i to, co niekiedy przytrafia sie człowiekowi jest niemozliwe do zrozumienia. Tylko Miłosc jest dla nas bezpieczna przystania, nic wiecej. Nie ma innej opoki.

  15. droga KLAUDIO z tego co widze to jestes zrospaczona nie obecnoscia i niewiara w BOGA.to smutne co piszesz poniewaz mylisz sie.BOG jest i pomaga ale najpierw trzeba spełnic jego warunki spowiedz modlitwa i wiara.czasem BOG pomaga nam pojakims czasie ale napewno wysłuchuje nas.pozatym jest wiele dowodow na to ze BOG istnieje.a czasami to nasze modlitwy sa nie spełnione poniewaz niezawsze jest nam dane co chcemy.mi BOG pomaga i maryja tez z całym szacunkiem ale nie zgadzam sie z twoim zdaniem

  16. Siema Klaudia, nie wiem czy kiedys przeczytasz mój wpis. Ale szansa jest. Nie masz pojęcia , z jakich problemów finansowych, z pracą, w domu( przemoc, problemy różnego typu), z nałogów -ludzie wychodzili i wychodzą dzięki odmawianiu Różanca. Na początek zachęcam do odmawiania jednego dziesiątka dziennie. Łatwo nie bedzie, bo sztan nie spi i bedzie Cię odciągał na 100 różnych spsobów. a, bo to film fajny w telewizji itd.Jemu zależy na tym, żebyś uwierzyła,że Boga nie ma. Szczególnie gdy jestes zrozpaczona czy może w depresji. Najprawdopodobniej nie jestes nawet swiadoma smutku i goryczy, która otacza Twoje serce. Jestem pewna, ze każdy kto czytał Twój wpis, już ogarnął Cię modlitwą- czy chcesz tego, czy nie.pozdrawiam. Proponuję westchnąć również do Św. Ekspedyta. Jest patronem od spraw beznadziejnych , oczywiscie na ludzki sposób patrząc. Jesli chodzi o mnie, to Św. Ekspedyt jako meczennik za wiarę, legionista rzymski, jest wspaniałym orędownikiem.
    Wszytkiego dobrego życzę i pozdrawiam. Dominika

  17. Ja też twierdziłem ,, Boga nie ma!!!!!!! Skakałem po grobach i śpiewałem pijany ,,Sam bary you,, czy jakoś tak? Bo przecież Boga nie ma!!! Kopaliśmy bunkry po lasach a ludziska szły z kościoła, bo w Święta Wielkanocne tak się robi…A po co oni tam łażą? przecież Boga nie ma!!!! Dzisiaj pokorny jak baranek chodzę do kościoła i co miesiąc do spowiedzi, a jak spojrzę na jakiś wizerunek Chrystusa czy Maryji, łzy z miłości napływają do oczów, tak Go kocham i jestem mu wdzięczny, że mi te grzechy i wiele innych wybaczył. A wszystko to sprawiły 4 NP odmówione ostatnio i nie da się nijak od tych różańców odejść. Czy Bóg jest? Czy sam szatan by mi kazał odmawiać, te różańce????? Nigdy już nie ośmiel się powiedzieć, że Boga nie ma! Nigdy bo On był jest i będzie, a wszystko przeminie jak moje życie i tylko żal za tamte grzechy idą za mną jak mara jakaś i nie łatwo jest mi uprosić cokolwiek u niego teraz. On zbyt długo czekał na mnie, a ja bym chciał już! Po dwóch czy trzech różańcach otrzymać tak jak inni. Ale czy mi się należy? Czy jeszcze zdąże? Jestem już stary, a tamte grzeszne lata prześladują mnie. Czy z wszystkiego się wyspowiadałem? Nie dopuszczajcie aż tak daleko, bo życie ucieka przez palce tak szybko, że strach dzisiaj oglądać się za siebie, liczę na miłość Bożą. To ci chciałem powiedzieć Klaudio, moje życie zrobiło mi takie pyk! A Bóg jest, bo nawet najmądrzejsi się modlą do Boga, nie taki tam,, Ja ” co nic o Nim nie wiem….

A Ty co o tym myślisz? Napisz!