Ola: Nowenna o powrót mężczyzny

Długą chwilę się zastanawiałam , czy zostawić tu świadectwo bo moja prośba nie została wciąż wysłuchana, jestem już na 45 dniu nowenny i ciężko mi dostrzec jej działanie. Jednak mimo, że samą modlitwą nie wyprosiłam dotychczas łaski o która proszę nastąpiły inne zmiany, które nie wydarzyłyby się bez niej.

Jestem dorosła mam ponad 30 lat

W grudniu 2018 roku na dobre rozstałam się z długoletnim partnerem. Byłam przekonana co do ślubu z nim jednak on nie był.. dlatego nie mogłam zostać w związku -albo się wie albo nie a czas mi uciekał- Jestem też chrześcijanką, zależy mi na ślubie i nie chciałam żyć już w grzechu . Rozstanie było bolesne długie , wyniszczyło zarówno mnie jak i partnera, nie umieliśmy się z tym pogodzić – jednak sprawę stawiałam jasno- bez decyzji o ślubie powrotu nie będzie. Im bardziej ja stałam twardo przy tym warunku, tym bardziej on przy swoim. I tak mijały miesiące , oparte na wzajemnych kłótniach, wyrzutach i żalach. I tak nie byłam w stanie spojrzeć na innego mężczyznę. Pod koniec 2019 roku będąc na mszy leżała ulotka z nowenną do Marii Angeli Truszkowskiej. Wzięłam ją i bez większej wiary odmówiłam nowennę w intencji znalezienia męża, po odmówieniu zapomniałam o niej i wrzuciłam ulotkę do szuflady.
I tak w styczniu pojawił się mężczyzna z ‚tytułu’=. Nasz związek związek był od początku trudny. Dysproporcja w zagazowaniu bardzo szybko zaczęła nam się dawać we znaki. Ja się zakochiwałam on nie. (Poprzedni partner nagle chciał się żenić wydzwaniał do mnie, pisał a mnie się wszystko mieszało jednak podjęłam ryzyko by zainwestować w obecną relację) Ale miałam kocioł myśli, miałam myśli by się wycofać z obecnego związku zanim w końcu go naprawdę pokocham jak poprzedniego mężczyznę -intuicja mi mówiła odejdź, jednak ja trwałam i tak mijał miesiąc za miesiącem.
Gdy się widzieliśmy było nam dobrze, rozumieliśmy się, uwielbiałam gdy był przy mnie. Jednak problemy zaczynały się gdy byliśmy osobno – miałam wrażenie, że mogłabym nie istnieć , nie interesował się mną w tych dniach , wypominałam, że nawet nie napiszę więc kontakt bardzo szybko stał się bardziej wymuszony niż szczery . Dysproporcja tego jak się widzieliśmy a jak nie – była olbrzymia. Razem było nam świetnie , przytulaliśmy się, gotowaliśmy razem , jeździliśmy na wyjazdy . Gdy się nie widzieliśmy nic mi nie chciał mówić co robi i mną się nie interesował.
Wiedziałam, że nie jest ok – , była jakaś abstrakcyjna kłótnia i w chwili podjęłam rozmowę o rozstaniu ( o którym gdzieś myślałam wcześniej, że do siebie nie pasujemy) . Chwilę rozmowy i podjęliśmy wspólną decyzję o rozstaniu. W momencie opuszczeniu jego mieszkania – poczułam jak bardzo tego rozstania nie chcę. Powiedziałam mu to , dla niego też nie było to łatwe- jednak się nie zakochał więc jasno mi mówił że nie jest w stanie mi dać tego co potrzebuję i nie zawalczył ani trochę o mnie.
To co się ze mną stało nie umiem opisać, ból rozstania, niedowierzanie, że mimo że tak nam dobrze razem było on nie miał uczuć ? Nie chciałam w to wierzyć. Poczułam, że ja już nic nie zrobię jako człowiek i jeśli ktoś może pomóc (jeśli w jego sercu jest jednak jakieś uczucie ) go odnaleźć to ” Góra” a wtedy dziwnym trafem moja sis odmówiła Nowenne pompejańska w swojej intencji i została ona wysłuchana. Poleciła mi bym zawierzyła swoją sprawę Maryi. Z wielką nadzieją zaczęłam odmawiać nowennę. Początki nie były łatwe, mimo, ze jestem praktykującą chrześcijanką na modlitwę codzienną brakowało mi zawsze czasu i chęci a tu nagle 150 zdrowasiek . Ale zaczęłam się modlić. Kolejne dni bez kontaktu z nim sprawiały mi coraz większy ból. cierpiałam a z każdym dniem nowenny tęskniłam coraz mocniej. Tonący brzytwy się chwyta – podjęłam się innych krótkich nowenn: do Św Rity, Do Marii Angeli, Do Ojca Judy, Do Św Moniki,. Odmówiłam nowennę zawierzenia się Bogu 2 razy bo czuję że cały czas zostawiam sobie ten margines działania.

We wszystkich prosiłam w jednej intencji – jeśli jest uczucie w nim (bo nie chce zmuszać do miłości) żeby pomogli mu odnaleźć to uczucie i mnie odzyskać, Jeśli nie by pomogli mi zamknąć te sprawę, by odsunęli ode mnie ten nieracjonalny ból rozstania (tak wiem że jest nieracjonalny ) i pomogli rozwiązać problem mojej samotności i znalazła tego „jedynego”

Modlitwy nie przywróciły jednak kontaktu z nim, a na dodatek wciaż cierpię i czuję się samotna. Wcale nie jest lżej niż na początku. Wciąż nie jestem w stanie spojrzeć na innego mężczyznę, jestem na siebie zła bo wiem, że to wszystko jest nieracjonalne, że za nim tęsknie. Ta relacja była od początku trudna i raczej spisana na straty i tego właśnie nie rozumiem skąd u dorosłej kobiety, myślenie nastolatki. Każdy mi mówi, że dobrze się stało . Tym bardziej, że on sobie radzi beze mnie całkiem dobrze ..
A ze mną coś się dzieję

Mogłabym wrócić do byłego partnera, który czeka już z decyzją jednak nie potrafię..

Co za absurd i nieracjonalność sytuacji … ale coś mi nie pozwala przestać się modlić za te relację, ile razy próbuję odstąpić od tej intencji i ją zamienić – wewnętrznie nie potrafię.

By się ustabilizować emocjonalnie zerwałam kontakt zarówno z jednym jak i drugim całkowicie, nie jest mi łatwo ale czuję, że tak musi być.

Ale coś nastąpiło innego. Nie wiem skąd ale spłynęła na mnie jakby potrzeba by nie przerywać nowenny w tej intencji i jednocześnie by zacząć odmawiać modlitwy za obu partnerów. Obydwoje są oddaleni od Boga . Spłynęło na mnie i obiecałam jeśli zostanę wysłuchana zobowiązałam się od 28 czerwca przez rok, każdego dnia odminować za każdego osobno koronkę do Miłosierdzia Bożego o nawrócenie i łaski dla nich. Ta decyzja dojrzewa we mnie – już nie oczekuję by mnie wysłucham, bez względu na to czy dostąpię łaski mam zamiar modlić się nie tylko rok jednak tak długo jak będę pamiętać o tym o tym nawet jeśli będzie to do końca moich dni. Nie umiem tego wytłumaczyć.
jaki większy dowód miłości mogę im dać jeśli nie modlitwa za nich.

Sama też uwalniam się od swojego grzechu , z którego regularnie latami się spowiadam. Nie chce mówić, że się udało ale czuje jakby większą siłę w walce z nim.

Nie wie co będzie dalej, wciąż mi jest ciężko ale chce wierzyć , że będzie mi lepiej i chociaż to trudne, bo za nim nieracjonalnie tęsknie tak samo jak w dniu rozstania no ale wytrwam w modlitwie i wciąż będę próbować zwalczyć pokusę by było po mojemu a zawierzyć się Bogu.

Nowenna pompejańska

na Boże Narodzenie

1 listopada - 24 grudnia

5 3 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kasia
Kasia
25.07.20 20:04

Jesteś bardzo nieracjonalna. Zwłaszcza pisząc zdanie ,, mogłabym wrócić do byłego partnera”. No naprawdę przykre jest takie wręcz przebieranie w tym ,,gdzie znajdę ukojenie”
Polecam Ci pomodlic się za siebie samą, za pokój w sercu. Modlitwa za kogoś jest pięknym darem, jednak na początek musisz odnaleźć pokój we własnym sercu. Spróbuj nowennę zawierzenia woli Bożej.
Życzę wszystkiego dobrego.

Adrianna
Adrianna
25.07.20 21:38

Olu, jesteśmy w podobnym wieku i na podobnym „etapie” życiowym – również modlę się o dobrego męża. Spotykam się i chodzę na randki, ale regularna modlitwa nauczyła mnie, że na pierwszym miejscu powinien być zawsze Pan Bóg… Gdy to zrozumiałam, przestałam wchodzić w „trudne” relacje. Szkoda życia i kondycji naszej duszy na takich niezdecydowanych lovelasów. Sądzę, że tytułowy mężczyzna wie, już się przekonał, że nawet jeśli nie będzie robił NIC, to Ty i tak będziesz lgnąć do niego. I więcej dać od siebie nie chce. Z mojego punktu widzenia sprawa jest prosta, albo ten mężczyzna nie dojrzał do małżeństwa, albo… Czytaj więcej »

Ewa
Ewa
26.07.20 14:29

Jeśli chcesz, mogę się za ciebie pomodlić o wyzwolenie z tej samotności.

Ola
Ola
27.07.20 11:39
Reply to  Ewa

Ewa , bardzo dziękuję i prosiłabym 🙂

MarcinK
MarcinK
27.07.20 13:32
Reply to  Ewa

Ewa jeśli mogę prosić o modlitwę także za mnie o to aby mnie samotność nie zabijała.
Zawsze w życiu bałem się najbardziej samotności.

Ewa
Ewa
05.08.20 17:22
Reply to  MarcinK

Pomodlę się za was.

6
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x

Kompendium

o nowennie

pompejańskiej