A:Nie poddaję się, choć nie wiem, czy dobrze robię

Nowennę zmawiam już któryś raz z kolei. Każdą niestety przerwałam. Mam jednak nadzieję, że tę uda mi się zmówić do końca. Odmawiam nowennę w intencji powrotu mojego ukochanego do mnie. W ostatnim czasie bardzo się między nami popsuło, krzywdziliśmy siebie nawzajem. Teraz on nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Mówi, że definitywnie do mnie nie wróci, że nie ma zamiaru tu nawet zostawać i że chce wyjechać. Powiedział też, że modlitwa nic nie da. Nie dziwię się, że mnie nie chce, nie powinnam nawet mieć mu tego za złe, choć często mam. Wiem, że Bóg nie chce wpływać na wolną wolę człowieka, bo nie po to nas nią obdarzył. Jednak modlitwa to jedyne, co mi pozostało i proszę naszą kochaną Mamę by wyprosiła mi u Boga choćby małą namiastkę mojego ukochanego. Chociaż przyjaźń, lub rozmowę od czasu do czasu. Chciałabym bardzo, aby Pan Bóg zasiał w nim choć małe ziarenko najmniejszej chęci do mnie. Kocham tego człowieka, chcę stworzyć z nim rodzinę i nie wyobrażam sobie, abym miała być z kimś innym. Nie ważne, jak to wszystko się skończy i co nasz Pan zadecyduje, uważam, że o miłość trzeba walczyć i dla mnie tą walką i ostatnią nadzieją jest modlitwa. Chociaż boli mnie to wszystko bardzo mocno, plusem rozstania jest to, że po ośmiu latach odnowiłam swoją relację z Bogiem, znów się do niego zbliżyłam. Być może potrzebne było to rozstanie, abym się nawróciła. Wiem, że moje podejście to pewnego rodzaju zagranie „jak trwoga to do Boga” ale wiem też, że miłość naszego Pana jest tak duża, że przyjmie każde swoje dziecko do siebie i czuję, że mimo tej być może błahej dla niektórych intencji, On przyjął mnie do siebie i bardzo mnie kocha. Nie chcę już nigdy zrezygnować z Boga, bardzo go kocham i potrzebuję w swoim życiu i mam ogromną nadzieję, że na swój sposób mnie wysłucha i mi pomoże. Zawierzam mu całe swoje życie.

Msza Święta

w Pompejach

- 25 czerwca 2021

  • Szczęść Boże, bardzo bardzo dobrze Cię rozumiem.
    Mam identyczną sytuację. Także przez własne błędy, krzywdy, i zachowanie straciłem swoją ukochaną. I tak jak Ty ta sytuacja bardzo zbliżyła mnie do Boga i całkowicie mnie zmieniła. Też tłumaczę sobie że to po to abym odnalazł samego siebie przede wszystkim. Wiem jak bardzo Ci trudno, ja modlę się codziennie i codziennie chodzę na mszę, każdego dnia żałuję za swoje czyny tak naprawdę całym sercem i staram się wszystko naprawić. A co do ukochanej osoby. Ja całkowicie zawierzyłem wszystko Maryi i Chrystusowi, odmawiam już drugą NP w intencji powrotu i wspólnego małżeństwa ale narazie jest coraz gorzej i nawet kontakt się urwał. Ale wierze całym sercem że jeśli taka jest Wola Naszego Pana to dostanę szansę założenia rodziny z Małgosią bo jest dla mnie całym światem i pierwsza kobietą, którą wiem że kocham. A wszystko to dzięki Chrystusowi który 3 lutego otworzył mi oczy i pokazał co znaczy prawdziwa miłość. Niestety miłość do kogoś kogo utraciłem przez własne i tylko własne błędy. Dlatego modlę się i trwam błagając o znak czy moja intencja nie jest wbrew Woli Pana i jak narazie o ile dobrze odczytuję znaki chyba nie jest wbrew. Dlatego modle się i Ty też się nie poddawaj w modlitwie ale całkowicie zawierz to co będzie Chrystusowi i NMP i przyjmuj z pokorą każdy cios i każdy krzyż jaki dostajesz bo na pewno one są w jakimś celu.

    JEZU, TY SIĘ TYM ZAJMIJ, BŁAGAM

  • Jeśli współżyliście przed ślubem to masz odpowiedź dlaczego związek się rozpadł i modlitwa tu nic nie da bo to są konsekwencje grzechu.

    • Dewotka.
      Obudź się, to nie średniowiecze. Wszyscy współżyją i jakoś nie wszyscy się rozstają. Miłość fizyczna to jest dar boży. Ty pewnie nie masz nikogo albo jak masz to jesteście oboje ubodzy o fizyczne doznania, które zbliżają do siebie ludzi – to po pierwsze. Po drugie poczytaj czym grozi brak seksu. To jest biologia człowieku i to są rzeczy normalne. Co innego kiedy ktoś to robi dla samego robienia i to jeszcze z byle kim. Ale seks w związku? To jest normalna i potrzebna rzecz.

      • Agata, miłość fizyczna to DAR BOŻY DLA MAŁŻONKÓW. Seks w związku MAŁŻEŃSKIM to normalna i potrzebna rzecz. Ale seks w związku nieuświęconym sakramentem to jest wypaczenie miłości – odsyłam do publikacji chociażby Jana Pawła II. Oczywiście osoby niewierzące się nie zgodzą z takim postawieniem sprawy – rozumiem je, ponieważ nie mają odniesienia do wiary, ale osoby wierzące? z takim poglądem same siebie oszukują. Oddają się przyjemnościom twierdząc, że mają do tego prawo, …bo są w związku, …bo wszyscy tak robią, …bo to nic złego kochać. Pytanie tylko czym jest miłość. No własnie? Miłość to dążenie do najwyższego dobra dla drugiej osoby. Miłość nigdy nie jest związana z grzechem. Taka „miłość” która jest związana z grzechem to jedyne zbitek uczuć ludzkich, zmiennych, wątłych, nawet jeśli wyniesionych rozumowo na wyżyny intelektu. Po chrześcijańsku natomiast, miłość jest po tysiąckroć głębsza (patrząc duchowo) i jedynie Bóg może ją przekształcić w coś PIĘKNEGO, DOZGONNEGO I ŚWIĘTEGO. Naturalną wspólnotę mężczyzny i kobiety wyniósł do rangi duchowego sakramentu, dając im możliwość uświęcania się. Jeśli ktoś nie chce korzystać z darów Bożych – ma wolną wolę i może się oddawać zmienności losów ludzkich bez twardego fundamentu. Wiele szczególnie młodych osób jest ze sobą własnie dla tych przyjemnosci fizycznych i emocjonalnych- bo swiat im wtłacza ze współżycie przed ślubem to ich prawo. Ale świat już nie mówi jak wielkie potem są zranienia duchowe oraz psychiczne, kiedy pierwsze uniesienia miną. Ludzie igrają z ogniem, bo im się to podoba na początku, a potem kiedy pozostaje jedynie pobojowisko … no własnie. Jest takie powiedzenie: wszystko wolno, a nie wszystko przynosi korzyść! Mam już 29 lat i widzę to doskonale, że biedna młodzierz od małego jest indoktrynowana że to ich prawo, a o odpowiedzialności za siebie nawzajem i za ewentualne dziecko nikt nie mówi. Seks jest darem ale jak każdy dar można go zmarnować albo go dobrze wykorzystać, żeby przynosił tysiąckrotne plony duchowe, fizyczne, emocjonalne. A epoka nie ma tutaj nic do rzeczy – grzech zawsze pozostanie grzechem. Prawo jest dane przez Jezusa. I nie mozemy go zmieniać, bo nam się tak podoba „bo trzeba iść z duchem czasu”. Może cała otoczka się zmieniła – mamy tyle udogodnień XXI wieku, ale człowiek ze swoimi pragnieniami i dążeniami, a także słabościami pozostał taki sam. To największe kłamstwo wiadomo czyje- że niby „jest XXI wiek, więc teraz zło nazwiemy dobrem, bo nie jesteśmy w średniowieczu, musimy być postępowi”.

  • Wiem jak to jest. Zrób co możesz, zawalcz, ale wyznacz też granicę. Jeśli zawalczysz, to nigdy nie będziesz Sobie mogła niczego zarzucić, że nie próbowałaś i że się nie starałaś o szansę.

  • Uważam, że oczekiwanie na „namiastkę jego obecności” to żebranie o miłość. Wiele kobiet w ten sposób odbiera sobie samym godność. Ten człowiek ma Cię gdzieś, a Ty jesteś gotowa błagać żeby od czasu do czasu sobie przypomniał o Twoim istnieniu i łaskawie poświęcił kilka chwil. A od jednej do drugiej rozmowy będziesz pewnie wyczekiwać aż się odezwie. Ja też tak robiłam. Otrzeźwiło mnie jak mnie wulgarnie zwyzywał i kazał delikatnie mówiąc „spadać”. Zresztą nie tylko z nim tak robiłam. Teraz się tego wstydzę, bo sama siebie upokarzałam i ośmieszałam. Żeby budować dojrzałą miłość trzeba siebie szanować i szanować drugą osobę. Oczyszczanie się z takich relacji bardzo boli, ale na końcu tej drogi jest WOLNOŚĆ. Oddawaj Jezusowi swoją wolę i módl się aby oczyszczał Twoje pragnienia. A przyjdzie czas, że będziesz szczęśliwa. Prawdopodobnie bez tego mężczyzny 😉

  • Błaha intencja? Miłość jest największą wartością, sam Jan Paweł II tak powiedział. Nikt nie ma prawa Ci mówić o co się masz modlić albo krytykować. Poza tym jak się niektórzy modlą o nawrócenie kogoś albo wyjście z nałogu to też jest prośba o wpłynięcie Boga na wolę ludzką. Tak krytykują tylko ci co albo nikogo nie mieli i nie mają, albo mądrale, co im się zdaje że sam Bóg im przysiadł na ramieniu i wszystko o Nim wiedzą.
    Obejrzyjcie ,,Igraszki z diabłem”. Tam pewien pobożny pustelnik został surowo ukarany przez Boga za brak zrozumienia i współczucia dla bliźniego. Tutaj jak czytam te komentarze niektóre to mi niedobrze się robi. Dziwić się, że ludzie odchodzą od Boga, skoro kojarzą Go z takimi zdewociałymi przemądrzałymi osobnikami. Jak im się związek czy miłość kojarzy z grzechem,pornografią i nie wiem czym jeszcze to już pod jakąś chorobę podchodzi.

        • Oczywiście. Pocałunek jest grzechem, seks jest grzechem, wszystko jest grzechem według kościoła. A ja jestem trollem 🙂
          Mój Boże, tylko że kościół i księża oraz ich nauka ma z Bogiem niewiele wspólnego. Podobnie jak usuwanie z Biblii fragmentów tego, co akurat danemu Papieżowi się nie podoba.

      • Bo? Bo ślub udzielił mi ksiądz, który ma takie pojęcie o małżeństwie i miłości jak ja o fizyce kwantowej czyli żadne? Taki sakrament wymyślony przez ludzi uczyni z seksu przywilej? Już nie będzie strasznym grzechem? Na pewno, zwłaszcza po naukach przedmałżeńskich udzielonych przez kogoś, kto nigdy nie był w związku 😀
        Bóg jest wszędzie i jeżeli będziemy chcieli przysięgniemy przed nim w każdej chwili, a On nam pobłogosławi, jeśli to będzie prawdziwe uczucie. Kochać się – czyli też fizycznie, to zbliża, to jest normalne i piękne!
        Słyszałam, że kościół i Bóg to 2 różne sprawy i teraz to widzę na własne oczy.
        Fanatyzm, klapki na oczach, samobiczowanie się, życie nie w zgodzie z naturą, którą przecież jest Bóg.
        No, nic…szkoda dyskusji.
        Niech Was Maryja wysłucha, dobranoc.

        • Agata, widać że jeszcze nie rozumiesz POWAGI I MOCY sakramentu udzielanego przez kapłana, który działa w mocy SAMEGO JEZUSA.

          Kilka fragmentów o sakramencie małżeństwa: „Małżeństwo było dotąd obustronnym kontraktem, naturalnym i moralnym pomiędzy dwoma osobami odmiennej płci. Od chwili, gdy zaistnieje Moje prawo, zostanie ono rozciągnięte na dusze współmałżonków. Stanie się zatem umową duchową, zatwierdzoną przez Boga, za pośrednictwem Jego sług. Wiesz teraz, że nie ma nic ponad Bogiem. Zatem tego, co On połączy, żadna władza, żadne prawo lub ludzki kaprys, nie będzie mógł rozdzielić. (…) Prawo ludzi nie zmieni Mojego wyroku. Małżeństwo w Mojej religii nie będzie już umową cywilną, obietnicą moralną, uczynioną i usankcjonowaną w obecności świadków, którzy się stawili w tej sprawie. Będzie ono nierozerwalną więzią umocnioną, zespoloną, uświęconą mocą uświęcającą, jakiej Ja udzielę tej umowie, KTÓRA STANIE SIĘ SAKRAMENTEM. ZROZUM TO: ŚWIĘTYM OBRZĘDEM. TA MOC POMOŻE WYPEŁNIAĆ W SPOSÓB ŚWIĘTY WSZYSTKIE OBOWIĄZKI MAŁŻEŃSKIE, LECZ BĘDZIE TAKŻE ORZECZENIEM NIEROZERWALNOŚCI WIĘZÓW. 
          (…) Zaślubiny są aktem poważnym i świętym. Aby wam to ukazać, wziąłem udział w weselu [w Kanie] i dokonałem tam pierwszego cudu. Ale biada, gdy [małżeństwo] przeradza się w żądzę i spełnianie kaprysów! Małżeństwo, naturalna umowa między mężczyzną a niewiastą, zostaje odtąd podniesiona do poziomu umowy duchowej. Przez nią dusze dwojga kochających się ludzi przysięgają służyć Panu we wzajemnej miłości. Ofiarowują Mu ją w posłuszeństwie dla Jego nakazu rozmnażania się, aby dać Panu dzieci.
          /Poemat Boga-Człowieka

          • Agata, w poniedziałek będę mieć trochę wolnego czasu to znajdę fragmenty o wielkiej wartości czystości, z której tak się naśmiewasz.

  • odsłuchajcie na yt

    Jezus uwolnił Mariolę i Emilię, nawróciła się na pogrzebie a potem Jezus działał przez filmy Yotube

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!