Monika: Zdany egzamin na prawo jazdy 7

Po raz pierwszy o nowennie pompejańskiej usłyszałam od znajomej, która podarowała mi ulotkę z informacjami na temat tej modlitwy. Pomyślałam że mogłabym się pomodlić w intencji zdania egzaminu na prawo jazdy. Pomimo moich usilnych starań niestety oblałam 3 egzamin i byłam naprawdę załamana tym, że nie mogę się z tym uporać. Dodatkowym problemem było to że pozostawałam bez pracy i było mi trudno sprostać kosztom jakie niosły ze sobą kolejne egzaminy.
Rozpoczęłam więc modlitwę nowenną mając nadzieje, że Matka Boża wysłucha mojej prośby. Przystąpiłam do egzaminu i niestety tym razem również się nie udało. Zastanawiałam się dlaczego tak się stało, przecież to nowenna nie do odparcia, przecież Matka Boża obiecała itd. W moim sercu pojawił się bunt, były też łzy ale ostatecznie przyjęłam tę porażkę, pomyślałam że Maryja wie lepiej, zdałam się całkowicie na jej wolę. Kiedy upłynęło trochę czasu znowu zaczęłam próbować, znów zaczęłam modlić się kolejną nowenną w tej samej intencji z tą tylko różnicą, że tym razem postanowiłam odmówić cztery części różańca (razem z tajemnicami światła), a nie jak poprzednio trzy. Zapisałam się na egzamin i ZDAŁAM! To było niesamowite doświadczenie bo podczas całego egzaminu czułam opiekę Matki Bożej. Trudno mi to opisać słowami ale ja po prostu wiem, że ona mi w tym czasie cały czas pomagała.

Chciałam zachęcić wszystkich, którzy mają wątpliwości czy warto modlić się nowenną pompejańską, że naprawdę warto. Matka Boża wysłuchuje próśb swoich dzieci, czasami trzeba tylko trochę poczekać.

7 komentarzy

  • Nie wierze, w to co czytam!
    Oby także pomagała Ci podczas jazdy jak już odbierzesz prawko bo inaczej kogoś niechybnie przejedziesz!
    Umiejętności jazdy samochodem nie można wymodlić, to są godziny treningu i nauki!
    Czy jeśli będę się regularnie modlić, nauczę się za miesiąc gry na perkusji?

    • No wiesz, ale nie jechaa z zamkniętymi oczami. CZasem po prostu stres w tym, że obok siedzi egzaminator, powoduje, ze nie jestesmy w stawieni przebrnąć przez test.

    • Co by Ci tu takiego mądrego odpowiedzieć? Nie wiem czy w ogóle dokładnie przeczytałeś moje świadectwo, nie napisałam tam, że nie potrafię prowadzić samochodu i tylko dlatego, że modliłam się nowenną zdałam egzamin, nie napisałam, że umiejętność jazdy samochodem można wymodlić. Modliłam się o zaliczenie samego egzaminu: o to żebym się nie denerwowała, żeby stres nie przeszkodził mi wykorzystać wszystkich umiejętności jakich nauczyłam się podczas kursu, modliłam się o dobrego egzaminatora. To nie zawsze jest takie proste, stres na egzaminie niestety robi swoje. Może nie zdajesz sobie sprawy, że są również takie osoby na tym świecie które łatwo się denerwują. Nie muszę Ci się tłumaczyć ale dla Twojej wiadomości choruje na nerwice, poczytaj sobie trochę o tej chorobie to może więcej zrozumiesz i przestaniesz oceniać ludzi w ten sposób. Co do umiejętności to jak odniesiesz się do tego, że kursanci często zdają egzamin za pierwszym, drugim podejściem a potem boją się wyjechać na ulicę i odkładają prawo jazdy do szuflady? Moja koleżanka zaliczyła za drugim podejściem i niestety nie jeździ bo się boi, może mi wytłumaczysz na jakiej podstawie egzaminator wydał jej zaświadczenie o pozytywnym wyniku, bo skoro nie jeździ to znaczy że chyba nie potrafi?
      Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi to jest ona tak lekceważąca i tak nie pasuje do tej strony, że w ogóle dziwie się że zdecydowałeś lub zdecydowałaś (bo oczywiście obrażając kogoś najlepiej jest pozostać anonimowym) się na wpis. Wiesz, bardzo podniosłeś/aś mnie na duchu, cytuje Twoją wypowiedź: bo inaczej kogoś niechybnie przejedziesz! Dla Twojej wiadomości prawko mam od 15 marca i jak do tej pory nikogo nie przejechałam i mogę spokojnie napisać, że owszem Matka Boża pomaga mi za każdym razem kiedy prowadzę: czuwa nad moim bezpieczeństwem, ja też jestem bardziej spokojna i opanowana wiedząc, że mam tak wspaniała opiekunkę. Pisząc to świadectwo spełniłam obietnicę daną Matce Bożej dotyczącą rozszerzania jej czci i guzik mnie obchodzi co o tym sądzisz! A co do tej perkusji, to próbuj, może się uda!

      • Moniko, po co się tłumaczysz. Ja egzamin zdałam za piątym razem i też się o to modliłam, tyle że do św. Rity. I doskonale Cię rozumiem, stres potrafi zabić największe umiejętności. Na ostatnim egzaminie, który już zdałam jechałam, pewnie i nawet nie zwracałam uwagi na egzaminatora i może dlatego mi się udało. (Bo to jest loteria i to przyznaje każdy) Matka Boska może nie sprawiła, że nauczyłam się idealnie jeździć, ale może miała wpływ na to, że na drodze jechało mniej samochodów, egzaminator miał dobry humor, jakiś pieszy nie wbiegł nagle na przejście, albo że cały czas było zielone:)

        A na koniec przytoczę cytat mojego egzaminatora przy którymś z egzaminów: „Ci co zdają za pierwszym razem, nie zawsze są dobrymi kierowcami, często mają szczęście, bo mały ruch. Chociaż też nieraz narobią mnóstwo błędów, ale jakoś uda im się ich nie powtórzyć i trzeba takiemu zaliczyć, a potem mamy wypadki spowodowane przez młodych kierowców, bo się taki jeden z drugim uważa za króla kierownicy”:)

        Tak więc nie przejmuj się kimś, kto Ci takie rzeczy opowiada, najważniejsze że zdałaś i teraz będziesz się wprawiać w sztuce bycia kierowcą, bo jak „koleżanka” słusznie zauważyła najważniejsze jest doświadczenie, a tego nie zdobędziesz w 30 godzin jazdy:)

        Pozdrawiam i szerokiej drogi:)

    • nie wiem ile trzeba poświęcić czasu aby nauczyć się gry na perkusji, ale wydaje mi się że paradoksalnie trwa to dłużej niż jazda samochodem, która jest bardziej odpowiedzialnym zajęciem. a Monika raczej nie modliła się o zdanie „na farta” , tylko o pomoc w opanowaniu pewnych umiejętności a przede wszystkim opanowaniu stresu, bo egzaminatorzy są różni, skąd ja to znam.

  • zapraszam na swietarita.blog.pl tam umieściłam skuteczną modlitwę do Świętej Rity która jest patronką spraw trudnych, mnie wysłuchała :)

Dodaj komentarz